mam szwagra-alkoholika

15.04.08, 15:38
kochane emamy.na prawde w mojej rodzinie jest problem,ktorego nikt
nie chce nazwac po imieniu.szwagier lubil sobie zawsze popic,ale
wtedy moja siostra nie mieszkala w tym samym miescie co moja matka i
ukrywala ten problem.od jakiegos roku stalo sie to koszmarem dla
calej rodziny.on nie pije-on normalnie chleje do nieprzytomnosci.nie
moze trafic do domu i lezy taki pod klatka,albo ostatnio chodzil na
czworo wokolo bloku,bo nie mogl wejscia znalezc.jezdzi po
pijanemu,do pracy tez chodzi wstawiony i wraca wstawiony.w miesiacu
to chyba trzezwy jest moze tydzien.siostra ma dwoje malych dzieci i
nie pracuje.chcialaby odejsc,ale chyba sie boi.moja matka jej nie
wezmie ,bo mieszka z nia tez moja druga siostra.ja jestem
zagranica,a pracy w tym panstwie jej nie dadza,bo zakaz.najgorsze
jest to ze siostra nie chce przyznac sie sama przed soba ze jej maz
to alkoholik i trzeba go leczyc.podobno kiedys sie leczyl przed tym
jak sie poznali.ale wtedy zyl jego ojciec....jak mozna go zmusic do
leczenia-bo on sam nie widzi problemu.i jeszcze jedno.maja
mieszkanie na kredyt,splacaja,co bedzie z moja siostra jak go
wywali.ona nie pracuje i nie utrzyma mieszkania.wiele razy
podkresla ze boi sie zostac z dziecmi na ulicy.bardzo chcialabym jej
pomoc,ale mieszkam daleko i niewiem jak moze panstwo jej pomoc..no
poradzcie cos,ona jest taka zamknieta w sobie ze trudno do niej
dotrzec.
    • ola_225 Re: mam szwagra-alkoholika 15.04.08, 15:52
      Może tutaj znajdziesz jakąś radę.

      www.parpa.pl/
      Wiem że oni pomagają ludzią wyjść z nałogu lub rodziną walczyć z
      nałogiem bliskich. Z tego co sie orientuję to oni działają w każdym
      większym i średnim mieście. Mają psychologów i życzliwych ludzi,
      którzy mogą pomóc, poradzić jak się zachować w takich sytuacjach.
      Choć nie wiem dokładnie jak to wyglada w każdym mieście, ale może
      znajdziesz interesujące informacje na stronce, którą podałam.
      Powodzenia
    • marzeka1 Re: mam szwagra-alkoholika 15.04.08, 15:59
      "w mojej rodzinie jest problem,ktorego nikt
      nie chce nazwac po imieniu"- to ty NAZWIJ, niekrótym wydaje się, ze jak o czymś głosno nie powiedzą, to tego nie ma.Jednak to szwagier, a także siostra muszą chcieć COŚ z tym zrobić.
    • mateoeasy Re: mam szwagra-alkoholika 15.04.08, 19:48
      ja wiem ze to on musi tego chciec i w sumie siostrze powinno
      bardziej zalezec na tym,ale mnie trafia ze nikt nic nie robi bedac
      na miejscu,mam na mysli moja druga siostre i matke.wszyscy to sobie
      tlumacza,ze to moja siostra musi tego chciec i patrza
      biernie.dojdzie do tragedii i co?jezdzi po pijaku a nuz zabije kogos
      albo siebie.dzis jak matce wspomnialam ze zamierzam cos z tym zrobic
      to powiedziala,ze nie mam prawa sie wpierzielac w ich malzenskie
      sprawy.ale to juz nie sa ich sprawy.przeciez jak on ma te
      swoje "odpi..elanie"to ona do matki z dziecmi ucieka.bylam tam przez
      swieta i myslalam ze w jakiej bajce jestem.przez cale swieta stan
      gotowosci i czuwania,bo czasem potrzebna bedzie interwencja-no
      horror.
      • marzeka1 Re: mam szwagra-alkoholika 15.04.08, 20:06
        "nie mam prawa sie wpierzielac w ich malzenskie
        > sprawy"- to prawda, wybrała sobie życie z alkoholikiem, tkwi w chorym układzie i dopóki jej to nie przeszkadza aż tak, by to zmienić,tobie nic do tego. Z jednym wyjątkiem: jazda po pijaku (taki właśnie kierowca zabił kiedyś mojego ojca, stąd jestem na tym punkcie przewrażliwona!): tu możesz i masz prawo interweniować.Gdy widzę pijaka, któy siada za kierownicą, dzwonię na policję.Tu- możesz i powinnaś się wtrącić, bo kto spłaci kredyt za mieszkanie siostry, gdy szwagier idiota zabije siebie lub kogoś (w takim układzie wyeliminowanie swoich genów jest nawet wskazane!)
    • 18_lipcowa1 a ja mam szwagra idiote i sie tak nie przejmuje 15.04.08, 20:01
      olej to
    • mateoeasy Re: mam szwagra-alkoholika 15.04.08, 20:51
      trudno jest to sobie olac.tam sa dzieci..
      • marzeka1 Re: mam szwagra-alkoholika 15.04.08, 21:03
        "tam sa dzieci.."- o które przede wszystkim troszczyć powinna się siostra, bo to JEJ dzieci.A mogą zostać bez ojca-pijaka, bo może sam siebie zabić, jeżdżąc po pijaku albo żyć ze świadomością, że mają ojca-mordercę, gdy kogoś niewinnego zabije prowadząć pijanym auto.
    • keyshia Re: mam szwagra-alkoholika 17.04.08, 13:46
      Jedyne i skuteczne roziwązanie tej sytuacji jest takie: Siostra
      niech się wyprowadzi z dziećmi do matki lub gdziekolwiek
      indziej,zgłosi się do najbliższej poradni alkoholowej lub niech
      idzie na spotkanie al-anon,poczyta o alkoholizmie a męża niech
      zostawi samego sobie.Jak nawalony leży pod klatka lub gdzieś indziej
      to niech go tam zostawi i broń Boże niech pomaga.On musi ponieść
      konsekwencje swojego picia.Niech całkowicie odizoluje się od tego
      czlowieka,bo zniszcy sobie i dzieciom zycie.A maz jak dotknie dna to
      moze zrozumie i pojdzie sie leczyc.Ciezkie do wykonania,ale to
      jedyny sposob.
    • keyshia Re: mam szwagra-alkoholika 17.04.08, 13:47
      Jedyne i skuteczne roziwązanie tej sytuacji jest takie: Siostra
      niech się wyprowadzi z dziećmi do matki lub gdziekolwiek
      indziej,zgłosi się do najbliższej poradni alkoholowej lub niech
      idzie na spotkanie al-anon,poczyta o alkoholizmie a męża niech
      zostawi samego sobie.Jak nawalony leży pod klatka lub gdzieś indziej
      to niech go tam zostawi i broń Boże niech mu NIE pomaga.On musi
      ponieść konsekwencje swojego picia.Niech całkowicie odizoluje się od
      tego czlowieka,bo zniszcy sobie i dzieciom zycie.A maz jak dotknie
      dna to moze zrozumie i pojdzie sie leczyc.Ciezkie do wykonania,ale
      to jedyny sposob.
    • jk3377 wg mnie.... 17.04.08, 14:24

      ...pomoze tu tylko siegniecie dna przez tego szwagra i odbicie sie
      od niego...siostra musi trafic w jego trzezwy dzien i stanowczo
      postawic ultimatum-koniec albo ona odchodzi,zostawia go samego z
      kredytem...zaproponowac leczenie...to potrwa zanim do niego
      dotrze,jeszcze wiele wypije zanim zobczy ze nie
      zartowala...musialaby naprawde gdzies sie przeniesc na jakos
      czas...mielismy taka sama syt w rodzinie i wiem co gadam. ten
      czlowiek nie pije juz teraz od 11 lat, a tez kiedys przyszedl do
      domu bez butow i ledwo zywy.
      powodzenia.
Pełna wersja