Dodaj do ulubionych

Jeść by żyć czy żyć by jeść?

16.07.08, 10:27
Lubię jeść, jak każdy. Lubię dobre jedzenie, ale znalazłoby się u mnie na
dalszej pozycji, jeśli chodzi o rzeczy ważne w moim życiu. Mogłabym przez dwa
tygodnie żyć o chlebie i wodzie i pewnie bym nie płakała. No bo nie płakałam -
ten chleb i woda (lub w wersji bogatszej - ryż i herbata) pojawiały się
wielokrotnie w moim życiu (ach, te studia). Dzisiaj trzeci dzień jem sałatkę
grecką. Mogłabym tak przez następny miesiąc.

Nie za bardzo lubię odkrywać nowe smaki. Trudno mnie wyciągnąć do restauracji,
bo zawsze znajdę milion fajniejszych rzeczy, które mogę kupić zamiast obiadu.
Na wakacjach nie jem, to znaczy zapycham się czymś szybko, żeby nie czuć głodu.
Mój ojciec, wybitny smakosz, załamuje nade mną ręce zawsze, bo takie mało
wyrafinowane podniebienie mam.

A wy?
Jeść by żyć czy żyć by jeść?

Przyznam, że zainspirowały mnie te teksty o gotowaniu na wakacjach (prędzej by
mi ręce odpadły, niż bym coś ugotowała). Możecie współczuć moim dziecią.
Obserwuj wątek
    • lucerka Re: Jeść by żyć czy żyć by jeść? 16.07.08, 10:33
      Po trosze zyje zeby jesc a odkrylam to przechodzac na diete. Ale pracuje nad tym.
      Z drugiej strony kuchnia jest czescia kultury. Tacy Wlosi np. biesiaduja
      godzinami przy zastawionym stole i ten rzeczony zastawiony stol jest pretekstem
      do spotkan rodzinnych.
      • guderianka Re: Jeść by żyć czy żyć by jeść? 16.07.08, 10:36
        Lubię jeść, lubię gotować i przyrządzać potrawy, lubię
        eksperymentować smile
    • mathiola Re: Jeść by żyć czy żyć by jeść? 16.07.08, 10:39
      niestety bardziej żyć by jeść niż jeść by żyć....
      Natomiast mam problem z odkrywaniem nowych smaków - wszystkie
      osławione ekskluzywne potrawy (z wyjątkiem sushi) głęboko mnie
      rozczarowały dotąd i podchodzę do nich z dużą nieufnością. Więc jem
      to co lubię, a niestety jeść lubię.... crying
    • kali_pso Re: Jeść by żyć czy żyć by jeść? 16.07.08, 10:41
      Mam podobnie jak Tywink
      Na codzień jedzenie to przykry obowiązek- ale czasami włącza się we
      mnie poszukiwacz magicznych smaków i zapachów i lubię coś nowego
      upichcić.
    • dirgone Re: Jeść by żyć czy żyć by jeść? 16.07.08, 10:57
      Ostatnio problem mam straszny, bo teść mi z lubym mieszkanie weekendami
      remontuje. Dla mnie miejsca w remontowanym pokoju już nie ma(chociaż się dobijam
      razem z kotą uporczywie), więc mam przykry obowiązek ugotowania im czegoś.
      Teściowa, znając chyba moje zdolności kulinarne, daje teściowi obiad, który
      muszę tylko podgrzać, ale ostatnio nie dała.

      No i uznałam, że jestem tragiczna, bo zawsze myślałam, że do gotowania potrzebny
      jest przepis. Ale ja nawet jak mam sól wyliczoną co do miligrama, to nie
      potrafię. A nie potrafię, bo sama mam olewczy stosunek do smaku. Kartofle mogę
      zjeść posolone i nieposolone, niedogotowane lub rozgotowane, wszystko mi jedno.
      Zjem wszystko to, co sama sobie zrobię, ale inni będą po tym spędzać długie i
      neiszczęsne godziny w toalecie. Ja nawet odgrzać porządnie tego obiadu od
      teściowej nie potrafiłam.

      Próbuję się nauczyć gotowania barszczu czerwonego, ale chociaż gotowałam go już
      ze 30 razy, to nadal wychodzą mi pomyje. I ja te pomyje zjem bez rozpaczy
      żadnej, za to lubego z daleka skręca na sam widok. A on kurza twarz do czego się
      nie dotknie, nawet jak jakieś danie z kosmosu robi, to od razu mu wychodzi.

      Luby mnie pociesza, że za to sałatki bardzo dobre robię. Sama zaczynam współczuć
      moim dziecią.
      • nenia1 Re: Jeść by żyć czy żyć by jeść? 16.07.08, 11:21
        Cóż, ja sądzę, że ze smakiem jest jak ze słuchem absolutnym, jedni sie z tym rodzą, inni nie, choć zdarza się, zazwyczaj z wiekiem że człowiek może stać się wiekszym smakoszem. Może to zalezy od zdolności rozpoznawania smaków przez posiadane kubki smakowe, nie wiem.
        Ja uwielbiam poznawać nowe potrawy, niespotykane połącznia smaków
        na talerzu, dla mnie podróżowanie jest ciekawe nie tylko poprzez odmienne krajobrazy, zwierzeta, ale również poprzez poznawanie lokalnej kuchni, często specyficznej i zupełnie odmiennej.
        To niesamowite jak ludzie są pomysłowi jesli chodzi o jedzenie.
        He, mam to szczęście, że nie tyję, ale też nie tyle lubię jeść, ile lubię jeść dobrze. I nigdy się nie przejadam. Jem dla rozcierania smaku na podniebieniu, dla delektacji, nie żeby się zapchać.

      • minerallna Dirgone,co Ty tak z tymi dziećmi? 16.07.08, 19:58
        Na końcu każdego postu.
        Coś mnie ominęło,o czymś nie wiem?
        Zacięłaś się czy jak smile ?
        • dirgone Re: Dirgone,co Ty tak z tymi dziećmi? 16.07.08, 21:34
          No bo to fatalnie miec taka matke,co nei potrafi gotowac. Ja na miejscu innych
          bym sobie teraz zazdroscila, bo u mnie w rodzinie kazdy potrafi gotowac
          rewelacyjnie. Oprocz mnie,oczywiscie. Ja mialam i mam raj jedzeniowy, a moje
          biedne dzieci (ktorych jeszcze nie mam), jak ze mna kiedys zostana same na
          chwile, to nie wiem,co beda jadly...
          Ostatnio, w ramach myslenia o dziecku, rozwazam wlasnie takie rzeczy i wychodzi
          mi,ze nie bede tak dobra matka, jak moja mama.
          • yola.d Re: Dirgone,co Ty tak z tymi dziećmi? 17.07.08, 00:41
            Dirgone , no to tak od serca wspolczujem Twoim dziecio (phy , nie
            mam polskich "zakretasow" , a powinno byc na koncu takie "a" z
            ogonkiem na dole - coz ... ) , bo wspolczujem tak samoz mojemu
            dziecienciu , jako ze ja-matka rowniez nie gotuje , a to kurczecie
            moje juz ze mna prawie 5 lat przezylo ... chude bardzo , ale zdrowe
            takie jakies ...
          • minerallna Re: Dirgone,co Ty tak z tymi dziećmi? 17.07.08, 00:54
            Ech,to Wać Panna troszku przesadza smile
            Chociaż z drugiej strony wink ?
            Jakby co mogę Ci parę lekcji gratis dać,hihihi...
            Tez się kiedyś uczyłam,a w mojej pierwszej zupie pomidorowej łyżka stała
            pionowo,tyle mąki żeby zgęścić dałam big_grinDD

    • lilka69 Re: nie jestem wyrafinowanym smakoszem 16.07.08, 11:25
      ale lubie jesc.

      lubie dobre, znane potrawy. wole nic nie zjesc niz byle co.
    • 18_lipcowa1 Re: Jeść by żyć czy żyć by jeść? 16.07.08, 19:50
      uwielbiam jesc
      nie moglabym byc na diecie chociaz czasem probuje ale raczej
      ograniczam niz zmieniam potrawy
      nie moglabym byc wegetarianka - kocham mieso, uwielbiam ryby, owoce
      morza, sosy, ryz, makarony, wszystko co na slono, ostro
      pizze, kebaby
      lubie tez warzywa i owoce

      raczej wole zjesc mniej niz np wiecej a cos czego nie lubie
      wole zjesc kawalek pizzy niz fure salaty

      ale staram sie pilnowac, bo apetyt mam wprosc zabojczy
      lubie jesc i nie bede liczyla kalorii albo zamawiala w restauracji
      lista salaty i patrzyla nienawistnym wzrokiem na tych ktorzy wcinaja
      karkowke.

      lubie grillowane rzeczy, srodziemnomorskie, chinskie, tajskie itp

      ale nie po to by sie obzerac, smakowac - to lubie,
      smakowac ,probowac, zachwycac sie - nie lubie stanu totalnego
      zapchania zoladka.
    • lola211 Re: Jeść by żyć czy żyć by jeść? 16.07.08, 21:04
      Doceniam smaczne jedzenie, lubie nowinki, jestem otwarta na
      eksperymenty.Czesto odwiedzam knajpki, lubie jesc, nie przepadam
      natomiast za pichceniem.
    • kotbehemot6 jestem tym,co jem 17.07.08, 10:36
      jedzenie ma być i jest przjemnością. Lubię jeśc przy nakrytym stole,starm sie
      nie jeśc byle jak i w pośpiechu. Lubię eksperymentować(chociaz więcej
      eksperymentów kuchennych ma na koncie mąż),lubie próbować,włączać nowe potrawy
      do jadłospisu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka