kitty79
28.10.07, 08:57
Dwa dni temu odebralismy klucze do naszego pierwszego, upragnionego
mieszkania. Jest w stanie surowym, więc czeka nas duzo pracy.
Wczoraj zadzwoniła teściowa (mieszka 500km od nas) z wiadomoscią, że
byli z teściem na zakupach i przy okazji kupili nam farbę do
mieszkania (36 puszek), bo tania była i grzech nie skorzystać z
okazji. No i ja dostałam szału. Uwazam, że przy okazji to mozna
komuś kupić świecznik albo wazon, a nie farbę! Takie sprawy należy
ustalać! Na szczęście to mąz rozmawiał, wiec nie doszło do awantury,
bo ja dość wybuchowa jestem. Stanęło na tym, że mąż grzecznie
podziękował, zamiast stanowczo odmówić. Nie chcę żeby nikt
podejmował za nas decyzje dotyczące naszego życia i mieszkania!
Czy ja przesadzam?