vermello
09.05.08, 18:51
-wiem, ze zaraz tu przeczytam, ze inne mają gorzej.
Wrócił moj pan z delegacji, przywiózł perfumy.
Miły gest- tylko zapach znowu nietrafiony.
KOLEJNY RAZ takie, których sama nigdy bym nie kupiła.
Robi mi na złość? Jest największym sklerotykiem pod słoncem?
Bo przecież wie, jakie lubię, nawet zapisał sobie niektóre zapachy.
Niby nie problem, bo zaraz ktoś tu powie- "a który mąż pamięta, ze
żonie kończą się perfumy"
A ja bym wolała by kupował razem ze mną, za moją aprobatą.
Straciłam humor. Wolałabym sobie za te pieniądze coś innego kupić
SAMA.