superslaw
10.08.07, 17:19
Przed chwilą wrociłam z dzieciakami z zakupów.Byliśmy w Rossmanie, ktory
mieści się w dużym domu handlowym, moje dzieciaki mają córa 8lat i synek 18
miesięcy.Przed wejsciem do domu handl.zadzwoniła komórka,odebrałam a maly w
wozku coś tam poplakiwał,no więc wyciągnęlam z plecaczka moją szminkę w
srebrnym opakowaniu i dałam mu do zabawy..skończyłam rozmowe, ,mały wyrzucił
szminkę więc ja ja pod wózek i weszłam do drogerii.U nas jest ciasa i
strasznie musze uważać żeby mi nić mały nie brał z półek.Zrobiłam zakupy i
wychodzę do kasy zapłaciłam i do wyjscia.Nagle drogę zastepuje mi jakiś pan i
prosi na slówko...zdębiałam o co chodzi...a pan wyciąga mi z budy szminkę i
sugeruje ze ja ukradłam,,,,dołącza do niego pani sprzedawczyni i oboje do mnie
, zabiera mi szminkę..no ja tłumaczę ze dalam dziecku do zabawy na sekundę
,..i pytam czy mają szminki tej firmy...,pani odczytuje no i nie
maja...przepraszają mnie bo"to się zdarza" wychodzę ze sklepu a moja córka
umalowana..czyli podczas zakupów gdy ja byłam zajeta zakupami i młodym ona
musiała szminkę mi wyjac i się umalować...i tak jakos mi się przykro
zrobiło..znaczy ze co że jak mamszminkę pod wózkiem albo w torebce to
ukradzioną???nie mogę mieć własnej???nie widzieli jak biorę ale jak mam jakąś
to na pewno ich i ukradłam???jakoś tak mi się przykro i głupio zrobiło...