alfa36
26.05.07, 01:17
Slubny dzis miał slużbowego grila a ja uspilam dziecko i jakos nie chcialo mi się spać, więc usiadłam przy kompie. I nagle mnie naszło, żeby sprawdzić, czy na pewno drzwi zamknięte. Patrzę przez okno i oczom nie moge uwierzyc... osobisty małz leży pod drzwiami. Kurcze, jakem ponad 5 lat żona to takiego cudu nie widziałam. Zbudziłam starszaka i jakoś te 100 kg żywej wagi wciągnęliśmy do domu. I jeszcze nakazałam nastolatkowi, żeby tatusiowi buty sciągnął. Widać chlopina się starzeje, bo jak już sie popicie zdarzyło, to zawsze sam się wturlał. I tak sie zastanawiam, czy ja nie jestem za dobra żona... Może go jednak z powrotem wynieśc pod te drzwi???