Dodaj do ulubionych

Palaczki na oddz. położniczych...

24.11.07, 20:49
Co prawda ponad pół roku temu, ale urodziłam w szpitalu w którym korzystanie z
łazienek było mocno ograniczone. Łazienki albo były akurat okupowane przez
palące, albo były tak zakopcone, że było szaro. Początkowo myślałam, że to
może salowe sobie tam palą, do czasu kiedy dziewczyna z sali poprosiła, żebym
spojrzała na jej maleństwo, bo musi zapalić. Paliły zresztą też dziewczyny po
terminie, czekające na poród. Już mnie nic nie powinno zaskakiwać. To tak
odnośnie postu palenie a karmienie.
Obserwuj wątek
    • sabciass Re: Palaczki na oddz. położniczych... 24.11.07, 21:23
      Odrazu powinni w szpitalu tym paniom jajniki podwiązywać, żeby już
      więcej dzieci nie mogły krzywdzxić.
      • annia.m Re: Palaczki na oddz. położniczych... 24.11.07, 22:26
        jak mnie to denerwowalo! Ja nikomu nie bronie palenia, ale czemu ja
        mam wdychac czyjes smrody? U mnie byla taka babka, co zawsze prosila
        czy mozna puscic ja do ostatniego prysznica, bo niby ona najbardziej
        lubi sie tam myc, a jak byl zajety ( dodam, że pozostale puste) to
        ściemniala cos i czekala, aż tamten sie zwolni. Pod prysznicem
        puszczala wode i jarala.. Ona chyba myslala ze jak leci ta woda to
        nie czuc. A juz szczytem wszystkiego bylo, jak na podlodze lezal
        jakis pet. W ciazy pewnie tez palila... Acha, nie mogla wyjsc do
        domu, bo jej dziecku ciagle cos bylo, w tym zapalenie pluc.
        Fajnie,co? Ehh, oczywiscie to nie jedyny przypadek
        • szara_w Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 12:46
          również prysznicowa historia: po porodzie powlokłam się do łazienki
          wziąć prysznic. Niestety woda nie chciała spływać i po chwili w
          brodziku było jej już tyle, że groziło to jej wylaniem sie. Moja
          siostra - pracująca w tym szpitalu poszła po "odtykacza" i po paru
          minutach ciężkiej roboty ze spływu prysznicowego wyskoczyło
          kilkanaście petów
          No i ja tego pojąć nie mogę... nie wierze, zeby to robiły osoby
          odwiedzające - moga w każdej chwili wyjść na zewnątrz i sobie
          spokojnie zapalić, personel tez ma swoje palarnie, to były na pewno
          pacjentki... No i skoro juz takie były zdesperowane, skoro juz
          MUSIAŁY to nie mogły tych petów zawinąć w parier i wrzucić do kosza?
          albo kibelka? musiały zatykać prysznic?? po prostu załamka...

          ale o czym my mówimy... Moja siostra leżała kiedyś w szpitalu na
          oddziale płucnym pełnym raków płuc i innych fajnych chorób. Do
          łazienki wejść sie nie dało, tak było nadymione, a pod oknem
          łazienkowym, na trawniku cała góra petów sobie leżała.
          • croyance Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 11:32
            Ja widzialam palaczy w szpitalu onkologicznym w Wawie. Do tej pory
            mam w oczach faceta; glowa lysa po chemii, kroplowka w rece, a on
            przyciagnal sobie stelaz, na ktorym wisiala do okna i jaral.
            Zszokowalo mnie to wtedy, ale pomyslalam, ze moze jest tak chory, ze
            nic mu juz nie pomoze, to chociaz chce sobie zapalic ... ech.
            • fergie1975 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 18:49
              prawdopodobnie nic innego z przyjemności już mu nie zostało...
    • mamagutka Re: Palaczki na oddz. położniczych... 24.11.07, 22:24
      Jak ja byłam na oddziale to tez było na porządku dziennymsad Tragedia!!! A do
      tego mnóstwo ludzi odwiedzających kręcących sie po oddziale, śmierdzących
      papierochami gdzie były noworodki... Szkoda gadać. Zero prywatności i zero
      ochrony dla maleńkich istot.
    • angelik1 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 24.11.07, 22:36
      u mnie było tak samo.Wieczny dym w toalecie. Ja sama nie palę i nie lubię
      wdychać dymu-nawet goście palą na balkonie.Wiem ,że to nie na temat ale w
      szpitalu denerwowały mnie bardzo odwiedziny na sali z noworodkami. Także osób
      kaszlących i kichających.
    • joanna666 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 11:58
      Też mnie to dziwiło. W toaletach szpitalnych najarane, jak w szkolnych (młode
      lata mi sie przypomniały). Palenie w ciąży kojarzyło mi się zawsze z marginesem
      społecznym lub z bardzo niewykształconymi kobietami (nie wszystkimi ofkors,
      wiele z nich przecież dobrze lub bardzo dobrze funkcjonuje we wszystkich
      sferach życia).
      A wyszło na to, że ten "margines społeczny" to dosyć spory odsetek. Nadmieniam,
      że nie jestem fanatyczką, bo kiedyś paliłam nałogowo (rzuciłam kilka lat przed
      zajściem w pierwszą ciążę), a później popalałam w ilościach 1-2 fajki na miesiąc
      (imprezy, damskie pogawędki itp.).
      Jak się dobrze zastanowiłam, to sama przypomniałam sobie parę przypadków
      (rodziny normalne, nie patologia). Dziwnym trafem wszystkie dzieci maja problemy
      zdrowotne u moich na przykład i wielu innych znajomych dzieci nie spotykane.
      Nikt nie mówi, że to na 100% od fajek. Ale na pewno wypalone przez matkę fajki
      nie działały ochronnie ani nie pomogły...
    • gagunia Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 12:05
      mnie juz tez nic nie zaskoczy.
      ze mna na sali byla dziewczyna, ktore wiecznie sterczala w kiblu albo na
      polpietrze (wymykala sie cichaczem) i kopcila. kaszlała jak stary gruzlik, az
      poprosilam przelozona pielegniarek, zeby interweniowala, bo sie balam, ze ona
      rzeczywiscie powaznie chora. dowiedzialam, sie, ze to reakcja oslaboionego
      porodem organizmu na nikotyne.

      dziewczyna urodzila wczesniaka, ktory lezal w inkubatorze. co jakis czas
      pielegniarki biegaly po oddziale i jej szukały, zeby jasnie pani mamusia
      sciagnela lyzeczke pokarmu dla swojego dziecka. a ta oczywiscie - w kiblu za
      rura, jak to nazywam- kopcila.

      przerazajaca ignorancja.
    • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 12:11
      Problem jest szerszy - palenie w szpitalach wogóle. Ja jak
      przechodzę klatka schodowa, na której zaciągają się dymkiem dorosli
      ludzie, świadomi szkodliwości swojego nałogu, ludzie, którym
      niejednokrotnie uratowalismy zycie ( zagrożone z powodu palenia), to
      nóz mi sie w kieszeni otwiera!
      Potrafie bardzo niegrzecznie powiedzieć co sobie mysle o palaczach.
      I mam jeszcze jedna prywatna zemstę. Jak widzę, że delikwent pali to
      na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe leki z dopiskiem "nie
      zamieniać".
      Stac go fajki, niech wybuli w aptece, albo sie nie leczy, albo ma
      jakiś problem, bo musi iść do lekarza rodzinnego i poprosic o tańszy
      odpowiednik ( a nie jest to wcale pewne czy dostanie).
      • mearulezz Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 12:34
        zeby bylo jasne: palenie jest dla mnie szcztytem glupoty (szczegolnie jesli dym
        szkodzi osobom postronnym)ale ZDENERWOWALO MNIE to co napisalas
        I mam jeszcze jedna prywatna zemstę. Jak widzę, że delikwent pali to
        > na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe leki z dopiskiem "nie
        > zamieniać".
        > Stac go fajki, niech wybuli w aptece, albo sie nie leczy
        jestes lekarzem (tak wywnioskowalam) obowiazuje cie pewnie zasada "przede
        wszystkim nie szkodzic" ratowanie zycia to twoj psi obowiazek- za to bierzesz
        kase- PRAWDA???
        ZAPISUJAC NALOGOWEMU PALACZOWI LEKI Z GORNEJ POLKI CENOWEJ MOZESZ MIEC 99%
        pewnosc ze ich nie wykupi (bo zabraknie mu kasy na nalog)i moim zdaniem
        przyczyniasz sie obok tych nieszczesnych fajek do zejscia pacjenta z tego swiata
        SMIESZA mnie takie radykalne poglady - aletwoje podejscie mnie przeraza!!!
        powiedzenie komus o szkodliwosci palenia-owszem, tez to czynie ale swiadome
        szkodzenie- to powinno byc karane
      • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 12:45
        protozoa napisała:

        > I mam jeszcze jedna prywatna zemstę. Jak widzę, że delikwent pali
        to
        > na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe leki z dopiskiem "nie
        > zamieniać".

        coś mi się zdaje czy ktoś tu stara się być bardziej boski od samego
        boga. takich lekarzy jak ty to powinno się PRZYMUSOWO do irlandii
        wysyłać. i az strach pomysleć, że tobie podobni o podwyżki się tu
        wykłócają. od tej chwili jestem zdania, że ludzie, którzy popierają
        podwyżki dla TAKICH lekarzy jak ty, sami sobie sznurek na szyję
        zakładają.

        pani wszechdecydująca o życiu innych, choć powinna decydować jedynie
        w tak okrojony sposób. ciebie i tobie podobnych najpierw na terapię
        należy wysłac, a potem dopiero zadecydować: odebrać prawo
        wykonywania zawodu, czy nie.
        • mijaczek Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 13:06
          Ja bym proponowala absolutny zakaz palenia na calym terenie kazdego szpitala
          albo jakiejkolwiek innej placowki zdrowotnej. Co to za praktyki, zeby w miejscu
          przeznaczonym na zdrowienie mozna bylo sie truc? to tak jakby w tym samym
          kosciele na 12.00 byla msza katolicka a o polnocy czarna msza... no sorry, ale
          cos sie komus chyba pomieszalo...

          a co do msciwej pani doktor - zenada.
          • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 13:21
            maijaczku, taki zakaz jest w każdym szpitalu. tylko pierwsi, którzy
            go łamią, to lekarze w nim pracujący. palą czasami w klopach,
            czasamiw swoich pokojach, gdzie dyżurują, a dym spod drzwi przenika
            na oddziały. i niech pani lekarz "mściwa" postara się najpierw o
            broń przeciwko swoim kolegom po fachu pracującym w szpitalach, a
            dopiero potem zajmie się...... sobą i swoim prywatnym życiem, życie
            pacjentów poza wizytą lekarską moze sobie z czystym sumieniem
            odpuścić.
            • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 19:02
              Nie pozwalam palic w pokoju lekarskim i....nikt z kolegów nie pali.
              Choc to chirurgia i prócz mnie sami faceci. Pewnie popalaja w domu,
              samochodzie, ale nie w pracy.
              Jesli chodzi o moje zycie prywatne to musze Cię zmartwić - udane.
              Mąż, dwoje udanych dzieci, praca, która lubię. Zazdrościsz?
              A z palaczami będę walczyc w każdy dostępny sposób. Mam prawo
              ordynować takie leki, jakie uważam za słuszne, pod warunkiem, że nie
              szkodzą.
              Mam prawo uwazać, że generyki są , w przypadku palaczy, mniej
              skuteczne. Mozna z tym polemizować, ale nie mozna mnie zmusić do
              innej decyzji.
              Wasze posty tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, ze postępuje
              słusznie. Budżet i tak dopłaca do leczenia chorób wynikających z
              palenia, więc niech nie dopłaca do leków.
              • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 19:11
                jak tobie budżet studia opłacał, to siedziałaś cicho jak mysz pod
                miotłą, myślisz, że to się wszystkim podoba, że lekarzem ordynujacym
                leki innym ludziom jest ktoś twojego pokroju?
                • mearulezz Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 22:38
                  chora służba zdrowia- lekarze zli, biedni całą żółć wylewaja na pacjenta
                  Widzę ze "palenie " to twoj konik...smile
                  mialam kiedys taka pania ginekolog, pryjmowala na tarchominie ona tez uwazala
                  ze palenie papierosow powoduje nadzerki, przyczynia sie do ch.
                  wenerycznych,trzesienia ziemi , huraganow itd itp.
                  moze napisz gdzie pracujesz bedzie czlowiek mogl isc gdzie indziej....
                  no i na koniec -pewnie cie koledzy po fachu lubią bardzo taaaaaaaa bardzo bardzo
                  ..........sad
                • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 26.11.07, 23:09
                  ja chciałabym dopowiedzieć to co miałam na myśli, a czego nie
                  powiedziałam, bo z nadmiernej prędkości pisania bełkot mi wyszedł.

                  więc:

                  jak panna "mściwa" studiowała za pieniądze "państwowe", czyli
                  pochodzace z podatków, a podatki te płacili i palący i niepalący, to
                  wtedy jej mściwość nie uwidaczniała się. nie była w stanie
                  zaprotestować przeciwko opłacaniu JEJ studiów przez osoby palące.
                  brała pełną garścią jak leci. natomiast jeśli dochodzi do procedury
                  leczenia palaczy, którzy latami łożyli na jej edukację, to
                  postanowiła się mścić.
                  życzę sobie, aby polscy palacze w związku z powyższym poszli po
                  rozum do głowy i spróbowali zaprotestować, żeby za odprowadzane
                  przez nich podatki nie opłacać studiów osobom, które ich
                  własnoręcznie wypracowaną forsę są w stanie obrócić przeciwko nim
                  samym. w sposób jaki przytoczyla nam panna "mściwa" protototocośtam
                  cośtam.
              • jowita771 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 23:32
                a ja się zgadzam z protozoą. nie mam ochoty z moich podatków dokładać do leków
                osób, które zdrowie mają w nosie. na własne życzenie się trują, więc niech sobie
                finansują leczenie.
                mój tata zmarł na raka płuc, był nałogowym palaczem. jemu bym się dołożyła do
                leków, ale to ja, bo to mój ojciec, natomiast nie uważam, że reszta
                społeczeństwa miała taki obowiązek.
              • mathiola Re: Palaczki na oddz. położniczych... 26.11.07, 13:09
                Budżet i tak dopłaca do leczenia chorób wynikających z
                > palenia, więc niech nie dopłaca do leków.

                Aaaa, budżet!! A ja głupia myślałam, że tobie dobro pacjenta leży na wątrobie...
                Ja bym bardzo chciała policzyć ile w mojej karierze zawodowej budżet dopłacił do
                mojego leczenia, a ile ja sama wyłożyłam własnej, ciężko zapracowanej kasy na:
                leki 100 procent płatne, prywatne leczenie, bo państwowo się nie da, (a jak już
                się da to się flaki przewracają pacjentowi), studia medyczne dla tych, co mają
                pomagać społeczeństwu w utrzymaniu zdrowia na odpowiedniego poziomie, no i
                oczywiście na comiesięczne skromne datki na służbę zdrowia, w tym na pensję dla
                takich wszechmogących lekarzy, którzy jednym machnięciem długopisu mogą
                spowodować, że w tym miesiącu nie będzie butów zimowych dla dzieci, bo w aptece
                zostawiłam 150 zł na leki przeciw przeziębieniu.

                Jak bardzo pragnęłam dawniej być lekarzem i jak bardzo lubiłam ludzi w
                fartuchach, tak bardzo teraz nie lubię tej grupy zawodowej. I sami sobie na to
                zapracowaliście waszą postawą.
              • ma_dre Re: Palaczki na oddz. położniczych... 15.12.07, 22:30
                "Jak widzę, że delikwent pali to na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe
                leki z dopiskiem "nie zamieniać"." protozoa pamietam cie z innej dyskusji... i
                moja opinia o tobie sie znacznie umocnila, nie dosc ze ograniczona jestes, to
                jeszcze dobro pacjenta masz w d... nie bede wdawac sie z toba w dyskusje bo to i
                tak nic nie da... ale uwazam ze twoje metody sa zenujace. Do ciebie tez panstwo
                na pewno doplacilo i to wielokrotnie. Tacy "natchnieni" lekarze to zmora!!
            • croyance Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 11:38
              Wszystko kwestia dyscypliny i kontroli, niestety. Bardzo podoba mi
              sie, ze w Anglii od lipca nie wolno palic w pubach. Wraca czlowiek
              do domu po imprezie, i nie smierdzi. Przedwczoraj bylam na metalowym
              koncercie, i wrocilam czysciutka, a nie uwedzona. Az wierzyc mi sie
              nie chcialo. No, ale stoja faceci i pilnuja. W glowie sie nie
              miesci, ze lekarze lamia zakaz w szpitalu.
      • ania1500 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 26.11.07, 00:04
        protozoa napisała:

        > Problem jest szerszy - palenie w szpitalach wogóle. Ja jak
        > przechodzę klatka schodowa, na której zaciągają się dymkiem
        dorosli
        > ludzie, świadomi szkodliwości swojego nałogu, ludzie, którym
        > niejednokrotnie uratowalismy zycie ( zagrożone z powodu palenia),
        to
        > nóz mi sie w kieszeni otwiera!
        > Potrafie bardzo niegrzecznie powiedzieć co sobie mysle o palaczach.
        > I mam jeszcze jedna prywatna zemstę. Jak widzę, że delikwent pali
        to
        > na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe leki z dopiskiem "nie
        > zamieniać".
        > Stac go fajki, niech wybuli w aptece, albo sie nie leczy, albo ma
        > jakiś problem, bo musi iść do lekarza rodzinnego i poprosic o
        tańszy
        > odpowiednik ( a nie jest to wcale pewne czy dostanie).


        to co piszesz o twojej prywatnej zemscie jak to nazywasz jest
        straszne i podle,to tak troche podchodzi pod dzisiejsze
        skorumpowanie lekarzy przez firmy farmaceutyczne,tylko ty
        postanowilas sobie w ten sposob niszczyc palaczy,a tak naprawde nic
        cie to nie powinno obchodzic czy ktos pali czy nie jego prywatna
        sprawa,przychodzi do ciebie jako pacjent i ty masz obowiazek mu
        pomoc czy ci sie to podoba czy nie,pali, ale musi byc traktowany jak
        kazdy inny,twoje urazy do np.palenia to twoj problem i pacjent nie
        powinien przez to byc traktowany w jakis gorszy sposob,straszne
        poprostu tragedia,super wizytowke wystawilas lekarzom,zreszta
        sluszna,wystarczy troche do nich pochodzic i kazdy sam to
        odkryje.ale,ze sami potraficie sie oczerniac to nie wiedzialam
        oczywiscie wiem,ze ty akurat jestes dumna z tego co
        robisz.gratuluje. zgadzam sie,ze klatki schodowe,szpitalne toalety
        to nie sa miejsca do palenia papierosow.
        • croyance Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 11:44
          Znam lekarke-ginekolog, ktora z przyczyn pogladowych nie informowala
          pacjentek o tym, ze sa we wczesnej ciazy, bo bala sie, ze moga
          zechciec usunac! Wyobrazacie sobie cos takiego? Ja z kolei trafilam
          raz na internistke, ktora powiedziala, ze moje dolegliwosci
          spowodowane sa odejsciem od Kosciola.
      • mathiola brawo... protozoa... 26.11.07, 12:56
        I mam jeszcze jedna prywatna zemstę. Jak widzę, że delikwent pali to
        na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe leki z dopiskiem "nie
        zamieniać".

        Wierzyć mi się nie chce.
        Nie powinnaś być lekarzem. Możliwość wypisywania recept powinni mieć ludzie
        mądrzy, uczciwi i myślący.
        Myślisz, że jak wypiszesz palaczowi najdroższe leki to on przestanie palić? Nie.
        Nie kupi sobie po prostu owoców, warzyw, witamin... zje chleb ze słoniną. Bo on
        pali nie dlatego, że ma zbyt dużo pieniędzy, tylko pali, bo wpadł w nałóg, z
        którego nie umie się uwolnić.
        Więc ty sama przyczyniasz się do pogorszenia stanu zdrowia swoich pacjentów -
        palaczy, przyczyniając się do pogorszenia ich statusu materialnego.
        A przy okazji wzbogacasz tymi swoimi durnymi receptami określone firmy
        farmaceutyczne, które pewnie nie raz pukają do twoich drzwi z walizeczką pełną
        "gadżecików".
      • karolinka123 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 27.11.07, 16:40
        protozoa napisała:

        Jak widzę, że delikwent pali to
        > na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe leki z dopiskiem "nie
        > zamieniać".
        > Stac go fajki, niech wybuli w aptece, albo sie nie leczy, albo ma
        > jakiś problem, bo musi iść do lekarza rodzinnego i poprosic o tańszy
        > odpowiednik ( a nie jest to wcale pewne czy dostanie).

        Zalosne. Fajki kosztuja ok.10 zl, a takie lekarstwa ile? 300? 500?
        glupie podejscie do sprawy, ze jak kogos stac na fajki to i na najdrozsze
        lekarstwa rowniezuncertain
        I kto to mowi? lekarz??? no w szoku jestem!
      • watermelon_woman Re: Palaczki na oddz. położniczych... 27.11.07, 20:17
        A ja uważam, że Protozoa dobrze robi.
        Jesli ktos chce się truć, to jego sprawa, dokłada tylko pracy lekarzom i zabiera
        czas, energię i "srodki budżetowe", które mogłyby być przeznaczone na ludzi,
        którzy bardziej odpowiedzialnie podchodzą do swojego zdrowia.
        Jesli odczuje troche dotkliwiej koszty leczenia, to może będzie to dla niego
        sygnał, żeby zmienić styl życia na nieco zdrowszy.

      • elza78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 28.11.07, 19:28
        bycmoze na studiach cie nie nauczyli zbyt dobrze, ale palenie to nalog -
        choroba, ktora sie leczy i mozna leczyc skutecznie a nie tylko w podly i okrutny
        sposob mscic sie na tych ktorzy pala smile
        jestes dziewczyno beznadziejna...
        gdzie sie podziali lekarze starej daty...
        strajkujcie sobie dalej... figa wam sie nalezy tongue_outP
        • gryzelda71 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 28.11.07, 19:35
          Nałóg to choroba.Na własne życzenie prawda?
          • elza78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 28.11.07, 19:42
            wlasnie nie wlasne lekarz jest od tego zeby leczyc a nie zycie utrudniac takie
            zachowanie jest podle, wez wyobraz sobie przykladowo twojego ojca ktoremu pani
            jasnie wielmozna doktor zapisuje leki za piec stowek na ktore go nie stac a bez
            ktorych leczenie sie nie powiedzie??
            i jak??
            punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia??
            taka podla nieetyczna postawe trzeba pietnowac...
            poza tym do chorob na wlasne zyczenie mozna wiele rzeczy zaliczyc przykladowo
            kontuzje u sportowcow, co ich tez leczyc nie bedziemy, powybijane zeby u
            maltretowanej zony coz sama sobie winna tez dostanie najdrozsze koronki smile
            wez no smiech na sali smile
            • gryzelda71 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 08:09
              Pisałam,ze nałóg to choroba na własne życzenie,a nie o postawie pani doktor.
              I prosze nie myl wypadku jak kontuzja u sportowców,że juz nie wspomnę o tej żonie(idiotyczny przykład)z choroba która się sobie samemu funduje.
              • croyance Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 11:46
                Dobrze, ze protozoa nie leczy anorektyczek albo niedoszlych
                samobojcow.
                • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 18:55
                  Ej ale z tego co rozumiem z postów Protozoa to ona przepisuje nierefundowane
                  leki osobom, których stan zdrowia absolutnie wyklucza możliwosć palenia a i tak
                  palą. Tzn. nie przepisuje droższych leków dziadkowi, który jest leczony na
                  przykład na reumatyzm, ale dziadkowi, który ma przewlekłą obturacyjną chorobę
                  płuc, leczenie objawów której nie ma absolutnie żadnego sensu jeśli chory
                  kontynuuje palenie.
                  • gaja78 I ... 29.11.07, 19:06
                    nie przepisuje też drogich leków osobom, które mają "choroby palaczy" ale wizyta
                    w szpitalu zmobilizowała je do rzucenia nałogu, tylko tym, którzy dalej kopcą
                    jak smoki.
                  • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 20:26
                    gaja78 napisała:

                    > Ej ale z tego co rozumiem z postów Protozoa to ona przepisuje
                    nierefundowane
                    > leki osobom, których stan zdrowia absolutnie wyklucza możliwosć
                    palenia a i tak
                    > palą.

                    źle zrozumiałaś (czyżby tak częsta przypadłość lekarzy?). protozoa
                    napisała, że wdrożyła w życie swoje osobiste prawo, które nadaje się
                    do tego by z nim polemizować. jedynie ty, jako zwolenniczka jej
                    metod dointerpretowałaś sobie jej słowa tak, zeby zrozumieć to w
                    nieco nagięty sposób. poczytaj protozoa powyżej jeszcze raz i
                    postaraj się wyzbyć widzenia rzeczy, których nie ma.
                    • demarta gaja specjalnie dla ciebie 29.11.07, 20:31
                      protozoa napisała:

                      "Jak widzę, że delikwent pali to
                      na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe leki z dopiskiem "nie
                      zamieniać".
                      Stac go fajki, niech wybuli w aptece, albo sie nie leczy, albo ma
                      jakiś problem, bo musi iść do lekarza rodzinnego i poprosic o tańszy
                      odpowiednik"

                      lekarz rodzinny wypisze tańszy lek. czyli pacjent na niego
                      zasługuje. a tylko w myśl walki z wiatrakami made in protoza na nie
                      nie zasłużył. nie opowiadaj więc bzdur a niejakich lekach, którym
                      tym palaczom brać nie wolno i TYLKO dlatego protozoa ich nie
                      wypisuje.
                      • gaja78 Re: gaja specjalnie dla ciebie 29.11.07, 20:50
                        demarta napisała:

                        > protozoa napisała:
                        >
                        > "Jak widzę, że delikwent pali to
                        > na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe leki z dopiskiem "nie
                        > zamieniać".
                        > Stac go fajki, niech wybuli w aptece, albo sie nie leczy, albo ma
                        > jakiś problem, bo musi iść do lekarza rodzinnego i poprosic o tańszy
                        > odpowiednik"
                        >

                        A wcześniej napisała:
                        "a jak
                        przechodzę klatka schodowa, na której zaciągają się dymkiem dorosli
                        ludzie, świadomi szkodliwości swojego nałogu, ludzie, którym
                        niejednokrotnie uratowalismy zycie ( zagrożone z powodu palenia), to
                        nóz mi sie w kieszeni otwiera!"

                        Stąd moja interpretacja, że chodzi o ludzi, których się w szpitalu leczy i
                        ratuje się im życie, a oni i tak dalej palą. Myślę że dobrze zrozumiałam, ale
                        jeśli to ty masz rację co do interpretacji, to oczywiście zgadzam się z tobą.
                        Nie można kogoś karać za to że palił do tej pory.
                        Myślę jednak że chodzi o ludzi, którzy palą mimo wyraźnego zakazu od lekarza.
                        • protozoa Re: gaja specjalnie dla ciebie 30.11.07, 07:23
                          Dobrze zrozumiałaś!
      • blondyx21 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 15.12.07, 13:53
        protozoa napisała:

        > Problem jest szerszy - palenie w szpitalach wogóle. Ja jak
        > przechodzę klatka schodowa, na której zaciągają się dymkiem dorosli
        > ludzie, świadomi szkodliwości swojego nałogu, ludzie, którym
        > niejednokrotnie uratowalismy zycie ( zagrożone z powodu palenia), to
        > nóz mi sie w kieszeni otwiera!
        > Potrafie bardzo niegrzecznie powiedzieć co sobie mysle o palaczach.
        > I mam jeszcze jedna prywatna zemstę. Jak widzę, że delikwent pali to
        > na odchodnym otrzymuje recepty na najdroższe leki z dopiskiem "nie
        > zamieniać".
        > Stac go fajki, niech wybuli w aptece, albo sie nie leczy, albo ma
        > jakiś problem, bo musi iść do lekarza rodzinnego i poprosic o tańszy
        > odpowiednik ( a nie jest to wcale pewne czy dostanie).
        a z tymi receptami to przesadzilas.to ze ty nie palisz to nie znaczy ze nikt nie moze.nie jestem za papierosami ale uwazam ze kazdy jest kowalem swojego losu i jesli sobie pali to na wlasna odpowiedzialnosc.a ty robiac takie rzeczy nie powinnas byc lekarzem.
    • mama_frania Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 13:15
      ja kiedyś widziałam jak jedna już rodząca skoczyła sobie na fajkę do kibla-
      chyba dla odstresowania.
      A tak na marginesie, ja zupełnie nie rozumiem palących, którzy nie umieją się od
      palenia powstrzymać nawet przez kilka godzin (mówię o kopceniu na przystankach
      czy kiblach). Moja teściowa kopci jak smok (swego czasu wysyłała mojego męża
      wieczorem po fajki bo jej tylko dwie paczki zostały. Mąż kupował cały karton i
      następnego dnia było to samo- paliła ponad 150 papierosów dziennie, ale nie
      robiła tego w miejscach gdzie mogłoby to komus przeszkadzać (tylko u siebie w
      gabinecie w pracy, i w domu).
      • tyssia ile!?? 25.11.07, 13:21
        Ile??????? 150 dziennie? chyba "lekka" przesada cos mi sie wierzyc w to nie chce
        • oplica Re: ile!?? 25.11.07, 13:59
          no chyba jednak kolezanka przesadzila wink nawet jak by palila przez 3 min
          jednego papierosa i odpalala jednego od drugiego to jest 7,5 h ciaglego
          palenia... 7,5 paczki dziennie
          • mama_frania Re: ile!?? 25.11.07, 21:59
            Koleżanka nie przesadziła smile Mi też trudno byłoby w coś takiego uwierzyć, ale
            mieszkałam z nią przez prawie dwa lata pod jednym dachem i wiem że paliła niemal
            bez przerwy. Zwykle siedziała nad jakimiś papierami z pracy do późna i stąd
            ilość wypalanych papierosów wzrastała bo wtedy też ciągle kopciła. Wypracowała
            sobie tym sposobem bardzo rozległy zawał serca (ma nadwagę)- lekarz w szpitalu
            powiedział, że jeśli trafiłaby pół godziny później do szpitala to nie przeżyłaby
            tego. Jak usłyszał o tej ilości papierosów to też się złapał za głowę i
            stwierdził że to jego rekordzistka, bo w całej swojej karierze nie spotkał
            takiego smoka.
            Wiem tylko ile wypalała w domu, ile wypalała w pracy mogę tylko przypuszczać,
            ale ta ilość niestety przesadą nie jest.
            Zawał dodał jej rozumu tylko na dwa lata- teraz znowu pali ale raczej mniej niż
            kiedyś smile
          • jowita771 Re: ile!?? 25.11.07, 23:35
            ja znałam osobę, która paliła 7 paczek dziennie, ale paliła dzień i noc, prawie
            nie spała. co ciekawe w szpitalu zaprzestała palić, bo inni pacjenci prosili o
            papierosy, a ona nie chciała się dzielić, wolała zrobić sobie kilkudniową
            przerwę w paleniu. potem rzuciła palenie w ogóle.
            • ania1500 Re: ile!?? 25.11.07, 23:48
              ja znałam osobę, która paliła 7 paczek dziennie, ale paliła dzień i
              noc, prawie
              nie spała. co ciekawe w szpitalu zaprzestała palić, bo inni pacjenci
              prosili o
              papierosy, a ona nie chciała się dzielić, wolała zrobić sobie
              kilkudniową
              przerwę w paleniu. potem rzuciła palenie w ogóle.



              wiesz ile to jest 7 paczek fajek,140 sztuk,to chyba jest nie realne
              aby ktos tyle wypalil w ciagu doby.sama pale i nie sadze aby to dalo
              sie wogole zrobic.
              • ciociacesia Re: ile!?? 27.11.07, 16:54
                wszystko sie da jak sie ma prace w ktorej sie np. czyta duzo - wtedy
                mozna spokojnie palic w pracy
          • croyance Re: ile!?? 29.11.07, 11:50
            Mysle, ze to jest mozliwe. Sama widzialam kiedys babke na
            przystanku, ktora miala w ustach dwa papierosy. Zreszta zabawnie
            wygladala - w obu rekach siaty, i te dwa pety smile Moze miala zamiar
            odpalic jednego od drugiego, ale nie chciala odessac sie nawet na
            sekunde, a ze rece zajete, to tak jej zostalo?
      • sir.vimes Hm, 25.11.07, 19:41
        a może niektórzy specjalnie palą na przystankach bo powstrzymują sie w jakichś
        innych miejscach?
        • estel7 Re: Hm, 25.11.07, 22:46
          Guzik mnie to obchodzi czy musieli się gdzie indziej powstrzymywać - obchodzi
          mnie to że muszę to wdychać, a kiedy pada to już w ogóle kanał bo przecież nie
          wyjdą spod zadaszenia na deszcz więc ja wybór w takiej sytuacji mam dupiaty.
          • mearulezz Re: Hm, 25.11.07, 22:54
            i wlasnie wtedy nalezy powiedziec wprost.:przepraszam dmucha mi pan /pani w
            twarz prosze odejsc z papierosem.
            przeciez to proste umiesz mowic -prawda???
            • estel7 Re: Hm, 25.11.07, 23:02
              Czy ja mówię że znoszę to w milczeniu, zwłaszcza jak byłam w ciąży to robiłam to
              za każdym razem i zazwyczaj efekt był zadziwiająco pozytywny, ale nie zawsze i
              dlatego jest kilka spraw z tą sytuacja związanych:
              1. to nie ja powinnam o to prosić bo i prawo i kultura jest po mojej stronie
              2. jak wracam z pracy to często jestem tak wykończona że po prostu nie mam
              ochoty na pyskówki, naprawdę różni ludzie sie trafiają
            • meg0814 Re: Hm, 27.11.07, 00:29
              mearulezz napisała:

              > i wlasnie wtedy nalezy powiedziec wprost.:przepraszam dmucha mi
              pan /pani w
              > twarz prosze odejsc z papierosem.
              > przeciez to proste umiesz mowic -prawda???

              Proste, proste, w 9-m-cu poprosiłam laskę na przystanku, żeby się
              oddaliła z papierosem spod wiaty, bo mi przeszkadza, odpowiedziała
              że ona nie widzi tutaj żadnego zakazuwink
              Nikt ze stojących z nami słowa nie powiedział.
              Oddaliłam się ja na deszczyk.
              Ot cowink
      • mathiola Re: Palaczki na oddz. położniczych... 28.11.07, 10:56
        A tak na marginesie, ja zupełnie nie rozumiem palących, którzy nie umieją się od
        palenia powstrzymać nawet przez kilka godzin (mówię o kopceniu na przystankach
        czy kiblach).

        A czy jesteś/byłaś nałogowym palaczem?
        Bo z tego co napisałaś, wnioskuję, że nie. Nałogowy palacz nie potrafi
        powstrzymać się przez kilka godzin od palenia, bo odczuwa głód nikotynowy.
    • jowita771 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 25.11.07, 23:23
      ja na szczęście nie trafiłam na palaczki, ale moja siostra naskarżyła na jedną
      do pieleniarek, bo miała dosyć smrodu z toalecie, a prośby pani palaczka miała w
      nosie.
      • mamaolutki a pielegniarki przy noworodkach 26.11.07, 12:43
        gdy ja rodzilam corke bylam w ciezkim szoku gdy zajrzalam do
        lazienki a tam ciemno.tyle dymu z papierochow nigdy nie widzialam i
        myslalam ze sie pali.ale jeszcze bardziej mnie zatkalo i wnerwilo
        gdy po urodzeniu malej poszlam wieczorem na sale z noworodkami a tam
        pielegniarki siedza w kantorku obok-kawka,czekoladki i papierosek.z
        natury spokojna myslalamm ze rozniose ta bude.no szlag mnie
        trafil.to ja 9 miesiecy probowalam chronic moje dziecko od
        wszelkiego zla a tu jakas fra..a mi dziecko podtruwa.przeprosily i
        do naszego wyjscia ze szpitala nie widzialam zeby palily przy
        dzieciaczkach.ale nie sadze zeby to sie nie powtarzalo.
    • przeciwcialo Re: Palaczki na oddz. położniczych... 26.11.07, 07:55
      Ze mna leżała kobieta w trzeciej ciazy, moja rówiesnica a wygladał
      na 45 lat. Myslałam ze takie późna dziecko rodzi. Paliła jak smok w
      łazience a pewnego pieknego dnia robili na gwałt cc w narkozie
      ogólnej bo dziecko sie dusiło. Potem dziecko pewnie tez
      w "atmosferze ochronnej" sie wychowywało i lamenty ze biedna takie
      chorowite.
    • babsee Re: Palaczki na oddz. położniczych... 26.11.07, 08:24
      A ja nie rozumiem argumentu że nie macie ochoty placic podatków na
      leczenie palaczy.Ja nie mam ochoty placic na zuli smierdzących i
      wszystkich ktorzy wskutek naduzywania alkoholu maja chora wątrobę i
      probelmy kardilogiczne.I co?
      A wiecie ze co druga karetka wyjezdzajaca do wezwania jedzie wlasnie
      do zapijaczonego żula?tak samo jak straż pożarna-do pożaru
      spowodowanego przez pijaka.
      Place bez wyjątku.
      Co do "pani doktor"-moralnośąc godna pożalowania.Kiesdys tez tu byla
      lekarka-moze ty Ty, tylko nick zmieniony?tamta pani nazwyala
      sie "Biala Dama"-zniknela jakis czas temu/Pasujecie
      charakaterologicznie do siebie.Ta sama bezszczelność.
    • jednorazowa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 26.11.07, 08:48
      Hmm... paliłam w czasie ciąży. Do czwartego miesiąca jakieś pół
      paczki dziennie, później strach o dziecko spowodował, że zeszłam do
      2-3 papierosów na miesiąc.
      Dziecko mam najzdrowsze ze wszystkich znajomych i rodziny. Ma 5 lat
      i w swoim życiu nie brało jeszcze żadnych (podkreślam żadnych)
      leków, oprócz szczepionek... Ściśle mówiąc, moje dziecko w swoim 5-
      letnim życiu miało 2 razy katar.

      Obecnie palę kilka papierosów dziennie. Zawsze myślałam, że to mało.
      Też znam takich co to wypalają po kilka paczek dziennie od
      kilkudziesięciu lat i nic im nie dolega.
      W zeszłym tygodniu byłam na badaniach i dowiedziałam się, że
      dorobiłam się astmy... sad(
      • myelegans Re: Palaczki na oddz. położniczych... 26.11.07, 14:37
        Ot i tlumaczenie typu "moj dziadek palil 50 lat i umarl bo wpadl pod
        samochod", sam fakt, ze ma 5 lat i nie choruje, jeszcze o niczym nie
        swiadczy. Astma czy alergia moze przyjsc nagle w kazdym wieku, czy
        sie do tego dolozylas, pewnie mozesz sie nie dowiedziec, ale
        watpliwosci bedziesz miec zawsze.
        Ja nie moge zrozumiec dlaczego, wyksztalceni, inteligentni ludzie, z
        dostepem do informacji funduja sobie i swoim dzieciom takie ryzyko.
        NIestety w Polsce palenie, nie jest jeszcze (mam nadzieje) obarczone
        stygma spoleczna. W innych krajach, paleniem wystawiasz sobie
        wizytowke osoby, hmmm, troszke z nizin socjo-ekonomicznych.
      • e_r_i_n Re: Palaczki na oddz. położniczych... 27.11.07, 19:37
        Uwielbiam takie argumenty.
        Ja przechodzilam na czerwonym swietle przez ulice i mnie samochod nie potracil.
      • croyance Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 12:02
        5 lat to nic. To nawet po Czarnobylu ludzie nie chorowali
        natychmiastowo. Ale za 10, 20, 30 lat.
    • protozoa Re: do wszystkich potępiających, zaszokowanych 27.11.07, 19:28
      i oburzonych!
      Mam prawo do własnych opinii na temat palaczy!
      Mam prawo wykonywania zawodu i prawo do decydowania o ordynowanych
      lekach!
      Oburzacie się - tez macie do tego prawo. Ale razu pewnego może tak
      się zdarzyc, że budżet NFZ , i tak juz ubogi w stosunku do potrzeb,
      nie będzie miał pieniędzy na leczenie Waszych dzieci, bo dopłaci do
      leków dla palaczy. I kto będzie winny? Oczywiście lekarz. Powodów
      znajdzie się sto. I nikt nie będzie analizował, że NFZ wydał gros
      pieniędzy na leczenie chorych na własne zyczenie.
      • karolinka123 Re: do wszystkich potępiających, zaszokowanych 27.11.07, 19:43
        nikt nie neguje twoich opinii dot. palaczy. chodzi jedynie o twoje bezndziejne
        mszczenie sieuncertain
        lekarz powinien byc z powolania, mam nadzieje ze niedlugo ktos na ciebie
        doniesie, szanowna lekarko!
        • protozoa Re: do wszystkich potępiających, zaszokowanych 28.11.07, 10:48
          Usmiałam się. Rozbawiłas mnie. A co ma donieść i do kogo? Kto ma mi
          dać wytyczne dotyczące wypisywania lekow? Ordynator? Dyrektor
          szpitala? Izba Lekarska? Urząd Skarbowy? Minister Zdrowia? Sąd
          Powszechny?
          Do każdej tej instytucji niezadowoleni pacjenci moga składać
          doniesienia! Nie boje się!
          O ordynowanych lekach decyduje TYLKO I WYŁĄCZNIE lekarz leczący!
          I mam prawo uważac, ze generyki sa gorsze zwłaszcza jeśli organizm
          jest zniszczony poprzez palenie papierosów.
          Powtarzam, budżet NFZ jest mizerny. Gros pieniędzy idzie na
          refundacje leków. Fundujac leki za grosze palaczowi, który niszczy
          sobie zdrowie na własne życzenie odbierasz szansę chemioterapii
          choremu na nowotwór. Wszystko pieknie jesli nie dotknie to Twojej
          rodziny. Mina robi sie inna, gdy chory z nowotworem słyszy w
          sierpniu, ze na leczenie musi czekac do stycznia. A czas to stawka
          życia. Nie ma pieniędzy, bo zostały one zjedzone przez finansowanie
          leczenia tych, którzy postanowili na własne życzenie zachorowac.
      • saszanasza Re: do wszystkich potępiających, zaszokowanych 28.11.07, 19:16
        A nie przyszło Ci do głowy, że obciążając takiego nałogowego palacza
        dodatkowymi wydatkami na drogie leki, po pierwsze pozbawiasz jego
        rodzinę, w tym może i bogu ducha winne dzieci dodatkowych pieniędzy
        na życie i utrzymanie (bo palacz, jak to palacz, dziecku jabłka nie
        kupi, a fajki dla siebie i owszem), po drugie: w dalszym ciągu
        narażasz pozostałych, powiedzmy niepalących podatników na straty,
        gdyż istnieje duże prawdopodobieństwo, że taki człowiek wobec
        niemożności utrzymania siebie i rodziny, na skutek nieplanowanych
        wydatków, będzie chciał skorzystać z pomocy Państwa (MOPS i inne
        rodzaje dofinansowania), a wiadomo, że pośrednio godzi to także i w
        Twój portfel.

        A Ty zamiast obwiniać palaczy za spowodowanie deficytów w służbie
        zdrowia, poczytaj trochę gazet, pooglądaj wiadomości, tam znajdziesz
        odpowiedzi, kto odpowiada za taki stan finansów w państwie.

        Ps. ja też nie jestem zwolenniczką palenia (potępiam zwłaszcza
        kobiety palące w ciąży), sama nie palę (ciąża), ale paliłam, i wiem,
        że trudno jest wyrwać się z nałogu.
      • ania1500 Re: do wszystkich potępiających, zaszokowanych 29.11.07, 22:37
        protozoa napisała:

        > i oburzonych!
        > Mam prawo do własnych opinii na temat palaczy!
        > Mam prawo wykonywania zawodu i prawo do decydowania o ordynowanych
        > lekach!
        > Oburzacie się - tez macie do tego prawo. Ale razu pewnego może tak
        > się zdarzyc, że budżet NFZ , i tak juz ubogi w stosunku do
        potrzeb,
        > nie będzie miał pieniędzy na leczenie Waszych dzieci, bo dopłaci
        do
        > leków dla palaczy. I kto będzie winny? Oczywiście lekarz. Powodów
        > znajdzie się sto. I nikt nie będzie analizował, że NFZ wydał gros
        > pieniędzy na leczenie chorych na własne zyczenie.

        ty jestes chora,nie masz prawa postepowac w ten sposob,to jest
        okropne,ten palacz placi takie same podatki jak ty i ma prawo byc
        leczony,ktos kto jest chory np.na raka watroby,tez moze cierpiec na
        ta chorobe w pewnym stopniu przez to jak sie odzywial,i co jak sie
        dowiesz,ze jadl przez 10 lat tylko pizze nie bedziesz go leczyc.ten
        watek powinien przeczytac ktos,kto by sie toba zajal,sa na to
        sposoby,nawet tutaj nikt nie jest dokonca anonimowy.
        takich lekarzy,ktorzy sami decyduja o finansach
        publicznych,faworyzujac ludzi np.nie palacych,lub moze jeszcze inne
        kryteria masz w zakresie dysponowania zyciem ludzkim,powinno sie
        wywalac,zabierac im prawo wykonywania zawodu,i karac.
    • limmar Re: Palaczki na oddz. położniczych... 28.11.07, 14:51
      A to tutaj jest mój wątek, moderatorki zabrały go z Niemowlę, właściwie to
      słusznie wink
      A ja na to forum zajrzałam przypadkowo smile
      • oolcik Re: Palaczki na oddz. położniczych... 28.11.07, 23:38
        a ktoś słyszał o akcyzie...

        myślę że palacze mają duży udział w finansach państwa
        i to co oni płacą to na ich leczenie powinno wystarczyć
        a że żyją krócej to i my na tym korzystamy

        a Pani Doktor składała przysięgę
        którą jak dla mnie łamie niestety
        ale to jej i jej sumienia sprawa
        • szamalka Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 01:24
          I to jest powód do dumy Pani Doktor? Niewiem czy to jest taki fajny
          i "mundry" pomysł. Szkoda, że zamiast sensownie walczyć z tymi
          szpitalnymi palaczami karze ich Pani drogimi lekami. Rozumiem, że
          gdyby pracowała Pani ze starszymi ludźmi to też by pani tak sie
          mściła za palenie? A jak w takim razie walczy Pani z personelem
          palącym bo nieuwierze, że nikt w pani szpitalu nie pali. Może ma
          pani jakieś profity od ilości wypisanych recept na droższe leki? To
          ja myślałam,że przynajmniej jak ktoś kończy medycyne to jest
          człowiekiem nietylko wyszktałconym ale też ma za zadanie
          uświadamienie ludziom głupoty i... echhh, szkoda słów. Chyba jest
          pani niesczęśliwą osoba i dlatego musi się codziennie mścić na
          ludziach: trochę polecze, wypiszę recepte a niech tam, niech wyda
          całe pieniadze na leki to niekupi fajek. Tak? Kierując się pani
          teorią: wystarczy zabrać alkoholikowi pieniądze to przestanie pić,
          tak. Oj Pani doktor, psychologi to Pani nie skończyła.
          • denea Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 07:18
            A propos leczenia palaczy chorych na własne życzenie i kosztów tego
            leczenia: dokładnie taki sam argument można zastosować wobec
            alkoholików, nadciśnieniowców, zawałowców (dobrze wiedzieli, co
            robią prowadząc niezdrowy tryb życia), ciężarnych z komplikacjami
            (jak coś było nie tak to mogła leżeć, a nie łazić, gropa jedna) itd,
            itp, można pewnie jeszcze długo wymieniać.
            Dla mnie to skandaliczne, ty masz ludzi leczyć a nie oceniać i
            wymierzać własną sprawiedliwość.
            • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 07:26
              Bez względu na to co myslicie o moich metodach i tak palacze dostana
              ode mnie recepty na leki nierefundowane.
              I być może dlatego właśnie będą pieniądze dla co najmniej jedną
              ciąże wysokiego ryzyka, która da się uratować, jedną chemioterapie,
              czy dializę. I może dotyczyć to Was lub Waszych dzieci.
              Ale tego nie widzicie, bo Wam się nalezy. Tylko pytanie skąd, bo
              pieniędzy mało a potrzeby duże. NFZ zafunduje generyki nałogowym
              palaczom, którzy nie chca się leczyć, bo "umrą zdrowsi", 'To jedyna
              ich przyjemność" itd, a zabraknie na np. dializy.
              Tego nie widać. Po prostu pacjent nie doczeka - w kolejce. I może
              być to ktos kogo kochacie, ktoś Wam bliski.
              • ewetka Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 09:16
                Błagam Cię, palacz też człowiek.
                Ja akurat palaczy rozumiem, bo sama paliłam. Miałam 18 lat i
                wciągnęło mnie na maksa. Dopiero kiedy zaszłam w pierwszą ciazę
                rzuciłam paenie i do dziś nie palę. Już wiem, ze po papierosa nie
                sięgnę, bo więcej dzieci nie planuję, a to był jedny czynnik
                motywujący do rzucenia palenia. Kończąc każdą paczkę obiecywałam
                sobie, że to ostatnia.
                Mam plących rodziców. Oni też palą od wielu wielu lat. Nałóg jest
                tak silny, że nie potrafią go rzucić. Juz przestaliśmy z bratem im
                tłumaczyć, bo oni wiedzą, rozumieją itd, ale to jest w tej chwili
                ponad ich siły.
                I co, odmówisz im leczenia dlatego, że palą?
                Dowalisz im receptę za kilkaset złotych? Oni nie są już w stanie
                zapnować nad tym nałogiem, sa juz na emeryturze i dzięki takim
                lekarzom połowę emerytury wydają na leki.
                I można śmiało powiedzieć, ze ta metoda odniosła skutek. Palą mniej.
                ALe palą. I zamiast lepszych papierosów (droższyh), które mają mniej
                substancji smolistych kopcą papierosy najgorszego sortu. To
                rzeczywiście znacząco poprawi ich stan zdrowia.
                Gratuluję podejścia i potawy!
              • ibera Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 09:21
                Mam nieodparte wrażenie, że już czytałam twoje posty. Wyglądasz mi
                na Białą damę, jak widać zmiana nicku nie wystarczy żeby rozpocząć
                na nowo swoją krucjatę.

                > I być może dlatego właśnie będą pieniądze dla co najmniej jedną
                > ciąże wysokiego ryzyka, która da się uratować, jedną
                chemioterapie,
                > czy dializę.

                Może coś wiesz o leczeniu (chociaż i z tym bym się spierała po
                przeczytaniu o twojej prywatnej zemście), ale na pewno nie masz
                pojęcia o ekonomii. Palacze w akcyzie tyle bulą do budżetu, że
                patrząc z tej strony - z nawiązką starcza na ich leczenie. Nie pisz
                tu proszę, że zamiast jednego palacza można uratować ciążę, czy
                chemioterapię. Nie baw się w Pana Boga, za mała jesteś na to.
              • saszanasza Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 09:53
                Kobieto, czy już niedostatecznie dużo osób wyraziło wręcz pogardę
                względem twoich praktyk...Ty naprawdę masz jakieś problemy ze sobą!
                A przede wszystkim pomyliłaś profesję. Zostań politykiem, może nawet
                ministrem i zmień zasady dofinansowania z budżetu!

                Co Ty myślisz, że dokonałaś jakiś oszczędności! Resort Zdrowia, jest
                jednym z bardziej skorumpowanych resortów i prędzej "zaoszczędzone
                przez ciebie pieniądze" trafią do kieszeni jakiegoś urzędasa, niż na
                potrzeby ludzi chorych na raka!!! Nic nie zmieniłaś i nie zmienisz.

                Stosując Twoje praktyki, lekarz ginekolog powinien np. rozdawać
                przekłute prezerwatywy młodym ludziom, którzy chcą rozpocząć
                wspołżycie, bo jego światopogląd i religia nie dopuszcza możliwości
                stosunków seksualnych przed ślubem.

                Altruistka od siedmiu boleści!

                Ps. jeszcze jedna mała dygresja: a co jeśli taki palacz, któremu
                przepisałaś tak drogi lek, nie wykupi go ze względu na brak
                pieniędzy, po czym wróci za jakiś czas do Twojego szpitala, bardziej
                chory i wymagający bardziej skomplikowanego i droższego leczenia,
                kto za to zapłaci, czy nie ja i inni podatnicy? A kto będzie temu
                winien? Bo mi tylko jedna osoba na myśl przychodzi: forumowa pseudo-
                lekarka uważająca się za Boga!!!
                • olamaj29 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 10:37
                  Protoza ma calkowitą rację powinna wywiesic jeszcze tabliczke na drzwiach
                  gabinetu (jeśli takowy ma bo czytając ją wątpie żeby faktycznie była
                  lekarzem)"Palaczy uprzejmie uprasza sie o przejście po kostnicę poniewaz w kraju
                  gdzie pol pensji zciaga sie na sluzbe zdrowia nie będą leczeni, niech sobie
                  chociaz wygodne lodóweczki pozajmują"

                  Wytłumacz mi prosze jak twoja pokrętna logika ma się np. do chorych na HIV
                  trzeba ich chyba wystrzelic w kosmos b przeciez większość z nich tez chora na
                  własne zyczenie geje,narkomani itp.
                  Ciekawa jestem kto dal ci prawo o decydowaniu o czyims zyciu a gdyby naprzykład
                  twój ojciec czyktoś inny z twojej rodziny palil i zachorowal tez bys tak postąpila??
                  • denea Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 10:55
                    Dokładnie tak, podzielam oburzenie kilku osób w tym wątku.
                    Chciałabym jeszcze dodać, że takie zachowanie prócz tego, że jest
                    sprzeczne z etyką zawodową lekarza, niesie za sobą konkretne
                    konsekwencje o których się nie wie, co nie zmienia faktu, że w
                    pewien sposób jest się za to odpowiedzialnym.
                    Pomyśl, droga lekarko, ile osób nie wykupi tych leków i jak to
                    wpłynie na stan ich zdrowia. Ile wykupi kosztem czegoś lub kogoś i
                    jaki to będzie koszt. Twoja zabawa w Boga to realne, złe skutki w
                    czyimś życiu - nie przeraża Cię ta świadomość ?
                    • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 11:04
                      To nie jest zabawa w Boga! Ludzie sa dorośli i świadomi swoich
                      decyzji. Przestańmy traktować ich jak idiotów i mysleć za nich!
                      Dlaczego Watra, PZU czy inny ubezpieczyciel nie zapłaci złotówki
                      odszkodowania gdy do wypadku dojdzie po wypiciu przez kierowcę
                      alkoholu?
                      Dlaczego nie bronicie tych kierowców? Przeciez duzo tracą. A idąc
                      Waszym tokiem rozumowania moga byc uzależnieni i mogą nie móc
                      przestać pić.
                  • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 11:00
                    Na szczęście mój Ojciec nie pali. Jest mądrym człowiekiem.
                    Marzy mi się szeroki program profilaktyczny - cytologia,
                    mammografia,kolonoskopia, wczesna prewencja choroby wieńcowej itd.
                    Program ogólnodostępny, dobry, mądry. Siec poradni dla palaczy i
                    alkoholików. Osoby poddające się kontroli, a więc dające sobie
                    szansę na wczesne wykrycie choroby i leczenie i leczeniu ( ale bez
                    kolejek ) miałyby ulgi prozdrowotne i niskie ubezpieczenie.
                    Kto się bada i leczy jest proste do sprawdzenia ( PESEL + komputer).
                    A ponieważ nie można nikogo do niczego zmuszać ( Polak i tak wie
                    najlepiej) osoby nie badające się, nie dające sobie szans, nie
                    podejmujące leczenia, palące itd. nie korzystałyby z ulg.
                    Ubezpieczyciel miałby prawo ustalać dla nich indywidualne stawki .
                    Tak więc - chodzisz do ginekologa, robisz mammografie, cytologię
                    itd. - płacisz 10% tego co Twoja sąsiadka, która olewa własne
                    zdrowie i profilaktykę. Bo ona choruje na własne życzenie.
                    Sportowcy - dlaczego uprawiając sporty ekstremalne maja nie płacić
                    dodatkowego ubezpieczenia? Narażaja się świadomie.
                    Czy wiecie, że inne stawki ubezpieczenia są dla nauki jazdy a inne
                    dla kierowców samochodow osobowych? Ktos już kiedys to wymyślił.
                    • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 19:13
                      Chylę czoła i życzę nam wszystkim, żeby kiedyś tak właśnie wyglądał system
                      ubezpieczeń zdrowotnych.
                  • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 19:05
                    olamaj29 napisała:

                    > Wytłumacz mi prosze jak twoja pokrętna logika ma się np. do chorych na HIV
                    trzeba ich chyba wystrzelic w kosmos b przeciez większość z nich tez chora na
                    własne zyczenie geje,narkomani itp.

                    Ja ci wyjaśnię, bo to dosyć proste jest smile
                    Według zaproponowanej logiki osoba chora na HIV, która NIE PODJĘŁA ŻADNYCH
                    STARAŃ żeby zerwać z narkotykami, nie powinna mieć refundowanych leków. Co w tym
                    takiego szokującego ?
                    • denea Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 20:20
                      gaja78 napisała:

                      > olamaj29 napisała:
                      >
                      > > Wytłumacz mi prosze jak twoja pokrętna logika ma się np. do
                      chorych na HI
                      > V
                      > trzeba ich chyba wystrzelic w kosmos b przeciez większość z nich
                      tez chora na
                      > własne zyczenie geje,narkomani itp.
                      >
                      > Ja ci wyjaśnię, bo to dosyć proste jest smile
                      > Według zaproponowanej logiki osoba chora na HIV, która NIE PODJĘŁA
                      ŻADNYCH
                      > STARAŃ żeby zerwać z narkotykami, nie powinna mieć refundowanych
                      leków. Co w tym
                      > takiego szokującego ?

                      Hmm, niech pomyślę... może to, że to sprzeczne z prawami człowieka ?
                      Niehumanitarne ?
                      Idąc tym tropem państwo nie powinno refundować leków zawałowcom,
                      nadciśnieniowcom, cukrzykom i dużo można jeszcze znaleźć chorób,
                      które po części przynajmniej są na własne życzenie. Jak ktoś nie
                      uczynił żadnej próby np. opanowania własnego BMI na przyzwoitym
                      poziomie tylko żarł całe życie przed tv i na spacery nie chodził to
                      niech buli i nie jojczy, w końcu sam jest sobie winien.
                      A skoro już zaczynamy wartościować, kto na co zasługuje, to stąd już
                      krok do podniesienia składek powiedzmy ciemnookim bo na przykład
                      amerykańscy naukowcy odkryją, że tacy ludzie częściej zapadają na
                      cośtam. Medical fiction...
                      Wątpię, żeby taka idea przeszła w ubezpieczeniu powszechnym, bo jest
                      sprzeczna z Konstytucją. Wszyscy ludzie mają równe prawo do leczenia.
                      W prywatnym ubezpieczeniu na życie - czemu nie ? Jak ktoś chce żeby
                      rodzina dostała kasę po jego śmierci a ma szanse żyć krócej to jego
                      sprawa, niech płaci więcej. Tylko ubezpieczyciel musiałby wziąć pod
                      uwagę więcej czynników niż tylko palenie IMO.
                      • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 20:48
                        To:

                        > > Według zaproponowanej logiki osoba chora na HIV, która NIE PODJĘŁA
                        > ŻADNYCH
                        > > STARAŃ żeby zerwać z narkotykami, nie powinna mieć refundowanych
                        > leków. Co w tym
                        > > takiego szokującego ?

                        I to:

                        > Jak ktoś nie uczynił żadnej próby np. opanowania własnego BMI na przyzwoitym
                        poziomie tylko żarł całe życie przed tv i na spacery nie chodził to niech buli i
                        nie jojczy, w końcu sam jest sobie winien.

                        Ma w sobie ten sam związek przyczynowo-skutkowy ? Serio serio ?

                        Ja może trochę jaśniej postaram się:
                        Konstrukcja mojej wypowiedzi:

                        <człowiek daje sobie w żyłę> -> <diagonza HIV> -> <człowiek dalej daje sobie w
                        żyłę> -> <odebranie prawa do refundowanych leków>

                        Konstrukcja twojej wypowiedzi:
                        <człowiek źle się odżywia> -> <diagnoza choroby związanej z otyłością> ->
                        <odebranie prawa do refundowanych leków>

                        dla ciebie te dwie konstrukcje są takie same ?
                        Łał big_grin
                        • denea Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 22:01
                          Moment, skoro chcesz 'karać' ludzi szkodzących własnemu zdrowiu to
                          należy karać wszystkich, którzy mimo świadomości że ich zachowanie
                          może mieć zły wpływ na ich zdrowie tego zachowania nie zmieniają.
                          Może mniej by Cię szokował przykład miłośników sportów
                          ekstremalnych, powinni liczyć się z ewentualnych złamaniem tak jak
                          narkoman powinien liczyć się z możliwością złapania HIV.
                          Zasada ta sama.
                          Nie rozumiem tego ŁAŁ
                          • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 22:10
                            denea napisała:

                            > Moment, skoro chcesz 'karać' ludzi szkodzących własnemu zdrowiu to
                            > należy karać wszystkich, którzy mimo świadomości że ich zachowanie
                            > może mieć zły wpływ na ich zdrowie tego zachowania nie zmieniają.

                            Ja pisałam tylko ludziach o już zdiagnozowanych chorobach, którzy swoim trybem
                            życia przekreślają skuteczność prowadzonego leczenia.
                            Tylko o nich. Dość pochopnie wyciągasz wnioski z moich wypowiedzi a twoje
                            interpretacje są delikatnie mówiąc "luźne".

                            Poza tym ja nie mam zamiaru nikogo karać. Jeśli palacz ma zdiagnozowaną chorobę,
                            której leczenie nie ma żadnego sensu jeśli tenże palacz nie stanie się byłym
                            palaczem, to nierefundowanie mu leków nie jest żadnym karaniem a po prostu
                            niemarnotrawieniem pieniędzy z jednej strony i próbą przemówienia do rozsądku
                            pacjenta z drugiej.

                            > Może mniej by Cię szokował przykład miłośników sportów
                            > ekstremalnych, powinni liczyć się z ewentualnych złamaniem tak jak
                            > narkoman powinien liczyć się z możliwością złapania HIV.
                            > Zasada ta sama.

                            No nie ta sama. Ja nie pisałam o ludziach, którym coś się może przytrafić, ale o
                            ludziach którym już się przytrafiło i swoim postępowaniem uniemożliwiają
                            skuteczność leczenia.
                            • denea Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 22:25
                              Wiesz co... nie rozumiemy się. I to raczej z mojej winy, przyznaję,
                              bo wrzuciłam Cię do jednego worka z Protozoa, chyba przez to że
                              pociągnęłaś dalej temat akurat wysokości składek i wizji systemu. Ty
                              chcesz podyskutować merytorycznie o finansowaniu systemu opieki
                              zdrowotnej, mnie ponosi bo szlag mnie trafia że lekarz swoje decyzje
                              opiera nie na wiedzy a wyłącznie na własnym widzimisię. Więc
                              dogadujemy się jak kura z prosięciem wink
                              Po prostu się boję że ktoś z moich bliskich trafi na lekarza
                              fanatyka i przez to ucierpi. Abstrahując od palenia. I to jest dla
                              mnie w tym wątku najważniejsze.
                              • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 22:51
                                denea napisała:

                                > dogadujemy się jak kura z prosięciem wink

                                wink))

                                > Po prostu się boję że ktoś z moich bliskich trafi na lekarza
                                > fanatyka i przez to ucierpi. Abstrahując od palenia. I to jest dla
                                > mnie w tym wątku najważniejsze.

                                Rozumiem. Lekarz-fanatyk rzeczywiście może wiele złego zrobić drugiemu człowiekowi.
    • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 10:50
      Jest NIEPRAWDĄ, że palacz nie może uwolnic się od nałogu. Nie może
      bo nie chce, bo jest mu z tym przyjemnie, wygodnie, bo lubi. Bo ma w
      dupsku to, że swoim naogiem zatruwa zycie innym - poproście palacza
      na przystanku zeby nie dmuchał Wam w nos a usłyszycie wiązankę, że
      mu wolno, ze jest wolność!
      Miałam kiedys sąsiadkę. Paliła jak smok. Miała ze 40 lat, wyglądała
      na 60. Paliła na balkonie dmuchając na mój balkon praktycznie
      uniemożliwiając mi korzystanie z niego. Ba gdy wychodziła na
      papierosa musiałam zamykac okna. Była głucha i ślepa na moje prosby,
      że mam dzieci, że nie lubię dymu.Paliła do 3 paczek dziennie.
      Przy tym zanosiła się "pieknym" kaszlem.
      I razu pewnego posrodku nocy słyszymy walenie do drzwi. Jej, chyba
      10-12 letni syn zanosząc się płaczem błaga, zeby ratowac mamę,
      dzwonic po pogotowie. Był to czas, gdy komórek jeszcze nie było, a
      telefon nie znajdował sie w każdym , nawet warszawskim, mieszkaniu.
      Idę, mąż dzwoni po karetkę. Stwierdzam narastającą ( dosłownie z
      sekundy na sekundę duszność), kobieta traci kontakt. Wszystko dzieje
      się na oczach jej dziecka. Podaję dożylnie leki ( mąż doszukał się
      ich). Efekt żaden. Po 5-7 minutach jest pogotowie. Intubacja i na
      gwizdkach na oddział. Kilkudniowy pobyt na wysokospecjalistycznym
      oddziale w stanie śpiączki farmakologicznej. Pierwsza próba
      wybudzenia zakończona niepowodzeniem, druga - sukces! Dziecko w
      szoku. Nie dodałam, że sąsiadka jest samotna matką.
      Lekarze rozmawiają z nią o nałogu. W tym momencie jeden z nich
      proponuje włączenie jej do programu, pod warunkiem, że rzuci
      palenie. Takie są wymogi programu. Sąsiadka nie jest przekonana.
      Błaga ja dziecko, namawiają lekarze.
      Kilka dni póxniej na oddział zostaje przyjęta inna kobieta ( takze
      wieloletnia palaczka) z podobnymi objawami. Ma mniej szczęścia.
      Umiera. Widzi to moja sąsiadka. Rano sama idzie do lekarza i
      obiecuje, że nie tknie papierosa. Zostaje włączona do programu.
      Niebawem, jeszcze bardzo słaba, wraca do domu. Nie pali. Rzuciła
      papierosy. Wiem to, bo nie czuję smrodu.
      Póxniej na wiele lat straciłysmy kontakt. Zmieniłam mieszkanie. Rok
      temu spotkała mnie w szpitalu. Nie poznałam jej. Inna kobieta.
      Zniknął kaszel, nie śmierdziała, wyglądała młodo i ładnie. Modna
      sukienka.
      Komentarz zostawiam tym, które są zwolenniczkami pobłażania palaczom.
      I jeszcze jedno. Kilka lat temu miałam na oddziale koszmarną
      awanturę z pacjentem, który był na tyle słaby, że nie mógł sie
      poruszac, za to na tyle zdeterminowany, aby zapalić. I zapalił w
      łózku szpitalnym nie licząc się z innymi chorymi. Powiedział, że
      będzie palił i juz. To, że obok byli inni chorzy miał gdzieś.
      Powiedziałam, że w szpitalu palić mu nie wolno i nie będzie. A on na
      to, zeby go wypisać do domu. Stan na to nie pozwalał, wiec tłumacze,
      ze na swoja odpowiedzialnośc nie uczynie tego. Facet swoje, więc ja
      zaproponowałam mu wyjście do domu na własne życzenie. Zgodził się.
      Podpisał w Historii Choroby, a ja w nocy zrobiłam wypis.
      Facet w tym czasie próbował raz jeszcze zapalić. Interweniowała
      ochrona. W nocy zamowił taksówkę i pojechał do domu. Rano karetka
      przywizla go w stanie naprawdę cięzkim. Ledwo go odratowaliśmy. Nie
      palił juz więcej.
      Można? Tak - ważna jest motywacja. A nie od dziś wiadomo, ze jedna z
      największych motywacji , obok zagrożenia życia, jest brak pieniędzy.
      • oolcik Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 11:23
        masz swoje racje
        całkiem słuszne zresztą

        tylko czy można kogoś uszczęśliwiać na siłę??
        to z ubezpieczeniami-fajne-tylko w naszym kraju??
        śmiało można powiedzieć nie realne

        i jeśli faktycznie jesteś lekarzem
        to pomyśl czasem o rodzinach/dzieciach tych nieszczęsnych palaczy




      • saszanasza Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 11:55
        protoza, my nie bierzemy w obronę palaczy!my bronimy pewnych zasad i
        warości, które są przez Ciebie (jako osoby od której w pewnym sensie
        i w pewnej sytuacji możemy być zależne) celowo i z premedytacją
        naruszane.
        Jako człowiek masz prawo do wyrażenia własnego zdania, własnej
        flustracji czy dezaprobaty dla czyjegoś postępowania. Ale jako
        lekarka, powinnaś wyzbyć się uprzedzeń i działać zgodnie z zasadami
        etyki lekarskiej.
        Ja też mam żal do rodziców że mają w d....zdrowie moje i mojego
        dziecka, paląc przy nas ogromne ilości petów, ale to nie oznacza, że
        przestanę ich kochać, ponieważ dużo im zawdzięczam.

        Palacze to nie przestępcy! Kto wie, może jakiś palacz kiedyś uratuje
        Twoje dziecko spod jadącego samochodu, a inny opracuje skuteczną
        metodę walki z niektórymi chorobami, a jeszcze inny po prostu
        wychowa swoje dzieci na dobrych ludzi. Tego nie wiesz, ale ja wiem
        że postępując w taki sposób jak dotychczas pozbawiasz tych ludzi tej
        możliwości.

        Znalazłam pewną adekwatność twojej wypowiedzi z tym co pisałam
        wcześniej, i trochę się powtórzę: z Twojej wypowiedzi wynika, że to
        pacjent był winien ponownego powrotu do szpitala (i tu się zgadzam),
        ale z Twojej praktyki przepisywania drogich leków wynika, że to ty
        ponosisz winę za potencjalne powroty do szpitali tych ludzi, którzy
        nie zdecydują się ich wykupić, właśnie ze względu na wysokie koszty
        zakupu.
      • denea Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 15:41
        Odpiszę hurtem na kilka Twoich postów, żeby nie mnożyć drzewka i nie
        robić zamieszania.
        Argument z alkoholikiem za kierownicą jest tu niewłaściwy. Niech
        sobie pije na zdrowie/na chorobę, prawo zabrania mu jedynie
        prowadzić pod wpływem. W przypadku palaczy nie ma takiego zakazu,
        nie widzę tu analogii. I naprawdę nie chodzi o pobłażanie palaczom !
        Wizja systemu ubezpieczeń jest niegłupia, owszem, niech państwo jako
        twórca takich rozwiązań promuje zachowania prozdrowotne. Ale co jest
        w gestii państwa nie jest w gestii obywatela. I tak na marginesie o
        argument ekonomiczny absolutnie nie musisz się kłopotać, bo Polska
        razem z UE robi to za Ciebie, podnosząc akcyzę do poziomu unijnego.
        Być może nie wiesz o tym, ale papierosy drożeją z dnia na dzień,
        paczka najtańszego szajsu kosztuje w tej chwili ok. 6 zł i spora
        grupa palaczy z tego powodu z pewnością palenie rzuciła. Inni pewnie
        wolą nie dojadać ale zapalić, a jak paczka dobije do 10 zł będą
        robić skręty z herbaty czy czego tam, ale będą palić nadal.
        No i tu kolejna kwestia: można rzucić, oczywiście, że można.
        Teoretycznie. Nie do każdego docierają argumenty zdrowotne czy
        ekonomiczne, dwóch rzuci a trzeci będzie jarał przez rurkę w
        tchawicy. Sama znam dwie osoby po operacji nowotworów, które mimo to
        nadal palą, zresztą nawet w tym wątku opisywano podobne przypadki.
        Więc please, nie przytaczaj łzawych historii o pacjentach, którzy
        rzucili bo na pewno znasz takich, którzy nie rzucili do samej
        śmierci.
        Napiszę jeszcze raz o co nam tutaj chodzi bo chyba nie chcesz
        przyjąć tego do wiadomości.
        Przychodzą do Ciebie chorzy ludzie, Ty masz obowiązek im pomóc
        według swojej najlepszej wiedzy i możliwości. Ale świadomie i celowo
        przepisujesz im najdroższe leki, na własną rękę karząc ich za to, że
        palą. Z pewnością zdajesz sobie sprawę, że wielu z nich leków nie
        wykupi, a skoro wypisujesz receptę to są im do czegoś potrzebne.
        Czyli to, że tych leków nie zażyją wpłynie niekorzystnie na ich
        zdrowie. Co najmniej, bo nie wiem, jaką masz specjalizację i czy na
        przykład brak leków nie zagraża życiu pacjenta.
        No więc sorry, ale jednak niezaprzeczalnie bawisz się w Boga i na
        dodatek na moje oko popełniasz przestępstwo z art. 160 kk (narażenie
        na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na
        zdrowiu).
        Przemyśl jeszcze raz nasze argumenty i jeśli chcesz prowadzić
        prywatną krucjatę przeciw paleniu (czemu w końcu trudno się dziwić)
        to zapodawaj pacjentom pogadanki na ten temat. Jako lekarz masz do
        tego prawo. Ale nie wolno Ci ZWŁASZCZA jako lekarzowi narażać
        ludzkiego zdrowia/życia bo nie znosisz palaczy.
        • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 15:49
          denea, dobrze i słusznie prawisz, ale mam wrażenie, że protozoa, to
          człowiek typ beton. żadne, a tym bardziej rozsadne argumenty do niej
          nie trafiają.
          chyba dużo rozsadniej byłoby zdobyc numer IP tej pani i nasłać na
          nią komisję etyki lekarskiej, a zapodane przez nią teksty tu na
          forum sprzedać wraz z jej oficjalnymi danymi regionalnemu
          dziennikowi. wtedy niech przynajmniej pacjenci mają wybór czy pójść
          do niej, czy nie. a i dyrekcja szpitala, w którym pracuje niech się
          zastanowi, czy naprawdę takiego pracownika potrzebuje.
          • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 15:55
            A wiesz, cholernie się boję smile
            • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 15:56
              nikomu nie chodziło o wzbudzenie w tobie strachu. nawet to na opak
              rozumiesz.....
            • olamaj29 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 16:09

              • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 16:15
                Ulżyłaś sobie? Złość piekności szkodzi, więc może tego nie rób bo
                zbrzydniesz!
                A może się tak zdarzyć, że lekarz będzie zajęty ratowaniem palacza z
                powodu choroby na jego własne życzenie a w tym czasie nie uratuje
                kogos z Twoich bliskich. I na kim będziesz wieszac psy? Na lekarzu-
                nie myle się. Sorry , na konowale, bo to Twoja retoryka. smile
                • olamaj29 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 16:25
                  Kobieto o czym ty mowisz wydaje mi sie ze zarowno palacz jak i niepalcy ma prawo
                  do opieki lekarskiej, skoro zapieprzam po kilka godzin dziennie zarabiam na
                  swoje papierosy jak rowniez na sluzbe zdrowia gdzie odciagaja mi dosc pokazna
                  sume na skladke to mam chyba prawo wymagac zeby leczono mnie bez wzgledu na to
                  czy pale czy nie.Swoja droga ciekawe czy informujesz o swoich praktykach
                  pacjentów, mowisz im "wie pan/pani co przepisze panu/pani 3 razy drozsze leki bo
                  pan palii prosze cie nie porownuj palenia do jazdy samochodem po pijaku bo to
                  dwie rozne sprawy.O ile wiem palenie nie jest zagrozone kara pozbawienia wolnosci.
                  • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 19:22
                    olamaj29 napisała:

                    > do opieki lekarskiej, skoro zapieprzam po kilka godzin dziennie zarabiam na
                    > swoje papierosy jak rowniez na sluzbe zdrowia gdzie odciagaja mi dosc pokazna
                    > sume na skladke to mam chyba prawo wymagac zeby leczono mnie bez wzgledu na to
                    czy pale czy nie.

                    Jeśli zachorowałabyś na POCP (tfu tfu oczywiście) i po diagnozie paliłabyś
                    paczkę fajek dziennie, to IMHO nie powinnaś mieć prawa do bezpłatnego leczenia
                    tej choroby. Prawo to nabyłabyś z chwilą zapisania się na terapię dla
                    uzależnionych od nikotyny.
                    • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 20:23
                      gaja78 napisała:

                      > Jeśli zachorowałabyś na POCP (tfu tfu oczywiście) i po diagnozie
                      paliłabyś
                      > paczkę fajek dziennie, to IMHO nie powinnaś mieć prawa do
                      bezpłatnego leczenia
                      > tej choroby.

                      dzieki bogu nie tobie jest dane zmieniać prawo i nie przyswajaj
                      sobie wirtualnie tej możliwości. może zacznij pisać ksiażki, dobry
                      sposób na wyartykułowanie swoich fantazji.
                      • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 20:51
                        demarta napisała:

                        > gaja78 napisała:
                        >
                        > > Jeśli zachorowałabyś na POCP (tfu tfu oczywiście) i po diagnozie
                        > paliłabyś
                        > > paczkę fajek dziennie, to IMHO nie powinnaś mieć prawa do
                        > bezpłatnego leczenia
                        > > tej choroby.
                        >
                        > dzieki bogu nie tobie jest dane zmieniać prawo i nie przyswajaj
                        > sobie wirtualnie tej możliwości. może zacznij pisać ksiażki, dobry
                        > sposób na wyartykułowanie swoich fantazji.


                        ŁAŁ big_grin
        • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 16:11
          Przeczytaj uważnie. I picie i palenie nie jest zabronione! Tylko jak
          kierowca NA WŁASNE ŻYCZENIE spowoduje wypadek ( bo świadom tego, że
          po alkoholu nie wolno mu prowadzic samochodu, refleks nie ten itd, a
          jednak ryzykuje) to ubezpieczyciel nie zapłaci mu ani złamanego
          grosza. Zero. Nul.
          Jak palacz NA WŁASNE ŻYCZENIE ( bo jest świadom, że paląc rujnuje
          sobie i innym życie, jest cos takiego jak palenie bierne) zachoruje
          to dlaczego NFZ ma za to płacić?
          Czym róznia sie ci ubezpieczyciele? I OC i składka NFZ-owska są
          obowiązkowe!
          Obawiam się, że chodzi własnie o pobłazanie palaczom! O to, że mogą
          bezkarnie truc i siebie i innych.
          Jakie mam prawa jako osoba nieznosząca smrodu z papierosów, ba wręcz
          uczulona na dym, gdy palacz bezczelnie dmucha mi w nos?
          Kogo mam zawiadomic?
          Kto stanie po stronie zadymionych i trutych biernych palaczy?
          Dlaczego mam rezygnowac z odpoczynku na balkonie ?
          Palacze są egoistami. Nie obchodza ich niepalący i ich zdrowie.
          Ja nikomu nie szkodzę. Leczę jak potrafię najlepiej. Ordynuję leki
          oficjalnie dopuszczone, zarejestrowane i dostępne w aptekach.
          Mam prawo uważać , że są one lepsze. Nie łamię żadnego kodeksu,
          żadnych przepisów.
          Jesli palacza stać na 6-10 złotych dziennie na papierosy to zapłaci
          80-100 złotych ( róznowartość 10-12 paczek) za leki, za które
          zapłaciłby 25-45 złotych ( 3-6 paczek).
          Owszem, widziałam ludzi, którzy nie chcieli rozstac się z
          papierosami do smierci. Widziałam przedwczesnie osierocone dzieci,
          widziałam na seksjach płuca palaczy, widziałam niewyobrażalne
          cierpienie ludzi duszących się, widziałam stale chorujące dzieci,
          których mamy nie mogły odmowic sobie papierosika. I dlatego uwazam,
          że postepuje słusznie.
          P.S. Wchodząc codziennie rano do pracy wchodzę w oparach dymu.
          Jestem zmuszona do wdychania tego świństwa, bo....pacjenci przed
          szpital wychodzą sobie "na dymka". Czy są oni w porządku, ze
          zmuszaja mnie do tego?
          Co więcej - czy są oni w porządku narażając zdrowie i życie innych
          CHORYCH ludzi przemierzających tę samą droge i tak samo zmuszanych
          do inhalowania się dymem?
          Czy biora oni odpowiedzialnośc za całkiem mozliwy atak astmy u
          alergików, którzy przyszli do szpitala szukac pomocy?
          Wszelkie próby wykurzenia kurzących kończą się fiaskiem. Więc każda
          metoda walki jest dobra!
          • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 18:35
            protozoa. byłabym skłonna uznać, ze twoje praktyki mają prawo bytu,
            ALE!!! twoi pacjenci powinni mieć prawo do informacji o twoich
            przekonaniach. kazdego powinnaś wiec informować o tym, że u innego
            lekarza otrzymają to, czego u ciebie nie i dlaczego. bo jeśli nie
            daj boże jeszcze przyjmujesz prywatnie (za grubą kasę) i w taki
            sposób wysadzasz swoich klientów w kosmos, to jesteś zwykłą oszustką
            a nie lekarzem godnym podziwu. i niechze zgadnę..... na tyle
            uczciwości w sobie nie masz, żeby pacjentów potraktować z szacunkiem
            i wyjaśnić im filozofię swojego pseudolekarskiego postępowania. a to
            juz jest problem. i niestety problem twoich pacjentów. mam nadzieję,
            że przyjdzie czas, kiedy ktoś ciebie potraktuje równie żenująco i
            życzę ci, zebyś została w życiu wpędzona przez kogoś w taki sam
            kanał, w jaki ty wysyłasz nieświadomych niczego ludzi. bo na walkę z
            ich papierośnictwem wprost cię nie stać. uciekasz się tylko do
            wykorzystania naiwności i niewiedzy twoich pacjentów. i nie mów mi,
            że to jest walka fair.
          • nefretete28 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 19:08
            co to za bełkot!? Tak sie zastanawiam? Może napisz otwarcie , ze z
            adrogie leki masz wycieczki i inne bonusy z firmy farmaceutycznej?
            Jeśli mi przeszkadza dym papierosa unikam takiego miejsca, wiec nie
            pisz ze w calym szpitalu unoszą sie kłeby dymu, bo to bzdura!

            Mój dziadek umarł na raka krtani, tak, tak palił cale życie, mial
            tez z\raka na plucach zyl z 1/3 całe zycie. Na starosc głosil, ze
            to przez faje. Cierpial okrutnie, na koniec pił morfine jak syrop.
            Poddal sie operacji aby miec dziurkę w gardle, bo juz jesc nie
            mógł. Nie przezyl, serce po 2 dniach przestalo bić.
            Piszesz, ze sie nad tymi co pala nie litujesz, owszem ja nie pale.
            Dla niktorych to moze glupia przyjemnosc , nawyk, kazdy ma jakies.
            Głupio piszesz, wiesz, przyszło mi na myśl, ze jakby taka żonę mąż
            zaraził wirusem hiv to też bylaby to jej wina bo wiedziala na co się
            pisze i tez byś jej wypisala droższe leki?
            • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 30.11.07, 14:02
              Przepraszam, ale jak mam dostac się do szpitala? Przez komin czy
              okno? Bo wszystkie wejścia sa okupowane przez palaczy, którzy nie
              dość, ze szkodzą sobie, to jeszcze innym. Chory człowiek , w tym na
              astme, nie ma szans wejść do szpitala nie narażając się na wdychanie
              dymu.
              Jedynymi bonusami od firm farmaceutycznych sa plastikowe długopisy,
              karteczki, kubek. Kiedyś i bardzo niewielka ilośc lekarzy ( i to na
              prowincji, pierwszego kontaktu) miała większe bonusy. I to akurat
              uważam za moralnie problematyczne. Odmówiłam płatnego wykładu
              będącego kryptoreklama określonego leku.
              I czytaj proszę ze zrozumieniem!
          • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 19:30
            protozoa napisała:

            > Obawiam się, że chodzi własnie o pobłazanie palaczom! O to, że mogą
            > bezkarnie truc i siebie i innych.

            Ja też mam takie wrażenie. Dopóki realizacje pomysłów takich jak twoje nie staną
            się powszechne realizowane, nałogowi palacze dalej będą tkwić w swoich nałogach
            jarając sobie dymka na oddziale chorób płuc w szpitalu w poczuciu mieszczenia
            się w normie społecznej.

            Jedyna nadzieja w urynkowieniu systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Z prywatną firmą
            ubezpieczeniową czynny palacz chory na POChP będzie się musiał rozliczać nieco
            inaczej jak z NFZ-em. Miejmy nadzieję...
            • saszanasza Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 20:13
              Jezu, następna nawiedzona.... Może wymieńcie się telefonami i
              rozpocznijcie swoją prywatną wendettę.
              Może inne się dołączą. Pracownik banku zacznie doliczać dodatkową
              marżę wyjątkowo gburowatym klientom, bo nie toleruje chamstwa,
              adwokat będzie "tak bronił oskarżonych", żeby ci zostali skazani,
              nawet jeśli są niewinni, bo brzydzi się zbrodnią, chirurg tak
              poskłada sprawcę wypadku, żeby już nie mógł normalnie chodzić, bo
              zasłużył.

              ps. a propos, Ty przeczytałaś to, co napisałaś? bo to jest bełkot
              jakiś. zdecyduj się, albo jesteś za rozpowszechnieniem "takich
              praktyk", albo za reformą...
              • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 20:54
                saszanasza napisała:

                > Jezu, następna nawiedzona.... Może wymieńcie się telefonami i
                > rozpocznijcie swoją prywatną wendettę.
                > Może inne się dołączą. Pracownik banku zacznie doliczać dodatkową
                > marżę wyjątkowo gburowatym klientom, bo nie toleruje chamstwa,
                > adwokat będzie "tak bronił oskarżonych", żeby ci zostali skazani,
                > nawet jeśli są niewinni, bo brzydzi się zbrodnią, chirurg tak
                > poskłada sprawcę wypadku, żeby już nie mógł normalnie chodzić, bo
                > zasłużył.
                >
                > ps. a propos, Ty przeczytałaś to, co napisałaś? bo to jest bełkot
                > jakiś. zdecyduj się, albo jesteś za rozpowszechnieniem "takich
                > praktyk", albo za reformą...

                A ja proponuję pomyśleć nad związkami przyczynowo-skutkowymi w omawianym
                problemie. Bo to z niezrozumienia tego, co jest przyczyną a co konsekwencją jest
                problem w tym wątku wink
            • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 20:20
              > Jedyna nadzieja w urynkowieniu systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Z
              prywatną firm
              > ą
              > ubezpieczeniową czynny palacz chory na POChP będzie się musiał
              rozliczać nieco
              > inaczej jak z NFZ-em. Miejmy nadzieję...

              gaja, narazie takich możliwosci nie ma. jak wejdą w życie będziemy
              miały realne powody, żeby rozmawiać o tym w inny sposób. a takie
              pisanie palcem po wodzie nie przystoi wykształconym ludziom.
              • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 20:56
                demarta napisała:

                > gaja, narazie takich możliwosci nie ma. jak wejdą w życie będziemy
                > miały realne powody, żeby rozmawiać o tym w inny sposób. a takie
                > pisanie palcem po wodzie nie przystoi wykształconym ludziom.

                Ke ?
                Przecież my tu nie rozmawiamy o prawie do leczenia w ogóle. Tylko o nie
                dopłacaniu państwa do leku, który i tak nie ma szans zadziałać przy takim a nie
                innym trybie życia pacjenta. Nie mówimy o płaceniu lub niepłaceniu w ogóle.
                Tylko o płaceniu mniej albo więcej. Nie jest to więc zagadnienie o tak ostrym
                wymiarze etycznym, żeby rozmowa o tym była "niegodna wykształconego człowieka".
                • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 21:12
                  gaja, powiem tak: trochę nieszczęśliwie podpięłaś się ze swoimi
                  pomysłami na refundacje, składki i tym podobne pod tresci wyrażane
                  przez protozoę. dla mnie mówicie o tym TYLKO podobnie, a
                  niejednomyślnie. protozoa wyraźnie występuje jako osoba jawnie
                  mszcząca się, jak to sama ujęła i do tego w sposób
                  ykhym....kontrowersyjny, jak sama zauważyłaś. miedzy tobą a protozoa
                  wyczuwam mały niuans (na twoją korzyśćwink). wierzę, że chcesz dobrze,
                  ale nie rób proszę wszystkiego co możliwe, żebym uwierzyła, że
                  pochwalasz proceder uprawiany przez protoza. bo i tak nie uwierzę wink
                  • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 21:21
                    demarta napisała:

                    > gaja, powiem tak: trochę nieszczęśliwie podpięłaś się ze swoimi
                    > pomysłami na refundacje, składki i tym podobne pod tresci wyrażane
                    > przez protozoę. dla mnie mówicie o tym TYLKO podobnie, a
                    > niejednomyślnie. protozoa wyraźnie występuje jako osoba jawnie
                    > mszcząca się, jak to sama ujęła i do tego w sposób
                    > ykhym....kontrowersyjny, jak sama zauważyłaś. miedzy tobą a protozoa
                    > wyczuwam mały niuans (na twoją korzyśćwink). wierzę, że chcesz dobrze,
                    > ale nie rób proszę wszystkiego co możliwe, żebym uwierzyła, że
                    > pochwalasz proceder uprawiany przez protoza. bo i tak nie uwierzę wink

                    Dla mnie protozoa nie występuje jako osoba mszcząca się, tylko jako lekarz
                    zdesperowany i zdołowany oglądaniem na co dzień pacjentów, którzy niszczą swoje
                    życie i życie swoich bliskich na własne życzenie. I nie chodzi bynajmniej o
                    przeciętnych palaczy stojących na przystanku autobusowym, ale o ludzi z czarną
                    dziurą zamiast płuc - bo tacy trafiają do szpitali - którzy dalej palą mimo
                    wszystko. Ja tak odbieram stanowisko protozoa po przeczytaniu WSZYSTKICH jej postów.

                    Czy popieram proceder protozoa - nie do końca, bo formalnie to jest trochę
                    samowolka. Idea bardzo mi się podoba (jeśli jest zgodna z moim jej rozumieniem a
                    nie twoim), natomiast musiało by to być prawnie uregulowane, żeby mogła nie mieć
                    żadnych zastrzeżeń.
                    • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 21:35
                      twój powyższy post brzmi rozsądnie. nie mam zastrzeżeń wink) no, może
                      z jednym wyjątkiem.... protozoa swój proceder nazwała
                      osobiscie "swoją małą zemstą". dla mnie więc jest jednostką mściwą
                      najpierw a dopiero później lekarzem podczas wykonywania swoich
                      obowiązków. ale, rozumiem, tu już przynależność do tej samej branży
                      tobą powodowała smile) nie widzę jednak powodu do usprawiedliwiania
                      kogoś, kto sam się publicznie "wyzywa" smile)
                      • gaja78 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 21:43
                        demarta napisała:

                        > twój powyższy post brzmi rozsądnie. nie mam zastrzeżeń wink) no, może
                        > z jednym wyjątkiem.... protozoa swój proceder nazwała
                        > osobiscie "swoją małą zemstą". dla mnie więc jest jednostką mściwą
                        > najpierw a dopiero później lekarzem podczas wykonywania swoich
                        > obowiązków. ale, rozumiem, tu już przynależność do tej samej branży
                        > tobą powodowała smile) nie widzę jednak powodu do usprawiedliwiania
                        > kogoś, kto sam się publicznie "wyzywa" smile)
                        >

                        Ale ja nie jestem lekarzem ... nie mam nic w spólnego z branżą medyczną.

                        Poza tym chyba nie można oceniać człowieka jako człowieka po kilku zdaniach
                        napisanych na forum. Przyznaję że zdanie o "swojej małej zemście" jest mściwe,
                        ale przecież bez sensu jest ocenianie na podstawie tego zdania charakteru
                        człowieka, jego motywacji. Takie to płytkie trochę i trąci psychologią dla
                        ubogich sad
                        • demarta Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 21:49
                          biorac pod uwagę fakt, że dyskusja na temat owej "mściwości" trwa
                          dni kilka i rzeczona autorka nie czyni sprostowania, a wrecz obstaje
                          przy służności swoich poprzednich stwierdzeń pozwolę sobie podnieśc
                          swoją rangę własnoręcznie do amatorki "psychologii dla
                          średniozamożnych" tongue_outPP
                          • olamaj29 Re: Ponawiam pytanie 29.11.07, 21:57
                            Ponawiam pytanie do protozy czy informuje swoich pacjentow ze przepisuje im
                            drozsze leki przez to ze pala
                            • ania1500 Re: Ponawiam pytanie 29.11.07, 22:41
                              olamaj29 napisała:

                              > Ponawiam pytanie do protozy czy informuje swoich pacjentow ze
                              przepisuje im
                              > drozsze leki przez to ze pala

                              akurat informuje,nie no to poprostu kwalifikuje sie do sadu
                              policji,nie wiem gdzie ale zdenerwowalam sie nie zle,nie dosc ,ze
                              postepuje w taki sposob to jeszcze chwali sie tym i jest z siebie
                              dumna,wypisuje tu jakies glodne kawalki o naszych dzieciach,biorac
                              nas pod wlos,mysli ,ze przyznamy jej racje, nie wiem jak
                              pozostali,dla mnie takie postepowanie to przestepstwo,oszustwo,i
                              powinno byc karane.
                              • protozoa Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 12:40
                                Co powinno byc karane i z jakiego paragrafu? Nie bądź infantylna i
                                smieszna.
                                Przyjmij do wiadomości, że ordynowane leki zależą tylko i wyłącznie
                                od lekarza. Nie ma obowiązku wypisywania generyków. Droższe leki sa
                                zarejestrowane i dostepne w aptekach.
                                Zrozumiałaś?
                            • protozoa Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 12:38
                              Nie, nie informuję!
                              Dziś natomiast zrobiłam wyliczenie. Opakowanie ( 28 tabletek) leku X
                              ( oryginał) kosztuje 34,59 PLN, generyk - 21,60PLN, różnica 13
                              złotych na 2 tygodniowa kurację. 13 złotych to równowartośc 2
                              najtańszych paczek papierosów. Czyli 40 sztuk przez 14 dni. Oznacza
                              to, ze palacz dopłaca do tego, co może niezbyt trafnie
                              nazwałam "zemstą" niecałe 3 papierosy dziennie!
                              P.S. Od firm farmaceutycznych dostaję: plastikowe długopisy, kartki
                              do pisania pacjentom jak mają brac leki i ostatnio kubek (
                              porcelitowy) z logo firmy.
                              Zgłos to do CBA. Koniecznie. Koszt "łapówki" to ok. 20 złotych. Z
                              tym, że z długopisu i kartek korzystaja pacjenci.
                              • olamaj29 Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 13:34
                                Tak wlasnie myslalam. Z takim podejsciem nie powinnas nawet świń leczyc.Z tego
                                co piszesz jestes lekarzem a nie ekonomista wiec moze lepiej skup sie na
                                leczeniu a nie na zagladaniu ludziom do portfela.
                                • protozoa Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 13:55
                                  Leczę! I w przeciwieństwie do Ciebie nikogo nie obrażam.
                                  Powtarzam - mam prawo decydować czy wypisuję lek X czy Y . Jest to
                                  mój i tylko moj wybór. A wybierając ten a nie inny lek, jak słusznie
                                  zauważyłaś nie muszę zaglądać ludziom do portfela i wybierać
                                  najtańszego. Nigdzie nie jest powiedziane, że lekarz ma wypisywac
                                  tylko generyki. Ma prawo wybierać pośród wszystkich dopuszczonych
                                  leków. Lek oryginalny + generyki.
                                • gaja78 Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 13:56
                                  olamaj29 napisała:

                                  > Tak wlasnie myslalam. Z takim podejsciem nie powinnas nawet świń leczyc.

                                  Ej a ty się spotkałaś z sytuacją, gdzie lekarz informował cię, iż lek który ci
                                  przepisuje nie jest najtańszą dostępną wersją ? Bo ja nie. A może ktoś cię
                                  informował, dlaczego przepisuje akurat ten lek a nie jeden z kilku jego
                                  odpowiedników ?

                                  Bardzo często w aptece jestem informowana, że istnieje tańszy odpowiednik niż to
                                  co mam na recepcie. Dotyczy to recept od różnych lekarzy. Czyli wszyscy lekarze
                                  do których chodzę " nie powinni nawet świń leczyć" czy jak ? Bo nie kumam o co
                                  biega ...
                                  • protozoa Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 14:11
                                    Gaju, wydaje mi się, ze Panie tak święcie oburzone i uzywające
                                    inwektyw same palą lub palenie im nie przeszkadza i nie widzą nic
                                    złego w truciu papierosami innych. Nawet jesli straciły kogos
                                    bliskiego!
                                    Mam koleżanke. Bardzo ją lubie, ale kontaktujemy sie inaczej niz
                                    telefonicznie rzadko, bo pali.
                                    Rok temu ta stosunkowo młoda osoba ( 40-42 lata) zachorowała
                                    na ....raka płuc. Przeszła kurs bardzo agresywnej chemioterapii.
                                    Jest coraz gorzej, ale pali dalej. Nie mniej. Odmówiono jej innej
                                    chemioterapii bedącej w fazie eksperymentalnej ( dla pań, które
                                    zaraz dokonaja porównań z dr M. wiadomość, że była stosowna zgoda
                                    komisji etycznej). Mój mąż poszedł z jej mężem do znanego profesora
                                    wdrażającego tę metodę. Padło pytanie dlaczego spadła z programu. I
                                    profesor odpowiedział bardzo brutalnie: mam leki na okreslona ilość
                                    osób, kogos muszę odrzucić. W przypadku osoby niepalącej szansa na
                                    wylecznie jest większa. I pod tym katem dokonuję wyboru.
                                    • olamaj29 Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 14:24
                                      Ja akurat nie pale ale nie podoba mi sie jak ktos traktuje ludzi w ten sposob
                                      bez względu na to czy są palaczami, alkocholikami, gejami itp. itd.
                                      • gaja78 Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 14:58
                                        olamaj29 napisała:

                                        > Ja akurat nie pale ale nie podoba mi sie jak ktos traktuje ludzi w ten sposob
                                        > bez względu na to czy są palaczami, alkocholikami, gejami itp. itd.

                                        Czyli jak ? Chodzi o niechęć do refundowania leków osobom, które trybem życia
                                        uniemożliwiają skuteczne działanie tych leków ? Bo ja tu nic więcej nie widzę ...
                                        I proszę nie odpowiadaj że chodzi ci o zabawę w boga, bo to zbyt ogólnikowe
                                        jest. W jakimś sensie np. każda matka każdego dnia bawi się w boga - mówiąc
                                        dziecku co jest złe a co dobre.
                                        Tak więc jeśli możesz sprecyzuj dokładnie co ci się nie podoba "w takim
                                        traktowaniu ludzi", gdzie "ludzi" oznacza ściśle ograniczony zbiór pacjentów -
                                        aktywnych palaczy cierpiących na poważne choroby związane z paleniem właśnie.

                                        I dlaczego palacza i alkoHolika stawiasz w jednym rzędzie z gejem ? Znasz jakieś
                                        choroby, których skuteczność leczenia jest ograniczona lub żadna w przypadku
                                        uprawiania przez geja pożycia homoseksualnego ?
                                  • olamaj29 Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 14:21
                                    Uwazam ze skoro protoza twierdzi ze jest to zemsta na palaczach powinna ich
                                    uswiadamiac.
                                    • protozoa Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 15:46
                                      Może użyłam niezbyt zręcznego sformułowania "zemsta", poza tym
                                      wszystko jest tak jak opisałam i co usiłuje uświadomic Ci też Gaja.
                                      Jeśli ktos świadomie postępuje tak, że naraża swoje zdrowie niech
                                      ponosi tego także finansową konsekwencję!
                                      A do gejów nic nie mam. Nie obchodzi mnie czy ktos ma zone,
                                      kochanke, pięć kochanek czy partnera homoseksualnego.
                                  • ania1500 Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 17:57
                                    gaja78 napisała:

                                    > olamaj29 napisała:
                                    >
                                    > > Tak wlasnie myslalam. Z takim podejsciem nie powinnas nawet świń
                                    leczyc.
                                    >
                                    > Ej a ty się spotkałaś z sytuacją, gdzie lekarz informował cię, iż
                                    lek który ci
                                    > przepisuje nie jest najtańszą dostępną wersją ? Bo ja nie. A może
                                    ktoś cię
                                    > informował, dlaczego przepisuje akurat ten lek a nie jeden z kilku
                                    jego
                                    > odpowiedników ?
                                    >
                                    > Bardzo często w aptece jestem informowana, że istnieje tańszy
                                    odpowiednik niż t
                                    > o
                                    > co mam na recepcie. Dotyczy to recept od różnych lekarzy. Czyli
                                    wszyscy lekarze
                                    > do których chodzę " nie powinni nawet świń leczyć" czy jak ? Bo
                                    nie kumam o co
                                    > biega ...
                                    >
                                    >
                                    ok,jestes informowana w aptece,ale pani ta napisala ,ze pisze na
                                    receptach"nie zamieniac",czyli nie masz wyboru,a co do paragrafu to
                                    by sie znalazl,jezeli ktos by przedstawil caly ten watek
                                    prokuratorowi.kuszaca sprawa troche beznadziejnych lekarzy powywalac
                                    z pracy.strajkuja? dobrze nie powinno im sie placic wiecej,za co?
                                    co to jest za lekarz,ktory wypisuje takie rzeczy?
                                    • gaja78 Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 18:17
                                      ania1500 napisała:

                                      > z pracy.strajkuja? dobrze nie powinno im sie placic wiecej,za co?
                                      > co to jest za lekarz,ktory wypisuje takie rzeczy?

                                      A ty Aniu jaki zawód wykonujesz ?
                                      • olamaj29 Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 18:51
                                        A co to ma do rzeczy?
                                        • gaja78 Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 19:55
                                          olamaj29 napisała:

                                          > A co to ma do rzeczy?

                                          No wiesz z takim podejściem do ludzi - pospiesznym szufladkowaniem a potem przenoszeniu swojej niechęci na całą grupę zawodową - nie powinno sie wykonywać zawodów wymagających codziennego kontaktu z drugim człowiekiem ;PPPP
                                          • ania1500 Re: Ponawiam pytanie 02.12.07, 01:39
                                            ja akurat pracuje u sibie nie mam obowiazku pomagac ludziom,nie
                                            szufladkuje nikogo,ale zachowanie tej pani nie jest
                                            normalne,przynajmniej wedlog mnie,moim zdanie lekarz powinien pomoc
                                            kazdemu nie wazne czy pacjent,sam doprowadzil sie do choroby z
                                            takich czy innych przyczyn,lekarz powinien traktowac wszystkich tak
                                            samo.taki lekarz jest lekarzem ktory zasluguje na moj
                                            szacunek,reszta niestety nie.
                                    • protozoa Re: Ponawiam pytanie 30.11.07, 19:14
                                      Dlaczego Ty nie przedstawisz tego wątku prokuratorowi. Pomoge Ci -
                                      mieszkam i pracuję w Warszawie. Prokuratura właściwa dla miejsca
                                      dokonania "przestępstwa" to Warszawa-Praga. Zabieraj się chozo do
                                      pracy. Napisz zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Czekam na
                                      wezwanie.
                                      Możesz także powiadomic właściwą Izbę Lekarską. Moja Okręgowa mieści
                                      się na Grójeckiej.
                    • protozoa Re: Palaczki na oddz. położniczych... 30.11.07, 07:32
                      I taka była moja intencja. Zbyt duzo widziałam chorób wynikających z
                      palenia.
                      I szlag mnie trafia jak po kilkugodzinnej operacji ratującej życie
                      palaczowi widzę, że ten zaciaga się pecikiem.
                      • szachula30 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 18.12.07, 17:44
                        Ja wszystko rozumiem. Przeczytałam powyższe posty. Ale naprawde bardzo trudno
                        jest rzucic palenie. Dla mnie był to wyczyn niemal ponad siły. Udało sie, dla
                        mojego dziecka. Dla siebie nie potrafiłam wcześniej tego zrobić. Naprawde nie
                        warto karać ludzi za to, że są słabi. Oni sami siebie karzą. Więc, protozo, może
                        lepiej pozwolić ludziom na wolną wolę, a nie oszukiwać ich na drobnych kwotach
                        za droższe leki... To niczego nie zmienia.Pozdrawiam.
    • nefretete28 Protozoa- to lekarz Konował!!!! 29.11.07, 18:59
      ha, ha ha nieżle sie ubawiłam przy twoich wątkach. Jak sam twój nick
      wskazuje masz proteze mózgu pseudo lekareczkowink)
      • protozoa Re: Protozoa- to lekarz Konował!!!! 30.11.07, 12:42
        Nie denerwuj sie Nefretete bo złość piekności szkodzi. A prawdziwa
        Nefretete była piękna.
        P.S. Protozoa nie ma nic wspólnego z protezą! Polecam podręcznik
        biologii.
    • olamaj29 Re: Palaczki na oddz. położniczych... 29.11.07, 23:04
      Proteza poszla chyba leczyc palaczy na naocnym duzurze bo cos nie odpowiada
    • tropicieltrolli A widzial kto palaczki w prosektorium? 29.11.07, 23:06
      • protozoa Re: A widzial kto palaczki w prosektorium? 30.11.07, 07:32
        Ja. Ich płuca. Cudne!
        • watermelon_woman Re: A widzial kto palaczki w prosektorium? 01.12.07, 17:58
          ha ha! piekne smile))
        • przeciwcialo Re: A widzial kto palaczki w prosektorium? 15.12.07, 18:26
          Płuca tez widziała, na "żywca" i pod mikroskopem.
    • oli77 Re: Palaczki są wszędzie, niestety... 13.12.07, 15:02
      Ja rodziłam 2 razy i za każdym razem trafiała mi się, na położniczym paląca
      "świeża" mama na sali.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka