Dodaj do ulubionych

Wtargnęłam do samochodu

21.05.07, 14:19
W piątek opiep..... faceta. A było to tak: szłam z tyłu za moimi dziećmi,
dzieci przez przejście dla pieszych (na parkingu przy sklepie) prowadziła ich
ciocia, a tu jak gdyby nigdy nic jedzie facet swoim samochodem i nie zważał,
iż dzieci na przejściu, tylko ważne było dla niego miejsce parkingowe, aby
czasem nikt mu nie zajął. Tak się złożyło, iż stanął samochodem na
wyciągnięcie mojej ręki, a że we mnie się gotowało, otworzyłam jego samochód,
i nakrzyczałam na niego, dałam upust mego wrzenia we mnie... Wkurzają mnie
kierowcy którzy widzą tylko siebie, a innych uczestników ruchu nie
zauważają.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • agao_72 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 14:32
      szłam przez jezdnię dziś rano. z córą na rękach. przejscie dla pieszych, jedyny
      samochód był dośc daleko. więc pewnie przechodzimy. i cóż robi ów kierowca? nie
      zatrzymuje się, nei nei nei. tylko przyspiesza i z fantazyjnym łukiem omija
      mnie. no bo co będzie taka ruda baba z dzieckiem mu po przejściu lazła.

      ch... członek męski to było najłagodniesze co pomyślałam.

      z wczoraj:
      jedziemy na rowerach po ścieżce, córa w fotelkiu na moim rowerze, w pewnym
      momencie ścieżka krzyżuje się z dość uczęszczaną drogą. zatrzymujemy się przed
      przejściem. schodzimy z rowerów i czekamy, aż będziemy mogli przejść.
      przepuszcza nas jeden samochód. a co robi inny kierowca? wymija tego, który nas
      przepuścił i prawie hamuje na mnie - ja jestem na przejściu. ja się pukam
      znacząco w głowę, a misiu zza kierownicy do mnie: "ty idiotko, lepiej
      uważaj...". troszkę nas to zagotowało, zagotowało też pana, który nas
      przepuścił.

      mam zacząc latać, czy co?
      obydwa przejścia znam bardzo dobrze od strony kierowcy/ pasażera. tam naprawdę
      dobrze widać pieszych.
      • wobbler Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 14:38
        Agao-Ty prawdziwie ruda jestes?!Tak jak ja?A piegi masz?Ja niestety mam...Moze
        moja siostra porwana w dziecinstwie jestes?! smile
        Oj,rudy rudy rydz...smile
        • agao_72 wobbler 21.05.07, 15:10
          naturalnie to jestem kasztanowa, ale się pomalowałam na rudo, bo podsiwiałam.
          piegów nie mam. i nie obraź się, ale bardzo intensywnie nie chciałabym być
          Twoją siostrą smile.
          fundamentalizmy mnie nie grzeją. i wolę raczej subtelniejsze niewiasty wink.
    • wobbler Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 14:33
      Malo zrobilas.Ja kiedys skopalam auto jakiegos durnia.Kretyn najpierw
      wyskoczyl,ale jak sie okazalo-byl pol glowy mniejszy ode mnie.smileHe he,mam 178
      cm wzrostu,i niestety prawie 100 kg waze...smile
    • dirgone Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 14:38
      Mój chłopak niedawno został prawie przejechany. Przechodził przez przejście, ze
      światłami - miał zielone. I jakiś baran w ostatnim momencie się zatrzymał,
      niemal na jego nogach. Mój chłopak, z reguły bardzo spokojny człowiek, wkurzył
      się tak, że z całej siły pięściami walnął mu w maskę samochodu - to odruch po
      prostu był. Ślady zostały duże. Kierowca nawet nie pisnął, tylko pojechał dalej.

      • aneta_0101 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 15:28
        A co powiecie na to?
        Czekam, czekam przed przejściem dla pieszych z płaczącym dzieckiem na ręku, aż
        w końcu ktoś się zatrzyma i mnie przepuści. Nareszcie, zatrzymuje się mercedes,
        wchodzę na pasy, nagle mercedes startuje zatrzymuje się na przejściu prawie na
        moich nogach, ja w szoku, szyba w mercedesie w dół i blond piękność słodkim
        głosem do mnie: Przepraszam, nie wie Pani gdzie tu jest najbliższy kantor? Nie
        muszę pisać chyba co się działo dalej, powiem tyle, że pani się nie dowiedziała
        gdzie jest kantor smile
        • lola211 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 15:33
          Hmm, a jak inaczej miala sie zapytac? Migac?
          I co ma do tego zaplakane dziecko?
    • lola211 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 15:31
      Ludzie to sie w ogole nie umieja zachowac w ruchu drogowym.
      Dzis gosciu hamowal nagle, bo mu pancia wbiegla przed sama maske- do tramwaju
      sie spieszyla, bidulka.I nie na pasach to było, oj nie.
      Ja zawsze bardzo bacznie obserwuje auta przechodzac przez zebre, bo ci z lewego
      pasa najczesciej nie widza pieszych - z prawej gosc przepuszcza, a ten z lewego
      w ostatniej chwili ludzi zauwaza.


      • aneta_0101 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 15:36
        Zapłakane dziecko nic nie ma do tego, próbuję tylko wiernie opisac sytuację.
        Uważasz, że to w porządku najpier kogoś przepuścić na przejściu, a później
        wjechać na nie i uniemożliwić dotarcie na druga stronę?
        • lola211 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 15:43

          Chciala sie o cos zapytac.

          Ale jakos przeszlas, co nie?


          • aneta_0101 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 15:46
            A tak, przeszłam sobie po dachu smile Zatrzymywanie na przejściu dla pieszych
            chyba jest zabronione w kodeksie drogowym, czyż nie?
            • lola211 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 16:13
              jakos przeszlas, skoro obecnie przed kompem siedzisz, no nie?
              A Ty nie robisz nic zabronionego?
              • dirgone Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 16:18
                Jako właścicielka trzech sztucznych i bolących zębów (sztuczne mogą boleć czasem
                bardziej niż prawdziwe), kilku dziur w głowie i licznych szwów na ciele mogę
                tylko powiedzieć - Lola, albo jesteś trollem, albo pieprzysz bez sensu.

                Przez te dziury w głowie jestem zawsze straszliwie cięta na samochodowe
                wykroczenia. Straszliwie.
                • lola211 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 16:58
                  Coz, wspolczuje.
                  Mysle, ze najlepiej po prostu zlikwidowac wszelkie pojazdy, poruszajmy sie na
                  piechote, bedzie pewnosc, ze nikt nigdy nie zlamie chocby pol przepisu.Nie
                  podjedzie do pieszego na pasach i nie zapyta o kantor.
                  Mysle, ze Twoje obrazenia wynikly na skutek ciezkiego kalibru wykroczenia, a
                  nie takiego jak tu opisywana sytuacja.
                  • dirgone Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 23:00
                    No właśnie wcale nie... Chodzi o ciężki kaliber wykroczenia. Normalnie to pewnie
                    nawet nie zapamiętałabyś tych sytuacji (bo było to dwa razy), nie zwróciłabyś na
                    nie uwagi.
                    Poza tym, gdy rok temu na skrzyżowaniu żwirki i wigury z racławicką w Warszawie
                    zginęło 7-letnie dziecko, to też ta sytuacja byłaby "lekkim" nagięciem przepisu.
                    Po prostu pan w tirze się trochę zagapił i skręcił w ostatnim momencie. Na matkę
                    z dwojgiem dzieci przechodzącą na zielonym.

                    Jestem przeczulona na tym punkcie i zapamiętuję, niestety, wszystkie wiadomości
                    o wypadkach. Trauma przeżyta dwa razy (drugi raz akurat ledwo się wyleczyłam z
                    pierwszej) tak owocuje.

                    A jeśli chodzi o opisany przykład - to podejrzewam, że chodziło właśnie o nagłe
                    zajechanie drogi, taki szybki zryw, że jak matka by przedtem przyspieszyła, to
                    by się obiła o maskę.
                    • lola211 Re: Wtargnęłam do samochodu 22.05.07, 09:01
                      > Po prostu pan w tirze się trochę zagapił i skręcił w ostatnim momencie. Na
                      matk
                      > ę
                      > z dwojgiem dzieci przechodzącą na zielonym.

                      Sorry, ale tego nie mozna porownywac z sytuacja, gdy ktos podjezdza "na
                      jedynce" (nie zagapia sie, widzi co robi), bo chce sie o cos zapytac.
                      Zagapienie sie i skrecenie w ostatnim momencie jest wlasnie ciezkim
                      wykroczeniem, jest niedopuszczalne, bo moze skutkowac tragedia co z reszta
                      opisujesz.
                    • lola211 Re: Wtargnęłam do samochodu 22.05.07, 09:05
                      Inaczej widze pojmujemy "ciezki kaliber".
                      • dirgone Re: Wtargnęłam do samochodu 22.05.07, 11:44
                        "Nareszcie, zatrzymuje się mercedes,
                        wchodzę na pasy, nagle mercedes startuje zatrzymuje się na przejściu prawie na
                        moich nogach" . Wolne podjechanie a startowanie to jednak pewna różnica, na
                        jedynce można przecież wystrzelić tak, że hoho. Szczególnie mercedesem, z tych
                        lepszych. No ja tak to rozumiem.
                        Każdy "drobny" kaliber może się skończyć tragicznie. Ja, jako dziecko, miałam
                        dwie lewe nogi. Wiecznie się przewracałam, wiecznie po prostu. A jak się
                        zagapiłam gdzieś, to już gleba na pewno. Gdyby akurat w tym momencie dziecko się
                        przewróciło, to panienka z mercedesa przejechałaby mu głowę. Na pasach.

                        Wiem, że nie sposób na 100% uniknąć nieszczęścia, ale głupota niektórych
                        kierowców po prostu nie dobija. I jestem z rodziny dużo jeżdżącej, po Polsce i
                        po świecie, żeby nie było, że to totalnie nie wiem, jak się samochodem jeździ.
                        Ale jak to mówi mój tata - każdy za kółkiem jest mądry, do pierwszego nieszczęścia.
                        Cięta jestem na to strasznie, bo statystykę wypadków mam w głowie.
                        • lola211 Re: Wtargnęłam do samochodu 24.05.07, 10:32
                          Wolne podjechanie a startowanie to jednak pewna różnica, na
                          > jedynce można przecież wystrzelić tak, że hoho. Szczególnie mercedesem, z tych
                          > lepszych. No ja tak to rozumiem.
                          Proponuje forumowych tekstow nie brac zbyt doslownie jednak, autorzy maja
                          sklonnosc do koloryzowania.Podjechanie okresla sie jako "wystartowanie".No i
                          skad wiadomo jaki to merc był?
              • net79 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 16:20
                Lola, ZNP??? przecież ona nic niewłaściwego nie napisała, czy z natury z Ciebie
                wieczna opozycjonistkawink
                • sebaga Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 16:53
                  mnie z kolei irytują paniez wózkami, które najpierw takim wózkiem na pasy wyjadą
                  a potem się rozglądają. Bezmyślne.
                • lola211 Re: Wtargnęłam do samochodu 21.05.07, 17:01
                  Ja sie tylko przyczepiam do czepialskich.
                  Z igły- widły.
                  To pewnie pisza te, ktore nie sa kierowcami, cos mi sie tak wydaje.
    • jowita771 Re: Wtargnęłam do samochodu 22.05.07, 07:04
      mnie kiesys o mało nie rozjechał baran na przejściu dla pieszych. miałam
      zielone, on skręcał, też miał zielone. bardzo szybko wjechał w zakręt, jakoś
      nie wiedział, że moje światło było jakby "bardziej zielone". wjechał miedzy
      mnie a kobietę, która szła z przeciwnej strony, obie stanęłyśmy jak wryte.
    • chipsi Coś dla pieszych 22.05.07, 08:52
      wirtualnezory.pl/?id=news_more&news=5547
      • lola211 Re: Coś dla pieszych 22.05.07, 09:07
        Kurcze, ewidentna wina kierowcow- gdyby nie jechali 100 km/h facetowi nic by
        sie nie stalo.
        • olusza3 Re:wyluzuj 23.05.07, 09:46
          lola211 nie przesadzasz czasem?
          nikt nie twierdzi że to wina kierowców,facet popełnił błąd nikt tego nie kwestionuje.
          A nawiazując do poprzednich historii,ja także uważam że zatrzymywanie sie na pasach nawet aby tylko zapytać o kantor jest zabronione,mogła zatrzymac się przy chodniku i zapytac kogoś innego.
          Prawda jest taka ,że sporo kierowców jeżdzi jak szaleńcy.A konfrontacja samochód-pieszy zawsze wypada na niekorzyśc pieszego,samochód jakby nie było jest cięższy.
          całkiem niedawno stałam przed przejściem z synkiem, a obok dwie babeczki z wózkami.Nagle jakiś facet gwałtownie zahamował bo mu sie żółte skończyło,a facet za nim w niego rabnął, a chcąc go jednocześnie wyminąć skrecił w naszym kierunku...wykrecił dosłownie kilkanascie cm od nas,gdybyśmy się nie cofnęły albo gdyby facet nie wyrobił ... wolę się nie zastanawiać.
          Tak trudno uważać na drodze i respektować przepisy?
          po to je stworzono,aby i piesi i kierowcy byli bezpieczni.

          pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka