evee
05.08.03, 16:37
Dopiero co sie urodziles, a juz Cie nie ma. Jeszcze mam mleko w piersi a juz
musze Cie zlozyc w rodzinnym grobowcu. Nie potrafie sie powstrzymac i zadaje
sobie pytanie, jak to mozliwe zeby Bog zabieral takie niewinne dzieci? Jak to
mozliwe by 15 dniowe dziecko mialo wylew krwi do mozgu? To takie
niesprawiedliwe! I tak bardzo bez sensu!! I tak bardzo nieprzewidywalne.
Oboje z Twoim tatusiem szalejemy z rozapczy, a Ty jestes juz aniolkiem. Wiem,
ze tak jak dla wszystkich ktorzy Cie widzieli, tak i dla mnie przyjdzie czas
na bunt, na razie synku jest czas na rozpacz i zal.
Kiedy Cie widzialam w szpitalu podlaczonego do tej calej aparatury, caly czas
wierzylam, ze zdarzy sie jakis cud. Wierzylam, mimo, ze lekarze mowili, ze
twoj mozg wykazuje coraz mniej aktywnosci, a serce jest coraz slabsze.
Dlaczego musiales odejsc? Dlaczego tak krotko z nami byles?
Mimo wszystko dales mnie i twojemu tacie dwa najcudowniejsze tygodnie! Byles
tak piekny i tak zywy moj aniolku. Moja perelko jestes calym moim zyciem, jak
mam teraz zyc bez Ciebie? Tak dlugo na Ciebie czekalam, a tam malo czasu
zostalo nam dane razem.
Modle sie za Ciebie, ale wiem, ze teraz to Ty na mnie spogladasz z nieba...
Pomoz mi jutro i daj mi sily zlozyc twoje malenkie cialko w rodzinnym
grobowcu.
Caluje Cie mocno moja mala krewetko.
Twoja mamusia.