Dodaj do ulubionych

piekielne zmęczenie

17.04.07, 21:03
Zapewne też czasami tak się czujecie, ale ja już nie daje rady. Musze Wam
powiedzieć o ty - mąż juz nie chce tego s łuchać dziś mi powiedział ,że się
wyprowadzi jesli jeszcze raz usłyszy coś o mojej pracy. Dziewczyny nie byłam
od ponad roku na żadnym zwolnieniu, jestem cały cZas w biegu. Dziś zjadła
tylko na śniadanie pomarańcze i tak w biegu do 17 w pracy jak przyszlam
przkąsiłam i znów usiadłam do npapierów. Mam wrażenie ( czasami) że zaraz
zwariuję .Dwa razy w tygodniu na 2 godzimy chodzę na angielski kończę zajęcia
o 21 .oo. Sotatnio na zajęciach poczułąM ŻE jest mi duszno i że mam straszny
mętlik w głowie. Przyrzekłam sobie że pójdę na zwolnienie, by troszke
odpocząć ale co ja powiem lekarzowi - jestem piekielnie zmęczona. A poza tym
zastanawim się jak to będzie w pracy beze mnie. Po prostu martwię się. Mój
mąż mówi,że juz na mnie patrzeć nie może a i ja na siebie nie mogę.Dziś w
pracy po raz pierwszy zabolało mnie serce .......chyba do tego coś mam z
głową skoro nie potrafię zastopować i po prostu olać wszystkiego. Dzięki
za "wysłuchanie" Czy też tak macie Drogie Koleżanki?
Obserwuj wątek
    • moninia2000 Re: piekielne zmęczenie 17.04.07, 21:14
      O jejku, wspolczuje.....nie wiem komutongue_out
      Ale serio, rzeczywiscie wygladasz na typ pracoholika byc moze? Jesli juz maz Ci
      dorzadza itp, nie moze sluchac o pracy, a Ty zle sie czujesz i widzisz, ze nie
      potrafisz przerwac tego blednego kola to ustal priorytety?
      Milosc (maz)?, zdrowie? Praca?
      Przeciez doskonale bez Ciebie sobie dadza rade kochana!
      Pytanie chyba winno brzmiec: jak Ty sobie dasz rade bez nich?...

      Powodzenia!
    • zuzanna56 Re: piekielne zmęczenie 17.04.07, 21:17
      Miałam podobnie. Okropne bóle serca, ruszać się nie mogłam. Poszłam do lekarza
      po leki i na ekg. Okazało się że to nerwica. Na zwolnienie oczywiście nie
      poszłam. Ale potem miałam parę dni wolnego (pracuję w szkole) i odpoczęłam.
    • anik801 Re: piekielne zmęczenie 17.04.07, 21:19
      Radzę przystopować,bo pewnego dnia jak to się mówi"obudzisz się z ręką w
      nocniku".Stracisz zdrowie,męża,poczucie własnej wartości i zostanie Ci już
      tylko praca.Wtedy wpadniesz w depresję,a żeby o tym nie myśleć będziesz jeszcze
      więcej pracowała.Każdy wie,że praca jest ważna,ale bez przesady!
    • demarta Re: piekielne zmęczenie 18.04.07, 08:34
      miałam tak przez większość mojego życia zawodowego. do czasu, jak nie
      wylądowałam na pogotowiu. EKG, nitrogliceryna pod język, padanie na twarz mimo
      wszystko, eeech, nie warto mieć takich wspomnień. wtedy nie zastanawiając się
      dłuzej nad tym jak praca sobie poradzi beze mnie zadzwoniłam do szefa z
      informacją, że na tydzień conajmniej znikam, zaszywam się w górach i wyłączam
      telefon slużbowy. chyba, że ma ochotę mnie w zwiazku z tym zwolnić, co mi
      aktualnie wisi i dynda, bo moje zdrowie jest najważniejsze.
      ja wyjechałam w góry, nikt mnie nie zwolnił, wręcz po tygodniu namawiali mnie
      na jeszcze parę dni wolnego, z czego z przyjemnością zrobiłam użytek. od tej
      pory nigdy więcej nie zapuściłam się w pracy do tego stopnia, żeby trzeźwieć z
      niej na pogotowiu. słucham swojego organizmu i wiem, kiedy mi wysyła
      niebezpieczne sygnałay. szkoda tylko, że z moim aktualnym szefem - 10-
      miesięcznym synem nie mogę wynegocjować takiego tygodnia laby smile)))
      • malgosia.w Re: piekielne zmęczenie 18.04.07, 09:40
        Znam to niestety, praca po 12 godzin plus często weekendy, ciągły stres i
        wyścig z czasem.
        Teraz wiem już że długo tak się nie da. Mi dziecko przewartościowało świat i
        mimo, że zarzekałam się że zaraz po macierzyńskim wracam (albo i wczesniej) i
        będę pracować jak dawniej przystopowałam. Szefostwu oczywiście nie podobało się
        to, zmieniłam pracę i nie załuję! A zachwycający się mną-pracocholikiem szef do
        tej pory mi d... obrabia i rozpowiada jakie im świństwo zrobiłam. Wniosek - nie
        warto było!!!!
    • scarlett74 Re: piekielne zmęczenie 19.04.07, 20:18
      przystopuj,weź kilka dni urlopu.Myslałam, że jestem niezastapiona,tylko ja
      najlepiej poradzę sobie z dzidzią, w pracy tez muszę być stachanowcem, w domu
      tip top.No i co, zlekceważyłam pierwsze objawy-notoryczne zmęczenie,
      febra ,gardło i bach -krew z nosa, gorączka 39c-zapalenie oskrzeli i 2 tyg
      wyjete z życiorysu.A myślałam że dotrwam do długiego weekendu to sobie
      odpocznę. No, tak teraz to w łóżku.Więc warto czasem przystopować i byc małym
      egoistą robiąc coś dla siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka