12.05.08, 20:04
Denerwuje mnie to bardzo,gdy wchodzę do sklepu i jestem oceniana po
ubiorze,wyglądzie zewnętrznym...Często odnoszę wrażenie,że
ekspedientki milej obsługują osoby dobrze ubrane,sprawiające
wrażenie zamożnych.Czy idąc na zakupy muszę super wyglądać,aby być
dobrze obsłużoną?
Oczywiście zdarzają sie miłe wyjątki,ale często obsługa w polskich
sklepach(uchodzących za ekskluzywne)pozostawia wiele do życzenia...
A może tylko ja mam takie odczucia?
Obserwuj wątek
    • kotbehemot6 Re: Lustracja 12.05.08, 20:13
      A co uważasz za sklep ekskluzywny???..sklepy są dla ludzi a jak jakaś pinda za
      ladą ocenia po ubiorze to moze sie fantastycznie naciąć i na dodatek daje
      świadectwo swojej głupoty, a najśmieszniejsze jest to,ze pinda ocenia po stroju,
      gdy tymczasem jej samej nie stac na rzeczy ze sklaepy w którym pracuje...
    • krwawakornelia a ja kupowalam sobie pantofelki 12.05.08, 20:23
      u prady w podartych niemarkowych spodniach i kapciach, makijazu tez
      nie mialam. Zostalam swietnie obsluzona i jeszcze do tego znizke smile
      • wegatka Re: a ja kupowalam sobie pantofelki 13.05.08, 00:07
        Ekspedientkę pewnie bardzo poruszył Twój wygląd i dlatego dała Ci zniżkę wink)
        • gku25 Re: a ja kupowalam sobie pantofelki 13.05.08, 00:28
          Dokładnie o tym samym pomyślałam big_grin
          • doral2 a ja kupowałam pantofelki... 13.05.08, 08:15
            nie, po prostu dyskryminacja na zachodzie jest najgorszym przestępstwem po
            morderstwie i niepłaceniu podatków...

            tak więc dyskryminowanie kogoś ze względu na jego ubiór, jest przez prawo
            zabronione!

            widziałam wielokrotnie osoby baaardzo bogate, z dochodami rzędu 150 tysięcy
            dolarów MIESIĘCZNIE, które chodziły do sklepu ubrane w krótkie spodenki, t-shirt
            i klapki....
            nieco nawet obszarpane...

            wielokrotnie w sklepach widziałam ludzi w ubraniach roboczych, brudnych, w
            piżamach, w wałkach na włosach, w szlafrokach...niektóre osoby mają zwyczaj
            poranną kawę i donutsa w sklepie konsumować, o szóstej rano...i nikogo to nie
            dziwi...

            to tylko w naszym kraju takie kołtuństwo...
            • aguskin Re: a ja kupowałam pantofelki... 13.05.08, 08:34
              wiesz w tych bardziej firmowych np van grafie, te na sali maja
              procent od sprzedanych ciuchow, Ty podchodzisz z rzeczami do kasy, a
              ona mruga kasjerce, ze to od niej i ta na rachunku wybija numer i
              ona jest z tego rozliczana, nie tylko finansowo, ale i czy się
              nadaje i za ile sprzedała w tygodniu w miesiącu, więc jeśli oceni,
              że nie za wiele ktoś kupi olewa i czeka na okazje, zeby jej
              kolezanka nie wyrwała kienta, zresztą te najlepsze sprzedawczynie
              wyczuwają, a reszcie zwyczajnie się nie chce, są znudzone, obrażone
              z miną "po cholere akurat tu przyszłaś?", a i jak mówiły, nie
              zawsze chodzi o to za ile jesteś ubrana, ale w jakim stylu, tzn ona
              patrzy ocenia, ze w jej sklepie raczej nic, albo nie wiele kupisz,
              bo jestes ubrana w zupełnie inną bajkę,
    • hrabina_murzyna Re: Lustracja 13.05.08, 08:40
      Guzik prawda. Można być super obsłużonym i przyjść w podartych
      majtkach. Wszystko zależy od obsługi. Wiem, bo przetestowałam kilka
      wersji ubraniowej. Przeważnie idę na zakupy w weekend, bo mam sporo
      czasu i nie mam zamiaru się stroić. Zawsze jestem fajnie obsłużona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka