gonska_balbinka
02.07.03, 16:42
Witam,
Mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić... Ktoś polecił mi
psychoanalizę lacanowską, ale nawet nie wiem, na czym ona polega.
Moja córeczka niedawno skończyła roczek. "Problem" pojawił się jak miała ok 3-
4 m-ce. Bywały takie dni, że byłam ciągle podenerwowana, a jej płacz
denerwował mnie do tego stopnia, że wzbudzał we mnie agresję. Najgorzej było,
kiedy miała ok. 5-6 m-cy, kiedy pojawiły się problemy ze spaniem. Teraz też
nie jest dobrze... Są chwile, kiedy mała płacze, a ja nie mogę opanować
swojej agresji. Kiedy z bezsilności potrafię ją np. uszczypać

Nie jeden
raz miała nawet ślady......Potem ją przytulam i przepraszam, ale boje się, że
w jej psychice już zakorzeniłam jakieś okropne wzorce. To siedzi we mnie i
mam nieustanne wyrzuty sumienia. Jednakże kiedy znów pojawia się taka
sytuacja, że mała płacze, a ja nie mogę tego opanować, to..... wszystko
pojawia się na nowo. Chyba jestem nienormalna, ale potrafię ją....
potrząsnąć, kiedy np proszę żeby spała, a ona ciągle wrzeszczy... To
oczywiście tylko potęguje płacz i kółko sie zamyka.
Nie mogę tego zrozumieć, czemu taka jestem. Nasza córeczka jest długo
wyczekanym i bardzo upragnionym dzieckiem, kocham ją ogromnie. Więc dlaczego
ją krzywdzę??? Ja wręcz nie moge nad tym zapanować!!! Co sie ze mną dzieje?!
Czy ja jestem nienormalna? Może ja powinnam się leczyć?...
Fakt - z matką zawsze miałam chore kontakty. I tego już nie da się zmienić
ani naprawić. Obecnie jest to człowiek chory psychicznie, ziejący nienawiścią
do całego świata, a przede wszystkim do mnie i do własnej matki (czyli mojej
babci). To mnie przeraża... Jeśli moja matka jest w takich stosunkach ze
swoja matką, i jeśli ja mam taki chory kontakt z własna matką, to.... chyba
nie wróży to dobrze mnie i mojej córeczce. A ja tak bardzo chciałabym zmienić
tą chorą rodzinną "tradycję". Chciałabym, żeby moja córeczka zawsze miała we
mnie wsparcie, żebym była jej przyjaciółką, żeby mogła mi ufać, żebym mogła
jej przekazać same pozytywne wzorce...... A jeśli ja juz teraz jestem dla
niej taka... to czy juz czegos nie zaprzepaszczam? I co będzie dalej, jeśli
nie potrafię opanowac się przy rocznym dziecku???
Może wskażecie mi jakąś drogę, specjalistę, może powiecie, co robić??? Boję
się, że już coś zniszczyłam...

Moja córeczka jest takim pogodnym dzieckiem, jest taką "przylepką"
i "pieszczoszką". Jest taka kochana!
Zastanawiam się, czy ona już pamięta i wie, że mama potrafi byc taka
okropna?...
Boję się, że swoim zachowaniem przez tak wiele miesięcy już zepsułam coś
Bardzo Ważnego. Że to będzie jak piętno, które zaciąży nie tylko na psychice
mojego dziecka, ale też na naszych dalszych wzajemnych relacjach. Czy jeśli
teraz zacznę nad sobą pracować, to wystarczy? Czy moje dziecko będzie w
stanie zapomnieć o tym co było? Strasznie mnie to martwi...
Może możecie dać mi jakieś wskazówki, co robić, gdzie się udać... Może
odpowiecie na wciąż dręczące mnie pytanie, czy swoim dotychczasowym
postępowaniem mogłam już "skrzywić" psychikę mojego dziecka?....
Pozdrawiam,
Balbina