Dodaj do ulubionych

praca a dziecko

29.09.03, 11:35
Hej! Jestem mamą siedmiomiesięcznej Marysi i dzisiaj po raz pierwszy po
urlopie macierzyńskim poszłam do pracy, wprawdzie tylko na cztery godziny
dziennie, ale jest mi strasznie przykro , że muszę ją zostawić. nie
wiedziałam, że to będzie takie trudne, Myślę o niej przez cały czas i trudno
mi się skupic na czymkolwiek. Napiszcie, jak to było z Waszymi powrotami do
pracy
Obserwuj wątek
    • malgos1975 Re: praca a dziecko 03.10.03, 08:43
      witaj, ja pracuję już 7 miesiąc. Współczuję Ci tych początków. Ja bardzo to
      przeżyłam. Po macierzyńskim miałam iść na urlop wypoczynkowy więc nie myślałam o
      powrocie do pracy. Dwa tygodnie przed końcem macierzyńskiego zadzwonili z firmy,
      że mam wracać do pracy już. Wyprosiłam te dwa tygodnie i cóż - do pracy. Przez
      ten czas nie było wieczora żebym nie płakała przy usypianiu małej. Lulka miała
      skończone 4 miesiące. Było ciężko. Codziennie wychodząc do pracy płakałam przez
      drogę do autobusu, z czasem było lepiej. Nie dzwoniłam do domu, bo to i tak by
      nic nie dało. Po pracy biegłam do domu mało nóg nie połamałam. Teraz już trzeci
      miesiąc jest niania u nas i też biegnę do domu, ale już dlatego że muszę ją
      zmienić. Jestem spokojna o Lulkę, wiem że ma dobrą opiekę lepszą niż gdy ja
      jestem w domu, bo niania tylko się nią zajmuje, a ja muszę trochę w domu porobić
      to obiad, pranie, jakieś małe sprzątanko i nie dopilnuję jej tak. Nie martw się
      będzie dobrze , tylko trochę czasu musi upłynąć. Najważniejsze , żebyś była
      pewna że dzidzia ma dobrą opiekę. To tylko 4 godzinki. Ja pracuję od 7 - 14 bo
      mam godzinę na karmienie. Ja nadal karmię. Sbiągam mleko i jej zostawiam na
      dzień. Musimy sobie radzić, wy też dacie radę.
      Pozdrawiam mama Lulki ( już zaczęła 11 miesiąc ).
    • marlenag Re: praca a dziecko 07.10.03, 12:15
      hej
      ja mam juý teraz 2-letniego ch¸opczyka, ale gdy wraca¸am do pracy przeýylismy
      gehenne. mieszkamy w warszawie, wynajmowalismy mieszkanie a obie babcie
      mieszkaj? w innych miastach. WziŤcie opiekunki to w warszawie potworna
      inwestycja i zwyczajnie nie by¸o nas na to stac. pozniej by¸o jeszcze gorzej,
      bo po powrocie z urlopu zosta¸am zwolniona z etatu sad((. na szczescie z zawodu
      jestem dziennikarzem wiec zaimprowizowa¸am redakcje w domu, pisa¸am teksty na
      zlecenie, co chwila zrywaj?c si? do malenstwa, lub po prostu trzymaj?c go na
      plecach w noside¸u, ýeby ca¸y czas by¸ blisko mamy, kt?ra jednoczesnie zas¸ania
      go od komputera. Pewnie nie by¸o to najlepsze wyjscie na swiecie - ale jedyne
      jakie istnia¸o. Dalismy tak rade przez prawie po¸ roku, chociaý nigdy nie
      wiedzielismy ile bedziemy miec pieniedzy - czyli jak ma¸o. Czasami dos¸ownie
      ratowa¸ nas przypadek, albo znajomi, kt?rzy np. obdarowali nas koszem ser?w
      przywiezioynch od rodziny. Pozniej zwnow uda¸o mi sie zaczepic w jakiejs
      redakcji, znalazlam dobr? opiekunke, kt?ra w sumie charytatywnie pomaga¸a mi
      przy Miko¸ajku - a ja na po¸ dnia sz¸am do redakcji. Pocz?tkowo 3 dni w
      tygodniu i tak dosz¸o do stanu aktualneo - kiedy siedze w pracy jak wszyscy
      inni ludzie do 16.00-17.00 czasem 18.00.Mikus jest teraz w przedszkolu ze
      specjaln? grup? dla m¸odszych. Jest bardzo dzielny, uwielbia zabawy z dziecmi,
      duzo i szybko sie uczy a co najwazniejsze - w ogole nie p¸acze w przedszkolu.
      Byc moýe taka "partyzantka" uprawiana na pocz?tku w jakis sposob pomog¸a mojemu
      dziecku stac siŤ bardziej samodzielnym ch¸opczykiem - mimo ýe ma dopiero 2
      latka (i by¸ wczesniaczkiem)
      Takýe g¸owa do g?ry. Rozstania s? okropne (zw¸aszcza te pierwsze), ale zawsze
      znajdzie sie sposob na to jak to wszytko zorganizowac. skoro ja da¸am
      rade....smile
      Pozdraiwam serdecznie
      Marlena

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka