Dodaj do ulubionych

pracuję tu jako służąca i do tego za darmo

    • deodyma Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 15:30
      a te 400-500 zl na wydatki to niby na co one ida??? bo jak widze, to
      na przyjemnosci one ni9e ida, moze za wyjatkiem tych lekcji tanca. a
      reszta kasy to na co? na zakupy, srodki czystosci i takie codzienne
      sprawunki, tak? no wiesz, zycie kosztuje i dlatego pytam, czy te
      pieniadze to jej kieszonkowe, czy po prostu kasa, ktora Ty jej
      wydzielasz na caly miesiac i ona ma nimi rzadzic?
      • czarny-sekator Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 15:36
        no mniej więcej. Sporo idzie na słodycze. Sporo idzie na nianię, ale na
        codzienne zakupy też. Generalnie jeśli żona sobie coś zażyczy ekstra to też
        dostaje. Swego czasu chciała wełnianą kołdrę za 4-5 tys bo była na jakimś
        pokazie. Oczywiście kupiłem to taniej na allegro, ale dokładnie to co było na
        tym pokazie. Jak chce kupić sobie buty do tańca, czy sukienkę, czy inne
        akcesoria to sobie je kupuje. Oczywiście czasem jest tak, że na koncie pustki.
        Ja też bym mógł napisać, że klienci mi pieniądze wydzielają, bo nie zawsze mam
        tyle ile bym chciał i nawet tyle ile mi się należy.
    • selavi2 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 16:32
      Nie rozumiem dlaczego dla Ciebie jest duzym problemem - PODZIEKOWAC zonie?
      Bo to takie oczywiste, ze jednak czasem sprzata, gotuje itp.?
      Mowisz, ze dom prawie jak melina wyglada. Doprawdy?
      Ciekawam, czy sprzatanie jest tylko na glowie zony?
      Sprzatanie po tobie, po dzieciach...
      Mowisz: 2-3 popoludnia w tygodniu, po pare godzin...
      Zalozmy, ze te popoludnia zaczynaja sie od ok.17.00 i trwaja do 22.oo.
      To jest 3 popoludnia x 5 godzin = 15h w tygodniu.
      Rozumiem, ze przez pozostale dni zona opiekuje sie dziecmi caly dzien.
      Caly dzien to jest przykladowo 16 h.
      Czyli zona z dziecimi i czynnosciami domowymi jest 4 dni po 16h i 3 dni po 11h. Tak?
      Czyli w tygodniu 97 godzin jest w domu i tak, jak umie poswieca je dzieciom i
      czynnosciom okolo domowym i 15h wlasnego swiata i odpoczynku poza domem.
      Coz za wspaniale wakacje! Co za slodkie nierobstwo!
      Proponuje Ci - zafunduj sobie taki tydzien w domku, z takimi proporcjami
      czasowymi prac domowych i czasu tylko dla siebie.
      I wtedy napisz, jak sie czujesz. Najprawdopodobniej, jesli pomnozysz taki
      tydizen razy x tygodni w roku, zrozumiesz, co zona ma na mysli.
      Co do finansow- mam po oplaceniu rachunkow 300zl na 3 osoby na miesiac - na
      jedzenie, srodki czystosci i higieny oraz przyjemnosci.
      400 - 500 zl na 4 osoby? I z tego trzeba jeszcze nianie oplacic i taniec? Da
      sie, ale nie dziwie sie frustracji zony.
      Mam wrazenie, ze naprawde nie chcesz zrobic nic, zeby probowac nawiazac relacje
      i choc troche porozumiec sie z zona.
      Uwazasz, ze skoro ty nie widzisz zadnych problemow, to ich nie ma.
      A jesli sa, to wymyslone przez zone, ktorej sie w glowie od bezczynnosci,
      lenistwa i tancow poprzewracalo.
      Poniewaz nie chcesz zrozumiec swojej zony i nie interesuja cie jej uczucia i to,
      co mysli(sam pisales), uwazasz, ze nie ma prawa czuc sie tak, jak sie czuje, bo
      ty uwazasz ze nie ma powodow.
      Pan i wladca pracuje, 2-3 razy w tygodniu dziecmi sie zajmie a zona śmie kaprysic?
      Kazdy czlowiek ma prawo czuc, co mu sie podoba i nikt nie moze mu tego zabronic.
      A jesli chcesz cokolwiek zmienic w waszym ukladzie, to czesto wystarczy
      spokojnie wysluchac kobiety, pozwolic, zeby sie wygadala.
      Zawsze mozesz powiedziec, ze nie rozumiesz, ze inaczej to widzisz, ale szanujesz
      to, co czuje i co mysli i ze ma prawo tak myslec.
      Moze warto, zamiast oskarzac malzonke, to zastanowic sie, co czujesz w zwiazku z
      ta sytuacja i POWIEDZIEC o swoich uczuciach.
      Jesli ty pozwolisz zonie ujawnic uczucia i nie bedziesz jej wmawial, ze nie moze
      czuc tego czy tamtego, zawsze mozesz poprosic, by zrobila to samo dla ciebie.
      Ale latwiej jest zamknac sie w sobie i udawac, ze nie ma problemow, uczuc?
      I wystarczy, by zona myslala i czula tak samo jak ty i wszystko bedzie OK.
      Jestes w bledzie.
      Jesli nie zaczniesz uczciwie, bez obwiniania, komunikowac sie z zona(ona probuje
      dotrzec do ciebie, prawda?) to...
      Nie zycze wan zle, ale...
      Powodzenia.
      Pozdrawiam.
      • czarny-sekator ok dwa tysiące. 03.06.08, 16:52
        Widzę, że niektórym się myli. Żona dostaje ok 400-500 tygodniowe, miesięcznie ok
        2 tysięcy. Po pierwsze ona temu zaprzecza twierdzi że tyle nie dostaje, choć
        wydruk z bankomatu jest bezlitosny. Po drugie to nie ja mam do niej pretensje że
        nic nie robi, tylko ona do mnie że nie dostaje pieniędzy (przynajmniej o tym
        jest ten wątek). Oczywiście nie tylko o pieniądze ma pretensje. Oprócz tych
        popołudni ma dla siebie codziennie czas gdy dzieci są w szkole/przedszkolu 2-3
        godziny co najmniej. W tym czasie chodzi zwykle do koleżanek, biega, albo jeździ
        rowerem. Czasem zajmuje się w tym czasie też oczywiście domem, jakimiś domowymi
        papierami, czy przygotowaniami do podjęcia swojej pracy zawodowej.
        • sir.vimes OK, 2.000 miesięcznie 03.06.08, 17:06

          + ubezpieczenie i jakiś tam inny socjal + system motywacyjny w postaci lekcji
          tańca - spory koszt wyżywienia podopiecznych, chemia godpodarcza itp to nie jest
          porywająca pensja dla niani, kucharki, sprzątaczki i koordynatorki reszty służbywink.

          Nie wiem czy ona jest darmową służącą ale jak ŻONĘ na 100% jej nie traktujesz.

          Całe szczęście, że to fikcyjna historia. I fajnie ci się udało obnażyć
          wdrukowaną pod niektóre czerepy iluzję "leżącej i pachnącej" za niesłychaną
          fortunę w postaci reszt z 2000 zł, leniwej i złej (bo nie robiącej wszystkiego
          naraz z uśmiechem wprost ze Stepford) żony. Chociaż chwilę zajęło mi załapanie,
          że posty typu "a to księżniczka, ależ jej zazdroszczę" nie są ironią.
        • astra-r Re: ok dwa tysiące. 03.06.08, 17:47
          czarny-sekatorze,
          spakuj manatki i na odchodne powiedz, że znalazłeś bardziej gospodarną. Wypłacisz alimenty i niech "księżniczka" spróbuje utrzymać się za pieniądze przez siebie zarobione.
          A tak poza tym, nieważne ile dasz z siebie, pieniędzy, to zawsze usłyszysz takie teksty. Żona ma taki charakter i wiecznie będzie mało i źle. Jest zakompleksiona i rozrzutna. Współczuję.
        • zawszejoanna44 Re: ok dwa tysiące. 03.06.08, 19:30
          Pozwolę sobie jeszcze raz wtrącić się do tego o czym piszesz, ale nie po to żeby ci wyliczać co robisz nie tak (bo trudno to ocenić po kilku Twoich wpisach). A już tym trudniej oceniać Twoją żonę nie wiedząc co ona o tym sądzi. Po prostu każdy ma swoje racje.
          Napiszę o moich przemyśleniach:
          Kiedy jesteśmy młodzi i zakładamy własną rodzinę to tak naprawdę nie wiemy jak będzie wyglądało nasze życie po ślubie...
          Myślimy, że będzie cudownie, będziemy wiecznie w sobie zakochani i to będzie trwać aż to śmierci...
          I na pewno wtedy nie zastanawiamy się czy osobę z którą chcemy spędzić życie ZNAMY. A mam na myśli to, że nie interesuje nas jego(jej) rodzina, a przecież osoba ta jest już ukształtowana i to co wyniesie z domu tak będzie funkcjonować potem we własnym. I co więcej nie zmienimy jej... jedynie możemy ją zaakceptować...przymykać oczy na rzeczy, które nas u niej(niego)denerwują i po prostu żyć...
          Ale życie płynie nieubłaganie i jeśli na początku wydawało nam się, że możemy zmienić te osobę, to po latach odkrywamy, że jednak nie...nie jest to możliwe.
          13 lat w związku to już jest ten moment kiedy możemy sobie zadać takie właśnie pytanie: dlaczego jesteśmy razem...dla dzieci...dla kasy...dla wygody...z przyzwyczajenia...a gdzie ta piękna MIŁOŚĆ, która nas połączyła.
          Im dłużej trwa małżeństwo...tym trudniej jest odejść...w ogóle trudno jest odejść kiedy są dzieci...
          Tylko muszę na koniec dodać, że teraz są inne czasy...kobiety nie chcą być tylko gospodyniami domowymi i matkami chcą tez być kochane...i czuć, że dla tego mężczyzny są takie ważne jak czuły to na początku związku.
          Do tego nie potrzeba pieniędzy...
          I tak już zupełnie na koniec...jeśli mężczyzna pracuje to niech nie uważa, że już na tym kończy sie jego rola...

          Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.
      • papryczka_ag Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:39
        Co to przepraszam znaczy - podziękować żonie???
        Organizuje się zdaje życie nie tylko męża ale i swoje. Z tego co
        pisze ów mąż ( tu dodam że nieistotne dla mnie jest czy to prwda czy
        nieprwda - problem wszelako istnieje w wielu domach ) żona nie jest
        zaprzęgniętą do pracy kuchta tylko realizującą się pozazawodowo
        i "naukowo" kobietą.
        Na litość boską czy wy wymagacie podziękowań za wszystko co robicie
        w domu? Dla mnie fakt, że facet sobie żyły wypruwa w pracy żeby na
        wysokim poziomie utrzymać mnie i dzieci byłby dość wyraźnym dowodem
        wdzięczności i dbałości.
        Poza tym jak facet prowadzi firmę to trudno żeby pozwalał żonie na
        absolutnie swobodne dysponowanie kontem bo jednak to on wie
        najlepiej jakie musi mieć rezerwy. Tym bardziej że nie skąpi jej
        pieniędzy tylko po prostu daje tyle, ile wie że jest potrzebne.

        Laska dzięki niemu a dokładniej jego pieniadzom skończyła studia i
        planuje sobie karierę - dla mnie wykształcenie w prezencie to coś,
        czego bym do końca życia według własnego sumienia nie spłaciła.
        A ona się czuje jak służąca i nikt jej nie dziękuje. Skandal po
        prostu.

        Słowo daję czasem cieszę się że nie mam problemu w postaci życia
        małżeńskiego bo jeszcze by mi takie dyrdymały z nudów do łba zaczęły
        wpadać.
        • iwles Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:51


          bo słowo "dziękuję" jest niby malutkie, ale jednocześnie takie wielkie, że może
          zdziałać cuda.

          Chociażby dlatego warto go używać.
          • papryczka_ag Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:58
            jesli dla kogoś liczą się słowa a nie dowody namacalne to gratuluję
            proponuję comiesięczną mowę dziękczynną - to pomoże


            i nie wierzę że nigdy jej za coś nie pochwalił albo za coś nie
            podziękował
            • iwles Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 20:17

              > jesli dla kogoś liczą się słowa a nie dowody namacalne to gratuluję


              no więc czemu ten pan sam napisał, że nie pomaga częściej w domu, chociażby przy
              odkurzaniu, bo żona go za tę czynność NIE chwali ?
              • papryczka_ag Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 20:55
                ja nie komentuje jego zachowań tylko zony
                on i jego problemy to zupełnie inna sprawa, ale o to nie pytał smile
          • rita75 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 04.06.08, 09:19
            > bo słowo "dziękuję" jest niby malutkie, ale jednocześnie takie
            wielkie, że moż
            > e
            > zdziałać cuda.


            słow "dziekuję" z ust tej pani tez by sie przydało....takie
            malutkie, a moze zdzialac cuda
            • sir.vimes Hm, a za co? 04.06.08, 09:38
              bo nie rozumiem .
              • rita75 Re: Hm, a za co? 04.06.08, 09:47
                > bo nie rozumiem .

                i tu pies pogrzebany
                • sir.vimes Re: Hm, a za co? 04.06.08, 09:54
                  To nie jest argument. Ale rozumiem, że lepszych nie będzie.

                  Moim zdaniem wdzięczność za coś tak oczywistego jak pożywienie dla wspólnego
                  potomstwa , ubezpieczenie zdrowotne itp to wieko do trumny związku. Chociaż - w
                  tym przypadku już nie ma o czym mówić , bo żadnego "związku" nie widać. Tylko
                  "pracownicę" i "pracodawcę".
                  • rita75 Re: Hm, a za co? 04.06.08, 09:56
                    > To nie jest argument. Ale rozumiem, że lepszych nie będzie.


                    trudno o lepsze na to- ze jezeli sluzaca to wcale nie darmowa
                    • rita75 sorki, to nie ten post 04.06.08, 10:00
                      wiec, analogicznie- jezeli mezowi nie nalezy sie dziekuje, to zonie
                      tym bardziej- to ich wspolny dom- wspolne dzieci
                      ona mezowi wypierze gacie, on jej zaplaci ubezpieczenie itd. itp.

                      Dlaczego zonie trzeba dziekowac, a maz nie zasluguje na dziekuje?

                      • sir.vimes Tak, jak najbardziej 04.06.08, 10:10
                        Nie powinno być miejsca na dziękowanie za pozmywane gary czy coś takiego.

                        Dziękować można za specjalnie dla siebie upieczone ciasto czy herate podaną do
                        łóżka.

                        Chyba- tak bardziej mistycznie - że chodzi o dziękowanie za wspólne życie, za
                        to, że sie jest, i że jest się razem. Ale to jest inna kwestia, z innej sfery
                        trochę niz tu omawiana.

                      • malila Re: sorki, to nie ten post 04.06.08, 10:13
                        Wcale nie jestem pewna, czy rzeczywiście chodzi o "dziękuję". IMO
                        raczej o relacje pt: ja wydaję polecenia i wydzielam pieniądze (bo
                        zarabiam i one są moje), a ty słuchaj, wykonuj i nie myśl, bo i tak
                        ci to nie wychodzi. Jeśli jedna osoba trzyma pieniądze i przejmuje
                        odpowiedzialność i władzę nad nimi, to oczywiste jest, że ta druga
                        będzie się czuć kontrolowana, pokrzywdzona i będzie się dopominać o
                        więcej. To normalny mechanizm. Nie wiem, czemu to nie jest oczywiste.
                    • sir.vimes Re: Hm, a za co? 04.06.08, 10:08
                      Rita, zauważyłaś zapewne, że kasa jest na kupowanie jedzenia do wspólnego domu i
                      płacenie niani która opiekuje sie wspólnymi dziećmi pani.

                      czyli pani za pracę dostaje kasę na wspólny dom, tak? I kursy - opłatę w
                      naturze. Finansowo - JEST darmowa służącą. Nawet bez własnego konta. Czyli -
                      pracodawca płaci sam sobie - pensja służącej służy wyżywieniu i opiece nad
                      pracodawcy dziećmi a kurs tańca i ubezpieczenie zdrowotne utrzymuje służącą w
                      dobrej, ku pożytkowi pracodawcy, kondycji.

                      I dodam - że wdzięczność "za coś" naprawdę jest końcem związku. Wg . mnie ,
                      oczywiście. Nie jestem "wdzięczna" meżowi, że pracuje, a on nie jest wdzięczny
                      mi. Nie jestem wdzieczna, że zajmuje się naszym dzieckiem - i wdzięczności za to
                      samo nie oczekuję. Wdzięczna to mogę być sąsiadce jak pomoże mi drzwi
                      przytrzymać przy wnoszeniu zakupów.

                      Związek to jest WSPÓLNOTA. W takiej wspólnocie i wydatki, i dzieic, i gary, i
                      ściera do podłogi - jest sprawą wspólną. I oboje mają interes w zajęciu się
                      powyższymi kwestiami.
                      • rita75 Re: Hm, a za co? 04.06.08, 10:11

                        > I dodam - że wdzięczność "za coś" naprawdę jest końcem związku.

                        ale dlaczego tylko z jednej strony?
                        • sir.vimes Re: Hm, a za co? 04.06.08, 10:28
                          już odpowiedziałam w innym miejscu
                      • rita75 Re: Hm, a za co? 04.06.08, 10:15
                        "Związek to jest WSPÓLNOTA. W takiej wspólnocie i wydatki, i dzieic,
                        i gary, i
                        ściera do podłogi - jest sprawą wspólną. I oboje mają interes w
                        zajęciu się
                        powyższymi kwestiami."


                        Ale nie rozumiem po co to klarujesz? To oczywiste. Przypominam, ze
                        to pani nazwala sie darmowa służącą...czyli wystapila przeciw temu,
                        co napisalas wyzej, a maz sie oburzyl- i na tej plaszczyznie
                        dyskutujemu
                        • sir.vimes Re: Hm, a za co? 04.06.08, 10:23
                          Nie, dokumentnie nie. Z opisu sytuacji wynika, ze pan jest pracodawcą i
                          podejmuje wszelkie decyzje a żona jest podwładna i "podopieczną".

                          To nie jest żadna wspólnota.
                          • rita75 Re: Hm, a za co? 04.06.08, 10:28
                            > Nie, dokumentnie nie. Z opisu sytuacji wynika, ze pan jest
                            pracodawcą i
                            > podejmuje wszelkie decyzje a żona jest podwładna i "podopieczną".

                            strasznie wybiórczo podchodzisz do sprawy
      • croyance Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 20:31
        Fajnie by jeszcze bylo, zeby zona podziekowala jemu.

        Kurcze, tosina miala racje: gdyby tego posta napisala kobieta, zadna
        by jej nie odpisala, ze ma podziekowac mezowi, to moze przestanie
        narzekac, ze ona na niego pracuje, podczas gdy on siedzi w domu i
        sie frustruje, biedaczek.

        Czarny_sekator, zona stracila do Ciebie szacunek i weszla Ci na
        glowe. Przydalby jej sie zimny prysznic.
    • eilian Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 16:44
      > Nie wiem jak to wygląda w innych rodzinach.
      U nas wygląda to tak, że mąż zarabia, ja aktualnie zajmuję się domem i
      dzieckiem, kasa jest wspólna, konto wspólne i nie on płaci za moją komórkę lub
      inne rzeczy i daje mi kieszonkowe na własne wydatki, tylko normalnie wspólnie
      dysponujemy WSPÓLNĄ kasą.
      Jeśli w ten sposób wydzielasz pieniądze żonie, to nie dziwię się, że czuje się
      jak służąca.
      • rita75 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 04.06.08, 09:21
        > Jeśli w ten sposób wydzielasz pieniądze żonie, to nie dziwię się,
        że czuje się
        > jak służąca.

        ona sie czuje jak DARMOWA sluzaca- calkiem bezpodstawnie
        • sir.vimes Nie, nie bezpodstawnie 04.06.08, 09:38
          • rita75 Re: Nie, nie bezpodstawnie 04.06.08, 09:53
            dobrze- to male doswiadczenie- maz wystawia zonie walizki za
            drzwiwynajmuje gosposie i opiekunke do dzieci, raz na jakis czas
            prostytutka, mysle ze by sie zmiescil w podobnej kwocie, jaka
            spozywa miesiecznie zona, o ile nie mniejszej.
    • selavi2 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:05
      Dlaczego nie planujecie raz w miesiacu wszystkich wydatkow-RAZEM, stosownie do
      kwoty, jak dysponujecie?
      Nie dziwie sie, ze zona odcieta (z wlasnej woli czy nie) od calosci wydatkow,
      nie zaangazowana w placenie rachunkow, moze miec tendencje do pewnej rozrzutnosci.
      Jedyna rada - siadacie razem i planujecie budzet. To sa WASZE WSPOLNE PIENIADZE.
      I zadna Twoja w tym szczegolna zasluga, ze je zarabiasz, (tak wiem, ze sa tacy,
      co grosza nie daja, pija, bija i okradaja staruszki) Dobrze wiesz, ze kazdy sad
      przy ewentualnym rozwodzie, na pol podzielilby caly WASZ majatek, a nie
      przydziel go Tobie, bo to tylko Ty pracowales.
      A posadzze babe przed kompem i naucz robic przelewy.
      Czy wolisz zgrywac tego, co to wszystko najlepiej umie zrobic, najtansze rzeczy
      na allegro wynajdzie itd.?
      • czarny-sekator Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:12
        Widzisz, problem w tym, że budżetu zaplanować się nie da, bo moje dochody są
        bardzo nieregularne. Jak już pisałem zdarza się, że na koncie po prostu pusto.
        Wszystkie koszty życia policzyłem na szacunkowo 8-10 tys. miesięcznie. Majątku
        zasadniczo żadnego nie mamy, bo wszystko schodzi na bieżąco. Jeśli jest taka
        możliwość to daje żonie większą sumę. Z przelewami przez internet to wolę nawet
        nie próbować, bo powie, że ma dość na głowie obowiązków, a chętnie bym się tego
        ciężaru pozbył.
        • selavi2 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:25
          Wiesz, ja mysle, ze nie chcesz dopuscic do tego, zeby zona miala wglad w Twoje
          finase. MOze sie myle, ale tak to wyglada.
          Mieszkam z dwojka dzieci 16 i 18 lat, kursy, jezyki, crav-magi, ciuchy,
          kieszonkowe, bilety MPK 320 ZL/m-c, bo nie mamy auta.
          Na 3 osoby mam 3200zl(alimenty i pensja).
          Nie uwierze, ze nie mozesz jej czarno na bialym zestawic swoich miesiecznych
          zarobkow i obowiazkowych, co miesiecznych wydatkow.
          Nie uwierze, ze do Twojej zony nie dotrze wymowa cyfr.
          Ale... Moze to nie zona jest rozrzutna? ;-p
    • selavi2 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:14
      Coraz wiecej szczegolow ujawniasz.smile
      Mam wrazenie, ze zonka Twa nie ma wgladu w stan konta, nie wie dokladnie ile
      srodkow jest dostepnych.
      Ot, ma karte - sa pieniadze to wybierze, nie ma kasy to nie wybierze.
      Tak?
      Bo mam klopoty z uwierzeniem, ze babeczka, ktora wie dokladnie ile kasy jest i
      jakie sa wydatki, bedzie sie zachowywac jak Twoja zona.
      • rita75 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 04.06.08, 09:22
        > Bo mam klopoty z uwierzeniem, ze babeczka, ktora wie dokladnie ile
        kasy jest i
        > jakie sa wydatki, bedzie sie zachowywac jak Twoja zona.

        to juz twoj problem
        • selavi2 Czesc rita75 04.06.08, 09:32
          Tez Ci zycze milego dnia.;-ppp
    • fajka7 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:15
      "Nie jestem w stanie emocjonalnie wytrzymać
      żadnej poważniejszej rozmowy. Zamykam się w sobie. Żona próbuje
      jakiś dialog prowadzić, ale jeśli mi powie wtrącając, że nigdy jej
      za jej pracę nie podziękowałem, to mnie już tylko wyć się chce. Nie
      wiem do czego mają doprowadzić rozmowy których celem jest
      doprowadzenie do tego, że to ja za wszystko odpowiadam. Jeśli żona
      przyzna że jej zachowanie nie do końca jest właściwe to jest to
      zawsze wynik tego że ja coś w przeszłości złego zrobiłem."

      Tu tkwi sedno.
      Wasza firma chodzi jak szwajcarski zegarek- wszystko policzone,
      ustalone, oplacone itd. Ale Wasza relacja dogorywa.
      Ty naprawde sprawiasz wrazenie despoty. Nie ma takiej opcji, ze
      mozesz od zony wymagac jak ma sie czuc. To absurd. Ona sie tak czuje
      i juz, i musisz to przyjac czy Ci sie to podoba czy nie.
      Najwyrazniej model z placeniem za wszystko w zamian za pelna obsluge
      z prawem do wychodnego, ale brakiem prawa do jakiejkolwiek
      reklamacji sie nie sprawdza.
      Dajesz duzo- wszyscy wyliczanke czytali, ale czegos jednak nie
      dajesz, skoro ona tak sie czuje i w dodatku nie komunikuje Ci tego
      wprost.
      W Twoich wypowiedziach nie ma slowa o bliskosci miedzy Wami. Jest za
      to to co powyzej- ze nie chcesz rozmawiac, ona probuje, Ty nie
      chcesz. Oburzasz sie, ze prosi o podziekowania za swoja prace (a
      wiec ewidetnie czuje sie niedoceniona sluzaca!), a sam gdzies w
      miedzyczasie napisales, ze moze i bys cos w domu wiecej robil, gdyby
      ta praca byla bardziej doceniana. Slyszysz co Ty gadasz w ogole?

      A teraz dobra wiadomosc: to nie tylko Twoja wina smile Przyczyny
      rozpadu zwiazku (bo Wasz zwiazek emocjonalnie to wrak) zawsze tkwia
      po obu stronach. Przyczyny, celowo nie uzywam slowa "wina", zeby nie
      dawac Ci narzedzia do reki w postaci zrzucania odpowiedzialnosci na
      zone. Ona nie potrafi do Ciebie dotrzec, Ty jej nie chcesz
      zrozumiec, ona probuje, ale nieumiejetnie, Ciebie to wkurza i sie
      zamykasz. Bledne kolo. Dialog wykluczony. Wchodza emocje i po
      zawodach.
      Wam moze pomoc jedynie terapia rodzinna - to za daleko zaszlo, zeby
      mogly Wam pomoc jakies tam forumowe triki typu kup jej kwiaty. Jesli
      Wasze rozmowy koncza sie po 1 zdaniu lub nie ma ich wcale, bo zona
      mowi przez syna (nieladnie robi), to potrzebna jest osoba z
      zewnatrz, ktora pomoze Wam odbudowac komunikacje.
      A problemy z uczuciami masz czlowieku zauwazalne golym okiem.
      Czlowiek kochajacy, rodzinny, wrazliwy i czuly tak sie nie wypowiada
      o bliskich. Zreszta jakich bliskich- zone traktujesz przedmiotowo, a
      jak w tym znajduje sie dziecko/dzieci nawet nie baknales, jakbys ich
      nie mial. Jakby nie istnialy.
      No, ale skoro jestes taki pragmatyczny, to moze dopuscisz wariant
      taki, ze opyla sie przejsc z tym do psychoterapeuty. Zapytaj zony
      czy by nie zamienila 1 tanca w tyg na wspolna sesje u psychologa.
      Ciekawe co powie smile)
      W ogole to powodzenia zycze, bo wydaje mi sie, ze masz potencjal.
      Sam fakt, ze na wlasna reke szukasz jakiegos rozwiazania (choc
      problem tkwi gdzie indziej niz myslisz) jest godny szacunku.

      • amanda-pl Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:19
    • selavi2 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:32
      Mam wrazenie, ze z uporem maniaka pomijasz poruszana w tym watku bardzo istotna
      kwestie uczuc, mowienia o nich, uczciwej i bez obwiniania komunikacji miedzy
      Toba a zona.
      Troche pomocnych rzeczy jest tu napisane, tylko...
      Ty chyba nie chcesz sprobowac rozwiazac problemu.
      Ty chciales uzyskac na tym forum potwierdzenie swoich racji.
      Pewnie po to, by udowodnic zonie, ze jej uczucia i zachowanie sa absurdalne i
      nieadekwatne do sytuacji.
      Tak?
      Czy moze sie myle?
      • fajka7 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:38
        Selavi ten sekator nie ma uczuc do rozdania po prostu. Ale to jest
        do naprawienia.
        Na pewno jest tak jak mowisz - chce uslyszec to co chce, juz to
        napisal, ze ona "nie powinna sie tak czuc"- czyli rozumiesz, pan sie
        nie zgadza, zeby sie personel czul.
        Ale - skoro nie ma w sobie tyle pewnosci, zeby samemu sie utwierdzac
        w tym przekonaniu i az wyjechal na takim forum, to jednak ma
        swiadomosc problemu. I tu upatruje dla nich szanse smile
        Ale to tylko mowie ja fajka smile
        • papryczka_ag Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 17:59
          a mi się wydaje że masz mylną interpretację słów "nie powinna się
          tak czuć"
          ale to tylko mówiłam ja papryczka smile
          • fajka7 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 18:23
            Wiem o co Ci chodzi, ale to nie jest kwestia interpretacji -
            zasadniczo rzecz sprowadza sie do kwestionowania czyichs uczuc, a to
            bzdura nawet jesli czyniona w dobrej intencji i z lekkim znakiem
            zapytania. Nikt nie jest w stanie swierdzic, ze ktos inny czuje sie
            badz powinien sie czuc inaczej niz sie czuje smile
            • papryczka_ag Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 18:37
              jest - na podstawie swoich wrażeń i stawiając sie na miejscu tego
              kogoś
              sądzimy po sobie samych

              to czy ma rację czy nie to inna kwestia
      • croyance Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 20:34
        Selavi, gdyby posta napisala kobieta - ze zasuwa w pracy i utrzymuje
        meza nieroba, poradzilabys jej to samo?
        • iwles Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 20:39

          nieroba powiadasz ?
          czyli że potrafiłabys powiedzieć meżowi prosto w oczy, gdy ten zajmuje się
          domem, gotowaniem, sprzątaniem, praniem, prasowaniem, zakupami, wychowywaniem
          dzieci, odwożeniem i przywożeniem dzieci do/ze szkoły, przedszkola, wszystkich
          zajęć dodatkowych, pomaganiem przy odrabianiu lekcji, wszystkimi ich dziecięcymi
          problemami, zdrowiem, szczepionkami i chorobami itp. - a przy tym jeszcze sam
          się dokształca - że jest NIEROBEM ?
          • sir.vimes Iwles... 03.06.08, 22:28
            przeciez wiadomo, że mąż cudny jest jak nie pije i nie bije , natomiast żona -
            buty powinna lizać z wdzięczności, że na jakieś kursy wolno jej chodzićwink

            A ta cała reszta o której piszesz - no przecież się panie wypowiedziały -
            księżniczka leży i pachniewink
        • joanna35 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 23:45
          croyance napisał:

          > Selavi, gdyby posta napisala kobieta - ze zasuwa w pracy i
          utrzymuje
          > meza nieroba, poradzilabys jej to samo?
          Croyance to zależy co ten mąż robiłby w domu, podczas gdy ja
          zasuwałabym w pracy. Widzisz znam taki przypadek i faktycznie nie
          mogłam się nadziwić, że żona to znosi. To ona po przyjściu z pracy
          zajmowała się dziećmi, prała , sprzątała, prasowała, gotowała,
          robiła zakupy, a pan tylko był i zmieniał kanały w tv.
    • katrio_na Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 18:20
      Nie chce mi sie czytac wszystkich postow pod wink
      Ale co mnie uderzylo w Twoich slowach to wszystko: ty oplacasz, ty
      placisz, ty dajesz zonie.

      Co jeszcze... wyliczasz co Ty robisz. A spojrz na inne rzeczy:
      smieci sie same wyrzucaja? podloga sie sama czysci? pranie sie samo
      upierze, powiesi, uprasuje i wskoczy do szafy? dzieci sie same
      wybawia, obsluza? i mozna by tak wyliczac i wyliczac.
      Nie zauwazasz co robi zona. A to musi byc przykre.

      Zdecyduj sie czego oczekujesz w zyciu. Czy chcesz miec zone w domu i
      traktowac zarobione de facto przez Ciebie pieniadze jako wasze
      wspolne? Czy chcesz aby zona wrocila do pracy i miala swoje
      pieniadze?

    • deela Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 18:25
      to niech sie zwolni
    • triss_merigold6 Krótka piłka 03.06.08, 18:36
      Nie chciałabym miec czegoś tak pasożytniczego w domu. Znaczy takiej
      żony/męża. Gdyby mi chłop strzelał takie fochy jak Twoja żona będąc
      na jej miejscu to by dostał kopa natychmiast.
      • karcia85 Re: Krótka piłka 03.06.08, 19:54
        Tyle czytania odpowiedzi i wreszcie triss z dilą trafiły w sednowink.
        • joanna35 Re: Krótka piłka 03.06.08, 21:29
          W sedno to trafiła fajka7.
          • mariolka55 dziwny układ ,bardzo 03.06.08, 22:15
            ja płace to to to i tamto,tankuje ,opłacam,kieszonkowe,wszystko
            dokładnie wyliczone...
            udusiłabym sie w takim zwiazku

            w mojej rodzinie jest tak ze maz pracuje,ja jestem na urlopie
            wychowawczym,utrzymuje dom i opiekuje sie dziecmi,kase mamy wspólna
            i nikt nikogo nie wilicza z kazdej złotówki.
    • demonii.larua Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 18:44
      A nie ma takiego obowiązku, jak się czuje jak służąca to niech się zwolni skoro
      pracuje za darmo smile
      • triss_merigold6 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 18:46
        Bdb pomysł. Niech się rozwiedzie, dostanie alimenty na dzieci i
        będzie musiała iść do pracy. Obowiązków jej specjalnie nie ubędzie
        za to czasu wolnego - OWSZEM. Młoda zdrowa baba na siebie alimentów
        nie dostanie.
        • astra-r Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 19:34
          triss_merigold6, demonii.larua-macie rację dziewczyny smile
          • katrio_na Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 20:11
            Kobiety to jednak zawistny rodwink

            Latwo wydajecie sady ale to moze zupelnie inaczej wygladac z punktu
            widzenia tej zony.
            Naprawde pieniadze to jest istotny ale najmniej wazny element.

            Moze dzieciaki sa fajnie przez nia wychowywane, moze poswieca im
            duzo czasu - spedza z nimi produktywnie czas, maluchy sa zadbane
            emocjonalnie i nazwijmy to wizualnie, maja codziennie obiady?
            W moim srodowisku jest duzo malzenstw gdzie kobiety nie pracuja i sa
            w swietnych relacjach ze swoimi mezami. I wcale nie zawsze chodzi o
            wychowywanie dzieci bo czasami tych dzieci nie ma i nie chodzi o
            zamiane w gosposie.
            Powiem szczerze, w pewnym momencie, przy pewnych dochodach gdy
            wykonuje sie malo ciekawa prace zaczynaja miec znaczenie inne
            priorytety nawet jesli to jest poswiecenie sie swoim przyjemnoscia.

            Ja mam prace ciekawa acz kompletnie niedochodowa. I nigdy nie bedzie
            dochodowa. Moj maz zarabial i bedzie zarabial wiecej ode mnie.
            Nie wyobrazam sobie takich relacji o jakich piszesz.
            Mysle, ze Twojej zonie nie chodzi o pieniadze a raczej o docenienie
            z Twoje strony.

            Ale pewnie jestem glupia idealistka a Twoja zona to okropna
            materialistka ktora chce Cie wykorzystac i w dodatku w glowie sie
            jej przewraca wink
            • demonii.larua Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 20:33
              To nie zawiść, tylko dobra rada - ja zrobiłam podobnie dawno temu i mam się dużo
              lepiej, bo służącą być nie chciałam.
        • iwles Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 20:23

          > Niech się rozwiedzie, dostanie alimenty na dzieci i
          > będzie musiała iść do pracy.


          z tym, że jeśli żona udowodni ( a to trudne nie jest, bo pan sam się tu
          przyznał), że przez dom miesięcznie przewalało sie 8-10 tysięcy miesięcznie, to
          sąd zabuli panu takie alimenty, że pan szybciutko postara się o pracę z
          regularnym dochodem, a nie "dorywczym", bo komornik - nie będzie patrzył, czy
          pan zatankował samochód albo opłacił rachunki za prąd - w pierwszej kolejności
          położy łapki na dochodach na poczet alimentów tongue_out
          • papryczka_ag Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 03.06.08, 20:58
            tu się mylisz akurat
            znam pewnego rozwiedzionego pana, którego sytuacja wyglądała
            podobnie a kasa była ciut większa niż ta wymieniana tutaj
            a alimenty płaci naprawdę niewielkie
    • 18_lipcowa1 a ile jej placisz za seks? 03.06.08, 21:28
      bo zaraz sie okaze ze taniej bedzie wynajac nanie, dziwke i
      kucharko -sprzataczke. Przynajmniej nie tancza,,,,hehe
    • edorka1 Chyba jednak to nie jest prawda???? 04.06.08, 07:41
      Z tego wszystkiego wynika, że dajesz żonie kasę,zabezpieczasz na przyszłość,
      spełniasz zachcianki, a ona nie pracuje, na dodatek ma jeszcze nianię dla
      dziecka, i nie dziękuje za ten cały luksus.
      No cóż.
      Wyrodna jakaś.
      Albo to tylko pół prawdy. Twojej prawdy.
      Jakiś feler musi być - pijesz albo zdradzasz, albo coś innego równie złego???
      • czarny-sekator SPROSTowanie 04.06.08, 08:04
        Wbrew temu co niektóre z Was sądzą wcale nie zależy mi na tym by robić te
        wszystkie opłaty. Jak najbardziej oddałbym to żonie. Tylko jakoś nie wydaje mi
        się by się tym chciała zajmować, biegać kilka razy w miesiącu do banku i
        pilnować wszystkiego. Nie po to o tym pisałem by opisywać perspektywę, ale
        jedynie fakty.
        • gonia28b Re: SPROSTowanie 04.06.08, 08:13
          to może zapytać się ją tak o to wprost:
          "poszłabyś? załatwiłabyś?"
          • czarny-sekator Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:05
            Właśnie dziś dowiedziałem się że moja księżniczka założyła sobie swoje prywatne
            konto. Życzy sobie by przelewać jej pieniądze. Oczywiście konto jest płatne i
            siłą rzeczy pieniędzy będzie mniej. Zaproponowałem jej przejęcie opłacania
            wszystkich rachunków z jej konta i zlikwidowanie mojego, ale nie uzyskałem na to
            aprobaty. Aczkolwiek owszem, usłyszałem na odchodne że potrzebuje pieniądze na
            nianię.
            Dowiedziałem się też iż przyczyną tego, że nie może podjąć pracy jest to, że
            musi zajmować się domem i moimi sprawami. Oraz to że nie zapewniłem jej sprzętu
            (problem z drukarką).
            • gryzelda71 Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:10
              A kobiety które pracują zawodowo dostają sztab krasnali do zajmowania się domem?
              A jakimi twoimi sprawami zajmuje się?
            • selavi2 Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:25
              " Oczywiście konto jest płatne i
              > siłą rzeczy pieniędzy będzie mniej."
              Ile platne?Ile mniej?
              100zl? czy moze raczej 5 lub 10 na miesiac?C
            • angazetka Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:34
              > Właśnie dziś dowiedziałem się że moja księżniczka założyła sobie
              swoje prywatne
              > konto. Życzy sobie by przelewać jej pieniądze. Oczywiście konto
              jest płatne i
              > siłą rzeczy pieniędzy będzie mniej

              Czytałam ten wątek z dużą radością, bo fikcja literacka pierwszej
              wody. Ale w tym momencie mnie zabiłeś - tak, opłata za ROR w banku
              to jakieś 2-5 zł miesięcznie, faktycznie, kolosalny wydatek przy
              dochodzie miesięcznym 8-10 tysięcy.
              • sir.vimes no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 09:37
                • rita75 Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:08
                  Wiesz, widocznie, jak ktos osobiscie ZARABIA- szanuje kazdy grosz
                  • sir.vimes Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:12
                    Jeżeli grosz jest bardziej godny szacunku niż ukochana (w założeniu) osoba - to
                    współczuć tylko można.

                    Nigdy w życiu ni odcięłąbym nikomu możliwości samodzielnego decydowania o
                    pieniądzach czy posiadania własnego konta by oszczędzić dwa złote miesięcznie.
                    • rita75 Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:22
                      > > Nigdy w życiu ni odcięłąbym nikomu możliwości samodzielnego
                      decydowania o
                      > pieniądzach

                      wrecz przeciwnie- to pani nie chce- parza ja te rachunki? Dlaczego
                      az tak bardzo zalezy jej tylko na kieszonkowym? Maz proponuje jej,
                      by wziela czesciowo sprawy finansowe w swoje rece, a ona ucieka jak
                      diabel od swieconej wody.


                      • sir.vimes Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:24
                        Słucham?

                        Jak na razie to pan się burzy, ze laska chce mieć konto.
                        • rita75 Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:31
                          > Jak na razie to pan się burzy, ze laska chce mieć konto.

                          jak wyzej...strasznie wybiórczo podchodzisz- pan sie nie oburza, ze
                          laska chce miec konto- jest wrecz przeciwnie- nawet cche zamknac
                          własne, by zona miala wylacznosc na konto.
                          • tosina Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:35
                            > Jak na razie to pan się burzy, ze laska chce mieć konto.

                            JAk dlamnie przeczytalas to co chcialas. FAcet pisal ze chce zamknac
                            swoje konto by pann amiala palen dostep tez i do rachunkow ale nie
                            chce. Oprocz tego pisal ze nie daje jej kasy do rak tylko ma dowolny
                            dostep w postaci kart i na podstawie wyciagow jedynie wie ile
                            wydaje.
                          • sir.vimes Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:36
                            NAwet?

                            Po prostu nie chce by miała WŁASNE konto. WŁASNE.
                            • tosina Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:39
                              yhy a po kiego jej wlasne konto jesli miala pelen dostep do
                              tamtego??..
                              Dodam ze nie ma
                              • tosina Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:41
                                Sorki kliknelam .dodam ze nie ma WLASNEGO dochodu. Ale konto jej
                                wlasne potzrebne tak? Pelno sprzeczmnosci w tym co piszesz. Konto
                                musi byc wlasne by lepiej sie czula ale zarobki juz nie .

                                Powolujesz sie na malzenstwo , jesli malzenstwo i wszystkow spolne
                                to po co jej oddzielne konto? Bo jak na chwile obecna to jej
                                indywidulanosc i samodzielnosc kreci sie li i jedynie wokol KASY .
                                • sir.vimes Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:43
                                  .dodam ze nie ma WLASNEGO dochodu. Ale konto jej
                                  > wlasne potzrebne tak?

                                  Ale co ma jedno do drugiego?

                                  > Powolujesz sie na malzenstwo , jesli malzenstwo i wszystkow spolne
                                  > to po co jej oddzielne konto?

                                  Choćby po to by kupić mężowi prezent na Gwiazdkę o którym nie dowie się z
                                  własnego wyciągu z kontasmile

                                  Wspólnota nie oznacza, że się ma wspólne gacie i jedno mydło, naprawdę.
                  • angazetka Re: no fakt, teraz nici z kredytu na dom;))))) 04.06.08, 10:40
                    Osobiście zarabiam, grosze szanuję, ale nie wpadam w paranoję.
              • czarny-sekator Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:37
                ROR kosztuje ok 10-20 zł miesięcznie. To oczywiście nie jest ogromna kwota, ale
                logika mówi jednak o tym, że budżet się zmniejszy, a nie zwiększy. Oczywiście
                dojdzie do tego czas na obsługę tego konta, który też jest u żony w deficycie.
                Zaproponowałem likwidację swojego konta i przekazanie jej wszystkich płatności.
                Tylko dlaczego nie chce.
                • angazetka Re: SPROSTowanie 04.06.08, 10:40
                  No dobra, mnie kosztuje 2,5 zł. Poza tym - sorry, rozpacz po nawet
                  20 zł przy TAKICH zarobkach jest żałosna. Obsługa konta? Jaka
                  obsługa?
            • malila Czy mógłbyś uścślić, 04.06.08, 09:57
              Jakimi Twoimi sprawami żona się zajmuje? I do czego potrzebna jej
              drukarka? Oraz w jakich godzinach pracowałaby Twoja żona?
            • kinga127 Re: SPROSTowanie 04.06.08, 10:01
              Z tego co piszesz to w ogóle ze sobą nie rozmawiacie tylko wymieniacie
              komunikaty, typu piłeczka odbijana. Ty chcesz tak, ja tak, każde upiera się przy
              swoim, żadnych kompromisów tylko słowna przepychanka. Wygląda na to, że Ty nie
              szanujesz żony, a żona Ciebie i tyle.
          • gryzelda71 Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:08
            Z drugiej strony,jak teraz czuję się jak nieopłacana służąca,to co będzie jak
            jeszcze dojdzie obowiązków?
        • selavi2 Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:19
          Szkoda tylko, ze w zaden sposob nie ustosunkowales sie do tego, co napisalam i
          do moich pytan.
          Pzrymusu faktycznie nie masz, ale...Zawsze uciekasz od niewygodnych pytan i tematow?
          Nawet tu, na anonimowym w koncu forum, przemilczasz znaczna czesc istotnych
          wnioskow, ktore sugeruja Ci dziewczyny.
          Dlatego uwazam, ze nie zalezy ci na uczciwym dogadaniu sie z zona.
          Byc moze leniwa i rozrzutna, ale przez 13 lat Twoja zona.
          I jesli jest tak, jak przypuszczam, to faktycznie na miejscu Twojej zony, nie
          zgodzilabym sie na dodatkowe obowiazki.
          Masz dostep do kompa, to czemu latasz po bankach, a nie robisz przelewow i
          platnosci elektronicznie?
          Nie rozumiem.
          Z takim podejsciem do problemu, jakie prezentujesz, nie wroze Ci powodzenia w
          jego rozwiazaniu .sad((
          • czarny-sekator Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:45
            Przelewy można robić przez interenet, ale ze względu na specyfikę pracy
            pieniądze trzeba wpłacać do banku kilka razy, czasem częściej w miesiącu. Na co
            ja mam Ci odpowiedzieć, na kwestię uczuć? Pisałem już o tym.
            • malila Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:49
              czarny-sekator napisał:

              > Przelewy można robić przez interenet, ale ze względu na specyfikę
              pracy
              > pieniądze trzeba wpłacać do banku kilka razy, czasem częściej w
              miesiącu.

              To jakimi opłatami miałaby się zajmować Twoja żona? Domowymi czy
              firmowymi?
              • czarny-sekator Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:51
                wyłącznie domowymi.
        • joanna_poz Re: SPROSTowanie 04.06.08, 09:37
          czarny-sekator napisał:

          > Wbrew temu co niektóre z Was sądzą wcale nie zależy mi na tym by
          robić te
          > wszystkie opłaty. Jak najbardziej oddałbym to żonie. Tylko jakoś
          nie wydaje mi
          > się by się tym chciała zajmować, biegać kilka razy w miesiącu do
          banku i
          > pilnować wszystkiego.

          w dobie przelewów internetowych robienie wszystkich opłat
          miesięcznie zajmuje mi pewnie z 15 minutsmile
          ależ ambitny obowiązek...
          • malila Ja też tego nie kumam: 04.06.08, 09:46
            po co latać do banku? Autorzy opowiadań zwykle dokładniej sprawdzają
            takie drobiazgi.
            • czarny-sekator Re: Ja też tego nie kumam: 04.06.08, 09:51
              No widzisz nic się kupy nie trzyma.
              A jednak tak jak pisałem dochody są nieregularne i w postaci gotówki, więc
              trzeba do tego banku chodzić by ją wpłacać, by potem móc robić przelewy. Owszem
              można niby uzbierać większą kwotę i iść raz, ale trzeba właśnie ją mieć, a gdy
              schodzi wszystko na bieżąco to niestety do banku trzeba chodzić. Czasem owszem
              jest jakaś górka i pieniądze są na koncie.
              • selavi2 Czarny sekatorze 04.06.08, 10:17

                Troche przypominasz mi mojego Exa.
                Ale ja od takich luksusow wolalam rozwod i i nieduze w porownaniu z jego
                dochodami alimenty.
                I co? I od 16 lat jestem dla niego dalej rozrzutna ksiezniczka, co jej sie
                pracowac nie chce i zyje z jego pieniedzy.
                Zarabiam 1600 zl alimentow mam drugie tyle(a uwierz chirurg plastyczny w miescie
                wojewodzkim zarabia krocie)i ciezko od lat pracuje i sama dbam o wszystko.
                Wiec normalnie nie wierze w to,co piszesz o swojej zonie i tyle.
                • tosina Re: Czarny sekatorze 04.06.08, 10:32

                  "- Troche przypominasz mi mojego Exa."

                  co? I od 16 lat jestem dla niego dalej rozrzutna ksiezniczka, co
                  jej sie
                  > pracowac nie chce i zyje z jego pieniedzy.
                  > Zarabiam 1600 zl alimentow mam drugie tyle"

                  No prosze , i TY udzielasz obiektywnych opini porad?.. Naprawde ON
                  musi byc jak TWoj ex?..

                  JAk dla mnie to kolejny przyklad jak oceniacie faceta poprzez
                  pryzmat tego co sie ma w wlasnym domu. Wylewasz na nim swoje
                  frustracje ot co. Ale moze dzieki temu lepiej sie poczujeszsmile)..




                  -

                  ..Nawet ja nie jestem tak durna by przejmowac sie , glupim gadaniem
                  innych ..(R)
                  • selavi2 Re: Czarny sekatorze 04.06.08, 11:15

                    > "- Troche przypominasz mi mojego Exa."
                    To doprawdy nie znaczy to samo co "ON
                    > musi byc jak TWoj ex?.."
                    Sfrustrowana to ja bylam jakies 16 lat temu, i od rozwodu mi przeszlo.
                    Pozwol, ze pozostane w przekonaniu, iz forum sluzy do przedstawienia mojego
                    SUBIEKTYWNEGO spojrzenia na dana sprawe.
                    I dla mnie jest to wlasnie fajne i przydatne, ze ludzie maja rozne doswiadczenia
                    i dzieki tej roznorodnosci, moge czasem, dzieki forum, wpasc na cos, co nigdy by
                    mi do glowy nie przyszlo
                    Znam rowniez skuteczniejsze sposoby na poprawianie sobie samopoczucia , jesli
                    tego potrzebuje.
                    Choc faktem jest, ze mimo lekow, strasznie mnie boli lewy "jamnik".tongue_outPP
              • angazetka Re: Ja też tego nie kumam: 04.06.08, 10:43
                Kto dziś dostaje większe pieniądze w gotówce? I skoro przy
                wspomnianych zarobkach cała kasa "schodzi na bieżąco", to rozrzutni
                jesteście oboje.
      • sir.vimes Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 09:42
        Naprawdę to, ze kobieta ma co dać dzieciom jeść i zapłacić za opiekę nad nimi
        gdy wychodzi a mąż nie może dziećmi się zająć to jest jakiś bezbrzeżny luksus?
        Dla mnie to minimalne minimum.

        Swoja drogą, równie dobrze można powiedzieć , że MĄŻ MA NIANIĘ.
        • gryzelda71 Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 09:44
          Biedna ta kobieta...i jeszcze niańczy męża.
          • tosina Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 09:59
            Sir gdybys sie tak nie zacietrzewila w udawadnianiu facetowi ze jest
            łobuz i swinia to zauwazylabys ze pisze iz niania przychodzi wtedy
            gdy on nie moze sie dziecmi zajac.FAcet zarabia od 8-10000tys.W nie
            ktorych rejonach naszego kraju zarobienie takiej kwoty nie jest
            latwe a tym bardziej po 8h na dobre. A FACET pisze ze ma swoja
            firme wiec ma i nie limitowany czas pracy.Jednym razem jest szybko
            innym razem pozno.Jednak tak juz jest ze zeby zarobic czesto trzeba
            sie na robic.

            wIDZE ZE BARDZO za angazowalas emocjonalnie w tym zwiasku i zaczyna
            ci to przeslaniac obiektywna ocene.
            • sir.vimes Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 10:14
              > wIDZE ZE BARDZO za angazowalas emocjonalnie w tym zwiasku i zaczyna
              > ci to przeslaniac obiektywna ocene.

              W swoim związku, owszem, jestem zaangażowana. W tym akurat nie - chociaż
              opowiadanie będzie z tego ładne i autorowi życzę powoidzenia na miarę
              "Samotności w sieci".

              > Sir gdybys sie tak nie zacietrzewila w udawadnianiu facetowi ze jest
              > łobuz i swinia to zauwazylabys ze pisze iz niania przychodzi wtedy
              > gdy on nie moze sie dziecmi zajac

              No to jest akurat mój argument - niania jest jemu potrzebna - bo to on nie moze
              zając sie w tym czasie dziećmi.
              • tosina Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 10:20
                > No to jest akurat mój argument - niania jest jemu potrzebna - bo
                to on nie moze
                > zając sie w tym czasie dziećmi.


                DLa mnie wyglada to inaczej nie moze zajac sie dziecmi bo
                PRACUJE .Dziecmi moze zajac nie pracujaca zona ale wybiera co innego
                i dlatego potzrebna im nianka. POdzial prosty jak malo co w zyciu on
                zarabia utrzymuje dom ona dba o dom i o siebie.


                JAk ktos nie chce to nie zrozumiesmile)
                • sir.vimes Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 10:21
                  Czyli według ciebie niepracująca zawodowo osoba POWINNA 24 h poświećać TYLKO na dom?

                  Ciekawy poglad, ciekawy.
                  • gryzelda71 Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 10:24
                    Masz rację,może to mąż na ten czas powinien rezygnować z pracy.
                    • sir.vimes Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 10:41
                      Uważasz, że coś takiego sugeruję?

                      Myślę, ze starczyłoby nie udawać , ze to ŻONIE i tylko żonie potrzebna jest
                      naińka do dzieci.

                      Swoją drogą - dygresja to - znam sytuacje w których ludzie (płci obojga)
                      zmieniali pracę TYLKO I WYŁĄCZNIE z powodu np. studiów partnera i chęci
                      uniknięcia "mijania się w drzwiach". Ale były to osoby, które mogły z
                      przysłowiowym palcem w nosie znależc pracę spełniającą ich wymogi finansowe itp.
                  • tosina Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 10:26
                    WIesz powinna co najmniej swoje wychodne dostosowywac do powrotow
                    meza. Jesli jej zle niech idzie na etat tam po 8h polozy sie i
                    bedzie pachniec a za sluzbe zaplaca razem. NO i bedzie miala to co
                    lubi swjoje konto, swoja kasesmile)..

                    Sluchaj ani ja ani maz nie mozemy ot tak wedlog widziemisie
                    dysponowac swoim czasem w trakcie pracy.Sa rzeczy za ktore jestes
                    odpowiedzialni w pierwszej kolejnosci.Jesli pani praca jest dom i
                    dziecko to niech sie z tej pracy wywiazuje.

                    Jesli uwaza sie za zle oplacana - droga wolna , niech idzie do
                    pracy. W tym wypadku uleczyloby to wiele fochow a pani pewnie mniej
                    by wziela niz ona wymaga.
                    • sir.vimes Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 10:35
                      Wiesz co, Tosina, dziwię sie. Jeśli chodzi o WŁASNE zycie tez masz takie małe
                      wymagania? Ciężko uwierzyć.


                      I naprawdę uważasz za normalne by jedna osoba 24 h na dobę, 365 dni w roku
                      dostosowywała WSZYSTKO do drugiej osoby? Bez wzajemności? Bo ja nie. Niezależnie
                      czy chodzi o związek czy pracę zarobkową.

                      A co do włąsnej kasy - piękna pani Grodzieńska powiedziała kiedyś mądrze, ze
                      kobiety domowe obecnie jakos zapomniały, ze małżeńska kasa to ICH kasa. Wspólna
                      - nie TYLKO męża.

                      Oczywiście, na miejscu tej pani poszłabym do pracy kompletnie nie oglądając się
                      na inne kwestie typu "a kto teraz będzie odwoził, przywooził, sprzątał, gotował"
                      itp i siedziałabym w tej pracy dowolnie długo , nie próbując nawet dostosować
                      się o innych domowników. Co zapewne zakończyłoby zresztą całe to "małżeństwo".







                      • gryzelda71 Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 10:38
                        Serio uważasz,ze jak żona opiekuje sie dziećmi,a mąż pracuje,to w sytuacji,gdy
                        pani chce wyjść w godzinach pracy męża,to on powinien zadbać o opiekunkę,bo nie
                        może się rozdwoić?
                        • sir.vimes Tak, uważam , że to wspólna sprawa 04.06.08, 10:46
                          I przydaje sie jako rozgrzewka przed podjęciem pracy przez żonę.

                          Ale wiem, że to kontrowersyjny pogląd - w końcu żyjemy w kraju którym kobiety
                          nie decydują się na powrót do pracy bo z ICH pensji zostanie za mało po
                          opłaceniu opiekunki.
                          • gryzelda71 Re: Tak, uważam , że to wspólna sprawa 04.06.08, 10:53
                            Póki co zona nie pracuje i jakoś nic nie wskazuje na to,że ma zamiar.Osoby
                            pracujące tez nie wychodzą podczas pracy na zajęcia dodatkowe,wiec skoro w ich
                            domu jest taki podział obowiązków:ona dom i dzieci on zarabia,może niech pani
                            też się dostosuje.
                            • sir.vimes Re: Tak, uważam , że to wspólna sprawa 04.06.08, 10:58
                              Pozwól, że zacytuję jedną z moich rozmówczyń "wyczytałaś co chciałaś".
                              • gryzelda71 Re: Tak, uważam , że to wspólna sprawa 04.06.08, 10:59
                                Jak każdy.
                        • tosina Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 10:50
                          NO a jak inaczej .PAni ma prawa ,PAn obowiaski. A bo przeciez dzieci
                          tez jedynie PAna..

                          No i okazalo sie ze pracujac dla niego chcemiec prawa rowne
                          zonie..To pracownik czy zona?Bo od pracownika wymagam sporo, od meza
                          w tym wypadku zony wymagam mniej.To moze niech sie opowie kim jest
                          zona czy pracownikiem ?
                          • sir.vimes Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 11:02


                            Zaczynam mieć wrażenie, że nasza rozmowa o tyle nie ma sensu, ze wychodzimy z
                            niezwykle odmiennych założeń i wizji wspólnego życia. Trzeba by chyba osobno
                            definiować każde słowo by dobrze się zrozumieć. Ale jestem otwarta, bo naprawdę
                            (bez złośliwości) bardzo ciekawi mnie Twój punkt widzenia.
                  • papryczka_ag Re: Cysorz to ma fajne życie 04.06.08, 11:31
                    Zdaje się że nie poświęca czasu TYLKO na dom. W duzym zakresie
                    poświęca go sobie. Więc o co chodzi?
              • zonka77 Czemu większość kobiet 04.06.08, 10:24
                uważa że ta historia jest nieprawdziwa i na pewno to facet jest nie w porządku??

                Taką panią jak jego żona jedną znam i od lat nie rozumiem jej męża że sam się
                zgadza na takie życie. Jest po części sam sobie winny bo nie robi nic żeby to
                zmienić. Tam też są ciągłe pretensje o kasę, dziecko jest jedno i to duże ale
                pani jakoś nie udało się znaleźć pracy od chyba 4 lat.

                A może pomóż żonie znaleźć pracę? Może nie potrafi sobie dać rady z tym? Skoro
                ma kartę i dostęp do konta to nie bardzo rozumiem w czym jej problem tkwi...

                Napisałeś gdzieś ze nie potrafisz z nią rozmawiać - to może spróbujecie z kimś
                trzecim? To naprawdę bardzo działa. Tego co usłyszy od Ciebie wogóle nie
                zanotuje, to co usłyszy od obcej niezależnej osoby dotrze o wiele szybciej i
                głębiej. Psycholog rodzinny, jakiś mediator by wam się przydał.

                Układ macie naprawdę niefajny jak na razie
            • malila Sir.vimes 04.06.08, 10:19
              tosina napisała:
              > wIDZE ZE BARDZO za angazowalas emocjonalnie w tym zwiasku i
              zaczyna
              > ci to przeslaniac obiektywna ocene.

              czy Ty się aby nie angażujesz w zbyt wiele związków naraz?wink
              • sir.vimes Re: Sir.vimes 04.06.08, 10:20
                na odwyk może pójdęwink
              • tosina Re: Sir.vimes 04.06.08, 10:22
                smile)

                Zwiazek jak na chwile obecna jest jeden i niech tak pozostanie.Ale
                masz racje mial byc wateksmile)
                • lora78_pl Czarny sekatorze! 04.06.08, 10:51
                  Gratuluję cierpliwości co do żony. Ile jest ludzi na świecie tyle
                  rozmaitości... Ja wychowałam się w skromnej finansowo rodzinie i
                  nauczyłam się jednego- oszczędzać i żyć gospodarnie, tak więc w
                  głowie nie mieści mi się zachowanie Twojej połowy. Ty zarabiasz,
                  pracujesz, ona zajmuje się domem i dziećmi bez łaski tylko z
                  radością. Taki jest normalny, zdrowy układ i tego się trzymaj. A na
                  marginesie - tyle kasy miesięcznie i jeszcze nie macie swojego
                  mieszkania(przepraszam jeśli niedokładnie się wczytałam)??? wybacz
                  ale ludzie zaciągają kredyty mieszkaniowe przy duuuużo niższych
                  zarobkach i oszczędzają wtedy nawet na sukienkach czy butkach (dla
                  siebie oczywiście nie dla dzieci). Ustaw kochaną żonusię do pionu
                  albo zmuś ją do samodzielnego utzrymania wtedy MOŻE pojmie ile dla
                  Was robiłeś... pozdrawiam
                  • umasumak Re: Czarny sekatorze! 04.06.08, 10:58
                    Ekspert, no naprawdę kolejny ekspert. Bierzesz odpowiedzialność za
                    udzalanie tego typu rad? "Ustaw zonę do pionu", pięknie.
                    • umasumak Po pierwsze 04.06.08, 11:03
                      Wbrew temu co piszesz, zajmowanie się domem i dziećmi wczale nie
                      musi być takąm radością - to, że Tobie wydaje sie to być oczywiste,
                      nie oznacza że obiektywnie takim jest.
                      Po drugie wypowiedż czarnego sekatora jest dosyc stronnicza, na
                      dodatek facet jak widać dał sie juz nakręcić przec co niektórych
                      pseudoekspertów na tym forum, w efekcie ich problem się pogłębia.
                      Dajcie spokój z napuszczaniem go na zonę - żadna z was nie wie, co w
                      tamtej kobiecie siedzi.

    • umasumak Oj Czarny-Sekatorze 04.06.08, 11:15
      Po co było szukać rady na forum?
      Jestem pewna, że Twoja żona nie jest az tak zła, jak wynika to z
      Twoich wypowiedzi, bo wiedzisz, nie wiem jak bardzo starałeś się
      obiektywnie przedstawić fakty, Twoja wypowiedź jest pozbawiona
      spojrzenia Twojej żony.
      Źle, że to, co ma do powiedzenia żona, poddajesz opinii kobietek na
      forum.
      Źle, że na sugestie żony o założenie jej osobnego konta, wspominasz
      o 20 zł miesiecznie, które pochłonie jego prowadzenie.
      Jak narazie robisz źle - idź po pomoc gdzie indziej i rozmawiaj
      przede wszystkim z żoną o waszych problemach - podobno ona przecież
      tego chce.
    • selavi2 tosina 04.06.08, 11:55
      zle mi sie dodal poprzedni post.smile
      Oto On.

      > "- Troche przypominasz mi mojego Exa."
      To doprawdy nie znaczy to samo co "ON
      > musi byc jak TWoj ex?.."
      Sfrustrowana to ja bylam jakies 16 lat temu, i od rozwodu mi przeszlo.
      Pozwol, ze pozostane w przekonaniu, iz forum sluzy do przedstawienia mojego
      SUBIEKTYWNEGO spojrzenia na dana sprawe.
      I dla mnie jest to wlasnie fajne i przydatne, ze ludzie maja rozne doswiadczenia
      i dzieki tej roznorodnosci, moge czasem, dzieki forum, wpasc na cos, co nigdy by
      mi do glowy nie przyszlo
      Znam rowniez skuteczniejsze sposoby na poprawianie sobie samopoczucia , jesli
      tego potrzebuje.
      Choc faktem jest, ze mimo lekow, strasznie mnie boli lewy "jamnik".tongue_outPP
    • mamamonika Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 04.06.08, 14:10
      Gdybyś pisał o kochance lub BYŁEJ żonie z którą nie prowadzisz
      gospodarstwa i nie jesteś w związku, stwierdziłabym, że jesteś
      przyzwoitym facetem. A tak - z opisu traktujesz żonę jak obcą osobę
      niezależnie od pieniędzy i innych opcji dodatkowych. Albo -
      rzeczywiście jak pracownika. W życiu nie jak partnerkę życiową.
      Jeśli ten post nie jest ściemą i podobnie do opisu wygląda całość
      waszych relacji, bardzo się dziwię, że żona nie zabrała nóg za pas
      do tej pory.
      • gryzelda71 Re: pracuję tu jako służąca i do tego za darmo 04.06.08, 14:17
        A mnie jakoś nie dziwi,że pani nie zabrała nóg za pas.Tak wygodniej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka