Dodaj do ulubionych

traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!!

09.07.03, 08:01
drogie emamy moja kolezanka jest teraz w 9 mies. ciązy - niedawno w nocy
poczuła bóle brzucha więc pogotowie zawiozło ja do szpitala na Kopernika
(Kraków) - tam zbadał ją pan doktor i stwierdził ze musi zostać na
obserwacji i ze trzeba ja połozyć na patologii - pani doktor która miała
dyżur na patologii zrobila panu doktorowi awanture ze jakim prawem przyjął
pacjentke skoro nie ma miejsca i najlepiej będzie jak sobie ją zabierze i
bedą razem spać na kozetce w jego gabinecie!!! kiedy skończyli sobie
dyskutować zgadnijcie gdzie ja połozyli??? na PORODÓWCE!!! kobiete na
poczatku 9 mies.!!! więc leżała dziewczyna całą noc i prawie caly dzień na
jednej sali z rodzacymi kobietami , słuchając ich krzyków , patrząc na ich
rozłożone nogi i morze krwi... do lazienki nie dało sie wejśc bo cala pogoda
była brudna z krwi , prześcieradała na których leżały rozące byly rzucone w
kąt... do tego leżała dziewczyna zamiast na łóżku to na takim wózku do
przewozenia pacjentów gdzie deska jest oblożona cieniutenkim materacem -
kilkanaście godz. na czyms takim i dziewczyna nie mogła sie ruszać - taka
była obolała! wcześniej była nastawiona do porodu optymistycznie a teraz ona
po prostu sie boi!!! mysle ze to bardzo źle wplyneło na jej psychike...
zasatanawiam sie dlaczego nie połozyli jej na patologii na korytarzu np. -
bo to moim zdaniem byłoby o wiele lepsze niz porodówka... a moze powinni
byli odesłac ja do innego szpitala...(?) naprawde nie rozumiem jak mozna
było tak zrobić... dodatkowo gdy w końcu na następny dzien doczekała sie
łóżka na patologii nie chciano jej dac kolacji - pani rozdająca obiady
stwierdziła ze nie ma jej w rozpisce - a skoro na porodówce jej nie dali to
tu tez nie dostanie - tak więc musiała sie wykóucać o kolacje - w końcu
dostała - bułke z masłem! na koniec tego wszystkiego (po 3 dniach) pan
doktor na obchodzie powiedział zeby przygotowac na dzień następny wypis dla
niej , po czym następnego dnia wypisu nie było!!! zapomnieli... musiała
wyjśc na własne żądanie! gdy po paru dniach przyjechała po wypis okazało sie
ze zagineły wszytskie jej wyniki które przywiozła ze sobą gdy ja
przyjmowali!!! w końcu wszystko sie znalazlo i mogła wrócic do domu...
powiedziała mi jednak ze ten szpital to jedna wielka paranoja!!! z rszta mój
opis nie oddaje tego co ona czuje i tego na co sie napatrzyła - wkrótce
rodzi - i naprawde jest przerazona...
ja rodziłam w innym krakowskim szpitalu i tam taka sytuacja byłaby nie do
pomyslenia!!! poza tym warunki sanitarne były naprawde super - a tam -
szkoda gadac....


pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • sojanka Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 08:21
      Niestety, w polskich szpitalach bywa okropnie. Ja na miejscu Justyny
      skierowałabym skargę do : Narodowego funduszu Zdrowia, do Okręgowej Izby
      Lekarskiej, ew. do jakiejś gazety.

      Chamstwo w szpitalach trzeba tępić, zwlaszcza, że personel dostaje w nich
      pensje za nasze składki.

      znam rzecznika Funduszu Zdrowia we Wrocławiu, i ona zawsze powtarza, żeby pisać
      te skargi, bo niby skąd oni mają wiedzieć, że gdzieś się dzieje źle... a jak
      wiedzą mają możliwość żeby zainterweniować.
    • adzia_a Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 08:22
      Sowa, ja przez sześć dni przed porodem leżałam na przedporodowej , podobnie jak
      kilka innych osób (ale nie żałuję, bo w tych właśnie okolicznościach poznałyśmy
      się z Magdaleną, mamą Gaby smile ) i rzeczywiście mnie to rozwalało. Ratowałam
      się trochę walkmanem, całą nockę miałam słuchawki na uszach, ale i tak
      to, co słyszałyśmy, przyprawiało o zgrozę...
      A potem sama tam wylądowałam i okazało się, że czasem się wrzeszczy po prostu
      dla fasonu wink
      Pomijając nienormalne traktowanie pacjentek przez personel - po prostu nie było
      innego miejsca, gdzie można by kłaść takie sieroty jak ja, co już powinny
      urodzić i nie wiedzieć czemu się wstrzymują wink
      A czemu łazienka była we krwi, tego doprawdy nie rozumiem. Może ktoś "wyżej"
      powinien być o tym poinformowany?
      Sówka, pocieszaj koleżankę, przecież sama wiesz, że to jest do przeżycia...
      • sowa_hu_hu Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 08:35
        ja jak leżałam na poporodowej sali tez słyszłam krzyki - ale to dalo sie
        wytrzymać.... ale ona nie leżała ani na przedporodowej ani na poporodowej
        tylko na PORODÓWCE - na jednej sali z kobietami rodzącymi!!! to nie jest
        normalne!!! leżała za tymi kobietami więc widziała e z perspektywy ich głów -
        na dalszym tle rozłożone nogi , wszędzie krew , krzyki przeć , nie przeć... po
        czym lekarz powiedział do jednej pani - a teraz zaszyjemy - po czym kobieta
        rozdarła sie w niebogłosy - a przeciez szycie jest na znieczuleniu - mnie nic
        nie bolało.... Justyna teraz cholernie jest wystraszona przed tym szyciem... a
        przeciez trzeba być przygotowanym na ból ale nie można dac mu sie
        sparalizować!!! a ona własnie jest przerazona bo sie napatrzyła... co innego
        słuchac krzyków zza drzwi a co innego być na jednej sali z rodzącymi...

        ps. faktycznie zaproponuje jej zeby złożyła skarge...
        • adzia_a Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 09:07
          Ale wiesz co - pierwsze KTG po przyjęciu do szpitala miałam właśnie na
          porodówce, zaraz obok rodzącej kobiety - zresztą potem i tak tam byłam i
          naprawdę - to, co widziałam odbiega od Twojego opisu....Zdaje się, że miały tam
          niezły b... siostry wink - jak to możliwe, że porodówka wygląda jak rzeźnia? tam
          ma być sterylnie czysto, podkłądy wymieniane co jakiś czas, jaka krew w ogóle?
          Kiedy ja rodziłam, były owszem krzyki, ale położne bardzo spokojne i nad
          wszystkim panowały...
          Flejtuchy jakieś, też bym napisała skargę...
        • umasumak Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 09:14
          Sówko szycie nie boli jeżeli masz znieczulenie zewnątrzoponowe (Ty takie
          miałaś). W innych przypadkach może niestety boleć. Ja jak trodziłam 10 lat
          temu, zostałam znieczulona miejscowo zaszczykiem i jakimś sprayem, ale i tak
          mnie bolało cholernie. Najlepiej doradź koleżance poród w innym szpitalu, skoro
          z tego ma już tak przykre doświadczenia. Swoja drogą bywam na porodówce na I p.
          ( oddział patologii ) na Kopernika regularnie od kilku tygodni ( badania KTG )
          i mogę Cię zapewnić że ani razu nie widziałam tam porodu na sali ogólonej -
          wszystkie się odpywały w pokojach do porodów rodzinnych. Zaznaczam że kładą
          mnie na sali do porodów ogólnych i za każdym razem spędzam tam około 2 godziny
          ( 2 x w tygodniu ). Za każdym razem też chodzę do WC na porodówce i nigdy nie
          było tam krwi, ani zakrwawionych podkładów. Jest tam b. czysto, chociaż
          oczywiście nie tak wytwornie i nowocześnie jak np. w Żeromskiego. Co do reakcji
          pani doktor na patologii... nie będę komentować. Pozdrawiam i życzę koleżance
          lekkiego porodu smile)
          • sowa_hu_hu Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 09:35
            no widzisz - każdy ma inne doświadczenia.... ale skoro ona tam była i mi to
            opowiedziała to chyba nie zmyślała.... skoro tak mówi to ja jej wierze - bo
            naprawde jest wstrząśnięta tym co zobaczyła...
    • p_swiat Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 09:57
      jak ja to przeczytałam to mi się włosy zjerzyly na głowie - matko !!! czy coś
      takiego jeszcze istnieje bo 20-30 lat temu to tak.
      Ja wprawdzie miałam cc, ale przed leżałam spokojnie na patologi w Narutowiczu
      mialam świetną opiekę i naprawdę życzliwe położne zawsze witały uśmiechem i z
      humorem, a gdy nagle odeszły mi wody i kazano natychmiast prewieść na
      porodówkę to pielęgniarka uspokajała mnie że bedie wszystko dobrze, naprawdę
      dobrze sie mną zaopiekowali - A NIC NIKOMU NIE DAŁAM !!!!!!! o Koperniku już
      od jakiegoś czasu słyszałam złe opinie i że wygląda jak brudna wylęgarnia
      robali.
      Jestem wstrząśnięta i Słonko pocieszaj swoją koleżanke nie wszędzie tak jest a
      ja jak coś polecam Narutowiczasmile
      całusek Pola
    • odalie Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 10:38
      Hej!

      Córeczkę rodziłam ponad cztery lata temu w Gdyni-Redłowie i miałam podobne - w
      pewnym sensie - wrażenia, własnie związane z przyjęciem na nie taki oddział.

      Wybraliśmy tamten szpital na długo przed porodem, zresztą tak w Redłowie
      wymagano - komplet badań oraz ich własne USG, oraz z góry, z wyprzedzeniem,
      opłata za poród rodzinny, jak na owe czasy pamiętam wcale nie taka banalna,
      wyższa niż w szpitalach w Gdańsku (gdzie się zresztą płaciło dopiero przy
      porodzie). Wybraliśmy Redłowo, żeby uniknąć szpitala na Zaspie smile - tam z kolei
      byłam na patologii ciąży i po trzech dniach miałam dosyć, więc nie chciałam
      powtórki z nierozrywki przy porodzie. Gdy płaciliśmy za poród i byliśmy na
      badaniach, pani położna oprowadziła nas po oddziale, pokazała sale, bardzo było
      miło i wrażenie dobre.

      Ale... gdy dostałam od mojego ginekologa (zaznaczę, że nie pracującego w
      Redłowie, i nie z prywatnego gabinetu) skierowanie na patologię - było już po
      terminie, ale przede wszystkim istniały dodatkowe wskazania, abym nie czekała
      na poród w domu bez opieki medycznej - zaczął się mały cyrk. Bo otóż okazało,
      czego nam te kilka dobrych tygodni wcześniej nikt nie raczył powiedzieć - a
      termin porodu przecież podawałam!!! że na patologii ciąży tudzież położniczym
      jest ostry remont!

      Pan doktor na izbie przyjęć obejrzał moje wyniki i dokumentację, obejrzał
      skierowanie, zrobił USG i wyśmiał, kierując do domu (nota bene nie mieszkam w
      Gdyni). A ponieważ upierałam się, aby zostać (argumenty prowadzącego mnie
      lekarza bardzo silnie do mnie przemawiały i bałam się po prostu wracać i czekać
      w nieskończoność na juz mocno opóźniony poród) to zaproponował, że położy mnie
      na oddziale septycznym!!! Ledwie mnie nie trafiło, bo niby jakie ja miałam do
      tego wskazania (wyniki pod tym kątem idealne). Ostatecznie wyszło na to, że z
      powodu remontu przeniesiono dziewczyny z patologii do jednej z sal na sepsę -
      widziałam, jak się to odbyło - salowa przejechała szmatą po podłodze, zmieniła
      pościel i tyle.

      I leżałam trzy dni (do wywoływanego porodu) na tej niby patologi - ale
      wszystkie korzystałyśmy ze wspólnej z dziewczynami z sepsy ubikacji i
      prysznicy! A te prysznice, chociaż po remoncie, miały wspólny odpływ wody dla
      dwóch przylegających kabin!!! gdy się myłam, po nogach (bo odpływ przypchany)
      spływała mi woda z krwią dziewczyny zza ścianki!!! Może to dla Was mały pikuś,
      ale ja już jestem taką osobą, która trochę się boi bakcyli smile i siedziałam w
      tym szpitalu jak na szpilakch, a czarne myśli łaziły mi po głowie...

      A jak mnie traktowano na porodówce, zanim przyjechał mąż ("Czyja to
      pacjentka?" "Eee, niczyja") oraz jakie było podejście do nas podczas porodu
      (miałam leżeć plackiem na łóżku, chociaż w trakcie badań przed zgłoszeniem do
      szpitala, gdy płaciliśmy za salę rodzinną, zapewniano mnie, że będę mogła
      wybrać pozycję!) oraz jaka zdolna inaczej była tam konsultantka laktacyjna - to
      już nawet nie chce mi się pisać, w skrócie powiem, że prawie wszystko było
      warte solidnej negatywnej krytyki.
    • malinkab Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 12:56
      dziewczyny, wiele z tego ,co piszecie mnie rowniez sie przydarzylo. Rodzilam
      pol roku temu w Lublinie na Jaczewskiego. I bylo strasznie, a mialo byc tak
      milo - tak mowily mi kolezanki. A dlaczego nie bylo milo, bo nie dalam w lape,
      rodzilam 30 godzin, wiec nie wiedzialam komu mam dac! Przeciez zmienily sie
      cztery zmiany podczas mojego pobytu w szpitalu! Kto by tyle wytrzymal i za
      ile? Nawet nie chce mi sie juz tego pamietac, bo to obrzydliwe wszystko jak
      sobie pomysle - ta znieczulica okropna i ten strach jak slyszlam kobiety
      krzyczace obok. Balam sie tak strasznie i bala sie moja Malinka brrrrrrrr. Ona
      po prostu nie chciala sie urodzic, tak jej sie moj strach udzielil, byla
      ustawiona do wyjscia i sie przekrecila i wyladowala mi 'pod broda'Na szczescie
      wody plodowe uratowaly i mnie i ja, bo mnie tak strasznie nie bolalo (bo wody
      sa naturalnym amortyzatorem przed bolem), no i Malinka miala wygodnie. Nie
      chce do tego wracac, ale dziewczyny, zrobicie wszystko,zeby rodzic w
      komfortowych warunkach, bo ja to depreche mialam wlasnie po tym i o drugim
      dziecku nawet nie mysle, ze wzgledu na tych obrzydliwych ginekologow, co biora
      po 100 co trzy tygodnie za sprawdzenie twoich wynikow, ktore i tak widzisz ze
      sa dobre albo zle, ale chodzisz do niego, bo chcesz zeby ci pomogl przy
      porodzie, a on i tak cie olewa jak przychodzi rozwiazanie, no i ze wzgledu na
      szpital, ktory jest dla mnie nie do przejscia po raz drugi. Moze jestem taka
      rozzalona, bo przez pierwsze trzy m-ce ciazy bylam za granica i wiem jak moze
      byc normalnie...
      Pozdrawiam
    • reszka2 Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 09.07.03, 13:43
      Cóz, klinika na Kopernika w Krakowie jako jedyna nie przystapiła do akcji
      Rodzic po Ludzku, to daje do myslenia, prawda?
      Znam to miejsce z obydwu stron, jako lekarz oraz jako pacjentka oddziału
      patologii ciąży i poporodowego.
      Niezaleznie od tego że znajdą sie osoby którym się tam podobało, ja zawsze
      pozostane przy swoim zdaniu. Owszem, maja bdb patologie ciąży, dzięki pracy
      lekarzy stamtąd rodzą zdrowe dzieci kobiety z ciężkimi chorobami, po
      przeszczepach, z cukrzycą, itp. Owszem mają dobry oddział noworodkowy, ale
      zaznaczam, nie chodzi tu o "normalne" noworodki, ale o intensywna terapie
      noworodków, a to dwie zupełnie różne rzeczy.
      Ale w ferworze walki i pracy dydaktyczno-naukowej jaka tam prowadzą nie widzą
      lub ignorują takie zwykłe normalne sprawy jak zyczliwość dla pacjentek i dla
      rodzących, normalne, ludzkie podejście do nich, w tym prawo do intymności
      (tabuny studentów i stażystów, bez pytania o zgodę, ja wiem że to miejsce to
      uczelnia, ale nawet na klinice prawa pacjenta nie ulegaja zawieszeniu),
      czystość (a tak! do dziś nie zapomne maszerujących po ścianie robaków na
      porodówce, a tem smród kocio-myszowy na klatce schodowej), kończąc na prozie
      życia czyli wspomnianej kuchni(gdy leżałam tam po porodzie to namiętnie nas
      karmiono kapuśniakiem, choc wszystkie karmiłyśmy lub przynajmniej
      próbowałyśmy). Mozna by było tak dalej, długo.
      Jednym słowem, jesli twojej koleżance "grozi" normalny poród, to niech się
      trzyma z daleka od Kopernika. Można rodzić w lepszych.
      • umasumak do reszki - PILNE 09.07.03, 15:51
        Własnie takiej opinii potrzebuję! Właściwie od początku ciąży nastawiłam się że
        będę rodzić na Kopernika. Mam swoją lekarkę właśnie z patologii i jakos
        oczywiste było dla mnie że skoro przez całą ciążę chodziłam do niej prywatnie
        płacąc przecież nie małą kasę (nawet teraz chodząc na oddział na badania do
        niej płacę jej chociaż wszystko odbywa się na sprzęcie szpitalnym), to ona
        będzie się czuła zobowiązana być przy moim porodzie. A tym czasem okazuje się
        że taka przyjemność kosztuje 1000 zł. Do tego znieczulenie 400 zł + poród
        rodzinny 200 zł. Razem 1600 zł.
        Postanowiłam zatem zmienić szpital i za radą naszej kochanej Sówki pojechałam
        obejrzeć szpital Żeromskiego, gdize porodówka bardzo mi się spodobała, no i
        oczywiście kuszące jest to że nie ma żadnych opłat.
        Juz nastawiliśmy się z mężem, że "rodzimy" tam. Ale postanowiłam, że ie będę
        rezygnować z wizyt u mojej pani doktor, bo mimo wszystko mam do niej ogromne
        zufanie jako do fachowca i przynajbliższej wizycie poinformuję ją tylko, że
        zmieniam lokum do porodu smile). Jak postanowiłam tak zrobiłam, no i zaczęło się!
        Prosiłamnie na wszystko, zaklinała żebym nie rezygnowała zporodu na Kopernika,
        bo nigdzie nie będę miała tak fachowej opieki, że mogę zamiast niej umówić się
        do porodu zpołożną ( 300 zł), ale żebym zrezygnowała z pomysłu rodzenia w
        Żeromskim, bo tam mogą mi zrobić krzywdę i dziecku także. Powiedziała mi, że
        jak będzie poród bez komlikacji to oczywiście nic się nie stanie, ale w innym
        przypadku mogą sobie nie poradzić, bo tam są podobno kiepscy lekarze i położne.
        Co gorsza kilku lekarzy zmojej najbliższej rodziny teżdoradza Kopernika ( tyle
        że oni nie pracują w Krakowie i ostatnio na Kopernika byli 20 lat temu jak
        kończyli studia). Juz całkiem zgłupiałąm od tego wszystkiego. Napisz mi proszę
        czy faktycznie jest tak, że fachowośc lekarzy z Kopernika rekompensuje
        wszystkie wady tej Kliniki i czy personel z Żeromskiego jest rzeczywiście taki
        zły. Proszę Cie o szybką odpowiedź!
        • sowa_hu_hu Re: do reszki - PILNE 09.07.03, 16:17
          ja pwiem jedno - każdy lekarz który pracuje w danym szpitalu będzie doradzł
          właśnie ten!!! mój np. odradził mi wlasnie kpernika i klinike na jadwigi a
          polecił ujastek albo żeromski... nie wierze zeby w żeromskim byli źli lekarze
          a na kpernika dobrzy - to samo tyczy sie połoznych - z którymi miałam dużą
          styczność! prawda jest taka ze w kazdym szpitalu jest i taki personel i taki...

          trudny wybór przed tobą!!! ale mam nadzieje ze dokonasz odpowiedniego wyboru...

          z rzeszta moim zdaniem nie można sie anstawiac ze coś będzie nie tak!!!
          przecież na usg wszystko jest ok - prawda??? twoja dzidzia nie będzie pewnie
          wymagała jakichś specjalnych spzątów a inkubatory to w żeromskim tez są!!!

          nie chce cie namawiać - decyzja nalezy do ciebie smile

          z resztą wzstko ci napisałam na privie smile
          • majah76 Re: do reszki - PILNE 10.07.03, 01:14
            No to właczę się...

            Ja rodziłam w Zeromskim własnie. Wprawdzie 27 mcy temu, wink ale ponoć jest mw
            tak samo. Jeśli nie będziesz mieć komplikacji, to jest tam swietnie! Jesli
            urodzisz siłami natury, trafisz do pokoików "mama z dzieckiem", położne,
            pielęgniarki są super (wiem bo odwiedzałam koleżankę, będąc na pięterku).
            Szczególnie jedna pani oddziałowa, nie pamiętam nazwiska, swietna babka - to
            ona kazała mnie nakryć, oburzona, gdy leżałam naga i telepiąca sie z zimna i ze
            strachu w jakimś przejściu przed CC, a potem pytała o karmienie i pokarm,
            specjalnie przyszła "z dołu" smile. Pokoiki do porodów rodzinnych są fajniutkie
            (porównywałam wtedy z Kopernikiem, gdzie były ...brrr), przytulne w miarę.
            Łazienka oki. Żadnych (oficjalnych) opłat smile.


            Jeśli jednak... ale napiszę o sobie.Miał być poród rodzinny. Ja miałam
            niespodziwane komplikacje. Bardzo niespodziewane, usg robione parę razy,
            wszystko grało. I... potężne krwawienie. No, jaka diagnoza?? Ja byłam wtedy
            zielona sad jeśli chodzi o powody do cc. Już wiem. Najpierw polożyli mnie na
            oddziale nad porodówką. Przeleżałam z tym krwawieniem dobę, nie wiem na co oni
            tam czekali! KTG takie sobie, ale położne mnie nie słyszały (acha, niestety
            nikomu w łapki nie dałam, nawet nie potrafię tego "przeprowadzić" - ale
            większość tam dawała wink), gdy mówiłam że dziwnie słyszę, jakieś zaburzenia
            chyba. Każdy by usłyszał, dziewczyna leżąca obok także... A polozna powiedziała
            tylko "zaraz będzie lekarz" i zniknęła. I tyle. Lekarza tez nie było. Dopiero
            przyjechała moja mama, lekarz, wiec jakiś respekt poczuli, zrobiła awanturkę,
            co się dzieje, dlaczego nie tną wink...brr. Akurat leżałam pod kroplówką z
            oksytocyną... Acha, żadnych skurczy. Ani wcześniej ani później. Krwawienie i
            oksytocyna... I tak sobie leżałam, a wcześniej biegałam po szpitalu,
            nieświadoma zagrożenia. Dopiero po przyjeździe mamy (200 km drogi miała, ale
            przyjechała kobieta, bo nie wierzyła że to się dzieje wink)) lekarz natychmiast
            zarządzil cc, w pośpiechu, już zaburzenia tętna byly widoczne.. No i po
            wszystkim trafiłam na piętro, czego ci nie życzę. Przeciwienstwo tych pokoików
            z dzieckiem... Tam sala noworodkowa osobno, przynosili dzieci, kiedy chcieli...
            Zabierali i nie wolno było przy sobie dziecka zatrzymać... Wiesz, nie będę
            więcej pisać, bo płakać mi sie chce jak sobie przypomnę... O karmieniu piersią,
            ech szkoda gadać, oni i tak dokarmiali mimo protestow matek. A do dzieci nie
            można było samemu wejść... Wcale zresztą. Tak się z nimi wykłócałam o Olę
            (płakała nikt się nie ruszał, zresztą pani chyba na papierosa poszła, sama
            weszłam i wzięłam, pani nakrzyczała na mnie i powiedziała, że jak tak, to mogą
            mnie na dół odesłać, po cc i znieczuleniu ogólnym nie czułam się az tak
            pewnie...). A karmilam uparcie, z natury uparta jestem i paradoksalnie pomogli
            mi w karmieniu (bo po cc i ogólnym znieczuleniu, tego pokarmu było ciut ciut,
            albo wcale...), mówiłam im a jakże, że pokarm mam i karmię wink. Ola ssała,
            ssała, wyssała i tak do dziś wink
            Acha to nie tylko moje doświadczenia. WSZYSTKIE dziewczyny z którymi leżałam na
            pięterku, miały takie same odczucia, strasznie narzekałyśmy, jedna plakała
            (może depresja jakaś...). A i jeszcze coś fajnego!! NIE WOLNO było nam dzieci z
            becików rozwijać. Ja nie widziałam Oli całej aż się nie wprosilam, na siłę,
            podczes kąpieli ktorejś tam z kolei... No paranoja jakaś. Ale kobieta po
            porodzie, po znieczuleniu ogólnym zwlaszcza, trochę otępiała jest, i ja
            przynajmniej bałam się o cokolwiek zawalczyć na początku.

            Acha, okazało się, że łożysko odklejone bylo całkowicie (lekarz lekarzowi
            powiedział, tzn mojej mamie, mnie nikt już nie informował o niczym), tyle że na
            tylnej ścianie położone i usg nie wykazało (student je przeprowadzał :0 ). Ola
            dziwnie wyglądała, skórka łuszczyła się jej okropnie, a cc była tydzień przed
            terminem.

            Oczywiście 10 punktów, morfologia super... I zalecenie "koniecznie, ale to
            koniecznie zbadac dziecku morfologię za 6 tygodni". Czy każdy noworodek dostaje
            takie? My mieliśmy nawet wpis do książeczki. Nawet nasza pediatra się dziwiła -
            dlaczego. No i okazała sie później duuuuża anemia, w szpitalu poinformowano
            mnie że być może transfuzja pootrzebna będzie... Ale nie zostawiłam małej.
            Przez pierwszy rok zycia miała Ola dużą anemię (w sumie mniejszą przez drugi
            rok życia, wychodziła z niej bardzo powoli, straszny niejadek), i tysiące
            badań, które niczego nie wykazały. Nawet żelazo było w normie. Zagadka? Hmm...
            Było minęło. Oprócz tego Ola prawie nie spała, do dziś budzi sie kilka razy w
            nocy. Może zbieg okoliczności (czytałam kiedyś, ale to chyba tylko hipotezy, ze
            noworodek oddzielony od mamy, moze mieć w przyszłości problemy ze snem, a i
            dziecko po cc z komplikacjami także).

            Jeśli chcesz tam rodzić, musisz być pewna że nie będzie komplikacji
            prowadzących do CC. Bo jeśli jest jakieś RYZYKO, to ja ten szpital ODRADZAM.

            Majka, mama Oli (27 mcy)
        • aneczkag Re: do reszki - PILNE 10.07.03, 00:26
          to co piszesz, jak żywo mi przypomina moje zmagania z lekarzem przed urodzeniem
          Linki.
          Pracuje w klinice, więc oczywiście miałam rodzić u niego, a nie w miejskim
          szpitalu. Jako lekarz miałam nie płacić, nawet jemu. Umówiliśmy się nawet na
          wywoływanie porodu (39 tyg., duże rozwarcie), a ja się zastanawiałam, jak się
          wymigać. Na szczęąście Mala się zdecydowała dzień wcześniej urodzić. W szpitalu
          miejskim.
          Nie żebym nie miała zaufania do mojego lekarza, bardziej chodziło mi o szpital,
          o warunki itp. Ale cieszę się, że to ja wygrałam tą batalię, choć z relacji
          koleżanki wiem, ze mój lekarz (i jej też) był super w czasie porodu.
          więc uwierz swojej intuicji i idz rodzić tam gdzie ty chcesz, a nie tam, gdzie
          lekarz Ci mówi.
          (ło rany, jakie to chaotyczne, ale się polapałaś?)
        • reszka2 Re: do reszki - PILNE 10.07.03, 08:28
          Umo, opisałam swoje wrażenia z porodu Michałka w 2000 roku. Czy coś się przez
          ten czas na Kopernika zmieniło-nie wiem, ale wątpię. Co do fachowości- nie
          pomoże najlepsza fachowość jak się olewa pacjenta, czyli jak np. najlepszy-w-
          Krakowie-Pan-Doktor nie będzie uprzejmy pofatygować się na sale porodową. Ja
          gdy rodziłam Michałka trafiłam na panią doktor wyjątkowa niemiłą zmorę, która
          olała mnie dokładnie, dopiero jak zaczęły być problemy to się zmobilizowała i
          zaczęła myśleć o innych rozwiązaniach, połozna była taka sama jak pani doktor,
          a jedyną miłą osoba na sali była salowa (miałam przewidziany poród z mężem, ale
          nie było go wtedy w Krakowie, może on by dopilnował, czytaj - dał w łapę, bo
          bez tego można sie przekręcić). Może teraz trochę niedokładnie opisuję- dużym
          nakładem sił starałam sie o tym koszmarze zapomnieć, ale ogólne wrażenie
          zostało jakie zostało.
          I dlatego Madzię rodziłam na Siemiradzkiego. Też nie był to mój wymarzony
          poród, ale bez porównania lepiej. O siemiradzkim pisałam albo na forum
          szpitalnym, albo na regionalnym.
          O Żeromskim to więcej sie w tej chwili gada w kontekście estetyki szpitala, (a
          i to sądząc po liście Mai - nie wszystko prawda), natomiast nie mam pojęcia nt.
          lekarzy.
          Co do opinii Twojej Pani Doktor prowadzącej- że w razie powikłań, że dziecko
          bezpieczniejsze- nie wiem czy istnieją jakies przesłanki co do tego że "coś"
          może sie zdarzyć, skoro tak mówi. ja tylko powtórzę, że jesli ma to byc poród
          fizjologiczny, to są lepsze miejsca niż Kopernik. Większość kobiet rodzących
          nie wymaga skomplikowanych maszynerii, tylko zwykłej, ludzkiej dobroci i pomocy
          oraz no, głupia nazwa, ale niech będzie- nadzoru, że jakby coś... Większość
          urodzonych noworodków nie potrzebuje ścisłego nadzoru medycznego,
          tylko "doglądnięcia" i obecności mamy.
          Tak więc chyba nie szpital, jako taki, nie nazwa, tylko o człowieka chodzi.
        • p_swiat Re: do reszki - PILNE 10.07.03, 08:36
          nie wiem dlaczego Twoja lekarka tak odradza Ci szpital Żeromskiego - po chęści
          chyba wiem, bo za każda rodzącą pacjętkę szpital dostaje duże pieniądze, a Ty
          jestem tą potencjalną skarbonkąsmile
          Moje koleżanki rodzily w Żeromskim i twierdzą, że jeszcze raz rodziły by
          właśnie tam informacje i porodach są świerze jedno dzieko urodzone 6 mieisęcy
          temy drugie około 10.
          Decyzje musisz sama podjąć, ale akurat ja słyszałm już dawno negatywne opinie
          na temat Kopernika - jedno wiem napewno że najlepiej wyposażonym w sprzęt dla
          noworodków jest Narutowicz dostał aparature z WOŚP Owsiakasmile
          POZDRAWIAM Pola
          • umasumak Re: do reszki - PILNE 10.07.03, 10:11
            Dziękuję wam dziewczyny za informacje... przemyślę i podejme decyzję smile)
            • kssia Re: do reszki - PILNE 12.07.03, 17:34
              Ja rodziałm 3 miesiące temu w Narutowiczu. Jedyny minus tego szpitala to masa
              rodzcych (39 noworodkow). Przed porodem przeprowadziam dokadna analize
              wiekszosci krakowskich szpitali.
              Kopernika- dobry sprzet i dobrzy lekarze ale zero szacunku dla pacjentow,
              specjalizuja sie w ciazach zagrozonych, maja najlepsze inkubatory dla
              wczesniaczkow
              Zeromski - odnowiony, niezy sprzet ale kiepski personel
              Narutowicz - bardzo dobry sprzet, robia sporo badan noworodka, mily personel ,
              pomocny, sale przyjemne tylko sam szpital(budynek) przygnebiajacy
              Siemiradzki - podobny do Narutowicza jedyna roznica to to ze maja mniej
              nowoczesnej aparatury
              Klinika na Krlowej Jadwigi - mala , bardzo przytulna ale malo lekarzy i prawie
              zero sprzetu
              klinika - Ujazdki w Hucie - malo lekarzy i sprzetu , fajny wystruj - maja
              fontannewink))
              Wybralam Narutowicza - nie zaluje polecam porod rodzinny koszt 200 z



              pozdrawiam Kasia
              • sowa_hu_hu Re: do reszki - PILNE 12.07.03, 21:06
                dlaczego sądzisz ze personel jest niemily w zeromskim??? ja tam rodziłam 2
                mies. temu i jestem bardzoooooo zadowolona!!!
                • majah76 Re: do reszki - PILNE 12.07.03, 21:33
                  Hej, Sówko! smile
                  Ja się zgadzam, generalnie, kiepski personel. Może i częściowo miły, ale
                  kiepski (malokompetentny), oprócz jednej osoby. To nie jest tylko moje zdanie.
                  Dlaczego było tyle cc, przy porodach zaczynających się normalnie? Dlaczego
                  kobieta z silnym krwawieniem leży dobę, a potem jeszcze oksytocyną próbują coś
                  ruszyć? I tak cc się kończy. Dlaczego położna nie reaguje na zaburzenia tętna.
                  Dlaczego pielęgniarki przy noworodkach wychodzą co chwilę na papierosa, lub na
                  pogaduchy, a dzieci same leżą i często zanoszą się od płaczu, dlaczego (tego
                  widoku nigdy nie zapomnę), pielęgniarka siedząca przy noworodkach piłuje
                  paznokcie najspokojniej na świecie, podczas gdy jedno z dzieci płacze?????A
                  wchodzić nie wolno. Naszczęście nie moja Ola to była, bo skończyłoby się
                  inaczej. Mama tamtego była mlodziutka i przestraszona. Dlaczego mimo moich (i
                  nie tylko) licznych próśb (?????!!!!!!) dziecko było dokarmiane? Gdy przynosili
                  małą, ulewało jej się mleczko, niemożliwe, że po ostatnim karmieniu. Albo dali
                  Oli smoczek, nikt się mnie nie pytał o to!Pewnie nie dawała paniom filmu
                  oglądać...

                  Ech, dużo by pisać. Spędziłam tam 5 dni (po cc) i miałam serdecznie dość. Ja
                  się nacięłam. Minęło 2 lata, ale z tego co słyszę niewiele się zmieniło. Wtedy
                  także wybralam tamten szpital, z pełną premedytacją, tam chodziliśmy do szkoły
                  rodzenia i baardzo mi się podobało. Mało być rodzinnie (jeszcze wtedy). Do
                  czasu. Porodu sad

                  Ale ty może nie miałas komplikacji, potem leżałaś na "dole", w pokoikach z
                  dzieckiem, to jak dwa inne światy, tam nawet położne pomagają mamom, pokazują.
                  Ale nigdy nie masz pewności, ze wswzystko będZie świetnie.

                  Mam pytanie, Sówko. Czy coś komuś płaciłaś? To robilo tam sporą różnicę. Ja nie
                  zrobiłam tego. A zresztą, nie odpowiadaj, jak nie chcesz.

                  Cieszę się, ze ty masz pozytywne doświadczenia. Ja po tym wszystkim,
                  pomyślałam, ze jesli kiedykolwiek jeszcze, to będę rodzić w domu... wink))

                  Pozdrawiam
                  Majka
                  • sowa_hu_hu Re: do reszki - PILNE 13.07.03, 08:53
                    Maju kochana ja nikomu za nic nie płaciłam.... oczywiście wierze ci zę miałaś
                    niemiłe doświdczenia... ja zanim poszłam rodzić zrobiłam wnikliwa analize
                    wszystkich szpitali - mamy ktoe rodziły w zeromskim były bardzoooooo
                    zadowolone i ja równiez tak odczuwam - chociaz na patologii lekarze nie są
                    tacy jakby sie tego chciałao.... ale na porodówce było super!!! i połozne też
                    świetne!!! moje zdanie ejst takie : w każdym spzitalu można znaleźć tych
                    dobrych i tych złych... jak sie będzie wspominało swój pobyttam zalez tez
                    wiele od szczęścia - na kogo sie trafi... ja podczas porodu miałam wprost
                    fantastyczną połozną (nie "zamawianą") i lekarzy ktorzy byli naparwde
                    wspaniali smile

                    pozdrowionka
                    • fasolinda Re: do reszki - PILNE 16.07.03, 15:47
                      Dziewczyny,

                      Czy znacie jakiegos dobrego lekarza lub/i położną w Narutowiczu? Jestem w 34
                      tygodniu i cały czas zastanawiam się gdzie rodzić. Po przeczytaniu wszystkich
                      waszych opinii pomyślałam sobie, że może dobrze byłoby wybrać się do
                      Narutowicza i zobaczyć co tam się święci...

                      Ola
    • utka Re: traktowanie w szpitalu kobiet w ciązy!!! 08.08.03, 13:38
      Straszne to co piszesz - to wlasciwie 1 taka zla opinia o tym szpitalu, jaka
      slysze
      Moja kolezanka tez rodzila na Kopernika 2 cory, ale byla zadowolona bardzo,
      fakr, ze jej lekarz prowadzacy pracowal na Kopernika. Druga podobnie, choc ta
      ze wzgledu na sam przebieg ciazy juz mniej milo caly pobyt tam wspomina.

      A Ty gdzie rodzilas i jaki szpital polecasz ????

      bardzo bede wdzieczna za namiary na jakies ludzkie miejsce

      u.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka