Dodaj do ulubionych

Dzieci w sklepie........

08.08.08, 11:35
Dziś juz mną wstrząsnęło, dlatego proszę o wyjaśnienie, dlaczego
rodzice uważają ,że 2-3-4 letnie dzieci mogą robić w sklepie co
chcą.Pracuje w sklepie specjalistycznym z dośc drogim sprzętem,
obsługa każdego klienta nie zajmuje 1min tylko z 10 min.Przychodzą
oboje rodzice z dzieckiem, dziecko biega krzyczy w sklepie tak,że
nie słyszę swoich myśli,dotyka wszystkiego czego sie da, ja na to
wszystko tylko patrzę z przerażniem, wchodzi na krzesła i kręci się
jak na karuzeli-rodzice bez reakcji.Dopiero moje kolejne upomnienie
oraz informacja do rodziców ,że to nie jest jednak plac zabaw(z
uśmiechem oczywiście)powoduje,że zwracają uwagę na dziecko. Nie
wiem,czy się obrażą "na sklep", ale w koncu chyba mam prawo do
normalnych warunków pracy, do zwrócenia uwagi a nie biernego
patrzenia na inwazję kochych maleństw (rysowanie paneli kamieniami,
dotykanie sprzetu rączkami które własnie zjadły frytki).Mam dziecko
i wiem co może robić, a na co ja pozwalam.W ciągu trzech ostatnich
dni to 6 zdarzenie, moze dlatego mam serdecznie dosc dzieci w
sklepie.
Obserwuj wątek
    • wawrzyniecpruski Re: Dzieci w sklepie........ 08.08.08, 11:39
      Przecież to rodzice są winni a nie dzieci. Rodzice zostali zaś
      wychowanie przez swoich rodziców i koło sie zamyka. Mentalnośc taka
      sama: moje dziecko jest boskie, klękajcie narody...
      Najlepiej będzie jak uprzedzisz rodziców, ze za szkody spowodowane
      przez dziecko będą musieli zapłacić. No, albo kupić "macany" towar
      wink)
      • gryzelda71 Re: Dzieci w sklepie........ 08.08.08, 11:59
        wawrzyniecpruski napisał:

        > Przecież to rodzice są winni a nie dzieci. Rodzice zostali zaś
        > wychowanie przez swoich rodziców i koło sie zamyka.

        O nieprawda.Zwykle rodzice,co zlewają zachowanie własnych pociech sami nie
        mieli aż takiego luzu.
        • vernalis1 Re: Dzieci w sklepie........ 08.08.08, 12:04
          ja pracuje w aptece - i ten sam problem/spostrzezenie; mamy koncik
          dla dzieci (klocki, rysowanki, ksiązeczki)- spokojnie moge policzyc
          na palcach ile dzieci wraz z rodzicem zajelo sie soba w konciku, a
          ile ganialo jak opetane. kran z gorąca woda w dystrybutorze(stoi
          taki dla pacjentów) jest zablokowany, grzanie wylączone - no bo
          jakby taki "ciekawski" sie poparzyl-to czyja bylaby wina? rodzica
          czy personelu.. obstawiam personel uncertain
          • vernalis1 kącik mialo byc :) - upal daje się we znaki n/t 08.08.08, 12:05
    • drie Re: Dzieci w sklepie........ 08.08.08, 12:20
      Wspolczuje Ci. I sie calkowicie zgadzam.

      Ostatnio kupowalam bluzke z sklepie. Mialam wesele i bardzo malo
      czasu. Weszla mama z corka lat okolo 6 jedzaca frtyki z keczupem
      zmieszanym z majonezem. Zdecydowana na zakup polozylam bluzke na
      ladzie i przegladalam jeszcze inne rzeczy. Ekspedientka obslugiwala
      mame. Dziewczynka podeszla i przeciagnela reka po bluzce. Tlusta
      reka w sosach. To byla ostatnia sztuka w tym rozmiarze. Jak sie
      okazalo dziecko przejechalo po jeszcze kilku wiszacych ubraniach.
      Najlepsza byla mamy reakcja. Nie "przepraszam" tylko: dziecko
      widzialo jak pani sprawdza miekkosc materialu i tez chcialo
      zobaczyc.

      Czyli moja wina. Nie wiem jak sie skonczylo to. Zostawilam obie
      panie wchodzace na coraz to wyzsze tony. Mam nadzieje, ze musiala
      zaplacic za wszystkie zniszczone rzeczy. Rozumiem, ze czasem sie
      zdarza, bo to dziecko. Ale po to jestes rodzicem, by wychowac
      dziecko, a nie drugiego klienta w sklepie obarczac wina.
    • deodyma Re: a moze jakas informacja na kartce dla rodzicow 08.08.08, 12:39
      ze za szkody wyrzadzone w sklepie przez dzieci, odpowiadaja rodzice?
      moze wtedy beda bardziej uwazac i zwracac uwage na to, co robia ich
      pociechy?
    • deela Re: Dzieci w sklepie........ 08.08.08, 12:50
      to chyba wina rodzicow a nie dzieci?
      • betty_julcia Tiaaaaa 08.08.08, 13:10
        niech taki sklep wywiesi informację że za rzeczy
        dotknięte/naruszone/zniszczone przez dziecko rodzic musi zapłacić od
        razu zostanie uznany za sklep nieprzyjazny dzieciomsmile

        Ale zgadzam się z autorką postu, że rodzice często nie znają granic
        i nawet nie próbują dziecka upomnieć. Już nie mówiąc o przypadku z
        frytkami bo to już głupota a nie niedopatrzenie matki...
    • lubie.gazete Re: Dzieci w sklepie........ 08.08.08, 16:21
      W widoczny miejscu ustawić tabliczkę "Mamom z dziećmi do lat 5 dziękujemy".
      • purpurowa_komnata Re: Dzieci w sklepie........ 08.08.08, 19:47
        Trollom również...
    • jodi20l Manufaktura 08.08.08, 17:00
      Tam to jest dopiero konflikt interesów.
      Trafiłam na wyprzedaże, w głębokim wózku dziecko 10 mies. Wchodzę do sklepów
      tylko z odzieżą dziecięcą i co widzę?? Z wózkiem mogę zwiedzić tylko to co przy
      oknach, dalej nie wjadę (wózek nie mieści się między wieszakami). Oglądam to co
      przy oknach, ale wszystko w zasięgu ręki dziecka. Mam wybór: oglądać ciuchy z
      dzieciakiem na ręku albo drzwi. Wychodzę.
      Weszłam jeszcze do kilku innych sklepów z odzieżą dziecięcą, wszędzie dokładnie
      to samo.
      • kropkacom Re: Manufaktura 08.08.08, 18:28
        Moim dzieciom zdarzało się biegać po sklepie (zaraz oberwęsmile ale nigdy nie
        trwało to długo no i nie pozwalałam nic dotykać. Staram się pacyfikować szybko.
        W każdym sklepie gdzie jest kącik dziecięcy maluchy (nie tylko moje ale
        wszystkie) grzecznie siedzą i się bawią. I te sklepy preferuje.
      • pinezka82 Re: Manufaktura 08.08.08, 22:14
        Jak zmieściłaś 10-miesięczne dziecko do głębokiego wózka?! Na siedząco je tam
        wozisz?
        Ja byłam raz, jeden jedyny z wózkiem w sklepie. Największy empik w mieście,
        weszłam, ale nie mogłam zawrócić i wyjść, nikt na mnie zwrócił uwagi,
        informacji, że do sklepu z wózkami nie wchodzić nie było. Miejsca między
        regałami na styk, a kącik z literaturą dziecięcą na samym końcu sklepu... Skutek
        taki, że co mogę kupuję przez neta smile
        • betty_julcia Kurcze, dziewczyny 08.08.08, 22:18
          to gdzie wy chodzicie do tych sklepów??? We Wrocławiu chyba mamy
          inne. Córkę woziłam w gondoli nawet jak miała 1,5 roku bo było nam
          najwygodniej. Mieściłam sie z nią wszędzie i zwiedzałam
          najróżniejsze sklepy. Przez 5 lat niezmiennie chadzam z jakimś
          wózkiem, jak przestałam córę wozić to teraz woze synka i nigdy nie
          zdażyło mi się mieć problem z poruszaniem sie w sklepie. Hmm, a może
          nie zauwazylam ze mam problem... Bo ja raczej z tych co nie miewają
          problemówsmile
          • hanalui Re: Kurcze, dziewczyny 09.08.08, 01:03
            betty_julcia napisała:
            > Córkę woziłam w gondoli nawet jak miała 1,5 roku bo było nam
            > najwygodniej.

            Zartujesz surprised? Po pierwsze kolumbryna taka gondola, po
            drugie...dziecko chyba jakas niemota ze tam w ogole chcialoby
            siedziec. O bezpieczenstwie nie wspomne
            • jodi20l Re: Kurcze, dziewczyny 09.08.08, 10:08
              do pinezki:nasz wózek ma podnoszone oparcie i opuszczany podnóżek, więc można
              zrobić z niego spacerówkę.

              Do betty julcia: pisałam, że byłam w manufakturze w mieście Łodzi. Nie będę
              wymieniać sklepów, do których wchodziłam a jestem pewna, że wszystkie matki
              przynajmniej o nich słyszały a w większości pewnie były. Poważnie w manu z
              wózkiem zakupów się nie zrobi. Między wieszakami trzeba przechodzić bokiem.
              Mało jest sklepów przyjaznych rodzicom. Takie sklepy można omijać ale nie mogę
              pojąć tych sklepów z odzieżą dziecięcą, po prostu głupota i bezmyślność.
              • kropkacom Re: Kurcze, dziewczyny 09.08.08, 10:11
                > Takie sklepy można omijać ale nie mogę
                > pojąć tych sklepów z odzieżą dziecięcą, po prostu głupota i bezmyślność.

                Dziwne to. Aż taka koniunktura dobra żeby nie trzeba dbać o klienta? A matka to
                dobry klient bo na dziecko potrafi dużo wydać smile
                • jodi20l Re: Kurcze, dziewczyny 09.08.08, 10:23
                  A matka to
                  > dobry klient bo na dziecko potrafi dużo wydać smile

                  Właśnie, a ja tyle szmatek chciałam kupić. A kupiłam tylko 2 pierdółki i to
                  tylko dlatego, że:
                  a)weszłam głębiej do sklepu z wózkiem,
                  b) na tyle głęboko, że mogłam coś wybrać i bez problemu dostać się do kasy
                  Na całą manufakturę 1 taki sklep
        • coronella Re: Manufaktura 11.08.08, 21:07
          hmm, dziwne, ja mieszkam koło Manu.. i chodziłam tam z jednym wózkiem, z dwoma wózkami, i w żadnym sklepie nie miałam najmniejszego problemu. A, przepraszam, w jednym- 5-10-15. Ale taka specyfika tego sklepu, gdziekolwiek by on był.
    • marghe_72 Re: Dzieci w sklepie........ 08.08.08, 23:45
      magdaaa73 napisała:

      > Dziś juz mną wstrząsnęło, dlatego proszę o wyjaśnienie, dlaczego
      > rodzice uważają ,że 2-3-4 letnie dzieci mogą robić w sklepie co
      > chcą.

      nie wyjaśnię, bo nie mam pojęcia.
    • soemi Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 00:11
      Zgadzam się z Tobą, że obowiązują pewne granice i to do rodziców należy ich
      wytyczenie. Mnie wiele razy drażni brak reakcji ze strony rodziców na zachowania
      swoich dzieci, mam 5 letnią córkę i rozumiem, że ona też ma potrzebę zobaczenia
      czy dotknięcia czegoś w sklepie, jest żywiołwym dzieckiem jednak przedstawiam
      jej pewne zasady jakimi się kierujemy. Głównie to wina rodziców, którzy uważają
      ze "klient nasz pan" i nie potrafią sobie poradzić z własnym dzieckiem!!!
    • asia06 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 03:15
      Dziecki w sklepie nie mogą niszczyć towarów. Tak samo jak i dorośli,
      tak samo jak i wszędzie indziej nie można niczego niszczyć. Właśnie
      przez takie sprzedawczynie, jak ty, niecierpię polskich sklepów.
      Mieszkam od 5 lat w Stanch Zjednoczonych, mam córke 3-letnią.
      Oglądała mnóstwo zabawek w tym czasie, innych rzeczy też. Niczego
      nie zniszczyła. Nigdy nie trafiłam na jakąkolwiek uwagę ze strony
      obsługi zarówno w małych, jak i w dużych sklepach. W Polsce ze trzy
      razy usłyszałam, żeby dziecko zabawki nie dotykało nim jeszcze ją do
      ręki wzięło. Doskonały sposób na odstraszenie klienta. I to jeden z
      argumentów, który przemawia za tym, żeby jednak do tej Polski nie
      wracać.
      • beata985 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:00
        a dlaczegoż to ich tak nie cierpisz?? sama piszesz, ze towaru
        zniszczyc nie mozna, nie widzisz róznicy miedzy dotykaniem a
        dotykaniem?? kidy dziecko ciekawe wszystkiego dotyka ok ale kiedy to
        samo dziecko dotyka rączkami usmarowanymi tłuszczem i ketchupem to
        juz nie jest ok. a taka sytuacja miała tu miejsce. dziecko
        zniszczyło towar i to nie jedną sztukę.
        przypuszczam, ze w tych Twoich Stanach Zjednoczonych tez by Ci
        zwrócono uwagę i za towar zapłacic bys musiała.
        • asia06 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:10
          > przypuszczam, ze w tych Twoich Stanach Zjednoczonych tez by Ci
          > zwrócono uwagę i za towar zapłacic bys musiała.

          Wyobraź sobie, że nie. Sama wywaliłam paczkę truskawek i rozbiłam
          dwa słoiki z czymś tam. Nikt mi za towar płacić nie kazał.

          Przy mnie jakieś dziecko zasikało podłogę w sklepie (wykładzina,
          mały sklep), a sprzedawczyni ze szmatą przybiegła i zamiast
          opierdzielu pomogła się zająć matce płaczącym maluchem, zaopiekowała
          się nim, gdy matka poszła po przebranie. I to z serdecznym uśmiechem
          na twarzy.

          Przy mnie dziecko w sklepie rozwaliło aparat fotograficzny.
          sprzedawca widział, matka za nic płacić nie musiała, nikt też jej
          nie pouczał, jak ma dziecka pilnować.
          • gryzelda71 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:48
            asia06 napisała:
            > Przy mnie dziecko w sklepie rozwaliło aparat fotograficzny.
            > sprzedawca widział, matka za nic płacić nie musiała, nikt też jej
            > nie pouczał, jak ma dziecka pilnować.

            Jednak te stany to raj na ziemi....
            • asia06 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 17:47
              Nie, nie jest to raj. Wiele mi się nie podoba. Ale ludzie są
              sympatyczni i nie zakładją, że inny specjalnie na złość robi. Nie
              awanturuja się, przynajmniej publicznie. Dbają o cudze i o wspólne.
              • gryzelda71 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 17:48
                asia06 napisała:
                Dbają o cudze i o wspólne.

                Rozumiem,ze matka sama zaproponowała pokrycie szkódsmile
                • michalina7 Towar w sklepie jest po prostu ubezpieczony i tyle 13.08.08, 21:54
        • asia06 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:21
          > a dlaczegoż to ich tak nie cierpisz??

          Napisałam to jak wół w swoim poście.
          • sanna.i Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 12:20
            Wspolczuje wlascicielom sklepów w USA wobec tego.
      • magdaaa73 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:01
        Kobieto, czytaj ze zrozumieniem-nie piszę o sklepie z zabawkami ale
        ze sprzętem -np.kamerze za 2599zł , którą dzecko chce koniecznie
        ściągnąć,a że nie jest na wysokości jego dłoni wspina się po
        meblachsmileI o rodzicach, którzy widocznie zamiast spacer w parku
        preferują spacer po sklepach(to ostatnie moje spostrzeżenie), bo
        skoro trzeci dzien pod rząd własnie rodzice z taki
        jednym "cudownym " dzieckiem oglądają sklep-nie towar,dziecko
        wczoraj wreszcie spadło z wysokiego krzesła , na którym nie powinno
        być.Jeśli zorobiłoby coś sobie-jak myślisz odpowie rodzic czy
        sprzedawca-sklep, a za zniszczony(niedopilnowany) towar kto zapłaci?
        Też mam trzyletnie dziecko i ono wie co mu wolno a co nie.Tu akurat
        jeśli chodzi o wytyczanie granic dla dziecka Polska góruje nad
        innymi krajami, ale "wzorce" z zachodu,że dziecko to tez człowiek i
        wolno mu wszystko powodują własnie takie zachowanie.
        • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:03
          > jeśli chodzi o wytyczanie granic dla dziecka Polska góruje nad
          > innymi krajami, ale "wzorce" z zachodu,że dziecko to tez człowiek i
          > wolno mu wszystko powodują własnie takie zachowanie.

          A dziecko to nie człowiek?
          • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:08
            A moim zdaniem wystarczy zwrócić niefrasobliwemu klientowi grzecznie uwagę i
            zapewniam podziała.
            • dlania Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:09
              Jak to kto zapłaci za zniszczony towar? - rodzice! Z czym jest problem? nawet na
              klatkach schodowych kiedys wywiedzano informacje, że "za szkody wyrzadzone przez
              dzieci , odpowiedzialni sa rodzice"wink
            • magdaaa73 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:20
              Owszem ,dziecko jak najbardziej jest człowiekiem,ale małym, które
              czasem nie zdaje sobie sprawy ze skutków swojego działania, od tego
              są rodzice.Staram się z uśmiechem poprosić rodziców o zwrócenie
              uwagi, zrobię to raz , potem drugi,ale za trzecim to już chyba
              przesada, bo pomyślą,że się czepiam i czego wogóle chcę od dziecka.A
              co do płatności za zniszczenia...echh życie.
            • babcia47 Re: Dzieci w sklepie........ 11.08.08, 20:02
              zwróciłam kiedyś grzecznie uwagę rodzicom dziecka(na oko 2-3 lata),
              które wspinało się po półce z drogimi piwami, że będą musieli
              zapłacic za stłuczki, jezeli dziecko cos zrzuci, regał już drzał,
              butelki dźwięczały..efektem była nieziemska awantura i telefon ze
              skargą do własciciela sklepu, że niby "jak ja śmiałam"..no i
              oczywiscie komentarz, ze za nic nie mieli zamiary płacić, bo butelki
              nie maja prawa spaść..no nie mają! pod warunkiem, że regał nie jest
              traktowany jak drabinka na placu zabaw..ja sama na zmianie, za
              boksem kasowym w sklepie samoobsługowym..za stłuczki musiałabym
              oczywiscie zapłacić
        • dlania Madziaaa 09.08.08, 10:12
          Zarzucanie komuś czytania bez zrozumienia jest na ematce demode, passe i w ogole
          nicht gut. Musisz częściej u nas bywaćwink
          • dlania sory, magdaaa miało być;-) 09.08.08, 10:13
            Tpo tak z przyzwyczajeniawink
            • magdaaa73 Re: sory, magdaaa miało być;-) 09.08.08, 10:16
              smile) czytanie ze zrozumieniem to czasem trudna rzecz, ale niech
              będzie, wycofuję zwrot, przepraszam za jego użyciesmile
              • dlania Re: sory, magdaaa miało być;-) 09.08.08, 10:22
                Nic sie nie martw, na topie jest wiele innych obelg, zarzutów i wyzwiskwink
                O, ten wątek ci polecam:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=72938726&wv.x=1&s=0
                wink
                • magdaaa73 Re: sory, magdaaa miało być;-) 09.08.08, 10:31
                  rewelacjasmile))dzieki-juz nic nie tłumaczę więcej
        • asia06 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:20
          > Oglądała mnóstwo zabawek w tym czasie, innych rzeczy też. Niczego
          > nie zniszczyła.

          Jeśli więc dobrze przecztasz, zauważysz, że nie tylko o zabawkach
          piszę.

          > I o rodzicach, którzy widocznie zamiast spacer w parku
          > preferują spacer po sklepach(to ostatnie moje spostrzeżenie), bo
          > skoro trzeci dzien pod rząd własnie rodzice z taki
          > jednym "cudownym " dzieckiem oglądają sklep

          A jakieś prawo im tego zabrania?

          > Jeśli zorobiłoby coś sobie-jak myślisz odpowie rodzic czy
          > sprzedawca-sklep.

          Rodzice. Opieka nad dzieckie to ich biznes, a nie sprzedawcy.

          > a za zniszczony(niedopilnowany) towar kto zapłaci?

          Powinni rodzice, ale zniszczenie towaru to też niestety ryzyko
          sprzedawcy, jeśli sprzedawcy na ryzyko nie stac, powinien towar
          odpowiednio zabezpieczyć. Zawsze mniejsze prawdopodobieństo
          dotykania przez te cudowne, jak to ujęłaś, dzieci.

          > że dziecko to tez człowiek

          A niby kto? Zwierzak? Przedmiot? Otóz człowiek i klient.


          >i wolno mu wszystko

          Nie, nie wolno mu wszystkiego, ale akurat kazdy może towar
          pooglądać, jeśli jest wystawiony na półkach w zasięgu ręki klienta.
          Poza ty, dorosłemu człowiekowi też wszystkiego nie wolno.

          > Też mam trzyletnie dziecko i ono wie co mu wolno a co nie.

          Każde dziecko wie, co mu wolno. Tylko każdy rodzic inaczej widzi to,
          co wolno.


        • mathiola Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:24
          "wzorce" z zachodu,że dziecko to tez człowiek i
          wolno mu wszystko

          bo dziecko to też człowiek. Tylko nie znam ani jednego człowieka
          któremu wszystko wolno.
          • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:33
            > bo dziecko to też człowiek. Tylko nie znam ani jednego człowieka
            > któremu wszystko wolno.

            A ja nie znam dziecka któremu wolno wszystko.

            Sklep to miejsce gdzie niestety wszystko zależy od klienta. Nie ma klientów nie
            ma sklepu. A ludzie są rożni po obu stronach lady. Tylko że to sprawa
            właściciela czy sprzedawcy zrobić tak żeby klient kupił i było jak najmniej strat.
            • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:42
              > A ja nie znam dziecka któremu wolno wszystko.

              Mogę Ci przedstawić kilka takich egzemplarzy. Jednemu musiałam wyjąć z ręki
              kija, żeby nie postrącał towaru z półek i nie powybijał oczu klientom, bo
              mamunia nie była uprzejma zareagować na wyczyny pociechy.

              > Sklep to miejsce gdzie niestety wszystko zależy od klienta.

              Czyli można być chamem, zachowywać się jak troglodyta, a potem napisać skargę na
              sprzedawcę, że był niegrzeczny, bo śmiał zwrócić uwagę - bo i takie rzeczy się
              widywało...?
              • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:47
                > Czyli można być chamem, zachowywać się jak troglodyta,

                Nie. Tylko że ludzi nie nauczysz kultury a stracisz najwyżej klienta. Nie
                popieram chamstwa ale to fakt.

                W moim mieście coraz więcej sklepów robi mini kąciki dla dzieci i naprawdę nie
                ma problemu. Nie trzeba na to dużo miejsca.
                • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 11:28
                  > Nie. Tylko że ludzi nie nauczysz kultury a stracisz najwyżej klienta. Nie
                  > popieram chamstwa ale to fakt.

                  Wiesz, w sieciówce utrata pojedynczego klienta to znikomy problem. Z małymi
                  sklepami jest gorzej, ale z drugiej strony nie widzę powodu, aby znosić klienta,
                  który realizuje się w sklepie emocjonalnie. W mojej rodzinie jest typ, który
                  wręcz czyha na najdrobniejsze potknięcia sprzedawców, a potem robi awanturę,
                  skarży się ustnie i na piśmie i trzaska drzwiami. Widać, że nie o zakupy chodzi,
                  więc takiego można spokojnie wynieść ze sklepu niczym Skrzetuski Czaplińskiego,
                  przez zamknięte drzwi.

                  > W moim mieście coraz więcej sklepów robi mini kąciki dla dzieci i naprawdę nie
                  > ma problemu.

                  Ależ ja też nie widzę problemu i uważam, że to świetne rozwiązanie, pod
                  warunkiem, że w ogóle jest na taki kącik miejsce, bo z tym różnie bywa (w
                  sklepie, w którym rozegrała się historia z kijkiem, nie dałoby się wcisnąć nawet
                  stolika z krzesełkiem), że jest sens taki kącik robić i że dziecko będzie w nim
                  siedziało (a to różnie bywa). Zresztą kto ma pilnować tego, żeby siedziało? Albo
                  sklep wynajmie dodatkową osobę do tego celu, albo rodzic sam musi zaganiać
                  potomka do owego kącika i pilnować, żeby siedział.
                  Kącik jest niezłym rozwiązaniem, ale nie pozbawionym wad.
                  • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 12:30
                    > nie widzę powodu, aby znosić klienta

                    A ja widzę powód. Zbyt wiele zamykanych sklepów z braku klienteli widziałam w
                    moim stutysięcznym mieście aby mieć inne zdanie.

                    > Kącik jest niezłym rozwiązaniem, ale nie pozbawionym wad.

                    Lepiej zrobić coś niż nic.
                    • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 12:58
                      Ależ ja Ci nie każę zmieniać zdania. Natomiast nie chce mi się wierzyć, żeby
                      zwrócenie uwagi chamskiemu klientowi spowodowało bankructwo i upadek sklepu.
                      • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 13:06
                        > zwrócenie uwagi chamskiemu klientowi spowodowało bankructwo i upadek sklepu.

                        Jak trzeba zwrócić uwagę to niestety trzeba. Cały czas chodzi mi o to że sklep
                        powinien być taki żeby tych interwencji nie musiało być. I to nie dlatego że
                        klienci nagle sporządnieją ale dlatego że będzie kącik dla dzieci, droższe
                        towary będą wyżej w gablotach itd. Można też na przykład wywiesić kartkę
                        "dzieciom wstęp wzbroniony" ale wtedy straci się jakiś procent klientów.
                        • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 13:21
                          W małych miastach każdy klient jest na wagę złota. Każdy zadowolony oczywiście smile
                        • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 13:22
                          Ależ oczywiście, że należy sklep projektować z głową. Tylko, tak jak wcześniej
                          napisałam, nie zawsze jest miejsce na kącik dla dzieci, to raz. Dwa - można
                          towar zamykać w gablotach, to doskonały pomysł, aczkolwiek niekoniecznie się
                          sprawdza w przypadku, dajmy na to, księgarni. W przypadku sprzętu RTV - jest to
                          do zrobienia.

                          Można też na przykład wywiesić kartkę
                          > "dzieciom wstęp wzbroniony" ale wtedy straci się jakiś procent klientów.

                          Można. Wyobrażam sobie jednak, jak mocno musi być zdesperowany właściciel
                          takiego sklepu. Kartki 'proszę nie wchodzić z wózkami' już wiszą, ostatnio
                          widziałam takową na drzwiach sklepu, w którym z trudem mieści się pięć osób,
                          lawirujących pomiędzy wieszakami.
                          Klient napędza koniunkturę, owszem, ale to nie zwalnia go od myślenia.
                          • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 13:32
                            W nowo otworzonej księgarni w której byłam ostatnio tez jest miejsce dla dzieci.

                            > Klient napędza koniunkturę, owszem, ale to nie zwalnia go od myślenia.

                            Oczywiście idealnie byłoby gdyby naród nagle sporządniał i nabrał ogłady. Ale to
                            niemożliwe.
                            • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 13:41
                              Nie chodzi o to, żeby się teraz licytować, kto gdzie był i co widział. Ja nie
                              kwestionuję Twoich doświadczeń, więc Ty nie kwestionuj moich.
                              Pisząc o księgarni raczej miałam na myśli zamykanie towaru w gablotach - chyba
                              trochę się to mija z celem, prawda?
                            • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 13:42
                              W interesie właściciela jest unikanie konfliktów z klientem. Ja nigdy nie chodzę
                              do sklepu gdzie nie czuje się dobrze, gdzie mnie źle obsłużono i tam gdzie każdy
                              mój ruch może spowodować jakieś szkody. A że często chodzę z dziećmi więc
                              wybieram te gdzie moje dziecko też szkody nie narobi. Niestety skończyły się
                              czasy maleńkich sklepików w których trzeba się przeciskać między wieszakami. I
                              takie sklepy giną najszybciej. Myślisz że dlaczego tak się dzieje?

                              PS. W Czechach urodziło się w dużo dzieci i matki traktowane są jak najlepszy
                              klient.
                              • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 13:55
                                > W interesie właściciela jest unikanie konfliktów z klientem. Ja nigdy nie chodz
                                > ę
                                > do sklepu gdzie nie czuje się dobrze, gdzie mnie źle obsłużono i tam gdzie każd
                                > y
                                > mój ruch może spowodować jakieś szkody.

                                TO są trzy różne rzeczy - źle obsłużona możesz zostać i w salonie, gdzie jest
                                nieomal pusto.

                                tam gdzie każd
                                > y
                                > mój ruch może spowodować jakieś szkody.

                                Nie Twój, tylko Twoich dzieci.

                                Niestety skończyły się
                                > czasy maleńkich sklepików w których trzeba się przeciskać między wieszakami.

                                Gdzie się skończyły? Bo w Warszawie jakoś im się nieźle wiedzie...

                                > PS. W Czechach urodziło się w dużo dzieci i matki traktowane są jak najlepszy
                                > klient

                                Dla mnie bomba. Ale czy to oznacza, że dziecko może zostać puszczone po sklepie
                                i dokonać dowolnych zniszczeń, a klient bezdzietny jest drugiej kategorii?
                                • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:05
                                  > Dla mnie bomba. Ale czy to oznacza, że dziecko może zostać puszczone po sklepie
                                  > i dokonać dowolnych zniszczeń, a klient bezdzietny jest drugiej kategorii?

                                  A gdzie to napisałam? Na razie to klient dzietny w Polsce jest klientem drugiej
                                  kategorii. Nie? Ile jest sklepów gdzie można wejść z dzieckiem czy wózkiem nie
                                  ściągając automatycznie na siebie uwagi obsługi? Bo wszystkie matki są
                                  nieopowiedzianymi krowami a ich dzieci rozpuszczonymi bachorami?

                                  > Nie Twój, tylko Twoich dzieci.

                                  Znam sklepy gdzie nawet mój każdy ruch grozi zawaleniem wieszaka z ciuchami. A
                                  moje dzieci jeszcze nic nie zniszczyły.
                                  • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:20
                                    No, wiesz, nieodpowiedzialnych krów w roli matek jest całkiem sporo, a dzieci
                                    tylko na tym cierpią, bo to im się obrywa, a nie ich rodzicom.
                                    A propos - dzisiaj taka krowa zastawiła przejście wózkiem dziecięcym, trójkołową
                                    landarą - na środku przejścia koło kas (nie, nie w małym osiedlowym sklepiku,
                                    tylko w supermarkecie), nie po prawej ani po lewej, chociaż było miejsce. Nie
                                    kwestionuję potrzeby robienia zakupów przez rodziców z dziećmi, ale wqrwia mnie
                                    brak wyobraźni i elementarnego procesu myślowego.

                                    > > Nie Twój, tylko Twoich dzieci.
                                    >
                                    > Znam sklepy gdzie nawet mój każdy ruch grozi zawaleniem wieszaka z ciuchami.

                                    A właściciel ma pójść kraść, względnie wziąć kolejny kredyt, żeby stać go było
                                    na większy metraż? Zresztą podobno małe sklepiki już padły...?

                                    A
                                    > moje dzieci jeszcze nic nie zniszczyły.

                                    A to, że Twoje dzieci niczego nie zniszczyły, to super, ale nie znaczy to, że
                                    inne dzieci też nie dokonały żadnych zniszczeń.

                                    W tym wszystkim nie chodzi mi o to, że ktoś nie ma prawa gdzieś wejść i że
                                    wszyscy są przeciwko wszystkim. Chodzi mi tylko o to, co napisałam w pierwszym
                                    akapicie tego postu - o myślenie, o elementarną logikę ("jeśli postawię wózek na
                                    środku przejścia, zatarasuję je"), o wyobraźnię. Dorosłych, oczywiście.
                                    • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:29
                                      > No, wiesz, nieodpowiedzialnych krów w roli matek jest całkiem sporo, a dzieci
                                      > tylko na tym cierpią, bo to im się obrywa, a nie ich rodzicom.

                                      A bezdzietne to krowami nie bywają również? Czy to tylko taka przypadłość przy
                                      dziecku? Znam masę zachowań mniej mądrych i bardziej głupich u ludzi bez
                                      przychówku. I co? Nic. Bo nie o to chodzi. Chodzi o to że często sklepikarz sam
                                      się prosi o zrzucenie wieszaka albo zakorkowanie sklepu.

                                      > A właściciel ma pójść kraść, względnie wziąć kolejny kredyt, żeby stać go było
                                      > na większy metraż? Zresztą podobno małe sklepiki już padły...?

                                      W moim mieście bywam dwa razy do roku i rotacja małych sklepików duża. Warszawka
                                      to warszawka. Inna kategoria miasta niż stutysięczna "metropolia".
                                      • vernalis1 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:33
                                        "...W moim mieście bywam dwa razy do roku i rotacja małych sklepików
                                        duża. Warszawka
                                        to warszawka. Inna kategoria miasta niż stutysięczna "metropolia"..."

                                        A.. to trzebabyło tak odrazu napisać, żeś "napływowa" Warszawianka -
                                        teraz to już wszystko jasne tongue_out
                                        • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:37
                                          > A.. to trzebabyło tak odrazu napisać, żeś "napływowa" Warszawianka -
                                          > teraz to już wszystko jasne tongue_out

                                          To do mnie? Nie mieszkam w Warszawie.
                                          • vernalis1 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:41
                                            sama napisałas:

                                            "...W moim mieście bywam dwa razy do roku i rotacja małych sklepików
                                            duża. Warszawka
                                            to warszawka. Inna kategoria miasta niż stutysięczna "metropolia"..."



                                            • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:43
                                              Nadal nie wiem skąd wniosek ze mieszkam w Warszawie.
                                      • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:34
                                        > A bezdzietne to krowami nie bywają również?

                                        Oczywiście, że tak. Tyle, że wątek dotyczy dzieci i ich zachowań.

                                        > W moim mieście bywam dwa razy do roku i rotacja małych sklepików duża. Warszawk
                                        > a
                                        > to warszawka. Inna kategoria miasta niż stutysięczna "metropolia".

                                        Ja się opieram na swoich obserwacjach, a konkretnie na obserwacji sklepików
                                        osiedlowych - wszystkie mają się znakomicie i dobrze prosperują (chociaż jeden
                                        ma obelżywą wywieszkę o wózkach), oprócz sklepów z badziewiem (różnych galerii
                                        prezentów czy podobnych). W małych miejscowościach, które też mam okazję
                                        obserwować, małe sklepiki padają nie dlatego, że mają metraż klatki dla chomika,
                                        tylko dlatego, że ludzie na większe zakupy jadą do pobliskiego dużego miasta, a
                                        na posterunku trwają niemal wyłącznie sklepy z tanią odzieżą.
                                        • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:38
                                          > tylko dlatego, że ludzie na większe zakupy jadą do pobliskiego dużego miasta, a
                                          > na posterunku trwają niemal wyłącznie sklepy z tanią odzieżą.

                                          A myślisz że czemu tam jadą?
                                          • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:45
                                            Bo taniej?
                                            • vernalis1 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:49
                                              ".. Bo taniej.."

                                              tia... to za ile i ile trzebabyłoby kupić, żeby wyjazd miał sens
                                              ekonomiczny biorąc pod uwagę przejazd (paliwo/bilet) i zakupy
                                              okołozakupowe -typu fast food dla dzieci itp.. To tak jak z
                                              wyjazdami do MediaMarkt czy Makro ludzi, którzy mają do pokonania
                                              100km czy więcej, jadą całą rodziną, na miejscu idą jeszce do
                                              Mcśmiecia czy KFC na "rodzinny obiad", a wszystko po to,żeby kupić
                                              np proszek Vizir w promocji- bo jest tańszy o 7zł niż na miejscu, w
                                              ich sklepie osiedlowym.... tak.. baardzo taniej
                                              • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:07
                                                Ja nie piszę o kupowaniu chleba i margaryny, maj dir.
                                                Pozwól, że jeszcze raz wyłuszczę sedno rzeczy:

                                                Argumentacja Kropki sprowadza się do tego, że małe sklepiki padają z powodu
                                                braku miejsca dla wózków i braku życzliwości wobec matek i ich pociech. Ja z tą
                                                argumentacją polemizuję.
                                                Coś jeszcze?
                                                • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:15
                                                  > Argumentacja Kropki sprowadza się do tego, że małe sklepiki padają z powodu
                                                  > braku miejsca dla wózków i braku życzliwości wobec matek i ich pociech.

                                                  Te matki to tylko przykład. Chodzi o ogólne bagatelizowanie klienta. Takie
                                                  myślenia jak w PRL: mam sklepik i klient będzie. Dziś niestety klient ma wybór.
                                                  Jak nie kupi tu to znajdzie tysiąc innych miejsc. Kiedyś kierownik sklepu
                                                  zwłaszcza tzw. prywaciarz to był władca "życia i śmierci"jeśli chodzi o modne
                                                  ciuchy na przykład smile A matki złym klientem nie są. Bo są podatne na reklamy,
                                                  marki inne takie.
                                                  • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:31
                                                    Tak jak Ty masz rację, jeśli chodzi o sprzedawców, tak ja ją mam - jeśli chodzi
                                                    o klientów.
                                                    Wybór sklepu jest podyktowany nie tylko tym, czy da się do niego wjechać wózkiem
                                                    czy tańczyć kozaka, ale cenami, jakością towaru, odległością od miejsca
                                                    zamieszkania, traktowaniem przez właściciela. Różne czynniki grają różną rolę w
                                                    różnym czasie i różnych przypadkach. Bywa tak, że właściciel NIE MA, fizycznie
                                                    nie ma możliwości dostosowania lokalu do dzieciatej klienteli, zatem klient musi
                                                    zacisnąć zęby i się przemęczyć albo szukać innego sklepu. Jeśli priorytetem jest
                                                    szerokość alejek sklepowych, a nie jakość czy cena towaru, to już chyba lepiej
                                                    iść z dzieckiem na spacer do Łazienek.
                                                  • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:39
                                                    > szerokość alejek sklepowych, a nie jakość czy cena towaru, to już chyba lepiej
                                                    > iść z dzieckiem na spacer do Łazienek.

                                                    Ja jestem szara masa i pewnie krowa i lubię przestronne sklepy i nawet lubię tam
                                                    zajrzeć w trakcie spaceru. I zakupy tez lubię. Cena owszem ma znaczenie. Tylko
                                                    że w sieciówkach (H&M, Next, zara) są te same ceny w każdym ich sklepie.
                                                    Wybieram fajniejszy sklep. Do małych tłocznych gdzie chodzi za mną ekspedientka
                                                    nie chodzę. Ale jak mówię, ja szara masa jestem.
                                                  • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:49
                                                    > Ja jestem szara masa i pewnie krowa

                                                    Krowiastość jest pewnego rodzaju stanem umysłu i zasadniczą jej cechą jest
                                                    kompletna bezmyślność. Jeśli się poczuwasz i dobrze Ci z tym, to luz.

                                                    nawet lubię ta
                                                    > m
                                                    > zajrzeć w trakcie spaceru. I zakupy tez lubię.

                                                    Jeśli zakupy są dla Ciebie atrakcyjną formą spędzania czasu, to już rozumiem
                                                    potrzebę szerokich alejek.
                                                  • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:56
                                                    > Jeśli zakupy są dla Ciebie atrakcyjną formą spędzania czasu, to już rozumiem
                                                    > potrzebę szerokich alejek.

                                                    Och, wyczuwam sarkazm. Jestem passé? Spłoniłam się ze wstydu.

                                                    > Krowiastość jest pewnego rodzaju stanem umysłu i zasadniczą jej cechą jest
                                                    > kompletna bezmyślność. Jeśli się poczuwasz i dobrze Ci z tym, to luz.

                                                    Tak. Jestem bezmyślna smile Dobrze?
                                                  • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:59
                                                    Robię też zakupy przez internet. Jakie tam maja szerokie alejki smile) Polecam. I
                                                    krów z trzykółkami nie ma smile
                                                  • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 16:00
                                                    > Tak. Jestem bezmyślna smile Dobrze?

                                                    Doskonale.
                                                    Proponuję zakończyć pogawędkę, ponieważ nie zanosi się na osiągnięcie choćby
                                                    minimalnego consensusu, a przepychanka mnie nie interesuje.
                                                    zatem EOT
                                                  • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 16:02
                                                    Coś długo się przepychałaś jak na "mnie nie interesuje" smile Miłego.
                                                  • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 16:07
                                                    Jakieś dwa posty...?
                                                    Cholernie długo, Kropciu, cholernie.
                                                    Miłego dnia
                                                  • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 16:12
                                                    Miało być bez odbioru?
                                                  • falka32 Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 18:42
                                                    > Tak jak Ty masz rację, jeśli chodzi o sprzedawców, tak ja ją mam - jeśli chodzi
                                                    > o klientów.
                                                    > Wybór sklepu jest podyktowany nie tylko tym, czy da się do niego wjechać wózkie
                                                    > m
                                                    > czy tańczyć kozaka, ale cenami, jakością towaru, odległością od miejsca
                                                    > zamieszkania, traktowaniem przez właściciela. Różne czynniki grają różną rolę w
                                                    > różnym czasie i różnych przypadkach. Bywa tak, że właściciel NIE MA, fizycznie
                                                    > nie ma możliwości dostosowania lokalu do dzieciatej klienteli, zatem klient mus
                                                    > i
                                                    > zacisnąć zęby i się przemęczyć albo szukać innego sklepu. Jeśli priorytetem jes
                                                    > t
                                                    > szerokość alejek sklepowych, a nie jakość czy cena towaru, to już chyba lepiej
                                                    > iść z dzieckiem na spacer do Łazienek.

                                                    Sory, Kawka, ale czy ty sugerujesz, że istnieją jakieś PRAWIDŁOWE kryteria
                                                    wyboru miejsca zakupów? Znaczy się, jeżeli ja mam te nieprawidłowe i jakość lub
                                                    cena towaru nie ma dla mnie priorytetowego znaczenia, to mam iść się leczyć, aż
                                                    się nawrócę na te prawidłowe, a nie chodzić po przyzwoitych sklepach?

                                                    Nie wiem, skąd czerpiesz tę wiedzę o kryteriach wyboru, ale jest ona jakby
                                                    trochę... szkolna. Owszem, jakieś kryteria mogą być częściej spotykane, niż
                                                    inne, ale to też zależy w jakiej grupie społecznej i o jaki towar chodzi. A
                                                    jeżeli właściciel sklepu tego nie uwzględni i nie rozpozna kryteriów swojej
                                                    grupy, to obowiązuje go odwieczna zasada wolnego rynku, czyli "śmierć frajerom".

                                                    Ja mam na przykład taki priorytet, jak komfort zakupów. Nienawidzę się w czasie
                                                    zakupów męczyć, kombinować, wychodzić w połowie zakupów spocona jak mysz i
                                                    wściekła. Sklep wtedy zaczyna mi się, ups, źle kojarzyć i przestaję tam chodzić
                                                    nawet, jeżeli jestem akurat bez dzieci. Za to dobrze i przyjaźnie kojarzą mi się
                                                    sklepy, z których wychodzę niezmęczona i zadowolona - nawet jak nic nie kupię,
                                                    to wracam tam następnym razem. Jestem gotowa pojechać dalej do droższego sklepu,
                                                    gdzie jest gorszy towar, za to zakupy w nim będą dla mnie wygodnie i nie będzie
                                                    mi narastała adrenalina z każdą spędzoną tam minutą.
                                                    A wygodne zakupy to dla mnie takie, kiedy:
                                                    - mogę wejść wygodnie z wózkiem i nie ma zagrożenia, że dziecko z wózka sięgnie
                                                    po towar, więc mogę postawić wózek w zasięgu wzroku i skupić się na zakupach a
                                                    nie na pilnowaniu rąk dziecka
                                                    - mogę wejść z 2-latkiem trzymanym za rękę i nie będzie na wysokości jego rąk i
                                                    głowy szklanych słoików, od których nie ma go jak odsunąć, bo alejka jest za wąska.
                                                    - i są inne rzeczy, które świadczą o tym, że właściciel sklepu uwzględnił
                                                    obecność w nim matki z dzieckiem w różnym wieku i zadbał również o jej komfort
                                                    zakupów. Nie chodzi nawet o kącik zabaw, tylko o MYŚLENIE, przywidywanie, że nie
                                                    każdy, kto jest w sklepie, jest bezdzietnym dorosłym a matce wygodniej jest
                                                    zrobić zakupy na spacerze z dzieckiem, niż organizować akcję "babcia - opiekunka
                                                    - mąż", żeby wyskoczyć po chleb albo buty. I przede wszystkim - nie jest rolą
                                                    właściciela sklepu wymagać ode mnie określonego trybu życia, tylko dostosować
                                                    się do trybu życia klientów albo zginąć.

                                                    Jeżeli sklep nie spełnia tych kryteriów (a żaden znany mi osiedlowy spożywczak
                                                    ich nie spełnia) to nie ma mowy, żebym tam poszła, jeżeli naprawdę nie muszę. I
                                                    mało mnie obchodzą kredyty właściciela czy jego inne możliwości. Ja wydaję swoje
                                                    pieniądze i nie muszę dbać o rozwój jego biznesu, który ewidentnie nie jest
                                                    adresowany do mnie.

                                                    Usiłowałam kiedyś z moim starym kupić wieczorem na cito lodówkę, bo stara nam
                                                    się zepsuła a było lato. Z najbliższego i najtańszego sklepu, który dawał dowóz
                                                    gratis wyszliśmy po 5 minutach, ponieważ nie dało się w nim obejrzeć spokojnie
                                                    sprzętu agd w towarzystwie dwulatka - rozumiem, że właściciel ma swoje kredyty,
                                                    ale nie było tam miejsca, żeby to dziecko nawet postawić w wózku, aby jego ręce
                                                    były poza zasięgiem drogiego towaru - i skupić się na wyborze bądź co bądź
                                                    nietaniego towaru o złożonych parametrach. Pojechaliśmy 20 km dalej do dużego
                                                    marketu, gdzie w spokoju wybraliśmy lodówkę (tę samą, którą chcieliśmy wstępnie
                                                    obejrzeć w pierwszym sklepie), zapłaciliśmy za nią 200 więcej (z dowozem), niż
                                                    za tę samą pod domem - i naprawdę było warto. I jak to się ma do teorii, że cena
                                                    (tu była wyższa) i jakość (identyczna) oraz odległość (dużo większa) powinny być
                                                    głównymi kryteriami? Wysyłasz mnie do Łazienek na spacer zamiast po lodówkę, czy
                                                    na terapię dla niedostosowanych społecznie? A może pozwalasz mi jednak samej
                                                    głosować swoim portfelem?
                                                  • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 18:55
                                                    > Usiłowałam kiedyś z moim starym kupić wieczorem na cito lodówkę, bo stara nam
                                                    > się zepsuła a było lato. Z najbliższego i najtańszego sklepu, który dawał dowóz
                                                    > gratis wyszliśmy po 5 minutach, ponieważ nie dało się w nim obejrzeć spokojnie
                                                    > sprzętu agd w towarzystwie dwulatka - rozumiem, że właściciel ma swoje kredyty,

                                                    My też pilnie potrzebowaliśmy lodówki i też niestety/stety nie daliśmy zarobić
                                                    małemu sklepikowi. Lodówki które nas interesowały były do zobaczenia jedynie w
                                                    katalogu. Ceny owszem atrakcyjne ale trzeba było czekać kilka dni na oglądniecie
                                                    sprzętu. Pojechaliśmy do marketu i tam znaleźliśmy taką która nas
                                                    satysfakcjonowała a co więcej od reki nam ją dowieziono, wniesiono do mieszkania
                                                    i zabrano starą.
                                                  • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 22:14
                                                    > Sory, Kawka, ale czy ty sugerujesz, że istnieją jakieś PRAWIDŁOWE kryteria
                                                    > wyboru miejsca zakupów?

                                                    Sugeruję, żebyś się nie wcinała między wódkę a zakąskę.
                                                  • falka32 Re: Dzieci w sklepie........ 19.08.08, 15:01
                                                    > Sugeruję, żebyś się nie wcinała między wódkę a zakąskę.

                                                    A nie pomyliły ci się fora? To jest publiczne i otwarte a konstrukcja drzewka
                                                    jest właśnie po to, aby się wcinać pomiędzy czyjeś wypowiedzi ze swoimi
                                                    komentarzami.
                                            • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:54
                                              W mniejszych miastach też są markety gdzie jest taniej niż w małych sklepikach.
                                              Myślę że chodzi właśnie o ilość i wielkość sklepów zwłaszcza z odzieżą. Ceny w
                                              tzw. sieciówkach są takie same w całym kraju.
                                      • kali_pso Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 14:54
                                        A bezdzietne to krowami nie bywają również



                                        Właśnie takiego pytania z Twojej strony spodziewałam sie po poście
                                        KawkiwinkP Odbijanie piłeczki, chciazby nie na temat, to jest to.

                                        Jak ktoś wchodzi z dzieckiem do sklepu, to ma obowiązek pilnowac go
                                        tak samo, jak robił to na ulicy przed wejściem, to takie dziwne?
                                        I istnienie czy też brak kacików zabaw czy innych udogodnień nie ma
                                        tutaj nic do rzeczy. Ktoś kto panuje nad swoim dzieckiem, który
                                        zwraca uwagę na jego zachowanie, kto MYŚLI np. nie dam do jedzenia
                                        frytek przed wejsciem do sklepu z ubraniami- będzie to robił zarówno
                                        w domu, kosciele czy sklepie- inni poszukaja zawsze wymówki, a to
                                        brak kącika zabaw, a to wieszaki zbyt nisko, a to materiał, który no
                                        patrzcie państwo reaguje na dotyk brudnych rąkwink
                                        A jak już dziecko da plamę( nomen omen) to zwyczajnie warto sie do
                                        tego przyznac, nie szukac winy w sklepikarzu i zapłacic za szkody
                                        wyrzadzone przez pociechę....




                                        Chodzi o to że często sklepikarz sam
                                        > się prosi o zrzucenie wieszaka albo zakorkowanie sklepu.
                                        >


                                        Jasne, właściciel lilipuciego sklepu na rzeczywiście duze pole do
                                        popisu..mamusia, która tarasuje wózkiem przejście nie powinna miec
                                        sobie nic do zarzuceniawinkP
                                        • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:00
                                          To nie ja pierwsza zaczęłam kategoryzować dzietni bezdzietni smile

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=83152705&a=83191972
                                          > Jak ktoś wchodzi z dzieckiem do sklepu, to ma obowiązek pilnowac go
                                          > tak samo, jak robił to na ulicy przed wejściem, to takie dziwne?

                                          Dziwne? Nie. Czemu? Ja pilnuje. Za resztę społeczeństwa nie ręczę. Chodzi o to
                                          że sklep niestety jest zależny od klienta, nawet klienta buca.
                                          • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:09
                                            > To nie ja pierwsza zaczęłam kategoryzować dzietni bezdzietni smile

                                            Jakoś takoś w tym świecie jest, że bezdzietni to ci, którzy nie mają dzieci, a
                                            dzietni to ci, którzy je mają. Wątek dotyczy zachowań dzieci, wnioski nasuwają
                                            się same.
                                            • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:18
                                              > wątek dotyczy zachowań dzieci, wnioski nasuwają
                                              > się same.

                                              Jaki wniosek? Że dzieci to stado bydła? Coś niecoś w życiu widziałam i wnioski
                                              mam inne.
                                              • kawka74 Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:34
                                                Weź przytnij sobie wrażliwość, co?
                                                Wnioski są proste - była mowa o podziale na dzietnych i bezdzietnych, tak? Tak.
                                                Mowa jest o dzieciach (choćby w poście autorki wątku), tak? Tak. Więc wątek de
                                                facto dotyczy dzietnych, tak? Tak. Koniec wnioskowania.
                                    • luxure Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 15:37
                                      > A propos - dzisiaj taka krowa zastawiła przejście wózkiem dziecięcym, trójkołow
                                      > ą
                                      > landarą - na środku przejścia koło kas (nie, nie w małym osiedlowym sklepiku,
                                      > tylko w supermarkecie), nie po prawej ani po lewej, chociaż było miejsce. Nie
                                      > kwestionuję potrzeby robienia zakupów przez rodziców z dziećmi, ale wqrwia mnie
                                      > brak wyobraźni i elementarnego procesu myślowego.

                                      To chyba byłyśmy w tym samym sklepie. Swoją drogą do szału doprowadzają mnie te
                                      beznadziejne trójkołowe wózki. Już raz jakas nieprzytomna chciała mnie takim
                                      zabić. W ogóle nie wiem co za cymbał dopuścił do obrotu takie .....
                                      I niestety mam podejrzenia, ze ci co je kupują intelekt mają grubo poniżej normy.
            • nafinafi Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:47
              kiedys pracowalam w salonie z telefonami komorkowymi i pamietam jak
              kiedys przyszla mama z malym chlopczykiem mama zajeta zalatwieniem
              swojej sprawy a maly hmm zaczal biegac po salonie zrzucac ulotki,
              wyciagal telefony na szczescie byly atrapy przyczepione na sznurku
              ale sam fak ciagniecia i puszczania tej atrapy masakra smile zwrocilam
              uwage ale nic nie pomaga bo mama nawet nie drgnela do momentu jak
              maly rozwlil ta atrape...wiecie co zrobila normalnie wyszla bez
              slowa, nawet przepraszam zadnego...ok nie byla to jakas droga rzecz
              tylko atrapa telefonu ale zero reakcji zero skarcenia mlodego ze zle
              zrobil...teraz kiedy mam sama dziecko to jak ide do sklepu to
              pilnuje zeby nie rozrabial, nie sciagal niczego z polek itp moze
              dlatego ze kiedys bylam w podobnych sytuacjach co te panie w sklepie
              i za niektore zniszczone towary musza placic z wlasnej kieszeni...
              • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:50
                A ja ostatnio w Pasażu Łódzkim byłam w małym salonie z telefonami i był stolik
                dla dzieci i kilka zabawek. Moje dzieci natychmiast tam siadły aja mogłam
                załatwić co chciałam.
                • nafinafi Re: Dzieci w sklepie........ 09.08.08, 10:51
                  no to super wink) za moich czasow nie bylo tego sad( u nas bardzo malo
                  takich kacikow jest, zagranica prawie w kazdym sklepie nawet w
                  kawiarenki sa specjalne dla mam smile)
    • jusytka Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 10:44
      Sorry, że będę dosadna, ale ci handlowcy, którzy myślą potrafią zorganizować
      kącik dla dziecka w sklepie i nie musi to być coś bardzo kosztownego. Czasem
      wystarczy mały stoliczek i kredki. Czy to tak trudno zrozumiec, że dzieci
      rozrabiaja, bo sie nudzą?
      • kropkacom Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 10:53
        Bo to proste: klient nasz pan. To nie klienci będą się przystosowywać do sklepu.
        Klient znajdzie w tych czasach taki który go zadowoli.

        Jeszcze raz, nie popieram chamstwa ale ekonomia to ekonomia. Nie chcesz pracować
        handlu nie pracuj.
        • vernalis1 Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 11:00
          a wystarczyłoby - naprawdę -gdyby rodzice nie traktowali swojego
          malucha jak pępek świata - wówczas nie dochodziłoby do sytuacji , że
          latorośl robi co mu sie zywnie podoba - to sa poprostu skutki
          bezstresowego wychowania - ja tylko czekam, aż "bezstresowe"
          pokolenie dorośle i da "popalic" bezstresowo swoim rodzicom smile
          • kropkacom Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 11:10
            Zawsze były "bezstresowe" dzieci. Mniej sklepów było tylko. I co? Żyją nasi
            rodzice?
      • jodi20l Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 11:02
        U mnie w pracy jest kącik dla dzieci, kredki, malowanki. czasem jak widzę, że
        dzieciak nie da mamie nic załatwić daję mu lizaka, oczywiście za zgodą rodzica.
        Statystycznie mamy około 3 minut spokoju.
        Oczywiście jak wchodzą rodzice z dziećmi zazwyczaj robi się głośniej, generalnie
        mi to nie przeszkadza, chyba że ktoś niedosłyszy w kolejce crying
        Przychodzi do mnie mama z synkiem ok 3 lat, może niewiele ponad 2. Za każdym
        jednym razem kiedy mały wpadnie do apteki, dokładnie wpadnie, nie wiem jak za
        nim samym wzrokiem nadążyć. W zasadzie, żadnych szkód. Przewróci krzesełko,
        porozrzuca krzesło, ale całe zachowanie jak tornado a mama bezradnie rozkłada
        ręce. Spotkałam ich kiedyś w minimarkecie było jeszcze gorzej.

        A wracając do kącika, bardzo często zdarza się, że dziecku tak się spodoba, że
        nie chce iść do domu. Wiecie co mamy robią? Zgarniają wszystko ze stolika i
        zabierają do domku, aby tylko dziecko wyciągnąć. Zrozumiałabym: kredkę, kilka
        malowanek, ale zostawić pusty stolik lekkie przegięcie
        • dlania Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 11:04
          No przegięciewink To juz wiem co sie stało z magnesami, kredkami i klockami w
          mojej przychodniwink
        • nafinafi Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 11:05
          no to moze dzieci biora przyklad od rodzicow wink bo odrazu mi sie
          przypomina jak przyjaciolka ktora ma salon fryzjerski mowi ze za
          kazdym razem co kupuje gazety do poczytania to znikaja wink)))
        • vernalis1 Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 11:51
          "...A wracając do kącika, bardzo często zdarza się, że dziecku tak
          się spodoba, że
          nie chce iść do domu. Wiecie co mamy robią? Zgarniają wszystko ze
          stolika i
          zabierają do domku, aby tylko dziecko wyciągnąć. Zrozumiałabym:
          kredkę, kilka
          malowanek, ale zostawić pusty stolik lekkie przegięcie..."

          hehe, to możemy Jodi20l sobie ręce podac tongue_out ; wczesniej
          włascicielka kupowała kolorowanki itp rzeczy -rozpływały sie w ciągu
          kilku dni jak kamfora - teraz drukuje z netu -tak po 2-3 kartki do
          malowania -te drukowane jakos dłużej egzystująna stoliku - ale
          mistrzostwem świata było, jak jedna mama ze swoim +/- 4-o latkiem
          chcieli zabrać ze stolika klocki na drucie (takie jak z Ikei -
          kolorowe klocki nanizane na 3 druty wbite w drewniana ramkę -dość
          spore toto wielkosciowo) . Dziecię zabawkę pod pachę (ledwo
          mieśćił), mame za rękę i wychodzą. Właścicielka grzecznie poprosiła,
          żeby zabawke zostawic na stoliku, bo inne dzieci też się nia
          chętnie bawią -a mama zdziwiona na to : " to nie można jej SOBIE
          zabrać ? "
          I co Wy na to drogie Panie?
          • jodi20l Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 12:07
            u nas drukowanymi też nie gardzą, zresztą stara, się pilnować żeby zawsze coś
            było i tak malowanki mogę nawet w środku nocy wyprodukować, a kredek nigdzie w
            pobliżu nie kupię sad

            Poza tym, apteka znajduje się w bloku, w pobliżu plac zabaw, ławki. Na ławeczce
            często siedzi mamusia a dzieciaczek (1,5-2) lata po całym osiedlu. Niby ok ale
            dość ruchliwa ta uliczka osiedlowa, do tego apteka na zakręcie i nie raz już
            myślałam, że ktoś mi do środka wjedzie.
            Wracając do matki i dziecka. Dziecko latając po osiedlu wpada do apteki i ładuje
            mi się do apteki i sobie wchodzi na zaplecze. Za pierwszym razem dziecko
            wyprowadziłam, za drugim również. Kilka dni później powtórka z rozrywki,
            zabawiłam dzieciaka malowankami i odmierzam czas kiedy matka zauważy, że dziecka
            nie ma. Po 20 minutach lekko znudzona odprowadziłam matce dzieciaka, nawet nie
            zauważyła, że Go nie było. Po odpowiednim moim komentarzu, mamuśki już w pobliżu
            nie wiedziałam
            • dlania Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 12:15
              To i tak wyrozumiała jersteś. jesli dziecko naprawde takie małe to ja bym je
              wzieła na zaplecze i oddała dopiero w ręce wezwanej policji. Nie masz obowiązku
              wiedzieć, czyje to.
              • jodi20l Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 12:30
                jestem wyrozumiała, cierpliwa, ugodowa i zawsze kuźwa zawsze po dupie dostaję
                • kropkacom Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 12:33
                  Co Wy za ludzi spotykacie? Jeszcze nigdy nie spotkałam się z sytuacją że z
                  kącika ktoś coś wyniósł. Chodzę często do knajpki gdzie jest dużo zabawek
                  dostępnych dla dzieci i one ciągle tam są.
                  • jodi20l Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 12:40
                    no właśnie i tu różnica, bo ty tylko chodzisz do tego kącika i przy tobie nikt
                    nic nie wyniósł. Ja zaś pracuję w miejscu gdzie jest kącik i widzę jak jedni
                    skorzystają, podziękują i wyjdą, inny zwiną wszystko
                    • kropkacom Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 12:51
                      Słuchaj, ja nie twierdze że nie wynoszą. Pewnie się to zdarza ale Ty piszesz w
                      tonie jakby wszyscy wynosili. Był okres że u naszej doktorki byłam przynajmniej
                      dwa razy w tygodniu z małymi i zabawki wciąż tam były. I tyle.
                      • jodi20l Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 12:57
                        napisałam: Ja zaś pracuję w miejscu gdzie jest kącik i widzę jak jedni
                        skorzystają, podziękują i wyjdą, inny zwiną wszystko.
                        • kropkacom Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 13:07
                          > skorzystają, podziękują i wyjdą, inny zwiną wszystko.

                          No cóż, niezłą klientele macie.
                          • vernalis1 Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 13:44
                            "...No cóż, niezłą klientele macie..."

                            wszędzie są ludzie i "ludzie", problem wynoszenia jest praktycznie
                            wszędzie - ja pracuję w aptece w centrum Warszawy np, u kolerzanki z
                            miejscowości wakacyjnej nad morzem tak samo - tak że "niezła
                            klientela" nie jest wcale takim ewenementem smile


                          • jodi20l Re: Aco z kącikiem dla dziecka w sklepie? 09.08.08, 15:30
                            > No cóż, niezłą klientele macie.


                            Jak to niejednokrotnie dzisiaj "krzyczałaś" dbamy o klienta.
                            • bweiher O dzieciach i ich rodzicach 10.08.08, 21:10
                              Stoję sobie w kolejce w sklepie.Mój syn stoi obok i ogląda gazetę którą mamy
                              zamiar kupic.Za mną małżeństwo z synem mniej więcej w wieku mojego(ok 5
                              lat).Gania jak szalony,wszystko musi dotknąć,wszystko chce mieć.Wkońcu (chyba z
                              nudów)zbija dwa słoiki dżemu.Rodzice stoją dalej i w najlepsze dyskutują między
                              sobą.Na dzieciaka nie zwracają najmniejszej uwagi.Gó..arz bierze chipsy,otwiera
                              i wtrynia na miejscu.Opakowanie rzuca na ziemię.Rodzice nadal zero reakcji.Nie
                              wytrzymuję i zwracam uwagę-"przepraszam,mam nadzieję że państwo za to
                              zapłacicie" a oni do mnie-"a co się pani wtrąca? to pani sklep?".I wychodzą.

                              Noś k...a mać!!!

    • lubie.gazete Re: Dzieci w sklepie........ 11.08.08, 15:34
      asia06 napisała:

      "Przy mnie jakieś dziecko zasikało podłogę w sklepie (wykładzina,
      mały sklep), a sprzedawczyni ze szmatą przybiegła i zamiast
      opierdzielu pomogła się zająć matce płaczącym maluchem, zaopiekowała
      się nim, gdy matka poszła po przebranie. I to z serdecznym uśmiechem
      na twarzy.

      Przy mnie dziecko w sklepie rozwaliło aparat fotograficzny.
      sprzedawca widział, matka za nic płacić nie musiała, nikt też jej
      nie pouczał, jak ma dziecka pilnować."

      Brawo! W moim sklepie takie panie dostałyby dodatkowo jeszcze na wstępie kartę
      stałego klienta ze zniżką 30%.
      I zagadka: kto w drugim przypadku zapłacił za sprzęt: sprzedawca,mamulka czy
      właściciel sklepu?
      Czy gdyby tobie asiu cudze dziecko zepsuło twój aparat fotograficzny (załóżmy
      taki z lepszej półki) to też nie pouczałabyś matki
      i wspaniałomyślnie zrzekła zapłaty? W końcu chyba nie wielka różnica czy byłoby
      to w sklepie czy załóżmy w parku?
    • lucerka Re: Dzieci w sklepie........ 12.08.08, 10:28
      Czy dzieci niszcza sprzet dotykajac go? Jesli tak to chyba rozwiazaniem bedzie
      ustawienie sprzetu (jesli sie da) za jakas szyba/w witrynie a towar bedzie
      podawal sprzedawca. A moze wystarczy ten sprzet umyc? Nie wiem co sprzedajesz -
      trudno sie wypowiadac.

      Mysle, ze w kazdym sklepie klienci dotykaja towarow i nigdy nie wiadomo gdzie
      trzymali wlasnie swoje palce przed wejsciem do sklepu. Ten problem maja sklepy
      spozywcze (szyba urzadzen chlodniczych jest zawsze upackana), sklepy z ubraniami
      (np. H&M).
      To, ze dziecko kreci sie na krzesle obrotowym - hm..co ci to przeszkadza?
      Przeciez to krzeslo jest po to obrotowe, zeby mozna sie bylo na nim krecic. czy
      o 360 st. czy tylko delikatnie w lewo i w prawo - mysle ze nie ma to znaczenia.

      Jesli chodzi o wrzaski dzieci to rzeczywisci rodzice sa zobowiazani uciszyc
      dziecko, jesli tego nie robia sama zwrocilabym uwage - dziecku.
      Rodzice odpowiadaja za szkode w przypadku zniszenia sprzetu przez dziecko.
      Rysowaie paneli tez bym tepila. Moze jak jedna osoba juz napisala zrobisz kacik
      dla dzieci z malym stolikiem kredkami/zabawkami jak najdalej od sprzetu.
      • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 12.08.08, 10:34
        > Moze jak jedna osoba juz napisala zrobisz kacik
        > dla dzieci z malym stolikiem kredkami/zabawkami jak najdalej od sprzetu.

        Ale po co? Przecież wszyscy czyhają na darmowe kolorowanki które wystawi smile
      • lubie.gazete Re: Dzieci w sklepie........ 12.08.08, 11:54
        A dla panów (często w końcu towarzyszą żonie na zakupach,a oni co gorsi od
        dzieci,a nawet lepsi,bo to oni w większości fundują zakupy) takie samo
        stanowisko,ale zamiast kolorowanek "CKM".
        Czemu dla dzieci kolorowanki,a dla facetów (głównych sponsorów zakupów)-nic?
    • dirgone Dzieci w kiosku :) 13.08.08, 11:17
      Wróciłam właśnie znad morza i patrzę, a tu wątek na moją historię smile

      Poszłam z lubym do kiosku, takiego wchodzonego, z gazetami na półkach i różnym
      badziewiem wszędzie. Mamusia oglądała badziewie, a dziecię, na oko 6-letnie,
      wyciągało po kolei każdą gazetę z półki, miętosiło i leciało do matki z
      okrzykiem "Mama! KUP! Tu takie pięęękne klapeczki są, a tu taka torebka, a tu
      piłka plażowa!" lub z zapytaniem "A co to?? A o czym to??" w przypadku czasopism
      tematycznych, np. historycznych lub komputerowych.

      Kolejka w kiosku spora, mamusia się przebijała przez ludzi, żeby kolejny
      wisiorek zobaczyć, kartkę czy co tam jej wpadło do głowy, a córka, idąc od lewej
      do prawej, wyciągałam KAŻDE czasopismo, a potem, po pokazaniu mamusi, upychała
      je gdzie popadnie.
      A po samej prawej stronie leżały pisemka dla dorosłych...

      Kupiliśmy z lubym, co kupić mieliśmy, ale widok dziecięcia idącego ku
      nieuniknionemu nas tak zafascynował, że sami zaczęliśmy udawać, że kartki
      jeszcze wybieramy. Zresztą nie tylko my,heh (przez co tłum w kiosku coraz
      większy był).
      No i w końcu STAŁO SIĘ! Dziewczynka wzięła do ręki gazetkę z wyzywającymi,
      nagimi paniami i dołączoną płytą dvd, przebiła się po raz tysięczny przez tłum
      klientów i podleciała do mamusi z okrzykiem "Mamo, a co to??? KUP!!! Tu film
      jest!!!". Potrząsała gazetką przez kilkanaście sekund, bo mama oczywiście nie
      zwracała uwagi, mówiąc tylko "nei przeszkadzaj, ja oglądam kolczyki". Dopiero
      jakaś życzliwa dusza pacnęła mamę w ramię i poleciła zainteresowanie się.
      Mama aż się zakrztusiła, spłonęła potwornie i niczym rakieta wyleciała z
      kiosku, rzucając nieszczęsne pismo na ladę. Myślę, że już więcej do kiosku nigdy
      nie wróciła.
    • protozoa Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 14:17
      Na forum Bliźniaki jest wątek o 8 godzinnym locie a w nim wypowiedzi
      typu "co Cie obchodzi co o Tobie mysla inni, dzieci są
      współobywatelami....".
      Tak więc nie nalezy się dziwic, że masz takie a nie inne obserwacje.
      Panuje wszechobecne przekonanie, że dzieciom wszystko wolno, bo sa
      dziećmi, a próba domagania się praw innych jest czymś nagannym.
      Winę ponoszą w 100% dorosli. Bo dzieci jadą na drugi koniec świata -
      trzeba czy nie- uskuteczniając w samolocie ( na małej zamknietej
      przestrzeni) koncert; niszczą wszystko co w sklepie wpadnie w ich
      tłuste rączki ( ah to TYLKO dziecko), odbieraja chęć pójścia do
      restauracji ( miły widok plujących maleństw), stają nózkami na
      siedzeniach w komunikacji miejskiej ( to, że ktoś za chwilę siądzie
      na tym miejscu w jasnym ubraniu jest mało istotne).
      Tak więc i tak dobrze, że zniszczenia sa stosukowo niewielkie.
      • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 14:57
        > typu "co Cie obchodzi co o Tobie mysla inni, dzieci są
        > współobywatelami....".

        A co byś poradziła takiej matce, która i tak stanie na głowie żeby było cicho bo
        sama zapewniam cię woli cisze niż wrzaski maluchów? Ma się pociąć przy pierwszym
        ryku czy nie lecieć? Tak, dzieci są współobywatelami i ludźmi na dokładkę.
        • protozoa Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 16:00
          Spokojnie, dlaczego ma sie od razu ciąć??? Odradzam lot, gdy nie
          jest ABSOLUTNIE NIEZBĘDNE!!! Natomiast jesli jest ( co wbrew pozorom
          zdarza się dość rzadko), niech będzie do pomocy jeszcze jedna osoba
          i niech taka matka zrobi wszystko, aby nie utrudniac życia innym:
          przewija nie na siedzeniu a w toalecie ( są przewijaki, sama nie
          dalej jak kilka dni temu widziałam), nie przysypia, a zajmuje sie
          cała droge dziecmi i potulnie znosi niezadowolenie pasażerów, którzy
          tez maja prawo do normalnych warunków podrózy ( jako ludzie i
          współobywatele na dokładkę), a nie pyskuje"proszę pana to są DZIECI".
          • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 16:03
            O ile wiem matka z forum Bliźniaki wraca do domu i skąd wniosek że nie zrobi
            wszystkiego będzie mogła? Matki tez wola cisze niż hałas.

            Ja leciałam z dużymi już bliźniakami (5 lat) i byłoby idealnie gdyby nie kilku
            wariujących dorosłych.
            • protozoa Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 16:24
              Wariujących dorosłych moze- skutecznie-uciszyć personel pokładowy.
              Nie popieram głosnego zachowania sie w miejscach publicznych - przez
              nikogo!!!!! Nieważne czy jest to małe dziecko w
              restuaracji/sklepie/banku, nastolatek na balkonie, głośne
              towarzystwo w samolocie czy szczekający pies w zamknietym
              pomieszczeniu.
              Dlaczego tak trudno zrozumieć, ze swoim zachowaniem nie nalezy
              przeszkadzac innym? Ze w miejscu, w którym zaczyna się wolność
              innego człowieka kończy sie Twoja/moja/sąsiada wolność?
              • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 17:30
                Ty nie czytasz zrozumieniem i atakujesz Bogu winną kobietę. Wraca z dziećmi do
                domu ma lot ośmiogodzinny i ja pierdykam jak się w tym czasie dzieci poryczą i
                ich w piąć sekund nie uspokoi i to ma do każdego z osobna podejść i przeprosić?
                Na złość te dzieci nie będą ryczeć. Ludzie, Wy na księżyc polecicie i tak będzie
                Wam źle.


                • protozoa Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 22:12
                  Nie! To Wy MATKI KTORE UWAŻAJĄ ŻE TYLKO IM WSZYSTKO WOLNO nie
                  potraficie czytac ze zrozumieniem! Napisałam wyraxnie, że dzieci w
                  samolocie, zwłaszcza małe i na długie dystanse są utrapieniem dla
                  wszystkich podróznych. A matka jak chce się umęczyć to jej sprawa.
                  Ale w imię czego inni ludzie, którzy TEŻ KUPILI BILETY maja miec
                  spieprzona podróz? Ludzi maja prawo do jako takiego komfortu. Nie
                  wszyscy musza sie zachwycać cudzymi dziecmi, musza słuchac ich
                  wrzasku. Pewnie, że dzieci nie będa ryczec na złość, ale wrzask i
                  tak będzie.
                  Pamiętam wycieczke objazdową ( autokarem) po jeden z Wysp
                  Kanaryjskich. Rodzice wzięli 2 letnie dziecko, które i tak nic z
                  wycieczki nie wyniosło, za to cierpiało na chorobe lokomocyjna i
                  zarzygało pół autokaru. Ludzie zapłacili za wycieczkę ciężkie
                  pieniądze, program zrealizowano w połowie, a to co widzielismy było
                  okraszone smrodem wymiocin. Mnie to akutrat stosunkowo mało
                  przeszkadza ( w pracy nieraz wącham smrody), ale ludzie o mało nie
                  zlinczowali rodziców i przy okazji dziecka. A do tego matka nie
                  widziała w tym nic złego - ot choroba lokomocyjna. Wiadomo, szkoda
                  dziecka, ale czy półdebile o tym nie wiedzą? A jesli tak to po co
                  ciągnąć dziecko?
                  Ale większość matek i tak tego nie zrozumie.
                  • kropkacom Re: Dzieci w sklepie........ 13.08.08, 22:26
                    > Nie! To Wy MATKI KTORE UWAŻAJĄ ŻE TYLKO IM WSZYSTKO WOLNO

                    Po pierwsze, coś się tak podnieciła? Po drugie, dziewczyna nie jedzie na
                    wycieczkę tylko DO DOMU więc cały Twój wywód nie jest funta kłaków wart. Po
                    trzecie, Co to znaczy "Wy matki" a Ty dzieci nie masz tylko dla zabawy na forum
                    o bliźniakach chadzasz? Po czwarte, dzieci będą latać samolotami czy to się
                    tobie podoba czy nie. Kropka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka