Dodaj do ulubionych

Mam juz dosc....dlugie

31.03.08, 23:20
Jestem zmeczona. dzis dostalam kolejnego maila od mojego znajomego z
przypomnieniem czy kupilam juz dla niego pewne CD z muzyka.
Wkurzylam sie, bo ostatnie miesiace musialam wpakowac sporo
pieniedzy w moj samochod (pareset dolcow na karcie jeszcze do
splacenia), wspomagam finansowo rodzicow (to osobna historia), a za
dwa miesiace ide na bezplatny macierzynski wiec staram sie
oszczedzic kase na przezycie. Weszlam na strone Amazon zeby znalezc
te plyte i ...niespodzianka: cena 80 do 160 dolarow. No i jestem
wkurzona. Czy jak znajomy, nawet dobry prosi o kupno czegos,
zwlaszcza ze wiem ze traktuje to w kategoriach prezentu bez szans na
zwrot kasy, nie powinien najpierw sprawdzic ile ta przyjemnosc
kosztuje? On sam zarabia marne grosze-jest muzykiem i gra od
przyapdku do przypadku, ma pare polgodzinnych lekcji w tygodniu, bo
sie boi przepracowac, a w zasadzie jedzie na garbie zony-
pielegniarki, wiec chyba powinien rozumiec ze ktos tez ma swoje
problemy i wydatki. Zwlaszcza ze jak pisalam-za dwa miesiace urodze
i bede bez pracy przez dluzszy czas. Nie licze na ojca dziecka bo ma
swoje wydatki i choc zarabia 2 x wiecej niz ja, wydatki pochlaniaja
90% jego pensji.
telefony do rodzicow tez ostatnio przypominaja raczej koncert zyczen-
'kup mi to czy tamto', bez pytanai ile to kosztuje i czy mam na to
pieniadze. Przez ostatni rok wyslalam im bardzo duzo, czesto
rownowartosc 1/4 pensji w pieniadzach i rzeczach, na kazde jekniecie
o problemach finansowych robilam przelewy...ale ta zachcianka
znajomego przelala krople goryczy. Czuje sie wykorzystywana i nie
wiem jak to zakonczyc. Zwlaszcza co do rodzicow-dalam im wedke a nie
rybe. Mama byla wiele lat na bezrobociu. Wiadomo, wies, jak ktos nie
ma gospodarstwa, nie ma za wiele mozliwosci pracy. zasponsorowalam
jej wyjazd za granice do pracy przy opiece nad strasza osoba. jest
tam miesiac. Dzwonie regularnie. warunki ma swietne, zarobki dobre.
ale caly czas tylko placze do sluchawki ze jest jej ciezko i nie
rozumie jezyka. Tylko ze to byl jej wybor, a ja tylko dalam
pieniadze na wyjazd plus jej pelna dentystyka przed wyjazdem tez
mnie kosztowala sporo. Mnie tez nie bylo lekko. Byla czas po
przyjezdzie ze brakowalo mi na jedzenie, a prace znalazlam w
klinice wet za marne grosze, asystowalam przy zabiegach,
utrzymywalam klinike w czystosci, jako jedyny pracownik-wlascicielka
oszczedzala na pracownikach. Ale odbilam sie i teraz mam w miare
dobra prace w nauce, tyle ze kontrakt wkrotce sie konczy i bede
musiala szukac nowego miejsca pracy. Ale wydaje sie ze nikogo to nie
obchodzi, ze wszystkich stron slysze tylko: daj, daj, kup mi...
ech, wyzalilam sie. teraz mozecie dac mi kopasmile
Obserwuj wątek
    • iwles Re: Mam juz dosc....dlugie 31.03.08, 23:23


      daję Ci kopa smilesmilesmilesmile
      • asinek68 Re: Mam juz dosc....dlugie 31.03.08, 23:32
        A czy nie możesz temu znajomemu powiedzieć: sorry nie kupię Ci tej
        płyty, bo nie mam aż tyle kasy. PO PROSTU! Nie mam kasy. Ja bym się
        z takim znajomym nie patyczkowała. Chyba, że miałabym jakiś dług
        wdzięczności wobec niego. Jeśli nie - niech spada na drzewo taki
        znajomy. Jak tak można ?
        • malgra Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:01
          no właśnie,,sorry,nie mam kasy'' powinno załatwic sprawę raz na zawsze,
          Podejrzewam,że znajomy poprosił o kupno tej płyty nie mając pojęcia ile ona
          kosztuje a Ty się zgodziłaś nie wiedząc,że jest taka droga.
    • demarta Re: Mam juz dosc....dlugie 31.03.08, 23:31
      hmm. myślę, że gdyby kolega poprosił mnie o płytę, którą uważałabym
      za zbyt duże obciążenie mojej własnej kieszeni, to bez żadnego
      problemu wprost, tudzież żartobliwie, acz dobitnie dałabym mu o tym
      znać. z rodziną też nie miałabym większych problemów, ale wiadomo,
      sprawę potraktowałabym delikatniej. mamę w ogóle traktowałabym
      specjalnie, ale nie znaczy, że do bólu tak jak ona chce. wszystko
      wymaga kompromisu, poznania sytuacji i zdania obu stron.

      i tu powstaje pytanie: dlaczego twoja mama, rodzina, znajomi myślą,
      ze spełnianie ich zachcianek jest dla ciebie czystą radością i
      żadnym problemem?

      częściowo może to być ich "zaslepienie" i nie zdawanie sobie sprawy
      z realiów, a częściowo moze twoją postawą?

      trzeba by było to rozważyć, zastanowić się kto tu jest za
      mało/zbytnio asertywny, kto komu co podtłumaczyć powinien i w jaki
      sposób to zrobić.

      a najgorszym wyjściem jest siedzenie cichcem pod miotłą i
      uśmiechanie się przez łzy. niedługo ich wszystkich bardzo
      znielubisz, a moze się okazać, ze traktują cię tak, jak sama po
      prostu dajesz się traktować.

      powodzenia! smile
      • sylwiawkk Re: Mam juz dosc....dlugie 31.03.08, 23:42
        nigdy nie wytłumaczysz tym w Polsce że życie w Ameryce to nie bajka
        a ty nie spisz na dolcach
        albo im to wytłumaczysz albo beda ciągnęli od córki czy ciotki z
        Ameryki bo pewnie bogata
        moja mama też uważała że śpie na kasie dopóki tu nie przyjechala i
        sie nie przekonała że wypłata nie idzie tylko na zachcianki ale też
        na rachunki i jedzenie nie wspomne o dzieciach
        potrafiła tylko przeliczac na złotówki i opowiadac ile to jej zieciu
        zarabia
        • joan-nina Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:05
          Dlaczego znajomy nie kupi sobie sam tej płyty, skoro jest na
          amazonie? Może i na merlinie już też jest? zwyczajnie mu podpowiedz
          i już.

          Wiesz co? Ja tez tak miałam, tylko z siostrą. No pierdoła saska po
          prostu smile kobita pakowała się w tak głupie sytuacje i oczywiście
          zawsze trzeba jej było pomagać, ja najbliżej...
          Skończyłam jej matkować jak tylko zostałam mamą. Wtedy nie miałam
          dylematu: wybrać to, czy tamto, po prostu dziecko - busolą. nie
          rzucałam się z głową w dół w problemy innych, bo miałam swoją
          rodzinę i to jej należało się pierwszeństwo. A że pochłaniało to
          całą moją uwagę, to powiedziałam trudno: a radźcie sobie sami!
          Jak sobie pomyślisz - kupić znajomemu płytę, czy mamie
          zasponsorować powrót, czy jeszcze coś innego, lub: wydać na dziecko
          (wiadomo, skarbonka), to nie bedziesz po pierwsze miała wątpliwości,
          po drugie, staniesz się asertywna. Jestem tego pewna! Powodzenia smile
          • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:13
            Znajomy sobie nei kupi, bo nie ma karty kredytowej, ktora trzeba by
            zaplacic na Amazon. Posrednio przez niego jego rodzina jest w takiej
            sytuacji ze zaden bank im ani nie udzieli kredytu ani nie wyda karty
            kredytowej. Tak wiec liczy na mnie i moja karte..a ze zawsze takie
            zakupy traktuje w kategorii prezentu to inna sprawa. Tyle ze do tej
            pory byly to niewielkie sumy, a jak teraz zobaczylam cene tego
            CD...to dla mnie np dwa miesiace ubezpieczenia samochodu...
            mama zarobila juz wystarczajaco zeby moc oplacic swoj powrot (ok
            1000 euro) i co uslyszalam...ze pierwsza rzecz jaka oplaca
            bedzie ...kominek! Nic to ze dwa kredyty w banku, ze piec
            centralnego cieknie, ze zima dluga i dla ojca budowlanca-jedynego
            stalego zywiciela rodziny moze to oznaczac przestoje. Kominek jest
            wazny i juz....
            • burza4 Re: Mam juz dosc....dlugie 05.04.08, 16:39
              hamerykanka napisała:

              > Znajomy sobie nei kupi, bo nie ma karty kredytowej, ktora trzeba
              by > zaplacic na Amazon.

              Kobieto, ocknij się. Naprawdę potrzebujesz fachowej pomocysmile

              z całą pewnością twój znajomy ma innego znajomego w Polsce, który
              kartę kredytową posiada. Zakup w USA nie stanwi obecnie
              najmniejszego problemu - mój mąż robi to nagminnie, przysyłają
              paczuszkę do domu - zero problemu.

              Nie usprawiedliwiaj go - to zwykłe pazerniactwo.

              Nie musisz się tłumaczyć - po prostu napisz mu uprzejmego mailika, z
              podaniem NAJWYŻSZEJ ceny i informacją, że skoro tak bardzo chce, to
              mu kupisz, ale najpierw musi ci przelać kasę na konto, bo jesteś na
              debecie. O ile pamiętam - przelew międzynarodowy kosztuje minumum
              jakieś 50 zł, więc to powinno ostudzić jego zapały.

              a co do rodzinki - przestań pomagać i przestań za nich myśleć,
              niestety jesteś winna całej tej sytuacji, że nie myślą racjonalnie.
              NIE MUSZĄ, bo mają sponsorkę.
      • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:08
        ma pewien dlug wdziecznosci wobec znajomego...ale mam tez dosc
        naciagania na prezenty, bo w sumie to nie pierwszy raz. Kiedy zylam
        z pensji w klinice potrafil powiedziec mi wyraznie czego by chcial
        na gwiazdke, a co chcialaby jego zona...Kiedy wzielam kredyt w
        banku, trzymalam samochod na ich podworku (mieszkalam w takim
        miejscu ze musialabym zostawiac go na ulicy, wybite szyby albo by go
        wogole nie bylo rano), okazalo sie ze jakosc dziwnie szybko mi idzie
        benzyna, pol baku co drugi dzien. Domyslam sie ze uzywali go bez
        zapytania, a ja tylko pompowalam..
        Co do rodzicow to tak, czuje sie im winna bo jestem jedynym
        dzieckiem, bo w czasie studiow slyszlam"jestes nasza przyszloscia",
        ze od ust sobie odejmowali zeby mnie utrzymac (przynajmniej przez
        pierwsze lata dopoki nie dostalam stypendium socjalnego i naukowego,
        wtedy ja pomagalam im).
        Teraz, jak wielu "szarakow" w Polsce zyja w nieustannych klopotach
        finansowych wiec czulam sie winna ze ja mam wiecej, wiec wysylalam
        im ile moglam. ale jak widac juz nie wystarcza albo nabrali postawy
        roszczeniowej. Pare miesiecy temu ojciec wspominal o potrzebie
        nowych opon do samochodu (taki za pare tysiecy). Kiedy po raz
        pierwszy od paru lat odwiedzilam ich na swieta , bo nie stac mnie
        bylo wczesniej, zobaczylam ze nawet nie chce mus ie kol napompowac,
        nie potrafi o ten samochod zadbac, w zimie uzywal wody do chlodnicy
        (!!!), teraz kiedy samochod sie sypie, co bylo do przewidzenia, on
        mi mowi ze chce mu sie nowego samochodu. Wiem ze oczekuje tego ode
        mnie, bo jego przeciez nie stac..
        Mama jest do bolu niesamodzielna, cale lata siedziala w domu i dom
        ten traktuje jako ucieczke od rzeczywistosci, nie ma kolezanek, boi
        sie swiata zewnetrznego. Probowalam ja wyciagac, uczyc wiekszej
        pewnosci siebie, dlatego cieszylam sie ze dostala te prace jako
        opiekunka...ale widac dalej jej zle, najchetniej wrocilaby do Polski
        i zamknela sie w domu. A ja nie jestem w stanie ich utrzymywac,
        czego najwyrazniej oczekuja. Tu w Stanach nie mam rodziny. Ale za to
        dostalam propozycje od ojca ze wysle do mnie mame zeby pomogla mi po
        porodzie (oczywiscie ja musialabym zaplacic za wize, bilety, koszt
        jej utrzymania), a w zamian zazyczyl sobie (!) zebym wysylala mu tez
        jakies pieniadze, no bo przeciez bedzie musial zrezygnowac z pracy i
        domem sie zajac...Zatkalo mnie.
        Nie wiem jak odciac sie od finansowania rodzicow. czuje sie za nich
        odpowiedzialna, ale to czego sobie zycza, przerasta mnie. Wiem ze
        maja mnie tylko jedna, ale ja tez chce czegos od zycia, a przez caly
        czas odmawiam sobie zeby im dac, a kiedy sama kupie cos dla siebie
        (choc kosztowny remont samochodu trudno nazwac zachcianka), mam
        wyrzuty sumienia...Po ostatnim telefonie od niej w niedziele caly
        dzien mialam dola. A dzis znajomy dobil mnie tym mailem....
        • iwles Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:12

          cholerka !
          Nie daj się wpędzać w poczucie winy !

          Z tego co napisałaś, myślę, że długi wdzięczności już spłaciłaś.
          Teraz czas na równorzędne traktowanie.....
          • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:17
            Problem w tym ze dzwoniac potrafia mi przypomniec ile im
            zawdzieczam...i cala moja pewnosc siebie znika.
            • trail1 Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:26
              To chyba nie jest prawdziwy przyjaciel skoro tylko czegos zada. Powiedz po
              prostu ze Cie nie stac na te plyte teraz a jak zacznie mowic ile mu zawdzieczasz
              to powiedz ile Ty mu juz prezentow sprawilas i o samochodzie tez powiedz. A
              rodzicom powiedz ze prace stracilas i narazie nie bedziesz mogla im nic wyslac a
              poniewaz bedzie wnuczek to oni powinni Ci teraz pomoc.
              • joan-nina Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:40
                A wiesz, że to dobre: bo przecież możesz TY poprosic ich o pomoc.
                Znajomego o kupno ojcu opon wink - jest na miejscu, może nie potzreba
                karty smile
                a rodziców o wyprawkę dla dziecka, bo nie zdążyłaś w zamieszaniu.

                Serio mówię: zmienisz się nie do poznania smile

                P.S. miałam chłopaka, który mieszkał z siostrami i z mamą. Ojciec
                odszedł. Mama - absolutnie bezradna dama. Wyłączali im światło i
                inne media za niepłacenie, pożyczała pieniądze i wydawała na
                doskonałe jedzenie, gazety, kosmetyki. Wszystko. Albo innym razem, i
                miała oddać pożyczone, a dzieci wyjechały na wakacje, to zrobiła za
                te pieniądze remont mieszkania...
                Ciężkie życie. Czasem trudno jest odciąć pępowinę, ale moim zdaniem
                dla Twojego dobra należy. Spokojnie, poradzą sobie smile
                Trzymaj się.
            • iwles Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:33

              Hamerykanko, ale teraz lada chwila zostaniez mamą i priorytety muszą
              Ci się zmienić !
              najważniejsze teraz dla Ciebie teraz powinno być dziecko !

              Myślę, że rodzicom spłaciłaś dług wdzięczności chociażby tym, że
              jesteś dobrym uczciwym człowiekiem - i to im zawdzięczasz, że taka
              jesteś. I teraz swoim odpowiedzialnym życiem (odpowiedzialnością za
              swoją obecną rodzinę - nie rodziców, rodzeństwo, znajomych)
              pokazujesz, że dobrze Cię wychowali (czyli dobrze zainwestowali w
              Ciebie smile


              Niestety - naciągając Cię na wydatki - pokazują, że ważniejsze sa
              dla nich pieniądze. Ja rozumiem - jak najbardziej pomoc - gdyby było
              im bardzo ciężko, ale w sytuacji, która opisujesz?...
              Dawno już mineły czasy, że Ameryka to eldorado... tylko że niektórzy
              nadal tak myślą....
              • sylwiawkk Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:45
                wiesz ostatnio odbylam fajna rozmowe z moim bratem [mamy biednych
                rodziców w Polsce] on ciągle im daje na długi jakieś rachunki czy na
                zycie
                a ja odciełam im koryto jakiś rok temu bo miałam dość ich
                wykorzystywania i gadania jacy to oni biedni
                ale internet mamusia sobie załozyła[abonament sie sam opłaca chyba]
                nowy telewizor lodówka pralka remont i tak w kółko macieja my im
                spałacalismy kredyty a oni brali nowe
                i powiedzialam bratu jak głupi to niech daje ja mam komu dawać[dwoje
                dzieci] tyle tylko że moja mama to naprawde potrafi tak kręcić tak
                kłamać że nieznajac jej to byś pomyslała że na skraju ubóstwa żyje
                a maja emeryture i mama swoja rente i dodatki na mieszkanie itp
                wiec gdyby umieli gospodarowac to by im starczało a nawet by coś
                odłozyli ale po co przeciez dzieci w Anglii to dadzą
                ja sie odciełam ,z mamą nie gadam [ale to inna historia] i mam
                spokój nikt mi nie liczy na co wydaje i ile zarabia mój mąż
                tobie też tego rzycze zwłaszcza jesli masz miec własne dziecko i być
                bez pracy
                a po za tym po co ci tacy rodzice skoro potrafia tylko łapy wyciagać
                w ramach wdzięczności
                nie wiedziałam że dzieci sie ma po to aby były nam wdzięczne
              • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 01:06
                Dzikei za dobre slowo...poryczalam sie...
                • croyance Re: Mam juz dosc....dlugie 02.04.08, 19:29
                  Hamerykanko.
                  Dlug wdziecznosci wzgledem rodzicow splacisz najlepiej poprzez danie
                  wszystkiego, co najlepsze, swoim dzieciom smile Tak juz jest, ze
                  dostajemy od rodzicow, a oddajemy dzieciakom. Takie myslenie pozwoli
                  Ci pozbyc sie poczucia winy. Trzymam za Ciebie kciuki!
                • sylwia_dew2 Re: Mam juz dosc....dlugie 02.04.08, 23:50
                  Hamerykanko,

                  Skup się na najważniejszym - swoim dziecku. Wszystko inne znajomi,
                  rodzice to studnia bez dna. Podejrzewam, że gdybyś nawet zarabiała 2
                  razy więcej to byłoby i tak za mało, żeby wszystkim dogodzić.

                  Teraz masz wspaniałą szansę wszystko zmienić: będziesz mamą i musisz
                  utrzymać siebie i dziecko, a na dodatek w stanach jest recesja,
                  dolar spadł więc coraz więcej zarobinych przez ciebie pieniędzy
                  idzie na każdą złotówkę wydaną przez rodziców.

                  Tej płyty absolutnie nie powinnaś kupować dla znajomego - to są
                  pieniądze na przeżycie Twoje i dziecka. A jak mama będzie już miała
                  ten kominek to niech się przy nim dobrze zastanowi czy nie
                  przesadza. Wygląda na to, że oprócz dziecka dojdzie ci do utrzymania
                  jeszcze dwoje dorosłych rodziców. To jest chore i nie pozwól się w
                  to wciągnąć.

                  Wiem , że może to być dla ciebie bardzo trudne, ale teraz naprawdę
                  musisz myśleć o tej najważniejszej małej istotce na świecie, która
                  wszystko zmieni w twoim życiu. Absolutnie nie kupuj tej płyty! Za te
                  pieniądze będziesz miała podstawową wyprawkę dla dziecka!
                  Poza tym musisz oszczędzać na szkoły dla dziecka, ubezpieczenie,
                  emeryturę i inne ważne sprawy.

                  Nie daj się i znajdź w sobie siłę dla siebie i tej małej istotki pod
                  serduszkiem wink)
                  Sylwia
    • ik_ecc Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:38
      Wydaje mi sie, ze sprawa niedlugo sie wyklaruje - bedziesz bez pracy
      i z malym dzieckiem. To powinno Ci pomoc w wyartykulowaniu: "przykro
      mi, nie stac mnie na to".

      Z mojego kanadyjskiego dowiadczenia wyszlo dosyc szybko, ze
      cokolwiek slalismy do Polski zawsze bylo malo i zawsze bylo
      nieodpowiednie (babcia potrafila zrobic odruch wymiotny na widok
      czegostam). Dopiero kiedy ciotka przyjechala do nas, zobaczyla, ze
      na pieniadzach bynajmniej nie siedzimy i postawa roszczeniowa troche
      przycichla. Ciekawostka jest to, ze w momencie kiedy przestalismy
      spelniac kazda zachcianke, rodzina i znajomi przestali nam np. slac
      kartki swiateczne. Jest to jednak ciagle naszym obowiazkiem. wink
      Oczywiscie od czasu do czasu slemy na jakies powazne rzeczy (bo moja
      rodzina tez przymiera glodem), ale na pewno nie regularnie.

      Obraza sie - oczywiscie ze sie obraza. I co? No, trudno. Z pustego i
      Salomon nie naleje...

      A co do znajomego nie mialabym zadnych skrupulow. Moj pol-brat tak
      sie zachowywal, z tym ze on mi mial "kiedys oddac". W koncu mu
      powiedzialam, ze jesli mi odda za dotychczas wyslane rzeczy, kupie
      mu nastepna. Zamilkl po tym. No coz.
      • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 01:14
        Ja tez tak slalam kartki na wszystkie swieta..i dostawalam tylko od
        rodzicow i jednej ciotki. Mamy siostra powiedzialam jej ze ona
        jest "taka niepismienna". Zrobilo mi sie przykro i w tym roku
        prezstalam. Wyslalam do rodzicow, ale tez nie dostalam, mimo ze
        polzartem zapytalam przez telefon ojca kiedy dostane kartke i od
        niego. Widac ze to wszystko w jedna strone, ode mnie dla nich...
        Tej samej siostry mamy corka wymyslila ze odwiedzi mniei w Stanach z
        chlopakiem. Postawilam sie okoniem, ze to wypadaloby w okolicach
        porodu i nie mialabym warunkow na przymowanie gosci, nie liczac
        finansow. Kuzynka sie wiec obrazila, choc mieli ponoc tylko wstapic,
        zrezygnowala z pomyslu podrozy-ergo-liczyla ze zasponsoruje jej
        wizyte, moze znajde prace, albo goscinca dam....Niestety. Jej mama
        jest tez na mnie obrazona.
      • myelegans Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 01:22
        Ogladasz Suze Orman, doradce finansowego? Jak nie to zacznij w soboty o 20 na
        CNBC. Jej slogan to "People first, then money, then things".
        I przez "people" ma na mysli nas samych. Bo my kobiety to mamy do siebie, ze od
        ust sobie odejmiemy, w dlugi popadniemy, ale uratujemy caly swiat, a jak
        zaczniemy sie buntowac to wzbudza w nas takie poczucie winy, ze ulegniemy,
        chociaz SAME bedziemy sie z tym zle czuly, zeby tylko nikogo nie urazic.
        Popadniemy w dlugi, zeby innych ratowac, bo myslimy, ze taka misje mamy do
        spelnienia. A guzik.....
        Pozycz z biblioteki ksiazke Suze Orman "Women and Money" bo tu nie tylko o
        pieniadze sie rozchodzi, ale o caloksztalt emocjonalno-psychiczny z tym zwiazany.
        Uprawiasz totalny "enabling", pozwalasz ludziom na takie postawy, i musisz to
        zweryfikowac. Zauwaz kto bezpardonowo prosi Cie o pomoc, nieudacznicy zyciowi.
        Sorki, ale Twoja mama tez do nich nalezy.
        Znajomego odstawilabym bez zalu, pewnie znajomosc sie urwie. Duzo nie stracisz.
        Troche asertywnosci "przepraszam, nie moge kupic, ani teraz ani w najblizszej
        przyszlosci, spodziewam sie dziecka, bedziemy na limitowanym budzecie, probujemy
        jak najwiecej oszczedzic" Jak Cie bedzie dalej naciskal, to powiedz zeby
        najpierw przelal pieniadze na Twoje konto, pozniej kupisz.
        Z rodzicami podobnie. Swoja droga wypominanie dziecku ile kosztowalo jest
        chwytem ponizej pasa. Jak widac rodzice jeszcze w wieku produkcyjnym, wiec moga
        spokojnie na siebie zarobic, zwlaszcza, ze maja mniej wydatkow niz Wy.
        Dziecko tutaj kosztuje duzo, zwlaszcza opieka, wiem, bo bylam w sytuacji. Oprocz
        biezacych wydatkow typu, dochodzi college funds od urodzenia, ubezpieczenia
        roznego rodzaju: na zycie, na dom, samochodowe, zdrowotne, dentystyczne, Twoja
        emerytura itd. itp. na to spokojnie idzie jedna dobra pensja miesiecznie.

        Na szczescie nigdy mnie nie postawiono przed takim dylematem, rodzicom
        sfinansowalam polowe samochodu, wlasciwie moj przyszly maz to zrobil, chociaz
        sie zapierali jak mogli. Lapowke na operacje mamy tez przyslalam bez zmruzenia
        oka. Jak nie beda mieli pieniedzy na opieke na starosc, to pomoge bez dwoch
        zdan, nie musza prosic.
        Widzialam juz takie sytuacje i moge Ci powiedziec, ze nie licz na opamietanie z
        drugiej strony, to TY musisz podyktowac i postawic co jest dla Ciebie
        najwazniejsze. Przyjaciol i znajomych zweryfikujesz, o rodzicow sie nie martw,
        nie wyrzekna sie Ciebie.
        powodzenia
        • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 04:16
          Chyba sobie pozycze te ksiazke.
          Zdolowalam sie na tyle, ze poryczalam sie, moj luby probowal mniei
          uspokoic i zapewnial ze zaopiekuje sie mna.A ja mam dosc bycia
          rodzicem dla mich rodzicow. Podjelam meska decyzje : koniec ze
          sponsorowaniem rodzicow, dalam im wedke a teraz wszystko od nich
          zalezy. A z drugiej strony byloby milo jakby tez pomysleli o mnie i
          dziecku.
          Co do znajomego, zrobie tak jak radzicie, jesli nie zaoferuje oddac
          pieniadze, po prostu nie kupie i tyle. Mam dosc bycia wykorzystywana
          przez niego. Prawde mowiac mam juz dosc tej znajomosci od dluzszego
          czasu. Byli u mnie na sw dziekczynnienia i mialam same problemy, bo
          wymagali pelnej obslugi, on chodzil w butach po kremowej
          wykladzinie, ciagle cos mu sie nie podobalo, nie podobalo mu sie ze
          poprosilam lubego o bycie kierowca w czasie wycieczki itp. Teraz
          dostalam od nich telefon ze chcieliby spedzic jakis czas w czerwcu z
          nami, bo ona bedzie miala troche wolnego. Tyle ze nie chce miec
          gosci w czasie pologu i probowalam grzeczniei to wytlumaczyc.
          Hmm...dostalam czas do namyslu od nich...
          dziekuje wam wszystkim za wsparcie. Tak probuje byc dobra corka ze
          zapominam o sobie w tym wszystkim...
          • jowita771 Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 08:51
            Teraz
            > dostalam od nich telefon ze chcieliby spedzic jakis czas w czerwcu z
            > nami, bo ona bedzie miala troche wolnego. Tyle ze nie chce miec
            > gosci w czasie pologu i probowalam grzeczniei to wytlumaczyc.
            > Hmm...dostalam czas do namyslu od nich...

            powiedz, że nie stać Cię i nie będziesz miała warunków do o[piekowania się nimi.
            i nie daj się zrobić w konia, jak Ci powiedzą, że sami się sobą zajmą i jeszcze
            Tobie przy dziecku pomogą. powiedz po prostu, że nie. moim zdaniem powinnaś
            zmienić zasady między Tobą i znajomymi, bo dajesz się wykorzystywać. jeśli się
            obrażą, to niewiele stracisz, naprawdę.
    • kuleczka28 Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 00:40
      Oj biedulo, wpędziłaś się w niezłą spiralę...Ale niestety nie jesteś workiem bez
      dna i wszystko ma swoje granice przecież. Chyba zdajesz sobie sprawę że trzeba
      będzie w końcu powiedzieć wszystkim którzy oczekują od ciebie prezentów i kasy
      ze jest to takim obciążeniem dla ciebie że za chwilę sama się zadłużysz. Nie
      obawiaj się że wszystkich zranisz, pomyśl o sobie, swojej rodzinie a przede
      wszystkim dziecku! Jak się już pojawi to będzie sprawa prosta, poinformuj całe
      towarzystwo że dla dziecka w usa wszystko jest takie drooogie że nici ze
      sponsoringu. Przynajmniej ja bym tak zrobiła. Więcej asertywności!
      Pomysł z utratą pracy też jest dobry!
      ˙·٠•●♥ Ida ma już...♥●•٠·˙
      ----------------------------------
      Myśli ponure odwracaj dnem do góry
    • myelegans Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 01:55
      Raz bylam postawiona w sytuacji prosby o pozyczke i to dosc znaczna.
      Powiedzialam, ze owszem, pozycze na ... 6% bo tyle dostaje w swoim banku i
      zawrzemy umowe przy pomocy prawnika i musze miec jakies zabezpieczenie. Tu sie
      urwalo, znajomosc rowniez, ku mojej uldze. Nieznosze takich sytuacji.
      Sama nigdy od nikogo nie pozyczalam, byla karta kredytowa, jak trzeba bylo,
      oprocentowana na... 18-20%, ale nie mialam wyjscia bo rachunki trzeba bylo
      zaplacic, samochod sie rozkraczyl, ja na studiach na malym stypendium, niewazne.
      Widze naokolo sytuacje, ktore ciagna sie przez LATAMI np. moja byla niania, od
      ... 14 lat utrzymuja tesciowa, ktora nigdy nie pracowala, bo... nie oplaca jej
      sie isc do pracy za 800 zlotych, woli nie pracowac i nie oplacac mieszkania ,
      ani mediow latami. Pozwolili, przyzwyczaili, chociaz sami nieciekawie maja, a
      ona korzysta.
      Sorry, ja na takie postawy zyciowe mam zerowa tolerancje....
      • 4-mexx Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 04:30
        sluchaj, krotko-pora sie opamietac.Pomysl, Twoja mama bedzie kominki urzadzac, a
        Ty pewnie mieszkasz w wynajmowanym mieszkaniu...
        Tez mieszkam zagranica.Mam kolezanke-ona dokladnie robi to samo co Ty -juz 7
        lat!!!Sponsoruje matce alkohol, papierosy(matka alkoholiczka),oplaca mieszkanie,
        oprocz tego tysiac innych potrzeb, malo tego, jej rodzenstwo tez ma potrzeby, a
        to do samochodu brakuje, a to do motocykla i tak co chwile.A ona zap...rza
        tutaj, sama sie utrzymuja, sama wszystko opaca-i rodzina w Polsca na pierwszym
        miejscu!Nie moge tego pojac,
        Dobrze ze Ty w koncu zobaczylas, ze cos nie halo, bo ona uwaza ze tak ma byc,
        pomimo ze wszyscy w jej rodzinie maja wlasne mieszkania, wszyscy pracuja...ach
        slow brakuje
        Dobrze, ze moja rodzina jest normalna, a jak bylam tam z wizyta, to rodzice
        jeszcze za kazdym razem wciskali mi niemale sumy.Oni grosza by ode mnie nie
        wzieli, dlatego tak trudno mi zrozumiec takie oto postawy
    • fajka7 Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 06:30
      Znajomego pogonic, to oczywiste i to bez zadnych tlumaczen. A z
      rodzicami tez sie da, gdy tylko zrozumiesz, ze niepotrzebnie czujesz
      sie za nich odpwiedzialna. Bo nie jestes. Po prostu. W jakims
      momencie w zyciu pomylilas role, wiec odwroc to.
      Poczuja sie zapewne urazeni. Tak bywa. Ale nie jestes w stanie ich
      zadowolic, to bledne kolo. Nie zawsze rodzice sa z nas zadowoleni.
      To jest najzupelniej normalne.
      Z tymze ja bym nie klamala, ze mam problemy w pracy albo inny
      kataklizm mi sie trafil. Lepiej powiedziec prawde, a tu prawda sama
      sie narzuca: bede miala dziecko i musze o nie zadbac, nie zarabiam
      kokosow, musicie sobie poradzic.
      Nie sluchaj wypominania tego ile rodzice w Ciebie zainwestowali. Po
      prostu powiedz 'przykro mi to slyszec, ale nie bede o tym rozmawiac,
      do widzenia mamo/tato, porozmawiamy jak wam sie nasuna inne tematy'.
      I tyle. To sie da zrobic.
      Moze beda dla Ciebie niemili, ale to by znaczylo, ze sa mili, bo to
      sobie u nich kupujesz. Chyba nie warto, prawda?
      • koteczka12 Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 09:01
        Wiesz, ja w życiu jestem raczej asertywna, ale przy rodzinie mięknę,
        więc Cię rozumiem. Ale fakt jest faktem - masz i powód i konkretny
        pretekst do natychmiastowej zmiany stosunków finansowych w postaci
        dziecka. Jak Ci rodzice powiedza ile w Ciebie włożyli odpowiedz po
        prostu "no właśnie i ja teraz też muszę w dziecko". Brzmi logicznie,
        prawda? smile
    • soemi Re: Mam juz dosc....dlugie 01.04.08, 09:17
      Nie rozumiem dlaczego pozwalasz sobie na stałe poczucie wdzięczności w związku z
      pewną przysługą jaką Ci uczynili znajomi kiedyś. NIe możesz się godzić na to by
      za ta przysługę do końca życia spełniać zakupowe zachcianki znajomego?! Powiedz
      wprost, że kupisz mu te płytę ale niech da Ci na nią kasę, ale przed jej zakupem
      i sprawa będzie jasna. Ponadto czuję, że on znalazł sobie sponsora w Twojej
      osobie i wykorzystuje Twoją uległość i poczucie zobowiązania. Na Twoim miejscu
      ostudziłabym kontakty towarzyskie z tymi ludźmi.
      A co do mamy to rozumiem, że nie umiesz odmówić rodzicom, bo są Twoimi
      rodzicami. Jednak widać, że rodzice nauczyli się, że ich sponsorujesz. Nie może
      to trwać wiecznie. Każdy ma swoje życie i jak sobie pościeli tak sie wyśpi. A
      rodzice poprostu biadolą do Ciebie a Ty wyciągasz kasę i dajesz, lub nie
      przeciwstawiasz się na różne ich pomysły, które jak piszesz, nie są przez Ciebie
      akceptowane. NIe możesz mieć wiecznego poczucia zobowiązania wobec rodziców.
      • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 02.04.08, 19:16
        Wyslalam mu maila wczoraj rano i do tej pory nie dostalam
        odpowiedzismile
        • myelegans Re: Mam juz dosc....dlugie 02.04.08, 19:30
          No i tak trzymac. Sama widzisz jaki to przyjaciel. Jak sie bedziesz
          lamala, to najpierw zagladnij tutaj, damy Ci solidnego kopa.
          • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 02.04.08, 21:38
            dzieki pieknesmile
            A zagladam codzienniesmile
    • selavi2 Re: Mam juz dosc....dlugie 03.04.08, 21:00
      Juz Ci daje kopa-prosze bardzo.
      Po prostu otwarcie piszesz rodzicom, ze nie bedziesz mola im pomagac, bo konczy
      ci sie kontrakt i musisz oszczedzic na macierzynski.
      Koledze piszesz to samo.
      Co wiecej jako, ze juz niedlugo znajdziesz sie w trudniejszej sytuacji-ty dla
      odmiany popros o pomoc. O przyslanie pieluch tetrowych, kosmetykow i innych
      gadzetow-przeciez w USA wszystko takie drogie jest.;-ppp Albo zawsze mozesz
      postraszyc swoim powrotem pod ich dach, bo sobie nie dajesz rady z wychowaniem i
      utrzymaniem.
      Ciagna od Ciebie, bo dajesz im sygnaly, ze moga to robic, ze Cie stac na to i
      nie jest to dla ciebie problemem. Tylko od Ciebie zalezy czy dalej bedziesz
      udawac, ze cie na wszystkie te prezenty stac czy nie.
      I jesli chodzi o kolege to przeciez wystarczy ze napiszesz ze cie nie stac na
      taki prezent, bo za tyle to wozek dla dziecka mozesz kupic (uzywany?) swoja
      droga ile u ciebie kosztuje taki uzywany wozek?
      Tylko od ciebie zalezy, czy sytuacja bedzie sie ciagnac dalej i rozwijac czy
      zastopujesz ta eskalacje zadan.
      Zycze powodzenia
      • myelegans Re: Mam juz dosc....dlugie 03.04.08, 22:04
        Za te pieniadze mozna kupic na prawde porzadny NOWY wozek combo z
        fotelikiem samochodowym ;0)

        Jeszcze proponuje zrobic rodzicom zamowienia na artykuly, ktorych
        tu "nie ma". zazadaj sobie np. rozka, ktore sa w Polsce fajne, wozka
        z pompowanymi kolami, znacznie fajniejsze w Polsce niz tutaj,
        wyprawke itd. A znajomemu zasugeruj zeby Ci wyprawil "baby shower"
        skoro taki dobry znajomy i zarejestruj sie w Baby'R US na najdrozsze
        rzeczy jakie sa. Pomoze, zapewniam...
        • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 03.04.08, 23:25
          Hmmmmmsmile
          Ciekawy pomyslsmile
          Mamie juz powiedzialam ze nie mam jeszcze ciuszkow dla dziecka, gdy
          zachwycala sie jakie cudowne rzeczy widziala w Niemczech na
          zakupach. Powiedziala ze zamierza kupic malej pare rzeczy...ale za
          jakis czas...
          Znajomy zadzwonil wczoraj wieczorem zapytac o plyte i ze przeczytal
          mojego maila. napisalam w nim jak radzilyscie-ze mam inne platnosci
          a plyta kosztuje tyle i tyle. I ze mnie nie stac na prezent.
          Zaproponowal ze wysle mi przekaz pieneizny dzis lub w piatek.
          Pozyjemy, zobaczymysmile
          A w sobote wybieramy sie na wielka wyprzedaz ciuszkow i innych
          rzeczy dla dzieci, w sasiedniej miejscowosci-mozecie zobaczyc na
          zdjeciach z zeszlego roku na www growingkidssale.com , jestem bardzo
          podekscytowana bo moj instykt gniazdowania sie budzi..tylko ze w
          zasadzie nie wiem co dziecko miec powinno. Odwiedzam rozne watki na
          tym forum i dostaje bolu glowy co z tego rzeczywiscie jest potrzebne
          i gdzie to zmiescic!! Na razie mam wanienke, monitor oddechu (luby
          kupil bo uwaza ze to niezbedne) i lozeczko z przewijakiem. Aha, i
          paczke pieluch dla noworodkowsmile
          W niedziele mam z kolei zamiar porozmawiac powaznie z mama, ze mam
          dosc nie tylko sponsorowania, ale i wysluchiwania jeczenia. Jesli
          chce, moze wracac do Polski, siedziec jak poprzednio w domu i za
          jedyna rozrywke grzebac w ogrodku. Ja juz mam dosc wspierania
          duchowego i finansowego. Sama jestem smiertelnie zmeczona zeby
          odpracowac te 40 godz tygodniowo, kiedy zasypiam nad klawiatura
          kiedy wroce z pola doswiadczalnego...jakos rodzice nie proponuja mi
          sponsorowania zebym mogla zostac w domu i odpoczywac, ze oni zaplaca
          moje rachunki...
          dzieki, dziewczyny , za wsparcie.
          • koala500 Re: Mam juz dosc....dlugie 04.04.08, 01:30
            ale rozpieściłaś znajomego i rodzinkę....
            koledze kup płytę dopiero jak zrobi ci przelew - o ile o w ogóle
            zrobi...
            ja bym bez żalu rozluźniła znajomość z takim typkiem
            gdy ci zacznie wypominać co dla ciebie zrobił, to przypomnij mu to
            co ty dla nieo zrobiłaś i kupiłaś, i powiedz że uważasz swój dług
            wdzięczności za spłacony, a nawet, że przepłaciłaś nieco;
            nie cierpię ludzi, którzy wykorzystują innych.

            mój mąż też miał takiego jednego kolegę z pracy który mieszka koło
            nas i zawsze chciał zabierać się z moim mężem samochodem do pracy -
            w jedną stronę ponad 25 km, a paliwo jest w Polsce b. drogie. Ale
            swój własny samochód kolega bardzo oszczędzał a przede wszystkim
            oszczędzał na benzynie. Mój mąz jakoś to znosił, bo mówił że
            przeciez i tak jeździ tym samochodem do pracy, ale mnie to wkurzało,
            potem mój mąż dłuższy czas był na zwolnieniu lekarskim i kolega
            musiał dojeżdżać własnym samochodem. Gdy go spotkaliśmy na ulicy
            żalił się nam że paliwo drożeje z tygodnia na tydzień i dojazdy do
            pracy drogo o kosztują. Też niezły baran z niego - chyba mu się
            wydawało, że nasz samochód jeździ na wodę.
          • ik_ecc Re: Mam juz dosc....dlugie 04.04.08, 02:04
            Trzymam kciuki. Badz przygotowana na opor, spazmy i wyrzuty - w
            koncu cos zmieniasz, wiec beda sie buntowac. Ale nie daj sie, mocno,
            mocno trzymam kciuki!

            A co do dziecka - wcale tak duzo nie potrzebuje... Ja mialam
            wszystkie mozliwe gadzety i wiekszosc z nich nie uzywalam. Jesli
            moge Ci cos polecic to dobra chuste do noszenia - dziecko lubi byc
            bujane i blisko mamy, a ze wazy ledwo co, mozna sobie niemal
            normalnie kontynuowac z brzdacem w ten sposob zycie. wink Moja corka
            nie znosila wozka, spala z nami (wiec lozeczko i monitor oddechu
            niepotrzebne), kapala sie tez z nami (wanienka niepotrzebna),
            pieluchy jakos wygodniej bylo mi zmieniac na podlodze (przewijak
            niepotrzebny). No - ale kto jak lubi - tak Ci tylko pisze, ze mozna
            calkiem tanio. wink
            • myelegans Re: Mam juz dosc....dlugie 04.04.08, 04:07
              Podpisuje sie pod rozmowczynia. Niemowlak potrzebuje tez mniej ubranek niz taki
              np. 2-latek, ktorego czasami trzeba kilka razy przebierac.
              Z perspektywy, tez wielu rzeczy nie kupilabym, np. wanienki, kapalam i tak raz
              lub 2 razy w tygodniu, tez kapal sie ze mna albo mezem w wannie, wiec wanienki
              prawie nie uzywalismy, a jak zaczal siedziec kupilam dmuchana kaczke w Targecie,
              ktora uzywal dlugo.
              Ja wozek kupilam porzadny, bo moj syn uwielbial jazdy w wozku i dlugie spacery
              uskutecznialam z nim, przez co szybko poporodowa wage zrzucilam. Do tej pory go
              uzywamy, nawet jak on w nim nie jedzie, to caly osprzet na piknik, albo na
              plaze, albo rezerwatu ladujemy.
              Zagladnij na craigslist.org, ja tam kupilam uzywana hustawke, i to bylo
              najlepsze $10 jakie wydalam, ktora pozniej do community center oddalam.
              Nie kupuj za duzo przed, przeciez zawsze mozesz kupic to co Ci bedzie w danym
              momencie potrzebne, nie daj sie wciagnac w komercje i reklamy, ze Twoje dziecko
              potrzebuje absolutnie wszystko co jest na rynku.
              Tak na prawde potrzebne sa jakies ubranka, male, flanelowe kocyki, i cycek,
              chusta-kangurka tez moze sie przydac, chociaz moj syn jej akurat nie lubil,
              wolal byc nieskrepowany, ale to od dziecka zalezy.
              powodzenia
          • tosina Re: Mam juz dosc....dlugie 04.04.08, 07:24
            WItaj.
            Jesli mam wyrazic swoje zdanie o rodzince to nie zazdroszcze. Na
            twoim miejscu bym nie informowala bezposrednio o odcieciu dotacji
            tylkojak mam zacznie utyskiwac jak jej zle to powiedz -no coz mamo
            jak chcesz wracaj dopolski ale nie wiem jak sobie poradzicie.Teraz
            gdy mam dziecko i nie pracuje to ciezko wam bedzie ale jestescie
            dwoje to JAKOS SAMI sobie musicie radzic. Zapewne ja zamuruje bo
            moze nigdy jej tego nie mowilas wprost ale coz przezyje. WIesz ja
            rozumiem prezenty nawet wystawne naokazje -wesela, chrzciny, czy
            komunie ale nie rozumiem bezustannego sponsoringu.Sama mam
            szwagierke ktora zarabia bardzo duzo ale zaciagnela tez duze kredyty
            i jeszcze przez pol roku bedzie sie tak ciagnac.I ona tez ciagle
            narzeka.ZAWSZE zle . Pomoglam ile chcialam i nie zamierzam wyrywac
            se zyl. ONA stanie na nogi to zapomni(juz tak bylo)a ja bede dalej
            sie ciagnela z klopotami.


            A dzieciatko.No napoczatek nie kupuj duzo malutkich rzeczy tych w
            rozmiarze od 56-68 .56 Pominelabym totalnie a te drugie bez
            przesady.Maluszek ta szybko rosnie ze za 2mc juz w nie nie wejdzie
            wiec nie przesadzaj. I pilnuj go przed pajakami o jakich pisałas w
            jakims watku. Pisze to ja arachnofobiczka okropna.Sama mysl mnie
            wtedy przerazila.
    • rycerzowa Re: Mam juz dosc....dlugie 04.04.08, 10:03
      Oj, rozumiem.
      Ale rodzina w Polsce nie zrozumie. Dla nich ciągle Ameryka to Eldorado.

      Jak wybrnąć z sytuacji?
      Mam na myśli uwikłanie w pomoc rodzicom , bo ze znajomym sprawa jest oczywista.
      Wątpię, czy uda ci się im cokolwiek wyjaśnić. Gdyby oni byli bardziej
      uświadomieni, gdybyś ty miała w sobie jakieś pokłady niezbędnej asertywności,
      zdążyłyby się to już ujawnić.

      Najlepsza jest metoda "nie chcem ale muszem", od dziś, zdecydowanie.
      Spokojnie informujesz towarzystwo,że teraz JEST już dziecko,i nie jesteś w
      stanie nikomu finansowo pomagać, jak to było dotychczas.
      Nie możesz i już.
      Żeby nie było rozpaczy, bólu i narzekań, możesz powiedzieć,że od dziś
      przekazujesz im na konto co miesiąc stałą rentę np. 50 lub 100 dolarów (na ile
      cię stać), i muszą tym gospodarować.
      I pamiętaj,żadnych ekstrasów! Żadnych pożyczek na wieczne nieoddanie.
      Finansowa konsekwencja, jednocześnie (przynajmniej na razie) utrzymujesz z nimi
      dotychczasowy serdeczny kontakt.
      Z czasem wszystko się ułoży.
      • hamerykanka Re: Mam juz dosc....dlugie 04.04.08, 17:56
        dzieki za radysmile
        Przelewu jeszcze nie dostalam. Dalszych emaili tez niesmile
        Co do mamy, szykuje sie na rozmowe w niedziele. Nie stac mnei na
        dalszy sponsoring, placilam ich rachunki, wysylalam na inne wydatki,
        ubran maja 5 x wiecej niz ja (dwie-trzy paczki miesiecznie), czuje
        ze splacilam swoje dlugi. W czasie wspolnych Swiat to ja placilam za
        wszystko i dawalam jej do reki na rachunki.
        dzieki za namiary na rozmiary ubranek, czy to tez amerykanska
        rozmiarowka? czuje sie taka zielona!!
        A swoja droga macie racje, za duza zreszta przysluge znajomego place
        od trzech lat. Nie tylko z tym samochodem, co zreszta mnie dalej
        wkurza, bo ledwie wystarczalo mi na jedzenie a tu co drugi dzien pol
        baku trzeba bylo lac (benzyna jest wzglednie tania ale nie wtedy gdy
        po oplaceniu rachunkow zostaje ci 100 dolarow na miesiac na zycie),
        ale za te wymuszane prezenty, za ta wizyte gdzie musialam skakac na
        dwoch lapkach bo znajomy sie obrazal, za prezenty dla nich na te
        swieta kiedy nawet nie podziekowali....
        Pajaki dalej sa i mimo pryskania. Dwa dni temu luby zabil brown
        racluse w mojej lazience za kubeczkiem na szczoteczki do zebow! Ale
        znajoma ma gorzej, bo jej pies znosi do domu zywe...wezesmile.Mowi ze
        ostatnio miala za szafka kuchenna czarnego wezasmile
        • nicol.lublin Re: Mam juz dosc....dlugie 05.04.08, 11:26
          z akcesoriów dzieckowych bardzo przydał mi się laktator avent i
          butelki do niego pasujące, sterylizator (gotowanie to masakra).
          huśtawka dla dzidziola, to fajna sprawa. na wózek też warto wydać
          kasę, bo długo służy. do tego kilka kocyków a z ubranek to najlepsze
          pajacyki (długi rękaw i nogawka, całe rozpinane z przodu). chyba, ze
          u ciebie berdzo gorąco??? no i termometr taki na czoło albo do ucha.
          • 4-mexx Re: Mam juz dosc....dlugie 05.04.08, 16:14
            nie kupuj kocykow hamerykanko(no moze jeden, zadnych pajacykow, cieplych
            rzeczy)Nie wiem gdzie mieszkasz, ale urodzisz na lato(?)jak Ci trzeba bedzie to
            dokupisz, w domach mieszkaniach przewaznie goraco.
            Tutaj ubranka sa oznakowane np. od 0-3 miesiecy, od 3-6 itd.
            Polecam Ci pojezdzenie po outletmallach, oni zawsze maja wyprzedaze jakies,
            mozesz sie obkupic za grosze, a na koniec sezonu to juz wogole smieszne ceny.
            a tym postem ponizej to sie nie przejmuj
    • gosica3 Restrasznie!!! 05.04.08, 12:17
      Strasznie się czyta to, co napisałaś. Jest takie powiedzenie: "
      Lepiej być proszonym na skromną jarzynkę z miłością niż na tłuste
      ciele z nienawiścią" Jakoś tak skojarzyło mi się z Twoim postem .Nie
      chcę, nie chciałabym Cię oceniać więc napiszę tylko- Strasznie
      nieprzyjemne jest to co piszesz i na pewno świadczy o Tobie!!!
      Szkoda, że sama doprowadziłaś do takiej sytuacji a teraz piszesz
      takie rzeczy.,Pozdrawiam
      • demarta Re: Restrasznie!!! 05.04.08, 17:35
        strasznie to się czyta ciebie, bo poza nadużywaniem
        słowa "strasznie" nic z twojego postu nie wynika. nie masz
        argumentów, to nie "strasznuj" bez sensu.
      • ik_ecc Re: Restrasznie!!! 05.04.08, 17:39
        gosica3 napisała:

        > Strasznie się czyta to, co napisałaś. Jest takie powiedzenie: "
        > Lepiej być proszonym na skromną jarzynkę z miłością niż na tłuste
        > ciele z nienawiścią" Jakoś tak skojarzyło mi się z Twoim
        postem .Nie
        > chcę, nie chciałabym Cię oceniać więc napiszę tylko- Strasznie
        > nieprzyjemne jest to co piszesz i na pewno świadczy o Tobie!!!
        > Szkoda, że sama doprowadziłaś do takiej sytuacji a teraz piszesz
        > takie rzeczy.,Pozdrawiam

        A to co Ty piszesz tez swiadczy o Tobie. Albo nie doczytalas, albo
        nie zrozumialas, albo wlasnie prezentujesz postawe podobna do tej
        jaka prezentuje znajomy i rodzice hamerykanki...
        • kurka.domowa Re: Restrasznie!!! 05.04.08, 18:15
          Cieszę się, że udało Ci się tak szybko dokonać tego, co mnie zajęło
          dobre dwa lata. Jestem typową osobowością "dającą". BArdzo łatwo
          naciągnąć mnie na wszelkie rodzaje usług robiąc zbolałą minę...Ba,
          sama nawet zgaduję, co by tu komuś poradzić, coby mu się lepiej
          żyło. Po urodzeniu dziecka, kiedy znalazłam się w kryzysie, z
          przerażeniem odkryłam, że znakomita większość moich znajomych
          (włączając w to rodziców i teściów) nie tylko nie leci z pomocą,
          lecz wręcz żeruje na mnie. Nie mogłam w to długo uwierzyć. Ostatnie
          rok to czas przebudowywania moich relacji z innymi. Z niektórymi
          musiałam się pożegnać już na dobre, choć bolało (głównie mnie
          niestety). Dlatego Twoje "przebudzenie" mnie cieszy. Gdybyś dalej
          trwała w takim stanie, z roku na rok traciłabyś szacunek do samej
          siebie, miałabyś poczucie rosnącego pokrzywdzenia, a to odbijałoby
          się na dziecku. Trzymam kciuki, ale muszę cię uprzedzić. Bądź
          przygotowana na najgorsze. Z Twoich postów wynika, że rodzice
          potraktowali Cię jak długoterminową lokatę. Poniękąd sama jesteś
          temu winna przez lata utrzymując ich w takim przekonaniu. Teraz może
          się okazać, że rodzice się od Ciebie odwrócą, albo nagle któreś z
          nich bardzo zachoruje, albo przydarzą się inne nieszczęścia...Musisz
          być twarda, bo to nie będzie łatwe, oj nie.
          • hala24_2 Re: Restrasznie!!! 05.04.08, 21:23
            Hamerykanko ja też trzymam kciuki za powodzenie w Twojej sprawie.
            Podpisuje się pod tym co napisały poprzedniczki. Rodziców należy
            przestać sponsorować i znajomych też. Jak się obrażą , trudno się
            mówi czasem nie warto mieć takich znajomych który tylko ręke
            wyciągają na daj, a w drugą strone to np udają ze Cię nie znają.
            Wada i zaleta bycia za granicą.
            A propo przyjazdu mamy jako opiekunka i Twojego sponsoringu jej
            pobytu i oplacanie taty- ekonomiczniej bedzie zatrudnic nianie do
            dziecka na kilka godzin dziennie.
            Przyznam że Twoj wątek jest dla mnie bardzo ważny bo sami jesteśmy
            za granicą, moi rodzice wprawdzie nie oczekują niczego, natomiast
            siostry rodzina to i owszem, podobnie jest z rodziną męża,
            najmlodszą osóbke w rodzinie nauczono drogich prezentów i jak
            ostatnio dostała coś skromnego to się troszke rozczarowała.
            Wątek utwierdza mnie w przekonaniu że nie ma co szaleć z prezentami,
            czesto niedocanianymi. My za granicą czy w Polsce rowniez mamy
            rachunki i nikt nam nc nie daje, nie mamy tu nikogo z kim można
            zostawić dziecko lub poprosic o małą pozyczke jak zabraknie nam na
            chleb.
            Trzymam kciuki za powodzenie
            • hamerykanka Re: Restrasznie!!! 05.04.08, 23:44
              No i wrocilam z zakupow. Na wyprzedazy kupilam tylko torbe na
              pampersy, bo mebli i grubszego sprzetu na jakie polowalam nie bylo,
              tylko zabawki i ubranka. A ubranka raczej te wyjsciowe. Najpierw
              musze potrenowac, swoja droga, jak sie pieluchy zaklada! Luby zabral
              mnie do Toys'r'us i tam dokonalismy wiekszych zakupow-wozek
              trojkolowy na duzych kolkach, fotelik samochodowy (oj, uderzyl po
              kieszeni), samochodowy podgrzewacz do mleka podlaczany do gniazda
              zapalniczki, butelki i inne drobiazgi. Mysle tez nad bujakiem na
              baterie. Luby sie smieje ze zamierzam duzo czasu spedzac z dzieckiem
              w samochodzie, ale w tym stanie odleglosci miedzy miejscowoscimi sa
              duze (na obszarze wielkosci Polskie mieszka 4 mln ludzi) i wole byc
              przygotowana jak mala bedzie glodna w podrozy. Czuje sie
              spokojniejsza przynajmniej pod tym wzgledem. Bo szykuje sie na
              powazna rozmowe jutro z mama i zoladek mnie boli kiedy o tym mysle.
              Do ojca w Polsce tez nie chce mi sie dzwonic, bo po tym jak ostatnio
              wyslalam mu rzecz ktorej jak twierdzil, potrzebuje, i kartki
              swiatecznej, nawete kartki w zamian nie dostalam. I nie chce mi sie
              dzwonic wiedzac ze znowu uslysze ze cos tam chce, robota ciezka,
              pogoda nie taka a wogole wszystko go boli i chetnie by przestal
              pracowac. Ja tez bym chetnie poszla na urlop, tylko kto wtedy
              zaplaci moje rachunki, czynsz itp? Zreszta okazalo sie ze moja
              swiezo naprawiona klima nie dziala i znowu musze jechac do serwisu,
              i strach sciska gardlo, bo za ostatnia naprawe tej klimy poszlo
              prawie 800 dolarow. A bez tego nie da rady w 45-48 stopniowych
              upalach Poludnia...szczegolnie z dzieckiem.
              Boje sie jak sobie dam rade z dzieckiem, bez pracy, z siedzeniem w
              domu, z rodzicami...
              Halu, napisz, prosze, na priva gdzie mieszkasz. Brakuje mi tu
              przyjaciol...
              • majenkir Re: 07.04.08, 13:54
                hamerykanka napisała:
                > Brakuje mi tu przyjaciol...



                Zapraszam na fora smile)
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22057
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11918
    • gosica3 przepraszam 06.04.08, 11:52
      ....że tyle razy użyłam słowa "straszne" smile Doczytałam, głębiej
      wgryzłam się w temat i myślę że nie ma co wkurzać się na forum,jaka
      to ja jestem nieszczęsliwa- wykorzystywana z każdej strony itd. Dla
      mnie sprawa \jest prosta przy najbliższej rozmowiae z mamą bądź z
      kolegą informuję ,że moja sytuacja finansowa uległa zmianie i
      przepraszam ale nie mogę pomóc i tyle. Wystarczy szczera rozmowa.
      Inny problem to, czy umiemy się do tego przyznać.A może niech
      wszyscy myślą jak mi tam dobrze, niech zazdroszczą. Wyjechałam jest
      super, ok. Na wszystko m,nie stać. Nie spłycam - po prostu nie
      rozumiem o czym Wy wogóle piszecie!!!! KOBIETY!!!
      • koala500 Re: przepraszam 06.04.08, 12:55
        przy najbliższej rozmowiae z mamą bądź z
        > kolegą informuję ,że moja sytuacja finansowa uległa zmianie i
        > przepraszam ale nie mogę pomóc i tyle

        a za co ona niby ma przpraszać?


        Doczytałam, głębiej
        > wgryzłam się w temat
        Nie spłycam - po prostu nie
        > rozumiem o czym Wy wogóle piszecie!!!! KOBIETY!!!


        chyba jednak za słabo się "wgryzłaś"
        • hamerykanka Re: przepraszam 07.04.08, 16:23
          A ja, glupia, myslalam ze fara po to sa zeby sie pochwalic, wyzalic
          lub zapytac o rade...
          Follow up: okazalo sie ze w wczoraj mama wrocila do domu...bo ta
          starsza pani zmarla. tak wiec rozwiazalo sie niejako bez mojego
          udzialu. Definitywnie zmienilo sie jej podejscie do zarabiania za
          granicasmile
          Znajomy dalej sie nie odzywa.
          Dziekuje wam wszystkim za wsparcie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka