konwalka
12.01.08, 09:55
Mam na mysli psychologa Andrzeja Samsona, odsiadującego wyrok.
Zawsze z uwagą czytałam i słuchałam, co miał do powiedzenia, słynął
bowiem z bezkompromisowości swoich opinii. To, co mogłam znaleźć w
jego wypowiedziach, znacząco różniło się siłą przekazu i, hm, chyba
radykalnością posunięć w sytuacjach, w któryuch znaleźli sie ludzie
proszący o radę. Bardzo mi to odpowiadało, co nie znaczy, że ze
wszytskim sie zgadzałąm.
I teraz pytanie: czy udowodnienie mu zachowań pedofilskich
zdyskredytowało go jako intelektualistę (jeśli ktoś go za takiego
uważał)
Ja nadal korzytsam z jego rad (zapamiętanych).
Nie oczekuję odpowiedzi w stylu: czy wiem, co on setkom dzieci
zrobił i jak mogę pytać- bo wiem.
Nie oczekuję też propozycji, co należy ucinac pedofilom i jak
powinno być to rozciagnięte w czasie.
I czy wyobrażam sobie, co by było, gdyby to były moje dzieci na
terapii.
Pytanie jest proste.
Zawarte w temacie wątku.