Dodaj do ulubionych

wrócilam do domu

20.09.03, 10:42
witam wszystkie mamusie!!! wczoraj wrocilam do domu do rodzicow juz nie
moglam zniesc wiecznych klotni ale wczoraj przesadzil zabronil spotykac sie z
kolezankami a przede wszystkim z moją mamą bo stwierdzil ze po kazdym
spotkaniu z nią klocilmy sie i zawsze jest moja wina ale juz to wszystko
zakonczylam na dobre zerwalam zaręczyny i teraz sama poczekam na moje
malenstwo ktore ma byc za 3 tygodnie i mam nadzieje ze sobie poradze ale wiem
ze napewno pomogą mi moi rodzice i wszystko bedzie dobrze pozdrawiam pa pa
Obserwuj wątek
    • bxj Re: wrócilam do domu 20.09.03, 11:36
      Współczuję Ci bardzo takiej sytuacji. Jestescie młodzi i
      przed Wami rodzicielstwo, a tu takie "kwiatki". Wiem
      łócić się to ludzka rzecz, tylko zaraz zerwć zaręczyny???.
      Domyślam się,że coś w Waszym związku nie grało skoro
      zakazy, nakazy z Jego strony. Może chłopak jest
      niedopieszczony wink, wiesz ...ostatnie dni przed
      rozwiązaniem, albo najwyraźniej w świecie boi się roli
      ojca. Momoże faktycznie za bardzo związana jesteś z
      rodziną i czuje sie odsunięty na dalszy plan. Trudno mi
      sądzić jak naprawdę jest. Wiem napewno - uciekanie do
      mamusi pod byle pretekstem nigdy i żadnemu związkowi nie
      służy. Gdy partner znęca się psychicznie i fizycznie to
      tak, trzeba uciekać. Własne brudy należy prać w czterech
      ścianach. Koleżanki, przyjaciółki, tak, pod warunkiem, że
      nie robią zamieszania w Waszym układzie. Poczekaj ,niech
      emocje opadną, przemyśl za i przeciw(bez podszepów mamy i
      koleżanek). Jeżeli Go kochasz i chcesz aby dziecko miało
      oboje rodziców, zastanów się, nad swoją decyzją.
      Życzę powodzenia i szczęśliwego rozwiązania.
      P.S. Polecam Ci ten artykuł.
      Tata na etacie
      Tygodnik "Wprost", Nr 865 (27 czerwca 1999)
      Czym grozi brak ojca?
      - Ojcowie jeszcze długo będą potrzebni, choćby dlatego,
      że to głównie oni utrzymują domy. Niepokojące jest, że o
      ojcowski autorytet zaczynają walczyć siłą. Do wychowania
      dzieci nie mają głowy, serca i nerwów - mówi prof. Janusz
      Czapiński, psycholog społeczny. Czy spełni się wizja
      amerykańskich feministek, według których tata przyszłości
      będzie tylko honorowym dawcą spermy?

      Ideałem jest "ojciec zwyczajny": dojrzały i świadomy
      swojego ojcostwa, mądrze i odpowiedzialnie kochający
      dzieci. Psychologowie alarmują jednak, że ten typ ojca
      zanika w zastraszająco szybkim tempie. Najczęściej
      zastępuje go "ojciec weekendowy", który brak czasu
      rekompensuje dziecku (często z dużą przesadą) w soboty i
      w niedziele, a także "ojciec ekonomiczny" -
      tradycjonalista, którego rola w wychowaniu potomka
      sprowadza się do zarabiania na dom. Sybilla Weber,
      niemiecka psycholog, dzieli populację ojców bardziej
      szczegółowo na pantoflarzy, kumpli-gorliwców, władców,
      podróżników, ojców ofiarnych i zabawowych. W jakiej
      kategorii mieści się ojciec kochający?
      - Ojców, których prototypem był św. Józef: rzeczowych,
      oddanych, mądrych i przede wszystkim obecnych,
      rzeczywiście brakuje. Dzisiejszy trzydziesto-,
      czterdziestolatek na ogół miał ojca skorumpowanego albo
      "wykastrowanego". Żaden nie budził szacunku. Pierwszy
      współpracował z systemem i godził się na kompromisy.
      Drugi chciał być lojalny wobec siebie, ale za to nie miał
      środków, by się realizować - mówi Jacek Santorski,
      psycholog. Dzisiejsi młodzi mężczyźni nie otrzymali więc
      dobrych wzorców. Mają jednak silną motywację do
      stworzenia nowych. O miłości ojcowskiej, udziale w
      rodzinnych porodach, rozterkach i problemach samotnego
      wychowywania dziecka mówi się dzisiaj głośno i bez
      skrępowania. W końcu można, a nawet wypada to robić.
      "Wydaje mi się, że moja córka nie jest łatwym dzieckiem
      do wychowania. Na szczęście. Wszystko wskazuje na to, że
      ma charakter" - chwalił się Janusz Stokłosa, współtwórca
      Studia Buffo. Przemysław Saleta, kickbokser, szczerze
      przyznaje, że satysfakcja z dobrego wychowania córki
      Nicole jest dla niego ważniejsza od zdobycia mistrzostwa
      świata. Z kolei Aleksander Kwaśniewski głośno martwi się
      o to, by córka Ola znalazła własny pomysł na życie i
      spełniała się w tym, co robi. Andrzej Pągowski, grafik,
      żałuje natomiast, że poświęcał więcej czasu
      rozpoczynającej się karierze niż małemu Jasiowi.
      Rola ojca w wychowywaniu dzieci ciągle jest przez nas
      niedoceniana i lekceważona. Sześciu z dziesięciu Polaków
      uważa, że ciężar opieki nad dzieckiem w wieku
      przedszkolnym spoczywa przede wszystkim na matce. Mimo że
      uczniowie szkoły podstawowej w ponad połowie rodzin są
      wychowywani przez oboje rodziców, palma pierwszeństwa i
      tak jest tam oddawana matce (45 proc.). Na ojca jako
      niezbędnego opiekuna wskazuje tylko 2 proc. ankietowanych
      przez CBOS. Psychologowie dopatrują się przyczyn takiego
      stanu rzeczy w uwarunkowaniach kulturowych. Młody tata
      już od pierwszych chwil jest odgradzany od kołyski przez
      wianuszek kobiet: matkę, ciotki, babki. Do wychowania
      dziecka, zwłaszcza syna, nieśmiało planuje się włączyć w
      momencie, gdy ten już będzie chodził i mówił. - Jeśli
      dziecko zna zapach taty, tembr głosu i jest oswojone z
      jego obecnością, włączanie się ojca do "aktywnego"
      wychowywania kilkuletniej pociechy może się obyć bez
      wstrząsów. Ale ojciec jest niezbędny od samego początku.
      Wkracza na arenę wtedy, kiedy poirytowana, bliska
      histerii matka nie daje sobie z dzieckiem rady. To ojciec
      bierze wierzgającego dwulatka za rękę i spokojnie mówi:
      chodź, wyjdziemy na dwór, coś ci pokażę - opisuje
      ojcowski model wychowania Santorski. Przytacza też starą
      hinduską maksymę: "Pięć lat jak króla, dziesięć jak
      sługę, a gdy szesnasty rok zaczyna, jak przyjaciela
      traktuj syna".
      Tata to profesja na całe życie. Trzylatkowi
      deklarującemu, że ożeni się tylko z mamą, ojciec wyznacza
      granice seksualno-emocjonalnych fascynacji. Potem
      wprowadza dziecko w świat społecznych wzorców, uczy je
      pracy i życia w grupie, a po osiągnięciu przez nie
      dojrzałości ma szansę stać się dozgonnym przyjacielem. -
      Matka jest liderem emocjonalnym, uczy dziecko miłości i
      czułości. Ojciec to przewodnik po świecie, pokazuje, jak
      radzić sobie w życiu, zdobywać pieniądze, zawodową i
      towarzyską pozycję. Namawia dziecko: idź naprzód,
      rozwijaj się i bądź samodzielne - mówi prof. Kazimierz
      Pospiszyl z Zakładu Psychologii Społecznej UMCS. Według
      niego, dojrzały ojciec to taki, który umiejętnie potrafi
      obudzić w synu lub córce potrzebę pójścia w świat,
      zdobywania nowych doświadczeń i oderwania się od matki. -
      Z kolei dojrzała matka nie przywiązuje dziecka do siebie
      na całe życie. Jeśli samotna kobieta traktuje syna jak
      prywatny dar niebios, często wyrasta z niego nadmierny
      wrażliwiec albo impotent. Nigdy zaś nie jest to
      następstwem silnego emocjonalnego związku z ojcem. Mądra
      matka zawsze kieruje uwagę dziecka na ojca - dodaje prof.
      Pospiszyl.
      Tylko co trzeci nastolatek uważa, że może na ojca liczyć
      w trudnych chwilach (matkę wymienia się w takiej sytuacji
      dwa razy częściej). Tylko co trzeciemu zależy też na
      ojcowskim uznaniu - wynika z badań CBOS. Na liście
      ulubionych rozmówców dzieci ojciec plasuje się na samym
      końcu: po przyjaciołach, kolegach, matce, sympatii i
      rodzeństwie. Aż trzy czwarte uczniów nie rozmawia z
      ojcami o swoich problemach osobistych albo robi to
      rzadko. Na rozmowy o seksie decyduje się jedna trzecia.
      Najczęściej z ojcem rozmawia się o szkole i nauce oraz o
      planach na przyszłość. - Kiedyś mężczyzna był domowym
      autorytetem, tylko on był w stanie odpowiedzieć na
      dziecięce pytania, wytłumaczyć świat. Dziś nie dość, że
      kobieta wie tyle samo, to jeszcze zawsze jest blisko.
      Autorytet ojcowski eliminuje się sam, bo do jego
      umacniania potrzebny jest ciągły kontakt i silne więzi -
      tłumaczy Małgorzata Rymkiewicz z Uniwersytetu dla
      Rodziców, specjalistycznej poradni
      psychologiczno-pedagogicznej.


      Rola ojca w wychowywaniu dzieci ciągle jest przez nas
      niedoceniana

      Brak ojca może wywoływać u dziecka lęki i zahamowania
      psychiczne, nieodpowiedzialność, podatność na nałogi, a
      także zachowania agresywne - przekonują psycholodzy.
      "Dziecko wychowywane bez ojca traci poczucie
      bezpieczeństwa, szanse na łatwiejszy życiowy start,
      możliwości lepszej edukacji. Jest pozbawione fundamentu
      swojej tożsamości. Dla dziewczynki tata jest pierwszym
      mężczyzną w życiu. Od ojcowskiej miłości zależy to, czy w
      przyszłości będzie się czuła dobrze i pewnie jako
      kobieta. Synowi ojciec pomaga zrozumieć, co to znaczy być
      mężczyzną" - uważa David Blankenhorn, amerykański
      psychiatra, autor książki "Fatherless America" ("Ameryka
      bez ojców"). Za kryzys ojcostwa Blankenhorn obwinia
      społeczeństwo. Kreując wizerunek stuprocent
    • bxj Re: wrócilam do domu 20.09.03, 12:09
      c.d. artykułu. Przepraszam,że tak na raty, źle skopiowałam.

      Rola ojca w wychowywaniu dzieci ciągle jest przez nas
      niedoceniana

      Brak ojca może wywoływać u dziecka lęki i zahamowania
      psychiczne, nieodpowiedzialność, podatność na nałogi, a
      także zachowania agresywne - przekonują psycholodzy.
      "Dziecko wychowywane bez ojca traci poczucie
      bezpieczeństwa, szanse na łatwiejszy życiowy start,
      możliwości lepszej edukacji. Jest pozbawione fundamentu
      swojej tożsamości. Dla dziewczynki tata jest pierwszym
      mężczyzną w życiu. Od ojcowskiej miłości zależy to, czy w
      przyszłości będzie się czuła dobrze i pewnie jako
      kobieta. Synowi ojciec pomaga zrozumieć, co to znaczy być
      mężczyzną" - uważa David Blankenhorn, amerykański
      psychiatra, autor książki "Fatherless America" ("Ameryka
      bez ojców"). Za kryzys ojcostwa Blankenhorn obwinia
      społeczeństwo. Kreując wizerunek stuprocentowego
      mężczyzny, wolimy wielbić prymitywnego i brutalnego macho
      niż odpowiedzialnego i kochającego ojca. Taka "filozofia
      playboya" oparta jest przede wszystkim na rywalizacji i
      potrzebie ciągłego udowadniania światu swojej siły. -
      Kryzys ojcostwa wynika z kryzysu męskości - przekonuje
      prof. Pospiszyl. - Rosnące wymagania kobiet sprawiają, że
      mężczyźni uciekają od odpowiedzialności. Boją się
      małżeństwa, bo jest niewygodne i to partnerka wiedzie w
      nim prym. Starają się jej dorównać i... tak dużo pracują,
      że nie mają czasu na ojcostwo. Od ojca pracoholika gorszy
      jest jednak ojciec, który wypada z gry, popadając we
      frustrację, alkoholizm albo narkomanię.
      Czy ojciec obecny to ojciec dobry? Poniżani i
      maltretowani przez ojców byli w dzieciństwie m.in. Hitler
      i Ceaucescu. Stalina bił ojciec alkoholik, a Mao był
      codziennie chłostany przez surowego ojca-nauczyciela -
      dowodzi Alice Miller, szwajcarska psychoterapeutka.
      Obsesji seksualnego molestowania dzieci ojcowie
      zawdzięczają fakt, że do wizerunku taty pijaka i
      rodzinnego kata dołączono obraz ojca zwyrodnialca. - Aby
      matka utraciła prawo do opieki nad dzieckiem, musi być
      prostytutką albo osobą chorą psychicznie. W wypadku ojca
      wystarczy jedno wychowawcze potknięcie, aby utracić
      szansę na codzienne widywanie córki lub syna - skarżą się
      ojcowie zrzeszeni w Stowarzyszeniu Obrony Praw Ojca.
      Oskarżają sfeminizowane sądy rodzinne o stronniczość i
      niesprawiedliwość. Spośród 25-30 tys. dzieci z
      rozwiedzionych małżeństw tylko niecały tysiąc jest
      powierzany pod opiekę ojców. Przyznaniem im wyłącznego
      prawa do opieki kończy się 3,5 proc. spraw.
      W Polsce ponad 88 tys. ojców samotnie wychowuje dzieci.
      Samotnych matek - jak podaje GUS - jest ponad dziesięć
      razy więcej. - Samotni ojcowie świetnie sobie radzą z
      organizacją codziennego życia. Dzieci pod ich opieką są
      zdrowsze, mają lepsze wyniki w nauce, rzadziej uciekają z
      domu i wpadają w nałogi niż dzieci wychowywane przez
      samotne matki - uważa prof. Maria Jarosz z Instytutu
      Studiów Politycznych PAN, badająca losy dzieci dwa lata
      po rozbiciu rodziny. Dzieci samotnych ojców są też z
      reguły bardziej zaradne, rezolutne i samodzielne. Panowie
      mają również dużo lepszy kontakt z nastolatkami: nie
      histeryzują po każdym szczeniackim wybryku, tylko
      ustalają jasne reguły gry, w których przestrzeganiu są
      konsekwentni i wymagający. Słabą stroną ojcowskiej
      miłości może być niedocenianie emocjonalnych potrzeb
      dzieci. Syn wiedziony przykładem ojca całkiem nieźle więc
      radzi sobie w życiu, ale rzadko kiedy potrafi powiedzieć:
      "jestem wściekły, jest mi źle", gdyż ojciec najczęściej
      tłumi takie emocje. "Relacja ojciec - syn jest przy tym
      szczególna, gdyż tworzy się wokół wspólnych zajęć, na
      przykład meczów, a nie obustronnych zwierzeń. Może tacy
      ojcowie sądzą, że ukrywanie emocji jest podstawą
      stabilności ich rodziny?" - zastanawia się amerykański
      psycholog Charlie Lewis.
      O tym, że dziecko ma poważne osobowościowe problemy,
      ojciec dowiaduje się często od nauczyciela albo od
      szkolnego psychologa. O pomoc prosi zazwyczaj niechętnie,
      bo wydaje mu się, że oznacza to wychowawczą porażkę. -
      Wielu mężczyzn bardzo zaangażowanych w ojcostwo w
      trudnych sytuacjach rodzinnych jest bardziej zagubionych
      i przerażonych niż kobiety. Od psychologów oczekują
      konkretnej recepty, rozwiązania, które szybko i
      skutecznie zlikwiduje problem - uważa Małgorzata
      Rymkiewicz. - Tatuś przyprowadza dzieciaka do specjalisty
      tak, jakby przynosił do zegarmistrza zepsuty zegarek. Coś
      po prostu szwankuje w mechanizmie. Ojciec płaci i wymaga,
      aby ta usterka szybko została usunięta - dodaje jeden z
      rodzinnych psychologów.

      Joanna Kostyła

      Autorytet zastępczy

      Rozmowa z WOJCIECHEM EICHELBERGEREM, psychologiem i
      psychoterapeutą

      Joanna Kostyła: - Jaki jest polski ojciec?
      Wojciech Eichelberger: - Często bezradny w wychowywaniu
      swoich dzieci i uciekający w pracę. Niezręczność w
      kontakcie stara się kompensować troską o sprawy
      materialne. Troską nadmierną, która nie jest w stanie
      zastąpić świadomej i odpowiedzialnej ojcowskiej opieki.
      - Z czego wynika ta bezradność?
      - Jest wiele hipotez. Jedna z nich mówi, że w Polsce na
      skutek ciągłych wojen wielu ojców zginęło lub było stale
      nieobecnych w domu. Synowie nie mieli od kogo uczyć się
      ojcostwa. Gdy brakuje taty, matka staje się dla dziecka
      zbyt ważna. Nadmiernie troszczy się o syna, rozpaskudza
      go i tym samym nie pozwala dojrzeć emocjonalnie do roli ojca.
      - W rezultacie chłopak wychowywany bez ojca w przyszłości
      nie potrafi sprostać tej roli w swojej rodzinie i
      historia się powtarza. Czy swoją nieobecność ojciec może
      czymś zrekompensować?
      - To dzieci same próbują zastępować sobie ojców na różne
      sposoby. "Ojcowskim" autorytetem może się stać idol
      rockowy, kolega albo nauczyciel. Niestety, zbyt często
      ojca zastępują nieformalne grupy o antyspołecznym
      charakterze. Ich struktura i funkcje przypominają trochę
      tatę: dają oparcie, tworzą jasne reguły, zapewniają
      poczucie bezpieczeństwa i zachęcają do podejmowania
      ryzyka. Liczba takich grup świadczy o tym, że ojca w
      polskiej rodzinie często brakuje.
      - Czy jednak nie za wcześnie na ogłaszanie kryzysu
      ojcostwa? Przecież wielu bardzo młodych mężczyzn chętnie
      i aktywnie uczestniczy w wychowywaniu dziecka?
      - Wiele wskazuje na to, że z takim kryzysem ojcostwa mamy
      do czynienia. W przeciwnym razie zjawisko gangów nie
      byłoby tak powszechne. Z drugiej strony, ojcowie
      rzeczywiście coraz lepiej uświadamiają sobie negatywne
      konsekwencje zaniedbań. Świadczy o tym choćby
      uczestnictwo w rodzinnych porodach. Jestem jak
      najbardziej za. Wspólny poród to pierwsza okazja do
      nawiązania bardzo silnej emocjonalnej więzi między ojcem
      a dzieckiem.
      - Miłość macierzyńska jest uważana za głębszą i
      pełniejszą. Czy miłość ojcowska jest gorsza?
      - Jest inna. Czym innym jest przecież wychowanie i miłość
      do dziecka już "gotowego", a czym innym kochanie dziecka,
      które przez dziewięć miesięcy nosi się w brzuchu. Miłość
      macierzyńska to uczucie niemalże gruczołowe, dane matce
      od pierwszych dni życia dziecka. Ojciec to funkcja
      bardziej z wyboru. Aby pokochać małego człowieka, musi
      wejść z nim w relację, którą od samego początku
      samodzielnie tworzy.
      - Ojcostwo jest w większym stopniu uwarunkowane biologią
      czy kulturą?
      - Z biologii wynika bardzo ważne zobowiązanie. To nie
      przypadek, że temu właśnie ojcu rodzi się takie, a nie
      inne dziecko. Świadomość, że biologiczny tata porzucił i
      zapomniał, wywołuje u dziecka szok. Z punktu widzenia
      jego interesów lepiej, gdy ojciec zginie lub umrze. Jeśli
      odchodzi z przyczyn obiektywnych, nie rani tak mocno
      uczuć dziecka.
      - Kogo ojcu łatwiej wychować: syna czy córkę?
      - Często matki mają lepszy kontakt z kilkuletnim synem, a
      ojcowie z córką. Podział: "córeczka tatusia", "synek
      mamusi" z wychowawczego punktu widzenia jest jednak
      nieporozumieniem. Ale kiedy dzieci dojrzewają, ten silny
      kontakt słabnie i w obydwu wypadkach pojawiają się problemy.
      - Jak wychować chłopca na dobrego ojca?
      - Przede wszystkim być przy nim. Synek musi wiedzieć, że
    • kasia977 Re: wrócilam do domu 20.09.03, 14:27
      Życzę Ci dużo szcześcia.
      Pozdrawiam
      Kasia Ż
    • bxj Re: wrócilam do domu 21.09.03, 22:43
      cd. artykułu z poprzednich postów.
      ..................
      - Kogo ojcu łatwiej wychować: syna czy córkę?
      - Często matki mają lepszy kontakt z kilkuletnim synem, a
      ojcowie z córką. Podział: "córeczka tatusia", "synek
      mamusi" z wychowawczego punktu widzenia jest jednak
      nieporozumieniem. Ale kiedy dzieci dojrzewają, ten silny
      kontakt słabnie i w obydwu wypadkach pojawiają się problemy.
      - Jak wychować chłopca na dobrego ojca?
      - Przede wszystkim być przy nim. Synek musi wiedzieć, że
      jest dla rodziców ważny, ważniejszy od pracy i wszystkich
      innych spraw, z których potrafimy dla niego zrezygnować.
      Musi mieć świadomość, że zwłaszcza tata chce i potrafi
      poświęcać mu czas.
      - I to wystarczy?
      - To jest minimum, ale i tak bardzo trudne do spełnienia.

      Rozmawiała Joanna Kostyła
      • sojanka Re: wrócilam do domu 22.09.03, 07:57
        Śledziłam Twoje zmagania z narzeczonym, jego babcią, remontem i trzymałam za
        Ciebie kciuki.

        Niestety, widzę, że nie udało się poskładać tego wszystkiego w jedną całość.
        Ale gratuluję odwagi - zdecydowałaś się walczyć o siebie i dziecko - to
        wspaniale. Na pewno to się zwróci w przyszłości choć początki moga być trudne.
        Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka