ciociacesia
20.05.08, 13:40
jestem wsciekła i zdołowana i nie umiem sobie z tym poradzic.
rozjechała nam sie z narzeczonym wizja slubu i w ogóle małzeństwa.
nie wiem czy byłoby mi lepiej gdybym wiedziała od poczatku, a nie
dowiedziała sie w momencie kiedy zaczelismy powazne przygotowania.
rzecz w tym ze jestem w takim nastroju ze nie umiem normalnie
funkcjonowac, nie moge patrzec na faceta, o rozmowie nie ma mowy,
probuje powiedziec co czuje, ale w odpowiedzi słysze ze sie z jego
uczuciami nie licze, oraz argumenty ktore wywołuja u mnie pane na
pysku i ogólna histerie.
ogólnie jest mi zle