sowa_hu_hu
09.07.03, 08:01
drogie emamy moja kolezanka jest teraz w 9 mies. ciązy - niedawno w nocy
poczuła bóle brzucha więc pogotowie zawiozło ja do szpitala na Kopernika
(Kraków) - tam zbadał ją pan doktor i stwierdził ze musi zostać na
obserwacji i ze trzeba ja połozyć na patologii - pani doktor która miała
dyżur na patologii zrobila panu doktorowi awanture ze jakim prawem przyjął
pacjentke skoro nie ma miejsca i najlepiej będzie jak sobie ją zabierze i
bedą razem spać na kozetce w jego gabinecie!!! kiedy skończyli sobie
dyskutować zgadnijcie gdzie ja połozyli??? na PORODÓWCE!!! kobiete na
poczatku 9 mies.!!! więc leżała dziewczyna całą noc i prawie caly dzień na
jednej sali z rodzacymi kobietami , słuchając ich krzyków , patrząc na ich
rozłożone nogi i morze krwi... do lazienki nie dało sie wejśc bo cala pogoda
była brudna z krwi , prześcieradała na których leżały rozące byly rzucone w
kąt... do tego leżała dziewczyna zamiast na łóżku to na takim wózku do
przewozenia pacjentów gdzie deska jest oblożona cieniutenkim materacem -
kilkanaście godz. na czyms takim i dziewczyna nie mogła sie ruszać - taka
była obolała! wcześniej była nastawiona do porodu optymistycznie a teraz ona
po prostu sie boi!!! mysle ze to bardzo źle wplyneło na jej psychike...
zasatanawiam sie dlaczego nie połozyli jej na patologii na korytarzu np. -
bo to moim zdaniem byłoby o wiele lepsze niz porodówka... a moze powinni
byli odesłac ja do innego szpitala...(?) naprawde nie rozumiem jak mozna
było tak zrobić... dodatkowo gdy w końcu na następny dzien doczekała sie
łóżka na patologii nie chciano jej dac kolacji - pani rozdająca obiady
stwierdziła ze nie ma jej w rozpisce - a skoro na porodówce jej nie dali to
tu tez nie dostanie - tak więc musiała sie wykóucać o kolacje - w końcu
dostała - bułke z masłem! na koniec tego wszystkiego (po 3 dniach) pan
doktor na obchodzie powiedział zeby przygotowac na dzień następny wypis dla
niej , po czym następnego dnia wypisu nie było!!! zapomnieli... musiała
wyjśc na własne żądanie! gdy po paru dniach przyjechała po wypis okazało sie
ze zagineły wszytskie jej wyniki które przywiozła ze sobą gdy ja
przyjmowali!!! w końcu wszystko sie znalazlo i mogła wrócic do domu...
powiedziała mi jednak ze ten szpital to jedna wielka paranoja!!! z rszta mój
opis nie oddaje tego co ona czuje i tego na co sie napatrzyła - wkrótce
rodzi - i naprawde jest przerazona...
ja rodziłam w innym krakowskim szpitalu i tam taka sytuacja byłaby nie do
pomyslenia!!! poza tym warunki sanitarne były naprawde super - a tam -
szkoda gadac....
pozdrawiam