Dodaj do ulubionych

kochanka - czysta jak kryształ?

18.12.07, 12:56
zadaję sobie to pytanie po raz kolejny, trochę przy okazji wątku o zdradzonej
w ciąży.

przy okazji dyskusji o winie/niewinie zawsze pojawiają się głosy i to całkiem
sporo, że kochanka nic winna nie jest, bo to nie ona przysięgała, ewentualnie
że gdyby nie ona to inna.

czy potraficie sobie siebie wyobrazić w roli kochanki mężczyzny, któremu
własnie ma się urodzić dziecko, albo niedawno się urodziło - w stałym związku?
a może macie takie doświadczenie za sobą?

bo skoro kochanka nic nie winna, z ewentualnym przyjęciem takiej roli nikt nie
powinien mieć problemu? pomijam inne aspekty zadawania się z dzieciatym
facetem, nie do końca przyjemne dla potencjalnych "macoch", ciekawi mnie jak
się czuje kobieta, która wchodzi w taką relację? zakładając oczywiście, że wie
o rodzinie/dzieciach.

jestem ciekawa, co sądzicie. ja mam za sobą oba doświadczenia. "romansowałam"
z facetem, którego dziewczyna była w ciąży. do niczego poważniejszego nie
doszło, ale pamiątam, jak bardzo absurdalne mi się wydało, że on ma romans w
takim momencie, kiedy dowiedziałam się o dziewczynie&związku&ciąży. szybko
zakończyłam tę historię.
potem stanęłam z drugiej strony - zdradzonej w ciąży. do tej pory zdarza mi
się zastanawiać, całkiem empatycznie, co czuła/czuje tamta dziewczyna
(wiedziała o ciąży cały czas, znała mnie). jak jej samopoczucie, samoocena?
jakoś nie wierzę, że wszystko w porządeczku, zracjonalizowane i w ogóle, to ja
byłam winna że mnie zostawił.
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:00
      Dla mnie taka baba to zero.O ile wie, ze facet tkwi w zwiazku.
      • karolinka123 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:25
        Dla mnie tezsmile
        • joanna.gr Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 16:19
          Popieram.Zero, dno i dwa metry mułu.
          Chodziło chyba jednak o to,że pretensje musisz mieć przede wszystkim do faceta,
          który ma wobec ciebie jakieś zobowiązania, coś ci obiecywał...
          Choć wina tej trzeciej jest bezdyskusyjna.
    • aluc Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:27
      potrafię sobie wyobrazić oraz potrafię sobie wyobrazić, że tą w
      ciąży miałabym w d*pie
      taką oto bogatą wyobraźnię mam
      • ma_dre Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 17:09
        aluc, jak dla mnie jestes zwierze, nie powiem ktore, bo nie chce rzucac
        wyzwiskami, pewnie dla siebie samej jestes oszalamiajaco postepowa...
        • mama_kotula Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 17:11
          ma_dre napisała:

          > aluc, jak dla mnie jestes zwierze, nie powiem ktore, bo nie chce rzucac
          wyzwiskami, pewnie dla siebie samej jestes oszalamiajaco postepowa...

          Łaaa.
          Jeżeli Aluc jest jak to zwierzę, to ciekawe, jakich ja się w tym watku od pani
          ma_dre inwektyw doczekam tongue_outPP
        • aluc Re: kochanka - czysta jak kryształ? 19.12.07, 22:33
          chrum chrum
          jestem wstrząsająco konserwatywna, natomiast najwyraźniej mam bogatą
          wyobraźnię, w charakterze czego się oświadczyłam powyżej
          chrum chrum
          • ciociacesia myslisz ze chrum? 09.02.08, 11:42
            ja obstawiałabym samicę psa smile
            chociaz jak wyobraznia rusze to tez potrafie sobie wyobrazic ze ta w ciazy to
            taka jola z bigbrothera albo cus w podobie... ale ja sie nie u boku zajetego
            faceta. jakos tak i juz.
    • mama_kotula Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:27
      Żadne z "trójkąta" nie jest czyste jak kryształ.
      Ani kochanka, ani mąż, ani żona.

      Ale akurat imho "wina" kochanki jest tu najmniejsza tongue_outtongue_outtongue_out
      (ok, wiem, wystawiłam się na lincz z takimi poglądami.. dobrze, że na tym forum
      nie ja jedna takie mam).
      • mama_kotula PS 18.12.07, 13:31
        Będąc kochanką w jakiejkolwiek sytuacji przeważnie ma się w doopie empatię i
        solidarność jajników wink
      • mama_idalki Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:40
        Dobrze gadasz big_grin Wódki ci dać? ;D
      • przeciwcialo Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:41
        to zalezy czy kochanka poderwała faceta czy facet poderwał kochanke.
        No bo czasem ona wie tylko tyle ile on o sobie powie.
        Jesli kochanka wie jak jest sytuacja faceta to niestety moim zdaniem
        jest najbardziej winna.
        Wprowadziłabym jednak gradient winy w trójkacie odsetkowo a nie ze
        znakim równości.
      • karolcia86 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 16:39
        Popieram Cię Mamo_kotulo
    • bri Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:35
      Moim zdaniem nie jest prawdą, że wina zawsze leży po obu stronach.
      Bywa, że zdradzani są ludzie, którzy wcale na to nie zasłużyli.

      Jestem sobie w stanie wyobrazić, że dwoje ludzi tak się w sobie
      zakocha, że mimo świadomości, że krzywdzą ciężarną nie będą w stanie
      zrezygnować z tego uczucia. Czy to ich usprawiedliwia? Nie wiem. Nie
      wyklucza to też współczucia wobec zdradzanej kobiety, nawet jeśli
      się pośrednio jest przyczyną jej cierpienia.

      • malila Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:44
        bri napisała:
        > Moim zdaniem nie jest prawdą, że wina zawsze leży po obu stronach.

        Moim zdaniem to nie tylko nie jest prawdą, ale to po prostu nonsens.
        Jeśli z definicji winę za jakiekolwiek zachowanie którejś ze stron
        ponoszą w równym stopniu oboje, to oznacza, że w momencie ślubu
        dwoje ludzi stopiło się w jednowink Zbyt wiele czytałam na tym forum
        protestów przeciwko takiemu traktowaniu małżeństwa, przeciwko
        odbieraniu prawa ludziom sparowanym do autonomicznych decyzji. Mam
        nadzieję, że nie autorstwa zwolenników powyższej romantycznej tezywink
        Żaden ze znanych mi psychologów ani psychoterapeutów nie jest
        wyznawcą tego typu koncepcji. Wręcz przeciwnie - uważają, że każdą
        zdradę należy traktować jednostkowo. Nie istnieje w psychologii
        żadna teoria tłumacząca zdradę w jeden określony sposób. Wielu
        psychoterapeutów stara się zresztą nie przywiązywać zbytnio do
        jakiejkolwiek teorii, bo każda może okazać się w którymś momencie
        niewystarczająca czy wręcz błędna.

        Mam wrażenie, że tę teorię puścił kiedyś w obieg ktoś, kto nie
        potrafił zmierzyć się ze swoim poczuciem winy, bądź też ktoś, kto
        bardzo potrzebował usprawiedliwić swojego zdradzającego
        współmałżonka, żeby móc z nim dalej żyć, bądź też ktoś, kto spotkał
        się z taką właśnie współwinną parą i w przebłysku geniuszu uznał ją
        za obraz świata. Albo coś ktoś palnął bez zastanowienia i poszłowink

        Jeśli ktoś będzie się doszukiwał winy w żonie, to zawsze ją
        znajdzie, bo mężowi zawsze może czegoś brakować. Jak nie ręcznika
        przy misce, to skrzydełek kurczaka w miodzie albo wilgoci w cipce.
        Albo też tego, że żona nie ma własnego zdania i nigdy się mężowi nie
        sprzeciwia. Szukanie winy w kobiecie zdradzanej krzywdzi ją
        podwójnie. Tak jak kobietę zgwałconą krzywdzą stwierdzenia, że pies
        nie weźmie, jeśli suka nie da (albo nie będzie miała na to ochoty).

        Jeśli zaś chodzi o kobiety, które świadomie pakują się w związek z
        żonatym, to IMO zwykle takie, które czują się skrzywdzone przez
        jakąś kobietę i które rajcuje fakt, że zabrały innej faceta albo
        takie, które nie umieją nawiązać relacji z wolnym mężczyzną. Mnie
        takie zachowanie mierzi.
        • kicia031 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 15:09
          Otoz to - kazdy z nas odpowiada za swoje czyny - decydujac sie na
          zdrade, podejmujemy decyzje, I realizujemy ja. O ile postepowania
          wspolmalzonka moze zachecic do decyzji o zdradzie, kiedy jakies tam
          istotne potrzeby nie sa zaspokojone w zwiazku, to jednak jest to
          wlasna, wlasnowolna decyzja zdradzajacego. Dlaczego obarczac
          odpowiedzialnością wspolmalzonka, dodając mu do cierpienia z powodu
          zdrady jeszcze cierpienie z powodu rzekomej za nia odpowiedzialności?

          A co do kochanki – znalazłam kiedyś określenie, ze takie
          postepowanie to „paserstwo”, inaczej, wina polegajaca na czerpaniu
          korzyści z cudzego wykroczenia. I mysle, ze to zamyka cala sprawe.
          Swiadome decydowanie się na bycie współpartnerem w zdradzie jest dla
          mnie po prostu zle i tyle.
        • ma_dre Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 17:11
          zgadzam sie z toba malila, bo w przeciwnym razie przy kazdym zlym uczynku by
          trzeba bylo szukac winy po obu stronach?? przeciez to absurd!
    • cora73 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:40
      Kochanka w tego typu ukladzie to dla mnie poprostu glupiutka i
      naiwna d..a jest i tyle. Zadna normalna szanujaca sie kobieta nie
      zadalaby sie ze swinia i podlym draniem ktory zdradza zone bedaca
      akurat w ciazy! brzydze sie zdrada w kazdej postaci ale zdradzac
      zone oczekujacej dziecka no to juz podlosc calkowita ...
    • kate0012 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:47
      oczywiście,że jest czysta jak kryształ.Przecież ratuje
      biednego,pokrzywdzonego,wykorzystywanego (jako bankomat i wibrator)
      męża ze szpon wrednej,wiecznie warczącej żony,która jedynie wymaga
      nic nie dając w zamian.To kochanka daje mężczyźnie satysfakcjonujący
      seks,wspiera go i chwali,niczego nie wymaga.
      Nie wiedziałaś o tym?Dziwne ,bo czytając to forum mam wrażenie ,że
      to ogólnie panujący pogląd
      • smiglak1 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:13
        hehe, dobre, swoją drogą nie ma to jak kobieca solidarność i
        wzajemne wsparcie...już widzę jak wszystkie kobitki, które
        usprawiedliwiają zachowanie gościa/kochanki, po zdradzie robią sobie
        rachunek sumienia, szukają winy w sobie i rozumieją zachowanie męża,
        który zboczył z toru.
        • mama_kotula Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:20
          smiglak1 napisała:

          > hehe, dobre, swoją drogą nie ma to jak kobieca solidarność i
          > wzajemne wsparcie...już widzę jak wszystkie kobitki, które
          > usprawiedliwiają zachowanie gościa/kochanki, po zdradzie robią sobie rachunek
          sumienia, szukają winy w sobie i rozumieją zachowanie męża, który zboczył z toru.

          Ja nie usprawiedliwiam zachowania gościa, bo to tchórz, oszust, łajdak i kanalia.
          Oczywiście, że po zdradzie - bezpośrednio - nie robi się rachunku sumienia,
          tylko pała się chęcią zemsty do tej suki, która uwiodła męża tongue_out
          Refleksja przychodzi dopiero po pewnym czasie.
          Ale przyjść mimo wszystko powinna.

          Kochankę usprawiedliwiam, z przyczyn subiektywnych - to ona ma w takim
          trójkącie, wbrew pozorom, najbardziej przewalone. Przynajmniej patrząc na to z
          perspektywy czasu wink
          Która z was zgodziłaby sie na ciągłe upokorzenie poprzez bycie tą trzecią, mniej
          ważną, taką odskocznią od problemów... właściwie zabawką? Taką weekday-girl, do
          której się jedzie po pracy, aby się z nią bzyknąć, a w sobotni wieczór milczy
          się, bo spędza się ten czas z żoną? A jeżeli facet niezdecydowany i sam nie wie,
          czego chce... to dopiero wesoło... uncertain

          Chciałybyście tak?
          • kraina.marzen Re: kotula 18.12.07, 14:24
            W Twojej wypowiedzi wyczuwam ironie goryczy?
            Czy dlatego rozumiesz tak znakomicie rolę tej 3- bo znasz to z
            doswiadczenia?
            chyba bolalo bardzo.....
            • mama_kotula Re: kotula 18.12.07, 14:28
              kraina.marzen napisała:

              > W Twojej wypowiedzi wyczuwam ironie goryczy?
              > Czy dlatego rozumiesz tak znakomicie rolę tej 3- bo znasz to z
              > doswiadczenia?
              > chyba bolalo bardzo.....

              Oczywiście, że z doświadczenia, nigdy tego nie ukrywałam na tym forum smile

              W każdym razie śmieszy mnie, że kochanka ma być tą empatyczną i tak dalej.
              Kochanka myśli wyłącznie o sobie. Li i jedynie.

              Taa. Mogę już czuć się suką i zerem smile
              Jakoś mi to nie przeszkadza tongue_out
              • omamamia1 Re: kotula 18.12.07, 14:39
                żadna kochanka nie czuje wyrzutów sumienia względem żony,jej
                sytuacji bo gdyby tak było pewnie przestała by nią być.Jej wina w
                takim procederze jest jak dla mnie również żadna,czy wie więcej,czy
                nie wie nic o życiu wybranka-to i tak jej interes,jej życie,dba o
                siebie,to jej świat.Nigdy nie potępiałam "instytucji kochanki",bo
                jeśli mężczyzna nie weźmie to cóż z dawania kobiety....
                • mama_kotula Re: kotula 18.12.07, 14:41
                  omamamia1 napisała:

                  > żadna kochanka nie czuje wyrzutów sumienia względem żony,jej
                  > sytuacji bo gdyby tak było pewnie przestała by nią być

                  Ooo, własnie. Nie każdy się wobec tego na kochankę nadaje tongue_out

                  > to i tak jej interes,jej życie,dba o
                  > siebie,to jej świat
                  Amen.
                  • joanna.gr Re: kotula 18.12.07, 16:38
                    I tu się zgodzę.Żeby być kochanką trzeba mieć pewne ... hmmm...predyspozycje.
                    Empatię równą zeru i wybujały egoizm.
          • bri Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:30
            >Taką weekday-girl, do której się jedzie po pracy, aby się z nią
            bzyknąć, a w sobotni wieczór milczy się, bo spędza się ten czas z
            żoną?

            Bywa tak, że to żona siedzi sama w domu wieczorami, bo mąż jest u
            kochanki; że to kochanka dostaje prezenty i wszelką męża uwagę, a
            żonie zostaje pranie jego bielizny i opieka nad jego dziećmi. I kto
            wtedy ma gorzej? wink

            • mama_kotula Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:32
              bri napisała:

              > >Taką weekday-girl, do której się jedzie po pracy, aby się z nią
              > bzyknąć, a w sobotni wieczór milczy się, bo spędza się ten czas z
              > żoną?
              >
              > Bywa tak, że to żona siedzi sama w domu wieczorami, bo mąż jest u
              > kochanki; że to kochanka dostaje prezenty i wszelką męża uwagę, a
              > żonie zostaje pranie jego bielizny i opieka nad jego dziećmi. I kto
              > wtedy ma gorzej? wink


              Eeee tam, nie ma co się licytować.
              Po prostu specjalnie chciałam pokazać, jak to może wyglądać z drugiej strony.
              I jedna strona (żona) i druga (kochanka) z reguły mają przewalone mniej więcej w
              równym stopniu.
              Najfajniej to ma pan w tym układzie tongue_outPPP
              Czasem myślę, że taki pan to ma querfa za dobrze. Ale hmmm... karma dopada
              każdego tongue_out
              • bri Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:34
                >I jedna strona (żona) i druga (kochanka) z reguły mają przewalone
                mniej więcej w równym stopniu.

                Mimo wszystko, śmiem wątpić. Szczególnie jeśli są w to wplątane
                dzieci. Kochanka, jeśli bezdzietna, jednak ma znacznie większe pole
                manewru.
          • milka_milka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:30
            Tylko widzisz, kochanka decyduje się na to z własnej nieprzymuszonej woli i wie,
            w co się pakuje. Więc na ma prawa do narzekania i niezadowolenia ze swojej sytuacji.
          • kate0012 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:32
            Chciałybyście tak?


            nie ,nie chciałabym,dlatego nie wdałabym się w romans z żonatym.
            A na co liczyłaś?że od razu odejdzie?to byłaś bardzo naiwna.
            Przecież to dla faceta idealne rozwiązanie :w domu obiadek,ciepłe
            kapcie,dzieci a na boku chętna d..pa do bzykania.Ale same jesteście
            sobie winne ,bo dajecie się wykorzystywać.A oni z tego bez skrupółów
            korzystają.
            "Która z was zgodziłaby sie na ciągłe upokorzenie poprzez bycie tą
            trzecią, mnie
            > j
            > ważną, taką odskocznią od problemów... właściwie zabawką"
            Wydawało mi się,że kobiety też mają rozum i potrafią myśleć czy
            przewidzieć konsekwencje swoich czynów ,ale jak widać niektóre nie.

            • mama_kotula Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:36
              Ależ ja się z tobą Kate, dokładnie zgadzam.
              Dlatego uważam, że taki facet to ma za dobrze.

              Nie wiem, czy kochanka liczy na to, że facet odejdzie od żony. Raczej nie, może
              w duchu gdzieś głęboko, ale rozsądek przeważnie ma. I to w sumie jest takie
              najgorsze, poczucie bezsilności i tego, że to się skończy, jak nie teraz, to
              potem. Ale właściwie życie "z dnia na dzień" i karmienie się tym, co się ma -
              czyli namiastką - nie jest takie złe. I całkiem miło się to potem wspomina.
              • kate0012 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:41
                "całkiem miło się to potem wspomina."
                no widzisz,to w takim razie ta (jak to wcześniej napisałaś )
                upokarzająca sytuacja to koszt uzyskania przyjemności.
                A przynajmniej pozostają miłe wspomnienia, których na pewno nie ma
                żona.Bez względu na to czy wybaczy czy podejmie decyzję o rozwodzie.
                Tak więc kolejny punkt dla kochanki
          • agamama123 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 19.12.07, 23:16
            Nie zrozumie cię żadna kobieta, która w takiej sytuacji nie była. Nie zrozumie
            ta, która nie spędziła sama takiego sobotniego wieczoru...
            A ja ...ja chciałabym Cię nie rozumiećsad
          • titta Re: kochanka - czysta jak kryształ? 09.02.08, 13:35
            Kotula, to ze ktos ma "przewalone" to go nie usprawiedliwia. Inaczej
            ktos kto zabil kogos po pijanemu byl by chyba najbardziej
            usprawiedliwionym czlowiekiem. (Chcial sobie tylko zrobic dobrze, a
            jak ma "przewalone"?) Kazdy ponosi odpowiedzialnosc za swoje czyny.
            I czyny innej osoby go nie usprawiedliwiaja. Kto w zyciu postepuje
            jak swinia, nie powinien sie dziwic gdy sam znajdzie sie w chlewie.
        • kraina.marzen Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:21
          rachunek sumienia? moze jeszcze spowiedz w kosciele?

          hahahah nie wierze
    • milka_milka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 13:50
      Cóż, kobieta, KTÓRA WIE, że żona kochanka jest w ciąży/ledwo co
      urodziła/rodzi/ew. facet ma malutkie dzieci, i sypia z nim, to IMO po prostu
      szmata i k.......wa. O ile mogę zrozumieć taką sytuację w innym momencie
      życiowym, to tu już nie.
      • kraina.marzen Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:08
        Dla mnie sprawa wyjade sie oczywista- jezeli ta druga wie o rodzinie
        swojego lubego- to nie moze być "czysta"
        Kobiety naprawdę czasami potrafią być bezwzględne i zapatrzone w
        swoje Ja- nadłuższą mete budzą się z kacem moralnym albo z
        panem,który wlasnie sie do nich wprowadza-ze wszystkimi swoimi
        problemami-rodzinnymi tez-niestety.


        Moje kolezanka jest "samotną matkA" bo ojciec dziecka ZAKOCHAL SIE
        WLASNIE W TAKIEJ KRYSTALICZNEJ PANNIE. Kolezanka cierpi, dziecko
        rowniez-nie potrafi podjac decyzji o rozwodzie-nie maja rozwodu od
        przeszlo 2 lat.Facet zapominal o dziecku a teraz ta WSPANIALA O.
        upomina sie o kontakt jego z synem!!!!Ma tupet dziewczyna- nie dosc
        ze rozbila malzenstwo(pan bardzo religijny)to naklania partnera do
        odnowienia kontaktow z dzieckiem.Zastanawiam sie co chce uzyskac?
        moze chce zostac mama- macocha?
        • maga_luisa Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 21:33
          Być może rzeczywiście nie jest głupia i rozumie, że dla dziecka kontakt z ojcem
          jest ważny. Tupet? Gdzie tu tupet?
    • gardeniaa Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:24
      > czy potraficie sobie siebie wyobrazić w roli kochanki mężczyzny, któremu
      > własnie ma się urodzić dziecko

      niestety nie
      w ogóle nie wyobrażam sobie siebie w roli tej trzeciej, dla mnie to
      skomplikowany układ
      ja lubię jasne sytuacje
    • ewcia1976 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:29
      Dla mnie kochanka to zero.
      Na studiach zakochałam się w żonatym. Postanowiłam nic mu nie
      mówić,i pozostać na gruncie przyjacielskim.Jakie było moje
      zdziwienie gdy zaczął mi wyznawać uczucie, że od momentu poznania
      mnie żałuje, że się ożenił itp, itd . Powiedział to tydzień po tym
      jak poinformował nas, że będzie tatuśkiem. Pomyślałam wtedy jak ja
      bym się czuła na miejscu tej kobiety, w układ nie weszłam. Parę lat
      późniejźniej poznałam to uczucie.
      Ale tamta Pani czuje sie rozgrzeszona bo się zakochała.
      I wiecie co, jak by nie moja empatia to bym se wspaniałą przygodę
      przyżyła smile.
    • e-milia1 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:37
      czesto taka kochanka wierzy mezczyznie w bajeczki, ktore on
      opowiada. sama nieraz mialam do czynienia z zonatymi typami, ktorzy
      chcieli cos ode mnie i zalili sie jaka to maja paskudna zone. moja
      przyjaciolka miala romans z zonatym facetem. jego zona byla w 9
      miesiacu ciazy, poza tym mieli jeszcze jedno dziecko. on jej
      opowiadal, ze pobral sie z zona z rozsadku a nie milosci, ze jest
      miedzy nimi zle. ze sie nie kochaja, ze zone ma wstretna. za to
      przyjaciolce przysiegal jak to bardzo ja kocha i wielbi. na
      szczescie przyjaciolka zostawila go. po czasie znalazl sobie nowa
      kochanke, w ktorej bardzo sie zakochal i ktorej te same bajeczki
      pociskal co mojej przyjaiolce....
      • mama_kotula Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 14:40
        e-milia1 napisała:

        > czesto taka kochanka wierzy mezczyznie w bajeczki, ktore on
        > opowiada. sama nieraz mialam do czynienia z zonatymi typami, ktorzy
        > chcieli cos ode mnie i zalili sie jaka to maja paskudna zone.

        Nom, ja się tylko raz dałam na to nabrać.

        Śpiewka rodem z piosenki "że żona go nie rozumieee, że wcale ze sobą nie śpiąąą"
        - no na pamięć już to znam tongue_out

        A raz faktycznie, sytuacja była kiepska, znałam ją "od środka" i widziałam, jak
        żona traktuje męża i jak on traktuje ją. Przez pół roku proponowałam panu, aby
        porozmawiali, aby poszli do poradni rodzinnej, zanim zacznie do mnie kolejne
        gorrące smsy wysyłać, bo jednak jakiś kac moralny i resztki empatii były. A
        potem stwierdziłam, że co mnie to do diabła obchodzi tongue_out
        • milka_milka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 15:02
          Ludzki pan. Jaka Ty dobra byłaś. A ja jednak zdania nie zmieniam i uważam, że
          mieszanie się w małżeństwo w określonej wyżej sytuacju to wyjątkowe draństwo.
          • mama_kotula Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 15:07
            milka_milka napisała:

            > Ludzki pan. Jaka Ty dobra byłaś. A ja jednak zdania nie zmieniam i uważam, że
            mieszanie się w małżeństwo w określonej wyżej sytuacju to wyjątkowe draństwo.

            No ja nie zaprzeczam przecież - to draństwo i egoizm podły smile
            I wcale nie uważam, że byłam dobra. Po prostu przez chwilę byłam głupia tongue_out
            • milka_milka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 15:38
              Ale z Twoich wypowiedzi nie wynika, że było Ci z tym źle. Wręcz przeciwnie. Więc
              nie dziw się, że do kochanek żony zrozumieniem i miłością nie pałają.
              • mathiola milka milka 18.12.07, 16:53
                Więc
                nie dziw się, że do kochanek żony zrozumieniem i miłością nie pałają.

                byłoby cokolwiek dziwne gdyby pałały, nie?
                • mama_kotula Re: milka milka 18.12.07, 17:12
                  mathiola napisała:

                  > Więc
                  > nie dziw się, że do kochanek żony zrozumieniem i miłością nie pałają.
                  >
                  > byłoby cokolwiek dziwne gdyby pałały, nie?


                  Ciii... ja z jedną taką żoną zostałyśmy hmmmm... przyjaciółkami wink
                  A pan został sobie sam tongue_outPP
                  No, ale my byłyśmy cokolwiek dziwne tongue_out
            • omamamia1 do mama_kotula 18.12.07, 15:44
              mam pytanie,jak zbyt osobiste to zignoruj
              Czy po tym co się stało wyszłaś z postanowieniem,że nigdy nie
              będziesz już tą trzecią,nie wejdziesz w układ gdzie znowu będziesz
              kochanką,a może zdarzyło Ci się to ponownie?
              • ja_inaczej pfi.. 18.12.07, 16:20
                Nakreslilyscie stereotypowy obraz kochanki.A ja znam inny.Kobieta
                znalazla sobie kogos dla "zabicia czasu" z "nudy". Prowadzila
                intensywne zycie a pan jej pochlebial. Prawil komplementy,
                zaskakiwal , nadskakiwal. Nie czekala na telefony , smsy .Bo byl to
                byl a jak by sobie poszedl to no coz Fajnie bylo ale sie skonczylo.
                To ON musial kombinowac by sie z nia spotkac, by ukrywac. A ona
                nigdy nie chciala wiecej od niego.Nawet przez mysl jej nie przeszlo
                zastanawiac sie co czuje zona co mysli jaka jest?No bo co to ja
                obchodzilo. dostawala co chciala , brala co chciala.
                Dlaczego mezowie w zwiaska sa takimi nielotami, kiwi a juz z
                kohankami to i fantazja i chce sie..ech ten czar wspomnien
              • mama_kotula Re: do mama_kotula 18.12.07, 16:28
                omamamia1 napisała:

                > mam pytanie,jak zbyt osobiste to zignoruj
                > Czy po tym co się stało wyszłaś z postanowieniem,że nigdy nie
                > będziesz już tą trzecią,nie wejdziesz w układ gdzie znowu będziesz
                > kochanką,a może zdarzyło Ci się to ponownie?

                Pytanie nie jest zbyt osobiste wink
                Postanowienie postanowieniem, a znając mnie, to wpakuję się w jeszcze niejedno
                takie bagno tongue_out
                Ale ja jestem zdrowo walnięta, więc nie mogę służyć jako wzorcowy model
                zdradzonej kochanki tongue_out
    • 18_lipcowa1 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 16:23

      > czy potraficie sobie siebie wyobrazić w roli kochanki mężczyzny,
      któremu
      > własnie ma się urodzić dziecko, albo niedawno się urodziło - w
      stałym związku?
      > a może macie takie doświadczenie za sobą?

      nie, z dzieckiem tego nie przerabialam, z bezdzietnym - tak.


      >
      > bo skoro kochanka nic nie winna, z ewentualnym przyjęciem takiej
      roli nikt nie
      > powinien mieć problemu? pomijam inne aspekty zadawania się z
      dzieciatym
      > facetem, nie do końca przyjemne dla potencjalnych "macoch",
      ciekawi mnie jak
      > się czuje kobieta, która wchodzi w taką relację? zakładając
      oczywiście, że wie
      > o rodzinie/dzieciach.
      >
      > jestem ciekawa, co sądzicie. ja mam za sobą oba
      doświadczenia. "romansowałam"
      > z facetem, którego dziewczyna była w ciąży. do niczego
      poważniejszego nie
      > doszło, ale pamiątam, jak bardzo absurdalne mi się wydało, że on
      ma romans w
      > takim momencie, kiedy dowiedziałam się o
      dziewczynie&związku&ciąży. szybko
      > zakończyłam tę historię.
      > potem stanęłam z drugiej strony - zdradzonej w ciąży. do tej pory
      zdarza mi
      > się zastanawiać, całkiem empatycznie, co czuła/czuje tamta
      dziewczyna
      > (wiedziała o ciąży cały czas, znała mnie). jak jej samopoczucie,
      samoocena?
      > jakoś nie wierzę, że wszystko w porządeczku, zracjonalizowane i w
      ogóle, to ja
      > byłam winna że mnie zostawił.
    • mathiola Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 16:51
      w sumie aż tak empatyczna nie jestem, żeby żałować drugiego człowieka kiedy mi
      jest dobrze. Czysto teoretycznie, ale jednak wiem.
      Najbardziej winny jest facet zdradzający. Potem cała reszta, w zależności od
      sytuacji. Może to być żona bo zrobiła wszystko, żeby mąż zdradził, może to być
      kochanka, bo stanęła na rzęsach żeby faceta wyrwać.
      • kropkacom Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 17:39
        A ja empatię mam we krwi. Rozumiem tez ze miłość może się skończyć i zacząć
        nowa. Ale za Chiny nie wiem czemu wtedy brnie się w kłamstwo i intrygi. Trzeba
        mieć trochę rozsądku i jaja a nie bawić sie w dziecinadę.

        Śmieszy mnie niezmiernie jak kochanki długoletnie nagle odkrywają że układ nie
        jest idealny. Jak zaczyna boleć kłamstwo i to że on jednak wraca do łóżka żony.
        Nie żal mi Was wtedy kochanki.
      • bea.bea Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 18:04
        zgadzam się z toba.......byłam kochanka...i to nie ja wyrwałamżonatego
        faceta...tylko on mne wyrwał...
        a jego zona mnie nie interesowała...ani on w roli mojego męza...
        • elf1977 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 18:34
          Dla mnie uwiedzenie czyjegoś męża (czy uwiedzenie przez niego) to
          czysta abstrakcja. Żonaci faceci są dla mnie jak obrazy - nawet
          najpiękniejszy i najinteligentniejszy może być co najwyżej obiektem
          do oglądanie, konwersacji. Dzieciaty facet to jeszcze inna bajka -
          sam fakt, że jest ojcem - odrzuciłby mnie od niego (oczywiście jako
          potencjalnego partnera do seksu). Wychowano mnie w poczuciu, że nie
          można swoich niskich instynktów realizować kosztem kogoś.
          Jako kochanka więc się nie widzę, jako zdradzająca również. Jestem
          na to za uczciwa.
    • femme_fatale13 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 21:38
      Zostłam kochanką, kiedy on miał dwójkę dość małych jeszcze dzieci. Po kilku
      latach i naprawdę ciężkich decyzjach jestem jego żoną, mamy córkę. Nie jestem
      empatyczna, mało czyj los poza moim mnie w tymzwiązku interesował. Zdarzały mi
      się też romanse bez zobowiązań. Z mojego punktu widzenia cierpią wszyscy i
      wszyscy są winni.
      • kropkacom Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 23:04
        > Zostłam kochanką, kiedy on miał dwójkę dość małych jeszcze dzieci. Po kilku
        > latach i naprawdę ciężkich decyzjach jestem jego żoną, mamy córkę. Nie jestem
        > empatyczna

        A szkoda. Nie myślałaś nad tym co byś poczuła gdyby on teraz Ciebie zdradził a
        potem zostawił? Pewnie nie.
        • phantomka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 18.12.07, 23:47
          W mojej rodzinie byl przypadek zony w ciazy i zdradzajacego meza.
          Winy zony nie doszukalby sie nikt, lubila seks (pod koniec ciazy nie
          mogla, bo zagrozona c.) a maz i tak znalazl sobie mloda dupe, ot
          taki typ. Zwalanie winy na zone jest chu.....em, bo co by sie nie
          dzialo w malzenstwie, to ludzie maja rozum, maja jezyki i powinni
          umiec ze soba gadac. Sa skrajne sytuacje, kiedy on chce normalnie
          zyc, a zona nie potrafi/nie chce, ale takich par jest na pewno mniej
          niz zdrad.
          O empatii to w ogole nie warto mowic, wystarczy spojrzec na ulice,
          jacy ludzie sa "empatyczni" az sie pawia chce puscic, wiec i w
          blizszych relacjach nie ma co liczyc na ludzkie odruchy.
          A ciekawe, jakby spiewaly te wszystkie laski zwalajace wine na
          wszystko tylko nie na meza - oj chcialabym zobaczyc ich miny, jak
          slysza od ukochanego przyszlego tatusia, ze juz ich nie kochasmile
        • femme_fatale13 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 21.12.07, 19:43
          Osobiście nie znam, żadnego żonatego mężczyzny, który nie zdradził, dlatego
          zakładam pewną nieuchronność zdrady. Mam tylko nadzieję, że się o tym nie dowiem.
          • rita75 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 22.12.07, 14:28
            > Osobiście nie znam, żadnego żonatego mężczyzny, który nie zdradził

            Fajne towarzystwo. Z reguly znajomi mi mezczyzni nie pieją o tym, co
            wyczyniaja swym sprzetem, gdy zona nie widzi wink
            • kropkacom Re: kochanka - czysta jak kryształ? 22.12.07, 14:53
              > Fajne towarzystwo. Z reguly znajomi mi mezczyzni nie pieją o tym, co
              > wyczyniaja swym sprzetem, gdy zona nie widzi wink

              Wiesz, jest pewien typ kobiet które to "bierze". Ci panowie wiedzą czym panience
              zaimponować nawet jeśli to co mówią nie jest prawdą.
      • lubie.garfielda Re: kochanka - czysta jak kryształ? 19.12.07, 21:48
        Masz odwagę kobieto, nie ma co!
        Romans z żonatym, wprawdzie nie pochwalam, ale przypadki chodzą po
        ludziach.
        Jednak pakowanie się w małżeństwo i dzieci z człowiekiem który
        pokazał już kiedyś jakich "wiernym i oddanym" mężem potrafi być mnie
        zaskakuje. Przecież już raz wykręcił numer swojej prawnej żonie. Nie
        boisz się, że i ty możesz iść w odstawkę?
        • rita75 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 19.12.07, 22:53
          Przecież już raz wykręcił numer swojej prawnej żonie. Nie
          > boisz się, że i ty możesz iść w odstawkę?

          Czego ma sie bac? Przeciez ona jest tą jedyną i wyjątkową.
          • kraina.marzen Re: brr przypomnialo mi sie 20.12.07, 13:09
            Mając 19 lat poznałam faceta starszego...mały romans itp.
            Po pewnym czasie dowiedziałam się,że owy facet ma rodzicę i zonę.
            Zadzwonilam do niego w celu spotkania- zapytałam się dlaczego mi
            przez tyle czasu o tym nie powiedział? Zaczęłam coś mówić o
            uczuciach jego żony itp . wiecie co w zamian usłyszałam: teraz jak
            wiesz mozesz zostac moja legalną kochanką!
            Wysiadlam z samochodu, trzaskajac drzwiami i powiedzialam,zeby o
            mnie zapomnial!!!!
            Zapomniec nie chcial- dreczyl ale udalo sie spokojnie uwolnic

            Wiecie co? ja wtedy mialam KACA MORALNEGO i od tamtej pory
            skutecznie wyleczylam sie z zonatych facetow- w dodatek starszych.
            Mimo,iz bylam swiecie przekonana-na poczatku,ze nie moze miec zony
            gdy sie o tym dowiedzialam poczulam zlosc na niego....

            Teraz unikam takich sytuacji tylko i wylacznie dla wlasnego konfortu
            psychicznego.
            • lila1974 Re: brr przypomnialo mi sie 20.12.07, 14:14
              Mnie otrzeźwił telefon od jego żony, w którym usłyszałam "co ty
              robisz?", "jak moglaś?"

              I nagle klapki spadły mi z oczu. Nigdy więcej nie umówiłam się z nim
              na randkę. A ona (o paradoksie!) po paru latach odezwałą się do mnie
              i do dziś pozostajemy w zażyłej komitywie smile
              • kraina.marzen Re: brr przypomnialo mi sie 20.12.07, 14:22
                Po pewnym czasie dowiedzialam sie od mamy-ze ten facet do brat jej
                przyjaciolki, ze zona dowiedziala sie o romansie z mloda
                dziewczyna ,ktora go zostawila gdy sie dowiedziala,ze on jest
                zonaty. Sluchalam tej historii z wypiekami na twarzy- nie mogac dac
                do poznania,ze wiem cos na ten temat. do tej pory nie wiem,czy
                przyjaciolka mamy przypadkiem nie wie,ze to ja bylam wtedy ta mloda
                dziewczyna.

                Straszne uczucie, bylo mi wstyd....
          • femme_fatale13 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 22.12.07, 21:34
            Odpowiem hurtem.
            Nie, nie jestem tą jedyną i wyjątkową, przynajmniej na tyle, żeby mieć 100
            procent pewności, że to na zawsze, ale chyba żadna nie może tego mieć, różnimy
            się najwyżej stopniem prawdopodobieństwa.
            Mnie nie biorą zdradzający faceci, za dużo nasłuchałam się identycznych historii
            o braku sex i zrozumienia - co dziwne mój mąz mi jej nie opowiadał, za to miał w
            miarę poukładane małżeństwo, przynajmniej z grubsza.
            Co do towarzystwa, cóż się tak trafiło nawet z tymi co oni by nigdy.
      • milka_milka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 09.02.08, 13:24
        A szczególnie dzieci są winne, tak?
    • babsee Re: Femme Fatale 20.12.07, 13:43
      Zdrowo masz narabana w główce dziewczyno.Priorytety Ci sie
      pomieszały chyba.A slowo"moralnosć"jest Ci w ogole znane?
      na szczęście w naturze nic nie ginie i Los ci kiedys odpłaci za
      to.Nie ma takiej opcji po prostu,zeby zbudowac szczeście na cudzej
      krzywdzie.Tobie tez sie nie uda.
      Czego ci z calego serca z okazji Świąt zycze.
      • femme_fatale13 Re: Femme Fatale 23.12.07, 13:17
        Religii ani etyki nie uczę, więc wzorem moralnym być nie muszę. Co do
        prioretetów i wartości to każdy ma prawo mieć swoje. O tolerancji skarbie nie
        słyszałaś? A dla twojej informacji niezłą cenę za to swoje szczęście zapłaciłam.
        • milka_milka Re: Femme Fatale 09.02.08, 13:27
          Dlatego w imię tego, aby Tobie było dobrze, możesz krzywdzić innych? Jeśli
          małżeństwo tego pana było poukładane, to po co się w nie wpychałaś?
          • iwles Re: Femme Fatale 09.02.08, 13:30

            jeśli małżeństwo tego pana było poukładane - to czego właził w inną
            kobietę ?

            odwieczne pytane: gdyby nie dała to on by nie wziął czy gdyby on
            nie wziął to ona by nie dała ?
            co było pierwsze jajko czy kura ?


    • majmajka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 14:06
      Ten, kto zdradza jest najbardziej winien, a nie ten kto jest zdradzany. Ktos zdradzany moze sie przyczynic do zdrady, ale ostateczna wina jest po stronie zdradzajacego. Kto gorszy? Maz czy kochanka? Jeden drugiego warci.
      • myelegans Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 14:30
        Dlaczego zakladacie,ze kochanka ma przewalone i traci najbardziej?
        Nic nie traci, a zyskuje, jezeli traktuje to jako niezobowiazujacy,
        fizyczny romans. Plus ukladu jest taki, ze pan nie bedzie sie z
        oswiadczynami wybieral, mozna potraktowac jak dobry wibrator, bez
        zbednych opraw, obiadkow, kapci itd. itp..
        Dlaczego kazdy zaklada, ze kochanka, chce usidlic i rozerwac
        malzenstwo w strzepy? Nie zawsze kochane, nie zawsze.....
        Mialam w zyciu kochankow, z ktorymi NIGDY nie zwiazalabym sie na
        cale zycie, bo sie po prostu do tego nie nadawali. Czar romansu
        prysnalby szybko.
        • majmajka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 14:35
          Jezeli kochanka traktuje faceta jak wibrator..., tylko jak wibrator to oczywiscie traci tylko facet i zona. Czasem jednak kochanka jest choc odrobine wrazliwa osoba i kiedys zostanie sama. Facet najczesciej wraca do zony, a tym bardziej jesli jest dziecko. No i rachunek jest prosty.
          • zagrasia Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 14:37
            traktownia jako wibrator zonatego faceta tez nie jest ok...
            • kraina.marzen Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 14:40
              moze niech kupi sobie wibrator?
              Obedzie sie mniej inwazyjnie....

              dla mnie stwierdzenie,ze kochance potrzebny jest facet(zonaty)tylko
              do zaspokojenia jej potrzeb seksualnych jest bez sensu.
              • myelegans Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 14:43
                Wiesz, co nie zawsze wszyscy wymieniaja sie notkami biograficznymi,
                czesto dziewczyne po prostu nie interesuje sytuacja rodzinna, jezeli
                jest to niezobowiazujacy romans z zalozenia, bo np. ona jest na
                takim etapie czy zakrecie zyciowym, ze stale zwiazki jej nie
                interesuja. Panowie potrafia rowniez skrzetnie ukrywac swoj stan
                cywilny. Cynicznie? Swiat JEST cyniczny.
              • rita75 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 20:17
                > dla mnie stwierdzenie,ze kochance potrzebny jest facet(zonaty)
                tylko
                > do zaspokojenia jej potrzeb seksualnych jest bez sensu.

                Czasami jest potrzebny do leczenia kompleksów, stanowiąc
                swoisty "zakazany" owoc, tym bardziej kuszacy, ze pozwalajacy poczuc
                sie lepszą od walonej po rogach przez meza- zdradzanej zony. To jest
                dosc iluzoryczne, bo panowanie kochanki traktuja czestokroc jak
                gumowe lale, oczywiscie pozostawiajac je w uludzie, ze sa wykjatkowe
                i wspaniale.
          • myelegans Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 14:41
            Jasne, ze facet wraca do zony, wiec kochanka sama kreci na siebie
            powroz, jezeli nie potrafi emocji na wodzy utrzymac. Sorki, ale sa
            dorosli wybor-konsekwencje.
            Jak facet ma zapedy do zdrady, to najczestsza przyczyna jest w jego
            domu, kochanka zawsze sie znajdzie, ale to tylko narzedzie. Jak ona
            rowniez traktuje sprawe intrumentalnie, to sobie krzywdy nie robi,
            chociaz w tym ukladzie nikt tak na prawde nie wygrywa.

            Znalam kilka sytuacji, a ktorych obie strony mialy romanse na boku,
            albo jeden z panow zdradzal cale zycie, tylko... kochanki sie
            zmienialy. Tu juz winie zone ze dala sie postawic w sytuacji ofiary.
            • majmajka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 14:43
              Ludzie sie zdradzaja od zawsze. Suma -sumarum swinstwo, jakby na to nie patrzec. A ze po jednych splywa, a po drugich nie...
              • myelegans Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 14:48
                No wlasnie, byly prezydent Francji pojawial sie oficjalnie z
                kochanka na rautach rzadowych.
                Zdrada zony w tak waznych i wrazliwych hormonalnie i fizycznie
                czasie, jest malo na miejscu, ale przyczyna tkwi w TYM malzenstwie,
                nie w panu samym i nie w kochance. Jak juz dojdzie do zdrady, to
                znak, ze w malzenstwie cos nie dzialalo wczesniej, moze dlugo nie
                dzialalo, a moze nigdy nie dzialalo.
                • uuuulala Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 17:18
                  A cóż ma do tego wszystkiego "czystość" i to kochanki? Dylemat tych,
                  którzy zdradzają, ich kłamstwo - ich sprawa. Z jakiej to przepraszam
                  racji kochanka ma być lojalna w stosunku do żony faceta, obcej baby,
                  bądź co bądź? Baby tej najczęściej nie zna osobiście, wszystko co
                  wie o ich związku słyszy od jej męża, to on buduje jej obraz, a że z
                  tego obrazu wychodzi sucz, że oczy bieleją, to o jakiej empatii
                  mowa? Lojalność w stosunku do kogoś, kogo się nie lubi? Bzdura.
                  To tak ogólnie.
                  A szczególnie: istnieją na świecie faceci, którzy bez kłamstwa żyć
                  nie potrafią, kobiety na boku potrzebują (z bardzo róznych powodów),
                  zdradzają permanentnie i już, taki gatunek, nie będzie ta, to będzie
                  inna.
                  Jestem "kobietą na boku" jednego faceta od wielu, wielu lat. On ma
                  swoje życie, ja swoje, żadne z nas nie myśli o żadnym rozbijaniu
                  rodzin i zmianie statusu tego "związku". Sympatia i sex, po prostu.
                  A dzieci i ciąże? ze trzy dni przed urodzinami drugiego dziecka,
                  miesiąc po urodzinach pierwszego i cały czas wcześniej i później
                  swoją żonę zdradza? to jego sprawa, zwłaszcza, że to nie ja próbuję
                  aranżować spotkania, wręcz znikam z horyzontu i telefon mi głuchnie,
                  jak wiem, że u nich lepiej.
                  Moje jest to, co o nim przez to myślę, a nienajlepiej ostatnio.. to
                  sobie mnie inną zastąpi najwyżejsmile
                  • joanna.gr Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 17:46
                    Empatia i lojalność to dwie różne rzeczy, acz obie bardzo cenne i pożądane.
                    Wiesz czym się różnią psychopaci od normalnych ludzi? Brakiem uczuć
                    wyższych.Empatia jest jednym z nich.
                    BTW, psychopaci to nie tylko seryjni mordercy..
                    • zagrasia Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 17:59
                      ponadto dobrze miec szacunek do slubow i obietnic zlozonych przez innych...
                    • majmajka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 17:59
                      No...jestem pod wrazeniem, swietnie to ujelas. Strzal w dziesiatke.
                      • kraina.marzen Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 18:15
                        A gdzie osadzanie faceta, ktory zdradza zone?
                        Kochanka przeciez nie jest sama-jest z nim...a on? jest czysty jak
                        lza?
                        • majmajka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 18:20
                          Jak juz wczesniej napisalam - jeden drugiego wart. Ale nie uogolniajmy, zycie jest rozne i przypadki sa rozne. Generalnie rzecz biorac.
                        • joanna.gr Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 18:20
                          W tym wątku z założenia skupiłyśmy się na kochance.
                          Taki facet to materiał na zupełnie inny temat. Obawiam się, że za dużo
                          przekleństw by padło...
                          • kraina.marzen Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 18:24
                            No tak..ale dlaczego wina ma padac -jak zawsze sie to mowi-na
                            kobiete..przeciez instytucja kochanki jest stworzona przez facetow-
                            wiec omawiajac ten problem nie mozna ich pominac
                            • kropkacom Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 18:27
                              > przeciez instytucja kochanki jest stworzona przez facetow

                              Tylko że kobieta ma swój rozum i powinna go używać. Związek z żonatym facetem to
                              trójkąt a przy dzieciach i czworokąt. Mało na świecie wolnych mężczyzn?
                        • peonies :) 20.12.07, 18:29
                          przeczytałam wypowiedzi i ... chyba tolerancyjna jestem albo w
                          rzeczy samej nie wiem jak to nazwać sad
                          -co do kochanki to nie uważam żeby ona była winna w 100% całej
                          sytuacji/romansu bo trzeba wiedzieć że przede wszystkim takowy mąż
                          powinien mieć głowę na karku i sumienie romansując z inną kobietą.
                          to pierwsza moja myśl. następna: dlaczego kochanka musi mieć
                          jakiekolwiek wyrzuty sumienia czy moralne rozterki? przecież na
                          dobrą sprawę to nie ona krzywdzi żonę tego mężczyzny tylko on sam
                          we własnej osobie - gdyby nie chciał o takiej sytuacji nie byłoby
                          mowy! oczywiście wykluczam romans z przyjaciółką czy kuzynką smile. w
                          tym przypadku zajście byłoby zupełnie inaczej postrzegane.
                          osobiście znam dziewczynę która ma w przysłowiowej d@pie uczucia
                          żony jej kochanka a tym bardziej losy jego rodziny. staram się
                          zrozumieć takie sprawy i wyciągnąć z nich jakieś wnioski.
                          niekoniecznie pozytywne. pozdrawiam
                          • kropkacom Re: :) 20.12.07, 18:31
                            > dlaczego kochanka musi mieć
                            > jakiekolwiek wyrzuty sumienia czy moralne rozterki?

                            Bo w swoje miłosne przygody miesza osoby trzecie często Bogu ducha winne. Bo jak
                            pisałam romans to trójkąt a czasem i czworokąt. Proste.
                            • peonies Re: :) 20.12.07, 18:36
                              uważam, że to nieco błędne myślenie - to nie ona miesza w swoją
                              historię inne osoby tylko mąż wdając się w romans. i tyle.
                              nie bronię tych kobiet bo nie w tym rzecz. sama byłam w trudnej
                              sytuacji i uwierz mi nie interesowała mnie ta kobieta mało tego nie
                              miałam do niej żadnych podkreslam żadnych pretensji. miałam je
                              tylko do męża że to zrobił i bez znaczenia było dla mnie z kim. do
                              siebie trochę też. ale to inna historia.
                              • majmajka Re: :) 20.12.07, 18:39
                                Ale ja w to nie uwierze, ze do kobiety nie mialas zadnych pretensji. Nie... az tak tolerancyjna osoba jestes?
                                • peonies Re: :) 20.12.07, 18:43
                                  naprawdę nie miałam żadnych pretensji do niej. gdyby on nie chciał
                                  nie byłoby sprawy.to było i jest podstawą mojego myślenia.możesz mi
                                  wierzyć lub nie ale tak było i jest. pozdrawiam
                                  • majmajka Re: :) 20.12.07, 18:46
                                    Myslac na sucho to jest to logiczne. Jednak gdyby dotknelo mnie to namacalnie to mialabym ochote zatluc i jego i ja.
                                    • peonies :):) 20.12.07, 18:49
                                      "mialabym ochote zatluc i jego i ja".
                                      chyba nie byłoby tak ja piszesz smile
                                      bardziej skupiłabyś się na mężu a nie na niej.
                                  • kropkacom Re: :) 20.12.07, 18:51
                                    > naprawdę nie miałam żadnych pretensji do niej. gdyby on nie chciał
                                    > nie byłoby sprawy.to było i jest podstawą mojego myślenia.możesz mi
                                    > wierzyć lub nie ale tak było i jest. pozdrawiam

                                    Jeśli kobieta wie ze pakuje się w romans z żonatym facetem to nie mam
                                    usprawiedliwienia dla niej. Zwłaszcza długotrwały romans. Bo kobieta ma rozum i
                                    wie co robi.
                                    • peonies kropkacom 20.12.07, 18:56
                                      "Bo kobieta ma rozum i wie co robi".

                                      mężczyzna chyba też - przynajmniej tak mi się wydaje.na małpę mi
                                      nie wygląda smile
                                      ale to inna sprawa rozmawiamy o kochankach.

                                      • peonies Re: kropkacom 20.12.07, 18:58
                                        dam to sobie w sygnaturkę mogę? please smile))
                                      • kropkacom Re: kropkacom 20.12.07, 18:59
                                        > mężczyzna chyba też - przynajmniej tak mi się wydaje.na małpę mi
                                        > nie wygląda smile
                                        > ale to inna sprawa rozmawiamy o kochankach.

                                        To tak jak z rozmowa o łapówkach. Kto jest winny: ten co daje czy ten co bierze?
                                        A ja wychodzę nadal z założenia zże kobieta rozum ma i nikt do związku jej nie
                                        zmusza.
                                        • peonies Re: kropkacom 20.12.07, 19:12
                                          porównanie trafne - wynika z tego że cała sprawa winnych romansu
                                          jest bardziej skomplikowana. trzeba wziąć pod uwagę kilka stron
                                          sytuacji, osób i ich uczuć. każdy ma inny punkt widzenia, może czuc
                                          się skrzywdzony bardziej lub mniej z różnych powodów - bo i układy
                                          w małżeństawch są różne.
                                          ja wychodzę z założenia że kochanka to postronna sprawa - tutaj
                                          ważna jest postać męża i jego zachowania. żony tez bo nic nie
                                          dzieje się bez przyczyny - chociaż nie chcę oskarżać a tym bardziej
                                          szukać w niej winy ale aby rozwikłać problem osoba zdradzana też
                                          musi niestety wykonać rachunek sumienia.
                                • kropkacom Re: :) 20.12.07, 18:44
                                  Cokolwiek panie napiszecie to fakt jest ciągle faktem. W związek gdzie obie jego
                                  strony nie maja zobowiązań jest związkiem dwóch osób. Romans to związek kilku osób.
                              • zagrasia Re: :) 20.12.07, 18:44
                                > uważam, że to nieco błędne myślenie - to nie ona miesza w swoją
                                > historię inne osoby tylko mąż wdając się w romans.
                                powiedzmy to tak, maz ja miesza w historie swojej rodziny, a ona daje sie
                                wmieszac - godzac sie na romans z nim
                                • kropkacom Re: :) 20.12.07, 18:47
                                  Ja rozumiem że można mieć gdzieś uczucia do wszystkich poza sobą. To sie egoizm
                                  nazywa.
                                  • peonies Re: :) 20.12.07, 18:53
                                    "Ja rozumiem że można mieć gdzieś uczucia do wszystkich poza sobą.
                                    To sie egoizm nazywa".

                                    każdy człowiek w swoim życiu jest i musi być egoistą - bardziej lub
                                    mniej myśli o sobie.
                                    • kropkacom Re: :) 20.12.07, 18:54
                                      Zdrowy egoizm proszę bardzo. Jednak mieszanie w swoje miłości osób trzecich to
                                      już inna bajka.
                  • milka_milka Re: kochanka - czysta jak kryształ? 09.02.08, 13:38
                    Ale to nie jest lojalność wobec żony, tylko świadomość, że krzywdzisz dzieci!
    • majmajka Reasumujac:) 20.12.07, 19:07
      Zdrada to swinstwo. Kochanka to suka. Facet zdradzajacy zone to....i tutaj padaja liczne niecenzuralne okreslenia, zwane tez przez niektorych wulgaryzmami. Zdrada to rowniez ucieczka, ale wtedy uciekajacy to tchorz i rowniez - niecenzuralne okreslenia. Zdrada to rowniez rozrywka, a wowczas to juz nawet niecenzuralne slowa nie wystarcza.
      • kropkacom Re: Reasumujac:) 20.12.07, 19:11
        Rozumiem ze to miał być sarkazm? Ale ja właśnie tak myślę. I nie jestem
        wierząca. Mam zasadę że w moje życie uczuciowe nie wciągam trzecich osób.
        Zwłaszcza bez ich wiedzy.
        • majmajka Re: Reasumujac:) 20.12.07, 19:21
          No moze nie az sarkazm, ale troche ironizuje. Ja tez mysle, ze kobieta winna tak samo jak facet. Jednak watek jest o kochankach w zalozeniu przynajmniej. Kochanka nie jest winna mniej lub bardziej.
          • reka.sprawiedliwosci Re: Reasumujac:) 20.12.07, 19:44
            Nie miałam żadnych wyrzutów sumienia wobec żony. Kompletnie.

            Natomiast ogromne wobec dziecka.Dlatego odeszłam. TYLKO dlatego.
            • omamamia1 a co jeśli...... 20.12.07, 19:53
              kochance chodzi tylko i wyłącznie o seks i w dodatku sama jest
              niespełniona seksualnie w swoim związku małżeńskim i też ma
              dziecko.Tu jest czysty układ-tylko seks,bez innych motywacji i
              rozbijania rodzin.
              • kropkacom Re: a co jeśli...... 20.12.07, 20:00
                Znowu pozwolę stwierdzić że ani mąż kochanki, ani żona kochanka mogą nie mieć na
                sprawy seksu aż takiego liberalnego poglądu żeby stwierdzić: Nie ma problemu bo
                to tylko seks.
                • myelegans Re: a co jeśli...... 20.12.07, 20:06
                  > sprawy seksu aż takiego liberalnego poglądu żeby stwierdzić: Nie
                  ma problemu bo
                  > to tylko seks.

                  Moga, znam takiego, ktory od 15 lat tak juz ma, znam tez takiego
                  ktory w momencie kiedy sie ozeni zaczyna sie rozgladac na boki, juz
                  ma 4 zone. Tacy panowie, nie powinni sie zenic, ani panie znajac ich
                  historie ryzykowac, ze przy nich sie zmienia. Sa tez maniacy seksu,
                  jendym z nich byl Michael Douglas, ktory musial poddac sie solidnej
                  terapii.
                  • kropkacom Re: a co jeśli...... 20.12.07, 20:20
                    > Michael Douglas, ktory musial poddac sie solidnej
                    > terapii.

                    Ale teraz ma bardzo fajną żonę smile
                    • uuuulala Peonies... 20.12.07, 22:55
                      mądrze i rozsądnie prawisz. Gdybym miała kłopoty z mężem jak w
                      tytule postu, to wzięłabym Twoje słowa pod uwagę.
                      I wiecie co jeszcze? Posłuchałabym tego, co mówią kochanki, zamiast
                      strzelać epitetami w kółku wzajemnej adoracji, kółko jak kółko - nie
                      ma początku i bez wyjścia poza nie, nic się nie zobaczy. Clou w tym,
                      czy chce się rozwiązać problem i wyjść na prostą, czy wiecznie
                      jojczeć w towarzystwie podobnie doświadczonych.
                      Doszłyście do jednego: kochanka to sucz wstrętna pozbawiona uczuć
                      wyższych psychopatka - załóżmy, ale co z tego? Jaka madrość z tego
                      płynie? Bo poza wnioskiem, że żonaci lubią takie, to żadnego nie
                      widzę.
                      • kropkacom Re: Peonies... 20.12.07, 23:15
                        > Clou w tym,
                        > czy chce się rozwiązać problem i wyjść na prostą, czy wiecznie
                        > jojczeć w towarzystwie podobnie doświadczonych.

                        A co ma powiedzieć dziewczyna która rodzi dziecko wiedząc że mąż ją zdradza? Ma
                        się cieszyć że facet czasu nie marnuje? Wiem że żony idealne nie są ale ucieczka
                        do innej akurat nie o żonie świadczy źle. Po pierwsze, co to za facet który
                        ucieka od problemów do łóżka innej?
                        Po drugie, co to za kobieta która śpi z facetem z zobowiązaniami?

                        > Doszłyście do jednego: kochanka to sucz wstrętna pozbawiona uczuć
                        > wyższych psychopatka - załóżmy, ale co z tego? Jaka madrość z tego
                        > płynie? Bo poza wnioskiem, że żonaci lubią takie, to żadnego nie
                        > widzę.

                        Ja (z szacunku dla samej siebie) w życiu bym się nie chełpiła że śpię z facetem
                        który jest ze mną tylko dlatego że ma w domu problemy. Ale ok, niektórzy
                        mężczyźni lubią opisany przez Ciebie typ kobiet.
                        • uuuulala Re: Peonies... 21.12.07, 00:01
                          może przeczytaj najpierw post, który komentujesz, kropkokom. Nie ma
                          w nim peanów na cześć takiego faceta, nie ma też słowa o chełpieniu
                          się czymkolwiek.
                          Każdy ma swoje zobowiązania i jest za nie odpowiedzialny bądź nie,
                          naiwnością wielką, żeby nie powiedzieć głupotą, jest oczekiwać ich
                          dopełniania od osób trzecich i zupełnie obcych.
                          Nie znam "tego typu kobiet", to określenia wymienione przez autorki
                          poprzednich postów, wg mnie śmieszne jedynie (określenia, nie
                          autorki).

                          ps. Też kiedyś mówiłam, że nigdy w życiu, ale życie czasem zaskakuje
                          i weryfikuje światopogląd..
                          • kropkacom Re: Peonies... 21.12.07, 09:27
                            > Każdy ma swoje zobowiązania i jest za nie odpowiedzialny bądź nie,
                            > naiwnością wielką, żeby nie powiedzieć głupotą, jest oczekiwać ich
                            > dopełniania od osób trzecich i zupełnie obcych.

                            O czym Ty piszesz? Nie każe Tobie się martwić o mnie czy o moje dzieci. Nie
                            znamy się. Ty nie masz nic do mnie a ja do Ciebie. I ok. Jednak w momencie jak
                            zaczynasz romans z moim mężem to siłą że czy wchodzisz w moje życie z butami. Bo
                            mój mąż jest częścią mojego życia właśnie. I owszem, od dorosłej kobiety wymagam
                            odrobiny rozsądku i empatii.
                            • uuuulala Re: Peonies... 21.12.07, 17:31
                              kropkacom napisała:
                              Jednak w momencie jak
                              > zaczynasz romans z moim mężem to siłą że czy wchodzisz w moje
                              życie z butami. B
                              > o
                              > mój mąż jest częścią mojego życia właśnie. I owszem, od dorosłej
                              kobiety wymaga
                              > m
                              > odrobiny rozsądku i empatii.


                              Otóż nie, to twój mąż wychodzi z waszego życia, zabiera jego część i
                              przychodzi do mnie. Nie ja do niego, tylko on do mnie, on wynosi
                              wasze, to on mnie w to wplątuje, to jego wola, bez niej jestem
                              daleko i nie mam do was najmniejszego dostępu. Ja tylko przyjmuję
                              to, co on przynosi, słucham, czekam, radzę jeśli o to prosi, czasem
                              pocieszam, spełniam pragnienia, nie gderam, nie przekraczam granic,
                              lubię i jestem.
                              Jeśli nie ja, to jakaś inna, kto szuka ten znajdzie. Czego szuka i
                              dlaczego? trzeba zgadnąć..
                              .... albo zamknąć go w piwnicy i przykuć do kaloryfera, innego
                              wyjścia nie ma.
                              Tak na to spójrz.
                              • kropkacom Re: Peonies... 21.12.07, 18:28
                                > Otóż nie, to twój mąż wychodzi z waszego życia, zabiera jego część i
                                > przychodzi do mnie. Nie ja do niego, tylko on do mnie, on wynosi
                                > wasze,

                                Skoro Ty zgadzasz się na taki a nie inny układ to niestety świadomie wchodzisz w
                                czyjeś życie. Zakładam że jesteś dorosła i używasz głowy do czegoś więcej niż
                                noszenie kapelusza. Pomyśl, do tego tanga trzeba dwojga. Oczywiście nie
                                usprawiedliwiam faceta ale Ty nie jesteś niewinna.

                                > Jeśli nie ja, to jakaś inna, kto szuka ten znajdzie. Czego szuka i
                                > dlaczego? trzeba zgadnąć..

                                Oczywiście jak chce to znajdzie inną. Tylko o czym to świadczy?
                                • danagr Re: Peonies... 22.12.07, 01:30
                                  o mega egoizmie Pana i Pani oraz naiwnosci i calkowitego braku empatii z jej strony.
                                  • uuuulala Re: Peonies... 22.12.07, 13:59
                                    że grunt to dobre samopoczuciesmile)))
                                    • peonies w tej chwili abstrakcyjnie podchodze do sprawy :) 22.12.07, 20:58
                                      wchodząc w rolę kochanki:
                                      mam totalnie w d..pie żonę mojego kochanka, jej rozterki,
                                      cierpienie i inne uczucia uczucia. w ogóle do mnie ten fakt nie
                                      przemawia. może zastanowiłabym sie nad dzieckiem (jeżeli takowe by
                                      było) a i to nie przemówiłoby do mnie na tyle aby zakończyć ten
                                      niefortunny związek.
                                      bo jeżeli on krzywdzi swoją rodzine i nie ma z tego powodu żadnych
                                      wyrzutów sumienia to jakie mam je mieć ja?! gdyby nie jego zabiegi,
                                      przyzwolenie czy jak to tam nazwać nie byłoby mnie w tym całym
                                      ambarasie.
                                      on brnie w to coraz bardziej, coraz więcej mi obiecuje i realizuje
                                      te obietnice (może częściowo ale...) - mnie to odpowiada a co
                                      bedzie później? czas pokaże.
                                      tak to odbieram. i dlatego nie mam do kochanek żadnych pretensji. a
                                      do męża tak.
                                      biorąc pod uwagę wasze wypowiedzi na temat kochanek - uważam że
                                      źle podchodzicie do tematu (to tylko moja sugestia) - wiem na pewno
                                      że w większości przypadków kochankom niestety nie przeszkadza fakt
                                      istnienia rodzin ich kochanków.większości z was się to nie spodoba
                                      ale taka jest prawda. im młodsza tym gorzej z jej poczuciem
                                      moralności sad
                                      • kropkacom Re: w tej chwili abstrakcyjnie podchodze do spraw 22.12.07, 21:55
                                        > wchodząc w rolę kochanki:
                                        > mam totalnie w d..pie żonę mojego kochanka, jej rozterki,

                                        Ty kochanki tłumaczysz ich egoizmem, tym że maja gdzieś coś tam. No a mi to
                                        jakoś nie pomaga na nie normalnie spojrzeć.
                                        Owszem rozumiem wielka miłość ale wtedy dążymy do "znormalizowania" jego
                                        stosunków rodzinnych. Jeśli nie chce być tylko ze mną to nie jest miłość a
                                        namiastka burdelu (za przeproszeniem).
                                        O facetach nie pisze bo nie o tym rozmowa a chyba łatwo domyśleć sie jakie mam
                                        zdanie.
                                      • femme_fatale13 Re: w tej chwili abstrakcyjnie podchodze do spraw 23.12.07, 13:20
                                        dokładnie tak. Póki to nie jest ogromne uczucie, to, że się tak wyrażę jego dom
                                        , jego bałagan, dlaczego niby mają mnie obchodzić obcy ludzie?
                      • wiinnaaaaaa WINNA 17.02.08, 01:36
                        Winna bez dwóch zdań.Jako była kochanka moge tak powiedzieć bo tak sie też
                        czuje.Kiedy zaczeła sie ta cała "przygoda" byłam osobą samotną, trwało to
                        jakieś 2 miesiące.Do tej pory zastanawiam sie jak mogłam sie na to zgodzić
                        wiedząc że on ma żone i syna.Do tej pory mam wyrzuty sumienia.Czułam sie jak
                        dziwka kiedy skończyła sie ta cała chora sytuacja.Teraz będąc w związku z
                        facetem którego zdradziła z kolei żona po 5 latach małżeństwa.On jest po
                        rozwodzie.Spodziewamy sie dziecka,jestem w 5 miesiącu ciąży.Ale cały czas mam
                        obawy że on mnie zdradzi pomimo tego że mnie zapewnia że tego nie zrobi.Moja
                        psychika jest w tym temacie zniszczona i ciężko mi wrócić do normalnego
                        stanu.Wierzcie mi ale to jest cholerna kara za to co zrobiłam.Nie dziwie sie
                        kobietom które takie jak ja traktują, odgórnie i najchętniej by je
                        zlinczowały.Wiem że nie wszystkie kochanki mają takie wyrzuty sumienia( a
                        szkoda), mało jest takich jak ja.Ale je też spotka odpowiednia kara za świadome
                        czyny.STANOWCZO STWIERDZAM JESTEM TAK SAMO WINNA JAK TEN żONATY FACET Z KTóRYM
                        SIE SPOTYKAłAM , CHOćBY DLATEGO żE WIEDZIAłAM żE MA żONE I DZIECKO TO WYSTARCZY.
                        • demoniqa Re: WINNA 17.02.08, 16:19
                          Bzdura!.Jako była,obecna i napewno przyszła kochanka jakiegoś
                          żonatego gościa nie mam wyrzutów,to ON wybrał,ja SKORZYSTAŁAM.
                          • gryzelda71 Re: WINNA 17.02.08, 16:37
                            A ty bidulko nie masz szans,żeby wybrac co?
                            • wieczna-gosia Re: WINNA 17.02.08, 17:13
                              a to ty gryzelda nie wiesz ze kobieta nie powinna byc zbyt wyemancypowana smile

                              ja oczywiscie sie zgadzam ze kochanka jest winna i ze na kochanke jednak nie
                              kazdy sie nadaje i nei kazdy my sie zdecydowal, ale jednak zonie kochanka nic
                              nie jest winna, po prostu jest winna bardziej ogolnie, priorytety, system
                              wartosci itd. Ale to jednak maz zdradza zone.
    • abi3 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 20.12.07, 23:26
      O boszsze, jak się cieszę,że nie mam takich problemów.
      • an_an5 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 08.02.08, 19:16
        a ja dowiedziałam się od męża miesiąc temu że się zakochał w innej i
        chce ode mnie odejść,teraz jestem w siódmym miesiącu ciąży i jak
        spotkam jego kochanice to jej podziękuję,dużo dowiedziałam się przez
        ten czas o moim jeszcze mężu, więcej niz przez 7lat małżeństwa ,i
        zamierzam być juz tylko szczęśliwa.
    • wieczna-gosia Re: kochanka - czysta jak kryształ? 08.02.08, 19:49
      > czy potraficie sobie siebie wyobrazić w roli kochanki mężczyzny, któremu
      > własnie ma się urodzić dziecko, albo niedawno się urodziło - w stałym związku?

      wyobrazic sobie oczywiscie potrafie i zapewne w takim ukladzie nie mialabym ani
      kszty wyrzutow sumienia, bo gdybym miala tobym nie zostala ta trzecia.

      Ale wg mnie ocene moralna kochanki bym jednak oddzielila- to oczywiste ze
      kochanka nie zostaje sie z rozdzielnika i nie kazdy tak potrafi- co nie zmienia
      jednak faktuze to FACET zdradzil ZONE. Kochanka zapewnila mu jedynie osobe, z
      ktora te zone zdradzil.

      Dlatego dla mnie czym innym jest myslenie jakim zwierzem jest kochanka a czym
      innym rozwazanie o zdradzie.

      Moj maz teraz jest daleko ode mnie. jesli ja go zdradze to w jakim stopniu
      bedzie winny facet (badz kobieta hehe moja wyobraznia nie zna granic) z ktorym
      go zdradze? Wszak u mnie pojawi sie mysl o zdradzie, niezaleznie od tego czy ja
      bede uwodzic czy dam se uwiesc- ja dam sobie przyzwolenie na zdrade. I tyle.
      Ocena moralna mojego kochanka nie ma tu znaczenia.
      • fajka7 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 08.02.08, 20:07
        Bo tu chyba chodzi o to, ze jakby kochanki nie zostawaly kochankami,
        to nie byloby zdrad. Ale to oczywiscie niemozliwe.
        Faktycznie rozwazanie stanu umyslu kochanki moze byc strata czasu.
        Ale z drugiej strony: ponoc nie ma ludzi nie do zlamania. Gdyby taki
        jakis pracowal nad Toba umiejetnie (i nie mam tu na mysli zwyklych
        zalotow) i po prostu Cie zlamal, bo znalazlby klucz, to wtedy co?
        Oprocz tego, ze za ostateczna decyzje odpowiadasz oczywiscie Ty?
        Wtedy moglabys nawet stac sie ofiara manipulacji.
        Jest tyle scenariuszy, ze wcale sie nie dziwie, ze nie ma jednej
        teorii dot. zdrady.
        • wieczna-gosia Re: kochanka - czysta jak kryształ? 08.02.08, 20:40
          i po prostu Cie zlamal, bo znalazlby klucz, to wtedy co?
          > Oprocz tego, ze za ostateczna decyzje odpowiadasz oczywiscie Ty?

          no nie mam pojecia co wtedy, oprocz tego ze nigdy nie twierdzilam, ze zdrada to
          dla mnie koniec zwiazku smile
          • fajka7 Re: kochanka - czysta jak kryształ? 09.02.08, 16:17
            Co wtedy w sensie czy wtedy rowniez ocena moralna kochanka nie ma
            nic do rzeczy. Wydaje mi sie, ze troche ma, ze moze byc
            okolicznoscia lagodzaca w nieuchronnym konflikcie z mezem.

            Ja po prostu mysle, ze oprocz wielu zdartych scenariuszy, jest masa
            takich sytuacji trojkatnych, ktore wynikly z rozmaicie
            pokomplikowanych okolicznosci i takie dywagacje kto winien, kto nie
            winien, a kto bardziej i dlaczego sa mocno odrealnione.
            Poza tym widze w tym watku mylne branie przyczyny za wine, czyli np.
            przyczyna moze tkwic w zonie, ale to nie znaczy automatycznie, ze
            zona jest wspolwinna lub winna w ogole.
            No i najwazniejsze to dla mnie to co napisalas: zeby sobie jasno
            powiedziec, gdy mamy do czynienia z trojkatem- kto kogo zdradza, kto
            jest zdradzonym, kto zdradzajacym, a kto statysta.
            • bsl hmmm 17.02.08, 17:24
              po prawie 5 latach przestalam oceniac mojego exa i jego kochanke
              ale nikomu nie życzę a zwłszcza kobietom w ciąży takiego piekiełka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka