pomaranczowka
12.10.07, 15:43
>Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy.
Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą
miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze - Cóż...Żyje. I to jest dobra
wiadomość. Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany
zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście,
oczywiście - na to maż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie
refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. -
Konieczne będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus
ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje...Koszt sanatorium - 10
tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro...To nie koniec złych wiadomości. NFZ
nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo
drogie leki. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych -
Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan
dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Maż chowa
twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym uśmiechem, klepie męża po
ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje.
>