Dodaj do ulubionych

Mąż na piwie

06.08.03, 22:00
Mój mąż uwielbia spotykać się z kumplami na piwie. Niby nic, a jednak.
Rzadko zdarza się żeby wracał o tej godzinie, o której obiecał, zazwyczaj
jest to późno w nocy. A i bardzo często drugiego dnia powtarzają wesoło
spędzony wieczór. I tak jest średnio co dwa tyg., a ostatnio nawet co
tydzień. Bo zawsze jakiś kumpel ma zły dzień, czy pokłócił się z żoną i
namawia innych na wyluzowanie się i męskie rozmowy w knajpie. Rozumię, że
wszystko jest dla ludzi, ale do cholery w jakiś rozsądnych ilościach. Na
mnie zwłaszcza jego drugi dzień imprezowania działa jak płachta na byka.
Boję się, czy mój mąż nie jest na dobrej drodze do nałogu? Obawę moją
potęguje dodatkowo to, że jego ojciec ma problem z alkoholem. Rozmawialiśmy
o tym mnóstwo razy. Uzgadnialiśmy, że na pewno nie co tydzień i nie dwa dni
z kolei. Starał się, widziałam. Odmawiał, albo wracał do domu po dwóch
godzinkach. Jednak po jakimś czasie znowu coś pękało i było jak było.
Naprawdę próbowałam już różnych sposobów, ale nie potrafimy w tej kwestii
dojść do porozumienia. Nie wiem co mam dalej robić, bo takiego postępowania
nie potrafię zaakceptować. Wiem, że bardzo nas kocha /mamy wspaniałego 7
mies. synka/, dużo pomaga mi, zwlaszcza przy małym, jest jego oczkiem w
głowie. W naszym małżeństwie jest super, bo wspólne posiłki, spacery,
rozmowy, dopóki nie zacznie się szwędać. Jest dobrym człowiekiem jak jest
trzeźwy, jak wypije wszstko przestaje sie dla niego liczyć /np. zapomina, że
się ze mną umówił/. Wtedy wiem jak wąska granica jest miedzy miłością a
nienawiścią - chodzi tu o moje uczucia. Boję się, że to od niego silniejsze,
on chyba też tak myśli, bo zawsze potem czuje sie podle i ma wyrzuty
sumienia. Proszę poradźcie co robić? Czy któraś z Was ma podobny problem? A
może to ja jestem przewrażliwiona?
Obserwuj wątek
    • aniahrabi Re: Mąż na piwie 06.08.03, 22:40
      Obawiam się, że nie jesteś tu zbyt przewrażliwiona co raczej potrafisz
      obserwować i wyciągać wnioski. Zdecydowałam się Ci odpowiedzieć bo często
      ludzie myślą, że człowiek nie potrafi uzależnić się od piwa. Tak sądził mój
      ojciec, bo wiedział, że jego ojciec a mój dziadek (śiwętej pamięci) uzależnił
      się od wódki to on pił tylko piwo i... uzależnił się od piwa właśnie. Nawet
      małe ilości alkoholu ale wypijane regularnie potrafią uzależnić. Myślę, że Twój
      mąż nie zdaje sobie sprawy, że może znajdować się na takiej śliskiej ścieżce.
      Być może jednak wcale się po niej nie stoczy, powinien jednak sam sprawdzić czy
      może obejść się bez choćby 2 spotkań pod rząd z tymi kolegami i nie wściekać
      się. Gdyby Cię jednak ten problem jeszcze gnębił a zwłaszcza się nasilał i nie
      będziesz czuła nad tą sprawą kontroli to nie obawiaj się szukać nadal pomocy.
      Jeśli masz ochotę porozmawiać to zapraszam na GG 3591689. Mogę udielić Ci kilka
      wskazówek. Pozdrawiam Ciebie i Twojego prześlicznego synka. Ania mama Dominisia.
    • kowcia Re: Mąż na piwie 07.08.03, 07:39
      a czy ty poszłaś kiedyś z koleżankami na piwo? Moze następnym razem niech on
      zostanie w domu a ty idź się rozerwać
      • ochotka69 Re: Mąż na piwie 07.08.03, 07:54
        Tez tak mysle, nie jesteś przewrażliwiona. Powinnas porozmawiac i postawic
        jasne reguły. Tymbardziej ze jest to dopiero początek masz szanse.
        Trzymam kciuki za ciebie, badz dzielna.
    • maga102 Re: Mąż na piwie 07.08.03, 09:56
      Ja proponuję połączyć rozwiązanie kowci i ochotki: ustalić jasne reguły
      postepowania, które będą polegac np. na tym, że w jedną sobotę on idzie z
      kolegami na imprezę, drugą ty, a trzecią zostajecie razem z dzeckiem.

      Magda
      • mirrabel Re: Mąż na piwie 07.08.03, 14:40
        Owszem chodziłam z koleżankami się "rozerwać" jak nie było jeszcze Boryska.
        Teraz cały czas karmię go piersią, więc tworzymy zgrany duecik. Oczywiście
        czasami popołudniu synek zostaje z tatusiem, a ja wtedy wychodzę. No cóż
        jednak szybko ciągnie mnie do domu, bo cały czas mam w głowie mojego Tygryska.
        Uważam, że problem jest w tym, że mój mąż sam się miota. Raz uważa, że
        przesadza (oczywiście po fakcie) i daje sobie odbój na jakiś czas. Innym razem
        myśli, że jest wszystko w porządku, bo jego koledzy też tak robią i mają żony
        i dzieci i jest przecież OK. Wytrzymać bez kolesi tez potrafi. Niedawno miał
        urlop i cały miesiąc spędziliśmy razem, choć wierni koledzy oczywiście
        wydzwaniali. Gdzieś słyszałam, że z kolegami męża się nie wygra. Jasno
        przedstawić reguły postępowania? A jak nie będzie się ich trzymał to co,
        zagrozić rozwodem? Aż się ciśnie na usta "widziały gały co brały". Ale czy nie
        mieszkając wcześniej razem, będąc młodym i zakochanym patrzy się obiektywnie?
        Jesteśmy małżeństwem 6 lat i pod tym względem sławna sinusoida. Zanim pojawiło
        się w naszym życiu wyczekane i upragnione dziecko w dużej mierze prowadziliśmy
        wspólne życie towarzyskie, bardziej urozmaicone od tego, które mąż teraz
        preferuje. Więc być może pomogłoby zostawienie małego na noc u babci i
        wybranie się gdzieś razem? Bo i mąż nasyciłby się upragnionym towarzystwem, a
        i mi by się to pewnie przydało. Ale nie chcę obciążać babci bo i tak ma dużo
        swoich obowiązków. Może będzie inaczej jak za parę miesięcy wrócę do pracy, a
        synuś będzie miał opiekunkę? Dobrze, że mogę do Was napisać, jak się pisze, to
        jakoś wszystko układa się w głowie. Dzięki za wszystkie rady i dobre słowa, i
        proszę o jeszcze.
        • joa_boa Re: Mąż na piwie 07.08.03, 14:52
          Uważam, że sposób w jaki twój mąż "rozrywa" się w towarzystwie piwa i kolgów
          może skończyc się uzależnieniem zwłaszcza,że ma rodzinne predyspozycje. Rozmowa
          na temat alkoholu jest zawsze trudna, ale konieczna.
    • anaisia Re: Mąż na piwie 07.08.03, 18:10
      wiesz, mój mąż zachowuje się prawie identycznie, tzn, piwo z kolesiami parę
      razy w miesiącu. Odkąd urodził się nasz synek kategorycznie zażądałam zmiany
      tego zwyczaju, ale widzę że chodzi naburmuszony jakby mu sie wielka krzywda
      działa.
      ja nienawidzę tych jego spotkań bo uważam jego kumpli piwnych za wyjątkowych
      debili - są trochę młodsi niż my, zero obowiązków i jedyne ich zainteresowania
      to spotkania w knajpie i ględzenie o niczym. Coraz bardziej mnie ten problem
      boli bo nie rozumiem dlaczego te spotkania są dla niego tak ważne i bardziej
      atrakcyjne niż spędzenie wieczoru z rodziną. Dla mnie pub też był kiedyś
      atrakcją ale to było 5 lat temu i dawno z tego wyrosłam, a on nie. I co tu
      robić?
      • mirrabel Re: Mąż na piwie 09.08.03, 11:35
        Więc Anaisia witaj w klubie żon, których mężowie nie potrafią dorosnąć. A ci
        kolesie nieźle mieszają im w głowach, choć nie można powiedzieć, że to tylko
        ich wina. Mnie równiez jest przykro, że mąż nie wszystkie wieczory chce
        spędzać z ukochaną rodzinką. Chyba nie potrafi postawić się w mojej sytuacji,
        gdy cały dzień spędzam z maluszkiem i czekam na 16.00 żebysmy mogli razem
        pobyć, pogadać, pośmiać się, a on wraca i mówi: "Wiesz kochanie umówiłem się
        zaraz muszę wyjść." Nasze małżeństwo staramy się opierać na zasadach
        partnerstwa, czyli zaufanie, szczerość, wspólne decyzje. Nie zabraniamy sobie
        nawzajem tego czy tamtego, właśnie dlatego, że chcemy sobie ufać. I naprawdę
        jest OK oprócz tej jednej sytuacji, w której ni tak ni siak nie potrafimy
        dojść do porozumienia. Potrzebuje trochę wolności? Rozumię. Ale jego rozrywkę
        uważam za nadto prymitywną. Więc gdy znów będziesz spędzała samotny wieczór
        to napisz. Razem weselej.
    • anaisia Re: Mąż na piwie 10.08.03, 12:52
      Mirrabel, jak będzie Ci smutno to napisz na priv: anaisia@poczta.onet.pl na
      pewno odpiszę.
      • dorotaste Re: Mąż na piwie 18.08.03, 12:00
        Witam w klubie. Moj maz nie wychodzi czesto ale jak juz to na calutka noc,
        wraca np. kolo5 ranosmile bosko co? a ja z dwojka dzieci zeby bylo weselej. I
        slysze ze ja to przeciez xzawwsze moge na kawe z kolezanka a facet potrzebuje
        innej rozrywki.....kumple, piwo i knajpa.........no coz ja tez lubie wyjsc do
        knajpy a jak na razie na 3 lata malzenstwa bylam raz z kolezankami. Moze
        bedzie lepiej. jak cos piszcie na priva. dorotaste@poczta.onet.pl
        pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka