dirgone
16.07.08, 10:27
Lubię jeść, jak każdy. Lubię dobre jedzenie, ale znalazłoby się u mnie na
dalszej pozycji, jeśli chodzi o rzeczy ważne w moim życiu. Mogłabym przez dwa
tygodnie żyć o chlebie i wodzie i pewnie bym nie płakała. No bo nie płakałam -
ten chleb i woda (lub w wersji bogatszej - ryż i herbata) pojawiały się
wielokrotnie w moim życiu (ach, te studia). Dzisiaj trzeci dzień jem sałatkę
grecką. Mogłabym tak przez następny miesiąc.
Nie za bardzo lubię odkrywać nowe smaki. Trudno mnie wyciągnąć do restauracji,
bo zawsze znajdę milion fajniejszych rzeczy, które mogę kupić zamiast obiadu.
Na wakacjach nie jem, to znaczy zapycham się czymś szybko, żeby nie czuć głodu.
Mój ojciec, wybitny smakosz, załamuje nade mną ręce zawsze, bo takie mało
wyrafinowane podniebienie mam.
A wy?
Jeść by żyć czy żyć by jeść?
Przyznam, że zainspirowały mnie te teksty o gotowaniu na wakacjach (prędzej by
mi ręce odpadły, niż bym coś ugotowała). Możecie współczuć moim dziecią.