chimba
21.05.07, 14:19
W piątek opiep..... faceta. A było to tak: szłam z tyłu za moimi dziećmi,
dzieci przez przejście dla pieszych (na parkingu przy sklepie) prowadziła ich
ciocia, a tu jak gdyby nigdy nic jedzie facet swoim samochodem i nie zważał,
iż dzieci na przejściu, tylko ważne było dla niego miejsce parkingowe, aby
czasem nikt mu nie zajął. Tak się złożyło, iż stanął samochodem na
wyciągnięcie mojej ręki, a że we mnie się gotowało, otworzyłam jego samochód,
i nakrzyczałam na niego, dałam upust mego wrzenia we mnie... Wkurzają mnie
kierowcy którzy widzą tylko siebie, a innych uczestników ruchu nie
zauważają.
Pozdrawiam