21.07.06, 11:06
Dopiero dzisiaj miałam okazję, żeby usiąść do komputera i poczytać wszystkie
wypowiedzi.

Szczerze mówiąc wolałabym chyba nie trafić na to forum, nie przeczytać
wypowiedzi mojej macochy i nadal żyć w błogiej nieświadomości, ale stało się
tak, jak się stało i w zaistniałej sytuacji nie da się udawać, że wszystko
jest po staremu.

Zdecydowałam się pokazać ojcu wydruki z forum, żeby w końcu przejrzał na oczy
i przestał mnie przekonywać, że jego żona mnie lubi i zależy jej na poprawnych
stosunkach.

Jeśli chodzi o mieszkanie babci, to dopiero z tego forum dowiedziałam się, że
babcia ma takie plany.

W kwestii złośliwych eksi i pasierbów chciałam powiedzieć tylko tyle, że w tej
niełatwej sytuacji(Julia chyba zapomniała opisać okoliczności swojego związku
z moim ojcem) to właśnie moja matka przekonywała mnie, że odpowiedzialny za
rozpad naszej rodziny jest ojciec a nie jego nowa kobieta, że to była jego
decyzja i prosiła, żebym nie umilała jej za bardzo życia. Moim zdaniem to nie
do końca tak, bo myślę, że Julia jako "przyjaciółka" obojga moich rodziców
zachowała się co najmniej niewłaściwie wchodząc w związek z moim ojcem i
zachodząc w ciążę, ale pewnie na tym forum to raczej ona a nie ja znajdzie
zrozumienie.
Obserwuj wątek
    • m-m-m Re: ... 21.07.06, 11:20
      Julia jako "przyjaciółka" obojga moich rodziców
      zachowała się co najmniej niewłaściwie wchodząc w związek z moim ojcem i
      zachodząc w ciążę,

      Twój ojciec też wszedł w ten związek. Bez jego udzialu nie zaszłaby w ciążę.
      Twój ojciec wiedział, że ma rodzinę, a jednak wybrał ją, a nie Twoja matkę. Nie
      wmówsz mi, że nie znał konsekwencji swojego postępowania, bo jak sądzę
      niedoświadczonym życiowo młodzianem już nie był.
      Sama byłam pasierbicą i znam z autopsji mechanizm wypierania prawdy o rodzicu i
      oskarżania w zamian otoczenia.


    • ja772 Re: ... 21.07.06, 11:23
      no twoja macocha nie jest dla mnei wzorem do nasladowania, nie podoba mi sie to
      co ona pisze o tobie i jak potem chce uniknac konsekwencji. Nie podoba mi sie
      tez ten sad nad waszym konfliktem bo z niego i tak nic nie wynika. Obie macie
      swoje za uszami a ktora bardziej... tego sie nie dowiemy smile Pozdrawiam Cie
      mocno. Sama dobrze wiesz, ze zrodlem waszego konfliktu jest twoj tata. To jego
      decyzja jak mowisz zawazyla na zyciu wszytskich osob (w tym ukladzie) chcecie
      czy nei chcecie ten mezczyzna jest czescia waszego zycia. Nie umialyscie sie
      dogadac teraz jzu nawet nie potraficie sie szanowac . Co tu radzic poprawne
      kontakty powinnas miec z ojcem a Julia hmm oby nie miala wiecje takich pomyslwo
      jak z mieszknaiem babci bo to dla mnie cios ponizej pasa a zreszta szkoda
      gadac...
    • dominika303 Re: ... 21.07.06, 11:24
      emes6, kochana masz prawo być zła i oburzona, chyba każdy byłby po lekturze
      swojej biografi, ale czy nie warto zakopac topór wojenny? jesteś już dorosła i
      wydajesz się być rozsądna, wiec czemu ma służyć pokazanie wydruków z formu??
      chcesz pogrążyc macochę ok, ale jesteś pewna , że ją pogrążysz??
      powiem ci jedno nikt nie jest do końca zły ablbo dobry.
      ty pewnie też nie raz dałaś upust swemu niezadowoleniu z ponownego małżeństwa
      twego ojca, i nie zawsze do macochy odnosiłaś się z szacunkiem.
      nie bedę cie moralizować, bo daleka jestem od takich zapedów, ale zrób rachunek
      sumienia tylko szczerze i wtedy podejmij decyzję.
      pozdrawiam

      P.S.
      a tak na przyszłość to pamietaj, że w udany związek nie da rady wkraść sie ani
      kochanka, ani kochanek.
      • zawsze-w-drodze Re: ... 21.07.06, 12:09
        Szanowna Dominieko303 w wątku Julii pt."prośba" napisałaś coś takiego - służę
        cytatem:
        "Jula trzymaj się cieplutkosmile
        Pasierbicą nie przejmuj się - jak już zdążyła nam się zaprezentować to pokazała,
        że nie masz kim się przejmować.
        Natomiast porozmawiaj ze swoim mężem o zaistniałej sytuacji, bez względu na to
        czy chcesz mu pokazać to forum czy nie, musisz mu powiedzieć o zachowaniu jego
        córki(o ile można takie coś nazwać córką).
        Powiedz mu szczerze , że co czujesz i jak się czujesz po takiej szpiegowskiej
        eskapadzie jego córki po wszych prywatnych rzeczach.
        Nie wiem czy jesteś przewrażliwona tak jak ja, ale ja na twoim miejscu
        zrobiłabym coś na kształt dezynfekcji całego domu". Skąd ta zmiana frontu? Jak
        to się stało, ża "takie coś" niegodna miana córki zmienił się w "dorosła i
        rozsądną" osobę. Hipokryzja i obłuda, obłuda i hipokryzja...
        • dominika303 Re: ... 21.07.06, 12:54
          zawsze-w-drodze napisała:

          "Skąd ta zmiana frontu? Jak to się stało, ża "takie coś" niegodna miana córki
          zmienił się w "dorosła i rozsądną" osobę. Hipokryzja i obłuda, obłuda i
          hipokryzja..."

          Skoro nie jeteś w stanie zrozumieć słowa pisanego to i moich wyjaśnień tez nie
          zrozumiesz!
          Ale to już twój problem.

          Ale spróbuję;
          wg ciebie powinnam napisać do Julli " Jula sama sobie piwa nawarzyłaś to je wypij"
          a do pasierbicy " smarkula zajmi się swoim życiem"

          wtedy byłoby bez hipokryzji i obłudy - tak??

          No widzisz moja droga jednak różnimy sie i to znacznie. Jeśli nie wiesz co to
          znaczy bezpośrednia rozmowa i ustosunkowanie się do czyjeś wypowiedzi - to ja
          już ciebie tego nie nauczę.
          • m-jak-magi Re: ... 21.07.06, 12:58
            to mozesz wyjasnic jakie masz zdanie w tej kwestii??? bo nawet w tzw
            bezposredniej roazmowie trzeba miec jasno okreslone stanowisko. twoje jest
            pokretne zeby nie nazwac obludne. swoja dorga na miejscu emes spytalabym cie
            jak smiesz zwracac sie do mnie per moja droga skoro w innym poscie piszesz o
            mnie jako "takie cos".
          • zawsze-w-drodze Re: ... 21.07.06, 13:04
            A może warto mieć jakieś zadanie/opinię i konsekwentnie się jej trzymać
            niezależnie od tego do kogo kieruje się wypowiedź? Wtedy bywa nieprzyjemnie -
            zwłaszcza gdy trafi się na oponenta ale przynajmniej się człowiek nie ośmiesza.
            No i jest jeszcze taki, coraz bardziej zapomniany, przyznają, termin
            jak "odwaga cywilna". A co powinnaś napisać - nie wiem - chyba to sco naprawdę
            myślisz...
            • dominika303 Re: ... 21.07.06, 13:18
              Moje zdanie uległo lekkiej zmianie gdy dokładniej przeczytałam posty July, i
              posty emes,(jestem tu od niedawna i nie przeczytałąm wszytkich wątków , bo nie
              wszytkie mnie interesowały nie wiedziałam, że aby móc z kims tutaj rozmawiać
              nalezy prześledzic jego całą historie życiową opisana tutaj - mój błąd przyznaję
              - przywykłam do innych topików, gdzie każdy temat skupia inne osoby) w
              początkowej fazie myślałam, że jula trafiła na wyjątkowy okaz, ale po dłuższej
              analizie jej postów dochodzę do wniosków, że to nie tylko wina July ale też
              pasierbicy i jej matki i tego faceta, ktory zakręcił całą rodzinę, nawet babkę.
              Nie jestem jasnowidzem i nie wiem dokładnie co tam się stało, a właściwie co
              sprowokowało pasierbicę do grzebania w "cudzym" komputerze ale jakiś impuls
              musiał ją do tego popchnąć. Jula natomiast podzieliła się z nami swoimi obawami
              i troskami może trochę w niewybredny sposób, ale nie każdy uczestnik tego forum
              ma za sobą kilka fakultetów. Zdania nie zmieniam że jesli dziecko trzepie rzeczy
              rodzica pod jego nie obecność to nie zasługuje na miano dziecka- tylko
              wścibskiego padalca. Co do rozsądku pasierbicy to był " apel " - do jej rozsądku.
              Chyba już wszytko jansne z mej strony smile
              • m-jak-magi Re: ... 21.07.06, 13:21
                >Zdania nie zmieniam że jesli dziecko trzepie rzeczy
                > rodzica pod jego nie obecność to nie zasługuje na miano dziecka- tylko
                > wścibskiego padalca.

                tej pani juz podziekujemy. rece opadaja i to chyba nie kwestia ukonczonych
                fakultetow.....
                • aga-aga3 Re: ... 21.07.06, 13:29
                  "Zdania nie zmieniam że jesli dziecko trzepie rzeczy
                  > rodzica pod jego nie obecność to nie zasługuje na miano dziecka- tylko
                  > wścibskiego padalca."
                  A ja się z tym zgodzę< chociaż niewybredne słownictwo.> ,A może tak
                  przetrzepać komputer w domu pasierbicy ciekawe jak by się czuła.Magi odejmij
                  emocje od tych postów i zobaczysz o co tak naprawdę chodzi .W swoim domu nie
                  można zostawiać swoich rzeczy, trzeba się zabezpieczać kombinowac kasować bo
                  jest taki ktoś kto " szpieguje" smutne życie takiej macochy nie? Podejrzewam że
                  twoja pasierbica nie jest dorosła, masz z nią teraz dobre kontakty i starasz
                  się , ale tutaj na forum są tez takie osoby którym starań starczyło na maz
                  kilka lat a potem się poddały.Pamiętaj to co jest teraz to jest teraz za kilka
                  lat może się odwrócic o 180 stopni.Więc się tak nie oburzaj
                  • m-jak-magi Re: ... 21.07.06, 13:37
                    byc moze kazda z nas powinna odjac emocje ale nie da sie. kazda z nas kieruje
                    sie swoimi wlasnymi doswiadczeniami.
                    aga jest wiele roznych postaw tutaj na forum. nie wszytskie sa zgodne z moja
                    ale nie kazdy w tak podly i niski sposob walczy z wlasnym pasierbem.
                    caly problem juli polega na tym ze znalazla godnego siebie przeciwnika i nie ma
                    tutaj wygranych. w tej chwili to jula ma trudna sytuacje a nie jej pasierbica,
                    a przeciez caly skasowany watek juli mial ja przed czyms uchornic. uchronil ???
                    zamiast nabitych rachunkow telefonicznych itd jula zostala obnazona z calej
                    swojej malostkowosci. bez wzgeldu na to jakie byly jej intencje cala sprawa
                    obrocila sie przeciwko niej.
                    nie generalizuje ze wszytskie macochy sa be a wszyscy pasierbowie sa dobrzy i
                    kochani. tak nie jest nie bylo i nie bedzie.
                    w tej jednak konkretnej sparwie opowiadam sie za pasierbica. jula ukrecila sama
                    bicz na wlasna szyje. nie docenila przeciwnika bo tak przeciez traktowala emes.
                    • aga-aga3 Re: ... 21.07.06, 13:45
                      widzisz , jesteś macochę więc pomyśl czy gdyby twoja pasierbica dobrze cię
                      traktowała była w miarę miła i poprawna to byłabys w stanie mówic o niej
                      bardzo źle? chyba nie to raczej naturalne dlatego myslę że emes naprawdę dała w
                      kośc juli .Dobrze że nie wiesz jakie uczucia niesie za sobą takie zachoowanie
                      pasierbów ,jest wściekłość żal bezsilnośc itd To naprawde przykre dlatego
                      rozumiem Julę.Ty możesz bronic emes .podejrzewam że to jak widzimy każdą
                      sytuacje to jest głównie kewstia naszych doświadczeń poprostu.Najbardziej
                      przykre jest to , że często cięgnie się to latami i nie ma w postępowaniu
                      logiki tylko uczucia.Cięzko walczyć z uczuciami i tłumaczyc sobie że nie
                      powinno tak czy inaczej się czuć ale jak przychodzi co do czego to juz nie jest
                      takie proste.Nie dziwię się tez że chce się z siebie to wyrzucic komus( dlatego
                      ludzie piszą tu) jak w domu nie można ponieważ..............no włąsnie ,
                      ponieważ nie zostanie się zrozumianym.
                      • m-jak-magi Re: ... 21.07.06, 13:51
                        hmmmm a dlacezgo nie odwrocisz sytuacji ?? byc moze to jula od poczatku
                        wlaczyla z emes. z jej postwo wynika ze ma syna z poprzedniego zwiazku i
                        przyznane alimenty w kwocie 300zl. moze nie walczy z pasierbica bo chce
                        zabezpieczyc swoje wlasne dziecko na ktore nie otrzymuje wsparcia od
                        biologicznego ojca ??? jesli tak jest to nie rozumiem dlaczego pasierbica ma
                        ponosic konsekwencje faktu ze jula ma swoje dziecko z niezaradnym (
                        niezamoznym ) albo wyjtakowo sprytnym i podlym facetem.
                        • aga-aga3 Re: ... 21.07.06, 13:55
                          tak odwracac to możźemy cały czas jaka jest prawda nie dowiemy nie mieszkamy z
                          nimismile dlatego gdybamy sobie tak tylko.Obydwie wersje sa możliwe dlatego nie
                          możesz zakładac że twoja jest ta lepsza jak ja że mojasmile
                          • m-jak-magi Re: ... 21.07.06, 13:58
                            wiem i mysle ze czas to skonczyc bo dorobimy im diableskie rogi i skrzydla
                            anielskie smile a i tak tylko one wiedza jak jest naparwde i domyslam sie ze
                            prawda juli i prawda emes to 2 kompletnie rozne kwestie.
                            pozdrawiam
                      • babe007 Re: ... 21.07.06, 14:16
                        aga-aga3 napisała:

                        > widzisz , jesteś macochę więc pomyśl czy gdyby twoja pasierbica dobrze cię
                        > traktowała była w miarę miła i poprawna to byłabys w stanie mówic o niej
                        > bardzo źle? chyba nie to raczej naturalne dlatego myslę że emes naprawdę dała
                        w kośc juli .

                        Widzisz aga, nie koniecznie. Swego czasu miałam macochę, która w życiu mnie nie
                        spotkała (mój ojciec wyjechał do USA i żona była "tamtejsza"), ale niecierpiała
                        na tyle, zeby zabronić ojcu kontaktu ze mną (mam do niego żal, że nie miał dość
                        siły, zeby sie temu przeciwstawić), jak również utrzymać w tajemnicy przed moim
                        rodzeństwem fakt mojego istnienia. Czyżbym była złą pasierbicą i to dlatego?
                        Myślę, że to jest najlepszy przykład na to, ze niektóre macochy nienawidzą
                        swoich pasierbów za sam fakt istnienia.
                        • aga-aga3 Re: ... 21.07.06, 14:25
                          To rzeczywiście przykre,i zdarzają sie pewnie i takie kobiety.Wiesz czasami
                          łatwiej nienawidzi się kogoś kogo sie nie zna chyba, wiem że może to brzmi
                          dziwnie,ale tak jest.Jednej stronie to pomaga innej niszczy życie.Przykroże
                          ojciec tak się zachował.
    • m-jak-magi Re: ... 21.07.06, 11:31
      emes, skoro sama twierdzisz ze pewnych rzeczy wolalabys nie wiedziec to nie
      rozgrzebuj sprawy dalej - nie ma sensu. nie jest wcale tak, ze nie znajdziesz
      tutaj zadnego zrozumienia - poczytaj pewnie posty a zobaczysz ze wiele z nas
      macoch rozumie cie i nie zgadza sie z postawa juli. mysle jednak ze zbyt mocno
      przekraczacie prog prywatnosci i to nie jest OK. kazde forum ma to do siebie ze
      ludzie probuja do pewnego stopnia pozostac anonimowi. ten watek powoli zaczyna
      byc rozgrywka wewnatrz rodziny a publiczne pranie brudow nie jest OK bo
      przynosi wiecej zlego niz dobrego. nie zazdroszcze zadnej z was takiej
      sytuacji ani juli ani tobie ) kazda z was zapewne na swoj sposob bedzie sie
      starala ja rozwiazac - nie mysle jednak aby regularne relacje z podejmowanych
      przez was krokow mogly w czymkolwoiek pomoc.
    • alka23 Re: ... 21.07.06, 11:35
      trochę sobie poczytałam o tej małej wojence i w sumie.. zdania nie mam. Szkoda
      mi Ciebie, bo wiem, że ciężko jest dziecku odnaleźć się w takiej sytuacji i z
      rozwodu rodziców najbardziej pokiereszowany wychodzi dzieciak.

      Ale...

      Może to głupie, ale jak patrzę jak mówisz o rodziach: matka, ojciec, to tak
      jakoś chłodem wieje... i nie dodaje ci w moich oczach wiarygodności, a raczej
      zajadłości i złośliwości...

      Szkoda mi Ciebie, chyba zaraz zadzownię do mojej pasierbicy i powiem jej żeby do
      nas wpadła na weekend, bo nie chcę żeby kiedykolwiek poczuła się tak jak ty..
      • m-jak-magi Re: ... 21.07.06, 11:40
        alka chyba naprawde nie przeczytalas watku bo twoj komentarz jest wyjatkowo
        powierzchowny. czepiasz sie dziewczyny ze mowi ojciec matka ??? na tej
        podstawie wnioskujesz jej zajadlosci i zlosliwosci. sorki ale to jakas
        paranoja. to jest dorosla kobieta i nie wymagaj od niej tatusiowania i
        mamusiowania. jak ty jako dorosla kobieta mowisz o swoich rodzicach???????
        problem jest duzo glebszy i o tym warto pisac....
        • alka23 Re: ... 21.07.06, 11:46
          nie dane mi go bylo przeczytac sad nie czepiam się, ot, taki luźny wniosek mi się
          wystosował.

          jak ja dorosła kobieta mówie do rodziców?
          - jak o nich piszę to zazwyczaj mama, tata tudzież mamuś, tatuś. Gdy zwracam
          się, to jeszcze pieszczltliwiej. Przez usta nie chce mi przejść: moja matka.
          • m-jak-magi Re: ... 21.07.06, 11:49
            bez egzaltacji prosze. ja mowie na 1000 roznych sposobow i nie oznacza to ze
            nie kocham i nie szanuje moich rodzicow. wyciagnie wnioskow o tym czy ososba
            jest zlosliwa i zawistna tylko dlatego ze uzyla okreslenia matka ojciec jest
            chyba troche na wyrost. splaszczacie problem odnoszac sie do tak trywialnej
            kwestii.
            • alka23 Re: ... 21.07.06, 11:52
              ja nie powiedziałam ze ona nie kocha swoich rodziców, tylko, ze JA. podkreślam
              JA gdy słyszę ktoś mówi matka ojciec to zawsze wydaje mi się, że te stosunki sa
              jakies takie nie teges, i teraz pytanie z czyjej winy? Stąd kolejny wniosek o
              złośliwości. przy okazji dodałam też że jej wspoółczuję, co umknęło jak widzę.
              Nie potepiam jej i bynajmniej nie splycam..
          • mrs_ka Re: ... 21.07.06, 11:50
            tak, to naprawdę godna najtęższych umysłów teoria: czy mówienie per matka,
            ojciec przekłada sie na brak szacunku do rodziców... (tu emota przewracająca oczami)
            ja rozumiem, że jest lipiec i upał, ale weźmy się jednak w intelektualne karby i
            nie dorabiajmy dupie uszu, co?

            a.
              • barbara001 Re: ... 21.07.06, 11:57
                o rany, jakie to ma znaczenie, ojciec, matka, w sytuacji gdzie grają takie duze
                emocje.
                A swoją drogą to się porobiło. Pokazywanie ojcu wydruków- co to da? Nic.
                Spowoduje tylko kłótnię między małżonkami, która i tak do niczego nie
                doprowadzi. Obwinianie Juli z rozbicie małżeństwa rodziców to rzecz oczywista z
                punktu widzenia emes. Ale faktem jest że i ojciec w tym brał udział, i
                obiektywnie patrząc (czego nie jest w stanie dojrzeć emes)to jesli mówić o
                winie to jakby ponoszą ją obydwoje. I zgadzam się z tym, że jak związek jest
                mocny i kochający to żadna przyjacółka tam się nie dostanie, czyli związek jej
                matki z ojcem nie był na tyle trwały. I moim zdaniem, to emes powinna spotkać
                się z Julą i niech sobie wywalą wszystkie żale. Bo to jest sprawa między nimi a
                nie między emes, ojcem, Julą i jeszcze babcią na dodatek.
                • m-m-m Re: ... 21.07.06, 12:04
                  I moim zdaniem, to emes powinna spotkać
                  się z Julą i niech sobie wywalą wszystkie żale. Bo to jest sprawa między nimi a
                  nie między emes, ojcem, Julą i jeszcze babcią na dodatek.


                  To jest ryzykowne: nie sądze by mogły spokojnie ze soba rozmawiać, a wywalenie
                  nic nie da, bo nie są rodziną i wzajemnie sobie wszystkich słów nie wybaczą.
                  Poza tym jestem przeciwniczką ochrony ojca i męża w jednej osobie: z jakiej
                  racji ma mieć on komfort i spokój w sytuacji, gdzie dwie najważniejsze dla
                  niego, ale obce sobie kobiety skaczą sobie do oczu.
                  • barbara001 Re: ... 21.07.06, 12:11
                    Tu nie chodzi o to by nie było ryzykownie, niech sobie powiedzą co im leży na
                    wątrobie, dlaczego się nie lubia, kto komu kogo ukradł i kto dybie na czyj
                    majątek (biedna babcia). I kto w tej rozmowie bedzie uczestniczył, czy tatus
                    będzie obecny, ok. niech sobie bedzie, może to i lepiej rzeczywiscie. I nie
                    chodzi o wzajemne wybaczenie, tylko o zakończenie wojny podjazdowej. Jak widać
                    i tak poszło juz na noże i to jeszcze w takiej cudnej formie, jedna na
                    wakacjach a druga przy kompie na forum nie dla siebie (bez urazy). Czy nie
                    uczciwiej byłoby pogadać face to face a nie przez grono osób trzecich i co
                    najlepsze kompletnie sobie i nawzajem nieznajomych?
                    • m-m-m Re: ... 21.07.06, 12:14
                      Nie uważam konfrontacji za słuszną. One nie są rodziną i sobie nie wybacza, a
                      wojna podjazdowa dalej będzie trwała jesli taka będzie ich wola.
                      • barbara001 Re: ... 21.07.06, 12:20
                        A ja tam jestem za wyjaśnianiem sobie wszystkiego na tyle ile człowieka stać,
                        nawet jeśli to wyjaśnianie byłoby przykre. Bo można się na siebie pogniewac na
                        całe życie, ale bywa że jak opadną emocje a zna się zdanie drugiej strony to
                        bywa, że po jakimś czasie można jednak starać się dogadać. Lepsze to niż
                        zajeżenie się na kogoś na zawsze.
                          • barbara001 Re: ... 21.07.06, 12:26
                            O raju, ja nie mówię o zgodzie, w zaistniałej sytuacji jakiekolwiek
                            porozumienie jest utopią, w najbliższym czasie. Mam na myśli wyłożenie kart a
                            co i kto z tym dalej zrobi to już jego dojrzałosc i rozsądek mu podpowie. Moim
                            zdanie lepsze to niż naplucie sobie w kapcie za plecami.
            • alka23 Re: ... 21.07.06, 11:54
              kiedyś właśnie mowienie per Pani Matko było wyrazem szacunku, ale jak wiemy
              kiedyś ta matka była właśnie matką taką do oglądania, a nie do kochania..
            • mikawi Re: ... 21.07.06, 12:15
              nie tak dawno grad gromów spadł na którąś z macoch, że pisząc o pasierbie
              napisała "dzieciak" o pieszczotliwym i w bardzo pozytywnym kontekście "stworze"
              bodajże alki nie wspominając smile
              • alka23 Re: ... 21.07.06, 12:46
                hę? czasem głupieję jak czytam to wszystko...
                a co ma piernik?
                słowa matka i ojciec nie sa bynajmniej pieszczotliwe i dowcipne.

                Choć tu rację przyznać trzeba: punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia
                  • mikawi Re: ... 21.07.06, 13:38
                    po prostu nie da się zapomnieć tego świętego oburzenia "jak śmiałaś" TAK nazwać
                    dziecko męża smile)))
                    były jeszcze "produkty prokreacji" ale to z kolei nazewnictwo dzieci macoch
                    przez niektóre samodzielne wink
                      • e_r_i_n Re: ... 21.07.06, 14:15
                        Ja kolejna w tej 'dziwnej' grupie. Tez mowie o moich rodzicach i do moich
                        rodzicow inaczej niz matka i ojciec. I nawet nie pozwalam o nich tak mowic
                        obcym ludziom wink To sa mama i tata co najmniej wink
        • zawsze-w-drodze Re: ... 21.07.06, 11:56
          Moim zdaniem (a przypominam jestem macochą) zachowanie i opinie Julii55
          prezentowane na tym forum są obrzydliwe - czemu nie raz dawałam wyraz. Teraz
          dodatkowo wiem, ze była katalizatorkiem i to - sądząc z treści postu jej
          pasierbicy - wyjątkowym, bo "zaprzyjaźnionym z matką (ex). Nie szczędziła
          swojej pasierbicy przykrości na tym forum - znajdując przy tym poklask
          niektórych innych macoch. W wątku zapoczątkowanym ostatnio przez Julię też nie
          szczędziłyście jej przykrych słów. A teraz co - zmaina frontu?! Bo ma wydruki i
          istnieje groźba, że pokaże je ojcu - cóż za hipokryzja. Uważam, że emes6 poinna
          pokazać ojcu wydruki, doprowadzając nawet do wielkiej awantury i raz na zawsze
          skończyć z niejasnymi sytuacjami, "wojną podjazdową" i atmosferą zakłamania i
          obłudy. Niech ojciec - w końcu dorosły i odpowiedzialny za swoje życie facet
          wie jaką ma sytuację wokół siebie i niech coś z tym wreszcie zrobi - status quo
          jest dla wszystkich jak wrzód - należy go wreszcie przeciąć. Emes6 - współczuję
          macochy i życzę dużo siły.
    • cofitofi Re: ... 21.07.06, 12:19
      emes, dziewczyno trzymaj się, ty juz dostałas od zycia przykrą lekcję obłudy ,
      hipokryzji, fałszu, braku moralności, skąpstwa, jaką ludzie dorośli fundują
      dzieciom.
      Robią źle, niegodziwie, ale wymagaja od młodego pokolenia, aby było szlachetne,
      uczciwe, moralne.
      To postawa Kalego.
      Gra się takimi metodami i według takich zasad , jakie narzuca nam przeciwnik.
      Twoja macocha gra niefer , więc niech nie wymaga od innych, aby byli wobec niej
      wporządku.
      • papa261 Re: ... 21.07.06, 12:35
        Wytlumaczcie mi cos,dlaczego to macocha gra niefer??????Ja tu czegos nie
        rozumiem.To forum,jak sama nazwa wskazuje jest dla macoch(glownie).Kazda z nas
        moze tu sie wypowiadac,WYZALIC,napisac to,czego moze nikomu by nie
        powiedziala.Jula opisala swoja sytuacje,swoje uczucia do pasierbicy i tyle.A w
        jaki sposob to zrobila?jej sprawa.Czy nie ma wsrod nas takich macoch,ktore w
        gniewie,w zlosci pisza rozne okropne rzeczy na pasierbow,eksie,nawet M,czy
        NM???????????Jesli nie ma to przyznaje Wam racje!!!!!Zagrala niefer!Jesli sa to
        dla mnie jest koniec dyskusji!!!
        A fakt,ze dziewczyna jakims cudem dostala sie do tego kompa i przeczytala to,to
        ja na jej miejscu wstydzilabym sie do tego przyznac,ze grzebalam w jej
        stronie.Bo u mnie jest jeden komputer w domu,ale kazdy ma swoja strone,gdzie ma
        swoje prywatne i wazne rzeczy.pozdrawiam.
    • elf28 Re: ... 21.07.06, 12:31
      Z pozycji macochy i dziecka, którego rodzice rozwiedli się:

      1. Za rozpad związku odpowiadają Twoi rodzice. Obwinianie trzeciej osoby jest
      niczym innym jak projektowaniem swojego żalu do rodziców za to, że nie są razem
      i za to co Ci "zrobili".

      2. Za obecną sytuację z Twoją macochą odpowiada Twój ojceic. On jako dorosły
      facet nie poradził sobie z tą sytuacją. Julia ma z pewnością swoje racje. Ty
      też.

      3. Uważam, że burza i awantura jakich teraz zapewne doświadczasie są najlepszym
      co mogło się wydarzyć. Miejmy nadzieję, że atmosfera się oczyści. Chociaż to
      pewnie dla Ciebie trudne do przyjęcia, to uważam, że z Julią powinnyście sobie
      dać po razie i wyjaśnić wszystkie nieporozumiania. Pewnie od razu się nie uda,
      ale chowanie urazy i życie w ciągłym konflikcie nikomu nie wyjdzie na dobre.

      4. Towje grzebanie w rzeczach, które do Ciebie nie należą- powiem delikatnie -
      było zwykłą oznaką złego wychowania.

      5. A do wszystkich macoch, które twierdzą, że Julia prała tu własne brudy: otóż
      Drogie Panie, zadajcie sobie raz jeszcze pytanie, po co to forum jest i czemu
      ma służyć. Bo z tego co dobrze pamiętam ono służy macochom. Mamy się tu
      wspólnie wspierać, prosząc o rady i dzieląc się swoją niełatwą często sytuacją.
      • m-m-m Re: ... 21.07.06, 12:40
        Z pozycji macochy i dziecka, którego rodzice rozwiedli się:

        1. Za rozpad związku odpowiadają Twoi rodzice. Obwinianie trzeciej osoby jest
        niczym innym jak projektowaniem swojego żalu do rodziców za to, że nie są razem
        i za to co Ci "zrobili".

        2. Za obecną sytuację z Twoją macochą odpowiada Twój ojceic. On jako dorosły
        facet nie poradził sobie z tą sytuacją. Julia ma z pewnością swoje racje. Ty
        też.




        Z tej samej pozycji, a dodatkowo z pozycji bylej pasierbicy podpisuję się pod
        tym teksem rekoma i nogami.
        • dominika303 Re: Emes pozdrawiam 21.07.06, 13:04
          A ja byłabym bardziej wstrzemiężliwa z tym podjudzaniem do awantury.
          Pokazać wydruki można, ale trzeba się też liczyć z tym , że my nie wiemy, czy
          mąż July też nie ma "pretensji " do swojej matki o takie potraktowanie jego
          młodszego dziecka, nie wiemy czy mąż July napewno pozwolił córce korzystać ze
          sprzętów znajdujących się w ich domu. Nie wiemy też czy Jula nie rozmawia z
          mężem o swojej niechęci do pasierbicy (mój NM wie o moich oczuciach do swoich
          rodziców i do jego córki). A skoro jest tyle niewiadomych to dziwie się wam, że
          tak łatwo ulegacie pokusie następnego skandalu, tylko co , jeśli okaże się, ze
          mąż July poprze ją , a nie pasierbicę? Kto weżmie na siebie odpowiedzialność za
          pokiereszowane serce tej dziewczyny?? Kto jej powie , że był pewien, iż jej
          ojciec stanie po jej stronie, a że nie stanął to trudno i czy to wystarczy??
          Ja jednak byłabym, ostrozna w podpuszczaniu kogokolwiek na forum do awantury, bo
          do końca nie znamy zawiłych układów rodzinych innych forumowiczy.
          • zawsze-w-drodze Re: Emes pozdrawiam 21.07.06, 13:11
            Och, jaka jesteś teraz wrażliwa, jak troszczysz się o dobre samopoczucie i
            przyszłość pasierbicy, o jej złamane serduszko... Łzy wzruszenia zalewają mi
            oczy... A może chodzi o to by ojciec nie dowiedział się jaką klasą wykazuje się
            jego obecna żona i żeby ten chory układ wojny i knucia przeciw emes6 trwał? Bo
            obawiam się, że każdy normalny facet po zobaczeniu tych wydruków przecierałby
            oczy ze zdumienia i dłuuugo wychodził ze stanu szoku. I nie wmawiaj wszystkim,
            że ochoczo przyłączyłby się do Julii w rozważaniach o dziennych potrzebach
            żywieniowych jego córki i o tym czy powinna iść do lekarza - o mieszkaniu nie
            wspomnę...
            • dominika303 Re: Emes pozdrawiam 21.07.06, 13:21
              Sorry ale nie wiem o czym mówisz, możesz dać link do tych przytaczanych już
              dzisiaj wydzielanych racju żywieniowych, chętnie wtedy ci odpowiem , bo na razie
              to czuję się jak slepy bez białej laski na skrzyzowaniu ulic.
                  • dominika303 Re: Emes pozdrawiam 21.07.06, 15:24
                    Dziękuję za linki smile ale do jutra ich chyba w całości nie przeczytam,
                    przeleciałam pobierznie posty July i coniektóre innych osóbsmile

                    No to sie porobiło - jeden wielki bigos !!

                    Ale - dziewczyna przecież idzie na te studia po to aby je skończyć i wiecznie
                    one trwać nie będą smilea tym samym kiedyś się usamodzielni i za kilka lat koszty
                    dziś uciążliwe znikną , czy warto o te 5 lat kruszyć kopie?. Co do wysokości
                    kosztów studenta - trochę dziwię sie July bo połowa exmężow chciałaby dostać
                    takie wyliczenie i wiedzieć za co płaci, ja bym sie cieszyła gdyby ex NM
                    przysłała nam taką rozpiskę, bo zawsze jest szansa na dogadanie się , np przez
                    okres wakacji mniejsze sumy pieniędzy, a w czasie roku akademickiego większe smile
                    Czy poziom w jakim chce żyć pasierbica July jest zbyt wygórowany? nie wiem , bo
                    to zależy od przyzwyczajenia tej panny, trudno zeby cieszyć się z tego, że nagle
                    nie stać ją jest np na wymarzone spodnie (a to że drogie no cóż w miare jedzenia
                    apetyt rośnie).
                    A wyliczanie chińszczyzny to zaczeła jakaś inna pani nie Jula (chyba, że coś
                    przeoczyłam co jest możliwe przy takiej ilości postów)
                    Zapędy na spadek po babce nie są w porządku, ale tez rozumiem rozgoryczenie
                    jawnym wyznaniem tego July przez babkę.

                    Fakt faktem, Jula nie uporała się z tym, że jest macochą, a jej mąż ma nie
                    tylko prawa ale i obowiązki wobec pasierbicy July.
                    Co innego krytyka złego zachowania pasierba, a co innego szukanie haka na niego.
                    A jeszcze co innego odcięcie się od problemów z pasierbem i pozostawienie tego
                    tylko rodzicom.

                    Nie wiem czy powinnam, ale Jula sama sobie z tym problemem nie poradzi, a forum
                    raczej nie nauczy jej obiektywizmu sytuacji. I czepianie się czego pasierbica
                    może wymagać od rodziców , a czego nie chyba jednak do nas nie należy - to ich
                    czli ex i męża July sprawa jak chcą wspierać córkę.

                    Jedno mnie cały czas nurtuje, czy mężowi July tez przeszkadzją te koszty??
                    Bo jeśli tak to nie ma sprawy! (u mnie NM cały czas walczy o kontakt z dzieckiem
                    i nawet ja mu doradzam aby dzięki większym alimentom dogadał się z ex - jak na
                    razie bez skutku).
                    Jeśli nie, i on akceptuje podwyższone alimenty to sorry ale ani Jula ani my nie
                    może w to ingerować. Jedyne co może zrobić to głośno wyrażić swoją niechęć do
                    finansowania nie swojego dziecka przez jej męża. Ale to tylke lub tylko tyle.

                    pozdrawiam



                    • zawsze-w-drodze Re: Emes pozdrawiam 21.07.06, 16:35
                      Witam - no i widzisz - jak emocje opadają to okazuje się, że możemy sobie
                      spokojnie pogadać - moja opinia jest tak zbieżna z tą, którą prezentujesz w
                      ostatnim poście, że spokojnie mogłabym się pod nią podpisać smile. Wiem, że nie
                      znając całej histori można się pomylić, że ponoszą emocje, że odzywa się nasza
                      macosza solidarność i na problemy innych patrzymy przez pryzmat własnych - ja
                      pewnie też mając super układy z ex męża i pasierbem mam obraz skrzywiony - a
                      mimo to też mam uwagi do zachowania "mojej" ex i pasierba.
                      Pozdrawiam
                      • dominika303 Re: Emes pozdrawiam 21.07.06, 19:24
                        zawsze-w-drodze, wiesz nie spotkałam się nigdy wcześniej na żadnym forum z tym
                        aby tak dokładnie opisywać wszytkie swoje aspekty życia rodzinnego i to w tylu
                        wątkach, stąd to moje pochone ocenienie sytuacji - przyznaję moja wina, mogłam
                        przewertować całość, ale uznałam stare watki po tematach za mało interesujące z
                        mojego punktu, a te ktore były warte mej uwagi wskrzesiłam.
                        Po za tym trochę pogubiłam się w tej nagonce i na pasierbicę i na Julę, z każdym
                        postem mniej rozumiałam i byłam zdumiona waszą wiedzą na tematy tak prywatne jak
                        imiona rodziny July itp. .
                        Jedno nie podlega dyskusji, że aby być macochą to trzeba najpierw być
                        człowiekiem, nawet takim, któremu czasami nerwy puszczają i wykazuje brak logiki
                        w myślach i czynach . Jula faktycznie zagalopowała się w opisach rodzinnych, ale
                        najwidoczniej nie ma z kim porozmawiać o bolączkach takiego układu rodzinnego.
                        Niestety forum to nie gabinet psychologiczny i raczej niczyjej duszy tutaj się
                        nie da uzdrowić, co najwyżej można ulżyć sobie w emocjach.

                        pozdrawiam i obiecuję większą wstrzemięzliwość w postach na przyszłość smile
        • weronka77 Re: Emes pozdrawiam 21.07.06, 20:16
          Obawiam się że o to niestety chodzi;-((Gorzej będzie jeśli plan pasierbicy się
          nie powiedzie i ojciec niekoniecznie zgodzi się na wywiezienie a nawet temu
          przeszkodziwinkRóżnie w życiu bywa i czasami można się nieżle zdziwićwink)
    • mamaika Re: ... 21.07.06, 14:41
      Emes czy żle czy dobrze czas pokaże, Twojemu Tacie zapewne zależy zwyczajnie
      żebyście żyły w miarę poprawnie bo po prostu Was kocha.Czy Jula jest szczera
      wobec niego - tego nie wiem, natomiast jestem zdania,że powinna.Mieszanie
      miedzy nimi co Ci da oprócz wątpliwej satysfakcji ? Zastanów się jednak nad
      tym. Różne rzeczy mi się w wypowiedziach Juli nie podobały - odpowiadałam jej
      na forach, u Ciebie aczkolwiek jestem w stanie Cię zrozumieć też nie podoba mi
      się pomysł pokazywania wydruków z tego forum.Zrobisz co zechcesz. Co do
      mieszkania babci powtórzę jeszcze raz - ma z nim prawo zrobić co chce i Juli
      nic do tego , ale jak mniemam z jej planów jesteś zadowolona, no ja
      przynajmniej bym była smile.Przynajmniej choć jedna rzecz z jej postów mogła Cię
      ucieszyć. Co do złośliwości eksi i pasierbów - wiesz mamy tu cały przekrój od
      najlepszych do najgorszych - ot jak wszędzie, nie znosze uogólniania. Co do
      zrozumienia , skoro czytałaś posty Juli doskonale wiesz ,że reakcje były na nie
      rózne.Co do rozpadu Twojej rodziny - obwiniasz Julę, Twoja mama wini Twojego
      Tatę a prawda wygląda tak,że związek tworzą dwie osoby i obydwie są za ten
      związek odpowiedzialne, więc nie uważam,choć nie jest moim zamiarem robienie Ci
      przykrości że powinnaś się jednak zastanowić czy wszystko było tak wspaniale w
      związku Twoich rodziców jak Ci się to wydaje.Jestem macochą, byłam pasierbicą,
      nie musisz mi wierzyć ale na wiele spraw z przeszłości i na wiele sytuacji
      związanych z moją macochą patrzę zupełnie inaczej. Zmiana siedzenia, zmiana
      myślenia ? Nie , nie do końca tak jest, natomiast wiele rzeczy jestem w stanie
      zrozumieć.
      • bemari Re: ... 21.07.06, 17:54
        Emes- masz mądrą Mamę.Nie oczerniała macochy za rolę katalizatora, dla Ciebie i
        dla niego chciała jak najlepiej.To świadczy o klasie.Twój Ojciec wymienił
        siekierkę na kijek i ten kijek walnął go mocno w łepetynę.Oj, będzie jeszcze
        miał z tą swoją Julią, podszewki nie wypierzesz.Różne są historie, ale
        odbijanie faceta przyjaciółce to dno.Zero zasad.Mam masę koleżanek i
        przyjaciółek, ale taki ktoś natychmiast wypada.Nawet próba flirtowania z cudzym
        facetem dyskwalifikuje.
        My w naszym gronie też mieliśmy taką jedną panią, co to czepiła się męża
        koleżanki(dokładnie - czepiła, zabluszczyła,otoczyła siecią
        telefonów).Potraktowałyśmy ją po babsku - totalny bojkot, choć żadnych
        komentarzy w jej kierunku. Biedactwo nie ma do kogo paszczy otworzyć(mówię o
        kobietkach).Po prostu nie zapraszamy jej.Nie widzimy powodu , by tak nielojalna
        osoba odwiedzała nas w domu czy spotykała się z nami w klubie.Ufam mojemu
        mężowi, ale nie mam zamiaru zastanawiać się, co ona knuje.Skreślona, zatopiona.
        Niestety, TY nie możesz skreślić jej ze względu na ojca.Współczuję. Wykazał się
        facet niestety fatalnym gustem, ale panów tak czasem przymracza.Za błędy się
        płaci.Niech mu Jula lekką będzie.Pozdrawiam i życzę odporności i spokoju.
            • m-m-m Re: ... 24.07.06, 08:43
              Nie, dokładnie ten sam: do tanga trzeba dwojga i nie mozna rozpatrywac tego
              osobno. Winny jest tylko i wyłącznie facet, bo to on ma zobowiązania i
              potencjalnej zainteresowanej może odmowić.
              To tak jakby ktoś uczulony na czekoladę zażądał by jej nie wystawiano na widok
              publiczny w sklepie, bo on może się skusić i zjeść, a potem będzie chory. Czyli
              winna jest czekolada, a nie jego brak opanowania.
              • babe007 Re: ... 24.07.06, 10:18
                W wielu kwestiach się z Toba zgadzam, ale Twoja teoria o WYŁĄCZNEJ winie faceta
                jest dla mnie trochę kontrowersyjna. Ja to widzę w ten sposób (korzystając z
                Twojej metafory). Jak ktoś wystawia czekoladę na widok publiczny a on mimo, że
                uczulony zrobi wszystko (łącznie z wybiciem szyby i napaścią na ekspedientkę ;-
                ) ), zeby ją zjeść - jego wina. Ale jeżeli ktoś mu tę czekoladę wpycha do ust,
                mimo, że wie o jego "uczuleniu", a on ją w końcu przełknie - wina obojga. Ja to
                tak widzę.
                • m-m-m Re: ... 24.07.06, 10:44
                  Ale jeżeli ktoś mu tę czekoladę wpycha do ust,
                  >
                  > mimo, że wie o jego "uczuleniu", a on ją w końcu przełknie - wina obojga



                  Pod warunkiem, ze ten, któremu się wpycha jest słabszy. Czyli facet dupek,
                  skoro obronić się nie potrafi.
                    • m-m-m Re: ... 24.07.06, 11:06
                      Moim zdaniem jest, bo to tak jakby miała liczyć się z tym jego uczuleniem na
                      czekoladę, a niby dlaczego ma ją obchodzić jego uczulenie?
                      • babe007 Re: ... 24.07.06, 11:16
                        Bo może jest człowiekiem, a nie zimna suką, która po trupach (w alergicznym
                        przykładzie dosłownie wink ), bierze to na co ma ochotę, mając w dupie cały
                        świat.
                      • gosza26 Re: ... 24.07.06, 11:22
                        No wiesz jeśli ktoś zostawi rower przed domem i "ktoś" go kradnie to nie zostanie ten "ktoś" zwolniony z odpowiedzialności za "zabór" roweru tylko dlatego,że jego nie obchodzi,że ktoś wystawił rower na zewnątrz i nie zabezpieczył. Czy w ten sposób dał przyzwolenie na kradzież??
                        Opócz prawa pisanego są jeszcze tzw. normy obyczajowe.

                        No ale nie sądzę,żeby na tym tle można było dojść do porozuminia, bo część osób zakłada że dobro jest względne (czyli każdy ma swoje) a część,że jest dobro bezwględne.
                        • m-m-m Re: ... 24.07.06, 12:06
                          No więc ja reprezentuję pogląd, że mąż nie jest własnością żony tak jak
                          sukienka i ma wolną wolę co do swojego postępowania. I to od niego należy żądać
                          przestrzegania norm obyczajowych pt. wierność żonie, a nie wysuwać roszczenia
                          uszanowania stanu małżeńskiego wobec potencjalnej tej drugiej.
                          • gosza26 Re: ... 24.07.06, 13:08
                            Przecież nikt tutaj nie chce mężczyzny(męża) zwolnić od odpowiedzialności. Jest on winien jak najbardziej z tą tylko uwagą,wg mnie i chyba nie tylko,że w momencie w którym kobieta dowiaduje się o jego "stanie faktycznym" jest tak samo współwinna.
                            To,ze bywają sytuacje niejednoznaczne,to już inna bajka i pewnie stąd wynika szereg rozbiezności.Ale chyba trzeba przypamnieć,że ta niednoznaczność wynika nie tylko z prywatnych odczuć. W końcu nawet i prawdowastwo a nawet Kościół bierze pod rozwagę różne okoliczności.
                            • m-m-m Re: ... 24.07.06, 13:42
                              w którym kobieta dowiaduje się o jego "stanie faktycznym" jest tak samo
                              współwinna


                              A ja uważam, że nie.
                              Tak samo można oskarżyć ulotkę z agencji towarzyskiej, bo jakby tej ulotki za
                              wycieraczką samochodu nie było - to dany właściciel pojazdu nie skorzystałby z
                              usług oferowanych na ulotce.
                              To też oferta i ten kto ma zobowiązania decyduje, czy z niej skorzysta, czy nie.
                              • gosza26 Re: ... 24.07.06, 14:01
                                Być możę wyciągnę bardzo daleko posnunięty wniosek, ale idąc tym tropem odbiera się takim kobietom nie tylko umiejętność empatii(no ale w końcu ona nie musi), myślenia(no tutaj jeśli nie musi to przynajmniej powinna), ale przede wszytkim zwalnia z odpowiedzialności za własne wybory.

                                Kurczę a ja Młodemu ciągle tłukę o odpowiedzialności, może nie powinnam....
                                • cofitofi Re: ... 24.07.06, 14:30
                                  punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia;
                                  te kobiety, które weszły w zycie zonatego jeszcze faceta, winę będą zwalać na
                                  zonę i męża i nijak nie dadzą sobie wytłumaczyć, ze ich osoba w rozpadzie ich
                                  związku tez odegrała swoją rolę.
                                  To jest zrzucanie winy na innych, aby się wybielić, aby odjum rozpadu cudzego
                                  małzenstwa nie spadło na nich. Jak się wchodzi z butami w cudzy związek to nie
                                  mozna udawać , ze się tam nie było. Było się i to często b. świadomie.
                                  • m-m-m Re: ... 25.07.06, 09:13
                                    punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia

                                    Nie koniecznie, ja poznałam M. 4 lata po rozwodzie, kiedy jego była żona dawno
                                    z nimi nie mieszkała, więc z zonatym sie nie spotykałam nigdy, ALE wygodne jest
                                    twierdzenie, że jak związek sie sypie i pojawi sie w trakcie tego sypania ktos
                                    trzeci to ten trzeci jest winny - wybiela się najczęściej porzucona żona i nie
                                    chce przyjąć do wiedzy, że to wyłącznie jej i jej męża wina takiego stanu
                                    rzeczy, kanalizuje więc swój gniew nie w swoim kierunku, tylko w kierunku kozła
                                    ofiarnego, jaki staje się ta druga.
                                    Chcialabyś bym uznala, ze zgodnie z patriachalnym systemem wartosci to kobieta
                                    jet winna złu, to jej mowi sie jak ma postepować i co robic tym samym
                                    zwalniając innych z odpowiedzilnosci za własne życie.
                                    Zwróć uwagę, że nawet w sytuacji odwrotnej: to kobieta spotyka tego drugiego
                                    społeczna złość otoczenia znowu skupia się na niej (że to JEJ wina, że odeszła
                                    i rozwaliła związek), a nie na tym drugim facecie do którego odeszła (a ten
                                    facet jest w sytuacji Julii i teoretycznie powinien być obarczony winą za
                                    rozpad jej związku z mężem).
                                    To stary mechanizm wywodzący się z patriachalnego modelu rodziny, który dawał
                                    węcej przywilejów i mniej obowiązków mężczyznom, a całą odpowiedzialnośc za
                                    związek skladal wyłącznie na kobietę. Ciemna społeczność wsi tż wywiozła Jagnę
                                    na kupie gnoju, a Antkowi Borynie włos z głowy nie spadł, choć żonę miał. Nic
                                    się nie zmieniło mentalnie, tylko dekorację.
                                    • cofitofi Re: ... 25.07.06, 09:28
                                      bo tak juz jest w naszej kulturze, ze to od kobiety wymaga się więcej, a przede
                                      wszystkim tego, aby się szanowała.
                                      Kultura kulturą, a rzeczywistość jest odmienna, a wynika to z faktu nadwyzki
                                      samotnych kobiet w wieku prokreacyjnym nad mężczyznami. Obecnie kobiety
                                      podrywają facetów, walczą o męskie portki i to najczęsciej cudze, wykorzystują
                                      sytuację, ze w kazdym związku pojawiają się kryzysy i wtedy łatwo jest wskoczyć
                                      w tą lukę. Samotne dzialają na zasadzie - podoba mi się właśnie ten facet i
                                      nie wazne , ze jest mężem innej, mnie się podoba i go zdobędę,; jakimi
                                      metodami , wszystkimi , najbardziej niegodziwymi, bo cel uświęca srodki.
                                      • khaldum :o) 25.07.06, 10:18
                                        cofitofi, twoja teoria mrozi krew w żyłach...

                                        można by było pokusić się o to, że samotne kobiety prowadzą statystyki w którym
                                        małżeństwie źle się dzieje i czekaja na odpowiedni moment po to by zawrócić
                                        facetowi w głowie i rozbić małżeńtwo

                                        Osobiście takowej kobiety nie znam. Znam natomiast wiele sytuacji w których
                                        nieszcześliwy w małżeństwie facet szuka pocieszycielki, kochanki, bratniej
                                        duszy czy jak to tam zwać. Czy szukał by gdyby w domu miał sielankę ? Raczej
                                        nie facet bo z zasady jest leniwym stworzeniem.

                                        Nie spotkałam sie też w swoim środowisku z sytuacją gdzie baba podrywa żonatego
                                        faceta. Powiem więcej to żonaty facet zazwyczaj inicjuje takie związki, czasem
                                        dla zabawy, czasem z samotności.

                                        A wolnych facetów jest od groma, tabunami to łazi i szuka księżniczek z bajek,
                                        pięknych, mądrych, niewymagających i oddanych. Tyle, że mało która kobieta się
                                        z takim zwiąże, bo jak poprosisz takiego cudaka o wniesienie zakupów, czy
                                        wyniesienie śmieci to zaczyna się rozglądać za następną, bo ta z którą jest to
                                        za dużo od niego wymaga.

                                        Jako ex i nex powiem, że większość żon zapomina o tym, że o chłopa trzeba dbać,
                                        i papierek to nie dożywotnia gwarancja posiadania chłopa w domu.
                                        Ja z moim ex nie jeździłama na metalmanię bo miałam inne priorytety takie jak
                                        dom, praca i dziecko, co więcej oczekiwałam od niego, że w tym domu bywać
                                        będzie, więc znalazł niewymagająca "koleżankę" która niczego nie chciała poza
                                        imprezka i kolejnym koncertem.

                                        i żalu do panienki nie mam, nawet jej współczuję, bo jak zapragnie
                                        stabilizacji, to też pójdzie w odstawkę...
                                        i zjawi się kolejna

                                        wyborów dokonuje mój ex
                                        mężczyzna,
                                        nie kobieta...

                                        i niestety w większości przypadków tak to wygląda...


                                        • cofitofi Re: :o) 25.07.06, 10:55
                                          khaldum,
                                          1. "facet szuka pocieszycielki", bo wie ze chętna zawsze się znajdzie , mało
                                          tego sama daje mu sygnały , ze pocieszy misia, bo mu tak źle w domu
                                          2. wolny facet, to albo pedał, albo kompletna d..pa
                                          3. dlaczego tylko zona ma dbać o chłopa? a to tez musi działać w drugą stronę -
                                          męzczyzna tez musi dbać o kobietę.
                                        • elf28 Re: :o) 25.07.06, 13:54
                                          Wiecie co, tak czytam tą całą wymianę myśli i taki mam oto wniosek. Udział jest
                                          zawsze 50 - 50. Nie zgadzam się do końca z tym, że kobieta świadomie wchodząca
                                          pomiędzy małżeństwo jest całkiem bez winy. Ja uważam, że ma swój udział. Podam
                                          mój przykład. W moim M zadużyła się koleżanka z pracy. Kobieta, która bywała u
                                          nas w domu, przyjaźniła się ze mną, etc. Wiedziała, że kochamy się, że
                                          oczywiście jak każda para mamy czasem swoje ciche dni i własne problemy. Ale
                                          widać nie przeszkadzało jej to. Mimo tego, że po pierwszych sygnałach dostała
                                          ode mnie bardzo jasny komunikat, że jej zachowanie odbieram jako próbę
                                          wchodzenia między nas, robiła dalej swoje aż do czasu kiedy dostała kolejny
                                          komunikat od nas obojga, żeby spadała na drzewo. Powiem wprost, dla mnie taka
                                          kobieta to zwykła s.ka. I jestem też przekonana, że nie zawsze sytuacje są
                                          jasne i klarowne na 100%. Tak się dzieje, że i kobieta i mężczyzna mają rozum
                                          po to żeby go używać. Więc daleka jestem od generalizowania, że zawsze to jest
                                          wina kobiety, albo zawsze mężczyzny. Zdarzają się bezwzględne kobiety, które
                                          myślą tylko o sobie i mężczyźni, dla których rodzina czy żona nie przedstawiają
                                          żadnej świętości. I są też takie sytuacje, gdzie ludziom po prostu się nie
                                          układa ze sobą - więc wcześniej czy później się rozstają w takich czy innych
                                          okolicznościach.
                                      • m-m-m Re: ... 25.07.06, 10:57
                                        bo tak juz jest w naszej kulturze, ze to od kobiety wymaga się więcej, a przede
                                        wszystkim tego, aby się szanowała.


                                        Co nie znaczy, że na taki wzorzec kobiety trzeba dawać zgodę. Czasy rodem z XIX
                                        wieku dawno minęły, mamy inną rzeczywistość, a wielokrotna monogamia staje się
                                        faktem, czy obrońcom moralności patriachalnej to się podoba, czy nie.
                                        Zmieniaja sie tez standardy oceny i jednak coraz wiecej osób uważa, że związek
                                        tworzy dwoje ludzi, którzy jeśli łaczy ich coś trwałego nie bedą się zdradzali
                                        bez względu na arsenał środków potencjalnych chętnych do ich łóżka.
                                        A "nadprodukcja" kobiet jest w pewnym wieku, ok 50-60, kiedy to faceci umierają
                                        przedwcześnie.
                                        • cofitofi Re: ... 25.07.06, 13:17
                                          - nikt ci nie karze się szanować, rób co chcesz, ale nie dziw się negatywnej
                                          opinii o tego typu kobietach.
                                          - więcej jest kobiet samotnych , niz samotnych mężczyzn
                                          • m-m-m Re: ... 26.07.06, 09:44
                                            nikt ci nie karze się szanować, rób co chcesz, ale nie dziw się negatywnej
                                            opinii o tego typu kobietach.

                                            Mnie taka opinia śmieszy, kojarzy mi się z moherowym beretem big_grinDD


                                            więcej jest kobiet samotnych , niz samotnych mężczyzn

                                            Od pewnego wieku, tj. od 50-ątki.
                                      • mamaika beatea ? 25.07.06, 13:22
                                        Cofitofi tak sobie czytam i czytam i ptrzypomina mi się mocno beatea .
                                        Wróciłaś ? Forma gładsza, argumentacja i poglądy te same plus ten sam negatywny
                                        ładunek emocjonalny.
        • m-m-m Re: ... 24.07.06, 08:39
          Potraktowałyśmy ją po babsku - totalny bojkot, choć żadnych
          komentarzy w jej kierunku. Biedactwo nie ma do kogo paszczy otworzyć(mówię o
          kobietkach).Po prostu nie zapraszamy jej.



          Straszna kara. Ona żyje na pustyni i na pewno innych sobie koleżanek nie
          znajdzie.
          • bemari Re: ... 24.07.06, 22:28
            To nie chodziło o karę.Po prostu nam nie odpowiada jej mentalność.Ta pani miała
            od zawsze skłonność do kokietowania cudzych partnerów, a tym razem wywinęła
            numer dobrej przyjaciółce.Złamamała nasze niepisane zasady przyjażni, a
            jesteśmy paczką od lat.Po prostu jej nie ufamy.Nie oceniam w tym poście faceta,
            bo oczywiste, że jest winien, oceniam tylko koleżeńską lojalność.Nie potrafię
            przyjaźnić się z osobą, która okazała się podstępna i zakłamana.Niech bawi się
            w swoim gronie.
    • magret65 Re: ... 21.07.06, 19:40
      Emes!
      Ta cała sytuacja jest przykra i szkoda, że tak się wszystko ułożyło. Czasami
      jednak podejmujemy jakieś decyzje i ich konsekwencje ponosimy całe życie.
      Pewnych spraw i decyzji nie da się cofnąć. Wiesz, rozumiem, że jesteś zła na
      Julię i masz żal, że jako przyjaciółka Twojej rodziny odebrała Twojej mamie
      męża. Niestety, dziewczyny mają rację, "do tanga trzeba dwojga". Kochasz ojca,
      więc najłatwiej oceniać i obarczać winą "tą drugą". Fakt jednak, że gdyby Twój
      tato nie chciał, to do niczego by nie doszło. Chyba jednak najmądrzejsza jest w
      tym wszystkim Twoja mama i ona ma rację prosząc Cię, żebyś nie umilała Julii za
      bardzo życia. Myślę, że ona też po tym wszystkim by nie potrafiła już być z
      Twoim ojcem i teraz tego nie chce. Twój ojciec ma teraz bardzo trudną sytuację,
      bo chciałby, żeby między Wami było w miarę dobrze. W jego nastawieniu do
      Ciebie, jak widać, nic się nie zmieniło i jesteś nadal bardzo ważna w jego
      życiu, pomimo że ma teraż drugą rodzinę. Odszedł od Twojej mamy, ale zależy mu
      na relacjach z Tobą i chce, abyś uczestniczyła w jego życiu. Widać to wyraźnie
      także w relacjach Julii. Czy nie warto, właśnie dla niego, spróbować, aby
      między Wami- Tobą i macochą- było w miarę poprawnie? Nie chcę Cię przekonywać,
      abyś polubiła Julię, bo to, przynajmniej w obecnej chwilii, w moim odczuciu,
      niemożliwe. Zbyt świeże rany i dużo pretensji. Tym bardziej, że ona też nie
      darzy Cię zbytnią sympatią. Za emocje nasze nie odpowiadamy, są jakie są i nie
      ma sensu udawać, że jest inaczej. Nimi naprawdę nie da się sterować. Czy jednak
      naprawdę warto wkładać przysłowiowy "kij w mrowisko"?! Co Ci da to, że pokażesz
      te wypowiedzi tacie?! Zranisz go tylko, a czy przy tym sama nie stracisz w jego
      oczach?! Chyba, że gdy domownicy są w domu też wolno Ci korzystać z ich
      komputera? Jak widać, Julia obawiała się, że będziesz szperać w ich rzeczach,
      czy aby trochę tak nie było?! Nie chcę nikogo osądzać. Myślę, że każdy z nas
      popełnia jakieś błędy. Zobacz, miałaś okazję przedstawić na tym forum swoją
      wersję wydarzeń. Czy to nie wystarczy? Julia teraz też wie, jak Ty się czujesz,
      jakie są Twoje emocje i jak to wszystko odbierasz. Czy nie warto "zakopać topór
      wojenny"?! Zrobić to po prostu dla ojca i .... dla małego brata! On przecież w
      tej sytuacji nie jest niczemu winien, a jest już na tym świecie i też należy do
      Twojej rodziny. Czy nie może to być taki sekret między Wami kobietami? Czytając
      Twój post nabrałam przekonania, że jesteś mądrą, myślącą dziewczyną. Julia też
      jest osobą bardzo wrażliwą. W życiu jest tyle ciężkich chwil i trudnych
      momentów, czy naprawdę warto innym sprawiać dodatkowy ból, skoro można tego
      uniknąć? A może warto czasem okazać wspaniałomyślność nawet jak druga strona
      tego nie doceni? A może ..... jednak?! Bardzo cieplutko Ciebie i ...... Julię
      pozdrawiam i życzę Wam Obu, aby dla dobra całej rodziny Wasze stosunki mogły
      stać się w miarę poprawne! M
    • weronka77 Re: ... 21.07.06, 20:13
      Awantura trochę-przepraszam za skojarzenie"straganowa".Być może to ja mam taką
      konstrukcję psychologiczną że lubię mieć od razu "czarno na białym"
      wszystko.Jeśli tylko cokolwiek "nie gra" drążę,dzielę włos na czworo,sadzam
      wszystkich "do kupy" i mówię co mi leży na wątrobie.Pewnie nie każdemu podoba
      się że mówię co myślę bez udawania,zatajania i tym podobnych.Ale ja wolę mieć
      taki komfort psychiczny żeby potem nie było niedomówień.Mój mąż zna moje
      stanowisko i stosunek do pasierbów,pasierbowie podobnie.Ja też wiem co o mnie
      sądzą i generalnie uważam że "rodzinne brudy" lepiej prać od razu w jak
      najbardziej kameralnej atmosferze-rodzinnej w udziałem wszystkich
      zainteresowanych rzecz jasna.Potem brud nie chce zejść i nawet Vizir nie
      pomoże;-(
      • magret65 Re: ... 21.07.06, 21:14
        Wiesz, Weronko!
        Myślę, że Ty masz rację, jeżeli chodzi o relacje w rodzinie. Tu jednak sytuacja
        jest bardzo delikatna i o kameralnej szczerej rozmowie mowy już być nie może.
        Tak szczerze mówiąc wszystko, a może nawet i więcej, zostało już powiedziane. W
        dodatku uczestniczyło w tym mnóstwo postronnych osób na naszym forum i poza.
        Tak więc Julia i emes chyba nie muszą nic dodawać, bo sprawa jasna. Swoje
        nastawienie i odczucia dobrze nawzajem poznały. Czy powinno się w to wciągać
        ojca emes? Mnie się wydaje, że nie ma potrzeby, bo cóż to zmieni i w czym
        pomoże?! Ale może niech się wypowiedzą inni. A może pozostawić decyzję samym
        zainteresowanym Paniom? Może lepsza jeszcze metoda, której Ty jesteś
        zwolenniczką, żeby usiadły sobie w 4 oczy i wszystko wygarnęły? Przypuszczam,
        że Julia nie ma żadnych relacji z byłą żoną swojego męża i nie sądzę, że
        chciałyby się ze sobą spotkać. Szkoda mi też babci emes. No cóż, moim zdaniem,
        inni mają prawo do swojego, tylko babcia sama ma prawo decydować, co i komu
        chce, czy powinna kiedyś zostawić. Nawet jeżeli pominie inne wnuki, to jej
        prawo i wolna wola! Pozdr. M
    • tarzynka Re: ... 22.07.06, 22:40
      Nie wiem Emes, czy jeszcze tu zajrzysz, nie wiem, czy starczy Ci cierpliwości,
      żeby przeczytać te wszystkie wątki - widać, że temat wzbudza emocje.
      We mnie też, bo trochę sobie o nim pomyślałam. I miałam taką myśl, że czasami
      człowiek musi się wygadać, wyrzucić z siebie nawet niepoprawne politycznie
      myśli, żeby go nie dręczyły. Jak się czuje w jakimś gronie bezpieczny to tak
      robi. To bardzo pomaga nabrać do nich dystansu i w życiu wcale się nie
      zachowywać tak, jak się myślało. Bo tak naprawdę ważne jest to, co Jula robi, a
      nie o czym tu pisze. Nie znam Ciebie, nie znam Twojej macochy, nie będę oceniać,
      która z Was bardziej zawiniła, która ma bardziej rację. Obie macie swoje zdanie,
      często Wasze potrzeby wywołują konflikt interesów. No i tu niestety dla niego,
      bo łatwe to nie jest najczęściej, Twój tata ma pole do popisu, żeby jakoś je
      pogodzić.
      Z mojego punktu widzenia, to nowi partnerzy rodziców nie muszą się lubić
      pasierbow ani pasierbowie ich. Stosunki spokojnie mogą być chłodne, dobrze żeby
      były poprawne - dla wszystkich zainteresowanych. Ważny natomiast jest Twój
      kontakt z ojcem. Z tego, co pisałaś i co pisała Jula, wydaje mi się, że i dla
      niego i dla Ciebie. I tego się warto trzymać.
      Napisałaś, że żałujesz, że wiesz, co pisze o Tobie Twoja macocha. Widzisz, w
      większości przypadków lepiej nie wiedzieć, ja już się nauczyłam, że lepiej nie
      zaglądać w pewne miejsca, pewnych wypowiedzi nie słuchać. Choć ciekawość czasami
      strasznie krzyczy, żeby to zrobić i trudno się powstrzymać...
      Życzę i Tobie, i Juli, i całej Waszej rodzinie, żeby ta cała historia Wam
      bardziej pomogła niż coś zepsuła.
      Jeszcze taka ciekawostka, mój eks związał się naszą wspólną przyjaciółką,
      pojawiło się ich wspólne dziecko. Otóż z boku może rzeczywiście wyglądać to
      stereotypowo: okropna baba. Ja zaś wiem, że stało się to tak naprawdę po
      rozpadzie, choć jeszcze nieformalnym, naszego związku. Dalej ją lubię, cenię,
      nie uważam, że można mówić tu o ich jakiejkolwiek winie, choć przyjacielskie
      kontakty siłą rzeczy urwały się i dobrze.
    • cofitofi emes 24.07.06, 09:08
      rozumiem , co czujesz , to straszne, przyjaciółka domu, wchodzi w związek z
      mężem swojej kolezanki, to podwójnie niemoralne, to podwójna zdrada, bo od
      przyjaciół oczekuje się przede wszystkim lojalności, a nie uwodzenia cudzych
      mężów i celowego zchodzenia w ciążę, aby postawić faceta przed faktami
      dokonanymi.
      Twój ojciec musi byc b. słabym i egoistycznym człowiekiem, sterowanym przez
      kobiety.
      • barbara001 Re: emes 24.07.06, 11:01
        cofitofi napisała:

        > rozumiem , co czujesz , to straszne, przyjaciółka domu, wchodzi w związek z
        > mężem swojej kolezanki, to podwójnie niemoralne, to podwójna zdrada, bo od
        > przyjaciół oczekuje się przede wszystkim lojalności, a nie uwodzenia cudzych
        > mężów i celowego zchodzenia w ciążę, aby postawić faceta przed faktami
        > dokonanymi.
        > Twój ojciec musi byc b. słabym i egoistycznym człowiekiem, sterowanym przez
        > kobiety.

        Litości, po pierwsze to nie była przyjacółka emes tylko rodziców i to oni sa
        odpowiedzialni za rozpad ich małżeństwa. A po drugie nikt nie wie jakie było
        małżeństwo rodziców emes i kto wie czy jak nie Jula to nie znalazłaby miejsca
        tam inna pani. Żal córki rzecz zrozumiała ale ludzie dorośli ponoszą pełną
        odpowiedzialność za swoje decyzje i tak w tym przypadku ojciec emes a mąż Juli.
        • cofitofi Re: emes 24.07.06, 11:07
          a gdzie napisałam , ze to przyjaciółka emes?
          Jula podstępnie weszła w związek, który bez jej udziału mógł się sam rozpaść,
          jak tak było mu pisane.
          A tak swoj duzy wkład włozyła.
            • babe007 Re: emes 24.07.06, 12:55
              Ale jakby się nie pchała, to może wcale by jej nie chciał? Nie wiemy jak było w
              tym przypadku, czyja była inicjatywa. Bo widzisz, ja rozgraniczam takie
              sytuacje, gdzie znudzony, niekochająć, w kryzysie (niepotrzebne skreślic, albo
              dopisać inne pasujące)żonaty facet inicjuje romans i takie kiedy to ona "zagina
              na niego parol", drąży, stwarza dwuznaczne (a z czasem niedwuznaczne) sytuacje,
              trywializując - "włazi mu na siłę do łóżka". Oczywiście napiszesz, że facet ma
              swój rozum i nikt go do tego nie zmusza, i mam nadzieję, że wielu w takiej
              sytuacji nie ulegnie, ale są tacy co ulegną i co wtedy? Tu nie chodzi o
              przeniesienie całej winy na nią, ale o to, że całkowite jej rozgrzeszanie w
              takim przypadku jest dla mnie nie do przyjęcia. I tu nie o własność chodzi,
              tylko przyzwoitość.
              • barbara001 Re: emes 24.07.06, 13:07
                Może sie pchała, może nie, może nie była pierwszą ,która z tatusiem się zadała,
                może mamusia tez nie jest święta, na pewno sa rzeczy , o których my nie wiemy,
                emes równiez może nie mieć zielonego pojęcia jak to między rodzicami było. I tu
                nie chodzi o to by rozgrzeszać ojca, nakłaść Juli i odwrotnie. Ważne jest
                ułozenie stosunków w sytuacji, która już zaistniała. Tym bardziej, o ile dobrze
                pamiętam jest jeszcze jedno małe dziecko, które w tym układzie tkwi, i ważne by
                wszyscy znaleźli jakies podłoże do porozumienia, może chłodnego, ale jednak
                porozumienia. Czy za pomoca wydruków z komputera, czy za pomocą tak
                stroświeckiej rozmowy, ale na pewno nie za pomocą internetu i trzydziestu
                obcych osób.
    • jula55 Re: ... 24.07.06, 15:21
      Dziewczyny,nie oceniajcie mnie tutaj, bo nie macie do tego podstaw. Tak naprawde
      nie wiecie, ani jak wygladalo malzenstwo mojego M, ani kiedy i w jakich
      okolicznosciach zaczela sie nasza znajomosc. Znacie jedynie klamliwe insynuacje
      mojej pasierbicy.

      Wlasciwie gdzie jest powiedziane, ze trzeba tkwic w nieudanym zwiazku z
      niezrownowazona kobieta, tylko dlatego, ze iles lat temu wzielo sie z nia slub?
      Moj M nie chcial dla tkwic w takim bagnie tylko dla dobra dziecka, bo uznal, ze
      wiecej moze zaoferowac takze swojej corce bedac szczesliwym czlowiekiem i nie
      mieszkajac z jej matka. Moja rola byla w tej sprawie drugorzedna - ich zwiazek i
      tak by sie rozpadl. Zreszta sama wiem o tym najlepiej, bo bywajac w ich domu
      doskonale widzialam, jak sprawy miedzy nimi stoja. Dobrego zwiazku nie da sie
      rozwalic z zewnatrz. Niby truizm, ale jaki prawdziwy.
      • cofitofi jula 24.07.06, 15:44
        potwierdziłaś swym postem, to o czym wczesniej pisałyśmy.
        1. pasierbica napisała, ze bywałaś w ich domu, byłaś przyjacielem domu i ty to
        potwierdzasz
        2. nieudany związek - nie tobie oceniac cudze związki
        3. oczywiście żona winna - niezrównoważona???/
        4. dla dobra pasierbicy związał sie z tobą....a to dobre ..hahah, co za cynizm
        • barbara001 Re: jula 24.07.06, 15:57
          cofitofi napisała:

          > potwierdziłaś swym postem, to o czym wczesniej pisałyśmy.
          > 1. pasierbica napisała, ze bywałaś w ich domu, byłaś przyjacielem domu i ty
          to
          > potwierdzasz
          No cóż, kazda z nas kiedyś tam stała się przyjacółką jakiegoś tam byłego męża,
          jeszcze nie byłego męża itd. Ty również.
          > 2. nieudany związek - nie tobie oceniac cudze związki
          Bardziej jej niż nam, bo my o tym wiemy tylko z relacji pasierbicy i Juli, a
          żadna z tych opowiesci nie jest na tyle obiektywna by jeszcze internetowe
          kobitki mogły sobie wyrobić rzetelną opinię.
          > 3. oczywiście żona winna - niezrównoważona???/
          Często bywa, że eksie sa niezrównoważone, piszemy o tym na tyle często, że nie
          warto tego komentować. A kto jest winien, zwykle wszyscy zamieszani po trochu,
          a więc także i eksia.
          > 4. dla dobra pasierbicy związał sie z tobą....a to dobre ..hahah, co za cynizm
          A tego Jula tak dosłownie nie napisała. A to oczywiste, że nie tylko dla dobra
          dziecka lepiej się rozwieśc i dać sobie szansę na lepsze związki niż tkwić w
          maraźmie i udawać że to rodzina.
          • zawsze-w-drodze Re: jula 24.07.06, 16:16
            Zwracam uwagę na różnicę między sposobem w jaki ex odnosi się do Julii (a co
            przytacza emes6) i Julia do ex ("nierównoważona" i inne epitety w kolejnych
            wątkach Julii). Różnica klas... Ach i jeszcze do barbary001 - jest różnica
            między przyjaciółką męża (sama na szczęście poznałam mojego męża już po
            rozwodzie z matką pasierbów ale w trakcie kończenia nieformalnego związku) a
            przyjaciółka domu - w domyśle OBOJGA małżonków - co zresztą Jula potwierdza
            pisząc, że obserwowała ich małżeństwo. Myślę, że różnica jest zasadnicza.
            • jayin Re: jula 24.07.06, 18:31
              zawsze-w-drodze napisała:

              > Zwracam uwagę na różnicę między sposobem w jaki ex odnosi się do Julii (a co
              > przytacza emes6) i Julia do ex ("nierównoważona" i inne epitety w kolejnych
              > wątkach Julii).

              A ja tylko zwrócę uwagę, że na INTERNECIE z takim samym dystansem trzeba brać to co pisze i Jula i emes6 i każdy inny...wink I nie oceniać "z góry i na pewno i na 110% tak było!" wink Skąd wiadomo, kto ma monopol na prawdę? Zresztą - czy ktoś go w ogóle ma? Każdy ma "swoją prawdę".

              Pooceniać można na sieci wyłącznie "zachowanie internetowe" czyjeś.
              Ew. chulturę wypowiedzi. Lub jej brak. Albo nadmiar wink
              Albo PRZEDSTAWIONE HISTORIE - być może nie mające wiele wspólnego z realną sytuacją (może wersje przedstawiane przez jedną i drugą stronę są podkoloryzowane? a może złagodzone? who knows)

              Ale wg mnie zupełnie nie ma sensu obstawać twardo po czyjejś stronie w takich "sporach", czy konfliktach - bo o tym jak jest, wiedzą wyłącznie ci, którzy w tej sytuacji siedzą - a i tak każdy z nich bedzie miał inne zdanie na to "co się stało".

              My możemy sobie poteoretyzować i pogdybać.
              Wyłącznie.

              pozdr.

              J.
              • weronka77 Re: jula 24.07.06, 23:31
                I myślę że tym akcentem można spoojnie zakończyć dyskusję ponieważ
                podsumowywuje wszystko dotychczas powiedziane.Ja od siebie tylko dodam że nie
                wyobrażam sobie kogokolwiek grzebiącego w moich rzeczach,komputerze pod moją
                nieobecność.Bo niby jakie ma do tego prawo i czego tam szuka?!!Jestem
                przekonana że gdyby podobna sytuacja wystapiła u Nas to mąż potępił by...córkę
                lub syna,ponieważ takie panują u Nas zasady że bez pytania i pozwolenia nie
                pożycza się od ojca lub macochy nawet książki.Na szczęście sytuacja nie będzie
                miała szans na zaistnienie ponieważ w czasie Naszej nieobecności nikt poza
                Panią która sprząta(komputerów się boiwink) do domu wstępu nie ma.
    • khaldum emes i julia, czy to ring ? 26.07.06, 08:20
      Śpiewała kiedyś taka jedna że ma ręce w kieszeniach, kieszenie jak ocean,
      spokojnie chodzi i rozgląda się...
      dotychczas o samej zaistniałej sytuacji się nie wypowiadałam, po prostu
      rozglądałam się ..

      zastanawiałam się, usiłowałam znaleźć motywy działania zarówno julii jaki i
      emes.

      i ciężko mi było je wytłumaczyć, bo tu grają emocje i uczucia, takie o których
      te z nas, które dokładnie takiej samej sytuacji nie przeżyły raczej zrozumieć
      nie będą mogły.

      obsmarowano i julię i emes
      julię za rozbicie rodziny i poderwanie faceta przyjaciółki
      emes za wścibstwo i grzebanie nie w swoich rzeczach

      nie dość że zainteresowane Panie się obsmarowały, przy czym julia nałożyła ciut
      większą warstwę kremu niż emes, to jeszcze my macochy dołożyłyśmy kilka warstw
      kremu , który raczej całej sytuacji nie osłodził...

      moja babcia mawiała: pamiętaj nie mów nikomu co się dzieje w domu. Wiem, że w
      dobie XXI wieku, w globalnej wiosce, kiedy na forach internetowych możemy
      wyrzucić z siebie złośc i żal to trudne, ale drogie panie, może by tak unikać
      rozdrapywania i oceniania, a powrócić do dyskusji ?

      Wraz z NM znaleźliśmy wątek naszej ex na jednym z forów, gdzie opisane fakty
      były stekiem kłamstw, przeinaczania faktów i okoliczności, o samym kreowaniu
      swojego wizerunku nie wspominając.

      ani NM ani ja nie podjeliśmy dyskusji z ex, NM napisał tylko jedno zdanie

      Oj R..., R... (imię ex) JEST TWOJA PRAWDA, MOJA PRAWDA I CAŁA PRAWDA.
      i wątek umarł, może w tej sytuacji też należało by zakończyć tą sprawę.

      pozdrawiam
      • cofitofi Re: emes i julia, czy to ring ? 26.07.06, 09:23
        - to nie ring, bo nie ma bezpośredniego starcia.
        - pierwsza zaczęła obsmarowywać jula, podając masę szczegółów na temat
        pasierbicy z jej imieniem włacznie
        - emes, jako pomówiona , "wyrwana do tablicy" ma prawo do obrony i zrobiła to w
        sposób bardzo wyważony
        - jak mozna na szali położyć takie kwestie, jak poderwanie męża ! nie jakiegoś
        tam faceta, przyjaciółce, zrobienie sobie nieślubnego dziecka z zonatym, a
        wścibstwo - to są inne cięzary gatunkowe
        • magret65 Re: emes i julia, czy to ring ? 26.07.06, 15:50
          Cofitofi!
          Wiesz, myślę, że teraz najważniejsze, aby jakoś to wszystko się poukładało i
          aby nie było niezgody w rodzinie. Rozpatrywanie, kto bardziej zawinił, a kto ma
          rację nic tu nie da! Szkoda obu Pań. Na pewno nie czują się z tym dobrze i jest
          im przykro, że tu tak analizujemy i niestety często osądzamy opowiadając się za
          którąś ze stron. Rodzina jest rodziną i warto spróbować znaleźć porozumienie.
          Jakoś muszą się z tym uporać, a kłótnie i rozpamiętywania nic w tym nie pomogą,
          a już na pewno nie budują i nie zachęcają do poprawy stosunków rodzinnych.
          Dziewczyny mają rację, aby nie osądzać, dać wszystkim ochłonąć i zakończyć ten
          temat! Pozdr.cieplutko! M
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka