taleksander 25.07.08, 16:42 Powiedziałybyście dziecku, że jest z in vitro? A jeżeli tak to kiedy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
roksanaa22 Re: In vitro 25.07.08, 16:45 Powiedziałabym.Myślę,że około 15 roku życia... Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 16:51 > około 15 roku życia... Powiedziałabym dużo wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 16:52 No właśnie, nie widzę sensu ukrywania tego faktu. Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka40 Re: In vitro 25.07.08, 16:57 teraz sobięmówię,że bym powiedziała ale prawda jest taka,że niewiadomo co bym zrobiła gdybym naprawde była w takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 17:02 Ale jaka jest ta sytuacja, żeby o niej nie mówić, bo nie rozumiem...? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 17:02 Gdzie tu haczyk? Jaki problem widzisz w in vitro, żeby o nim nie mówić? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:02 Nie. A po co? Co to ma niby dać? Co dobrego z tego wyniknie? Śmiesznie będzie?! Tylko cierpienie z tego wyniknie dla dziecka. Masa wątpliwości, zastanawiania... Zwątpienie w prawdziwość miłości rodzicielskiej... W żadnym wypadku nie należy mówić, chyba że chce się dziecku krzywdę zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 17:04 > Zwątpienie w prawdziwość miłości rodzicielskiej... Co za zaścianek Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:09 Idiotą jest ten, kto myśli, że taka wiadomość uszczęśliwi dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 17:12 Co do tego, kto jest idiotą, mamy różne zdania, jak sądzę. Domagać się tłumaczenia, dlaczego informacja o in vitro miałaby unieszczęśliwić dziecko, nie będę, bo - jak mniemam - nie doczekam się niczego konkretnego oprócz prolajferskiej czkawki. Chyba że...? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:32 Nie- Ty mi powiedz, dlaczego ta informacja uszczęśliwi dziecko i po co mu ona. Unikniemy nieporozumień. Zresztą ja już wyżej napisałam dlaczego uważam, że nie należy mówić. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 17:15 Ale wytłumacz mi co jest w in vitro takiego że dziecko ma być nieszczęśliwe. Rodzice bardzo chcieli malucha a że inaczej nie można było więc nauka pomogła. Trzeba naprawdę dużo miłości żeby się na to zdecydować. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 17:16 ale zabili przy okazji jego siostry i braci, no co Ty, nie wiesz tego? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 17:18 A wiesz co to są naturalne poronienia. Też pewnie nie raz Twój organizm sam zabijał braci i siostry. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:21 To pomijam, bo w tym momencie nie ma nic do rzeczy. Dziecko się dowie, że tatuś nie jest tatusiem tak naprawdę. I nie mówcie mi, że nieważne kto zapłodnił - ważne kto wychował. Zróbcie eksperyment i powiedzcie swojemu dziecku, że jego biologicznym ojcem jest nie tatuś, a jakiś inny facet. Zobaczymy co będzie... Pewnie nic, bo przecież to nic złego, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 17:24 no to rozważ nam jeszcze przypadek pary, która ma w 100% genetycznie swoje dziecko, bo np. facet ma mało plemników i zapłodnienie tradycyjne nie wychodzi i cóż wtedy za wstyd i trauma dla dzieciaka? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:26 A w jakim celu omawiać z dzieckiem takie - było nie było - intymne szczegóły poczęcia? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 17:31 > było nie było - intymne szczegóły > poczęcia? Jeszcze raz zaścianek. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:38 Nie masz innych argumentów? To niech ojciec sam powie dziecku, że taki jest wybrakowany, że nawet zapłodnić mamusi nie dał rady. Ciekawe jak się będzie czuł? Zarzucasz mi zaściankowość bo nic innego nie potrafisz, a ja wcale nie jestem jakaś pruderyjna i nie z powodu jakiegoś wstydu uważam, ze nie mówic. Chodzi mi jedynie o uczucia dziecka i ojca, które mogą skutkiem takich działań poważnie ucierpieć. To jest zaściankowość, że w mężczyźnie i dziecku widzę drugiego człowieka? Pomyśl 5 minut... Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 17:42 > To niech ojciec sam powie dziecku, że taki jest wybrakowany, że nawet zapłodnić > mamusi nie dał rady Rozumiem że jak mama sama nie urodzi drogami natury to o cesarce też lepiej nie mówić? Bo to wstyd że sama nie dała rady, tak? Co mam innego powiedzieć skoro masz poglądy radem z zapadłej wiochy (nie ubliżając wsi) z przed stu lat? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:49 Czy ja gdzieś mówię, że wstyd? Mówię : Jak się poczuje? Naucz się czytać ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 17:42 > To niech ojciec sam powie dziecku, że taki jest wybrakowany, że nawet zapłodnić > mamusi nie dał rady. Ciekawe jak się będzie czuł? Wobbler, doucz się, błagam. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:48 Niby czego? Takie są fakty - sam nie dał rady. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 17:50 Znaczy sam nie wsadził, tylko laborant mu pomógł? Nie staje mu i laborant...? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:56 Nie wiem i ciekawa nie jestem. Zapytaj założyciela wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 18:00 No, przeca piszesz, że tatuś sam nie dał rady, więc pytam, w jaki sposób nie dał. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:02 A ja Ci mówię, żebyś zapytała autora wątku. Skąd ja mogę wiedzieć, dlaczego konieczna była pomoc in vitro? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 18:03 No to skąd wiesz, że tatuś nie dał rady? Wobbler, miarkuj się, bo zaczynasz się plątać. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:05 Skoro było in vitro, to chyba z konieczności, a nie dla zabawy? Sam nie mógł z jakichś przyczyn. Chyba proste..? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:11 Sama się doucz bo najwyraźniej nie rozumiesz o czym mowa. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 18:18 Wobbler, rybeńko, oświeć mnie. O czym się tu rozmawia? Mnie się wydawało, że o zapłodnieniu pozaustrojowym, które może być zastosowane jako metoda leczenia niepłodności u pary, która ma problem z poczęciem dziecka/donoszeniem ciąży. Problemem tym mogą być niedrożne jajowody, endometrioza, niepłodność idiopatyczna, liczne ciąże pozamaciczne czy też kiepskie parametry nasienia. Dlatego zastanawiam się nad kwestią tatusia, który 'nie może', wielokrotnie przewijającą się w Twoich wypowiedziach. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:22 Tak przyjęłam przykładowo, bo szczególów nie znamy, a Ty się ich ode mnie uparcie domagasz. Zrozum - nie mam pojęcia dlaczego było konieczne in vitro! Zapytaj autora wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 18:29 Z tego, co przyjęłaś przykładowo, wysnułaś kilka daleko idących wniosków, dlatego uznałam za stosowne doprecyzować. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:31 No i dobrze. Zresztą nie tyle o ojca chodzi, a o to jak takie info odbierze dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 18:40 Niby co? "Kochanie, mama była chora i nie mogła mieć dzieci, ale poszła do doktora i teraz mamy ciebie?" I to ma być taka straszna trauma dla dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:03 To nie jest poinformowanie o sztucznym zapłodnieniu, tylko jakieś bla,bla... Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 19:07 Wobbler, ja Ci mogę walnąć cały elaborat, jeśli tylko sobie życzysz, tylko nadal nie będzie z niego wynikało, dlaczego to niby dziecko ma mieć traumę. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:12 Chętnie przeczytam, jeżeli się od autora dowiemy szczegółowiej o czym konkretnie mówimy. Bo to rzeczywiście duża różnica, czy ojciec biologiczny jest inny, czy niedrożność jajników była powodem in vitro. Odpowiedz Link Zgłoś
taleksander Re: In vitro 25.07.08, 20:42 Mama wyniki badań-ok, tata-ok, a dzidzi nie widać juz parę ładnych lat, inne metody nic nie dały (6Xinseminacja), dopiero in vitro "uratowało" sytuację, więc nie można tu mówić o czyjejkolwiek winie. Odpowiedz Link Zgłoś
beniusia79 Re: wobbler 26.07.08, 21:20 czasami to mamusia nie moze i wlasnie dzieki in vitro zostaje poczete nowe dziecie. czemu wiekszosci sie wydaje, ze jak juz jest in votro to znaczy, ze tatus nie dal rady zaplodnic? czemu tez tylu ludziom sie wydaje, ze jak dziecko zostalo poczete przez in vitro to ojcem jest ktos obcy a nie ten pan, do ktorego dziecie mowi "tato"? wystarczy troche poczytac i sie douczyc... Odpowiedz Link Zgłoś
a.nancy Re: In vitro 25.07.08, 17:50 > To niech ojciec sam powie dziecku, że taki jest wybrakowany, że nawet zapłodnić > mamusi nie dał rady musze powtorzyc: co za zascianek... naprawde uwazasz, ze dziecko wartosciuje ojca pod katem zdolnosci rozrodczych? i rozwaza techniczne aspekty zapladniania mamusi? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:55 Nie rozważa. Zatem po co dziecko do takich rozważań zmuszać? Czy tak jak jest w tej chwili robi komuś krzywdę? Po co siać jakieś wątpliwosci? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: In vitro 25.07.08, 17:32 Pewnie, trzeba mowic dzieciom, ze je bocian przyniosl. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 17:25 > Dziecko się dowie, że tatuś nie jest tatusiem tak naprawdę Tylko kim? Odpowiedz Link Zgłoś
kea100 Re: In vitro 25.07.08, 17:37 Ot i znawczyni,mój synek jest poczęty metodą in vitro,ale nie "zabiliśmy"przy okazji jego sióstr i braci,ponieważ były tylko dwa zarodki z których po transferze ostał się jeden.Nie widzę problemu,jak przyjdzie czas to mu powiem.Najwięcej do powiedzenia mają te osoby,które nei amją pojęcia a ni o on vitro,ani o tym jak to jest kilkanaście lat pragnąć dziecka.... Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 17:43 no fajnie, szkoda tylko że duch rozumienia ironii w narodzie ginie Odpowiedz Link Zgłoś
kea100 Re: In vitro 25.07.08, 17:59 Paniałam,tylko że wcześniej wysłalam post.Sorry Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: In vitro 25.07.08, 17:23 Żeby sie zdecydowac to trzeba miec sporo pieniedzy. Miłością w klinice nie zapłacisz. Nadal nie rozumiem po co dziecku taka wiedza żeby jakos specjalnie o tym informować. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 17:27 Problem jest inny - dlaczego nie informować? Co w tym jest złego? Dlaczego należy się wstydzić? Dlaczego ukrywać? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: In vitro 25.07.08, 17:28 Ukrywac nie ale po co jakies cerygiele wokół tego rob Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: In vitro 25.07.08, 17:31 Wstydzic nie ma się czego ale nie powinno sie robic z tego sytuacji ze posadzi się nastolatka przy stole i poinformuje. To tak jak z rodzajem porodu. jedno dziecko urodziłam naturalnie, drugie przez cc. Efekt ten sam ale droga inna. pewnie w sposób naturalny wyniknie sytuacja kiedy sie sprawa sama "wyda" niekoniecznie w sposób konferencyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 17:34 > Wstydzic nie ma się czego ale nie powinno sie robic z tego sytuacji > ze posadzi się nastolatka przy stole i poinformuje. A czy ktoś proponuję tę właśnie, a nie inną drogę? > To tak jak z rodzajem porodu. jedno dziecko urodziłam naturalnie, > drugie przez cc. Efekt ten sam ale droga inna. No nie, to jest nie tak jak z rodzajem porodu. > pewnie w sposób naturalny wyniknie sytuacja kiedy sie sprawa > sama "wyda" niekoniecznie w sposób konferencyjny. No, kiedy jakaś życzliwa pinda powie dziecku: 'a wiesz, że ty jesteś z probówki?' Albo: 'a czy wiesz, że twoi rodzice popełnili grzech?' Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 17:38 jak ktoś in vitro ma za ceregiele, niepotrzebne zawracanie głowy i wątpliwie moralną z domieszką sensacji technikę uważa, cóż jego problem dla mnie to żadna wstydliwość dziecko zapyta skąd się wzięło to machnę standard, ale wspomnę też o wyjątkach, które sprawiają że standard możliwy nie jest dokładnie tak samo jak z adopcją Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: In vitro 25.07.08, 17:47 Moje dziecie najstarsze doskonale o in vitro i adopcjach wie. Dla mnie takie rzeczy to nie problem. Wogóle naturalnie podchodzimy do ludzkiej fizjologii. Ceregiele odnosiło sie do nadmiernego rozdmuchiwania sytuacji i robienie z tego sensacji. A osobiscie nie jestem przeciwnikiem in vitro. Co więcej mam papiery umozliwiające mi prace z komórkami rozrodczymi w procedurach in vitro. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 17:50 no właśnie ceregiele i sensacje to ja bym robiła z uwagi na takie nieuleczalne przypadki jak Wobbler to jest temat, który w Polsce trzeba odczarować Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:01 Jestem nieuleczalna, bo uważam, że mówienie dziecku o tym że jest z in vitro jest pozbawione sensu i może wyrządzić szkodę? Masz jakieś kłopoty z logiką. Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: In vitro 25.07.08, 19:15 Powiem dziecku, że z powodów zdrowotnych moich i męża poczęło się przez połączenie komórki jajowej i plemnika w klinice a nie tradycyjnie. Nie ma w tej informacji ani szkody ani braku miłości ani innych bzdetów Wobbler ile znasz dzieci z in vitro porzuconych (niekochanych, odtrąconych) przez rodziców? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:28 Trochę gorzej to wygląda, jeżeli skorzystałaś z banku spermy... Nie znam żadnego takiego dziecka, ale przecież nie o to chodzi. Rzecz w tym jak poczułoby się dziecko dowiedziawszy się, że jego tata nie jest biologicznym ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 19:32 > Rzecz w tym jak poczułoby się dziecko dowiedziawszy się, że jego tata > nie jest biologicznym ojcem. ojej, to o adopcji też mówić nie wolno? o przybranym ojcu dziecka, którego matka w drugi związek weszła? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:48 Łejej... Mówić wolno o wszystkim, tym bardziej do swojego dziecka, ale czasem lepiej nie mówić, przewidując skutki. Syriana, Ty walczysz ze mną, zupełnie zapomniawszy, że chodzi o dobro dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 19:53 taa.. mityczne "dobro dziecka" zapchajdziurą na każde pytanie zadane Wobbler.. lepiej byś wypadła nie próbując się stroić w piórka rzecznika dobra dziecka, ale cytując zdanie swych ojców duchowych o "wyrafinowanej formie aborcji" i wiedziałybyśmy wszystkie na czym stoimy z oświeceniem jakoś Ci nie do twarzy Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: In vitro 25.07.08, 19:52 wobbler napisała: > Rzecz w tym jak poczułoby się dziecko dowiedziawszy się, że jego tata nie jest biologicznym ojcem. dzieci adopcyjne, dzieci mające ojczyma, dzieci przypadkowego dawcy spermy z sobotniej imprezy...tysiące dzieci żyją z taką wiedzą zdaję sobie sprawę natomiast sprawę, ze niejeden chciałby bardzo, żeby to była trauma, żeby IVF było powodem do wstydu, żeby dziecko po IVF było napiętnowane. Ot, kołtun polski. A póki takowy występuje, trzeba o zapłodnieniu in vitro mówić często, w sposób normalny i bez zbędnej ekscytacji i religijnego zadęcia Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:52 "Dlaczego nie informować" to nie jest problem. Pytanie brzmi : Po co informować? Bo ciekawostka? Z ludzkich uczuć jaj nie powinno się sobie robić. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 17:55 > Z ludzkich uczuć jaj nie powinno się sobie robić. A gdzie tu jaja? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:58 Nie liczenie się z tym co może odczuć drugi człowiek, to są właśnie jaja i lekceważenie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 18:01 Ty się nie liczysz na pewno z niczyimi uczuciami poza własnymi. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:04 Interesująca uwaga i merytoryczna wielce... A na jakiej podstawie, jeśli wolno zapytać? Uśmiechnij się! Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 18:06 Na postawie tego co piszesz. Ja się cały czas śmieje Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:14 Bo się obawiam, że dziecko może boleśnie odebrać taką wiadomość? No tak... Bezduszna jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 17:59 dopóki takie poglądy jak Twoje mają się dobrze, należy robić szum i koniec kropka to jest wystarczający powód by mówić jeśli chce się dziecku swoją wersję sprzedać Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 17:28 po to, by np. odpowiedzieć czemu (jeśli) nie można mieć więcej dzieci po to, by tłumacząc dziecku świat mówić np. skąd biorą się dzieci w DD, czemu jedni są płodni a inni nie no i dlatego, że dla mnie np. przyznanie się do in vitro publiczne żadnym obciachem by nie było wręcz przeciwnie, miałabym radochę dziką widząc reakcje katoendeckich tytanów umysłu i moralności w typie Wobbler, na wieść o niekonwencjonalnym poczęciu Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:08 To można powiedzieć czysto informacyjnie, a nie na żywym przykładzie własnego dziecka. To tak jakbyś chciała dziecku tłumaczyć pojęcie wrzątku, wylewając mu go na rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 18:14 ale zrozum wreszcie, że ja nie uważam in vitro nawet w przypadkach gdy jedno z partnerów jest "wybrakowane" za potencjalny powód traumy u dziecka niepłodność to choroba, którą się leczy! o wybrakowaniu powiesz dzieciakowi gdy zobaczy niepełnosprawnego na wózku? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:19 Oczywiście, że nie. W żaden sposób nie będę tego komentować w obecności inwalidy. A Wy tu właśnie proponujecie omawianie przypadku na przykładzie samego zainteresowanego. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 18:28 pytanie za 100 punktów: a czy w domu po spacerze powiedziałabyś dziecku: 'widziałaś tego pana w parku, który jeździł na wózku? on był wybrakowany!' skup się teraz: niepłodność nie jest dla mnie wybrakowaniem -> nie przekażę dziecku info, że jestem wybrakowana -> dziecko nie będzie miało poczucia, że jest ułomne w połowie czy w ćwiartce tylko Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:35 Czepiasz się tego niefortunnie użytego przeze mnie słowa. Źle się wyraziłam - racja. Wiadomo, że nikomu bym tak nie powiedziała. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 18:40 ale na tym słowie budujesz całą swoją argumentację przeciw powiedzeniu dziecku prawdy! twierdzisz, że przeżyje wstrząs, bo z rodzicami jest coś nie tak i ono automatycznie też jest podejrzane skoro rodzice są w porządku i niewybrakowani, to dlaczego więc dziecku nie mówić? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:05 Nieprawda. To była dygresja dotycząca uczuć ojca. A przedmiotem rozmowy jest przede wszystkim to, jak zareaguje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 17:29 > Nadal nie rozumiem po co dziecku taka wiedza żeby jakos specjalnie o > tym informować. Bo to żaden fakt który trzeba by ukrywać? Bo ktoś obcy kiedyś życzliwie go o tym w "odpowiedni" sposób poinformuje? Wybieraj. Miłość trzeba mieć żeby przejść te zabiegi, zastrzyki i stresy. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 17:44 A ktoś o tym wie?! W warzywniczym o tym mówią? Przypuszczam, że nie jest to sprawa powszechnie znana, więc kto miałby o tym dziecku "życzliwie" donosić? No zastanówcie się - czy ktoś się czymś takim chwali??? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 17:46 > No zastanówcie się - czy ktoś się czymś takim chwali??? Ja bym tego nie ukrywała. Skoro rodzina wie to równie dobrze jakimś cudem ktoś obcy może się tez dowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 17:47 Rodzina? Kuzyni? Wobbler, rusz kapustą i pomyśl. Gdybym miała dziecko z in vitro i Ciebie za kuzynkę, od czego niech mnie opatrzność uchowa, dziecko owo miałoby w swoim czasie wiedzę o in vitro w małym palcu, choćby po to, żeby wskazać takiej kuzynce ścianę, o którą mogłaby wykonać popularnego 'baranka', i nie lecieć z płaczem do rodziców, 'bo ona mówi, że nie jesteś moim tatą'. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:10 Jeżeli ma się bezmyślną rodzinę, to pewnie ze wszystko jest mozliwe. Ale takiej rodzinie nikt rozumny tajemnic nie powierza. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:16 A to trzeba się tym chwalić? To jakiś powód do dumy? Chwała i splendor? Niedomaganie jak każde inne. Czy wszystkim się chwalisz,że masz hemoroidy albo wrzód na tyłku? A niby czemu nie? Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 18:19 no chyba nie jak każde inne, skoro "wybrakowaniem" nazywasz hemoroidy czy wrzód na tyłu wpływu na życie takiego jak niepłodność nie mają, zdaje się Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:24 Kochanie, to tylko przykład taki był... Bez związku z niepłodnością. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 18:12 I, proszę państwa, kolejne pytanie w konkursie - dlaczego należy traktować in vitro jak tajemnicę państwową? I tak kółeczko się ładnie zamyka. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: In vitro 25.07.08, 18:16 Mało kto z podniesionym czołem powie że jest bezpłodny. To trudne przyznac sie publicznie że nie może sie miec dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 18:21 W Czechach jakiś czas temu była robiona wielka fotografia dzieci poczętych tą metodą. Jak oni mogli się tego nie wstydzić? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 18:26 Bo chęć swojego "5 minut" była silniejsza od chęci zachowania dla siebie intymnych szczegółów. Obejrzyj sobie Drzyzgę - tam jest pełno takich. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 25.07.08, 18:28 Nie rozśmieszaj mnie bo już mnie brzuch boli) Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 18:38 > Mało kto z podniesionym czołem powie że jest bezpłodny. Teraz rozumiem, dlaczego uważasz, że o in vitro nie ma potrzeby mówić... Nie widzę powodu do podnoszenia ani do opuszczania czoła, do zniżania głosu i spłoszonego szeptu przy mówieniu o niepłodności. To choroba, a in vitro jest na nią lekarstwem i tak należy to traktować. Odpowiedz Link Zgłoś
taleksander Re: In vitro 25.07.08, 18:41 kawka74 napisała: To choroba, a in vitro jest na > nią lekarstwem i tak należy to traktować. In vitro to nie lekarstwo na niepłodność, bo po przejściu zabiegu in vitro nie stajesz się płodna. Masz dziecko, ale chora nadal jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 18:53 Używa się wyrażenia 'leczenie niepłodności' w odniesieniu do in vitro, to nie mój wymysł. Odpowiedz Link Zgłoś
beniusia79 Re:to i ja sie dopisze 26.07.08, 21:33 jesli zdecydowalibysmy sie z mezem na in vitro, to nie powiedzielibysmy prawdopodobnie o tym fakcie nikomu, nie zrozumcie mnie zle. uwazam, ze to sprawa dotyczaca tylko nas i nikomu nic do tego; miedzy innymi wlasnie przez takie zle pojmowanie problemu oraz niedouczenie jakie mialam okazje zaobserwowac czytajac niektore wypowiedzi-podejrzewam, ze wielu czlonkow naszej rodziny i znajomych ma podobne poglady co niektore wypowiadajace sie tutaj osoby (nie musze chyba pisac, o kogo mi chodzi. nie chcialabym zeby ktos cos glupiego gadal za naszymi plecami lub kiedys cos glupiego powiedzial dziecku. o tym, ze mamy problemy z zajsciem w ciaze tez nikt nie wie. czy powiedzialabym dziecku o tym, ze jest z in votro? nie mam pojecia, pewnie gdy bedzie wystarczajaco duze zeby to zrozumiec to tak.. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: In vitro 25.07.08, 18:45 To choroba, a in vitro jest na nią lekarstwem i tak należy to traktować. No co Ty, Kawka..to kara za zbyt późne macierzyństwo albo karierę albo masturbację. Ewentualnie los tak chciał i nie należy naturze przeciwdziałać, tylko pokornie znosić to, co przynosi życie A jak już dopuścisz się tego..phu, phu..in vitro, to buzia na kłódkę i pokorne spuszczanie wzroku, bo z czym do ludzi, normalnie poczynać mogącychPPP Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 18:56 Karą za masturbację są włosy na klacie ;p Chyba mi kaganek oświaty się wziął i wypalił. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: In vitro 25.07.08, 19:00 Chyba mi kaganek oświaty się wziął i wypalił. Chyba nie spodziewałaś sie wielkich efektów w tym wypadku?DD Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 19:02 W sumie nie W tym wypadku ziarno padło na zupełnie jałową glebę. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:09 Nie. In vitro nie leczy bezpłodności. Zastępuje płodność. Przyczyn bezpłodności nie usuwa - jedynie skutki. Nie mozna mówić o leczeniu. To jest nieprawda. Analogicznie - jeżeli boli Cię głowa od nadciśnienia i najesz się tabletek p/bólowych i ból zniknie, to znaczy, że leczysz nadciśnienie? Nie. Tylko skutek usuwasz, a nie przyczynę. Z in vitro jest tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: In vitro 25.07.08, 19:12 Przyczyn bezpłodności nie usuwa - jedynie skutki. Podobnie jak leki, które przyjmują chorzy na schizofrenię. A schizofrenia to choroba, czyż nie? I schozofrnikiem jest się do końca życia. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 19:14 Wobbler, mogę napisać jeszcze raz: wyrażenia 'leczenie niepłodności' używa się dość powszechnie w odniesieniu do in vitro. W tym wypadku celem jest nie uzyskanie drożności jajowodów czy przywrócenie owulacji, tylko uzyskanie (niefortunne słowo) konkretnego efektu czyli dziecka. W tym znaczeniu można uznać, że in vitro jest formą leczenia niepłodności, ponieważ doprowadziło do pożądanego celu. Jeszcze jakieś pytania? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:21 Nie. To po prostu nieprawda. To, ze sie tak mówi nie zmieni faktów. In vitro nie leczy niepłodności. Inny przykład : chcesz mieć sweterek, ale nie umiesz robić na drutach, więc kupujesz go w sklepie. Czy powiesz,ze sama go zrobiłaś i umiesz robić na drutach? Nie. A niby dlaczego? Przecież efekt został osiągnięty, więc umiesz robisz na drutach! Rozumiesz dlaczego robisz błąd myslowy z tym "leczeniem"? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 19:26 Nie przekonałaś mnie, bo uważam metaforę ze sweterkiem za ciut jakby nietrafioną. Wszak nie kupujemy gotowego dziecka w sklepie, prawda? Oj, Wobbler, ciężki grunt z Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:31 No to dałam przykład z bólem głowy... Chodzi o to, że in vitro nie usuwa przyczyny, a tylko skutki, więc nie można go nazwać leczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 19:35 Z tym, że w in vitro, co może przeoczyłaś, nie chodzi o uzyskanie statusu 'zdrowa, płodna, może zajść', tylko o urodzenie dziecka. I tym się różni ból głowy z powodu nadciśnienia od niepłodności. Łykając nurofen czy inny apap wciąż mamy problem z nadciśnieniem. Rodząc dziecko z in vitro problem jest rozwiązany i koniec, kropka. Cel osiągnięty. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:52 Nie. Drugie znowu trzeba rodzić poprzez in vitro, więc schorzenie nie zostało usunięte, tak samo jak nie nauczyłaś sie robić na drutach kupując sweterek, bo po następny znowu musisz iść do sklepu. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 25.07.08, 19:57 A jeśli na tym jednym chce się poprzestać, to co? Czy Ty się kłócisz dla zasady, czy masz jakiś głębszy cel? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 21:03 Chcę, żebyś zrozumiała, że in vitro to nie jest leczenie bezpłodności, a środek zastępczy. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: In vitro 25.07.08, 21:14 Wobbler,chyba jednak się mylisz. Mylisz się w rozumieniu bezpłodność a przyczyna bezpłodności. In vitro - to JEST metoda leczenia bezpłodności (czyli jest lekarstwem na "niemanie" swojego genetycznie dziecka, nie jest natomiast metodą na leczenie PRZYCZYNY bezpłodności. A szukając analogii - to tak jak z leczeniem nowotworu - nikt nie zajmuje się leczeniem przyczyny powstania - lecz leczeniem samego guza. Odpowiedz Link Zgłoś
taleksander Re: In vitro 25.07.08, 21:17 iwles napisała: > A szukając analogii - to tak jak z leczeniem nowotworu - nikt nie zajmuje się > leczeniem przyczyny powstania - lecz leczeniem samego guza. Usuniesz guza i jesteś zdrowa, poddasz się zabiegowi, a nadal jesteś bezpłodna. Nawet lekarze mówią, że to nie jest lekarstwo, że to jedynie takie pezyjęte nazewnictwo. > > Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: In vitro 25.07.08, 21:32 > Usuniesz guza i jesteś zdrowa, poddasz się zabiegowi, a nadal jesteś bezpłodna. traktując bezpłodność jako niemożność zajścia w ciążę (niemożność posiadania własnego dziecka) - trudno jest in vitro nazwać inaczej niż "lekiem na bezpłodność", gdy kobieta w ciąży jest i urodzi dziecko, prawda ? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 22:37 To nie leczy. Powoduje zajście w ciąże, a nie możliwość naturalnego poczęcia. Przestańcie gadać głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
joanekjoanek Re: In vitro 25.07.08, 22:45 Wobbler, mylisz leczenie z wyleczeniem. Dla ciebie coś jest leczeniem tylko wówczas, gdy prowadzi do wyleczenia. A to nie tak. Bywa leczenie, które tylko leczy, ale nie wyleczy. Co więcej, bywa często. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: In vitro 25.07.08, 22:49 W sumie co za różnica jak to nazywac, ważny jest efekt. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 22:58 Leczenie ma na celu wyleczenie. Inne działania nie są leczeniem, tylko szukaniem metody zastępczej. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: In vitro 25.07.08, 23:18 Wobbler, czy widząc kobietę w ciąży pomyślałabyś o niej, że jest "chora na bezpłodność" ? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 23:23 A Ty widzac faceta ze szklanym okiem pomyślałabyś, że nim nie widzi? Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: In vitro 25.07.08, 19:38 >In vitro nie leczy bezpłodności. Zastępuje płodność.< no i git. Doszyta ręka też będzie zawsze doszytą ręką a życie pacjenta zyskuje nieporównywanie lepszą jakość. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: In vitro 25.07.08, 19:12 Ustalałam profile cytohormonalne pacjentkom leczącym sie na bezpłodnośc. One same wstydziły sie o tym mówic, odpowiadac na pytania. O mężczyznach nie wspomne. Choroba nie jest czyms czym człowiek sie chwali. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: In vitro 25.07.08, 19:16 Chyba nie każda choroba wywołuje taki dyskomfort, prawda? W tym przypadku wstyd może byc wywołany wdrukowaniem przez otoczenie, że robią coś zdrożnego, zakazanego, nienormalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
vharia Re: In vitro 26.07.08, 19:57 wobbler napisała: > Nie. A po co? > Co to ma niby dać? Co dobrego z tego wyniknie? Śmiesznie będzie?! > Tylko cierpienie z tego wyniknie dla dziecka. Masa wątpliwości, zastanawiania.. > . > Zwątpienie w prawdziwość miłości rodzicielskiej... > W żadnym wypadku nie należy mówić, chyba że chce się dziecku krzywdę zrobić. Odpadłam. Wiekszych bredni nie słyszałam dawno. A to dowód rodzicielskiego olewu i braku miłosci: drastyczna terapia hormonalna, seria uciążliwych zabiegów zabiegów, kupa kasy i starań, aby tylko mieć to wymarzone dziecko. To może rzeczywiście lepiej będzie, że wygrzebane z kapusty czy coś, bo to szok normalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 25.07.08, 17:07 mówiłabym od początku samego, nauczyłabym jak najszybciej mówić "in vitro" i chwalić się tym faktem gdzie popadnie Odpowiedz Link Zgłoś
asiara74 Re: In vitro 25.07.08, 17:13 Dopóki w Polsce pozostanie grono osób, dla których fakt poczęcia przez in vitro to powód do bycia nieszczęśliwym to niestety pozostaniemy zaściankiem Europy. Ludzie nie dajmy sie tak manipulować przez KK. Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: In vitro 25.07.08, 17:33 To ja odpowiem jako osoba, którą to dotyczy. Moje dziecko jak najbardziej JEST naszym biologicznym i genetycznym dzieckiem, a skorzystaliśmy z in vitro ICSI (mikromanipulacja), bo czasem plemnikom trza pomóc i tyle. Nie widzę w tym niestosownego. Nie zamierzam robić wokół tego sztucznej sensacji. Jak syn będzie pytał, to odpowiem. Normalnie, jak u innych. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_kolegi Re: In vitro 25.07.08, 19:03 Ani bym z tego nie robiła jakiejś wielkiej tajemnicy, ani bym nie rozpowiadała wszystkim jak leci. Dziecku bym powiedziała po prostu że "z brzucha mamy". Nie widzę sensu większego tłumaczenia że zapłodnienie pozaustrojowe, transfer zarodka itp. Chyba że dziecko nastoletnie/dorosłe chciałoby jakichś większych szczegółów, to wtedy tak. Zupełnie nie rozumiem dlaczego takie dziecko miałoby się czuć gorzej, będąc takim dzieckiem byłoby mi miło że rodzice tak bardzo chcieli mnie mieć, że chwytali się wszystkiego co medycyna dała, a nie bo guma pękła albo chwila zapomnienia nie wiadomo gdzie i z kim, ale fajna impreza była. Mam nadzieję że jak te dzieci z in vitro dorosną to takie dyskusje będą zupełnie bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
editta78 Re: In vitro 25.07.08, 19:16 Powiedziałabym mojemu dziecku wtedy , kiedy czułabym , że jest już w stanie to zrozumieć.Że zrozumiałoby , nie watpię , bo mam jak najlepsze zdanie o moim dziecku , pracuję na to od jego urodzenia.na pewno wylazłabym ze skóry , żeby wytłumaczyć. Moi znajomi są w trakcie pierwszego podejścia do in vitro , rozmawia się o tym normalnie , kibicujemy im ogromnie .Mają za sobą kilkanaście lat starań , tesknoty za dzieckiem , łez .Ja w ogóle nie rozumiem dlaczego to miałoby być tabu (bez manifestacji oczywiście), albo jakiś powód do wstydu. Powiedziałbym mojemu dziecku jak najszybciej dlatego też , żeby je chronić przed takimi mądrościami jakie tu wyczytałam np. że tatuś nie dał rady , tatus to nie tatuś , czy jakoś tam , he , he ...a co zawsze mogłoby usłyszeć na ulicy , bo wyznawców tych teorii pewnie nie mało. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 19:24 Pod warunkiem, ze byłabyś na tyle głupia, żeby o swoich problemach opowiadać każdemu, kto tylko chciałby słuchać. No Bóg Was opuścił?! Skąd niby te tłumy ludzi miałyby się dowiedzieć o in vitro?! Odpowiedz Link Zgłoś
ela82 Re: In vitro 25.07.08, 19:35 Wiekszym obciachem bylo by powiedzenie dziecku, ze zostalo poczete "po pijaku" np. A tak na powaznie - po co robic z tego wielkie halo? Ani to specjalna tajemnica, ani zaden splendor. Ot, nie mogli miec dzieci, zdecydowali sie na in vitro. Dziecko jak kazde inne, rodzice tez. Odpowiedz Link Zgłoś
editta78 Re: In vitro 25.07.08, 19:39 Sorry , ale głupota jest dla mnie zupełnie w innym miejscu. Jak napisałam to nie jest w moim domu ani wsród moich znajomych tabu , a po drugie ludzie są wścibscy , wiedzą wiecej niż ci się wydaje. Wiedzę , szczególnie taką chcę dziecku przekazywac sama. Odpowiedz Link Zgłoś
polaola A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposob ... 25.07.08, 19:39 zostaly poczete? Kiedy i dlaczego. W nocy, w dzien, na lozku, na stole, w namiocie, po pijaku, w jakiej pozycji .... ??? Bo niby dlaczego o in vitro trzeba informowac a o innych okolicznosciach nie. Moze powinno sie nagrywac i w odpowiednim czasie dziecku film puscic aby wiedzialo jak to bylo? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 25.07.08, 19:41 Och, wielokrotnie zostało to w tym wątku wytłumaczone. Zważywszy procent ciemniactwa w naszym społeczeństwie informowanie o in vitro nie jest znów takie od czapy. Odpowiedz Link Zgłoś
editta78 Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 25.07.08, 19:53 dokładnie Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 25.07.08, 20:02 Moze powinno sie nagrywac i w odpowiednim > czasie dziecku film puscic aby wiedzialo jak to bylo? nie widzę problemu w pokazaniu filmu jak powstaje życie poprzez in vitro a jak to wygląda wygląda in vivo im wcześniej zacznę dziecku mówić o ivf jako alternatywnej i coraz powszechnie stosowanej metodzie poczynania, tym większa szansa, że za lat parę nie walnie w towarzystwie bzdury typu "in vitro to wyrafinowana aborcja "czy coś równie durnowatego. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 25.07.08, 21:06 W ogóle nie o tym jest mowa. Nikt tu nie rozważa kwestii moralnych związanych z in vitro. Odpowiedz Link Zgłoś
taleksander Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 25.07.08, 21:09 Tak, ale przy mówieniu o tym dziecku nalezy brać pod uwagę jego zdanie na opisywany temat (mówiąc o fakci np. już nastolatkowi). Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 25.07.08, 21:12 Nie sądzę aby dziecko miało zdanie na temat in vitro. A nawet jeśli ma to szczerze wątpię czy jest ono przemyślane i racjonalne, raczej powtorzy to co zasłyszało. Nastolatek? Nastolatek może mieć zdanie, nawet całkowicie bzdurne i rolą rodzica jest je wtedy zweryfikować nie patrząc na fochy małolata. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 25.07.08, 21:19 Ale może mieć też zdanie całkowicie dojrzałe i rozsądne. I naturalnie trzeba mieć na uwadze jego poglądy. Dlatego też cały czas kładę Wam jak szuflą do głowy, że lepiej jednak nie mówić, bo szkody mogą być kolosalne i nieprzewidywalne. A wiekszość usiłuje siać pro in vitro propagandę za pomocą dziecka, nie bacząc na jego uczucia. To jest zwykłe k...stwo. O in vitro można opowiadać w innych okolicznościach i kontekście, a nie akurat na przykładzie dziecka tak poczętego. Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 25.07.08, 23:45 > bo szkody mogą być kolosalne i nieprzewidywalne. Boże jaka Ty jesteś ograniczona w tych swoich poglądach. Chyba nic nie wiesz o całej procedurze in vitro, której muszą poddać się wszyscy ci ludzie a w szczególności kobieta, o lekach - ciężkich hormonach, które musi przyjąć, o codziennych, bolesnych zastrzykach w brzuch liczonych w dziesiątkach, o wielu godzinach spędzonych na twardych krzesełkach w poczekalni, stresach w pracy, bo trzeba kombinować wyjścia do lekarza, przepłakanych momentach w toalecie, bo znów się nie udało, zepsutych świętach i uroczystościach Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 25.07.08, 23:50 Za szybko enter... rodzinnych - bo ludzie niektórzy nie mają taktu i ciągle zadają to samo pytanie "no kiedy?", o skurczach w sercu, bo kolejna koleżanka/kuzynka zaszła tak poprostu, wreszcie o pieniądzach i to nie małych, bo to nie jest tylko cena zabiegu a jeszcze leków i wizyt. I można tak jeszcze wyliczać długo, długo. Więc nie sądzę, żeby taka wiadomość była traumą dla dziecka - mam tu na myśli nastolatka, bo po co informować o tym malucha. Myślę, że zastanowi się jak bardzo było oczekiwanym i wymarzonym dzieckiem, że rodzice zdołali przez to wszystko przejść. A Ty Wobbler ciesz się, że jesteś pełnowartościowa tam na dole i poczęłaś "po Bożemu". Ciekawe czy miałabyś takie poglądy gdybyś sama nie mogła mieć dziecka. Bo rozumiem, że z mężem byś się rozwiodła, gdyby to on nie mógł ? Czy też niosłabyś z pokorą "swój krzyż" ? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 26.07.08, 00:27 Po raz kolejny mówię - nie rozważamy cierpień matki i ojca, a rozmawiamy o ewentualnym cierpieniu jakie może mieć miejsce u dziecka, które się dowie. A co do mojego ew. rozwodu i krzyża, to nie wiesz co dźwigam na plecach, więc bądź łaskawa na ten temat się nie wypowiadać ani też nic nie sugerować. Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: A wogole to opowiadacie dzieciom w jaki sposo 26.07.08, 00:37 Ale o jakim cierpieniu dziecka Ty mówisz? Będzie cierpieć od tej świadomości jak bardzo rodzice pragnęli go mieć ??? Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Gdybyś przez to wszystko przeszła albo ktoś z Twoich bliskich albo chociaż miałabyś na ten temat szczegółową wiedzę, do głowy by Ci nie przyszły takie rozważania. Myślałabyś zupełnie innymi kategoriami. A tak myślisz jak typowy moher - wybrakowana kobieta/wybrakowany mężczyzna. Jak można tak powiedzieć ?! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 O toto 25.07.08, 21:10 Bardzo słusznie. Im szybciej dziecku uzyska rzetelne informacje tym bardziej będzie odporne na propagadnę ideolo i nie trzeba będzie się wstydzić. Odpowiedz Link Zgłoś
taleksander Re: O toto 25.07.08, 21:14 A informacje są takie, że oczywiście, przy 2 zarodkach wyhodowanych i wszczepiionych przyszłej matce, nie można mówić o "uśmiercaniu" pozostałych, ale jeśli tych zarodków jest więcej, a "moje dziecko" od pierwszych dni było dla mnie dzieckim, a nie jakąś tam zygotą, to jak nazwać pozostałe i to , co się z nimi stało. Cel, nie zawsze uświęca środki...Poczucie niespełnienia, błędu zostaje, choć radośc z posiadania potomka o wiele przewyższa odczucia negatywne... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: O toto 25.07.08, 22:29 Cherie jestem płodna jak królik więc problem in vitro mnie nie dotyczy. Jednakowoż gdyby mnie dotyczył i gdybym w ten sposób mogła mieć upragnione dziecko to miałabym głęboko w d..ie ile zarodków padło po drodze. Efekt się liczy. Moje dziecko gdzieś do 5-6 miesiąca było dla mnie ciążą a nie bytem samoistnym. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Widzisz Wobbler 26.07.08, 10:22 Twoj problem polega na nieumiejętności przyjęcia do wiadomości, że etyka katolicka nie jest jedyną słuszną. Dla Ciebie kasacja ponadprogramowych zarodków jest unicestwianiem życia, dla mnie skutkiem ubocznym procedury medycznej. Dzięki posiadaniu światopoglądu laickiego, materialistycznego nie mam dylematów moralnych związanych z in vitro. Żadnych. Odpowiedz Link Zgłoś
ada828 Re: In vitro 25.07.08, 22:35 Powiedziałabym, ale wtedy gdyby zapytało. Czyki wówczas gdy byłoby dla dziecka istotne skad się wzięło u mamy w brzuszku. Odpowiedz Link Zgłoś
swinka-morska Re: In vitro 25.07.08, 22:35 > Powiedziałybyście dziecku, że jest z in vitro? Tak. Łącznie z informacją, że jest dzieckiem wyczekanym, ukochanym, wymarzonym i chcianym od początku. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: In vitro 25.07.08, 22:48 No i dokładnie. Wyczekanym dzieckiem a nie wpadą po pijaku czy efektem nieskutecznego NPR-u. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: In vitro 25.07.08, 23:05 Oczywiście że tak. Nie chce mi się czytać całego wątku, ale z długości wpisów mniemam, iż temat w społeczeństwie kontrowersyjny jest. A nad czym tu deliberować?? Powiedziałabym dziecku, nie wiem kiedy, wtedy kiedy by już kumało co się do niego mówi, przy okazji jakiejś rozmowy, może nad książeczką, w której są małe zajączki, a może na spacerowych długich poważnych rozmowach... Powiedziałabym na początek że mamusia i tatuś bardzo chcieli je mieć i nie mogli, więc poprosili o pomoc pana doktora. Wraz z upływem czasu ta lapidarna informacja byłaby pewnie rozbudowywana, w zależności od wieku dziecka i stopniem jego zainteresowania tematem. Myślę, że ważniejsze dla dziecka jest to, czy było chciane i oczekiwane, niż to, czy powstało po bożemu pod kołdrą, czy też z pomocą medycyny. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 23:28 Ale bzdura. Takie małe dziecko pochwaliłoby się w przedszkolu czy na podwórku, różne oszołomy by się dowiedziały i dziecko by wysłuchiwało później, że jest owocem grzesznych zabiegów. Niezależnie od tego co ja sama o tym myslę - najważniejsze jest dobro niczemu niewinnego dziecka i jego spokojne dorastanie. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: In vitro 25.07.08, 23:34 ale bzdura. Kto by temu dziecku mówił, że jest owocem grzesznych zabiegów? Jego koledzy z przedszkola? Jezus mario... rozmawiam ze swoim dzieckiem o wielu sprawach, bardziej i mniej intymnych. Ta sprawa byłaby po prostu kolejnym tematem do rozmowy. Nie zauważyłam do tej pory, żeby nasze intymne rozmowy były roznoszone przez moje dziecko po okolicy i w dodatku jeszcze wracały do niego bumerangiem załadowanym gównem Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 23:38 Oj, kolega powtórzy babci-moherowi i nieszczęście gotowe, bo juz wszyscy będą wiedzieli... Ludzie są bezmyślni i przez to wredni, a dziecku bedzie przykro i jeszcze w jakieś kompleksy wpadnie. A że to się jeszcze nigdy nie zdarzyło, to nie znaczy, że się nie zdarzy. Mnie tez jeszcze nigdy piorun nie trafił, ale to o niczym nie świadczy. Nie jestem piorunoodporna... Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: In vitro 25.07.08, 23:50 I dlatego uważasz, że lepiej jest dziecko okłamywać ?????? Żeby broń boże jakaś babcia - moher nie poczuła się urażona ja mam wychowywać swoje dziecko w kłamstwie ??????? czyli co ? - jak już tu ktoś napisał - zgodnie i jednym chórem mówimy, że dzieci są z kapusty? czy że bocian je przyniósł ? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 23:54 Gdzie ja mówię o kłamstwie? Twierdzę, że nie należy o tym mówić, a to różnica. Po co samemu wyciągać takie delikatne sprawy? Z jakiej kapusty? Czy ja coś takiego gdzieś powiedziałam? Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: In vitro 25.07.08, 23:58 wobbler napisała: > Gdzie ja mówię o kłamstwie? Twierdzę, że nie należy o tym mówić, a to różnica. Ale hipokryzja! A jak dziecko, nastolatek a potem dorosły człowiek nie wie, że począł się dzięki in vitro i jest przekonane, że "po bożemu" to nie jest w błędzie? nie żyje w kłamstwie? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 26.07.08, 00:09 Bredzisz dziecko. Przemilczenie to nie jest kłamstwo. Nie ma obowiązku uszczęśliwiania kogoś na siłę szczegółami technicznymi poczęcia. Ta niewiedza nie robi nikomu nikomu krzywdy. Powiem Ci, że wiem bardzo dużo o zyciu niektórych moich znajomych. Gdybym tak każdemu powiedziała prawdę, w dodatku nie pytana, to wyniknęła by z tego masa nieszczęść. Uważasz, że jestem hipokrytką, bo w imię - w Twoim pojęciu prawdy - nie rozbijam małzeństw, albo nie opowiadam dziecku jak za młodu jego matka się prowadziła? A jeszcze wiem, kto czyim ojcem nie jest, choć myśli, że jest. O tym tez mam mówić, bo ktoś na forum hipokryzje mi zarzuci? Puknij sie w głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: In vitro 26.07.08, 11:52 wobbler napisała: > Przemilczenie to nie jest kłamstwo. Ależ jest w tym wypadku, bo przemilczając sugerujesz nieprawdę. > Ta niewiedza nie robi nikomu nikomu krzywdy. Ta wiedza też krzywdy nikomu nie zrobi. Lepiej, żeby dziecko dowiedziało się o tym od rodziców, niż w pierwszej kolejności usłyszało od innych osób, jakie to straszne jest in vitro. > Powiem Ci, że wiem bardzo dużo o zyciu niektórych moich znajomych. Gdybym tak > każdemu powiedziała prawdę, w dodatku nie pytana, to wyniknęła by z tego masa > nieszczęść. I milcz dalej, bo to nie twoja najbliższa rodzina i nie twoja sprawa. Zresztą, jak piszesz, są to negatywne rzeczy o tych osobach. A - jak być może po 170 postach zauważyłaś, nie wszyscy uważają, że in vitro jest powodem do wstydu i milczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: In vitro 25.07.08, 23:51 opowiadasz jakieś bajki. Nawet jeśli jakieś dziecko tak bardzo zafascynuje fakt, że jego kolega z przedszkola urodził się bo pan doktor pomógł i przekaże tą informację dalej, to: pan doktor pomaga przy każdych narodzinach, więc babcia moher nie zrozumie. A jeśli okaże się tak bystra że zrozumie i zacznie szczuć swojego wnuczka który będzie szczuł moje dziecko, od tego jesteśmy my - rodzice, żeby wytłumaczyć mu to i uodpornić na poglądy ciemnoty. A z drugiej strony - wyobraź sobie że poczynasz córkę metodą in vitro, w przyszłości ona ma problemy z płodnością. Mówisz jej, że sama również jest poczęta metodą in vitro. A jeśli będzie miała do ciebie pretensję, że nie powiedziałaś jej wcześniej? Że ukrywałaś to, tak jakby była to sprawa wstydliwa? A ona sama stoi teraz przed taką decyzją. I nagle widzi, że może to jest złe, skoro nawet jej rodzice jej nie powiedzieli? Może odjechałam daleko w swoich fantazjach, ale myślę, że nie dalej od ciebie Wobbler. Właśnie dzięki takiemu sposobowi myślenia jak twój jest z tym problem. Podczytałam teraz trochę ten wątek i podpiszę się pod niektórymi babkami: moje młodsze dzieci dowiedzą się kiedyś że przyszły na świat jako wcześniaki, przez cięcie cesarskie i były podtrzymywane przy życiu dzięki postępowi medycyny. Gdybym miała dziecko z probówki, dzowiedziałoby się tego również i ani w jednym ani w drugim przypadku nie widziałabym w tym NIC SZCZEGÓLNEGO. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: In vitro 25.07.08, 23:35 A skąd niby inne dzieci w przedszkolu miałyby poglądy oszołomów? Od rodziców chyba ? Może więc czas uświadomić niektórych dorosłych - czy naprawdę grzesznym zabiegiem jest in vitro, ale zapłodnienie w wyniku gwałtu to dar boży ? Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 25.07.08, 23:47 Nie planujemy tu kampanii na rzecz in vitro, tylko rozważamy ewentualne konsekwencje jakie mogą wyniknąć z rozpowszechnienia takiej informacji. Odpowiedz Link Zgłoś
minerallna Re: In vitro 26.07.08, 01:30 Z całej dyskusji na ten temat+ to co wiem:od dobrych znajomych i rodziny którzy mają za sobą in vitro czy adopcję lub całkowita rezygnację z potomstwa moje wnioski wyglądają tak: 1.powiedzieć małemu dziecku jak "powstają" dzieci,szczegóły czyli INV zostawić na później,do takich informacji dziecko musi dojrzeć 2.in vitro to nie jest metodą leczenia,choćby nie wiadomo jak to podciągać.To technika brzydko nazywana "wspomagania rozrodu" 3.dyskusja jak zwykle jest przelewaniem z pustego w pełne i na odwrót. 4.jak widać na forum,z KK to jakoś emamom w wiekszości nie po drodze.Po co te wyciąganie zaściankowego katolicyzmu? To by było na tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 26.07.08, 08:12 Bo jak komuś brakuje merytorycznych argumentów, to zawsze może Wobbler wyzwać od mohera, ciemnoty i zaścianka. I wydaje się jednej z drugą, że wielkie z nich, światłe europejki, a jakie tolerancyjne - ho ho ho! Nawet nie widzą, że przestały dyskutować z poglądem i po prostacku jadą ad personam. Tylko, że mi ich opinia jest całkowicie obojętna, bo się swojej wiary w Boga nie wstydzę. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 26.07.08, 08:27 > Tylko, że mi ich opinia jest całkowicie obojętna, bo się swojej wiary w Boga ni > e > wstydzę. Coraz częściej wychodzę z założenia ze KK pogłębia tylko antagonizmy miedzy ludźmi. Piszesz o cierpieniu dziecka a ja mówię cierpienia nie będzie dopóki mu jakaś życzliwa ciotka nie zacznie tłumaczyć że in vitro jest złe. Dlatego nie trzeba robić z tego tajemnicy ale i złej sensacji. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 26.07.08, 08:33 kobieto, nie podałaś ani jednego racjonalnego argumentu w tej dyskusji zacięłaś się na hasłach "dobro dziecka" i "niebiogiczny ojciec" i ani w te ani wewte wycofałaś się ze zjawiska wybrakowania, więc za kija logiki nie ma w Twoim przekonaniu, że dziecka szoku dozna po informacji, że jest z in vitro innych niż anonimowy dawca spermy przypadków IVF też rozważać nie chcesz, więc weź łaskawie swą religią się nie zasłaniaj, bo póki co to w mniejszości ale umysłowej, nie wyznaniowej w tym wątku jesteś Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 26.07.08, 08:52 Ale bzdury wygadujesz. Nigdzie nie zasłaniam się wiarą. Nawet nie wspominam i celowo unikam katolickiego poglądu na in vitro, bo to w tym miejscu nie ma nic do rzeczy. Dziecko już jest, żyje i metoda jego poczęcia się nie liczy. Dyskutujemy tylko i wyłącznie o tym, czy powinno poznać prawdę, czy tez lepiej dla niego, zeby nie wiedziało. Musisz być bardzo wierząca, bo Kościół, Wiarę i Boga widzisz nawet tam gdzie w ogóle się o nich nie wspomina. To budujące. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: In vitro 26.07.08, 08:56 To wytłumacz mi czemu dziecko ma się źle czuć ze świadomością w jaki sposób zostało poczęte? Bez całej otoczki katolickiej wytłumacz. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 26.07.08, 08:56 pięknie no to jeszcze raz przypomnij mi skąd ten szok się weźmie u dziecka pojęcie wybrakowania, przypominam, zostało odrzucone a dla ułatwienia argumentacji przyjmijmy, że rodzice są w absolutnie biologiczni Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 26.07.08, 09:42 A to ci pech, chyba wszystkie argumenty padły. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 26.07.08, 09:57 Tez mi złośliwość... Nic nie padło, jeżeli któreś z rodziców nie jest biologiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: In vitro 26.07.08, 11:03 No, ale oboje są. Natomiast Ty, z właściwym sobie wdziękiem, poczyniłaś jakieś abstrakcyjne założenia i jadąc na nich gorączkujesz się przez jakieś 180 postów, nic właściwie nie wiedząc. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: In vitro 26.07.08, 09:56 Ja właśnie przyjęłam, że ojciec nie jest biologiczny. A jeżeli są, to nie ma żadnego problemu. Nawet Kościół sie skłania do akceptacji tego rodzaju in vitro. Mniejsza o szczegóły, żeby nie było, że zasłaniam się wiarą. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 26.07.08, 10:01 olaboga to cały wątek na to się przydał, że przyznałaś, że de facto problemu nie ma gdy sperma jest ojcowska, tak? czyli podsumowując, dziecku o in vitro mówić nie wolno tylko w przypadku, gdy nosi geny anonimowego dawcy? i to tylko i wyłącznie info o tym, że ojciec nie jest prawdziwym ojcem takie traumogenne skutki w młodym umyśle wywołuje? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: In vitro 26.07.08, 10:05 i to tylko i wyłącznie info o tym, że ojciec nie jest prawdziwym ojcem takie traumogenne skutki w młodym umyśle wywołuje? Nom. Moje oba mają zagwarantowaną dożywotnią traumę, nie wiem, ile wydam na psychiatrę... To imho najlepszy argument za tym, aby nie robić z tego wielkiego halo, informować dość wcześnie, aby dziecko przyjęło to w sposob naturalny. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: In vitro 26.07.08, 08:28 > Po co te wyciąganie zaściankowego katolicyzmu? bo to właśnie katolickie podejście do in vitro stoi za wobblerowymi zasłonami dymnymi o "dobru dziecka" Odpowiedz Link Zgłoś