jakel 15.09.03, 11:34 Większość "tutejszych" postów to żale. A może by tak się pośmiać. Może jakieś śmieszne gagi z Waszego życia. Bo ja mam dość już tych swoich i cudzych problemów. EJ Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
jagasz Re: Coś do śmiechu 15.09.03, 11:40 Mojemu mężowi jak zwykle nie chciało się dziś rano wstać. Ale wstał zapalił światło w łazience, wrócił do łóżka i ukrył się pod kołdrami. Byłam święcie przekonana, że jest w łazience. Poszłam do pokoju w celu posłania łóżka. Podnoszę prześcieradło i...coś mi ciężko, myślałam, że wcisnął prześcieradło w szparę łózkową, podnoszę jeszcze raz - nic z tego. Nagle wyłania się z pieleszy jego głowa: "Chciałem jeszcze trochę pospać...". Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: Coś do śmiechu 15.09.03, 12:51 No to mój mąż w zeszłym tygodniu kąpał córkę i ona mu bardzo marudziła - już chciała jeść i spać. Do snu ubieram ją w welurowy pajacyk ze stópkami zapinany na plecach z taką klapą na pupci. Po pewnym czasie idę spradzić jak ona śpi i co ja widzę dziecko ma ubrany pajacyk tył na przód - klapa, która powinna być na pupci jest zapięta na brzuszku, nogawki pokręcone, bo przecież stópki musiały pasować!!! Pyatam się dlaczego ją tak ubrał - no bo się tak wykręciła, że nie mogłem jej na plecach zapiąć to zapiął na brzuszku. Odpowiedz Link Zgłoś
aga020368 Re: Coś do śmiechu 15.09.03, 13:16 Czasami warto się pośmiać czyli: 1. Moje 2 maluchy (6 i 3 latka) kłócą się przez parę chwil, starszy po chwili stwierdza: koniec kropka pl. 2. Chłopaki odlądają kasety video i językiem angielskim dla dzieci, młodszy nauczył się liczyć do pięciu: łan tu fi fol a (pisownia fonetyczna). 3. W piątek byliśmy w cyrku, przed wyjściem chłopcy dopytywali się o zwierzątka. Poinformowałam ich, że jak oni pójdą to będą 2 małpki, a starszy dodaje i słoń jak pójdzie tata. Nie jestem pewna czy powyższe się nadaje, ale poniżej coś co na pewno jest gagiem. Pierwszy wspólny wyjazd na wakacje, spakowana torba, schodzimy z mężem i synkiem do samochodu, żeby sprawdzić czy torba wejdzie do bagażnika (była naprawdę duża), wkładamy torbę do bagażnika, zamykamy go i ... stwierdzamy, że klucze od domu razem z kluczem od samochodu połozyliśmy na tylnej półce. Stoimy, więc pod domem, zamknięty samochód, mieszkanie na II piętrze również, zaczyna padać deszcz i ... na szczęście dzięki uprzejmości sąsiadki, która pożyczyła samochód, mąż (co prawda bez dokumentów) pojechał do rodziców po zapasowe klucze od domu. Odpowiedz Link Zgłoś
jakel Re: Coś do śmiechu 15.09.03, 14:47 Zapowiedzieliśmy rodzicom (tzn. moim teściom), że będzimy do nich przyjeżdżać ze swoim łóżkiem (czytaj materacem dwuosobowym pompowanym). Dlaczego? Ostatnio jak u nich byliśmy, mężowi trafiła się męska impreza w gronie dawno niewidzianych kolegów z klasy. Jak wrócił do domu, ja już spałam. Wersalka stara, ale jara, według rodziców jeszcze nie nadaje się do wyrzucenia. Niewygodna jak piorun. Ale oni przecież na niej nie śpią, to wersalka tzw. gościnna (dla mnie niegościnna). Mąż w nocy był zdziebko zmęczony i przy rozbieraniu się musiał usiąść na skraju tejże wersalki. A że słusznej wagi jest "chłopczę", wersalkę przeważyło. On miał blisko na podłogę, a ja w czasie snu zorientowałam się, że lecę i tak przefrunęłam przez pół pokoju razem ze wszystkimi piernatami. Śmiechu było mnóstwo, dzięki czemu mężowi się nie oberwało, że tak późno wrócił do domu. EJ Odpowiedz Link Zgłoś
aniaop Re: Coś do śmiechu 15.09.03, 14:58 Dzisiaj rano, jak codzien wsiadam do samochodu i wlaczam radio. Spiker mowi "Jest za dwadziescia osma." Jaka osma- na pewno sie pomylil, przeciez codziennie wychodze z domu o 6.40 a prace rozpoczynam o 7. Spogladam jednak na zegar w samochodzie i faktycznie jest za dwadziescia osma. Co sie okazalo- moj maly urwis przestawil mi budzik o godzine- z 6 na 7 a ja jakos od wczoraj i dzis rano po wstaniu nie zdazylam sie zorientowac... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wiktora Re: Coś do śmiechu 15.09.03, 15:15 Przez całą sobotę upominałam Wiktorka że nie wolno rzucać zabawkami, wreszcie przyszła pora spaceru z tatą. Mąż próbuje go ubrać, a Wiktor kopie i macha rękami ze śmiechem wołając : biję , biję! Mąż na to: Wiktorku nieładnie bić, nie wolno. Na co Wiktorek stanął zatroskany na środku pokoju i skonstatował: rzucać nie, bić nie,... a wszystko takim tonem, jakby miał zaraz dodać: to co ja właściwie mam robić? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kajetana Re: Coś do śmiechu 15.09.03, 17:32 Witam, Kajtek jest jeszcze mały, ma dopiero 14 miesięcy i w związku z tym jego język jest dość ubogi (królują słowa dźwiękonaśladowcze). Jednak dwa razy ostatnio zaskoczył mnie użyciem słów we właściwym kontekście: 1) usypiam Kajtka śpiewając: króla zjadł pies, pazia zjadł kot, a syn: mniam- mniam; 2) dzisiaj pytam go: to co teraz robimy? Na co masz ochotę? jak myślicie co odpowiedział mój syn: mniam-mniam!!! pozdrawiam wesołego dnia mama Kajetana Odpowiedz Link Zgłoś