Dodaj do ulubionych

weekendowe małżeństwo

15.08.07, 16:38
zacznę od tego że nam się nie przelewa, jak to się mówi od 1-go do 1-
go, no pojawiło się swiatełko. lepsza praca. Co prawda mąż zarobi
dwa razy więcej, ale będzie w "delegacji" . do domu będzie
przyjeżdzał na weekend. Mamy malutkie dziecko ( 4 miesiące) i nie
wiem jak taka rozłąka odbije się na naszym związku. Czy któraś z was
to przechodziła bądz przechodzi. Jak sobie radzicie? ( ja jestem w
UK i nie mam tu nikogo bliskiego). Czy wasze związki przetrwały. Co
robić zgodzić się na tą pracę czy może niech szuka dalej pracy gd
Obserwuj wątek
    • alicjakom Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 16:39
      może niech szuka pracy gdzieś blisko, żebyśmy byli razem. no i jak
      odbije się to na moim synku. Tata raz w tygodniu
      • soemi Re: weekendowe małżeństwo 16.08.07, 09:15
        Znam wiele małżeństw żyjących właśnie tak z konieczności. I tu wiele
        zależy od Was, sytuacji będzie od Ciebie wymagała dużej
        samodzielności, zostaniesz sama na 4-5 dni w tygodniu. Czy zdołasz
        sobie poradzić nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Czy nie
        będziesz miała podświadomie za złe mężowi, że zostawił Ci dom i
        wszystko z nim związane wraz z dzieckiem. On będzie całą tę sytuację
        odczuwał inaczej, zajmie się pracą, a do domu bedzię przyjeżdżał z
        myślą o weekendowym odpoczynku. I jak długo ma trwać taka praca? Czy
        po jakimś czasie Wasze małżeństwo nie będzie opierać się na
        oczekiwaniu na partnera by wyrzucić mu wszystkie złości nagromadzone
        w ciągu tygodnia. Takie sytuacje są trudne ale do rozwiązania.
    • arnikaarnika Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 16:40
      bez sensu - pracuje się tylko po to by mieć za co cieszyć się
      sobą ,a praca która powoduje rozłąkę i dezorganizację rodziny to bez
      sens
      • arnikaarnika Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 16:41
        Chcesz wiedzieć na serio - to wasz związek nie przetrwa - jest to
        rozwiązanie góra na rok
    • anetina Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 17:06
      z doświadczeń znajomych i rodziny - nie polecam tego sposobu na
      dłużej niż kilka miesięcy
    • noovaa Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 17:18
      mój M. pracuje po 12h. Jest w domu 2h dziennie i jest tak wyczerpany że i tak
      dzieckiem go już nie męczę. Czyli też tak jakby jest tylko w weekend. Mała widać
      że chce być z nim ile może (ma roczek) ale nie odbija się to na jej zachowaniu...
      • arnikaarnika Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 17:31
        Co ty porównujesz ! To tak jak by ktoś ci powiedział że przez pięć
        dni w tygodniu głoduje i je tylko w wekendy ale za to do oporu - a
        ty na to że jesz co prawda codziennie ale po dwie kanapki więc też
        praktycznie głodujesz - no ale empatia to pewnie twoje drugie imię smile
        • mysiam Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 19:00
          nie znam na szczęscie tego uczucia "małżeństawa weekendowego" z
          autopsji,ale mamy wielu bliższych i dalszych znajomych tak
          funkcjonujacych.Owszem część żwycięsko przetrwała ten okres,inni sie
          męczą jeszcze i czekaja kiedy to się skończy ,a jeszcze inni ....nie
          wytrzymali-znam przynajmniej 3 przyklady rozpadu małżeństwa wlasnie
          z tej przyczynycrying
          My póki co dzielnie się trzymamy i nie dajemy sięsmile)
          Tzn mąż juz 4 krotnie mial propozycje awansu ,ale wiązalo się to
          wlasnie z przebywaniem 5 dni w Warszawie(my z Katowic).Większe
          pieniadze,lepsze stanowisko....ale nas to nie bawiwink
          Sęk jednak w tym ,ze kiedys odrzucenie takie oferty moze znaczyc
          zwolnienie go z pracy...coż ,nie ta ,to inna....
          po trupach do celu nie będziemy dązyć ....
          • arnikaarnika Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 19:03
            brawo mysiam !
    • marzeka1 Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 19:18
      Znam związki, które tego nie przetrzymały, na krótką metę, przy dużej determinacji i wyrozumiałości z 2 stron- to ma sens, na dłuższą metę- nie.
      • beniusia79 Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 20:07
        nie polecam. moj kuzyn jest tylko w weekendy w domu. jest
        przepracowany, zestresowany, nerwowy i chorowity, nie ma ochoty
        zajmowac sie dziecmi, dzieci go denerwuja, ma pretensje do zony, ze
        je rozpiescila i zle wychowuje a jego zona jest wykonczona tym, ze
        sama musi dawac sobie rade z 2 malych dzieci. oni sie juz tak do
        takiego zycia przyzwyczaili, ze nie potrafia ze soba spedzic nawet
        calego tygodnia. gdy kuzyn byl 3 tyg na chorobowym, jego zona
        powiedziala mi, ze czeka juz tylko az on sobie pojedzie. dla mnie to
        nie jest zaden zwiazek...
    • pyza_uk Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 20:25
      Ja na twoim miejscu zachecila bym meza do tej pracy, jak sie okaze
      np. po miesiacu, ze fajna, to bym sie po prostu przeprowadzila z
      rodzina do nowego miasta. Nie piszesz nic o swojej sytuacji - czy
      macie wlasny dom, czy wynajmujecie? Jak wlasny, to troche gorzej,
      jesli wynajmujecie - to jaki problem? Macie w obecnym miejscu
      zamieszkania jakis super przyjaciol czy rodzine? Co was tam trzyma?
      Rozumiem, ze ty nie pracujesz, a dziecko malenkie wiec nie wiaze sie
      to ze zmiana twojej pracy i dziecka szkoly.
      Dziewczyny pisza, ze zwiazki na odleglosc nie sa zdrowe - prawda.
      Ale frustracja wywolana sytuacja finansowa tez moze zle wplynac na
      zwiazek.
      • patssi Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 23:05
        My jesteśmy już 2 lata oddzielnie..niemąż w UK, ja od dwóch lat , no od roku z
        córką w Polsce...latamy do taty gdy tylko jest czas i okazja
        (studiuję dziennie)...jeszcze pół roku musimy się pomęczyć...nie polecam
        nikomu...jest potwornie ciężko psychicznie a tym samym fizycznie...Wy macie
        jeszcze małe dziecko..i można jeszcze podjąc dużo decyzji i wiele
        zmienić..możesz się przprowadzić z maleństwem tam ,gdzie mąż bedzie
        pracował...weekend to i tak sporo porównując z moją stytuacją,ale wiem że to
        mało czasu..bardzo mało...

        Zdecydujecie jak najszybciej co robić...moja córka narazie wie że tatko raz jest
        a raz go nie ma...
        teraz od 3 mies jesteśmy razem...Młoda skończyła 2 czerwca rok..boję się co
        będzie gdy wysiądziemy niedługo w Pl bez taty sad(

        Postarajcie się jednak być razem bo wbrew pozorom ma to duży wpływ na relacje
        dziecka z ojcem...nie wpomnę już o waszych stosunkach...

        powodzenia..
    • kropencjaa Re: weekendowe małżeństwo 15.08.07, 23:28
      nic nie zaszkodzi jeśli w obecnej cięzkiej sytuacji finansowej
      spróbujecie, odbijecie się trochę od przyslowiowego "od 1 do 1" i
      jednocześnie zobaczycie jak to się odbija na Waszym związku i
      relacjach ojca z dzieckiem. Decyzja o wyjeździe nigdy nie jest na
      amen, zawsze może wrócić!!!
      Mój mąż pracuje za granicą 1,5 roku, narazie dajemy radę. W domu
      jest albo co 2 tyg. na weekend, albo co 3 na cały tydzień. Nie
      zamierzamy spędzić tak całego życia, ale nie mamy też zamiaru ledwo
      wiazać końca z końcem. Ktoś tu powiedział, że to bezsens - bezsensem
      też jest trwać w martwym punkcie i nie próbować robić nic by to
      zmienić. Z pracy zawsze mozna zrezygnować i wrócić, a tutaj jeszcze
      nie każdy ma możliwość pracować za godziwe pieniądze.
      My dajemy radę, przede wszystkim określiliśmy czas - na jak długo,
      albo ewentualnie co chcemy osiągnąć. Znam małżeństwa, które i latami
      tak trwają, niektórym świetnie to wychodzi, niektórym oczywiście nie
      wyszło- na pewno trzeba być na to przygotowanym i dojrzałym i
      przejść przez wiele "za i przeciw" zanim wspólnie podejmiecie
      jakąkolwiek decyzję.
      • arnikaarnika Re: weekendowe małżeństwo 16.08.07, 07:08
        Dziewczyny a co z sexem ! Raz na tydzien . Tak sie nie da .
    • mijaczek Re: weekendowe małżeństwo 16.08.07, 08:50
      Moi rodzice od 26 lat tak zyja. Pozostawie to bez komentarza.
      Jak moj maz mis ei oswiadczal to powiedzialam, ze zgodze sie po warunkiem, ze
      nigdy nie bedzie w delegacje wyjezdzal... ja nie potrzebuje "obrozy" na palcu
      przypominajacej mi o mezu, tylko meza.
      • alicjakom Re: weekendowe małżeństwo 16.08.07, 14:18
        mieszkanie wynajmujemy, ale nie będę mogła się przeprowadzić, bo
        jego delegacje będą zmienne tzw. miesiąc tu, miesiąc tam.
        JUŻ RAZ SIĘ ROZTALIŚMY W UBIEGŁYM ROKU OD WRZWŚNIA DO KWIETNIA, ON
        BYL W UK JA W POLSCE, TERAZ JESTEŚMY RAZEM W UK. ROZTANIE TO NIE
        WYSZŁO NAM NA DOBRE. DO TEJ PORY MAM DO NIEGO ŻAL ŻE ZOSTAŁAM SAMA W
        CIĄŻY. POZATYM CORAZ GORZEJ NAM SIĘ UKŁADA WIĘC MOŻE TAKI WYJAZD NAS
        URATUJE. NIE WIEM CO MAM MYŚLEĆ.
        • mijaczek Re: weekendowe małżeństwo 16.08.07, 14:22
          alicjakom napisała:

          >
          >

          ROZSTANIE TO NIE
          > WYSZŁO NAM NA DOBRE.

          [...]

          . POZATYM CORAZ GORZEJ NAM SIĘ UKŁADA WIĘC MOŻE TAKI WYJAZD NAS
          > URATUJE. NIE WIEM CO MAM MYŚLEĆ.


          sorry, ze zapytam, ale czy ty jestes tak glupia czy masz rozdwojenie jazni????????

          a potem zalozysz watek... "pierwszy wyjazd zepsul nasze malzenstwo, ale
          myslalam, ze drugi wyjazd wszystko naprawi. jak to sie moglo stac???"
        • beniusia79 Re: weekendowe małżeństwo 16.08.07, 14:28
          watpie, ze taki wyjazd was uratuje. wrecz przeciwnie. sama rok temu
          urodzilam, wiem wiec jak wazne jest oparcie i bliskosc oraz pomoc w
          opiece nad dzieckiem w tym pierwszym roku. ten pierwszy rok zawsze
          jest najtrudniejszy, wiele par poznaje sie na nowo i przechodzi
          pierwszy kryzys. rozstanie w tym czasie nie jest najlepszym
          pomyslem. ale to tylko moje skromne zdanie...
          • beniusia79 Re: weekendowe małżeństwo 16.08.07, 14:30
            pierwszy raz slysze, ze wyjazd moze uratowac rozpadajacy
            sie/nieukladajacy sie zwiazek....
    • yola.d Re: weekendowe małżeństwo 16.08.07, 15:40
      Ja przezylam w ten sposob rok , ale nasze dziecko bylo starsze : gdy
      tatus zaczal wyjezdzac na cale tygodnie , coreczka miala skonczone 2
      latka . W naszym wypadku nie odbilo sie to negatywnie na naszym
      zwiazku , choc nie bylo mi lekko : tez mieszkamy za granica , ja nie
      mam tu rodziny ani znajomych , a i z jezykiem kiepsko ... Ale
      szczerze mowiac , gdyby dziecko bylo mlodsze , chyba byloby mi duzo
      trudniej . Z drugiej strony moj partner bardzo sie staral w
      weekendy smile. Ale ja mam to juz za soba : od razu wiedzialam, ze
      bedzie to trwalo tylko rok i chyba to mi rowniez pomoglo jakos
      przetrwac ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka