reteczu
11.09.07, 20:08
Pojechałam dziś odebrać starszą córkę z przedszkola,a
młodszą,czteromiesięczną zostawiłam uśpioną,pod opieką taty.Miałam
jeszcze pewne sprawy do załatwienia.Nie wiedziałam,ile mi się
zejdzie,więc na wszelki wypadek zostawiłam w lodówce butlę
ściągniętego pokarmu.
Ze wszystkim uporałam się w 40 minut.Wysiadam z samochodu.Słyszę,że
Mała się drze,w oknie widzę męża,który ją trzyma na rękach,a ta
wrzeszczy wniebogłosy.Wchodzę do domu.Mała spłakana,aż plam
czerwonych na buzi dostała.Mąż spocony,aż mu krople spływają z czoła.
"Obudziła się 10minut po twoim wyjściu i od tamtej pory się
drze.Przewinąłem ją.Nie chce się bawić ani spać".Pytam:"A jeść jej
dałeś?" "Nie,przecież niedawno jadła".Przystawienie do piersi tylko
ją rozzłościło,więc dałam jej mleczko ściągnięte;mało butelki nie
zjadła!Płacz znikł jak ręką odjął.Bawiła się potem,śmiała,rozmawiała
po swojemu,spokojnie usnęła.
Czy Waszym facetom też zdarza się takie gapiostwo,czy to tylko mój
tak ma?