niedobra37
11.10.09, 22:58
Już od dłuższego czasu zbieram się,żeby napisać ten wątek. Potrzebuję konkretnie waszych opinii o moim problemie.
Jestem z związku z M od ponad 3 lat.Mam 13-letniego syna,a M ma dwóch synów z poprzedniego małżeństwa 6-ścio i 14-letniego.
Zawsze chciałam mieć dwoje dzieci,ale niestety choroba alkoholowa mojego byłego męża odstręczała mnie od zdecydowania się na dziecko. Sądziłam,że jeśli wreszcie kiedyś będę miała odpowiedzialnego faceta,kochanego i kochającego,to na pewno zdecyduję się na to,żeby mieć z nim dziecko.
No i wszystko to akurat mam.M jest kochający,odpowiedzialny itd,itp. Tyle,że stwierdził,że nie chce już mieć dzieci. Ma swoich dwoje i koniec. Było wiele rozmów na ten temat i kłótni i niestety zdania nie zmienił. Ja jestem rozczarowana,bo do 40-stki zostały mi 2 lata i o ile już nie jest za późno na dziecko,to czasu zostało niewiele.
Tak na prawdę,to zaczynam mieć wątpliwości,czy on mnie na pewno kocha i czy chce być ze mną do końca życia. Dla mnie było i jest oczywiste,że skoro się kochamy,mieszkamy razem,mamy wspólny dom,to będziemy mieć wspólną rodzinę.
Nie wiem,czy toczyć dalej bitwę o posiadanie dziecka? Na siłę?