Wczoraj mieliśmy 6 rocznicę ślubu.
Mój mąż na śniadanie przygotował mi sześć maleńkich kanapeczek,
które symbolizowały nasze małżeństwo: 1 była uboga (cienko
przędliśmy), 2 miała jeden plasterek pomidora (nasz syn), 3 była z
pasztetem (straszny kryzys), 4 była mocno urozmaicona (odrodzenie i
dużo się działo), 5 miała dwa plasterki pomidora (bliźniaki), 6 była
wypasiona (powiększenie stopy życiowej).
Wzruszona i uchachana jadłam to śniadanie (całe się nie zmieściło,
zostawiłam tą z pasztetem

)
Fajnego mam męża, nie? Kreatywnego na pewno