Dodaj do ulubionych

ja widzę sens - dlaczego inni nie?

28.07.07, 13:17
Po śmierci mojej suni nie wyobrażałam sobie przygarnąć nowego psiaka.
Od jej śmierci minęły dopiero 4 dni (najdłuższe 4 dni w moim życiu). Ja czuje
się coraz gorzej. Wszechogarniająca pustka mnie przytłacza. Mimo iż otaczają
mnie kochające osoby, brakuje mi Jej, brakuje mi futrzaka. Wczoraj poczułam,
że jestem gotowa na nowego pupilka. I to nie jest chwilowa zachcianka. Z
godziny na godzinę chcę tego coraz bardziej. Czuję dokładnie to samo, kiedy
pare lat temu braliśmy naszą sunię.
Ale wszyscy wokół mówią, że jest za wcześnie, że jeszcze nie pora. I nikt nie
potrafi wytłumaczyć dlaczego za wcześnie. Po prostu za wcześnie i tyle.
Zadaje więc pytanie, to ile mam cierpieć, zeby nastąpiła odpowiednia pora.
Czy jest jakiś wyznacznik odpowiedniej pory? Tydzień, miesiąc, rok? Czy jeśli
pocierpię jeszcze trochę, to wtedy będzie odpowiednia pora?
Ale dlaczego mam cierpieć, skoro mogę ulżyc swojemu ciepieniu biorąc pod
opiekę pieska. Nigdy nie zapomnę mojej ukochanej suni. Ona była, jest i
będzie w moim sercu na zawsze. Ale dlaczego mam się pogrążać? Bo minęły
dopiero 4 dni a nie 40?
Może Wy mi potraficie odpowiedzieć na moje pytania. Bo ci wszyscy, którzy mi
odradzają, nie potrafią.
Wyprzedzając Wasze myśli chcę napisać, że nie potrafię się zająć czymś innym.
Cały czas myślę o Niej i dopóki nie wydostanę się z otchłani rozpaczy na
niczym innym się nie skupię.
Obserwuj wątek
    • mamaroksany Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:22
      ja też widzę sens smile
      weź psinkę i już, nie przejmuj się innymi
      • qonewa Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:26
        Innymi się nie przejmuj, skoro czujesz taką potrzebę, to po prostu daj dom
        nowemu pieskowi i nic nikomu do tego. Pozdrawiam
    • czajkax2 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:25
      Nie wiem ile czasu powinno minąc, lażdy ma swoja gotowość na nowego
      przyjaciela. Moja suczka umarła prawie rok temu i ja ciagle nie jestem gotowa
      pokochac innego psiaka. Mysle ze jeszcze przed dłuższy czas nie będe.

      Jeżeli czujesz ze potrzebujesz nowego psa to się nie zastanawiaj. jedno tylko
      ale...
      w poprzednim watku pisałas ze masz na oku identyczna psine jak twoja, nawet to
      samo imie chcesz je nadac. To wydaje mi sie dysusyjne. Wydaje mi sie
      niewłasciwe zastępowanie starego psa nowym, identycznym i dawanie takiego
      samego imienia. Chcesz po prostu zrobic kopie psa którego straciłas. I dlatego
      doradzałbym ci jednak zastanowienie sie nad braniem psa. Poczekkaj, pomysl.
      czy faktycznie chcesz miec nowego psa, czy zalezy ci na "reinkarnacji" starego.
      • twojasasiadka Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:33
        dlaczego inni nie?
        może mają wrażenie,że zwyczajnie wymieniasz stary model na nowy-że nie
        ważna "osoba" ale sztuka.Sztuka mająca cztery łapy i ogon.Że chodzi Ci o
        to,żeby mieć jakiegoś futrzaka przy sobie...
        co oczywiście jest niezrozumiałe przy całej Twojej wielkiej rozpaczy za sunią.
      • iwonag25 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:36
        Przez całą noc myślałam o tym co napisałam wczoraj. Na pewno chcę mieć nowego
        psiaka, na 100% będzie to pekińczyk - i to nie tylko dlatego że moja sunia była
        pekińczykiem, ale dlatego że dla mnie to najpiękniejsze i najwierniejsze psy na
        świecie. Co do imienia, już rozmiawiałam z mężem i przemówił mi do rozsądku, że
        to faktycznie trochę maniakalne dawać tak samo na imię drugiemu psu.
        Owszem, chciałabym aby moja sunia zmartwychwstała, chciałabym aby nie
        odchodziła, aby była ze mna do końca życia. Ale wiem, że to nie możliwe i
        decydując się na kolejnego psiaka pogodziłam się z tym. Nigdy nie zakceptuję
        jej śmierci, ale musiałam się z tym pogodzić.
    • peresia Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:35
      Iwonag25 - zapewne wiesz z moich poprzednich wątków, że trzy tygodnie temu
      odzedł mój Mąż. I niestety, wiele ludzi wokół wie lepiej ode mnie co mam robić,
      jak postępować, i co najgorsze - co mam czuć.
      Napiszę to, co sama sobie powtarzam setki razy dziennie: słuchaj głosu własnego
      serca, to Twoja decyzja, Ty sama wiesz najlepiej, co dla Ciebie dobre.
      Wiem jak cięzko to zastosować w takiej sytuacji, ale trzeba próbować...

      Pozdrawiam ciepło!
      Peresia.
      • iwonag25 peresja 28.07.07, 13:50
        Dziekuję Ci za te słowa.
        Wiem o Towim mężu, śledziłam Twoje wątki, ale w żadnym nie odważyłam się
        napisać, bo nie wiedziałam po prostu co. Żadne słowa nie są w stanie oddać tego
        co czułam czytając o Twojej tragedii. Bardzo Ci współczuję, ale to za mało.
        Co do nowego psiaka. Masz rację - serce mi podpowiada, że powinnam obdarzyć
        uczuciem nową psinke. Całe życie miałam u boku pieski i teraz to życie wydaje
        mi się puste.
        Moja mama mówi, że po co mi drugi pies, że znowu będę płakała kiedy odejdzie.
        Ale ona np. nie myśli pod tym kątem, że tych dni szczęśliwych, które spędzam z
        psinką jest o wiele więcej.
        Nie chcę, żebyście myślały, ze jestem jakąś gó..arą, która chce mieć psa nie
        przemyślawszy tego. Wiem jak poważna jest ta decyzja i gdybym miała
        wątpliwości, nigdy bym się nie zdecydowała na psa. Tu chodzi o żywą istotkę, a
        nie o zabawkę. Wiem, ze to decyzja na wiele lat. Ale chcę tego, potrzebuję. Jak
        już napisałam wcześniej, czuję teraz to samo kiedy braliśmy moją sunię pare lat
        temu. I nie było dnia kiedy żałowałam że ją mamy.
        • peresia Re: peresja 28.07.07, 13:56
          Iwona, widzę że podjęłaś już decyzjęsmile
          Teraz czas na jej realizacjęsmile

          Powodzenia!
          • peresia Nie mogę byc tego pewna 28.07.07, 13:58
            ale na Twoim miejscu postąpiłabym tak samo!

            Pozdrawiam!
    • benignusia Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:39
      że tak zapytam,masz dzieci,męża prace??bo piszesz

      > Cały czas myślę o Niej i dopóki nie wydostanę się z otchłani rozpaczy na
      > niczym innym się nie skupię.

      nie chce tu nikogo obrażać,bo mój pupil też "zdechł"czy odszedł,jak kto woli, i
      co czytam post twojego autorstwa,zawsze myśle na początku że chodzi o
      dziecko,męża.....aż przeczytam sunia....

      • twojasasiadka Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:45
        sorrki-mimo całej tej tragediiwink-mam takie samo zdanie co beniusia.
        W moim odczuciu przesadzasz z tą rozpaczą...a z drugiej strony po stracie tak
        niepowtarzalnego egzemplarza po 4 dniach myślisz o nowym
        • peresia Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:50
          Podobny tekst usłyszałam od wielu osób, gdy w 26 tc odszedł mój Syn...uncertain

          Rozumiem Iwonę, moja kotka jest częścią mojej rodziny, czy to sie komuś podoba
          czy nie...
          • benignusia Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 23:11
            ja rozumiem ze twój pies czy kot są dla ciebie bardzo wazni!!ale dziwnie sie
            przed chwilą poczułam czytając w poscie nizej ze sunia była tak ważna jak
            dziecko ,mąż czy rodzice....mimo wielkiego oddania nie mogłabym tak napisać o
            swoim pupilu.a co do Twojego synka.....uważam że to całkowicie inna
            sprawa.prosze nie porównuj straty dziecka,do straty pieska.bo wiem co to znaczy
            i dla mnie to jedna z większych(żeby nie pisać największych)tragedii w
            życiu.aktualnie jestem w 20 tyg ciąży i chce dotrwać do poniedziałku żeby
            dowiedzieć sie czy wszystko ok z moim synkiem.....nie wyobrazam sobie bym
            mogła go stracić;/I nie jestem w stanie porównać go do psa choćbym nie wiem jak
            się przywiązała.....
            • peresia Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 23:48
              Benignusia, ja Ciebie doskonale rozumiem, bo miedzy Krysiem (nieżyjącym) a
              Martą było 4 dni różnicy w terminie.
              Ale...mówimy tutaj o różnicach odczuwania bólu po stracie najbliższych: dla
              jednych strata zwierzęcia bedzie porownywalna do straty kogoś bliskiego (np. z
              rodziny), a dla drugich nie.
              Każdy ma prawo czuc po swojemu.

              Beningnusia - życzę powodzenia i dobrych wieści.
              Powodzenia!
              Pozdrawiam!smile))
              • benignusia Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 13:36
                dziekiwinkmam nadzieje ze bedzie dobrze....rozumiem że ból po stracie ukochanej
                osoby lub zwierzęcia jest ogromny.tylko że choćbym nie wiem jak kochała swojego
                psiaczka nie porównałabym go do córci;/jasne że kazdy ma prawo czuć po swojemu
                jak napisałaś,tylko p[oprostu mnie osobiście dziwi jak można nawet
                najukochańszego nawet psiaka porównać do rodziców,dziecka czy męża....mimo
                wszystko.ale jak już napisałaś każdy ma prawo odczuwać ból po stracie kogoś
                ważnego.
        • iwonag25 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 13:57
          No właśnie - to jest to o czym piszę. Czyli ile czasu od śmierci suni powinno
          minąć żebym mogła wziąźć innego pieska? Czy to, że odczekam miesiąc będzie
          wyznacznikiem mojej wrażliwości? Czy jak teraz przygarnę pieska będzie to
          oznaczać że jestem bezduszna i pozbawiona uczuć?
          Co do mojej rozpaczy. Już napisałam w którymś wątku, ze nie zrozumie moich
          uczuć ten, kto mnie nie zna. U mnie pies nie jest tylko psem. Jest to tak
          bliska mi istota, jak moje dziecko, mąż czy rodzice.
          • czajkax2 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 14:08
            iwonag25 napisała:
            U mnie pies nie jest tylko psem. Jest to tak
            > bliska mi istota, jak moje dziecko, mąż czy rodzice.

            Przepraszam ze to napisze ale czy po stracie mamy, taty czy męza tez bys od
            razu szukała materiału zastępczego?

            Myslę o twoim poście i jednak wydaje mi się ze jakiś minimalny okres żałoby
            sie nalezy. jest coś takiego ze nie dobrze jest angaowac się w nowa miłośc
            zanim sie nie przeboleje poprzedniej. Nie wydaje mi sie zeby działanie pod
            wpływem tak silnych emocji było dobre.

            Skoro tak abdrzo kochałas swego psiaka to nie wydaje ci sie niewłasciwe tak
            szybko zastępowac go innym?

            Oczywiscie zrobisz jak zechcesz. Nie mówie ze ja mam patent na nieomylnośc, bo
            nie mam.
            • iwonag25 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 14:19
              Dlaczego mówicie materiał zastępczy, że chcę zastąpić moją sunie innym
              pieskiem. Ja jej nie zastąpie, bo jej już nie ma. Nie chcę jej zastępować. Może
              źle rozumiem to pojęcie. Moja sunia zawsze pozostanie w moim sercu i pamięci. A
              nowy piesek nie będzie materiałem zastępczym. Będzie kolejną istotką do
              kochania. Serce mam wielkie.
              • czajkax2 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 14:22
                Rób co chcesz, to twoje zycie i twoje sprawy. Mi naparwde nic do tego.
          • joanna35 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 14:35
            iwonag25 napisała:

            U mnie pies nie jest tylko psem. Jest to tak
            > bliska mi istota, jak moje dziecko, mąż czy rodzice.

            U mnie jest tak samo, ale uważam, jak większość, że pośpiech jest wskazany
            jedynie przy łapaniu pcheł. Oczywiście, że gotowość do przyjęcia kolejnego
            futrzaka pod swój dach po śmierci ukochanego pupila jest sprawą idnywidualną,
            ale nauczona doświadczeniem myślę, że warto dać sobie czas na opłakanie suni.
            Moja Gabi w niczym nie jest podobna do Tiny, a trudno było mi powstrzymać łzy
            kiedy wychodziłam z nią na spacer. Łzy żalu i tęsknoty za Tiną. Każde wyjście
            na spacer było spotęgowaniem wspomnień o poprzedniej suni. To minęło, ale był
            taki okres, w którym Gabi mnie irytowała, mimo, że decyzję o jej pozostaniu u
            nas na stałe podjęłam dobrowolnie.
            Piszesz, że kochasz pekińczyki - to piękna rasasmile, ale jest niewielkie
            prawdopodobieństwo, że sunia, którą weźmiesz będzie kopią poprzedniej. A nawet
            jeżeli w miarę wspólnego mieszkania odkryjesz to podobieństwo to nie znajdziesz
            go od razu czy chwilę po tym jak sunia z Wami zamieszka.Verdana ma rację w
            jednym - szczeniak dość skutecznie potrafi odwrócić uwagę od trosk i wywołać
            uśmiechsmileIwonko, zrobisz jak uważasz - ja, kiedy sytuacja się powtórzy, a mam
            nadzieję, że nie nastąpi to prędko, dam sobie czas na spokojne opłakanie suni.
            Pozdrawiam serdecznie.
    • twojasasiadka Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 14:06
      iwonag-własnie przez to,że jak sama piszesz traktowałaś psa na równi z mężem
      czy dzieckiem dziwi mnie to,że chcesz już zakupic nowego futrzaka.
      Czy po śmierci męża w 4 dni po fakcie zalogowalabyś się na sympatii?
      • peresia Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 14:13
        To pytanie nie było do mnie, ale pozwolę sobie odpowiedzieć:
        na krótko przed śmiercią Męża rozmawiałam z nim o tej kwestii i zarówno ani ja,
        ani mój Mąz nie mielibyśmy nic przeciwko temu, aby związać się z kimś przed
        upływem żałoby. Tylko co zrobić z tą presją otoczenia? Ludzie (nie Rodzina)
        chyba zaszczuliby mnie na amen...
        • czajkax2 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 14:17
          Peresia ja nie mówię ze nie wolno związac się znikim przed koncem żałoby.
          Ale mysle ze na nowa miłośc jest sie gotowym dopiero wtedy kiedy opłakało sie
          poprzednią i wydobyłoz z rozpaczy. Jednym zajmuje to dłużej innym krócej.


          czy bylabys gotowa juz teraz związac się z kimś innym? jezli tak to nie widze w
          tym nic złego.


          Ale autorka jak sama pisze jeszcze nie przebolała utraty psinki. A w takim
          stanie emocjonalnym(czyli żaloby) nie powinno sie podejmowac takich deyzji.
          Oczywiscie to moje zdanie.
    • czajkax2 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 14:12
      iwonag25 napisała:
      Cały czas myślę o Niej i dopóki nie wydostanę się z otchłani rozpaczy na
      > niczym innym się nie skupię.


      myslę ze odpowiednia pora na nowego psa jest własnie wtedy kiedy człowiek już
      sie wydostał z otchłani rozpaczy.
    • scher Nie karmić TROLLA! n/t 28.07.07, 14:15
      • twojasasiadka Re: Nie karmić TROLLA! n/t 28.07.07, 14:22
        perseiu- mam w domu dwa koty- do nie dawna miałam ich 6.Kiedy kotka się
        okocila, wszyscy mi mówili,żebym uśpiła kociaki, bo kotów w tych czasach nikt
        nie chce i będę miała problem.Nie zrobilam tego, kociaki zostawiłam i jakims
        cudem je porozdawałam.
        To było tytułem wstępuwink żeby pokazać ,że nie jestem wrogiem zwierząt i mam je
        na codzień..ale ja akurat nie jestem z tych nawiedzonych włacicieli, co to
        stawiają zwierzę na równi z dzieckiem czy małżonkiem.U mnie są jasne granicewink
        kot to kot, syn to moje dzieckowinkP
        i wiesz...przy takim moim podejściu do tych spraw osobiście czuję lekki
        niesmak, kiedy Ty porównujesz swoją tragedię jaką jest strata męża do tego że
        iwonie zdechł pies.
        Opisujecie obie swoje uczucia rozpaczy...dla mnie to nieporozumienie.
        Pozdrawiam serdecznie
        • peresia Re: Nie karmić TROLLA! n/t 28.07.07, 14:36
          Nie generalizuję, że jak ktoś nie ma zwierzęcia w domu to jest wrogiem zwierząt.

          czuję lekki
          > niesmak, kiedy Ty porównujesz swoją tragedię jaką jest strata męża do tego że
          > iwonie zdechł pies.
          > Opisujecie obie swoje uczucia rozpaczy...dla mnie to nieporozumienie.

          No widzisz, tak to czuję i nie mam na to wpływu.
          Dla Ciebie jest to nieporozumienie ( do czego oczywiście masz prawo), a dla
          mnie jak najbardziej naturalne uczucia.

          Pozdrawiam!
        • joanna35 Re: Nie karmić TROLLA! n/t 28.07.07, 14:39
          Właściwie masz rację, mam tylko jedno "ale" i dobrze byłoby, żebyś to sobie
          zapamiętała - ktoś kogo się kocha nie zdycha a ODCHODZI i nie ma znaczenia czy
          to jest człowiek czy pies, bo miarą tutaj są uczucia cierpiącego po stracie, a
          nie , że tak się wyrażę, stan faktyczny. Pozdrawiam serdecznie.
    • jufalka Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 16:57
      rozumiem, że tak można czuć, tzn żal po stracie psa a jednocześnie chęć by wziąć
      nowego, i wg mnie to jest ok, wg mnie idź za swoim glosem i weź nowego psa, to w
      końcu będzie Twój pies, tak samo jak tamta sunia była Twoja, a nie innych
    • poccnr Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 17:11
      jeśli tak strasznie cierpisz a to Ci pomoże..jasne bierz!
      Tylko musze się zgodzić z Czajax-nie bierz drugiej Twojej "suni",bo każdy pies
      jest inny..i okaże się że ten drugi z wyglądu będzie tylko przypominał Tamtą
      psinke i...co?
      Druga sprawa...
      Polecam schroniska,które pękaja w szwach. Tam psy są o wiele bardziej i
      potrzebujący i naprawdę wdzięczni.Psia miłość ze schroniska jest o wiele
      bardziej wierna!
      Pozdrawiam i życzę powodzeniasmile
      P.S:Napisz jak się sprawa zakonczyla wink
    • nenia1 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 19:15
      Czasem, żeby odzyskać siły i chęć do życia, trzeba pogrążyć się w żałobie.
      Rozpacz, smutek, żal jest naturalną reakcją na stratę - daną nam przez naturę, po to aby ze stratą się pogodzić.
      Można porównać to do bólu zęba - nikt nie chce żeby ząb bolał, ale jest to sygnał, że ząb się psuje. Ból jest nieprzyjemny, smutek także, ale nie istnieją one bez powodu.
      Rzadko rozmawia się o śmierci, smutku, stracie - ludzie boją się tych tematów, wolą nie myśleć o tym, nie wiedzą jak się zachować wobec osoby której ktoś umarł, czasem nawet unikają jej.
      Tymczasem jest to naturalny cykl, i żałoba jest jednym z jej elementów, czasem trzeba wejść we własne emocje, przeżyć je aby szybciej stanąć na nogi.
      Trudno powiedzieć, czy trwa to tydzień, czy rok - wiele zależy od człowieka.
      Z pewnością nie polega to na tym, aby na pokaz, "co ludzie powiedzą", z poczucia winy chodzić sparaliżowanym żalem, czy obnosić się z cierpieniem użalając się nad sobą.
      Jedno jest pewne - wszystko mija, a przeżycie okresu żałoby pozwala na poukładanie uczuć i na pogodzenie się ze stratą.
    • anik801 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 21:28
      Czytając Twój post miałam wrażenie jakbym czytała o człowieku,a nie o psie.
      Rozumiem,że byłaś do psa przywiązana itd.Tylko jakoś dziwnie się czuję czytając
      takie rzeczy.Też mam psa.Bardzo go lubię,ale nie wyobrażam sobie opisywać jego
      ewentualnej śmierci w taki sposób.Mogę Ci powiedzieć tylko jedno-jak stracisz
      bliską Ci osobę,wtedy dopiero zobaczysz co to jest prawdziwa rozpacz i ból.I
      wtedy,to co piszesz teraz wyda Ci się śmieszne.A co do wzięcia nowego psa-ja
      bym wzięła(ale tylko wtedy,gdy naprawdę byłabym pewna,że chcę go wziąć).
      • pasquda77 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 28.07.07, 22:01
        A ja wiem co czuje autorka watku...rok temu na moich oczach odszedł moj
        ukochany dog niemiecki.Moja rozpacz(tak własnie-rozpacz) była straszna.nie
        potrafiłam skupic sie na niczym-lezałam i wyłam.Do Małego( miał wtedy 10 msc)
        przychodzila moja mam , bo nie dałam rady sie nim zająć.Pewnie zaraz posypia
        sie na mnie gromy za to, ze opłakujac psa włsciwie nie byłam w stanie zajać sie
        własnym synem.I tez twierdzilam, ze kolejnego psa chce juz, natychmiast,zeby
        znow poczuc dotyk zimnego nosa i zapach psiej siersci...z czasem doszłam do
        wniosku, ze wstrzymamy sie z zakupem psa az Mały podrosnie i własnie od dwoch
        dokladnie tygodni jestem posiadaczka przecudnego goldenkasmile))
        Do autorki-mysle, ze daj sobie jeszcze kilka dni na podjecie decyzji i jesli
        nadal bedziesz chciała psa-to kupuj.
        Powodzenia i trzymaj sie-bardzo mi przykro z powody Twojej Sunisad
        • bozenka12 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 04:56
          przede wszystki wspolczuje z powodu suczki. Nie wchodzilam na forum pare dni,
          wiedzialam , ze byly komplikacje, nie wiedzialam, ze sunia odeszlasad Mam dwa
          psiaki, kocham je...
          Wez sobie dziewczyno nowa psinke. Jak czujesz ze chcesz to jasne, ze wez.
    • ik_ecc Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 04:55
      Moge Ci wytlumaczyc dlaczego jest zbyt wczesnie - dlatego ze od nowego psa
      bedziesz oczekiwala - mniej czy bardziej swiadomie - ze bedzie taki jak ten
      pierwszy. Drugiego wzielabys teraz tylko na miejsce pierwszego. A kazdy pies
      chce miec swoje wlasne miejsce, nie chce przejmowac "obowiazkow" innego psa.
      Kazdy pies jest inny.

      Dlatego ja mam zawsze przynajmniej 2 na raz, zeby nie zostac zupelnie bez psa...

      Tak samo blad popelniaja ludzie, ktorzy zaraz po zerwaniu z dlugoterminowym
      partnerem znajduja sobie kogos nowego - wtedy od tego nowego oczekuja
      natychmiastowego "malzenstwa" - takiego zaawansowania zwiazku jaki byl z ta
      poprzednia osoba. To nigdy nie wychodzi dobrze.
    • scher Chyba tylko na emamie 29.07.07, 10:22
      ...można trolować tak bezczelnie. Chyba wam na węch padło, że nie wyczuwacie
      trolla.
      • morgen_stern Re: Chyba tylko na emamie 29.07.07, 10:34
        Radziłabym wpisać do wyszukiwarki nik założycielki wątku. Tym razem to chyba
        tobie węch nie dopisał wink
      • echtom Re: Chyba tylko na emamie 29.07.07, 11:05
        Ale dlaczego zakładasz trollowanie? Nie mieści Ci się w głowie, że można
        traktować zwierzę jak członka rodziny czy masz inne powody?
        • scher Re: Chyba tylko na emamie 29.07.07, 16:26
          echtom napisała:

          > Ale dlaczego zakładasz trollowanie?

          Jeżeli nie troll, to tym gorzej dla niej. Sorry, ale dla mnie rozpisywanie się
          na kilku wątkach o "otchłani rozpaczy" z powodu śmierci "suni" świadczy o
          jakimś niezrównoważeniu - psychicznym albo emocjonalnym. A co najmniej o
          patologicznej, chorobliwej egzaltacji.
    • hratli Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 10:42
      z calym szacunkiem do autorki watku, wspolczuje - naprawde...

      ale za chiny ludowe od wczoraj mysle i nie moge pojac. jak mozna traktowac na
      rowni dziecko i zwierzaka (!!!) pod wzgledem milosci itp. moze jestem zbyt
      ograniczona, ale w glowie mi sie nie miesci... wydaje mi sie, ze ludzkie
      odruchy posiadam. ale zrownanie straty dziecka i zwierzecia (bo takie wnioski
      mizna wyniesc) jest nieprawdopodobne. pewnie stad ludzie mysla, ze jest to
      jakas podpucha...
      • joanna35 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 11:05
        Hratli nie wiem czy bedę potrafiła w zrozumiały sposób wyrazić jak ja to czuję,
        ale to nie chodzi o zrównanie straty dziecka i psa, ale o cierpienie po stracie
        kogoś bliskiego. Wszak nie cierpisz tak samo po stracie dziadka, mamy , męża
        czy dziecka - to są różne odcienie tego samego bólu, żalu, tęsknoty. Nie każdej
        z tych osób będzie Ci tak samo brakować.
        Kiedy zmarła moja mama mój mąż zachowywał się wg. mnie tak jakby go to w ogóle
        nie obchodziło i, oczywiscie, czułam się zniesmaczona jego zachowaniem i
        urażona. Paradoksalniejego zachowanie zrozumiałam dopiero wtedy kiedy przy
        sterylce odeszła nagle nasza sunia - pierwszy w życiu pies mojego męża. Mój 40
        letni mąż, 190 wzrostu, 90 kg wagi po odłożeniu słuchawki z tą wiadomością
        płakał jak dziecko, a parę dni później powiedział mi, że gdyby mu ktos przed
        Tinąpowiedział, że on będzie tak przeżywał śmierć psa, że będzie tak za nią
        tęsknił popukałby się w czoło. I wtedy zrozumiałam- owszem dla mojego męża
        moja mam była człowiekiem, matką żony, teściową, która lubił, ale nigdy nie był
        z nią specjalnie związany, zaprzyjaźniony, widywał ją kilka razy w roku totez
        jej odejscia nie przezył tak jak przeżyłam ja, mój brat i ojciec i głupotą było
        takiej reakcji od niego oczekiwać.
        • hratli Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 11:10
          joanno dziekuje za odpowiedz, masz sporo racji. ja wiem, ze jest bol, rozpacz.
          ze zwierzak to jest wazna czesc zycia czlowieka. nie jest to zwykly przedmiot,
          czy maskotka. ze czlowiek nie jest z kamienia.

          mi sie po prostu nie miesci w glowie fakt, ze mozna na rowni traktowac dziecko
          i psa, czy kota. i tyle.
          • joanna35 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 11:14
            I jeszcze jedno - kocham moje sunie, jednak ich odejście potrafię sobie
            wyobrazić. O odejściu moich dzieci wolę nie myśleć, bo na samą myśl czuje
            bolesny skurcz sercasad(
          • anik801 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 16:49
            Mnie się to też w glowie nie mieści.I nie mogę pojąć,że jedna z osób biorących
            udział w dyskusji nie była w stanie opiekować się swoim dzieckiem po stracie
            psa!Wszystko rozumiem,ale to już przesada!A co gdyby do dziecka tej kobiety nie
            przychodziła babcia?Leżałoby głodne i zesrane,bo ona ma depresję z powodu
            śmierci psa i nie może wstać z łóżka?To już przegięcie totalne jak dla mnie!
            • joanna35 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 18:10
              I dlatego, że Tobie nie starcza zrozumienia i wyobraźni to musi takie
              przeżywanie śmierci psa być złe i koniecznie wyśmiane?

              • anik801 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 19:40
                Ja tego niewyśmiewam!Uważam,że to bardzo dziwne mieć gdzieś zajmowanie się
                dzieckiem,bo jest się w żałobie po psie!
            • syriana Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 18:15
              > Leżałoby głodne i zesrane,bo ona ma depresję z powodu
              > śmierci psa i nie może wstać z łóżka?To już przegięcie totalne jak dla mnie!


              to zrób nam listę powodów, które mogą przyprawić matkę o depresję, pani psycholog
              • anik801 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 19:42
                śmierć męża np.,drugiego dziecka,matki,ale nie psa!Ludzie nie przesadzajcie!I
                nikt nie musi być psychologiem żeby to wiedzieć!
                • joanna35 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 22:29
                  Anik, wybacz, ale to, ze TY tego nie doświadczyłaś nie świadczy, że inni nie
                  mogą. Po odejściu Tiny przez mniej więcej tydzień snułam się zapłakana po domu,
                  nic mnie nie cieszyło, a należę do pogodnych osób, którym dużo nie trzeba, żeby
                  wybuchnąć śmiechem. Owszem, wypełniałam swoje obowiązki, ponieważ z natury
                  jestem obowiązkowa i odpowiedzilana, a nie było nikogo kto by chciał je
                  przejąć, tudzież na kogo mogłabym je przerzucić. Ale nie było jednej rzeczy - z
                  wyjątkiem zajmowania się dziećmi - w którą włożyłabym choć trochę serca. Gdzieś
                  po tygodniu mąż stwierdził, że jak patrzy na moją cichą rozpacz to boli go
                  serce, że nie spodziewał się, że najbardziej uderzy to we mnie. Cóż - ja też
                  sieętego nie spodziewałam. Zanim mąż przywiózł Tinę z lecznicy do domu
                  niepokoiłam się jaka będzie reakcja mojego syna, który był z nią bardzo
                  związany. Dla niego to była piersza śmierć ukochanego zwierzaczka, dla mnie
                  nie. Kiedy miałam 23 lata czymś się zatruł i odchodził mój pies. Byliśmy w
                  ciągu dnia u weta, który dał jakiś zastrzyk, ale niestety pod wieczór
                  pogorszyło się, a było to na wsi i były to czasy kiedy wet nie przyjeżdżał na
                  życzenie, nie jeździło się też do weta w środku nocy, żeby uśpić psa - nie było
                  tej świadomości co teraz. I chwała Bogu, że czasy się zmieniły, bo Dżaki konał
                  na moich kolanach, a ja płakałam nad nim, nad sobą i chciałam, żeby już
                  odszedł, żeby się nie męczył. Odszedł o 4 rano i szczerze watpię, żebym
                  kiedykolwiek zapomniała tę noc. Widzę i czuję wszystko tak jakby to było
                  wczoraj, a wierz mi nie często go wspominam. Teraz się wzruszyłam. Widzisz ja
                  tak traktuje moich przyjaciół - nie ma znaczenia czy to człowiek czy pies - nie
                  opuszczam ich w optrzebie , bo tak wygodniej - dla mnie. Cholernie ciężko jest
                  patrzeć na śmierć ukochanego zwierzaka, myslę, ze jeszcze ciężej jest podjąć
                  decyzje o uśpieniu. Anik ja widze różnicę miedzy człowiekiem a zwierzęciem,
                  ale żaden pies nie oswaja kota, żeby jak sie mu znudzi zabawka przywiazać ją w
                  lesie i zostawić na pewną smierć z głodu i pragnienia w trzydziestostopniowym
                  upale, żaden pies nie wali kijem do bejsbola w głowę kogoś kto jest od niego
                  zależny. Mogłabym mnożyc przykłady ludzkiego okrucienstwa wobec zwierząt, ale
                  przecież CZŁOWIEK to brzmi dumnie. Dla mnie nie, ktos kto jest takim
                  zwyrodnialcem, zeby gwąłcić swoją suczkę nie jest człowiekiem - jest obrzydliwą
                  kanalią i nie ma znaczenia kim się urodził. Dlatego szlag mnie trafia jak
                  słysze i czytam te Wasze lekceważace, zniesmaczone wypowiedzi.
                  Przepraszam poniosło mnie, ale nie skasuję tego postu, bo już dawno chciałam to
                  napisać, choc może mniej emocjonalnie.
                  • anik801 Joasiu 30.07.07, 11:48
                    Ja rozumiem,że można kochać zwierzaka.Rozumiem,że może być smutno po jego
                    odejściu.Tylko,że wszystko ma swój umiar.Nie wiem czy straciłaś kogoś bliskiego
                    (człowieka).Jeśli tak to powinnaś doskonale wiedzieć,że nie da się tego
                    przyrównać z utratą psa.Ja wszystko rozumiem-też mam psa(przygarnętego,bi ktoś
                    go wywalił z auta).Lubię go,nigdy bym psa do drzewa w lesie nie przywiązała!
                    Moje wypowiedzi nie są lekceważące.Po prsostu uważam,że to mocna przesada wpaść
                    w załamanie nerwowe i mieć wszystko gdzieś(własne dziecko,męża,dom),bo zmarł
                    pies.No chyba nie powiesz,że można kochać psa na równi z dzieckiem?Jeśli kocham
                    dziecko bardziej od psa,to nadal jest ono najważniejsze nawet gdy pies odejdzie.
                    Dla mnie zwyrodnialcem jest każdy kto krzywdzi innych(ludzi,zwierzęta)-dla
                    zabawy oblewają psy benzyną i podpalają.Ale to jest zpełnie inny temat.
            • hurricaine Depresja to choroba 29.07.07, 19:46
              Osoba w depresji nawet bez widocznego dla innych powodu może przestać wypełniać
              swoje obowiązki, nawet przestać opiekować się własnym dzieckiem.

              ---

              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=48309
              • anik801 Re: Depresja to choroba 29.07.07, 19:52
                ok.wiem co to jest depresja.Tylko,że depresja ma swój jakiś początek.Wybacz,ale
                śmierć psa w tym momencie to dla mnie dziwny powód,by na nią
                zapaść.Zrozumiałabym,gdyby pisała to samotna osoba która ma tylko psa na tym
                świecie(a takich jest sporo i są to przeważnie starsi ludzie).Ale pisze to
                młoda kobieta-mająca rodzinę,dziecko którym powinna się zająć.I wychodzi na
                to,że to pies był dla niej najważniejszy.Sytuację odwrotną rozumiem-umarło
                dziecko,mam depresję i nie mogę zająć się psem.
                • hurricaine Re: Depresja to choroba 29.07.07, 20:03
                  Depresja nie ma jasnych przyczyn. Niekoniecznie jej powód jest zrozumiały dla
                  otoczenia. W tym wypadku nie chodzi o to, że pies był najważniejszy, tylkoo to,
                  że zdechł. To jest bardzo smutna sytuacja. I dziewczyna nie pisze, że już nigdy
                  nie mogła zająć się dzieckiem tylko, że przez jakiś czas była zbyt nieszczęśliwa
                  by normalnie funkcjonować. Każdy inaczej reaguje na smutne wydarzenia. Niesposób
                  tych reakcji oceniać i wydawać o nich sądów.
                  • anik801 Re: Depresja to choroba 29.07.07, 21:35
                    Tak się składa,że mój teść ma depresję(leczy się psychiatrycznie).Stanu tej
                    dziewczyny nie nazwałabym depresją(deprasja,która trwa kilka dni?).Ja też mam
                    psa i byłoby mi przykro,gdyby odszedł.Ale uważam,że kobieta,która jest matką
                    nie powinna z powodu psa zaniedbywać dziecka.No niestety,ale zaniedbywała je.
                    Nie jest istotne,że trwało to kilka dni.A gdyby nie znalazł się nikt kto
                    dzieckiem by się zajął?Ok.można być smutnym,zapłakać ale bez przesady.To
                    najdziwniejsza historia jaką w życiu czytałam.
                    • hurricaine Re: Depresja to choroba 30.07.07, 09:45
                      Tak się składa, że choroba twojego teścia nie czyni z ciebie eksperta.

                      Dziewczyna zapewniła dziecku opiekę, więc nie zaniedbała go. Nie wykonywała
                      pewnych czynności sama. To co TY byś czuła po odejściu psa jest mało ważne w tej
                      sytuacji. Stan depresyjny nie musi ciągnąć się latami w takim samym nasileniu -
                      mozna kilka dni być niezdolnym do nuieczego a potem jakoś wykonywać obowiązki.
                      Niektórzy ludzie z leczoną depresją czasem nawet chodzą do pracy, załamują się
                      raz na jakis czas - często właśnie na kilka dni.
                      A gdyby dziewczyna wylądowała w szpitalu też byś ją uznała za złą matką (bo
                      przecież mógł nikt się do opieki nad dzieckiem nie znależć;/) ?
                      • anik801 Re: Depresja to choroba 30.07.07, 11:39
                        Po pierwsze nie uważam się za eksperta!Po prostu tego typu zachowania z powodu
                        utraty psa są jak dla mnie(i nie tylko dla mnie)mocno przesadzone.Wiem,że można
                        obdarzyć zwierzę uczuciem,ale wszystko ma swój umiar.Jeśli ktoś opisuje śmierć
                        psa tak jakby właśnie stracił dziecko to rzeczywiście coś jest nie tak.W tym
                        przypadku niech lepiej idzie do lekarza.Dostanie leki(skoro jak twierdzi ma
                        depresję).A jeśli chodzi o trafienie do szpitala-no sorry,jeśli dla Ciebie
                        trafienie do szpitala z powodu poważnej choroby jest porównywalne do "choroby"
                        po stracie psa,to wybacz ale nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji.Dla Ciebie
                        widoczne załamania nerwowe i totalne wyłączenie się z życia z takich powodów
                        jak strata psa to normalka.Ja przeszłam w życiu prawdziwe dramaty i nigdy w
                        życiu nie przeszłoby mi przez myśl porównać tego do straty psa!Zauważyłam,że
                        tragedię ze straty psa robią przeważnie ludzie,którzy w życiu nie mieli
                        większych zmartwień i nie stracili jeszcze bliskiego człowieka.
                        • iwonag25 anik801 30.07.07, 13:23
                          Droga anik, szanuje Twoje zdanie na temat uczuć do psa, ale piszesz to wszystko
                          z taką pogardą, że aż się czytać tego nie chce.
                          Uwierz, straciłam w życiu wiele (niestety) bardzo bliskich mi osób. Płakałam za
                          nimi tygodniami. I uwierz również w to, że za moją sunią też tak płaczę.
                          Dlatego porównuje uczucia do psa jak do kogoś bliskiego.
                          Od tygodnia dzisiaj pierwszy raz wzięłam się za sprzątanie, właśnie gotuję
                          obiad. Czuję, że wychodzę na prostą, mimo iż jak usiądę, to znowu myślę i znowu
                          płaczę.
                          Dla Ciebie jest to strata psa, dla mnie strata jednej z bliższych mi istot.
                          Dlatego myślę, że dyskusja nie ma sensu, bo każda z nas ma po prostu inne
                          wartości i inny poziom wrażliwości.
                          • anik801 iwonag25 30.07.07, 15:59
                            Wierz mi,że nie gardzę ludźmi którzy kochają swoje zwierzęta.I nie uważam,że
                            mam gorszy poziom wrażliwości,bo nie mam ochoty "iść się powiesić"po stracie
                            psa!Gdy umarł mój tata byłam w totalnej rozsypce.A jednak zajmowałam się córką
                            (bo to ona jest dla mnie całym światem),gotowałam i robiłam wszystko co
                            powinnam.Jasne,że płakałam,nie mogłam spać,czułam się jak wrak człowieka.Ale
                            mimo wszystko nie wyobrażam sobie,abym mogła w tym czasie zaniedbywać dziecko.
                            I nie razi mnie Twoja rozpacz(bo masz do niej prawo).Rażą mnie konsekwencje tej
                            rozpaczy.Gdy byłam dzieckiem i straciłam psa,płakałam jak dziecko(to był dla
                            mnie ogromny cios).Pamiętam to do dziś.Tylko,że teraz jestem dorosłą osobą-
                            matką i żoną.Teraz to nie pies jest dla mnie najważniejszy.Gdy byłam dzieckiem
                            był niemal na pierwszym miejscu,zaraz za mamąwinkNie mogę uwierzyć,że płaczesz
                            tak samo za psem,jak za bliskimi których straciłaś.Może jeszcze powiesz,że
                            jakbyś miała wybierać kogo chcesz przywrócić do życia,to wybrałabyś psawinkMnie
                            to w pewien sposób dotyka.Gdy odchodzi na Twoich oczach bliski Ci człowiek,to
                            jest coś czego nie da się z niczym porównać.Dlatego dziwnie się czuję,gdy
                            czytam takie wypowiedzi.Osobiście nic do Ciebie nie mam i nie piszę tego,by Cię
                            obrazić.
                        • peresia Re:Anik801 30.07.07, 18:42
                          Zauważyłam,że
                          > tragedię ze straty psa robią przeważnie ludzie,którzy w życiu nie mieli
                          > większych zmartwień i nie stracili jeszcze bliskiego człowieka.

                          W ciągu 7 lat odszedł mój Syn, Ojciec i trzy tygodnie temu Mąż.
                          I rozumiem ludzi, którzy po stracie zwierzaka rozpaczają tak jak ja teraz...
                          • anik801 peresia 30.07.07, 18:57
                            Bardzo Ci współczuję.Ja też straciłam dziecko i tatę.Tym bardziej nie rozumiem
                            z Twojej strony takiego porównania.Naprawdę tak samo rozpaczałaś po stracie
                            dziecka,męża i psa?Jeśli strata psa jest dla Ciebie takim samym szokiem i
                            boleścią jak strata dziecka i męża,to jak dla mnie coś jest nie tak.Po prostu
                            nie wierzę,że pies znaczy dla Ciebie tyle samo,co mąż(no chyba,że się męża nie
                            kocha)lub dziecko!
                            • peresia Re: peresia 30.07.07, 19:31
                              Anik, nie chodzi o dosłowne porównanie " odejście np. psa = odejście np.
                              dziecka".
                              Chodzi o ból związany z odejściem bliskiej istoty i związane z tym uczucie
                              osamotnienia. Ludzie róznie i w róznym stopniu to odczuwają i reagują, mając do
                              tego pełne prawo.
                            • syriana Re: peresia 30.07.07, 19:38
                              Anik, Twoim problemem jest to, że nie rozumiesz, że różni ludzie w różny sposób
                              reagują na to samo zdarzenie

                              ja zwierzętolubna specjalnie nie jestem
                              w domu żadnego zwierzaka nigdy nie miałam i nie chciałabym mieć, niespecjalnie
                              rozmyślam sobie o sytuacji zwierząt w schroniskach czy innych przykrych ich
                              losach, ale nic zdrożnego ani przesadnego nie widzę w rozpaczy po śmierci
                              domowego psiaka

                              wiem po prostu, że ludzie inaczej odbierają te same czy podobne zdarzenia, które
                              im się w życiu dzieją i nie ma jednej normy jaką Ty tutaj głosisz, natężenia
                              bólu i rozpaczy po śmierci bliskiej istoty, wprost proporcjonalnego do gatunku tejże
      • jowita771 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 14:28
        mnie też dziwi zrównanie zwięrzęcia z mężem czy dzieckiem. za psami nie
        przepadam, ale jestem kociarą. straciłam kiedys kotkę i bardzo to przeżywałam,
        ale zdawałam sobie sprawę, że to nie to samo, co stracić bliskiego człowieka.
        rozumiem też, że ktoś podejrzewa trollowanie, mnie tez przyszło to do głowy,
        gdy przeczytałam poprzedni wątek. zasugerowałam sie tytułem i przyszło mi do
        głowy, że chodzi o dziecko. gdy przeczytrałam, że nie, to z jednej strony
        odetchnęłam, a z drugiej - poczułam niesmak. to jest forum emama, tu mogą byc
        kobiety, które straciły dziecko. pisanie w ten sposób o zwierzęciu może byłoby
        na miejscy na forum kynologicznym, ale chyba tutaj nie za bardzo.
        i jeszcze pisanie zaimka osobowego wielką literą, czy to nie przesada?
        • kawka74 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 19:12
          poczułam niesmak. to jest forum emama, tu mogą byc
          > kobiety, które straciły dziecko.

          i nikt nie ma prawa do wyrażania żadnych uczuć poza uczuciami do dziecka,
          ewentualnie męża?
          dla porządku dodam, że straciłam dwie ciąże i nie jestem zniesmaczona

          > i jeszcze pisanie zaimka osobowego wielką literą, czy to nie przesada?
          nie większa, niż On, Jego, Nim w odniesieniu do, z przeproszeniem, Mężusia
    • kawka74 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 11:16
      w moim przypadku nowa kotka przybyła do domu dwa dni po stracie poprzedniej
      nic nikomu od tego się nie stało
    • asientos Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 18:55
      koleżanka wzięła psiaka nazajutrz po smierci swojej suki. Mój zerwał ze światem
      3 lata temu, ale mieszkam katem u teściowej, więc pies pojawi siędopiero gdy
      będę na swoim, bo toże się pojawi nie ulega dyskusji.
    • kalina_p Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 20:37
      jak moi rodzice ( no i ja, 14- latka wtedy) usypiali baaaardzo starego psiaka,
      to tego samego dnia pojechalismy po szczeniaka. Nie zaszkodzilo to pamieci o
      tamtym, ktory byl z nami lat 17, wspominamy wszyscy do tej pory ze smutkiem, a
      mlody szczeniak zajął nas na tyle, że nie było w domu pustki...Uważam, że
      własnie jak najszybciej trzeba jechac po nasępcę, puste posłanie czy brak miski
      z woda to dopiero smutek sad
      A nowemu psiakowi tez będzie milo miec dom...
      Trzymaj sie
    • iwonag25 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 29.07.07, 22:12
      Dziewczyny, bardzo dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi, które dały mi dużo do
      myślenia.
      Dziękuję za wszystkie rady - te dobre i te mniej przychylne.
      Na psiaka byłam już zdecydowana więc to nie podlega dyskusji. Ale dzieki Wam
      ruszyłam głową i przemyślałam trzeźwo sprawe.
      Chciałabym jeszcze poruszyć kwestię uczuć do psa. Nadal upieram się przy tym,
      że można psa bardzo kochać. Wiem, ze wiele z Was jest tym faktem zniesmaczona,
      ale każdy jest inny. Ja jestem taka, że kocham psa (i przeżywam jego śmierć)
      tak samo, jak bliską osobę z rodziny. I do Was należy uszanowanie moich uczuć,
      a nie negowanie mimo niezrozumienia tefo faktu.
      Po śmierci mojej kochanej suńki mój mąż musiał wziąźć dwa dni wolnego, gdyż nie
      byłam w stanie funkcjonować. Zrobił to sam z własnej woli, gdyż widział w jakim
      jestem stanie. Również - jak jedna z forumowiczek - nie byłam w stanie zająć
      się moim dzieckiem, domem, niczym. I dla mnie to jest zrozumiałe. I nigdy nie
      będę się czemuś takiemu dziwić.
    • be_em Iwonko... :) 30.07.07, 10:13
      tak sobie śledzę Twoje wątki i tak sobie pomyślałam, jeśli można... Oczywiście,
      ze weź sobie drugiego psa - skoro taką czujesz potrzebęsmile Rzeczywiście wypełni
      on pustkę, zajmie myśli, pozwoli na nowo wzbudzic pewne uczucia, ale... nie
      bierz duplikatu swojej suni... Nie nazywaj go tak samo... Po co ją zastępować
      kimś nowym? A jak będzie inna/y? a jak nie spełni Twoich oczekiwań? Weź
      zupełnie innego psa... Sunia była i jest jedyna, teraz czas na miejsce dla
      nowego psiakasmile Daj mu/jej szansę na to byś pokochała od nowa, zupełnie inne
      stworzeniesmile A sunia niech sobie będzie w sercu i pamięci, niepowtarzalna,
      jedna, na zawszesmile Po odejściu kogoś bliskiego nie ma szansy znaleźć dokładnie
      taką samą osobę raz jeszcze i z wyglądu i z charakteru... Poza tym to już nie
      będzie TA osobasmile Życzę Ci cudnego, mąrego i wiernego psasmile
      • bunny.tsukino off topic be_em 30.07.07, 16:32
        Nadal w jednym kawałku??
        • be_em Re: off topic be_em 30.07.07, 19:05
          bunny.tsukino napisała:

          > Nadal w jednym kawałku??

          nic mi nie mów nawetwink wrrr... wink jeszcze 19 dnismile
    • salezja Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 30.07.07, 21:17
      Nie no przepraszam cię bardzo. Rozumiem twój ból, w sumie ci współczuję, ale
      żeby tak roztrząsać ten problem na forum. Ostatecznie to tylko zwierzę, a ty
      opisujesz problem w którymś już wątku jakby chodziło o kogoś z rodziny-
      człowieka. Strasznie to wyolbrzymiasz. Sama przecież wiesz czy chcesz mieć nowe
      zwierzę czy nie. Po co to roztrząsać. To co jak wyjdzie 70% głosów na tak to
      weźmiesz nowe zwierzę, jak 70% na nie to nie. Dla mnie to trochę śmieszne. Weź
      dziewczyno tego psa, poprawi ci humor, zabije tęsknotę za poprzedniczką, tylko
      pamiętaj, że ci jej nie zastąpi nigdy. I nigdy nie nazywaj tym samym imieniem.
      Głowa do góry. Jeszcze niejednego psa w życiu przeżyjesz. Nadszedł jej czas więc
      odeszła. Taka kolej losu. Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • madalena555 Re: ja widzę sens - dlaczego inni nie? 30.07.07, 21:26
      o ludzie!a Ty dalej o tym psie?daj se spokój dziewczyno,żebyś Ty w życiu
      większej tragedii nie miała

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka