Dodaj do ulubionych

Proszony obiad - czy się czepiam?

01.06.07, 23:45
Koleżanka dzwoni: poplotkujmy, zapraszam Cię na obiad.
Jezu, jak fajnie, dzień później jadę. Wchodzę, w kuchni pieczeń dochodzi w
piekarniku, zapach na cały dom. Na blacie kuchennym wielka miska sałaty.
Super, ślinka mi cieknie.
Siadamy do stołu w tejże kuchni, koleżanka coś miesza tyłem do mnie. Przede
mną ląduje ... makaron z serem. Szczęka (moja) wypada i uderza z brzękiem o
podłogę.
A Ty nie jesz ze mną? - pytam
Nie, poczekam aż dzieci wrócą ze szkoły i zjem coś konkretnego...

Jem, ale każda klucha staje mi w gardle.

Chamstwo, brak kultury, bezmyślność? A może się czepiam???
Obserwuj wątek
    • demarta Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 01.06.07, 23:48
      nie dla psa kiełbasa? a może, ze niby mniej kalorii powinnaś jesć? nieistotne,
      ale numerantka to z niej jest, muszę ten patent kiedyś wykorzystać...... smile))))
    • 5aga5 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 01.06.07, 23:51
      Sorki, ale ja bym juz do takiej koleżanki nie poszła.
      Co mam to daję na stół i napewno zjadamy to razem.
      Chamstwo i brak kultury to mało.
      A jesli już dla dzieciaków przygotowała coś specjalnego, nie powinna o tym w
      ogóle wspominać.
    • renia1807 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 01.06.07, 23:53
      a może to odwet?
      • szapobacha Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 01.06.07, 23:56
        No takiego numeru to bym nikomu nie wycięła. Dlatego mi tak przykro sad

        Gdyby powiedziała: Słuchaj, mam tylko 3 kotlety z wczoraj dla siebie i dzieci -
        zrozumiałabym. Niestety pieczeń pichciła się 2 metry ode mnie i była całkiem
        słusznych rozmiarów....
    • hexella Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 01.06.07, 23:55
      Ubawiłaś mnie tą historiąsmile))
      Choć w moim przypadku akurat makaron z serem byłby bardziej pożądany, niż jakaś
      tam pieczeń.
      Na drugi raz idź ze swoją wałówką w trojakachsmile
    • fajka7 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 01.06.07, 23:58
      Formalnie jaja!
    • dorcia72 niezła scenka 02.06.07, 00:04
      ja na szczęście nie mam takich koleżanek smile)

      Ola i Kuba
    • czarny.kot997 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 00:42
      ale masz zaj...ta kolezanke sad
    • edytkus Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 06:35
      normalnie czym chata bogata smile)))
      • jasminum30 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 08:37
        A propos "czym chata bogata" to przypomina mi się tak fraszka "Czym chata
        bogata tym rada, tak stare przysłowie powiada, ale to głupie przysłowie, bo
        gościom przewraca w głowie". Może koleżanka też ją znawink
        • kasik787 prawidlowo sie czepiasz. 02.06.07, 11:00
          smile))
          Poprawilas mi humor z rana-a wlasciwie nie powinnam sie
          smiac,bo to nie mile.
          Ja tak sobie mysle,ze powinnas sie zrewanzowacsmile
          Jest to przykre,ale tacy czasem sa ludzie dziwni...

          Ja kiedys z dzieckiem odwiedzilam kolezanke,ktora szykowala
          obiad dla swoich pociech i im podala obiad,a mojemu dzieciakowi nie.
          -wzielam do pokoju moje dziecko,gdyz plakalo,ze "chce jobiad"
          dobrze,ze mialam ze soba jakies przekaski dla niego,ale i tak plakal,ze
          chlopczyk je obiad,a on z nim nie.
          • ma_dre Re: prawidlowo sie czepiasz. 04.06.07, 17:14
            nigdy wiecej nie poszlabym do takiej kolezanki, nie koleguje sie z bydlem...
            mnie na szczescie nigdy sie cos takiego nie zdarzylo, bo jw...
        • zona_mi Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 12:26
          fraszka "Czym chata
          > bogata tym rada, tak stare przysłowie powiada, ale to głupie przysłowie, bo
          > gościom przewraca w głowie". Może koleżanka też ją znawink

          Myślisz, że też czytała twórczość Małpiszonki? wink
    • gku25 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 10:07
      To to jeszcze nic. Kiedyś wspólny znajomy zaprosił moją koleżankę i jej siostrę
      na wspólne oglądanie filmów DVD, tak bez żadnych podtekstów. Jakież było
      zdziwienie dziewczyn, kiedy przed wyjściem pokazał im rachunek za zakupione
      chipsy i wyliczył ile na każdego wypada za te filmy i przekąskę - kwota nie była
      jakoś specjalnie porażająca. Dodam, że mowy nie było przed tym o tym, że to
      impreza składkowa. To nie był jedyny numer tego pana, który sam bardzo chętnie
      żerował sobie na innych.
      • demarta Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 10:10
        a może koleżanka z siostrą źle odczytały intencje, moż enie chodziło tylko o
        oglądanie filmów....... jak to mówią najadła się, napiła i głupią udaje smile))) a
        że dwie siostry naraz.... no cóż i tak bywa....
      • mor_lena Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 12:31
        Hehe, u mnie kiedyś w pracy koleżanka zaproponowała, że przyniesie słoik
        papryczki do kanapek, bo widziała w warzywniaku i tak ją ta papryczka kusiła.
        Na drugi dzień przyniosła i z miejsca oznajmiła, że każda z nas (łącznie 4
        osoby) ma jej zapłacić jakieś 1,10 zł czy coś koło tegosmile)))
    • rita75 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 10:34
      > Siadamy do stołu w tejże kuchni, koleżanka coś miesza tyłem do mnie. Przede
      > mną ląduje ... makaron z serem. Szczęka (moja) wypada i uderza z brzękiem o
      > podłogę.
      > A Ty nie jesz ze mną? - pytam
      > Nie, poczekam aż dzieci wrócą ze szkoły i zjem coś konkretnego...
      >

      ale buractwo
      <lol>
      • syriana Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 11:54
        koleżanka pewnie taki proszony obiad pierwszy raz wyprawia i może nie wiedziała
        jak się zachować wink
        • rita75 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 12:25
          > koleżanka pewnie taki proszony obiad pierwszy raz wyprawia i może nie
          wiedziała
          > jak się zachować wink

          i jeszcze proszony obiad w kuchni...wink
    • erka235 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 12:23
      współczuje koleżanki.
      ja na Twoim miejscu odstawiłabym talerz (przed zjedzeniem tego ) podziękowałabym
      i wyszłabym
    • brak.polskich.liter Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 12:33
      Kolezanka dala popis buractwa.
    • jdylag75 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 13:04
      Żartujesz!
      może mięsko zaplanowane na kolację było? oj, tak ją tylko tłumaczyć próbuję...
    • morgen_stern Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 13:25
      No, pięknie się popisała wink

      Ale ale... Przypomniała mi się sytuacja, podczas której mogłabym być zapewnie
      postrzegana bardzo podobnie. Do dziś mam wątpliwości i jakiś taki niesmak.
      Odwiedziła mnie mama. Wcześniej ustalałyśmy, że nie będzie nic jadła, bo potem
      ma w domu obiad i wpadnie tylko na kawkę.
      Czekałam na męża, który miał zaniedługo wrócić z podróży. Wiedziałam, że będzie
      głodny jak wilk, więc w pewnym momencie przeprosiłam mamę, wytłumaczyłam, że
      muszę się zabierac za obiad i przeszłyśmy do kuchni. Zaznaczam, że jedzenie
      było "wyliczone" na nas dwoje, nie było go dużo, a oprócz tego była niedziela i
      niezbyt zapełniona lodówka wink no, tłumaczę się trochę wink
      No i niestety okazało się, że mama myślała, że ją poczęstuję.. Prawie talerz
      wyciągała wink Zrobiło mi się strasznie głupio, niezręcznie, jakoś się
      wytłumaczyłam, że mało, że nie mamy nic innego na obiad i że po prostu nie
      przygotowałam się na poczęstunek, bo miała przyjśc tylko na kawę.. Mama była
      wyraźnie urażona, a mnie do dziś jest głupio ogromnie, poczułam się jakbym
      własnej matce jedzenie od ust odejmowała.
      Teraz z jednej strony myślę, że mogłam trochę odżałowac i jej dać, a z drugiej
      (co niestety jest dość typowe dla mojej mamy) przecież inaczej się umawiałyśmy
      i mama zarzekała się, że głodna nie jest i w domu czeka na nią obiad.. Pewnie
      powinnam się "domyśleć" (mama nie mówi wprost, tylko właśnie trzeba
      się "domyśleć" i ewentualnie ma pretensje po fakcie) i jej dać ten obiad.
      Taki drobiazg, a potrafi spędzać sen z powiek wink
      • dlania Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 13:33
        Wiesz, to są chyba takie oczekiwania z pokolenia co to "zastaw sie, a postaw
        się": dzis juz nie gotuje sie po prostu gara ziemniaków, tylko tyle, ile się
        zje, kotletów smaży się ilośc wyliczoną, a nie na zapas, bo a nóż ktos wpadnie...
        Ja tez jestem wredna pod tym względem. mamy znajomych, którzy notorycznie
        wpadaja do nas, najczęściej bez zapowiedzi, w sobote lub w niedziele w porze
        obiadowej. Sami juz po obiedzie. I my żremy, a oni stoja czy siedza i patrzą...
        Normalnie w gardle staje.
        Z tych kluch z serem autorki wątku strasznie sie za to usmiałam - trzeba nie
        mieć za grosz wyobraźni i taktu, żeby tak kogos "ugościć"wink
      • gryzelda71 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 13:44
        Troszkę inaczej to widze.U ciebie mama wpadła na kawę,a z tym obiadem to tak niefortunnie wyszło,natomiast auorkę koleżanka wyrażnie zaprosiła na obiad,nie że ona wpadła przypadkiem w tej porze.
        • morgen_stern Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 13:52
          Nie, ok, ja też widzę rożnicę w tych dwóch sytuacjach, tylko tak mi się od razu
          sumienie ruszyło wink dlatego o tym opowiedziałam.
          • ivonnka Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 14:40
            porazajaco sie kolezanka zachowalasmile) tez sie usmialam chcoiaz dla CIebie
            niemila sytuacja, a swoja droga to jestem ciekawa czy odwiedzisz ta koelzanke
            jeszcze??

            aha, i najsmieszniejsze stwierdzenie to ze ona zje cos konrketnego, a to co
            tobie daje, to niby co?? smile)))
            • rita75 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 14:48
              > aha, i najsmieszniejsze stwierdzenie to ze ona zje cos konrketnego, a to co
              > tobie daje, to niby co?? smile)))

              pewnie szkoda jej bylo wyrzucic ten makaron, walajacy sie w lodowce od
              tygodnia, a pieska nie ma big_grinDDD
    • lola211 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 14:50
      Brak kultury i taktu, no sa tacy ludzie, sa.
    • koza_w_rajtuzach Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 14:52
      buahahahawink))))
      No moim zdaniem ta Twoja koleżanka nieładnie się zachowała.
    • daemia_10 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 14:56
      słuchaj, a może ona myślała, że proszony obiad polega na tym, że ty o tę pieczeń
      musisz poprosić? smile)
      a Ty żeś wzięła i zjadła makaronik...
    • alexandra74 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 15:05
      Aj tam!
      Nasi znajomi, którzy już nie są naszymi znajomymi, kiedyś zaprosili nas na
      grilla - składkowego oczywiście. Przed południem pan J zadzwonił do mojego męża
      z prośbą, aby ten kupił skrzydełka, karkówkę, kiełbasę itp., później się
      rozliczymy, bo on wrócił dopiero z pracy i nie miał czasu nic przygotować. Cóż
      robić. Po drodze zadzwonił jeszcze raz, żeby dokupić rozpałkę do grilla. Mój
      naiwny małżonek oczywiście kupił, nawet wziął z domu butelke Johny Walkera.

      W trakcie ucztowania wparowali rodzice gospodyni (od nich składki nie
      zażadałasmile), wypili JK, zjedli kiełbaskę i szybciutko się pożegnalismile)
      • cosmolinka Zrób rewanż, ale... :) 02.06.07, 15:17
        I zjedz w tym samym czasie co jej dasz. Tylko jej daj np. ryż z warzywami a
        sobie młode ziemniaczki, mizerie i kotlecika smile))
        Ona to normalnie buractwo!
      • rita75 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 15:43
        > wypili JK, zjedli kiełbaskę i szybciutko się pożegnalismile)

        powinnas im wystawic rachunek szcegolnie za tgeo JK
        big_grinDD
    • falka79 co to za kolezanka ? 02.06.07, 15:36
      nie rozumiem,
      co chwile powstaje nowy wątek jak to kolezanka mnie wystawiła - ja mam pytanie
      z kim wy sie kobiety zadajecie ?

      jakby moja kolezanka postawila mi miche z serem przed nosem a sama wpiepszala
      kotleta to bym ją śmiechem zabiła

      no wiecie co, nawet jak ma miejsce takie zachowanie (kolezanki) znajomej - to
      chyba dlatego jest ona twoją kolezanką, ze mozesz byc z nią szczera i
      porozmawiac o wszystkim

      jezeli nie , to na cholerę ci taka znajomosc , na cholere łazisz na takie
      obiady??
      • lola211 Re: co to za kolezanka ? 02.06.07, 16:10
        Widac byla pierwszy raz, stad zaskoczenie.

        Sa kolezanki i kolezanki.Z jedna mozesz szczerze i prosto z mostu, a drugiej
        nie powiesz nic, z roznych wzgledow.

        Calkiem szczera to ja m oge byc z przyjaciolka, ale z kolezanka niekoniecznie.
        • falka79 Re: co to za kolezanka ? 02.06.07, 16:24
          lola211 napisała:

          > Widac byla pierwszy raz, stad zaskoczenie.
          >
          > Sa kolezanki i kolezanki.Z jedna mozesz szczerze i prosto z mostu, a drugiej
          > nie powiesz nic, z roznych wzgledow.

          nie mam takich kolezanek,
          nie otaczam sie osobami, z ktorymi nie moge szczerze i konkretnie porozmawiac


          >Calkiem szczera to ja m oge byc z przyjaciolka, ale z kolezanka niekoniecznie.

          znaczy sie koleżankę można robic w bambuko ?
          no to jak sie ma takie podejscie , to trzeba wpierdzielac ser i siedziec cicho
          prawda

          • lola211 Re: co to za kolezanka ? 02.06.07, 16:31
            > nie mam takich kolezanek,
            > nie otaczam sie osobami, z ktorymi nie moge szczerze i konkretnie porozmawiac

            A ja mam,chocby w pracy.Musze z nimi jakos normalnie egzystowac - alienowanie
            sie z powiodu makaronu z serem nie wchodzi w gre.

            > znaczy sie koleżankę można robic w bambuko ?

            Nie powinno sie, ale co zrobic jak niektorzy sa na tak niskim poziomie.Gdy
            taka osoba sie tym faktem wykaze juz wiem, czego moge sie od niej spodziewac i
            po prostu mnie nie zaskakuje.Juz wiem, jak taki obiad moze wygladac, wiec wiem
            ze dobrze jest sie po prostu wymigac.
            To ta kolezanka zrobila z siebie durnia, nie odwrotnie.
            Ja po prostu takim osobom przyklejam etykietke i z odpowiednia rezerwa traktuje.
            Nie pienie sie, nie strzelam miedzy oczy, bo w zasadzie w jakim celu?
    • m.malgosia4 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 15:50
      taaa... przypomina mi sie sytuacja sprzed tygodnia - a do dzis nie moge dojsc
      do siebie - zostałam zaproszona z moja córą na urodziny do mojej chrzesniaczki
      i przez dwie godziny naszego pobytu nie zostałyśmy poczestowane niczym (a była
      to pora obidowa) a moja kolezanka - matka dzicka nawet nie miała nic
      przygotowane!! stwierdziła ze myslała ze bedziemy do wieczora i ze jeszcze nic
      nie przygotowała! Pomijajm ze chciała ugotować spagetti- moze sie czepiam ale
      dla mnie to takie danie na szybko! Zadnego ciasta, tortu (a to w koncu
      urodzinki) czy nawet soczku dla dzicka... i mysle sobie ze to tez była moja
      ostatnia wizyta tam!

      no cóz - jest goscinność i "gościnność"...

      Proponuję Ci, Szapobacho, zastanowić sie poważnie nad znajomością, sa
      ludzie "niereformowalni" - mało tego- przekonani ze zrobili słusznie.
      pozdrawiam smile)
      • syla113 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 16:41
        sa ludzie i parapety .......
      • lola211 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 16:47
        adnego ciasta, tortu (a to w koncu
        > urodzinki)

        A ja kiedys zaliczylam urodziny dziecka kolezanki, na stole byly paluszki ,
        krakersy, kawa nawet, no i tort.Gospodyni wielce kontent bedac oswiadczyla, ze
        ten tort kupila tu i tu za jedynie 20 zeta! W gardle mi kes ciasta stanal-
        czyli na tyle nas wycenila..Chwalic sie, jak to sie oszczednie gosci karmi?
        W jej mniemaniu zapewne to byl powod do dumy- taaki tort za tak niewiele, no
        pogratulowac po prostu.



        --------------------------------------------------------------
        Człowiek mądrzeje z wiekiem. I zwykle jest to wieko od trumny.
        • fergie1975 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 17:10
          a może czasem ktoś pieniedzy nie ma, a chce urzadzic dziecku urodziny i jakos
          gosci ugościc? Chyba czasami liczy sie cos wiecej niz wystawne przyjecie, jaki
          to wybor albo wcale albo skromnie?, wiadomo co wybrac przeciez dziecka szkoda.
          • lola211 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 17:22
            W tej rodzinie oboje pracuja, nie oplywaja w luksusy, ale i biedy nie klepia.Z
            pewnosia nie wynika to z braku kasy,ale z mentalnosci- niska cena jest
            nawazniejsza, jakosc ma drugorzedne znaczenie.Nie tylko w odniesieniu do tortu.

            Niewielkim sumptem mozna samemu zrobic tort- biszkopt plus bita smietana, jesli
            juz ktos ma problem z kasa.

            I przede wszystkim- nietaktem jest mowienie przy gosciach ile za co sie
            zaplacilo.Bo gdy drogie- wychodzimy na chwalipiete i snoba, a gdy tanie- na
            sknere.
          • m.malgosia4 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 20:33
            Nie, akurat oni na brak kasy nie mogą narzekacsmile)
            to chyba raczej mentalność..
            • sir.vimes Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 20:58
              Dziwna to jest dla mnie mentalność ludzi , którym spaghetti wydaje się za mało
              wykwintne by podjąć nim kilkulatków.

      • edytkus Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 16:53
        m.malgosia4 napisała:

        > Pomijajm ze chciała ugotować spagetti- moze sie czepiam ale
        > dla mnie to takie danie na szybko! Zadnego ciasta, tortu (a to w koncu
        > urodzinki) czy nawet soczku dla dzicka...

        przesadzasz
        • twojasasiadka Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 17:04
          wybacz,że uśmiałam się czytając tą historię.Wiesz..co innego gdybyś wpadła
          niezapowiedziana a ona akurat by gotowała dla rodzinkismile))Możnaby wtedy
          zrozumieć że np.porcje miała wyliczone i nie spodziewala się gościa.Ale taka
          sytuacja? smile))) nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu-na pewno źle bym się
          poczuła-zwłaszcza słysząc o tym,że ona zje "coś konkretnego"..dżizas...to jak
          dostać pałą w łeb.
          Co zamierzasz dalej z tą znajomością zrobić?
      • sir.vimes I co takiego? 02.06.07, 17:07
        "a moja kolezanka - matka dzicka nawet nie miała nic
        przygotowane!! stwierdziła ze myslała ze bedziemy do wieczora i ze jeszcze nic
        nie przygotowała!"

        Ludzie nawet chętnie zapraszają goście by wykorzystać ich we własnej kuchni i
        razem przyrządzić posiłek.
        Nie widzę analogii między twoim zdziwieniem a nieprzyjemną przygodą autorki wątku.
        Co do tortu - nie każdy toleruje takie specjały (np. w mojej kuchni coś takiego
        nie istnieje), tak samo kupne soki.
        • lucerka Re: I co takiego? 02.06.07, 17:12
          Sir.vimes napisalam na priva krotko.
          • sir.vimes Re: I co takiego? 02.06.07, 17:38
            Odpisałam.
    • lucerka Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 16:59
      Nie czepiasz sie ale pewnie Ty znasz lepiej swoja kolezanke i nie podejrzewam,
      ze tak nagle wyjechala z chamska zagrywka. Wiec jezeli kolezanka nie ma
      regularnych chamskich zagrywek, to pewnie to zrobila bezmyslnie. Ale
      rzeczywiscie przykro tak troche.
    • twojasasiadka Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 17:29
      wiesz co sobie jeszcze pomyślałam odnośnie tej koleżanki?
      że była bezgranicznie szczera-rozumiesz?
      na pewno nie czuła,że robi coś nietaktownego...po prostu na tyle chyba Cię
      wycenia w tej Waszej znajomości.
      Dla siebie frykasy-a dla Ciebie tani posiłek makaronowy-bo pewnie myślala,że i
      tak robi Ci wielką łachę i tak czy siak będziesz bardzo rada mogąc posilić się
      przy jej stole.
      Tak to odbieram..więc...możesz sobie ją zostawić jako koleżankę-ale traktuj z
      rezerwą i czasem nie bądź zbyt wylewna,ani szczera bo jeszcze Ci tyłek obrobiwink
    • oxygen100 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 17:56
      nie nie czepiesz, jak dla mnie wiochasmile
    • clio_1 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 18:10
      Wiesz co, mnie po tym jak zachowują się nasi znajomi to już niewiele zdziwi:
      sytuacja 1: zapraszają nas na obiad z 2-tygodniowym wyprzedzeniem, 2 dni przed
      dzwonią: jak będziecie do nas przychodzić to przynieście 1,5 kg mięsa, zrobimy
      gulasz.
      sytuacja 2: zapraszają nas na kolację, idziemy z zakupionym winkiem, a oni -
      cóż, zapomnieli, że zaprosili nas na kolację, skończyło się na pokrojonym serze
      i kiełbasie.
      sytuacja 3: zapraszają nas na imprezę, ma być więcej osób. Oczywiście kupujemy
      alko, ja dzwonię i pytam, czy mam coś kupić, przygotować, może jakąś sałatkę,
      wędlinę, odpowiedź: nie, nic nie potrzeba, oni wszystko zrobią, impreza w końcu
      u nich. Dzień przed imprezą: przynieście po 50 zł, bo tyle wyszło od osoby.
      • gryzelda71 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 18:14
        Ale chyba nie są tacy źli ci znajomi skoro ciagle nimi są.
      • fajka7 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 18:21
        Po syt. 1 , kolejne w moim wypadku by nie zaistnialy smile jednak mam wrazenie, ze
        jest sporo osob, ktore utrzymuja znajomosci jakos na sile. Ktos tam regularnie
        zachowuje sie beznadziejnie, a i tak sie z nim konktakty caly czas ma.
        Zastanawiam sie dlaczego? Po co takie znajomosci? Chociaz nie zawsze tak prosto
        sie niektorych ukladow pozbyc musze przyznac- ostatnio nasz kolega zwiazal sie
        z kobieta z choinki urwana i tez nie wiadomo co zrobic. Trzeba to uszanowac
        przeciez, ale spotkania, na ktorych i ona bywa zostaly pozbawione dawnej
        radosci i przedniej zabawy. I nie wiem jak to ugryzc.
        • lola211 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 18:27
          Dlatego, ze podejscie do kwestii zarła nie musi danej osoby przekreslac.
          Mam kolezanke od lat, w wielu kwestiach jest bardzo fair, czy mam zerwac z nia
          kontakty, bo serwuje mi paluszki?


          --------------------------------------------------------------
          Człowiek mądrzeje z wiekiem. I zwykle jest to wieko od trumny.
          • fajka7 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 18:36
            Lola cool, niech podaje paluszki, ale chyba Ci ich nie podaje zapraszajac Cie
            na obiad, prawda? Chodzi mi o ewidentnie beznadziejne, nietaktowne zachowania w
            roznych kwestiach, zarla tez. Bo ludzie potem wkurzeni albo rozemocjonowani
            opowiadaja, przezywaja, kolekcjonuja kolejne wpadki i najzwyczajniej w swiecie
            tylek obrabiaja- a to juz falsz i obluda, czyli cala znajomosc to jakas wielka
            pomylka, prawda?
            • renia1807 Re: lis i bocian 02.06.07, 18:46
              twoja historyjka pasuje mi trochę do tego wierszyka
              weż może przykład z bocianasmile

              wesolemiasteczko.interia.pl/mlyn/znane/art?aid=9563
            • lola211 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 18:46
              Ja staram sie nie obgadywac.
              Staram sie natomiast przyjac do wiadomosci, ze ta moja kolezanka rozni sie ode
              mnie zasadniczo w kwestii pewnych zachowan, nawykow, potrzeb.
              Ona nie robi tego z wyrachowania, po prostu taki ma styl zycia.
              Popelnia gafy nieswiadomie, ja nie czuje sie na silach ja edukowac.
              A i tak ja lubie i wiem, ze moge na nia liczyc.
              Z pewnosci nie bede szukala porady w kwestii zakupu nowych super hiper zaslon,
              bo gust mamy skrajnie rózny, ale wiem ze jakby co to mi pomoze np. przy dziecku.
              Dlatego tez przełykam zabe w postaci cienkiej herbatki podanej w szklance
              umieszczonej w tzw. koszyczkusmile w imie wyzszych celow.

              --------------------------------------------------------------
              Człowiek mądrzeje z wiekiem. I zwykle jest to wieko od trumny.
              • fajka7 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 18:54
                Mnie chodzi chyba jednak o wiekszy kaliber gaf, ktore przewazaja nad zaletami.
                Ale w sumie doszlam wlasnie do wniosku, ze pieprze bez sensu, bo sama nie wiem
                o czym mowie- jakas taka ogolna refleksja mnie naszla na podstawie lektury
                forum, gdzie notorycznie pojawiaja sie historie, ktorych glownym bohaterem jest
                brak asertywnosci i umiejetnosci wyrazania swoich potrzeb smile
            • mijaczek Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 02.06.07, 19:42
              generalnie sytuacja z opisu wyglada na mega zalosna... kolezanka juz mogla sobie
              darowac to zaproszenie na obiad i powiedziec - wpadnij na ploty i wode z kranu...
              ja mialam kiedys takiego kumpla w pracy
              -on: Mia, idziesz ze mna na fajke?
              -ja: jasne
              przychodzimy do palarni, ja wyciagam swoje a on zuli ode mnie... dwa razy
              pozwolilam sie tak zrobic. za trzecim razem powiedzialam mu, ze pojde jak
              przyniesie swoje fajki...poszedl szukac innego naiwnego...
              a w ogole to ja bym po prostu tak nie potrafila!
              • emilly4 Brak szacunku i tyle. 02.06.07, 21:16
                Nie wyobrazam sobie siebie w takiej sytuacji. Jesli zapraszam kogos na obiad to
                staram sie z calych sil zeby bylo jak najlepiej,a jak ktos wpada na kawe to
                zawsze po jakies ciacha do sklepu lece. Moj narzeczony mowi,ze sie za bardzo
                przejmuje,ze to tylko przeciez znajomi przychodza..A co? Znajomi to nie
                ludzie?? Tak jestem wychowana i tak czuje,ze nalezy zrobic.
                Mnie zas strasznie wkurzaja takie sytuacje jak wyzej opisana.szczegolnie odkad
                mamy dziecko i jedziemy gdzies na noc,a tam posciel nie ubrana,pozniej musze
                budzic mala bo zmieniamy pokojeuncertain Od razu czlowiekowi sie odechciewa.
                • sir.vimes Oj, tuczysz gości 02.06.07, 21:18
                  "a jak ktos wpada na kawe to
                  zawsze po jakies ciacha do sklepu lece"

                  • emilly4 Re: Oj, tuczysz gości 02.06.07, 21:34
                    sir.vimes napisała:

                    > "a jak ktos wpada na kawe to
                    > zawsze po jakies ciacha do sklepu lece"
                    >

                    big_grin A co!
        • clio_1 Re: Proszony obiad - czy się czepiam? 04.06.07, 10:52
          Utrzymujemy kontakty z tymi znajomymi, to trochę skomplikowane układy,
          generalnie to fajni ludzie. Tak jak pisze Fajka, nie zawsze jest łatwo wyplątać
          się z niektórych układów, poza tym ja nie chcę zrywać z nimi kontaktów, bo ich
          lubię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka