Dodaj do ulubionych

jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie

27.11.07, 09:12
już precyzujęsmile
zarezerwowałam wyjazd świąteczny w góry, wpłaciłam zaliczkę i mam
problem, czyli jak powiedzieć moim rodzicom(teściowie już wiedzą) o
wyjeździe na święta (tek, żeby uniknąć awantury) - wyjeżdżamy przed
wigilią.
oczywiście miejsca jest na tyle dużo, że spokojnie możemy ich tam do
siebie zaprosić, ale jak znam życie to raczej i tak nie przyjadą.
dodam, że na święta w góry wybieram się od conajmniej kilku lat i
jakoś nigdy tego nie realizowałam, po czym wigilia u rodziców przed
telewizorem, święta też przed tv, nawet na spacer świąteczny nie
wychodzą, chyba że tym spacerem jest wyjście do kościoła. nie tak
chcę spędzać święta...

sprawa o tyle się komplikuje, że ja nie mam rodzeństwa, więc niejako
skazuję rodziców na samotne święta, oni raczej do swojego rodzeństwa
też nie wyjadą, bo ostatnio bardzo rozluźniły się im relacje, każdy
ma już dorosłe dzieci i nawet dorosłe, 20-letnie wnuki. mają więc z
kim spędzać święta, tylko ci moi tacy niegramotni-samotnismile

dzięki z góry za rady!
Obserwuj wątek
    • lucerka Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 09:23
      > skazuję rodziców na samotne święta, oni raczej do swojego rodzeństwa
      > też nie wyjadą, bo ostatnio bardzo rozluźniły się im relacje,

      Na nic rodzicow nie skazujesz. To jak spedza swieta zalezy tylko i wylaczie od
      nich samych.
      Powiedz po prostu rodzicom, ze wyjezdzacie na wymarzone swieta w gorach i ze ich
      serdecznie zapraszacie.
    • mathiola Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 09:29
      A może to właśnie czas na to, żeby odnowić więzy rodzinne i spotkac się z
      rodzeństwem? Posiadanie dorosłych dzieci a nawet wnuków nie jest powodem do
      rozluźniania więzów. Ja bym zaproponowała rodzicom zorganizowanie spędu
      rodzinnego, albo coś w tym stylu. A sama bym oczywiście normalnie i bez krępacji
      powiedziała o swoich planach.
    • lola211 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 09:49
      Postaralabym sie rodzicow namowic na wyjazd.Mnie osobiscie byloby
      glupio, przykro, ich zostawic.Jestes ich najblizsza rodzna.
      A tak w ogole to staralabym sie to pogodzic- wigilia z rodzicami,
      wyjaz na 2 swiateczne dni.
    • dominika8 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 09:57
      mi też by było głupio zostawić samych rodziców. Sam fakt, że oni
      sami siedzą utrudniałby mi możliwość radości z wyjazdu, ale to tylko
      moje zdanie
      Poza tym wydaje mi się trochę późno na takie informacje. Inaczej by
      było gdybyś wspomniała wcześniej, że w tym roku Wigilę chcesz
      spędzić inaczej.
    • travka1 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 10:00
      jezeli kiedys jako starsza pani zostane z mezam sama na wigilie
      uznam to za swoja porazke...o ile swieta we dwoje moga byc fajne dla
      mlodych to chyba dla starszych osob musza byc bardzo smutne...bez
      dzieci,wnukow...My dwa lata temu wyjechalismy ale drugiego dnia
      swiat,wigilie spedzilismy z naszymi rodzicami.Ja tez jestem
      jedynaczka i nie wyobrazam sobie zeby zostawic rodzicow samych na
      wigilie.Nie zasluzyli na to...
      Moze chociaz popros tesciow zeby zaprosili Twoich rodzicow do
      siebie .
    • hrabina_murzyna Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 10:03
      No fakt, że sytuacja niezręczna. Ale zawsze to dzieci muszą się
      martwić, aby rodzice nie byli sami. Tylko te dzieci mają swoją
      rodzinę i może chcą spędzać czas inaczej, po swojemu. Mnie też męczy
      moja matka. Jest sama, ojciec nie żyje, no i ma mnie jedną. I wiecie
      co wkurza mnie jej biadolenie. Czas najwyższy, aby zorganizowała
      sobie życie i wypełniła je czymś, bo na razie zatruwa mnie.
    • driadea Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 10:21
      Powiedz im normalnie.
      Wizja samotnie spędzanych przez nich świąt nie powinna zagłuszać twojej wizji
      świąt w górach. Jesteś dorosła, masz prawo. A im takie samotne siedzenie przed
      tv nie sprawi różnicy, a nawet jeśli, będzie co pamiętać. Nie daj się stłamsić,
      ani nie miej poczucia winy, nie robisz nikomu krzywdy.
      • a_pola Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 10:32
        Mam ten sam dylemat i to od lat mimo, iz nie jestem jedynaczka...
        jak tylko wspomne o takiej mozliwosci zaraz na mnie wsiadaja, jest
        placza , szantaz , teksty w stylu ",pewnie, jedz, a ja nastepnych
        swiat to juz raczej nie dozyje" - mowi moj 54 letni tatus...

        no wiec jedziemy do nich na Wigile, / bo do tesciow tez nie mozemy,
        moi rodzice uwazaj ,ze sa najwazniejsi -na szczescie tesciowe sa
        wyrozumiali / i nie tylko nuda , siedzenie przy stole i TV mi
        przeszkadzaja....po parunastu minutach od przekroczenia progu mojego
        domu rodzinnego i tak jest awantura, bo za wczesnie lub za pozno
        przyjechalismy, bo mam czelnosc zapytac czy jest co dac dziecku na
        obiad, bo żle zaparkowalalm samochod przed domem, bo nic nie
        pomagam ,a oni nie maja sily...itp itd...

        ech... w tym roku , postanowilam,ze ja zrobie wigilie ,ale jest to
        absolutnie moja ostatnia proba spedzenia z nimi swiat na moich
        warunkach , bez awantur i fochow...jesli sie nie uda , to juz w tym
        roku zarezerwuje sobie wyjazd na nastepny rok w gory!!!!

        O
        • asia06 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 16:40
          Mój tatuś żył właśnie 54 lata. Zmarł zaraz po Świętach
          Wielkanocnych, nie doczekawszy 55 lat. Niestety takie jest życie.
          • a_pola Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 22:29
            >>>>Niestety takie jest życie

            Tak Asiu , zgadzam sie,ale po pierwsze takie zycie, ludzie odchodza,
            a po drugie moj ojciec tak mnie straszy od 10 lat!!!!!
    • kalendarzowa_wiosna Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 10:27
      Heh, od dawna marzą mi się Święta w górach, bez całego tygodnia
      harówy (wszyscy do mnie przychodzą na wigilię) i tylko Twój dylkemat
      powstrzymuje mnie przed ucieczką...
      Nic Ci nie poradzę, sama jak do tej pory nic nie wymyśliłam. Ty masz
      chociaż 2 rodziców. A moja mam jest sama, jak widać jescze gorzej...

      Napisz trochę więcej o tym wyjeździe. To jakiś pensjonat? Rozumiem,
      że Wigilię spędzicie wspólnie z innymi gośćmi? Tu też się
      zastanawiam, jak to jest jeść kolację wigilijną z obcymi ludźmi?
    • krwawakornelia poprostu 27.11.07, 10:39
      to twoi rodzce zasluguja na szczerosc.
      • volta2 Re: poprostu 27.11.07, 11:58
        odpowiadając mniej więcej wszystkim:
        wyjazdu nie ukryję przecież, muszę im powiedzieć, tylko nie wiem,
        kiedy będzie to dobry czas.
        fajnie by było jak by do nas przyjechali, bo to jest nie pensjonat
        tylko domek i jest miejsce.
        a jeśli zostaną w domu, to nie powinni odczuwać różnicy, bo przecież
        i tak będą oglądać tv. tylko będą mieli ciszę i spokój.
        • krwawakornelia czym szybciej tym lepiej 28.11.07, 11:58
          musza miec czas.
    • fajka7 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 19:21
      Jesli jestes pewna, ze zrobia z tego powodu awanture, to zrobia. To
      po prostu nieuniknione. Nie istnieja takie magiczne triki, zeby
      zalatwiac trudne sprawy tak jakby trudne nie byly. Twoi rodzice
      jesli beda niezadowoleni, beda mieli prawo byc niezadowoleni. A Ty
      bedziesz musiala to zniesc.
      Po prostu trzeba sobie zdawac sprawe, ze nie zawsze wszyscy sa z nas
      zadowoleni. W tym rodzice. Oczywiscie w przypadku rodzicow jest to
      trudniej zniesc, ale jesli taka masz wizje Swiat, to musisz ja
      zaakceptowac ze wszystkimi konsekwencjami. Mozesz tez chcac
      zadowolic swoich rodzicow zrezygnowac z tego na czym Ci zalezy, to
      juz Twoj wybor.
      Ale skoro bedziecie mieli tam domek i mogliby przyjechac, to jest
      dobre wyjscie i mozesz im to smialo zaproponowac. Wtedy oni beda
      musieli dokonac wyboru i jesli nie przyjada, bedziesz mogla uznac,
      ze mogli, ale sami nie chcieli. Wiec czesc odpowiedzialnosci bedzie
      po ich stronie i Tobie technicznie rzecz ujmujac bedzie dzieki temu
      latwiej.
      • pollyanna123 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 19:33
        Nie czytałam wszystkich postów, ale może skontaktuj sie z kimś z rodziny i
        zaproponuj, by zaprosili twoich rodziców na święta. Jeśli to rodzina, i jeśli
        chodzi o święta to chyba nie powinni odmówić. Będzie okazja do odświeżenia
        kontaktów. Ja tak robię - jeśli wyjeżdżamy do rodziny męża, staram się wcześniej
        "zorganizować" rodzicom święta, by nie byli sami.
        • thaures Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 27.11.07, 21:52
          Moi rodzice są dużo starsi od Twoich i właśnie dlatego,żeby świąt
          nie spędzali samotnie od lat robię wigilię u siebie. Potem wpadam do
          nich w pierwszy lub drugi dzień. Mogłabym wyjechać, ale najwcześniej
          w pierwszy dzień świąt, żeby chociaż na moment do nich w ten dzień
          zajrzeć. Miałabym zepsuty cały wyjazd, gdybym wiedziała że sami
          siedzą jak odludki... Ale sama piszesz,że Twoi są jeszcze w miarę
          młodzi, więc pewnie coś sobie wymyślą.Tylko powiedz dostatecznie
          wcześnie
          • patssi pępowinkę odciąć czas :) 27.11.07, 21:57

            • milka_milka Re: pępowinkę odciąć czas :) 28.11.07, 08:09
              To nie jest pępowinka tylko szacunek dla pewnych tradycji. I spędzanie Świąt z
              rodzicami nie oznacza braku dojrzałości. Ja nie wyobrażam sobie wyjazdu na
              Święta i spędzenia ich z dala od moich bliskich, MAmy, Rodziny i nawet Teściowej
              smile). A skrupuły nie świadczą o "maminsynkowtości" tylko raczej o wrażliwości
              autorki. Nie umiałabym miło spędzić Świąt ze świadomością, że moi Rodzice (teraz
              już tylko Mama) jest sama.
              • burza4 Re: pępowinkę odciąć czas :) 28.11.07, 12:30
                Szacunek szacunkiem, a układanie życia pod kogoś to druga sprawa.

                naturalnie pozostawienie rodziców samopas na Wigilię powoduje jakiś
                wyrzut sumienia, ja np. wyjeżdżałam w pierwszy dzień świąt, bo
                Wigilia to Wigiliasmile

                z drugiej strony - przecież to nie dzieci są odpowiedzialne za to,
                że rodzice są sami w święta! normalni ludzie mają przyjaciół, dalszą
                rodzinę, utrzymują z nimi kontakt - i jeśli dzieci chcą na święta
                wyjechać, nie muszą zostawać sami jak palec w domu. A skoro zostają -
                to nie najlepiej świadczy o ich wrażliwości, bo jakiś powód musi
                być, że poza dziećmi nie mają się z kim spotkać w święta.
                • lola211 Re: pępowinkę odciąć czas :) 28.11.07, 20:27
                  przecież to nie dzieci są odpowiedzialne za to,
                  > że rodzice są sami w święta! normalni ludzie mają przyjaciół,
                  dalszą
                  > rodzinę, utrzymują z nimi kontakt - i jeśli dzieci chcą na święta
                  > wyjechać, nie muszą zostawać sami jak palec w domu. A skoro
                  zostają -
                  > to nie najlepiej świadczy o ich wrażliwości, bo jakiś powód musi
                  > być, że poza dziećmi nie mają się z kim spotkać w święta.


                  Serio?
                  A moze nie maja tej rodziny? Albo maja , ale taka, z ktora nie
                  utrzymuja kontaktow?
                  Albo mieszkaja daleko od siebie?
                  Nie wyobrazam sobie wyjechac na wigilie, zostawic sama mame
                  podrzucajac jej "WSPANIALY POMYSL" ZEBY POJECHALA DO siostry 500km,
                  na JEJ wigilie spedzona z JEJ najblizsza rodzina.
                  A jesli matka nie ma rodzenstwa, to co?

                  Kurcze, tyle z was jako argument za kilkorgiem dzieci przedstawia
                  wlasnie lukrowana wizje cudownych swiat spedzanych w rodzinnym
                  gronie..a poźniej masz matko za swoje-przegrywasz z górami.
                  No twoja wina- jestes dla dzieci niewygodnym garbem.
    • jk3377 a moze z tesciami twoimi je spedza? 27.11.07, 21:57

      • ledzeppelin3 Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 27.11.07, 22:24
        Volta, piszesz, że święta u rodziców nie są takie, jak byś chciała,
        czyli jest telewizor i zero przeżyć, że tak powiem, duchowych
        Albo zaczniesz żyć tak, jak chcesz, albo dalej będziesz tkwiła w
        pułapce zadowalania rodziców (i opinii społecznej: "Zostawiasz
        maaamę i taaatę saaamych na święęęętaaaaaa???") tudzież poczucia
        winy i wyrzutów sumienia
        Rodzice są dorośli, ty też. Ty nie jesteś odpowiedzialna za ich
        samopoczucie, zrozum to. Za ich samopoczucie odpowiadają wyłącznie
        oni sami. Po co udawac szczęśliwą rodzinkę zjednoczoną duchowo i
        cielesnie przy wspólnym wielkim stole, skoro święta z nimi nie są
        dla Ciebie satysfakcjonujące?
        • ania1500 Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 27.11.07, 23:39
          ja wyjezdzam co roku do zakopanego ale zawsze w nocy po wigilii
          poprostu nie mogla bym zostawic rodzicow samych w ten dzien,a takie
          wyjscie wszystkim pasuje.tylko ja mam rodzicow okolo 50 i maja do
          kogo jezdzic w pozostale dwa dni swiat.nie rezygnuj z wyjazdu moze
          poprostu takie rozwiazanie jak moje bedzie dobre,to w sumie tylko
          jeden dzien a moze w ten sposob unikniesz awantur.
          • hanna26 Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 28.11.07, 00:01
            Obojętnie, jak byś im tego nie powiedziała, i tak będzie im przykro. Nie wtedy, gdy im to będziesz mówiła (możesz powiedzieć na sto sposobów), ale wtedy, gdy będą siedzieli sami przy stole w wieczór wigilijny. Ja również jestem jedynaczką i uważam, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. Za samopoczucie naszych dorosłych już przecież rodziców także.
            • miruka Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 28.11.07, 07:27
              współczuję Ci niezręcznej sytuacji, którą świetnie znam z autopsji,
              zazdroszczę, że jesteś tak blisko jej rozwiązania. Ja oprócz
              dylematu i biadolenia w rozmowach z mężem jeszcze nic nie zrobiłam.
            • ledzeppelin3 Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 28.11.07, 11:56
              Ja również jestem jedynaczk
              > ą i uważam, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem.
              Za samopoczu
              > cie naszych dorosłych już przecież rodziców także.


              Właśnie takie przekonania, typowe dla nadopiekuńczych,
              kontrolujących polskich rodzin, są przyczyną wielu problemów
              emocjonalnych młodych ludzi
              Bo nie możan całe życie być odwpowiedzialnym za uczucia rodziców.
              Takie przekonanie, w momencie gdy poczujesz, że musisz zrobić coś
              tylko na własny rachunek (a każdy, kto chce poczuć się
              pełnowartościowym, kompletnym człowiekiem, w pewnym momencie musi
              zacząć żyć dla siebie, nie dla innych, i na własną odpowiedzialność)
              wpędzi Cię w poczucie winy. Życie w poczuciu winy i obowiązku, z
              ciągłymi wyrzutami sumienia, jest koszmarem i prowadzi do tzw.
              rodziny dysfunkcyjnej. A mianowicie tworzy sztuczne więzi i
              zalezności, oparte na poczuciu odpowidzialności: coś muszę, bo
              inaczej mama/tata/rodzeństwo/mąż będą źle się czuli. Będziecie ze
              sobą nie z wolnej, własnej woli, tylko z poczucia obowiązku. Nie
              zazdroszczę...
              Oczywiście początkowo to jest obiecujące, bo Ty realizujesz swoją
              wszczepioną głęboko potrzebę bycia "dobrą córeczką, dobrą
              dziewczynką". Chcesz całe życie być dobra i poczciwa? Powodzenia.
              Oby Ci ta dobroć bokiem nie wyszła.
              • moninia2000 Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 28.11.07, 17:11
                led totalnie, kompletnie i caaaaaaaaaaalkowicie sie z toba zgadzam,
                w obu wypowiedziach!!!
                Ot co
              • hanna26 Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 28.11.07, 21:04
                ledzeppelin3 napisała:

                > Bo nie można całe życie być odwpowiedzialnym za uczucia rodziców.


                Nie "można", ale jest się odpowiedzialnym przez całe życie, i to nie tylko za rodziców, ale za wszystkich ludzi, z którymi się stykamy. To, że Ty akurat, czy ktokolwiek inny nie odczuwa dyskomfortu psychicznego, jeżeli kogoś rani, nie oznacza, że nie jest za to odpowiedzialny. To jedynie oznacza, że jego sumienie jest w szczątkowej formie i tyle.
                Bardzo współczuję ludziom, dla których spędzenie najbardziej rodzinnych świąt w roku w gronie rodziców to tylko przykry obowiązek. Ale jeszcze bardziej współczuję ludziom, dla których wizja samotnie siedzącej przy stole wigilijnym matki, to nic nie znaczący obrazek. Współczuję im, a także ich dzieciom. Nie chciałabym wychowywać się w takiej rodzinie.
                Czy chcę całe życie być dobra i poczciwa?
                Tak, chciałabym być dobrym, poczciwym człowiekiem, i to przez całe życie. I może właśnie daltego na swojej drodze przede wszystkim takich ludzi spotykam.
                I dobrze mi z tym.
                • triss_merigold6 Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 28.11.07, 21:12
                  Manipulacja, ordynarna manipulacja. Jesli ranię kogoś podejmując
                  słuszną dla siebie decyzję to jest tego kogoś cholerny problem a nie
                  mój.
                  Moja teściowa spędza świeta sama. Dlaczego? Ano dlatego, że jej
                  wyznanie tych świąt nie przewiduje. W pierwszym roku małżeństwa
                  pytałam męża czy - jeśli ją zaproszę - powstrzyma się od komentarzy
                  na temat bezsensowności choinki, opłatka, prezentów etc. Ponieważ
                  nie powstrzymałaby się to olałam kwestię bez wyrzutów sumienia. Chce
                  siedzieć sama? Proszę bardzo... Może iść w odwiedziny do swoich
                  współwyznawców.
                • ledzeppelin3 Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 28.11.07, 23:08
                  Nie wierzę laskom, co upajając się "szczątkową formą sumienia" u
                  innych, zapewniają jednocześnie o swojej dobroci i poczciwości
                  wielkiej. No nie wierzę i dobrze mi z tymwink
                • ledzeppelin3 Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 29.11.07, 12:18
                  >To, że Ty akurat, czy ktokolwiek inny nie odczuwa dyskomfortu
                  psychicznego, jeżeli kogoś rani, nie oznacza, że nie jest za to
                  odpowiedzialny.

                  Acha, więc żyjąc tak, aby być szczęśliwą, rani się rodziców?
                  Gratuluję mocno toksycznych starych i życia w jarzmie obowiązku.
                • malila Re: a moze z tesciami twoimi je spedza? 29.11.07, 17:09
                  hanna26 napisała:
                  > Nie "można", ale jest się odpowiedzialnym przez całe życie, i to
                  nie tylko za r
                  > odziców, ale za wszystkich ludzi, z którymi się stykamy.

                  Jeśli Twoja teoria jest słuszna, to oznacza, że rodzice zmuszający
                  swoje dzieci do poświęcania się, są odpowiedzialni za ich brak
                  szczęścia. Skoro nie odczuwają z tego powodu dyskomfortu
                  psychicznego, to ich sumienie jest w szczątkowej formie. W tej
                  sytuacji poświęcanie się dla nich ma taki sens, jak poświęcanie się
                  dla alkoholika. Nadmiar dobroci staje się jej przeciwieństwem,
                  chociaż nie przeczę, że własną dobrocią można się upajać, a nawet
                  wpaść w nałógwink
    • rotera Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 28.11.07, 08:17
      zrobilismy tak w Wielkanoc,
      nic wczesniej nie mowilismy bo tylko wydluzyabym sobie czas meki,
      wiec dzien przed wyjazdem pojechalismy najpierw do jednych, potem do
      drugich.
      Milczacy obije z wyrzutem niemym.
      Swieta spedzili razem tesciowie i moi rodzice na utyskiwaniu na nas
      niewdzieczne dzieci.
      Przy czym my nie jestesmy jedynakami, ale niemezate rodzenstwo moglo
      sobie wypadac na swieta, my nie, mimo ze nie mielismy wtedy jeszcze
      dzieci.
      Telefony non stop, w tym jeden od brata tesciowej z
      tekstem ,dlaczego nam sie fartnelo, a on tam ogory kisi nad 4
      kotletem.
      Swieta tez przed tv, ja czekam az mlodszy podrosnie i znow wypad na
      Wielkanoc, Wigilie niestety od lat robie ja, wiec nic z tego.
    • tosina Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 28.11.07, 08:35
      volta jak ja Cie dobrze rozumiem. Z jednej strony czlowiek to
      dorosla indywidualna jednostka w pelni samodzielna a z drugiej
      uwiazana w zazylosci i koneksje rodzinne i wiecznie cos nie
      wypada.CZlowiek ma swiadomosc ze jego zycie tez mija i chcialby za
      gospodarowac je po swojemu ale czasami po prostu nie da sie. Moje
      rodzenstwo za kodowalo sobie jeszcze ze POWINNAM na letnie i zimowe
      wypady zabierac mame.ONI nie , no co ty tylko JA mam ten
      obowiazek.Wiesz jakie to wkurzajace czasami bywa.Z swietami to u
      mnie podobnie. Wpada rodzina na swiateczny obiad do mamy.Tylko mama
      nie umie gotowac wiec utarlo sie ze ten obiad u mamy to tak naprawde
      u mnie. CZasami marza mi sie naprawde samotne swieta tylko my i
      dzieci i cisza spokoj, spacery.
    • estel7 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 28.11.07, 11:07
      Jak ja nie znoszę takiej postawy - mam dokładnie taką samą sytuację z moimi
      teściami tylko że mąż ma jeszcze siostrę.
      Cały czas jęki i płacze jacy to oni samotni.
      Musimy się zmieniać co roku i spędzać z nimi święta bo samotni nieszczęśliwi.
      Ale jak ich szwagierka zaprosiła w zeszłym roku - bo jej mąż był chory i wolała
      żeby nie wychodził z domu to odmówili, choć mieszkają 5 minut autem, i
      odstawiali biednych nieszczęśliwych i porzuconych. w końcu siostra męża
      pojechała do nich z rodziną co szwagier odchorował poważnymi komplikacjami.
      Ale to oczywiście nie zostało zauważone, święta z nimi bo samotni ale tylko na
      ich warunkach.
      Kurcze przecież maja siebie - zanim mieliśmy dziecko też zdążyło nam sie spędzać
      święta we dwoje i było super - ale moi teściowie to sie mijają wiec są samotni
      choć we dwoje zamiast sie cieszyć ze oboje jeszcze żyją, ze mogą być razem.
      NIENAWIDZĘ takiego szantażu emocjonalnego - bo my tacy samotni, nosz kurka
      wodna!!!!!
      Oczywiście nie mówię ze Twoi rodzice tak stawiają sprawę - ale w końcu są
      małżeństwem, kochają sie wiec nie są samotni, a dzieci mają dorosłe i muszą sie
      z tym pogodzić, że Ty też masz jakieś swoje marzenia i plany.

      Najważniejsze nie czuj sie winna - zwłąszcza ze chcesz ich zaprosic i jeśli nie
      przyjadą to będą "samotni" tylko na własne zyczeni więc chyba nie bedzie im aż
      tak źle.
      pozdrawiam
    • kicia031 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 28.11.07, 11:13
      O jakze byloby cudownie, gdyby cala rodzina wyjechala i moglabym
      spedzic swieta samotnie robiac to co chce... Niebo i raj.
      • ledzeppelin3 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 28.11.07, 11:59
        A tak z czystej ciekawości: dlaczego jesteście takimi frajerami i
        dajecie się w to wciągać? ("od lat utarło się, że wigilia u mnie,
        chociaż tego nienawidzę") Jak można tak się do czegoś zmuszać? Tak
        się boicie obrazy i dąsów? Tak was to przeraża? Ile Wy macie lat,
        siedem czy trzydzieści?
        • rotera Re: frajerka 28.11.07, 14:46
          A tak z czystej ciekawości: dlaczego jesteście takimi frajerami i
          > dajecie się w to wciągać? ("od lat utarło się, że wigilia u mnie,
          > chociaż tego nienawidzę") Jak można tak się do czegoś zmuszać? Tak
          > się boicie obrazy i dąsów? Tak was to przeraża? Ile Wy macie lat,
          > siedem czy trzydzieści?


          po trzydziestce...
          dlaczego?, bo przez pare lat latałam na 5 wigilii, do kazdej babci,
          rodzicow, tesciow
          maraton od 14 konczyl sie ok 22, bylam uwalona po pachy, wiecznie
          sie pod stolem kopalismy, ze juz trzeba jechac do nastepnych
          wreszcie zrobilam u siebie jak tylko sie przeprowadzilismy do domu,
          rozdzielam bezszczelnie prace kulinarne pomijajac tylko 96 letnia
          babcie.
          dlaczego? chyba wlasnie na ta babcie i na druga i na trzecia nie
          jestem w stanie przerwac tej tradycji. duzo w zyciu przeszly i jak
          patrze jak im sie lzy kreca podczas oplatka i wigilii to sie
          utwierdzam, ze warto.
          wigilia na 20 osob i to te inne dokladaja do pieca, ale dla tych
          babc warto raz na rok zeby zacisnac, choc ok 21 juz czasami tak nie
          mysle...ale po roku mi przechodzi.
          • ledzeppelin3 Re: frajerka 28.11.07, 16:01
            > dlaczego? chyba wlasnie na ta babcie i na druga i na trzecia nie
            > jestem w stanie przerwac tej tradycji. duzo w zyciu przeszly i jak
            > patrze jak im sie lzy kreca podczas oplatka i wigilii to sie
            > utwierdzam, ze warto.
            A jakbyś tej wigilii u siebie nie zrobiła, to by babciom się łza
            przestała kręcić? Sory, ale przecież żyjąc tak, jak chcesz żadnej
            krzywdy tym babciom nie robisz!
            • rotera Re: frajerka 29.11.07, 18:46
              A jakbyś tej wigilii u siebie nie zrobiła, to by babciom się łza
              przestała kręcić?


              pewnie by sie zakrecila, duzo wieksza
              przeczytalas uwaznie? babcia ma 96 lat, a ilez ja jej tych wigilii
              narobie? szczerze to oby jak najwiecej...
              a z drugiej strony ten jeden wieczor niewiele sie to rozni od
              imprezy imieninowej, a ze mlodociana ciotke tuz po dwudziestce mam
              ochote regolarnie w glowke strzelac to juz inna sprawa...
              babcia o tym wiedziec nie musi, a moze zabrac do grobu obraz rodziny
              przy wspolnym stole, przy choince i palacym sie kominku...
              taka bajka raz na rok dla babc i dla moich dzieci
    • asientos Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 28.11.07, 20:05
      "Kochani, w ramach spełniania swoich marzeń zamierzamy spędzić te
      święta w górach, już wszystko załatwione. Oczywiście przyjedziecie,
      tylko ustalmy kiedy: w Wigilię czy dzień przed?"
      • volta2 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 28.11.07, 22:44
        faktycznie bardzo ładnie, i tak jakoś ciepłosmile
        problem polega na tym, że oni są uwiązani do swojego biznesu i w
        wigilię do 14-15-tej będą pracować. i raczej z tego nie zrezygnują,
        jeszcze ze 300 zeta zarobią i co? ma przepaść?
        także zaproszenie będzie oczywiście obejmowało wigilię, ale jeśli
        już tak realnie patrzeć, to raczej dotyczyć będzie samych świąt.
        • asientos czyli przynajmniej wiesz, kiedy przyjadą ;-) n/txt 29.11.07, 18:54

    • adwarp Re: volta2 28.11.07, 20:58
      "...każdy ma już dorosłe dzieci i nawet dorosłe, 20-letnie wnuki. mają więc z
      kim spędzać święta, tylko ci moi tacy niegramotni-samotnismile"

      tak piszesz,
      przeczytaj to na spokojnie i wytłumacz mi jak ty to odbierasz, bo jak ja to
      czytam to rozumiem,że rodzeństwo twoich rodzicow ma dzieci i wnuki w związku z
      czym ma z kim spędzać święta, a twoi rodzice są samotni?
      • volta2 Re: volta2 28.11.07, 22:41
        dobrze rozumiesz, tamci mają już 25-15 letnie wnuki, a moi rodzice
        mają mnie jedną, wnuki jeszcze małesmile
        czy coś cię szczególnie nurtuje w tym fragmencie? bo ja tu dałam
        opis rodzinki, by mi nie sugerować, żeby do siostry/brata ich
        wysłać. nigdy w rodzinie nie było takiej tradycji świątecznej, bo
        tamci mają po prostu rozleglejsze rodziny "podstawowe"
    • fajka7 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 28.11.07, 23:44
      Wbrew lansowanym tu gdzieniegdzie teoriom, dzieci nie sa
      odpowiedzialne za samopoczucie rodzicow. Kazdy czlowiek jest
      dokladnie sam za siebie odpowiedzialny i za swoje ewentualne
      nieletnie dzieci.
      Natomiast w naszym spoleczenstwie bardzo popularne i chyba gleboko
      zakorzenione sa rozmaite warianty, czesto bardzo wymyslne, rodzinnej
      symbiozy, niezdrowych zaleznosci, wzbudzania poczucia winy i
      emocjonalnego wykorzystywania. To o czym Led pisala.
      To sie oczywiscie przenosi z pokolenia na pokolenie i jest tym
      bardziej niebezpieczne, ze taki model wdrukowywany w glowe od
      urodzenia ma w sobie taki ukryty mechanizm, ze ofiara po prostu nic
      zlego w nim nie widzi i chetnie, z zapalem go potem powiela. No a
      ci, ktorzy widza, czesto sa zbyt slabi, zeby z tym zawalczyc.
      Nielicznym sie udaje. Taka nasza kondycja.
      To wszystko jest o tyle trudne, ze kazdy czlowiek rodzi sie z
      wbudowana funkcja w postaci chęci zadowolenia czy uszczesliwienia
      swoich rodzicow. Kazdy z nas to ma. To jest fakt. No i wystarczy, ze
      gdy jestesmy mali rodzice swoja polityka wobec nas zaczna te funkcje
      wykorzystywac do swoich celow (oczywiscie niechcacy i nieswiadomi
      tego co nam za minę montuja na przyszlosc) i juz jestesmy udupieni.
      I tak to leci. Od stuleci.
      smile
      Aha, no i potem wlasnie jest tak, ze dorosle dzieci swoich rodzicow
      nie potrafia sie im przeciwstawic, co jest plaga absolutna,
      wystarczy kilka minut na forum spedzic i sprawa jasna.
      • ledzeppelin3 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 12:47
        To się zaczyna bardzo wcześnie: "Zjedz zupkę, bo mamusi będzie
        przykro i będzie płakała", "Dostaleś tróję? Wstyd [rzed całą
        rodziną", "Idź na prawo, inaczej ojcu serce złamiesz", "Nie
        przyjedziecie na wigilię? To wasze życie, choć to pewnie nasze z
        matką ostatnie święta na tym świecie, ja się coraz gorzej czuję"
        "Kiedy dacie babci wnuczki? Miałabym się czym zająć na stare lata"
        Te wymagania oczywiście w ogóle nie musza być artykułowane i
        odbywają się często na poziomie nieświadomości- po prostu dzieci
        (niedorosłe i dorosłe) wiedzą, co zrobić, żeby mama z tatą nie byli
        źli/smutni. I tak siatka wzajemnej odpowiedzialności, więzi nie do
        zerwania przenosi sie na kolejne pokolenia.
        W badaniach klinicznych wykazano zalezność między występowaniem
        symbiotycznych więzi wzajemnej zalezności w rodzinie a występowaniem
        bulimii i anoreksji u nastolatek i młodych dorosłych, oraz
        zaburzenia typu nerwic u mężczyzn.
        • fajka7 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 13:45
          "po prostu dzieci
          (niedorosłe i dorosłe) wiedzą, co zrobić, żeby mama z tatą nie byli
          źli/smutni. I tak siatka wzajemnej odpowiedzialności, więzi nie do
          zerwania przenosi sie na kolejne pokolenia."

          Otoz to. A najgorszy jest fakt, ze te schematy tak sie utarly, ze
          model ciaglego zadawalania rodzicow jest traktowany jako norma w
          relacjach. Normalnie slepa uliczka.
          • ledzeppelin3 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 13:51
            A jeszcze Polska to taki specyficzny kraj, gdzie etos Rodziny
            (koniecznie z dużej litery) jest bardzo silny. Co wzmacniają jeszcze
            serialiki o bardzo dużej sile przekazu typu "M jak miłość". Rodziców
            trzeba czcić tylko za to, że dziecko "na ten świat wydali". I że
            jeść dali i oprali. Nie muszą robić nic więcej.
            • patyk.od.zosi Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 14:49
              ledzeppelin3,

              jakbym slyszala mojego psychologa wink

              volta2,

              twoje zycie, twoje swieta, jak rodzice maja sie obrazic to i tak to
              zrobia...
              ty musisz byc pewna, ze dobrze robisz

              reszta na priva smile - bo mialam kiedys podobne dylematy
              _______
              pozdr.,
              patyk+2
              • fajka7 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 21:18
                No tak. Psychologia wlasnie takimi sprawami sie zajmuje, a Ty
                wygladasz na taka, ktora cos o tym wie wink
                Podobnie jak Led uwazam, ze plaga skrzywionych rodzinnych relacji
                pokutuje wlasnie w naszym kraju ze wzgledu na mentalnosc, ktora tu
                panuje i co prawda nie chce wsadzac kija w mrowisko, ale osobiscie
                widze tu duzy zwiazek z milosciwie panujacym nam wyznaniem
                religijnym.
                • patyk.od.zosi Re: do fajki7 30.11.07, 10:06
                  naprawde, wygladam na taka osobe? wink
                  _______
                  pozdr.,
                  patyk+2
    • g0sik Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 13:24
      Powiedzieć normalnie. Jeśli nie zechcą przyjechać, ich problem.
      Próby wzbudzenia poczucia winy olałabym, macie prawo do swojej wizji
      świąt. Jeśli rodzicom nie będzie się chciało ruszyć z domu to
      znaczy, że wybierają samotność na własne życzenie….To, że nie
      utrzymują kontaktów ze swoim rodzeństwem czy dalszą rodziną to
      wyłącznie ich wina, dlaczego Ty czujesz się odpowiedzialna za ich
      ewentualną samotność?
    • fergie1975 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 14:24
      czy Twoi rodzice są dorośli? Więc czas aby sie sami nauczyli
      organizować sobie czas i swieta.
    • bazylea1 Re: jak to powiedzieć rodzicom? - doradźcie 29.11.07, 14:44
      powiedziałabym normalnie, jak najszybciej zeby mieli czas podjąć ew
      decyzję o przyjezdzie. prawdopodobnie w ogole powiedziałabym na
      etapie planów a nie podjętej decyzji ale u mnie w ogole nikt nie
      przywiazuje nadmiernej wagi do swiat i innych obchodów, jak sie nie
      da spotkac tego dnia to innego itp.
      życzę miłego wyjazdu bez poczucia winy smile
      • shelmahh smutne to wszystko :( 29.11.07, 17:14
        niby ladnie to wszystko napisane, ze rodzice powinni sami zadbac o swoje
        samopoczucie bo sa dorosli a jednak nie kumam jak mozna w ogole robic z tego
        problem.

        znajomy Serb zwrocil mi uwage,ze jestesmy jako Polacy dosc malo rodzinni..ze z
        rodzina to faktycznie tylko na zdjeciach sie dobrze wychodzi a zawisc, zlosc,
        zazdrosc sa w relacjach rodzinnych na porzadku dziennym

        Swieta Bozego Narodzenia to poza siedzeniem przy stole takze tradycja, ktora
        mozemy albo powinnismy przekazywac z pokolenia na pokolenie..patrza na to nasze
        dzieci, obserwuja w jaki sposob podchodzimy do tych swiat, jak je spedzamy, jak
        wazne sa dla nas relacje rodzinne a tu nagle rewolucja, mamy gdzie Boze
        Narodzenie, licza sie narty i usmiechniete buzie a tradycja, rodzice to jakis
        anachronizm nie majacy racji bytu..oczywiscie nikt w rodzinie sie nie lubi,
        rodzice marudza a wszelkie uwagi,ze mozna pojechac nastepnego dnia sa zbywane
        milczeniem..

        jesli taki obraz swiat przekazujecie swoim dzieciom to faktycznie sie smutno
        robi jak sie to wszystko czyta..

        Boze Narodzenie to pamiatka po narodzinach Jezusa, dosc istotna w naszej
        tradycji a nic wielkiego sie nie stanie jak Mama z Tata uciesza sie,ze spedzimy
        z nimi te swieta a nastepnego ranka cala rodzina smigniemy w gory czy
        gdziekolwiek smile

        minie 20 lat i ktoras z emam napisze: maz umarl, dzieci juz maja rodziny i bede
        sama na swieta bo tak wychowalam swoje dzieci..moze ktoras ze mna poklika bo
        siedze dzis sama?

        umiecie spojrzec bez zbednych emocji w ten sposob?

        i zeby nie bylo..kazdy niech robi co chce. niech spedza swieta jak chce ale
        potem nie ma prawa miec pretensji,ze na starosc nikt sie nim nie bedzie
        interesowal bo w duchu olewki dla tradycji nauczylismy dzieci spedzac swieta.

        • milka_milka Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 18:06
          Masz w 100% rację! Jakoś zanikają u nas więzi rodzinne. Tak każdy sobie, aby
          tylko MNIE było wygodnie.
          • gaja78 Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 18:31
            milka_milka napisała:

            > Masz w 100% rację! Jakoś zanikają u nas więzi rodzinne. Tak każdy sobie, aby
            > tylko MNIE było wygodnie.

            Wszystko to racja pod warunkiem że więzi rodzinne są zdrowe i oparte na
            partnerstwie. Nie strachu przed zrobieniem komuś przykrości.
            Ja nie mam takich więzi ze swoimi rodzicami. Szkoda, bo bardzo bym chciała sad Z
            drugiej strony lubię jeździć do nich na święta, bo zazwyczaj przy okazji
            spotykam się również z szerszą rodziną a te spotkania są bardzo bardzo ciepłe i
            przyjemne. Takie prawdziwie świąteczne.

            Tradycja to cudowna rzecz. Pod warunkiem, że nie jest tylko przykrywką dla
            chorych zależności opartych o szantaż emocjonalny i brak zrozumienia.
            • shelmahh Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 19:27
              wiezi rodzinne jakie by nie byly powinny byc jezyczkiem naszej uwagi. na kogo
              mamy liczyc jesli nie na rodzine? wiem,ze w Polsce (takze u mnie) to nie dziala
              ale warto probowac wlasnie ze wzgledu na dzieci, ktore sie od nas ucza roznych
              postaw..

              nie moge zrozumiec jak mozna na szali stawiac smutnych rodzicow (niewazne czy
              smutek jest uzasadniony czy nie) w kontrze do wyjazdu w gory..wigilia jest raz w
              roku a w gory mozna smigac przez reszte dni jesli ktos ma taka fantazje..

              pamietajmy,ze rodzicow w pewnym wieku nie zmienimy..sa jacy sa..nie mieli
              lekkiego zycia a i na starosc nie jest im z reguly wesolo bo emerytury w Polsce
              sa jakie sa a chcialoby sie moze to i tamto..

              narazam sie pewnie takim mysleniem ale dostrzegam tu roszczeniowa postawe, bez
              ochoty pojscia na kompromis, z mysleniem tylko o wlasnej wygodzie..a chodzi
              raptem o 1 wieczor..nie mozna odpuscic? to naprawde tak wazna kwestia ten
              wyjazd? jesli tak to jest to jeszcze bardziej smutne..

              ja tez nie przepadam za "udawana" postawa tesciowej, z ktora na codzien nie
              rozmawiam..ale wiem,ze nie majac meza,z ktorym spedzala kazda wigilie bedzie jej
              smutno..i umiem byc ponad moja dume, ktora nosze na codzien i tego dnia bede z
              Zona i dzieci jadl jej zupe grzybowa by potem szybko odwiedzic moich rodzicow by
              z samego rana smignac do krakowa na wypoczynek z rodzinka smile

              trzeba tylko chciec a nie miec marzenia, ktore niechcacy moga nauczyc nasze
              dzieci braku szacunku do nas jako rodzicow :\
        • kawka74 Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 18:29
          I te wszystkie działa wytoczyłaś dla jednego wyjazdu na narty? Jeśli pojedynczy
          wypad miałby decydować o kwestii podania szklanki wody na starość, to ja dziękuję.
        • volta2 Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 19:51

          shelmahh napisał:
          wszelkie uwagi,ze mozna pojechac nastepnego dnia sa zbywane
          milczeniem..

          co do propozycji wyjazdu następnego dnia:
          wykupiliśmy termin świąteczny, który nie zaczyna się po wigilii,
          tylko w piątek(wigilia w tym roku w poniedziałek), przed świętami.
          więc gdybyśmy mieli jechać pierwszego dnia świąt i zostać do piątku
          to byłoby to zaledwie pół wyjazdu.

          po drugie, wigilia jest w poniedziałek, a ja już jestem wolna w
          piątek(wolny z urzędu - w te dni nie pracuję), w związku z tym całą
          rodzinką musielibyśmy się kisić w warszawie przez cały łikend-
          szkoda dzieci i czasu.

          trzecie i najważniejsze, mam taką pracę, że wolne mam terminy na
          gwizdek, inne wolne dni mogę wziąć tylko jako urlop bezpłatny lub
          wyjechać na zwolnieniu lekarskim(a takich rzeczy to ja wolę nie
          robić) po tzw. sezonie.

          te trzy argumenty zadecydowały o tym, że jedziemy.
          no i najważniejsza sprawa: ja zaproponuję rodzicom przyjazd na
          wigilię(jeśli wyjechaliby z domu ok.14- tej w poniedziałek, to na 19-
          20 by do nas dojechali), wiesz, co usłyszę? że to daleko, że oni nie
          mogą zamknąć swojego biznesu na te kilka godzin(bo gdyby
          zrezygnowali z pracy w poniedziałek w ogóle, to mogliby przecież na
          luzie przyjechać do nas w niedzielę(w sobotę też pracują).
          tak więc nie jęczę za bardzo nad ich losem, bo skoro nie są w stanie
          poświęcić się dla nas i zamknąć swojej firmy na kilka godzin, to
          czemu my mamy się poświęcać?

          i piszesz o tradycji.
          czy ja nie mam prawa zapoczątkować nowej tradycji w swojej rodzinie,
          czy nie może być tak, że moja rodzina(mąż i dzieci) tradycyjnie BN
          spędza w górach, i przy okazji na nartach?
          czy idąc do kościoła tam, czy ubierając choinkę tam, czy wreszcie
          oglądając telewizję tam i tam spożywając rodzinnie wigilię, odzieram
          te święta z czegoś ważnego?
          szczerze - taka wizja świąt też do mnie potrafi przemówić, miłoby
          było mieć obok siebie rodziców w takich chwilach, ale mam wrażenie
          że im to nie odpowiadałoby, bo na nowym miejscu się źle śpi, bo tv
          ma za mały ekran, bo w kominku trzeba napalić, no i może do
          dyspozycji ma się za mało metrów?

          dziękuję za wpisy, dyskusja jak widać dość ciekawa, zdam relację,
          jeśli będziecie chciały wiedzieć jak poszła rozowa i co z niej
          wynikniesmile
          no i ten mój wątek to chyba dowód, że nie jestem zupełnie bez serca,
          że wiedząc, że robię dobrze, martwię się też trochę o ich
          samopoczucie.

          i jeszcze jedna informacja, mojej mamy mama żyje i ma się w sumie
          dobrze(ok. 80 lat ma teraz). czy chcecie zgadywać ile razy spędziłam
          z nią (własną babcią) wigilię?
          • shelmahh Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 20:24
            zrobisz jak uwazasz..nikt stad nie ma prawa Ci czegokolwiek narzucac..

            ale jest jedno ale..kontynuujesz jakies postawy, ktorych nauczylas sie od swoich
            rodzicow..skoro oni nie moga zrezygnowac z pracy tego dnia a Ty nie mozesz
            zmienic terminu wyjazdu bo tez masz jakies jazdy z praca, to z tradycja w ogole
            nie ma to wiele wspolnego..ale moge sie mylic bo sie przeciez nie znamy..sek w
            tym,ze wigilie najbardziej przezywaja dzieci a nie my dorosli..dla dzieci to
            jest mega frajda pojechac wtedy do dziadkow..pewnie wiekszosc osob z tego forum
            pamieta wigilie z dziecinstwa wlasnie z dziadkami i reszta rodziny..pewnie,ze
            mozesz zapoczatkowac nowa tradycje ale jaka to w zasadzie tradycja,ze zamiast
            jechac w terminie, ktory z niczym nie koliduje,wybiera sie akurat ten jedyny,
            ktory wlasnie tworzy i jest tradycja sensu stricto?!

            uwazam,ze popelnisz duze faux pass wobec wlasnych rodzicow bo moze wlasnie ten
            dzien bylby dobry na to by poruszyc z nimi kwestie tradycji i tego w jaki sposob
            chcielibyscie obchodzic swieta by wszyscy byli szczesliwi..idac Twoim tokiem
            myslenia dajesz swoim dzieciom wyrazny sygnal,ze to rodzinne swieto nie ma dla
            Was specjalnego znaczenia co jest rownoznaczne z tym,ze rodzina jest mniej wazna
            niz narty w kontekscie wigilii..

            rob jak chcesz ale taka postawa moze sie niestety zemscic na Was za ladnych pare
            lat..dzieci poloza laske na starych bo powiedza,ze Ci to marudza, sa starzy, na
            nartach nie posmigaja i oni znikaja w tym terminie a Wy mozecie sobie szklana
            pulapke w tv poogladac do karpia :\

            na poczatku tego roku gadalem z jedna z bardziej znanych postaci z tv, ktora
            slynie z tego,ze ma gdzies swoja mame..bez ogrodek powiedzial,ze na swieta
            smignal z luba do NY bo tam sa w tym terminie fajne wyprzedaze i mozna sie obkupic..

            pewnie tak, tylko co to ma wspolnego z Polska tradycja Bozego Narodzenia?
        • wrobelek0403 Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 20:14
          shelmahh napisał:
          >
          > Swieta Bozego Narodzenia to poza siedzeniem przy stole takze tradycja, ktora
          > mozemy albo powinnismy przekazywac z pokolenia na pokolenie..patrza na to nasze
          > dzieci, obserwuja w jaki sposob podchodzimy do tych swiat, jak je spedzamy, jak
          > wazne sa dla nas relacje rodzinne

          tylko gdzie tu widzisz tradycje w siedzeniu cały dzien i ogladaniu TV???
          Tradycyjna wieczerza polega na byciu ze soba,jedzeniu tych wszystkich
          przysmakow, rozmawianiu, spiewaniu kolend, a nie jednoczesnym wgapianiu sie w
          ekran TV. Swieta powinny byc czasem rodzinnym - mozna robic wspolnie mnostwo
          rzeczy, ale jesli tego nie ma, to dzieci nie oszukasz. To sa tak zmysle istoty,
          ze od razu odkryją fałsz i pozory.


          >
          > Boze Narodzenie to pamiatka po narodzinach Jezusa, dosc istotna w naszej
          > tradycji a nic wielkiego sie nie stanie jak Mama z Tata uciesza sie,ze spedzimy
          > z nimi te swieta a nastepnego ranka cala rodzina smigniemy w gory czy
          > gdziekolwiek smile

          słusznie, tylko jak juz pisałam wyzej, niech te swieta bedą w istocie
          tradycyjne, a nie puste. Zreszta z tą "pamiątka narodzin Jezusa" tez bym nie
          przesadzała, od wielu juz lat w Polsce obchodzenie Bozego Narodzenia jest
          elementem kultury,zwyczaju, "bo tak robią wszyscy", a nie uczczenia swieta
          katolickiego.

          Piszesz wielkie słowa o tradycji, tymczasem niewiele znam domow, gdzie
          rzeczywiscie jest ona przestrzegana. Wazniejsze jest kiedy jest swiateczny
          odcienek Klanu albo M jak Mdłosci, a nie rozmowa z czesto od dawna niewidziana
          rodzina.

          Majac taką alternatywe, tez wybrałabym gory, cisze i spokoj, a być moze tez
          wigilijna kolacje przygotowana przez milych "gospodarzy".

          >bo w duchu olewki dla tradycji nauczylismy dzieci spedzac swieta.
          >
          tradycja nie ma w tym wypadku nic do rzeczy. Sa ludzie, ktorzy nie wyobrazaja
          sobie spedzenia Swiat poza domem rodzinnym, ale nie wynika to z wyrzutow
          sumienia, tylko z autentycznej potrzeby bycia ze swoimi najblizszymi, w tym
          rodzicami/tesciami. I to zadanie rodzicow by dzieci chcialy z nimi tak wlasnie
          spedzac swieta, a nie w poczuciu tylko i wylacznie jakiegos tam spolecznego
          obowiazku.
        • ledzeppelin3 Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 20:16
          Znów pomieszanie pojęć. Autorka wątku skarży się, że jest zmuszana
          do świat z rodzicami, gdzie telewizor jest ważniejszym sprzętem od
          niej, a tu działa typu "Polacy nie są RODZINNI (to jest słowo-
          klucz), dramatyzowanie, typowe dla polskeigo przestraszonego o
          całość RODZINY pana, że rodzice to już na śmietnik i teksty o
          szklance wody. Typowe wpędzanie w poczucie winy. No i te
          uśmiechnięte buzie na stoku, to już jest karygodne w świetle
          OBOWIĄZKU picia wódeczki w towarzystwie rodziny i telewizora.
          > Boze Narodzenie to pamiatka po narodzinach Jezusa, dosc istotna w
          naszej
          > tradycji a nic wielkiego sie nie stanie jak Mama z Tata uciesza
          sie,ze spedzimy
          > z nimi te swieta a nastepnego ranka cala rodzina smigniemy w gory
          czy
          > gdziekolwiek smile
          Własnie o tym braku duchowości w rodzinym gronie pisała autorka
          wątku, niedokładnie przeczytałeś pierwszy post.


          Jeszcze jedno: metoda przymusu i wpędzania w poczucie winy dobra
          jest na parę pokoleń, ale już wkrótce nie będzie miała racji bytu,
          bo rosnące pokolenia są coraz silniejsze duchowo- i nie dadzą się na
          te triki nabrać. Więc może zacznijmy od strony budowania prawdziwych
          więzi, bez przymusu, z miłością i bez telewizora, wtedy i dzieci, i
          wnuki będą gnały na Wigilię ja w dym.
          • shelmahh Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 20:33
            z tego co czytam nie za bardzo Ciebie dotyczy BOZE NARODZENIE..nie interesuje
            Cie specjalnie po co jest to swieto i czego dotyczy..

            jak bylem zbuntowanym 15 latkiem to tez takie teksty gadalem..ale juz na
            szczescie nie mam 15 lat, mam rodzine, dzieciaki i staram sie przekazac im pewne
            wartosci, ktore kiedys dla mnie byly niepojete..nie robie tego dlatego,ze musze
            ale dlatego,ze zrozumialem sens tych swiat, przygotowan, wspolnej wieczerzy,
            zapominaniu o wzajemnych fochach..ten jeden dzien jest inny nawet jesli Ty
            uwazasz,ze to sztuczna akcja..

            nie jestem katolikiem i nie jestem osoba specjalnie wierzaca ale budowaniu wiezi
            rodzinnych w oparciu o to swieto wydaje mi sie dobrym pretesktem do tego by
            pewne sprawy przelamac i co wazne wylaczyc tv (nie wiem skad w wiekszosci wpisow
            pojawia sie temat telewizora - u mnie tego nie ma)

            ale tak jak napisalem..niech kazdy robi co chce..mamy do tego pelne prawo..

            tutaj mozemy sobie jedynie powymieniac poglady na ten temat bez straty dla
            kogokolwiek..a w wine nie zamierzam nikogo wpedzac ale narty vs Boze Narodzenie
            hehehe to zle stawianie sprawy z zalozenia..a kto tego nie rozumie, ten nie
            rozumie idei tych swiat -ale co wazne nie musi rozumiec smile
            • volta2 Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 21:46
              piszesz, że ja mogłabym wyjechać w innym terminie nie kolidującym z
              wigilią - otóż nie mogłabym, mogłabym co najwyżej skrócić wakacje
              zimowe sobie i dzieciom.

              co do nart na starość - jest to sport dla seniorów również, w polsce
              na stoku są w zdecydowanej mniejszości, ale już we włoszech jeżdżą
              ich całe tabuny, niektórzy z siwymi i łysymi głowami uczą się
              dopiero... więc wizja spędzania świąt na nartach z dziećmi i wnukami
              całkiem mi by odpowiadała.

              i piszesz narty kontra ŚBN, a ja ci powiem, że u nas w domu jest
              telewizor kontra ŚBN, nie uważasz że to prawie to samo? przynajmniej
              nie będzie obżarstwa?

              co do kontaktów z rodziną, cóż odwiedzam rodziców co 2 tygodnie, i
              uwierz mi, nie widzę jakoś entuzjazmu z tego że jesteśmy, mama
              zaaferowana garami, bo jak to tak, nie nakarmić nas?
              a ojciec tylko patrzy, kiedy nie zauważę jak podgłasza telewizor.
              wiesz, ile razy musiałam mu zwracać uwagę podczas poprzednich
              wigilii, by choć na czas opłatka wyłączył tv?
              i tego mam uczyć dzieci? to jest takie naj?

              w zeszłym roku wigilię spędzałam w gronie rodziny męża i tam
              faktycznie było rodzinnie(20 osób), bez tv za to z mikołajem, i furą
              prezentów. do rodziców dojechałam na 22-gą. nie byli szczęśliwi, ale
              zrozumieli, teraz mogą nie zrozumieć i tylesmile
              • shelmahh Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 22:01
                na spokojnie podchodze do tego tematu..ilu ludzi tyle rozwiazan danej sytuacji a
                ja szanuje w sumie kazdy wybor bo kazdy ma jakis powod by zachowac sie tak a nie
                inaczej :] nie znamy sie, nie znamy dokladnie sprawy i nie sposob Ci dobrze
                doradzic..grunt,ze pojawil sie ciekawy temat, ktory rusza sumienia i glowy bo
                temat wbrew pozorom nie jest blachy..i nie pisze tego w kontekcie swiat BN ale
                relacji w rodzinie, ktore w wielu domach - w tym moim - nie sa do konca ok..

                my tez wyjezdzamy 25 grudnia do krakowa bo tam atmosfera jest inna niz
                warszawska i panuje - chocby na rynku - swiateczny klimat (z grzancem i
                kielbaska czy kaszanka z grilla) bo ludzie tam sami z siebie kolendy spiewaja i
                robi sie nieco magicznie smile

                3maj sie i jesli uwarzasz,ze nie krzywdzisz w ten sposob nikogo to zycze udanego
                wyjazdu :]

                PS. rowniez mi sie marza narty z rodzina wink
                • shelmahh uwazasz :D nie uwarzasz 29.11.07, 22:01
            • fajka7 Re: smutne to wszystko :( 29.11.07, 21:59
              narty vs Boze Narodzenie
              > hehehe to zle stawianie sprawy z zalozenia..

              Ale wlasnie chodzi o to, ze to co chcesz przekazac nijak sie ma do
              problemu konkretnie volty. Bo u jej rodzicow w domu wlasnie leci tv
              podczas swiat, a nie kultywowanie wiezi i tradycji. A te narty maja
              sie odbyc podczas kilkudniowego wyjazdu, a nie zamiast swiat. Ja
              sobie wyobrazam, ze kameralny wyjazd z rodzina w gory wlasnie te
              rodzine zbliza. A sam konktakt z natura tez korzystniej wplywa na
              wiezi niz kontakt z tv. Bo to wlasnie czas dla rodziny ma byc,
              szczegolnie jesli ktos nie przywiazuje takiej wagi do aspektu
              religijnego swiat.
              Tylko sie trzeba troche wysilic i ruszyc tylek.
              A wyglada na to, ze rodzice volty chca odpekac swieta przed tv pod
              przykrywka tradycji z ekstra wymogiem, ze dzieci musza byc. To za
              taka tradycje, to ja tez dziekuje.
              Jesli oboje sa sprawni i ciesza sie dobrym zdrowiem NIC nie stoi na
              przeszkodzie, zeby choc raz uczestniczyli w Swietach wg scenariusza
              corki. To nie sa dziadkowie 90-letni, ktorych ona chce targac przez
              pol kraju, zeby ich ostatecznie dorznac, tylko prawdopodobnie
              zasiedziali, lekko wymieci rodacy z autorsko ortodoksyjna wizja
              rodzinnych ukladow.
              • shelmahh :) 29.11.07, 22:06
                ok ok big_grin dzieciaki wlasnie sie klada i konczy sie nerwowy dzien..

                volta sama musi podjac decyzje
                my tu sobie mozemy jedynie pogadac big_grin

                pozdrowki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka