dzisiaj na spacerze dowiedziałam się od pewnej Przemiłej Starszej Pani, że:
1) jestem nienormalną gó..arą (za miesiąc dwudziestoośmioletnią ;P) która
narobiła sobie trójkę bachorów i nie potrafi ich upilnować ;]
2) mam patologiczne Dzieci, bo wyglądają jak z OśWIęCIMIA ;]
3) powinnam ostro po dupie dostać od Rodziców, bo pyskata jestem.
4) mogę się spodziewać kontroli Opieki Społecznej, bo moje biedne Dzieci są
brudne, odrapane, poranione, i nie protestują na hasło 'obiad, do domu!' -
głodzone jakieś, czy co?! ;D
a było to tak:
- Bliźnięta moje przeżywają niezdrową fascynację placami zabaw. okupują
huśtawki, drabinki i zjeżdżalnie, wszystkie tory przeszkód i karuzele. podczas
jednej z dzikich gonitw, Daria, w dzikim pędzie zaliczyła czołówkę z Bratem ;]
polała się krew - z obu nosów.
wytarłam Dzioby, utuliłam łzy, pogodziłam Ofiary i gonitwy zaczęły się na
nowo, tyle, że za piłką i po trawie ;]
- później starsza moja Córka wlazła na drabinki. nie wysoko, bo raz - wie, że
Jej nie wolno, a dwa - boi się. mimo wszystko wlazła jednak, podpatrzyła
starszą Dziewczynkę, i chcąc w ten sam sposób ześliznąć się i zawisnąć na
rękach na wysokości trzeciego szczebla, huknęła się z całej pety w czółko, po
czym wdzięcznie opadła na żwirek zdzierając skórę z kolan i dłoni ;]
wytarłam rany, łzy, utuliłam i Córka poszła na zjeżdżalnię.
- kolejnym wypadkiem była kraksa na wyżej wymienionej już zjeżdżalni ;]
najpierw w rynnie usiadła Julia, do jej pleców przykleił się Bartek -
osiedlowy Rozbójnik, za Bartkiem usiedli Daria z Łukaszem. kolejka zjechała,
trzy pierwsze Potwory odeszły od rynny, a Łukasz, który był ostatni, fiknął na
tyłek i się rozryczał ;]
wytrzepałam porty, utuliłam i zapowiedziałam, że idziemy na obiad do domu.
o dziwo - wszystkie trzy Sztuki zgodziły się.
ruszyliśmy dziarsko w stronę domu, i wtedy Julia popchnęła Siostrę, po czym
obie zaryły finezyjnie w beton, pozbawiając się naskórka na brodach.
ryk niesamowity. i wtedy to podeszła do nas Przemiła Starsza Pani, która w
swej jakże frapującej wypowiedzi zawarła punkty z początku mojego postu...

)
odpowiedziałam, że nie biję Dzieci, Dzieci mają to do siebie, że się
przewracają, zalewają krwią, wyją, popychają, spadają z drabinek i zderzają
czołowo z Rodzeństwem... PSP zmierzyła mnie, i odeszła, burcząc coś pod
nosem...

)
idę się potnę.
patologiczna jestem. wyrodna. gó..ara.