Dodaj do ulubionych

A może jest inaczej?

18.07.05, 11:49
Troszkę myślałem o dyskusjach jakie prowadziłem na forum z niektórymi z was,
które mówią, że chciałyby bardzo, aby ojciec się zainteresował, że kontaktów
nie utrudniacie. A jeśli ten ojciec przyszedłby i chciał dziecko wziąść na
pół dnia be z was. Być z dzieckiem sam. Chciałby go wziąść na wakacje na dwa
tygodnie bez was. Może niektóre z was dają kontakt, ale tylko taki jaki same
sobie wyobrażacie, a nie taki jaki ojciec na pradę potrzebuje.
Obserwuj wątek
    • anetina Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 11:54
      pawel-szadko napisał:

      > Troszkę myślałem o dyskusjach jakie prowadziłem na forum z niektórymi z was,
      > które mówią, że chciałyby bardzo, aby ojciec się zainteresował, że kontaktów
      > nie utrudniacie. A jeśli ten ojciec przyszedłby i chciał dziecko wziąść na
      > pół dnia be z was. Być z dzieckiem sam. Chciałby go wziąść na wakacje na dwa
      > tygodnie bez was. Może niektóre z was dają kontakt, ale tylko taki jaki same
      > sobie wyobrażacie, a nie taki jaki ojciec na pradę potrzebuje.



      ale jak możemy dać dziecko komuś, z kim się praktycznie nie znają
      większość z nas ma eksów, którzy nawet dzieci nie widzieli
      ja nie dałabym na kilka dni, a nawet godzin
      zanim by tak było - musiałby znowu złapać z nami kontakt, poznać dziecko,
      dziecko musiałoby go zaakceptować
      ale to jest mój przypadek
      dziecko dostałby na kilka dni, dopiero po akceptacji dziecka, które samo
      miałoby już kilka lat, żebym mogła być pewna
    • pelaga Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 12:00
      Drogi Pawle moj ex mogl zabierac dziecko do siebie nawet na weekendy i wakacje.
      NIGDY nie zalozyl sprawy o uregulowanie kontaktow, bo i tak nie korzystalby w
      takim wymiarze, jak zasadzilby sad. Z przywileju wakacji nie korzystal, bo
      wedlug niego urlop jest od wypoczynku a nie zajmowania sie dzieckiem, z
      weekendu kilka razy skorzystal (znaczy z noclegiem moze z 5 razy). Kiedys jak
      zapragnal wziac dziecko na tydzien do siebie i dziecko wyrazilo chec, po 3
      dniach dzwonili obaj, dziecko zaplakane: "mamusiu przyjedz po mnie".
      Pojechalam. Ale coz w tym dziwnego, jak sie dziecko raz na 6-8 miesiecy
      odwiedza, ze dziecko nieprzyzywyczajone i za domem teksni.
      Od tamtej pory zabieral dziecko tylko na kilka godzin do siebie.
      Wiec doszukaj sie tej mojej winy, bo ja nijak sie jej doszukac nie potrafie.
          • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 19.07.05, 09:58
            i jak zadecyduje, że chce to w przypadku z wykłch normalnch spraw kiedy coś
            przeskrobie i dasz mu klapsa, zawsze Ci powie, że woli iść do taty a Tobie
            zrobi się przykro, a poza tym się wkurzysz. Nie można pozwolić, żeby dziecko
            decydowało, zwłąszcza o takich sprawach. Dziecko musi to tylko pośrednio
            zaakceptować!
      • magdalens Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 12:44

        jakie dziecko zechce spotkać się z ojcem, jeśli matka przez cały czas wpaja mu
        jaki to ojciec jest skur. i jak zabiera im pieniądze, że nie mają z czego żyć,
        i jak go porwie i zamknie gdzieć w domu nie da mu nic do jedzenia a najlepiej
        go otruje i wogóle straszny potwór jest.
        Są takie matki które starają się odgryźć na ojcu kosztem dziecka robiąc mu
        takie pranie mózgu, że dziecko bedzie się bało tego ojca i nigdy nie zechce go
        zobaczyć.

        Co nie znaczy że nie ma matek, które naprawde starają się żeby ci ojcowie mieli
        kontakt z dzieckiem, albo są tacy ojcowie których wogóle nie obchodzą dzieci.
        Myślę że jednak Pawłowi chodził o tą pierwszą grupę matek mszczących się.

        Oczywiście w gre wchodzi jeszcze wiek dziecko i dotychczasowy kontakt na lini
        ojciec dziecko. Bo wiadomo że roczne niemowle nie może zostać dłuższy czas bez
        opieki matki, albo dziecko któro nigdy nie widziało ojca też rzucone na
        głębokie wody długich wizyt też będzie przerażone.
        każda sytuacja jest inna.
        • anetina Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 12:51
          magdalens napisała:

          >
          > jakie dziecko zechce spotkać się z ojcem, jeśli matka przez cały czas wpaja
          mu
          > jaki to ojciec jest skur. i jak zabiera im pieniądze, że nie mają z czego
          żyć,
          > i jak go porwie i zamknie gdzieć w domu nie da mu nic do jedzenia a najlepiej
          > go otruje i wogóle straszny potwór jest.
          > Są takie matki które starają się odgryźć na ojcu kosztem dziecka robiąc mu
          > takie pranie mózgu, że dziecko bedzie się bało tego ojca i nigdy nie zechce
          go
          > zobaczyć.
          >
          > Co nie znaczy że nie ma matek, które naprawde starają się żeby ci ojcowie
          mieli
          >
          > kontakt z dzieckiem, albo są tacy ojcowie których wogóle nie obchodzą dzieci.
          > Myślę że jednak Pawłowi chodził o tą pierwszą grupę matek mszczących się.
          >
          > Oczywiście w gre wchodzi jeszcze wiek dziecko i dotychczasowy kontakt na lini
          > ojciec dziecko. Bo wiadomo że roczne niemowle nie może zostać dłuższy czas
          bez
          > opieki matki, albo dziecko któro nigdy nie widziało ojca też rzucone na
          > głębokie wody długich wizyt też będzie przerażone.
          > każda sytuacja jest inna.

          i tu się mylisz
          większość z nas nie mówi złego słowa na eksa
          jak mogę mówić dziecku coś złego o ojcu, przecież nawet go nie zna
          dziecko mnie jeszcze nie pyta, ale powiem Mu prawde (na pewno nie powiem, że
          eks jest s..., to jest moja sprawa, a nie synka)
          a przyszłość pokaże, co dziecko zrobi
        • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 12:59
          magdalensa..
          Powiedz mi skad ty bierzesz takie przykłady ...smile
          Spotkałs to kiedyś w zyciu? Opowiadasz o swoim M i jego kłopotach?

          Jesli tak , to posłuchaj.
          Dziekcko jesli miało dobre albo choc poprawne stsunki z ojcem - to nie
          uwierzy matce a matka gadajac takie nieprwade sama sobie szkodzi.. bo dziecko
          wczesniej czy puzniej sie od niej odwroci.

          Czy dziecko Twojego M nie chce sie z nim spotkac - czy nie chce do niego
          jechac???
          Tz czy ono nie chce sie spotkac z NIm czy z Toba?

          Pisałam Ci jaki jest moj poglada- powoli i kroczakmi..
          Zawsze mnie zastanaiwa tez fakt - skad wiesz co matak mowi dziecku???????
          Jesli masz dodowy ze tak mowi - to mozesz wystapic oodebranie praw i przejecie
          opieki.. Chyba ze to domysły i prosty spsob wytłumacznie sobie czemu dziecko
          nie chce do mnie jechac.
          Dziecko tez ma zal, tez czuje sie opuszczone. W waszmy wypadku jest jeszcze
          swiadomosc , ze ojciec zamieszkał z innym dzieckim a nie z nim...
          Powodo moze byc wiele, ale jesli masz dodowy ze tak mowi dziecko i je krzywdzi -
          do sadu.
          • magdalens Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 16:05

            dowody mam bo są nagrania rozmów w obecnosci dziecka
            spotkania zawsze są tylko ojca z dzieckiem a ostatnio jak do niego przyjechał
            (sobota - ostatnia) to synek powiedział mu że taki prezent jak mu przyniósł to
            może sobie w dupę wsadzić - dosłownie.
            Jak było wczesniej ( oni spędzali całe popołudnia razem - jeździli na rowerach,
            pływali i tak było jak się M wyprowadził, chodził do syna zeby go zabrać na
            spacery, rower basen - ale on zgadzał się na wyjścia coraz częściej a jego
            odpowiedzi były coraz bardziej obraźliwe i dziwne że zawsze po tym jak matka
            wydzierała się na niego.
          • magdalens Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 16:09

            acha sprawa o ustalenie kontaktów była - a eks wyjaśniła dzieciom to w ten
            sposób " biedne dzieciaczki wasz ojciec zabrał wam pieniądze bo wystąpił o
            widzenie z wami do sądu i ja muszę wziąść adwokata i za niego zapłacić więc
            prezentów pod choinkę nie będzie"
            no i co ty na to?
            • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 16:19
              Jesli masz dodowdy w nagraniach i sa one wiarygodne czemu Twoj mnie wystapił o
              przenisienie opieki na niego???
              Przeciez wg niego matak krzywdzi dziecko????

              Jesli Twoj M uwaza ze jego dziecko jest krzywdzone czemu z tym nie walczy ?
              Jesli miałswietny kontakt z synem to czemu nie rozmaiał z nim i nie tłumaczył??
            • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 16:29
              Prubowął z psychologiem Dzieicecmy .? Wiem ze eks sie moze niezgodzic ale
              wystapic do sadu ui zazdac konsulktaci psychologa bo istniej podejrzenie( tu
              dowowdy w formi nagaran) nastawiania dzeicka przeciwko ojcu..
              Wiesz to rozumiem , ze jak wchodził do niej to właczał dyktafon???
              Ja nie wiem dokada zarowao jedna jak i druga storna jest w stanie sie posunac w
              walce miedzy soba. ten z dyktafonem włazi do cudzego domu .. ta gada głupoty do
              dzieci..
              Koszmar w ciapki......
              • magdalens Re: A może jest inaczej? 19.07.05, 08:20

                dyktafon jest właśnie po to żeby eks nie mogła wymyślać bzdur. Pojawił się po
                wielu wymyslanych historiach jakie tworzyła po spotkaniach i rozmowach z M. On
                poprostu miał już dość tych kłamstw i chciał mieć dowód że to co mówi jest nie
                prawdą.
                A jeśli chodzi o skierowanie sprawy do sądu to była już ta opcja - i niestety
                jest ona nie skuteczna . Przejąć opiekę nad dzieckiem można tylko w razie
                rażącego zaniedbania przez matkę a według sądu ograniczanie widzeń z ojcem nie
                jest rażącym zaniedbaniem. Jest tylko jedno wyjście zastosowaćkarędla matki za
                nie wypełnienie orzeczenia sądu w sprawie kontaktów z dziećmi.
                Scenariusz jest jednak taki: sąd orzecze karęw wysokości 500 pln bo nie więcej
                matka zapłaci albo podzieli na raty albo poprosi o zmniejszenie no i oczywiście
                wytłumaczy dzieciom że ten skur. znowu zabrał im pieniądze na jedzenie.
                Znasz jakieś inne wyjście??
                • megan58 Re: A może jest inaczej? 19.07.05, 08:42
                  Magdalenas - wystapcie do sadu z prosba o skierowanie do psychologa dzieciecego
                  bo dzieci sa natawiane przeciwko ojcu.


                  Wiesz mimio wszystko - moje kes roznw głupoty tez gadał ale dydktafon w czyims
                  domu.. ..
                  No nic.

                  Pozdrawaim
        • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:00
          chodziło mi w sumie o przypadek pośredni. Tak zobacz się z dzieckiem, ale tylko
          pod moim okiem i zapomnij, że go gdzieś weźmiesz beze mnie nawet jesli dziecko
          nie boi się Ciebie i chętnie poszłoby z Tobą samo. Konkretnie mój ptzypadek
          (oczywiściwe bardziej skomplikowany)
                    • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:23
                      no pewnie; Dziecko mnie nie zna więć musi być przy niej (propozycja stopniowego
                      oddalanaia się od mamy nie wchodzi w grę, ale jak jesteśmy razem z dzieckiem na
                      mieście to w ogóle nie marudzi jak od mamy się oddalamy). Zabiore dziecko na
                      mecz (czy to jest mądry argument)? No i przeciez dziecko zagłodze. No i co Ty
                      na to?
                      • pelaga Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 14:05
                        > Zabiore dziecko na mecz (czy to jest mądry argument)?

                        Wiesz ja osobiscie nie zgodzilabym sie na zabranie dziecka na mecz. Mozesz
                        sobie byc kibicem, ale dziecko nie musi byc, tym bardziej, ze ja uwazam, ze na
                        stadionach jest zwyczajnie NIEBEZPIECZNBIE. Chcesz narazac siebie, narazaj, ale
                        ja nie pozwolilabym narazac dziecka.

                        > No i przeciez dziecko zagłodze. No i co Ty
                        > na to?

                        Moj ex zawsze powtarzal, ze jak dziecko jest u niego kilka godzin i NIC nie je,
                        to z glodu nie umrze. Gdybym ja tak do tematu podchodzila, jednak umarloby z
                        glodu. On sie nie wysilal, zeby ugotowac dziecku cos, co ono lubi. Dziecko po
                        powrocie rzucalo sie na jedzenie. Ciekawe gdzie tu dobro dziecka???

                        Wydaje mi sie, ze zapracowales sobie na brak zaufania swojej ex i z tego powodu
                        zwyczajnie BOI sie oddac Ci dziecko bez "ogona" jak to subtelnie nazywasz.
                • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:19
                  ja nie brałem nigdy ślubu! Normalność- wyjscia bez ogonów, wakacje, czasem
                  spędzone u mnie noce, oczywiście przy akceptacji (ale nie zgodzie) dziecka i
                  bez nakręcania go przeciw mnie. Tylko tyle.
                  • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:22
                    A dlaczego "ale nie zgodzie"
                    Czemu dziecko nie maiło by wyrazic swojej chęci czy zgody???

                    Nie iwme czy masz szanse - pewnie zalezy od wielu czynnikow. miedzy innym od
                    wiezi miedzy toba a dzieckiem, potrzeb dziekca.. itd.
                    • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:25
                      Czy masz sznase na normalmosc.. Wiesz szanse sie ma gdy obie strony doaza do
                      porozumienia i dlaobu stron najwazniejsze jest dziecko.

                      Nie wiem jak dlaTwoje partnerki - ona sie tu nie wypowiadacda. Ale Ty jak dla
                      mnie w kilku miejscach dałes wyraz , ze bardziej niz dziecko liczy sie dla
                      Ciebie Twoje ojcostwo.

                      Dlatego nie liczyłabyn na normalnosc i to nie tylko na skutek działan matki
                      dziecka
                    • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:26
                      bo mimo wszystko to dziecko i nie można dopuścić to sytaucji kiedy w sytuacji w
                      której coś przeskrobie mówiło, żę idzie mieszkać z tym drugim. Dziecko musi
                      wyrazić POSREDNIO akceptacje, ale na pewno nie decydować.
                      • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:29
                        Tak - ale dziecku i n to trzeba pozowlic- wtedy okaze sie ze i tak po pewnym
                        czsie wroci.. Nie sadze by 3 latek w ten spsob rozumował- jelsi by ak było
                        dawno mieszkał by z toba nie z matak...
                    • becia45 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 15:33
                      jak małe dziecko moze wyrazić swoją zgodę? Przecież ono tak naprawdę nie wie co
                      jest dla niego dobre. Jeśli od małego będzie mu się wmawiać, że ojciec jest zły
                      to dziecko będzie rosło z tą świadomością i samo w przyszłości nie będzie
                      chciało kontaktu z ojcem. Matka w ten sposób zrobi największą krzywdę dziecku
        • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:05
          a coo do sytuacji: dziecko niedługo kończy 3 lata. Zna drugiego z rodziców.
          Oczywiście, że jeżeli długo drugi rodzic nie widzi to na pierwszym spotkaniu
          nie wskazane jest wizyta bez ojca (ew. matki jak ona sprawuje piecze), ale czy
          jeśli ojciec spotykał by się i dziecko przyzwyczajałoby się do niego i
          nieobawiałoby się, ale miało by mało dziecięce obawy ( w tym drugim przypadku
          czy starałbyście się te obawy rozwiać?)
          • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:09
            Wiesz , rozwieanie obaw i obietnice jak bedzie - to raczej druga strona - tak
            ktora chce wziaśc dziecko i co do ktorej dziecko ma obawy.
            Za niwłasciwe , a nawet złe uwazałabym deklarowanieu cos dziecku przez mnie -
            przeciez ja tak naprawde nie bede miała na to wpływu - to wszytsko tak naprawde
            zalezy od tego jakie to sa obawy. Ale zadnych deklaracji za druga strone.
            Mysle, ze to własnie druga strona - co do ktorej te obawy sa winna je rozwiweac
            w rozmowie , przykładach itd...

            Nie moge powiedziec dziecku - n. wieczorem bedzie tak i tak .. bo nie wiem jak
            baedzie.., to jes poza moim wpływami.
      • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:14
        i dziecko (przde wszystkim), ale jest też ojcostwo i potrzeba ojca też
        istnieje, może cięko wam sobie to wyobraźić, ale ojciec potrzebuje również
        zobaczyć się z dzieckiem, pogadać i to wszystko niekoniecznie z ogonem.
          • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:31
            to jest niestety chore. Poza dzieckiem jest Świat. Myślać tak jesteś
            przekonana, że tylko dzeicko to korzyść dla dziecka, ale taka chora miłość to
            skrajna niekorzyść. Jest dobro dziecka pewnie sprawa nadrzędna, ale jest i
            ojcostwo i macierzyństwo!
            • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:37
              Nie to nie jest chora miłosc..
              Czy uwazasz ze powinnam sie slepo mowic dziecku idz smaiło bedzie dobrerze.
              Dziecko ma do mnie zaufanire =- ja go nie naduzywam.. Jak wyjezdzamy razem -
              mowie bjedziemy tam i tam tu i tu spedzimy czas- ale jesli nie bedzie sie nam
              podobał - albo Tobie to powiedz - pogadamy moze wrocimy jesli bedzie Ci tam
              zle.. , lub nie bedzie CI sie pododbał.
              Nie mam prawa mowic jak baedzie gdy bedzie z kims innym. Moge nie mowic nic,
              moge powiedziec pogadaj z ojcem , moge powiedziec ze wiem np. gdzie to miejsce
              jesc., ale jak bedzie - zalezy od nich i tego nie moge za nich powiedziec..
              Było by to nieuczciwe.
            • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:41
              Wiesz dziecko i dobra miłos to trudne sprawy wychjowanie tez, dlatego czetso
              wiele rzczy tłumacze memu dziecku iduzo od niego wymagam , ale prze nigdy nie
              potrakotwałabym go jako oosby bez prawa głosu w sprawach go dodtyczacych - bo
              moje macierzyntow jest waznjesze niz jego człowieczenstwo.

              Dla mnie dziecko jest człowiekiem jednostaka - fakt na poczatku zalezna od
              rodziny ale maja prawo głosu. Dla mnie zawsze. Co nie znaczy barkau szacunku -
              ale tego sie nie uczy dziecka przez zabieranie mu praw człowieka ale własnie
              poszanowanie jego praw. Wtedy ono szanuje i nasze.
            • megan58 Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:43
              A czy pawle nie jest tak , ze nie chce dac dziecku prawa powiedzenie nie..bo
              dziecko na razie nie chce odwiedzui poza domem. Moze wartyo poczekac. Dziecko
              poczuje sie bezpiecznie z Toba i samo powie tak.
        • anetina Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:18
          pawel-szadko napisał:

          > i dziecko (przde wszystkim), ale jest też ojcostwo i potrzeba ojca też
          > istnieje, może cięko wam sobie to wyobraźić, ale ojciec potrzebuje również
          > zobaczyć się z dzieckiem, pogadać i to wszystko niekoniecznie z ogonem.


          to dlaczego mając taką potrzebę, ojciec nie zadzwoni, nie przyjdzie?
    • madziulec Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 12:21
      Masz racje. Duzo racji. Tylko jak dac dziecko - malutkie, bo majace rok i trzy
      miesiace - czlowiekowi, ktory wlasnie temu dziecku mowi, ze nienawidzi mamusi,
      ktory przy wlasnie tym dziecku leje te mamusie...??? I przy tym dziecku wlasnie
      wszczyna awantury???
      Myslisz, ze co?/ Na zewnatrz bedzie inny?/ idealny tatus?? Bo bedzie sie
      popisywal???
      Tak.. chetnie od 2 miesiecy mialabym wolny dzien.. Wyspalabym sie, wypoczela..
      Ale eks ma to gdzies. I mowi - trzeba bylo myslec. Bo woli spedzac wolne chwile
      wcale nie z dzieckiem, ktore podobno tak kocha, ale z kochanka i jej 7-letnim
      synkiem, poki nie ma jej meza...

      I co?? Nadal mam pozwalac by w takim srodowisku wyrastalo moje dziecko?/ Ja
      wiem, nie da sie uchronic dziecka przed wszelkimi okropnosciami swiata...
        • madziulec Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:52
          Widzisz... Ta kobieta ma dziecko i ma meza. Mieszka z mezem. Nie jest to
          normalna sytuacja.
          Pisze o swojej sytuacji, bo nie mozna uogolniac wink))

          I nie zawsze jest tak, ze kazda kobieta nie chce oddac dziecka temu eks..
          czasem my tez dbamy o dobro dziecka.... Tylko czy zawsze wiadomo gdzie to dobro
          jest?????
    • magdmaz Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 12:25
      Szanowny Panie Pawle!
      Pewnie są sytuacje takie i inne. Ale spróbuj wyobrazić sobie taką sytuację:
      Żona (partnerka) urodziła i zostawiła Ci niemowlę, bo postanowiła kontynuować
      studia w innym mieście. Dzwoni raz na parę tygodni, pyta jak rozwija sie
      dzieciak. Nie była na chrzcie, nie była na pierwszych urodzinach. Przysłała
      swoje zdjecie, żeby dzieciak wiedział, jak matka wygląda.
      Po trzech latach skończyła studia. Przyjeżdża i chce dzieciaka na wakacje, bo
      najwyższą pora poznać matkę.
      Założę się, że NIE ZNALAZŁEŚ SIĘ w takiej sytuacji. Co byś czuł, gdyby dziecko,
      które zna tylko Ciebie i Twoich bliskich, miałbys powierzyć PSYCHICZNIE obcej
      mu osobie, choć związanej więzami krwi? A gdybyś jeszcze słyszał, że przez ten
      czas przeszła przez trzy związki, lubi nocne eskapady i czasami popija? Oddał
      bys dzieciaka "na próbę", jak przedmiot? Nie wyobrażałbyś sobie, co malec
      czuje, pozbawiony tych najgłupszych rytuałów przy zasypianiu (zawsze trzymałeś
      go/ją za rączkę), płacze czasami "tata..."
      Nie dziw się, że normalny, odpowiedzialny człowiek MUSI najpierw przekonać się,
      czy ta osoba sprosta sytuacji. Najpierw - spacer 2 godziny. Potem cały dzień.
      Wreszcie nocleg. I czy odpowiedzialnie odprowadza na czas. To jest ważne, to
      jest podstawa żeby sobie odrobinę zaufać.
      Mój były mąż od samego początku starał się mi udowodnić, że teraz jest godzien
      zaufania (przed rozstaniem nie był!!!). W efekcie dzieci są u niego na całe
      wakacje, ja pracuję, więc nawet odwiedzić ich nie mogę. Syn choruje mu
      fatalnie, ma wypadki - druga seria zastrzyków. A ja tam wierzę, że sobie
      poradzą i nie rzucam wszystkiego, żeby osobiście sprawdzić. Właśnie dlatego, że
      były maż CHCIAŁ mi pokazać, że mogę spokojnie powierzyć mu dzieci, poza tym
      jest szczery i mówi, z czym ma trudność (ostatnio przyznał się, że te choroby
      to dla niego takie nowe... Fakt - to ja przez ostatnie lata spędzałam bezsenne
      noce przy gorączkujących i duszących się).
      Szanowny Pawle - pewnie jest różniście. Ważne, zeby nigdy nie widzieć jednej
      strony medalu.
      Ale wiesz, co mnie wkurza najbardziej??? Zdanie "ojciec naprawdę POTRZEBUJE".
      Ja przepraszam. Ja wysiadam. Potrzebuje TYLKO I WYŁĄCZNIE dziecko!!! Ani matka
      ani ojciec nie mają prawa mówić o swoich potrzebach względem dzieci. Oni moga
      jedynie potrzebowac obdarzać kogoś miłością i odpowiedzialną troską, ale NIC
      WIĘCEJ!
      Żebyś Ty wiedział, czego ja potrzebuję!!? Ale mi nie wolno, bo właśnie JESTEM
      matką, a nie MAM dzieci.

      Pozdrawiam,
      Magda
      • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 13:48
        na drugą część odpowiadam nickiem
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=26597113&a=26602377
        a co pierwszej części: nikt nie mówi, że zjawiam się po pół roku i chcę wziąść
        dziecko. Ja mam z nim dobry kontakt, ale sam ze mną nie wychodzi. na początek
        dwie godziny ze trzy razy potem cały dzięn z pięc razy potem nocleg. Chodzi o
        taką sytaucje!
        • magdmaz Re: A może jest inaczej? 18.07.05, 15:42
          A ja wcale nie miałam na myśli Twojej sytuacji! Każda jest inna. Po prostu
          warto zauważyć, że założenie, ze matki (no, powiedzmy, że tym razem chodzi o
          matki) nie chcą bez oporów odstawić dzieciaka na miesiąc czy tydzień do
          człowieka, który jest temu dzieciakowi praktycznie obcy zwykle JEST UZASADNIONE.
          Oczywiście nie zawsze. Tak samo nie rozumiem egoistycznej zemsty matek, jak
          egoistycznych zapędów zranionego ojcostwa.
          No do cholery jasnej (ja bardzo przepraszam, ale już nie mogę!) kto tu jest dla
          kogo??? Dziecko dla Rodzica, czy Rodzic dla Dziecka?
    • kkokos nie podoba mi się 18.07.05, 12:34
      nie podoba mi się - po pierwsze - że kontynuujesz, pawle, dyskusję w
      duchu "udowodnijcie, że nie jesteście wielbłądami". "Może niektóre z was dają
      kontakt, ale tylko taki... itd.". Pawle, żadna z nas na tym forum nie musi
      udowadniać żadnemu przybyszowi, że jest dobrą matką.

      Po drugie nie podoba mi się, to co napisałeś. Bo to wstęp do cudownego
      usprawiedliwienia tatusia, który ma dziecko gdzieś. "Chętnie bym się z nim
      spotkał, ale sam, na moich warunkach, a jak nie, to lepiej wcale się nie
      spotykać". Mój eks tak robi. Czasem mam wrażenie, że tylko czyha, żebym
      powiedziała "nie". Bo jak mówię "nie", to on nie dyskutuje. Nie ma
      żadnego "ale", nie próbuje mnie przekonywać, wysuwać jakichś argumentów. Bo
      może rzeczywiście mam jakieś argumenty, na które on miałby kontrargumenty i
      doszlibyśmy po rozmowie do jakiegoś konsensusu? Nie, on mówi "to cześć" i
      odkłada słuchawkę. A potem tak cudownie jest opowiadać wszystkim, że ta suka mu
      kontaktu z dzieckiem zabrania....i chodzić w glorii i chwale kochającego ojca,
      któy tak cierpi!!! Tak, wiem, że nie wszyscy faceci tak łątwo kapitulują,
      niektórzy walczą intesywniej. Ale też dla wielu twój tok myślenia w tym poście
      jest najwygodniejszą wymówką.

      • pawel-szadko Re: nie podoba mi się 18.07.05, 13:52
        ja wysuwałem argumenty nawet wiele, ale dyskusja była, że w 2002 byłem na
        meczu . za każdym razem. Teraz co jakiś czas pytam, ale jak odpowiada nie to
        juz nie dyskutuje bo i po co i tak to nic nie da.
        Dyskusja jest zupełnie na inny temat. Wtedy było to skrajnym nie, teraz jest
        tak pewnie ale.
        A czy te warunki jakie powiedziałęm to coś wielkiego. To żadne warunki to po
        prostu normalność!
          • pawel-szadko Re: nie podoba mi się 18.07.05, 14:00
            napisała mi jak była pod domem. Jak dziecka nie mogę widzieć to jest mi źle,
            ale żyje korzystam z rozrywek. To było perfidne zagranie. Wyszedłem z meczu
            dzwoniłem, pisałem jej, że jadę, ale nie zaczekała. Teraz chyba bym z tego
            meczu nie wychodził tzn. jakby zagrała tak drugi raz, a wtedy "jak przyjeżdzam
            z dzieckiem Ty jesteś na meczu i nawet z niego nie wychodzisz jak wiesz, że
            czekam"
            • megan58 Re: nie podoba mi się 18.07.05, 14:08
              Widzisz Pawle jak ustalisz co dla Ciebie w zyciu wazne to bedziesz miałnormalne
              zycie.
              Zakładasz ze psotapiła perfidnie -kazałCi zrezygnowac z meczu...

              Nie powiem zeby to było laden z jej strony - ale strasznie bezduszne to tez bym
              tego nie nzawała.
              Pwoedz mi znie zreygnowałs z tego meczu - choc tak barfdzo kachasz syna bo..
              1. Nie ona bedzie decysodwac- i masz ochote na mecz - syn moze poczekac na
              wolna chwile
              2. ... Podpwoiedz jakis drugi powodod.


              Powiedz mi co jest wazniejsze dla Cienie - pokazac kto ma jakie prawa i kto tu
              rzadzi czy zobaczyc sie z dzieckiem..?
              Po twoim postepowaniu widze ze to drugie. Moje ojcostownajwazniesjze - dziecko
              ma sie dostosowac..

              Widzisz rodzicielstwo to co wiecej niz Prawa..
              Jesli to zorzumiesz masz szanse na normalnosc. To wszytsko - my sie nigdy nie
              zrozumiemy .
              • pawel-szadko Re: nie podoba mi się 18.07.05, 14:11
                zrozum dokładnie- ja się nie spodziewałem, zę ona przyjedzie. Jak dostałem
                wiadomość pojechałem zaraz do domu piszać jej, że jadę, ale już dziecka nie
                zobaczyłem. Czy Ty byś następnym razem wyszła jak ktoś z Ciebie tak kpi?
                • megan58 Re: nie podoba mi się 18.07.05, 14:13
                  Wogole mi sie to w głowie nie miesc zeby przyjecha do kogos i miec pretensje ze
                  w danym momencie go nie ma - chyba ze byłabym uprzedzona o przyjedzie.
                  Dlatego to troche niepojete dla mnie...
                  No coz , jesli było jak piszesz- to przykre.
              • kkokos Re: nie podoba mi się 18.07.05, 14:18
                a skąd wiesz, pawle, z czego ona musiała zrezygnować, żeby dowieźć ci to
                dziecko, gdy ty byłeś na meczu??
                ty możesz "żyć, bawić się", jak się wyraziłeś parę postów wyżej, a ona nie ma
                do tego prawa - ma tylko psi obowiązek dostarczyć ci dziecko i pokornie czekać,
                az pan i władca się "wybawi"....
            • megan58 Re: nie podoba mi się 18.07.05, 14:12
              O przepraszam zrozumiałam, ze jak Ty byłes pod domem. Wycofuje swoj post.

              Jednak pozostaje przy zdaniu ze ojcostwo jesdla Ciebie wazniejsze niz dziecko..

              Mam pytanie. Staneła pod domeme i powiedziała , ze jak Ciebie nie ma to
              wyjezdza i nie uprzedziłaCie wiwczesniej o tej wizycie???

              Nic nie wiedziałe so niej??
              • pawel-szadko Re: nie podoba mi się 18.07.05, 14:14
                nie uprzedziła. spojrzała, że jak jest mecz i ja się nie spodziewam tej wizyty
                to na pewno pójdę na mecz.
                Do domu weszła posiedziałą trochę z moimi rodzicami, ale była umówiona, że gach
                ją odwiezie o danej godzinie i nie zaczekała
    • noemi.d Re: A może jest inaczej? 19.07.05, 10:56
      a ja jednak bałabym się zostawić małego nawet na troszkę z jego ojcem. Ostatnio
      jak nas odwiedził, to nawet mi w niczym nie pomógł. Za to stwierdził,że jest
      śpiący i że się położy...
      Nadmienię,że nie widzieli się trzy miesiące.
      Poza tym duży wpływ na mojego "jeszcze" męża mają jego rodzice i boję się, że
      mogłabym nie dostać dziecka spowrotem.

      Pozdrawiam

      AGa
      • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 19.07.05, 10:59
        co znaczy dostać dzieck spowrotem. Czy to jest książka?
        Prawda jest taka, że mogłabyś bez konsekwecji prawnych. Macie teraz takie same
        prawa i nie jest powiedziane, że ojciec ma mniejsze prawo, z dzieckiem
        zamieszakć. A może dziecku będzie lepeij u ojca. Myślałąś o tym?

        Pozdrawiam
              • pelaga Re: A może jest inaczej? 19.07.05, 14:02
                Proponuje w strone ojca koledze. Jak kolega nie widzi NIC zlego w tym, ze facet
                widuje sie raz na 3 miesiace z dzieckiem, tylko ma pretensje do matki, ze nie
                pozwala takiemu ojcu dac dziecko bez nadzoru, to pasuje TAM kolega idealnie.
                Bedzie mozna pouzalac sie na wredne ex, zamiast dzialac i widywac sie z
                dzieckiem. Proponuje wyrazenie tam tez pogladu o tym, ze rodzic, ktory nie jest
                z dzieckiem na codzien nie powinien tez ponosic kosztow jego utrzymania, bo
                jest "samotny" wink))))))))))))

                A moze juz czas dziewczyny zaczac ignorowac nowego proroka???
                • pawel-szadko Re: A może jest inaczej? 20.07.05, 09:20
                  Kiedy ja powiedziałem ,że nie powinien? Nie wkładaj mi w usta słów jakich nie
                  mówiłem. Kontakt dziecka przy jakichkolwiek oczach nie jest za bardzo zdrowy.
                  Jak mój synek miał kilka miesięcy przy każdej zmianie pieluszki i innych
                  drobnych rzeczach miałem na swojej obserwacji trzy pary oczu, żeby jeszcze
                  patrzyli dyskretnie, ale patrzyli wprost stojąc mi nad głową. Przyznaje nie
                  potrafiłem zrobic pewnych rzeczy tak sprawnie jak mama dziecka, ale starałem
                  się i nie robiłem wydaje mi się źle, ale może nie tak szybko nie tak sprawnie,
                  a jesli coś zrobiłem, źle to zaraz ostra reprymenda. To ciężkie do zniesienia
                  uwierz mi.
                  Pomyśl widzisz się z dzieckiem, którem bardzo kochasz, chcesz z nim troszkę
                  spędzić czasu, ale zawsze masz nad sobą nadzór. Czujesz się jakby Twoje dziecko
                  było za młodu w kryminale, a Ty przyjezdzasz tylko do niego na widzenia. DLA
                  DZIECKA to nie jest wystarczający kontakt.
                  Powiedz mi dlaczego, jeśli widzisz, że ojcowie są różni, uważasz, że tych,
                  którzy chcą (niekoniecznie w 100 % tak jak Ty sobie to wyobrażasz czy inna mama)
                  to trzeba odsunąć i dać im kontakt pod dozorem. Czy uważasz, że to korzyść dla
                  dziecka?
    • maminekb Re: A może jest inaczej? 19.07.05, 14:57
      Najważniejsza jest potrzeba dziecka. Nie ojca, nie matki. Z mojego punktu
      widzenia, jeżeli córka miałaby kontakt z ojcem bardzo chciałabym żeby ją brał
      na wakacje. Jestem koszmarnie zmęczona, codzienna gonitwa, praca bez limitu i
      córka dla której muszę mieć siłę.
      • aggtt u mnie nie jest inaczej... 19.07.05, 17:55
        JA TEŻ BYM DAWAŁA EXOWI MAŁĄ!
        i wcale nie jest tak, że byłabym zazdrosna, przestraszona.. bardzo bym chciała,
        żeby on to zaproponował. Marzę o takiej chwili. Bo nasze dziecko nie potrafi
        zrozumieć, co złego zrobiło, że tatuś tak nagle i definitywnie zerwał z nią
        kontakt... Tak bardzo kocha ojca. I ja mimo wszystko, rozmawiam z nią o tym,
        przeglądamy zdjęcia z okresu gdy byliśmy pełną rodziną, utrzymuję w niej wiarę,
        że tatuś może przejrzeć kiedyś na oczy, na razie zaślepione chorą miłością do
        innej kobiety... Wie, że tato nie wróci już do nas, ale wciąż myśli, że odezwie
        się do niej... To tyle...
        • becia45 Re: u mnie nie jest inaczej... 20.07.05, 13:31
          różne kobiety różnie się zachowują. Są takie co nie zabraniają kontaktu z
          ojcem. Są również kobiety takie, które na wszelkie sposoby bronią ojcu kontaktu
          z dzieckiem i najlepiej jeszcze żeby otrzymywały duże alimenty. Uważam, ze
          kobiety niechcą żeby ojciec widywał dziecko ponieważ boją się, że dziecko
          pokocha za bardzo ojca a one zostaną odsunięte na drugi plan. Często kobiety
          zakładają drugie związki i tak naprawdę eks jest im w nowym życiu nie
          potrzebny. Żeby tego było mało potrafią wmawiać dziecku, że to ojciec nie chce
          utrzymywać kotaktów i że to on był przyczyną rozpadu związku.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka