wczoraj miałam rocznice slubu(4) i było okropnie...mąż kompletnie olał...nie
liczyłam na żaden prezent ale chociaż życzenia czy głupi szampan a tu
nic...zdzwiniłam sie bo cały dzien nic nie wspominał myslałam ze che
wieczorkiem zrobić niespodzinke a tu dupa..przyszedl z pracy i jakby nigdy
nic...ja przyszykowałam kolacje..pamiętał na pewno bo dzien wczoesniej gadal
przez telefon i powiedział ze nie moze gdzies jechac bo ma wązny dzień..czyli
pamiętał ale olał..i mi smutno...był szampan w lodówce zobaczył ze jest
otworzył wypilismy po łyczku a ze był niedobry to nie wypiliśmy nawet
połowy,cos tam leciało w tv ale ja już byłam zdołowana.. powiedziałm mu ze ie
tak wyobrażałm sobie rocznice a on do mnie ze mam wielkie wymagania!!!potem
poszedł spać

przykre to....fakt nie układa nam sie ale chociaz glupie
zyczenia..ach