Dodaj do ulubionych

Czy sie czepiłam?

06.06.03, 10:41
Dziewczyny, o byscie zrobily w takiej sytuacji?

Wychodze do pracy. Zostawiam 8-miesięczne pełzające
szybko jak pershing dziecko, stające na nogi,
podejmujące nieudolne próby chodzenia z teciową.

Wracam.

Dziecko samo siedzi na złożonym! (nie rozłożonym, tylko
złożonym - szer ok 60 cm, wysokoć mniej więcej do
kolan) narożniku.
A teciowa na drugim końcu 20-metrowego pokoju zamiata
(!).

Zwracam uwage. Polemika.
Polemika w stylu: ja wychowałam dzieci, mi żadne nie
spadło.
Dodam, że dziecko mojej szwagierki ma podjerzenie
padaczki, najprawdopodobniej urazowej.

Mąż nie widział w tym zostawieniu dziecka samopas nic
złego. Szok.

Wywaliłam babe z domu.
Po długiej polemice, jaka to ja wyrodna, niegrzeczna,
bo ona taka troskliwa.

Czy sie czepiłam?

Dodam, że w poniedziałek robiłam starszemu dziecku
tomografię mózgu. Wrażenia opisałam na forum edziecko.

Nie chce, żeby moje dziecko sie zabiło spadając z
takiej wysokoci. Albo stało się niepełnosprawne.
Mam fobię padaczkową, fakt.

No i przecież nie mozna zaufac 8-miesiecznemu
niemowlęciu!
Moj Boze, jeszcze mna telepie.

JAk tutaj wysylac dzieci do takiej babci?

Dodam, ze jakis czas temu w tesciowej starsze dziecko
wsadzilo glowe miedzy szczebelki balkonu. Tesciowa
wiedziala, ze dziecko moze tam wsadzic glowe, bo dzieci
mojej szwagierki tam wsadzały głowy.
A jak głowa przejdzie to... Brrrr...

Teciowa mieszka na 3 piętrze.

Moze ja jakas nadopiekuncza jestem czy co?

I z kim ja sie zwiazalam?

Jaka matka taki syn.
Banda gnojkow.

Przepraszam, musialam to wywalic z siebie.
W koncu nie po to czlowiek rodzi fajne zdrowe dzieci,
zeby narazac je potem tak glupio na utrate zdrowia czy
zycia sad

I przepraszam za chaos.
Zalamalam sie.
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 10:47
      dodam, ze jedyna reakcja tesciowej na wlozenie glowy
      przez dziecko miedzy szczebelki na balkonie byl smiech!

      Szok!

      co za baba!

      I gdzie moj maz ma jaja!
    • umasumak Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 10:53
      Nie nie przesadzasz. Wiem że jesteś w trudnej sytuacji, ale daj babie szlaban
      na pilnowanie dzieci. U mnie była całkiem podobna sytuacja, kiedy dawałam pod
      opieką moją córeczkę. Dałam 2 razy i koniec. Pomijając to że mała miała chyba
      ze 3 godziny kupę w pampersie ( sama teściowa się do tego przyznała z uśmiechem
      mówiąc że wydaje jej się że od 3 godzin "coś" śmierdzi kupą ), to jeszcze
      dziecko które miało wtedy 4 miesiące i było wyjątkowo ruchliwe było kładzione
      bez asekuracji na wąskim tapczniku, a teściowa radośnie pytlowała przez telefon.
      Było to 10 lat temu ale do tej pory mną trzepie jak sobie o tym przypomnę. Nie
      pozwól jej pilnować dziecka, bo dojdzie do nieszczęścia!
      • patrysia55 Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:07
        Gnaj babsztyla gdzie siwy dym, im wszystkim brakuje klepki. Moja przyłaziła
        przeziębiona do noworodka,potem mała miała cały zapchany nosek. Jak zwróciliśmy
        uwagę, to stwierdziła obrażona:" to mogę wcale nie przychodzić" A NIE
        PRZYCHODŹ!!!!!!!!!!! Bezpieczeństo dziecka jest rzeczą najważniejszą na
        świecie, i NIKT nie ma prawa usypiac naszej czujności. To nie ona będzie
        chowała skrzywdzone dziecko, to nie ona nigdy sobie nie wybaczy, że zaufała
        komuś z kim zostawiła dziecko. W takich sprawach nie ma zmiłuj się. Nie
        popuszczaj. Tak trzymaj.
        pozdrawiam.
        • sojanka Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:13
          Yenno nie przesadzasz... Dziecko jest nieprzewidywalne i zapewnienia teściowej,
          że na pewno nie spadnie można włożyć między bajki. Na pewno to będzie noc po
          dniu, ale i tego nie wiadomosmile

          Nie zostawiaj babsztyla z dzieckiem, bo widać że babsko ma pstro w głowie mimo
          że wychowała tyle dziecismile

          Tylko nie rozumiem czemu piszesz, że jaka matka taki syn i że są bandą gnojków.
          Przecież nie on jest winny że baba jest głupia.

          ps. Ja też jestem z Wrocławia, może wyskoczymy gdzieś na kawke? smile
          • yenna_m Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 14:25
            W sumie ta kawka to baaardzo niezly pomysl smile Ino jak to madrze zorganizowac smile

            Pozdr
            YM
    • ksia78 Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:12
      Nie przesadzasz. Jestes troskilwa matka, a zdrowie i zycie Twoich dzieci jest
      wazniejsze od Twoich relacji z Tesciowa, ktorej juz nic nie zmieni. Nie
      zostawiaj dzieci pod Jej opieka.

      Ja postanowilam, ze nie zostawie dzieci z tesciowa (Mama daleko), nawet,
      gdybym musiala pracowac tylko na opiekunke albo zlobek, to nie chce, zeby mi
      dziecko /-ci tuczyla kasza manna, czipsami itp. Wole miec pretensje do niani,
      bo te moge w kazdej chwili zwolnic i wyslac w kosmos, a Tesciowej sie nie da
      (chociaz chcialoby sie, chcialo...smile).
      Nie daj sie.
      pozdrawiam kasia
      • ksia78 Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:14
        A co bym zrobila? Znajac nieodpowiedzialne zachowanie Tesciowej (te szczebelki
        na balkonie, brrr...), nie zostawilabym pod Jej opieka juz wiecej nigdy swoich
        dzieci.
        kasia
    • aptasz Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:17
      To jest tylko i wyłącznie Twoje dziecko, i tylko Ty możesz decydować o
      wychowaniu i opiece nad nim. Teściowa ważna osobistość i co by na dalszym
      wspaniałym rodzinnym współżyciu nie zaważyło, trzeba jej delikatnie aczkolwiek
      nad wyraz stanowczo uświadomić, że nie ma racji - podrzucając opinie mądrych
      pań z telewizji (znam z własnego podwórka - to działasmile). A tatusiowi należy
      uświadomić rzecz następującą - niech no delikwent stanie sobie na murku jego
      wysokości i padnie bezwładnie w dół. A później dyskutuje na temat, czy się nic
      dziecku nie stanie jak spadnie z tapczanu.
      Pozdrawia Wkurzona Twoją Teściową
      Milly
    • maria_rosa Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:28
      Owszem, taką masz dobrą teściową....

      A tak poważnie, ja proponuję nie zostawiać maluszka.Ciężko jest wszędzie
      chodzić z dzieckiem, ale z całą pewnością lepsze to niż....ten balkon....

      Wiesz ja ostatnio miałam taką sytuację:dziecko z mężem na spacerze, już
      wtacają a ja wyglądam przez balkon.Widzę ich po drugiej stronie ulicy i nagle
      jedzie samochód, krzyczę na męża, autko zatrzymało sie jakieś pół metra przed
      moim synem. Mąż w tym czasie był zajęty rozmową przez komórkę, i tak się
      stało,że nie zauważył jak mały wybiega na ulicę.
      Winą za to teściowa obarczyła mnie, usłyszałam,że mogłam skoczyć z balkonu (
      od męża ).
      Mieszkam na 3 piętrze. No coments.

      pozdrawiam,
    • kerstink Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:28
      Jesli wczesniej wiedzialas o nieodpowiedzialnym
      zachowaniu tesciowej, to dlaczego jej zostawisz dziecko ?
      Jesli nie wiedzialas, nie zostawiaj dziecka z nia. Moze
      byc ciezko, bo nie wiem czemu, ale w Polsce panuje
      opinia, ze dziecko musi zostac z babcia. Czesto sie
      sprawdza, ale nie zawsze.

      Kerstin
      • kasia_wp Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:49
        Wcale a wcale nie przesadzasz, ja zrobiłam bym najpierw awanture męzowi (bo to
        w końcu jego dziecko), a Tesciowej zapowiedziałabym , ze wiecej dziecka nie
        zostawie z nią. Rozumiem ,ze Mały musi z kimś zostawać, jak pracujesz, ale może
        lepsza byłaby opiekunka choć na parę godzin ( pracujesz chyba na uczelni, więc
        pewnie nie będzie to cały dzień). Męza koniecznie podbuntuj i staraj się mieć w
        nim poplecznika.
        A moze spraw Małemu kojec, o ile masz miejsce?
        PS. Ja tez chętnie na tę kawkę bym się wybrała
    • dziubelek2 Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:55
      a co zrobić, gdy dziecię ma juz cztery latka i przy babci urządza sceny, że
      chce do niej pójść? co mam jej powiedzieć? nie pójdziesz, bo babka stara,
      nieodpowiedzialna, powolna i ślepawa? jak to zrobić przy teściowej, która mówi
      chodz, madziunia?
      ostatnim razem, gdy u niej była to bawiła się na ulicy...., została sama w
      stodole, w której można spaść do piwnicy, nie wspomnę już o drobniejszych
      sprawach.
      gdy była malutka, to babcia nie zauważyła, że 10 miesięczne dziecko przeżuwa
      patyk!
      oczywiscie argumenty teściowa ma, a jakże - wychowała trzech synów, bawiła
      dwoje dzieci szwagierki - tylko, że to wszystko działo się 20 lat temu, była
      młodsza, sprawniejsza i mniej gderliwa.
      z zaciśniętytmi zębami, ale jednak czasem muszę pozwolić dzieciom pójść do
      teściowej.
      ty yenno masz malutkie dziecko, które nie domaga się kontaktu z babcią - więc
      go ogranicz, skoro nie potrafi zapewnić dziecku bezpieczeństwa.pozdrawiam.anka
    • sasha3 Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 11:57
      Yenna!
      A ja sie dziwię, że Twoja teściowa wychowała tyle dzieci i żadne pozostawione
      samo na narożniku, jak Twoje dziecko, nie spadło. Jak to jest możliwe??? Mój
      synek spadłby, jak tylko bym się odwróciła. Nawet człowiek z inteligencją na
      poziomie debilizmu wie, że tak się stanie i że jeśli dziecko włoży głowę między
      szczebelki, to reszta przejdzie bez problemu. Strach, po prostu strach
      zostawiać dziecko pod taką opieką. Więcej zaufania to ja miałabym do mojego
      starszego 7-letniego syna, jeśli chodzi o opiekę na młodszym 11-miesięcznym,
      niż do takiej osoby, jak Twoja teściowa. Mogę Ci go wypożyczyć , na pewno
      zajmie się Twoim dzieckiem lepiejsmile)))
      Goń babę!
      Pozdrawiam!
    • aluc Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 12:02
      yenna, szlaban babie dać

      może jednak ten twój mąż jej spadł z tego i owego wink
      • yenna_m Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 14:03
        hehe, aluc smile
        dałam szlaban, w domu wojna, facet rzeczywiscie chyba spadl z jakiejs
        niewielkiej wysokosci wink

        no, sprawia przynajmniej takie wrazenie wink

        a ja znow trenuje przymiarke do pozwu rozwodowego, bo dalej tak byc nie moze

        mam dosc idealnej mamusi meza i idealnego meza wink do bolu lojalnego, ino nie w
        te strone, gdzie trzeba wink
    • agata_edziecko Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 12:30
      Opowiedz swojej szanownej teściowej o 6 miesięcznym dziecku, które
      niespodziewanie dla całej rodziny doraczkowało do kanapy i stanęło na nóżkach.
      Babcia dziecka na ten widok głośno krzyknęła, dziecko się wystraszyło, a że nie
      umiało usiąść, to jak długie upadło na podłogę (bez dywanu, nowe mieszkanie)
      uderzając głową. Skończyło się to krwiakiem za późno rozpoznanym, dopiero po
      utracie przytomności (cześć i chwała szpitalowi Bielańskiemu), operację
      wykonano na Niekłańskiej, ale że było już za późno, dziecko nie odzyskało
      przytomności. Śmierć tego dziecka jest dla mnie przestrogą - nasze dzieci mogą
      być w niebezpieczeństwie nawet, gdy uważamy, że nic nie może się stać. A
      sytuacja z twoją kanapą na pewno jest bardziej ryzykowna, niż stanie na róznej
      podłodze.
      Pozdrawiam
      Smutna i myśląca często o tym maluchu
      Agata
    • aagacia Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 12:31
      aluc ropzbawilas mniesmile

      ja tez bym przegonila nic nie jest wazniejsze od bezpieczenstwa twojego
      dziecka.niech sobie opowiadaja jaka ty jesteses niedobra synowa ty bedziesz
      szczesliwa wychowywac zdrowe dzieckosmile
      pozdrawiam
    • jagasz Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 12:38
      No tak, podłoga ważniejsza od dziecka...
      Ale Cię pocieszę, jak moje dziecko miało około 8-9 m-cy, byliśmy u teściów.
      Dziecko bawiło się na podłodze, troche raczkowało itp. ja cały czas wzrok
      wlepiony w małą, bo wiadomo podłoga śliska itp. Na co moja teściowa coś bąknęła
      o nadopiekuńczości i przewrazliwieniu OK dałam spokój, odwróciłam wzrok od
      małej i akurat w tym czasie, dziecko uderzyło głową w podłogę.
      Cóż... ja nie wiem czy wszystkie teściowe są takie dziwne ??????
    • ehhermiona Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 12:46
      Powtarzam za Aluc, co do teściowej. Co do męża - Yenno.... faceci...och...mają
      innego typu wyobraźnię, na pewno nie ukształtowaną w tym kierunku.... Niestety
      musisz mu ją sama ukształtować.... Mnie zawsze do szewskiej pasji doprowadzały
      stwierdzenia okolicznych facetów (np. teścia czy czasem mojego męża) w
      rodzaju "Czy coś się stało? Nie? No to o co chodzi?????" - jasne, a kiedy coś
      się stanie, to wtedy zupełnie nie po męsku będziemy płakać żonie w rękaw.

      Trzymaj się dzielnie.
      Monika
    • macha7 Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 12:57
      Jasne, ze sie nie czepiasz. Mam calkiem podobna sytuacje. Dlatego dziecko jest
      z opiekunka chociaz tesciowa na emeryturze sie nudzi. Jak maly mial 5 tygodni
      wziela go na rece i niechcacy uderzyl się główką w stół na moich oczach. Babcia
      stwierdziła najpierw, że się wcale nie uderzył a potem,że nic się nie
      stało.Przykłady można by mnożyć. Wpychanie na siłę rocznego dziecka na
      jeździdełko (od niej oczywiście)to standard. Po tym wszystkim babcia ma
      pozwolenie na kontakty tylko pod naszą cenzurą.Niestety i tak babcia przychodzi
      jak mały jest tylko z opiekunką. Ostani raz została z nim sama jakoś na
      jesieni. Po godzinie jak wróciliśmy dziecko siedziało skulone w kącie pokoju
      zapłakane i do końca dnia było dziwne. Od tego czasu wszedzie go zabieramy ze
      sobą jeżeli nie może zostać z opiekunką. Zresztą on sam na widok babci od tego
      czasu ucieka do nas lub opiekunki i się chowa. Nie mam pojęcia co się
      wydarzyło.A Twoja teściowa może niech dalej wychowuje swoich kochanych synków
      (im już zbytnio nie zaszkodzi)a do dziecka może odpowiedzialna opiekunka?
      • asia.t Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 14:38
        wydaje mi się, że mogło się nie wydarzyc NIC. Moja mama kocha moje dzieci nad
        życie i nigdy na pewno ich nie skrzywdziła i nie zrobi tego. Wystarczy jednak,
        że włoży okulary (my obydwoje je nosimy!!!!), a moje dzieci zaczynają płakać
        zgodnym chórem. I co, mam zabronić babci kontaktów z wnukami? Przesada.
        To samo dotyczy spadania z kanapy czy innych mebli. Moim bliźniakom przydarzyło
        się to kilka razy, za każdym razem to JA byłam przy nich i wyłam potem głośniej
        niż one. I co, mam im zabronic kontaktu z niebezpieczną matką? Stukanie głową w
        podłogę... spróbujcie im tego zabronic. smile))))) Robią to ciągle, jak tylko im
        coś nie pasuje, a nie pasuje im prawie nic. wink)) I nie rozbijają się jakoś, na
        przygłupie też nie wyglądają...

        AsiaT, mama Andrzejka i Kamilka (29.11.2001)
        www.blizniaki.net
        • yenna_m Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 14:54
          ASiu, moj Michal tez tak stukal glowa. I teraz czesto go ta glowa boli. Stad
          ten tomograf.

          Nie pozwalaj im uderzac glowa o co popadnie.
          To tylko glowa...
        • domi23 Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 15:24
          hej asiu smile)

          moje dwuletnie bliźniaki też potrafią wymyślać tego typu zabawy. stłuczki i
          upadki są na porządku dziennym i na pewno dzieci nie byłyby takie szczęsliwe
          jak są, gdybym ich ograniczała, bo się mogą uderzyć. bosheee......
          co oczywiście nie oznacza, że nikt nad siopakami wiecznie nie czuwa.

          nie pozwólcie tej dyskusji przerodzić się w narzekanie "co by było gdyby....".
    • skarolina Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 13:23
      Hehe, pewnie wsadzę kij w mrowisko smile))
      Od razu napiszę, że teściowa beznadziejnie się opiekuje Twoim dzieckiem (a
      właściwie dziećmi, bo te szczebelki...) i to nie podlega dyskusji.
      Ale...
      Jak się chce bezwzględnego zastosowania do własnych metod wychowawczych i
      poglądów na bezpieczeństwo to należy sobie znaleźć taką panią, co to jej się
      zapłaci i będzie wymagać. Jak Ci się nie podoba styl opieki nad dzieckiem w
      wykonaniu teściowej, to jej z dzieckiem nie zostawiaj i już.
      Są opiekunki, są żłobkie, płacisz i żądasz, a jak ktoś Ci robi wbrew to go
      wywalasz na zbity pysk.
      Natomiast jeśli ktoś Ci robi uprzejmość, to wywalać z domu nie można. No
      chyba, że płacisz teściowej za opiekę nad wnukami.
      Rozumiem wzburzenie sytuacją, ale z tego co piszesz, wiedziałaś, jakie metody
      opiekuńcze stosuje teściowa, więc najpierw skieruj pretensje pod swoim adresem.
      pozdrawiam,
      skarolina
      • yenna_m Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 13:45
        Coz, tesciowa poprosil o opieke nad dzieckiem... tak, tak... jej syn, bo ja
        tesciowej nie ufam jak diabli. Do tego stopnia, ze do tej pory widywala wnuki
        tylko w mojej obecnosci. Moim zdaniem ona jest nieodpowiedzialna. Zdanie
        zdaylam sobie wyrobic patrzac, jak zajmuje sie dziecmi swojej corki. 10 lat
        temu przyrzeklam sobie, ze nigdy nie dam dziecka tesciowej do popilnowania.

        Ale postanowilam dac szanse. Przyznam, ze z mojej strony to byl idiotyzm.

        Opieka byla jednorazowa, trala tydzien i wyszlo na moje.

        Raczej nie mam z tego powodu satysfakcji.

        Ale wiem, ze pomimo sugestii meza juz nigdy nie ulegne jego namowom.

        Wiesz, ja mam tylko takie pytanie: jesli dziecko spadloby z tapczanu i sie
        zabilo, to idac Twoim tokiem rozumowania, mam byc wdzieczna za pomoc? Bo
        poprosilam?

        Wiesz, skoro ktos sie narzuca z pomoca (bo tak bylo), to niech chociaz maqdrze
        pomaga.

        Pozdrawiam
        YennaM
      • mamamikolaja Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 13:52
        Jeju, bardzo się zdziwiłam, czytając Wasze wypowiedzi.
        No bo u mnie jest dosłownie na odwrót (czyli zgodnie ze stereotypem), obie
        babcie są zdecydowanie nadopiekuńcze... to w mojej obecności Mikołaj parę razy
        bęcnął z wersalki, mimo, że uważałam. Babcie usuwają mu pyłki z drogi, żeby
        przypadkiem się nie potknął o papierka... Najgorsze, że też mi się to nie do
        końca podoba. No, ale to takie nieszkodliwe widzimisię, bo mam pełne zaufanie,
        że dziecko zostawiam pod czyjąś OPIEKĄ.
        Yenna, bardzo Ci współczuję teściowej, która zachowuje się bardziej
        nieodpowiedzialnie niż podlotek (ten balkon!!!)
        Jaga
      • domi23 Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 14:42
        ja też poruszam trochę kijem w mrowisku....

        zgadzam się z tym, że zostawienie dziecka samego na balkonie lub na
        jakiejkolwiek wysokości jest absolutnie niedopuszczalne,ale yenno-m, zgodziłaś
        się na opiekę, wiedziałaś na jaką, chyba wystarczy powiedzieć "już więcej nie
        chcę" bez stosowania wyrażeń typu "przegonić wrednego babsztyla" i "banda
        gnojków". zdecydowanie polecam opiekunkę.
        • yenna_m Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 14:56
          Domi, w porzadku.
          DZiecko na balkon wybieglo na trzy(!) sekundy. Ja wybieglam za nim. Mam zal do
          tesciowej, ze teogo balkonu nie zamknela, skoro taki niebezpieczny.

          Ale pomyslowemu dwulatkowi wystarcza i trzy sekundy, zeby nabroic...

          A co do bandy gnojkow... Wiesz, odpowiedzialny czlowiek nie zostawia 8-
          miesiecznego dziecka tak wysoko samego.

          To MOJE dziecko moglo sie zabic.

          A nieodpowiezialny jest tylko... coz... dziecinny to zbyt lagodne okreslenie,
          zwlaszcza, gdy czlowiek zdenerwowany i wystraszony tym, co sie moglo stac.
          • mamabasi Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 15:02
            Nieprzyjemnie tu i częto dość agresywnie.
            • skarolina Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 16:37
              mamabasi napisała:

              > Nieprzyjemnie tu i częto dość agresywnie.

              Hmmm, wypowiedź bardzo na temat, bardzo wyczerpująca odpowiedź na tytułowe
              pytanie smile))).
              • yenna_m Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 17:17
                dziewczyny, mam andzieje, ze jak zycie Waszych dzieci bnedzie narazone na
                szwank, to zachowacie sie jak damy wink

                Zycze powodzenia wink

                Mi puscily nerwy, ale ja po poniedzialkowej tomografii starszego jestem, wiem,
                jak to wyglada, i nigdy powtorki z rozrywki.
                Nigdy.

                A juz na pewno nie przez niedbalstwo osoby, ktorej powierzam, na jej prośbę,
                dziecko na dwie godziny (slownie: dwie), bo wychodze na chwilke do pracy.
              • mamabasi Re: Czy sie czepiłam? 09.06.03, 10:30
                Droga SKAROLINO, teściowe na księżyc!
                Tylko my - mamy jesteśmy wspaniałe i nie mozna nic nam zarzucić.
                A to, co napisałam nie było odpowiedzią na tytułowe pytanie; przejrzałam
                odpowiedzi mam i byłam przerażona nagromadzeniem agresji. Gdy z taką radoscią
                atakujemy innych - np teściowe, przyjrzyjmy sie lepiej sobie.
    • eremka.zlote.dziecko Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 17:29
      Nie czepiasz sie, i tak wykazalas hektar dobrej woli pozwalajac sie tej
      kobiecie zajac Twoim dzieckiem. Thx God, nic mu sie nie stalo.
      A moglo, oj, moglo. Nie kus losu i trzymaj tesciowa z dala od dzieci.
      Natomiast jesli chodzi o meza.. to trudna sprawa. Ciezko doradzac listownie wink
      wiec powiem sakramentalne; porozmawiaj, wytlumacz... rozumiesz te rzeczy. Moze
      do niego cos trafi...
      pozdrawiam
      • ruda_kasia Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 18:39
        cóz, moja teściowa jest prawie dokładnie tak ostrożna jak Ty, a ja prawie tak
        nieodpowiedzialna jak twoja teściowa. Ale rozumiem Twoje wzburzenie po
        tomografie i przejściach ze starszą latoroślą. Nie czepiasz się, masz prawo
        wymagać, żeby zajmowała się dzieckiem a nie zamiatała!!! (moja teściowa nawet
        siusiu nie zrobi przy dziecku, podczas kiedy my z norbertem bierzemy prysznic
        zostawiając dziecko samopas, gotujemy obiad rzucając okiem co robi, sprzątamy
        etc...
        Tyle że kiedy Baska była tak mała, to w istocie nigdy nie siedziała sama na
        kanapie (leżała, dopóki nie umiała się odwrócić na drugi bok, potem już tylko
        podłoga i kocyk) i to my ocenialiśmy ryzyko i instynktownie wiedzieliśmy, co
        dziecku zagraża. Teściowa tego nie wie... Niestety. Myślę, że nie zrobiła nic
        ze złej woli, tylko z głupoty. Ale i Ty ryzykowałaś, wiedząc, jaka ona jest i
        nie przukazując siedzieć i gapić się w dziecko, jak sroka w gnat.
        Wiadomo, że nerwy puszczają, może na spokojnie przyznałabyś, że z wywalaniem
        baby z domu przegięłaś - zwłaszcza że - jeśli dobrze pamiętam ostatnio i z
        Twoimi rodzicami mąż miał spięcia???
        Oj nerwowo u Was. Może w istocie wywalić rodzicó jednych i drugich i pogadać. A
        swoją drogą to co, zmieniło się facetowi po 10 latach i bardziej kocha mamusię
        od żony, czy tylko zbyt wiele macie pracy i stresów i za mało przespanych nocy
        by się przekonać, że cały czas się kochacie???
        Ostatnio modląc się wypędzałam z domu demony. Tak łatwo się czasem zapędzić we
        wzajemne żale i wypominania, tak trudno czasem wybaczyć. Ale znalazłam ciszę w
        sobie, umiejętnośc odpuszczenia i wybaczenia. Ale ja mam tylko ejdno dziecko i
        tylko badanie jej krwi i moczu za sobą.
        Trzymaj się Yenna...
        kasia
    • odalie Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 18:52
      Nie czepiłaś się i pewnie jestem e-tą osobą, która Ci to powie!

      Właśnie dopisałam się do wątku o teściowych i mamach. Co ja poradzę na to, że
      mama w porównaniu z teściową ma plusa? Mama bardzo poważnie podchodzi do
      bezpieczeństwa, zawsze zawsze bardzo stara się pilnować młodej (gdy jesteśmy u
      nich, albo gdy opiekowała się młodą, gdy my wyjeżdżaliśmy - bywało, że kilka
      dni pod rząd, najdłużej trzy tygodnie). Zawsze stosuje się do naszych zaleceń.
      Oczywiście czasami coś się wydarza, ale to już naprawdę wypadki losowe (typu
      potknięcia przy nauce chodzenia).

      Teściowa na w nosie większość naszych zaleceń. Czasami zosatwialismy tam młodą,
      ale zawsze (ja przynajmniej) z duszą na ramieniu. Najfajniejszym pomysłem było
      powierzenie młodej (lat wtedy trzy) dziesięciolatce na spacer na plac zabaw.
      Ponieważ się nie zgodziłam, wyszłam na wariatkę!!! Ale dziesięciolatka czy
      nawet jedenastolatka nie weźmie odpowiedzialności za to, co się może stać na
      placu zabaw! Nie zgadzałam się na to konsekwentnie i wyszłam na histeryczkę.
      Podobnie zresztą jak z myciem rączek czy niepozwalaniem na przekąszanie
      pomiędzy posiłkami!!!

      Może są tu mamy, które dałyby swoje maluszki starszemu rodzeństwu, ale chyba to
      co innego niż powierzenie maluszka dziewczynce, która na codzień nie zajmuje
      się nim, nie ma rodzeństwa, a poza tym lubiła sobie (w mieszkaniu) np. nagle
      zrezygnować ze wspólnej zabawy z młodą i wyjść do innego pokoju, zostawiając
      naszą wśród drobnych zabaweczek, bez poinformowania nas.
    • libra.alicja Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 20:06
      A czy Twój mąż jest odpowiedzialny? Czy z nim możesz spokojnie zostawić
      dziecko? Jesli tak, to dla niego zachowanie tesciowej też powinno być nie do
      przyjęcia. Myślę, że gdyby Cię poparł, to nie byłabyś taka zacietrzewiona (choć
      masz prawo do oburzenia, złości i obaw).

      U mnie jest inaczej, bo ja jestem straszna panikara, mam koszmarne wizje i od
      początku trułam mamie i teściowej jakie potencjalne niebezpieczeństwa czyhają
      na naszą Basię.
      Moja mama (nauczycielka) najpierw się denerwowała, ze traktuję ją jak
      nieodpowiedzialną wariatkę - a nie mam żadnych podstaw, a teściowa (dentystka)
      cierpiała w milczeniu.
      Przekonałam się jednak, że zajmują się wnuczką bardzo dobrze i teraz to ja daję
      Basi więcej swobody, a one cały czas trzęsą się nad nią, zeby tylko nic się
      przytrafiło.

      A ja juz wiem, ze 19 miesięczne dziecko, które jest ciekawe świata musi mieć
      parę sinaczków i podrapane nogi i nie miałabym pretensji o takie drobne
      kontuzje.
      • tygrynio Re: Czy sie czepiłam? 06.06.03, 22:49
        podpisuję sie pod wszystkimi postami macie rację!!!!
        Ostatnio stanęłam przed wyborem iść do tyry i zostawić
        młodą z Teściową czy wcinać raz na tydzień mięsko zyć
        oszczędnie albo ubogo ale z Młodą i w podjęciu tej
        decyzji pomogła mi właśnie kochanasmile teściowa w momencie
        gdy powiedziała nie ma co się zastanawiać ja Basię
        wychowam w momencie powiedziałam nigdy w życiu!!!! A
        dlaczego dlatego bo nikt nie będzie mi wychowywał dziecka
        na takiego samego trutnia jak Młodej tato i nie mam do
        kobiety zaufania!!!! Dla niej też całe zycie "nic się nie
        stało" a ja przesadzam bo dziecku w przeciągu nic nie
        będzie bo go nie czuć!!! albo jak płacze to trenuje
        płucka albo tak kochane dziecko napewno nic się nie stanie
        Synusia też tak wychowała że do tej pory mysli za niego a
        on uważa że mamusia wszystko robi najlepiej a ja dziekuję
        Bogu za to że nie wzięłam z synusiem ślubu bo by mnie
        czapkami zarzucili tak jak bez mojej wiedzy praktycznie
        teściowa już zorganizowała chrzciny i co zyć trzeba i
        bronić bezbronne dziecko przed takimi super
        optymistycznymi babciami, dobrze że mamy instynkt który
        podpowiada kto jest beeeeeee ja tak mam i w zyciu nie
        będę spokojna gdy dziecko ma w pobliżu tą babkę
        życzę Ci dużo siły i trafnych decyzji pisz jak Ci się
        wiedzie w tym świecie
    • joa_boa Re: Czy sie czepiłam? 07.06.03, 08:14
      Psychologia ewolucyjna i ostatnie badania (etnologiczne, antropologiczne)
      wskazują na to, że dzieci, którymi opiekują sie matki ojców, a nie matki matek
      tych dzieci, miały (w zamierzchłej przeszłości) i maja (we współczesnych
      kulturach prymitywnych) istotnie mniejsze szanse na przeżycie. Po prostu, dla
      teściowej dzieci jej syna to niepewna "lokata" genetyczna, bo "vater semper
      incertus" (ojciec zawsze niepewny), wychowując więc jego dzieci nigdy nie ma
      ona pewności, czy hoduje "swój" materiał genetyczny. XXI wiek XXI wiekiem a
      biologia biologią i nie ma co sie bulwersować (ale warto mieć na względzie).
      • odalie Re: Czy sie czepiłam? 07.06.03, 08:43
        No i wiemy o co chodzi z teściowymi. smile
        • oreiro.mama.martynki Re: Czy sie czepiłam? 07.06.03, 09:46
          Yenna moja teściowa to chyba bliska sercu twojej teściowej koleżanka pod
          względem wychowywania dzieci. Ja swojej Martynki w życiu nie powierzę
          teściowej – mieszka daleko więc nie muszę. Ona też wychodzi z założenia, że
          wychowała 4 swoich dzieci + 3 wnuków się zajmowała. Jako przykłady swojego
          postępowania podaje mi:
          Jeden z wnuków chorował na okrągło na gardło, wobec tego jego mama
          kategorycznie zabroniła podawania napojów gazowanych z lodówki. Moja teściowa
          jest z siebie dumna, że mimo wyraźnego zakazu matki podała małemu gazowaną
          pepsi z lodówki a jemu się nic nie stało!!!
          Druga córka oddając na tydzień ferii syna zabroniła wychodzenia na podwórko,
          znając swoją mamusię wyjeżdżając zabrała ze sobą kurtkę, czapkę, szalik,
          łącznie z butami Małego, co nie było żadnym problemem dla mojej
          wspaniałomyślnej teściowej ,bo na strychu wylukała ciuchy po swoich dzieciach
          jeszcze i mały spędził na podwórku bity tydzień. Teściowa w niebo wzięta, bo
          się dziecku nic nie stało (to nic że matka zabroniła ze swoich powodów).
          Wobec powyższego nie wyobrażam sobie zostawić małej choćby na chwilę sam na sam
          z teściową.
          Dodam, ze w wieku 3 miesięcy jadła pączka trzymając Martynkę na kolanach i dała
          Jej polizać lukru z pączka – niech sobie dziecko spróbuje!!! A jak Ją
          opieprzyłam to się oburzyła!!!
          Takim ludziom jak Twoja Yenno teściowa, czy moja nie można powierzać
          najcenniejszego co mamy w życiu, czyli naszych dzieci! Nigdy.
          Oczywiście nie czepiłaś się.
          • oreiro.mama.martynki Re: Czy sie czepiłam? 07.06.03, 09:49
            Sorki, ze tak haotycznie, ale się spieszyłam. Mam nadzieję, że zrozumiałyście o
            co mi chodziło.
            • plucha32 Do mam, które mają synków 07.06.03, 13:45
              Jesteśmy potencjalnymi teściowymi (to nic, że jeszcze mali są - te nasze dzieci
              o płci męskiej smile) ),
              CZY MY TAKIE BĘDZIEMY???
              niechętne, zazdrosne, zaborcze

              teraz sobie nie zdajemy z tego sprawy, ale boję się, że kiedyś o nas tak będą
              pisać...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              piszę tak, bo potwierdzam to, co już zostało napisane: moja teściowa jest...,
              no właśnie jaka, skoro nie można zostawić jej małego dziecka, a otwarte są
              drzwi do ogrodu, a tam ssstrome schody, powyłamywane (brrr...),
              a ją to nie interesuje!!
              tzn. ją nie zainteresuje, czy przypadkiem dziecka nie ma w pobliżu...

              Strach, groza i przerażenie!

              dlaczego i ja mogę potwierdzić to, co piszecie o teściowej?

              czy to się "kisi w głowie" coś "na starość", czy z zazdrości o syna?

              proszę więcej o "badaniach nad teściowymi" ...

              Sorry, jestem okrutna, ale FAKTY nie pozwalają na inną ocenę...

              Lusia.
              • mumin_ek Re: Do mam, które mają synków 07.06.03, 21:42
                Tez mam synka i juz trenuje (na razie mentalnie) bycie tesciowa - chce go
                wychowac tak, zeby mnie kobieta, z ktora decyduje sie dzielic zycie nie
                przeklinala. Tak wiec, Syneczku, bedziesz umial i uprasowac, i ugotowac. Aha i
                z wielka sympatia podchodze do jego dwuzebnych rowiesnic - bo to moze byc
                ktoras z nim. I wciaz sobie powtarzam, ze powierzono mi go, zeby wychowac, a
                potem odpepnic (tym razem mentalnie) i w swiat (chocby nie wiem jak serce
                pekalo). To jego zycie i musi je przezyc samodzielnie dokonujac swoich wyborow.
                Oby mi to nie przeszlo i zeby on byl dobrym, szczesliwym i samodzielnym
                czlowiekiem - dzis te samodzielnosc cwiczylismy - dalam mu (oczywiscie pod
                nadzorem) butelke do rak.
                Pozdrawiam,
                Kaska
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka