05.01.08, 18:33
Kto jeszcze ma poza mną i mym małżonkiem?

Wczoraj mnie wkur... to znaczy mocno zdenerwował wink
Od wczoraj milczę jak grób; nie rozmawiam z mężem; z córkami a i
owszem, konwersuję.
Cel najważniejszy- wytrwać przynajmniej tydzień w milczeniu!
Cele poboczne, aczkolwiek tylko odrobinę mniej ważne od celu
najważniejszego:
-żadnego gotowania mężowi,
-żadnego robienia mu kanapek do pracy,
-żadnego robienia mu zakupów,
-żadnego spania z nim,
-żadnego seksu z nim wink,
-żadnego prania jego rzeczy,
-żadnego sprzątania po nim.

Chyba wszystko. Dziś miał sprawę do mnie, to mi przysłał
sms...oczywiście nie odpisałam.
Zachowujem,y się tak jak w dowcipie:
Małżonkowie pokłócili się. Przed snem mąż na kartce napisał: "Obudź
mnie o 5.00". Rano zaspał. Obudził się grubo po 5.00. Patrzy, a przy
jego poduszce leży kartka z napisem: "Wstawaj, już 5.00".

Obserwuj wątek
    • tyssia Re: Ciche dni 05.01.08, 18:39
      Hahahaa ten dowcip zaje...ty smile)))) my nie mamy cichych dni ja tak
      nie umię musze z kimś gadacsmile zreszta ciagle beblam
    • dootchka Re: Ciche dni 05.01.08, 19:32
      dziecinada
    • driadea Re: Ciche dni 05.01.08, 21:10
      No dobra, założyłaś z gry, że 7 dni ciszy wystarczy. Ale po co? Co chcesz przez
      to osiągnąć? Jaki jest cel tego idiotyzmu? Co i komu chcesz pokazać? I kurde po
      co? Nie żal Ci, że marnujesz życie? Nigdy nie będziesz mogła zapełnić tego
      tygodnia, do końca życia będziesz miała na swoim koncie puste, zmarnowane dni.
      Tygodnie, miesiące, lata... W imię idiotycznie pojmowanej dumy? Litości...
      • kali_pso Re: Ciche dni 05.01.08, 21:26
        Dodałabym tylko do tego, co napisała Driadea, szczerą watpliwośc co
        do tego, że problem, który spowodował te ciche dni, dzieki nim
        przestanie problemem byćwinkP

        Nie lepiej przepracować go wspólnie, zamiast trawić czas na fochy?
        Nie przepracowany- wróci.
        • baska299 Re: Ciche dni 05.01.08, 21:58
          Ja wyznaję zasadę.Mam męża,będę z nim zawsze,więc po co tracić czas na kłótnie?????????Nie warto.A jak(nie daj Boże)gdzieś w wypadku trupnie,będziesz sobie w duchu wyrzucać przez całe życie że czasami takl głupio postępoiwałaś.Bez sensu.
    • mama_frania Re: Ciche dni 05.01.08, 22:38
      Ja nie stosuję- za bardzo pyskata jestem. jak coś mi leży na wątrobie to będę
      drążyć temat do skutku- czyli do pogodzenia się smile
      Moim zdaniem nie warto marnować czasu na ciche dni. Nie lepiej sobie spróbować
      wszystko wyjaśnić? Normalnie i spokojnie pogadać?
    • demarta Re: Ciche dni 05.01.08, 23:14
      ciche dni to objaw niedojrzałości emocjonalnej. jak się nie umie
      rozmawiać i "po ludzku" zmierzyć z emocjami, nastrojami, sytuacjami,
      to się człowiek zapieka w sobie i milczy. a co gorsza ten człowiek
      myśli, ze tym coś załatwi. a to pożal się boże demonstracja, która
      nieczego nie wnosi, niczego nie wyjaśnia, niczego nie naprawia.
      dziecinada w dorosłym wydaniu. smutne.....
      • maxxt Re: Ciche dni 06.01.08, 08:41
        dziecinadą to jest zakładanie z pozycji wszystkowiedzacego ze metody "cichych
        dni" sa mało skuteczne. dziecinne?- owszem. ale kazdy ma swa własną
        "piaskownice". u mnie ciche dni przynaosza b. dobre rezultaty- kazde z nas ma
        gwałtowny charakter w sumie, wyciszenie przynosi refleksje. i wlasciwa rzeczowa
        rozmowe. zatem nie generalizuj.
        • demarta Re: Ciche dni 06.01.08, 11:20
          ja wyciszenie rozumiem w takim razie bardzo, bardzo inaczej niż ty.
          preferuję jednak bardziej dojrzałą formę niz: "nie zrobię mu
          zakupów", "nie zrobię mu prania". i wybacz, ale opinie jakie wyrażam
          są w moim odczuciu adekwatne do zaistniaej sytuacji. ty tak samo
          masz prawo mieć swoje tak jak masz swoją piaskownicę...... ja
          piaskownicę opuściłam bardzo dawno temu i nie bawię się w nia we
          własnym domu. to nas różni.
          • maxxt Re: Ciche dni 06.01.08, 15:19
            oczywiscie.
            nie nalezy jednak mówić KATEGORYCZNIE co jest słuszne a co nie i dla kogo. taka
            epoka juz była i co z tego wynikło- wiadomo.
            p.s. "piaskownice" ma kazdy. z tego powodu cudzyslów.
    • minerallna Re: Ciche dni 05.01.08, 23:18
      A ja myślę,ze problem tkwi głębiej.I ta ciche dni to forma protestu autorki
      wątku wobec męża.
      Reteczu, kumam takie sytuacje.
      pozdr,minerallna
    • deela Re: Ciche dni 06.01.08, 02:29
      hi hi dowcip swietny
      a co do cichych dni to zeby nie rodzice to bym nie wiedziala co to w ogole jest
      • hellious Re: Ciche dni 06.01.08, 07:44
        Cichych dni to nie, nie moge sie tyle nie odzywac smile U mnie wystarczy ciche pol
        godziny smile Wczoraj moj nie-maz mnie wqrzyl utrudniajac mi sprzatanie, zamilklam
        na troche, zlapal za scierke i miotle i sam zacął sprzątac- czego z wlasnej woli
        nie zdaza mu sie robic. Pozniej mu jeszcze troche nawrzucalam i nawyrzucalam i
        jest ok smile
    • intuicja77 Re: Ciche dni 06.01.08, 09:52
      Strasznie to głupie . Problemy trzeba rozwiazywać . Alo poprzez
      rozmowe , albo konstruktywna kłótnię . Wiesz ,że robisz krzywde
      córkom? Będa takimi samymi obrażalskimi damami jak Ty.
      • guderianka Re: Ciche dni 06.01.08, 10:09
        Nie miewamy cichych dni-tzn .my rodzice nie miewamy bo moja 8letnia
        córka czasem strzeli focha na jakąś koleżankę i dobę bez odzywania
        się wytrzyma. Każdy konflikt potrafimy rozwiązać, rozmawiać na każdy
        temat, raz jest głośniej w czasie rozmowy a raz spokojniej ale
        rozmowa nie kończy się fochami obrażonej księżniczki ani obrazonego
        księcia
        strasznie infantylni jesteście
    • zuzanka79 Re: Ciche dni 06.01.08, 10:18
      Jak mój małż nie wstanie do 10:30 też będziemy mieć ciche dni wink A
      tak na poważnie: też wolę rozwiązać problem w momencie gdy sie
      pojawi, bo potem , pojakimś czasie jest juz tylko gorzej. I jeszcze
      jedno gaduła jestem sztaszna więc ... ciche dni odpadają. Mogę
      ewentualnie wynieść się z sypialni.
      • gardeniaa Re: Ciche dni 07.01.08, 08:54
        u nas są raczej burzliwe dni, kawa na ławę
        cichych dni nie ma, to niczego nie rozwiązuje
    • reteczu Skuteczna cisza 07.01.08, 10:20
      Moje drogie,
      dzięki za odpowiedzi.Przeczytałam je uważnie, skłoniły mnie do
      refleksji.
      Teoretycznie również jestem zdania, że problemy powinno się
      rozwiązywać drogą rozmowy. Jednakże bywają momenty, kiedy ta rozmowa
      jest jałowa i nie przynosi pożądanego efektu; o kompromisie nie ma
      mowy. Wówczas rozwiązaniem staje się uwskutecznienie cichych dni;
      tak dzieje się sporadycznie w prezypadku mojego związku.Gratuluję
      Wam problemów, które rozwiązujecie wyłącznie drogą rozmowy.Ciekawa
      jestem, jakich argumentów użyłybyście względem pijanego w trupa
      mężczyzny...Życzę sukcesów, jeśli by coś deo takiego dotarło.

      W gniewie wymyśla się różne postanowienia. Bez emocji patrzy na
      daną kwestię zupełnie inaczej.
      Pogodziliśmy się wczoraj.
      • guderianka Re: Skuteczna cisza 07.01.08, 10:27
        cieszę się, że sie pogodziliście. Jak mówi przysłowie: zgoda buduje,
        niezgoda rujnuje

        odpowiadając na Twoje pytanie odnośnie pijane w trupa męża . Mój ex
        mąż robił takie numery i między innymi dlatego jest już ex. Mój
        obecny mąż- nie lubi się upijać zatem taki stan mu nie grozi.
        A problemy poważne zawsze da się rozwiązać rozmową- ty się wprawdzie
        pogodziłaś z mężem, ale nie rozwiązałaś problemu (jego pijaństwa i
        utraty kontroli nad sobą )

        "Istoty ludzkie spędzają życie w labiryntach. Kiedy wychodzą i nie
        mogą znaleźć nowego labiryntu, budują go. Czy to jest pasja
        poddawania się próbom" ?
      • croyance Re: Skuteczna cisza 07.01.08, 17:32
        Jak pijany to jasne, ze rozmawiac z nim nie bedziesz, ale to nie
        ciche dni, tylko koniecznosc.
    • dirgone Re: Ciche dni 07.01.08, 11:23
      NIGDY, PRZENIGDY nie odejdę od osoby, z którą nie rozwiązałam konfliktu. A od
      wczoraj to już w ogóle NIGDY ZUPEŁNIE PRZENIGDY.
      Pokłóciłam się z kolegą mojego brata o nic, o pierdołę głupią, on wsiadł do
      samochodu (wczorajsza pogoda w małych miasteczkach była POTWORNA) i na
      skrzyżowaniu obok mojego domu skasował samochód. Zupełnie skasował, prawie nic z
      niego nie zostało. Chłopakowi nic się nie stało (cud jakiś), ale jak sobie
      pomyślę, że moim ostatnim słowem do niego wypowiedzianym mogło być
      ")(*&*^*(_)*$", to mi się wyć chce.
    • mathiola Re: Ciche dni 07.01.08, 11:25
      Jak dla mnie bez sensu - kto kogo dłużej przeciągnie. A im dłużej trwa taki
      stan, tym trudniej potem wrócić do normy. Nie lubię cichych dni bo niczego nie
      wnoszą.
    • beautywitch Re: Ciche dni 07.01.08, 11:40
      Nie dalabym rady. Ja od razu,kiedy sie pokłócimy,muszę sprawę
      doprowadzić do końca,wszystko wyjaśnić. PO co te ciche dni, do
      niczego dobrego nie prowadzą,a powodują tylko nagromadzenie złosci.
      I tak musicie kiedyś pogadać,wiec po co milczeć?smile PS. dzieci
      patrząsmile))
    • krwawakornelia Gratuluje 07.01.08, 11:50
      bardzo dojrzala postawa, a jaki jest w tym dzialaniu twoj cel?
    • kicia031 Re: Ciche dni 07.01.08, 12:31
      > -żadnego gotowania mężowi,
      > -żadnego robienia mu kanapek do pracy,
      > -żadnego robienia mu zakupów,
      > > -żadnego prania jego rzeczy,
      > -żadnego sprzątania po nim.

      Zafascynowala mnie ta lista - to sa rzeczy, ktorych nie robie nawet
      jak miedzy nami jest kwitnaco. a juz robienie kanapek doroslemu
      czlowiekowi to jakis kosmiczny koncept jak dla mnie.
      • mathiola Re: Ciche dni 07.01.08, 12:33
        Znaczy się nie gotujesz mu nigdy i nie wkładasz do pralki jego rzeczy?
        To też ciekawa postawa.
        • kicia031 Re: Ciche dni 07.01.08, 14:42
          MU nie gotuje. Zdarza mi sie gotowac dla calej rodziny, zazwyczaj na
          zmiane, raz on raz ja. Pranie ja wkladam do pralki, on wiesza, wiec
          kto komu robi pranie?
          • syriana Re: Ciche dni 07.01.08, 14:45
            no
            snobowanie się na wyemancypowaną w 100% żonę, chyba też prawdzie nie odpowiada
    • reteczu No tak, to tylko net ;) 07.01.08, 16:15
      Słowo pisane trudno ozdobić emocjami...
      Ten mój pierwszy komunikat w tym wątku to trochę przerysowany jest,
      ironiczny znaczy się wink Szczególnie ta lista tego, czego się
      wyrzekam została nasycona ironią.
      Żem zła była, gdy to pisałam, to i głupoty się trafiły.
    • bombastycznie Re: Ciche dni 07.01.08, 16:56
      też kiedyś tak robiłam, po kłótni foch i milczenie, ale zrozumiała że to
      potworny błąd od kiedy inna znajoma para zrobiła to samo i do tej pory już im
      się nie układa, a są ze sobą dłużej niż ja z mężem. nie robię już takich scen,
      po prostu próbujemy rozwiązać problem razem nawet jeśli rozmowa zaczyna
      przypominać hałas. stawiam na hasło: ZAWSZE problemy da się rozwiązać, jeśli
      oboje się tego podejmiemy, bo zazwyczaj wina jest po obu stronach.
      i tak jak większość pisze, szkoda życia na milczenie, pomilczysz sobie kiedy
      zabraknie Ci męża, a wtedy wkradnie się do Twojego serca żal, więc rozmawiaj z
      nim i bądź z nim tak jakby to był ostatni dzień Waszego życia...to potrafi
      motywowaćsmile
    • croyance Re: Ciche dni 07.01.08, 17:30
      Nigdy w zyciu nie mialam wiecej niz ciche 5 minut. Chyba by mnie
      roznioslo! Tydzien w milczeniu? surprised Ja po wspomnianych 5 minutach
      nadelabym sie jak balon i wybuchla, nie potrafie trzymac nic w
      sobie, wszystko po mnie widac, poza tym nie znosze takiej atmosfery
      rosnacej jak chmura gradowa. Osobiscie rozladowuje wszystko
      natychmiast, z niczym nie czekam nawet jednego dnia. Fizycznie by mi
      to zaszkodzilo, albo bym goraczki dostala. Jak czegos nie rozumiem,
      albo mam zal, mowie natychmiast, od razu. Jak sie wkurze, tez
      awanture robie od razu big_grin
    • anngal Re: Ciche dni 07.01.08, 17:45
      Ciekawa jestem, jak zmusiłybyście drugą osobę do gadania? Oczywiscie
      mozna sobie gadać pod warunkiem, że ktoś słucha i uczestniczy w tej
      rozmowie, ale jeżeli druga strona uważa, że problem sam się rozwiąże
      mimo wielokrotnych tłumaczeń, to co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka