Dodaj do ulubionych

Spotkalam sie

21.08.08, 13:37
Z facetem.
Facet jak facet, bylaby z tego swietna przyjazn.Bylby zwiazek, gdyby
nie to, ze jestem mezata. Znam garnice jasno.I pytam: co zlego w
spotkaniu z facetem czy kobieta, aby zawrzec przyjazn?
Dlaczego sie musimy ograniczac, bo mamy slub?
Czy ograniczanie waszych mezow, jesli chca sie z kims spotkac?
Jakim prawem ograniczamy sie i wiecznie probujemy zmienic druga
osobe?
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Spotkalam sie 21.08.08, 13:38
      >Bylby zwiazek, gdyby
      > nie to, ze jestem mezata.


      Właśnie dlatego nie powinnaś się z nim widywać tongue_out
      • sfajczala Re: Spotkalam sie 21.08.08, 13:41
        Nie, dlaczego? Wlasnie majac te swiadomosc wiem, ze nic nie zajdzie,
        zreszta nigdy nie zdradzilam, nie mam zamiaru, ani potrzeb.
        Tak mnie tylko naszlo pytanie , bo zdalam sobie sprawe, ze ja tez
        naginam meza do mojej wizji i jakim prawem?Ja tam jestem za otwartym
        zwiazkiem na tyle, zeby nie seksic sie po drodze z kim popadnie, ale
        no kurcze, spotykac? Czemu nie?
        • morgen_stern Re: Spotkalam sie 21.08.08, 13:48
          sfajczala napisała:

          > Nie, dlaczego? Wlasnie majac te swiadomosc wiem, ze nic nie
          zajdzie,
          > zreszta nigdy nie zdradzilam, nie mam zamiaru, ani potrzeb.


          Wybacz, ale to jest bardzo, bardzo naiwne. Nie twierdzę, że od razu
          mu wskoczysz do łóżka, ale myśli takowe się prędziutko pojawią,
          wierz mi, bardzo głupie myśli i bardzo dziwne nastroje.
          Już słyszałam takie zapewnienia mężatek, że jak to, ona się tylko
          chce z nim przyjaźnić, ależ tak, zna granice, nic się nie wydarzy
          absloutnie, a właściwie to dlaczego ona nie może się przyjaźnić z
          mężczyznami, jakim prawem??

          Ano właśnie dlatego, że jeśli facet nam się podoba mentalnie i
          fizycznie to spotykanie się z nim to KŁOPOTY.
          Ale jeśli chcesz, to proszę, przeciez żadna z nas cię nie
          powstrzyma, ale jakby co, to morgen ostrzegała tongue_out
        • kali_pso Re: Spotkalam sie 21.08.08, 14:43
          Zapytaj męża, czy na hasło "nielojalna żona" pomyśli wyłącznie o
          seksie ślubnej z innym facetem?winkP
          Zapytaj i napiszwinkP


          I tak jak napisała Morgen- jesteś mocno przekonana o tym, że w pełni
          kontrolujesz sytuację- obyś się boleśnie nie zdziwiławink
    • iwoniaw Nie wiem, o co ci chodzi 21.08.08, 13:41
      > Czy ograniczanie waszych mezow, jesli chca sie z kims spotkac?
      > Jakim prawem ograniczamy sie i wiecznie probujemy zmienic druga
      > osobe?

      Jakie ograniczanie mojego męża i próby zmiany drugiej osoby masz na mysli?
      • sfajczala Re: Nie wiem, o co ci chodzi 21.08.08, 13:42
        Jesli nie rozumiesz, to widac tego nie robisz, super!
        Chodzi mi o to, ze wiecznie probujemy zmieniac inna osobe,
        krytykujemy czesto jej zachowanie albo nas drazni, staramy sie niby
        dotrzec, ale to tylko przebranie najczesciej takich uslinych zmian
        partnera wlasnie.
        Czy jesli twoj maz chcialby spotykac sie z kumpelami, przyjaciolkami
        drzalabys?
    • karambol45 Re: Spotkalam sie 21.08.08, 14:09
      a w mężu nie masz przyjaciela....?
      • gryzelda71 Re: Spotkalam sie 21.08.08, 14:14
        Co ty z tym mężem-przyjacielem?
    • bri Re: Spotkalam sie 21.08.08, 14:45
      Ale dlaczego zakładasz, że we wszystkich małżeństwach tak jest, że
      ludzie się nawzajem ograniczają i próbują zmienić?
    • cora73 Re: Spotkalam sie 21.08.08, 15:00
      Czesto wlasnie z takich fascynacji :"bylby zwiazek" rodzi sie cos
      wiecej, zaczynaja sie klopotysmile sam fakt ze spotykajac sie z facetem
      myslisz o tym co mogloby byc gdyby nie to ze jestes mezatka powinien
      ci dac do myslenia.
    • lola211 Re: Spotkalam sie 21.08.08, 15:00
      > Jakim prawem ograniczamy sie i wiecznie probujemy zmienic druga
      > osobe?
      Pewnie ze strachu, z kompleksow takze, z powodu niskiej samooceny,
      braku zaufania, itd.

      Mnie to tez zawsze dziwilo, zwiazek to nie wiezienie, kazdy powinien
      zyc po troche wlasnym zyciem, w tym spotykac sie z kim chce.
    • hrabina_murzyna Re: Spotkalam sie 21.08.08, 15:30
      Spotykanie się a spotykanie się- tu jest rożnica. Moj mąż spotyka
      wiele kobiet, w pracy, na ulicy, wiele kobiet przychodzi do nas do
      domu, do wielu kobiet my chodzimy, czasami mąż sam wpadnie do
      koleżanki po coś tam, odwiezie do domu. Ja podobnie. Ale nie
      wyobrażam sobie, aby ktorekolwiek z nas umawiało się na kolacyjki w
      knajpach z przyjaciołką lub przyjacielem i wylewało swoje żale na
      męża lub żonę. Nie wyobrażam sobie, że obca baba gaworzy sobie po
      przyjacielsku z moim mężem w blasku świec i popija winko kręcąc
      zalotnie włosami. W każdym związku są granice i nie widzę w tym nic
      złego.
      • agatar-m wszystko i na temat 21.08.08, 21:36
        hrabina, wyjęłaś mi to z klawiatury tongue_out
    • biedro_neczka Re: Spotkalam sie 21.08.08, 15:45
      bo się kochamy?
      • alyeska Re: Spotkalam sie 21.08.08, 16:44
        bo od czegos sie te romanse zaczynaja- wlasnie od niewinnej kawy,
        niewinnego spotkania. Lepiej wiec ustawic granice krok przed i nie
        udawac sie na takie spotkania. Mam znajomych tu i owdzie, jednakowoz w
        momencie gdy wyczuje,iz druga strona ma jakies nadzieje koncze
        znajomosc. Bowiem:
        kocham meza, dzieci, szanuje sama siebie i mego mezusia, z lenistwa
        nie chce sobie komplikowac zycia.
        • mamaemmy Re: Spotkalam sie 21.08.08, 16:56
          Wszystko jest ok,jesli Wam sie w zwiazku układa.
          Gorzej jak zacznie byc gorzej a pocieszyciel pod ręką-przyjaciel zamiast
          przyjaciółki,facet który wszystko rozumie,pocieszy,przytuli,wysłucha...oj
          niebezpicznie się wtedy może zrobić tongue_out
          Jestem ZA spotykaniem się z facetami kolegami,ale takimi,zeby pomiedzy nami nie
          było chemi...Bo jak jest- to kłopoty gotowe i z jednego piwa.....Wiem co mówię
          ,spotykałam się i dalej spotykam z wieloma kolegami,ale teraz omijam tych,którzy
          działaja na mnie elektryzujaco-np niektórzy moi eks.bo z wieloma eks utrzymuje
          kontakty.
          • syriana Re: Spotkalam sie 21.08.08, 17:02
            > bo z wieloma eks utrzymuje kontakty.

            z wieloma?
            to ilu ich było, skoro jeszcze dochodzą ci, których omijasz?

            tak z ciekawości tylko pytam
            • mamaemmy Re: Spotkalam sie 21.08.08, 17:12
              syriana napisała:

              > > bo z wieloma eks utrzymuje kontakty.
              >
              > z wieloma?
              > to ilu ich było, skoro jeszcze dochodzą ci, których omijasz?
              >
              > tak z ciekawości tylko pytam

              Pod eks mam na myśli także tych z którymi za czasów liceum,studiów umawiałam się
              na kawy,do kina itd.

              A ilu takich było?

              Nie wiem nie liczyłam tongue_out
    • wjw2 Re: Spotkalam sie 21.08.08, 21:07
      > Facet jak facet, bylaby z tego swietna przyjazn

      "swietna przyjaźń" między kobetą, a mężczyzną jest możliwa pod
      warunkiem, że mężczyzna jest gejem.
      • mathiola Re: Spotkalam sie 23.08.08, 14:05
        albo mężyzna jest fizycznie odstręczający dla kobiety. Albo
        odwrotnie, chociaż nie jestem pewna smile
    • betty_julcia Re: Spotkalam sie 22.08.08, 00:18
      bo zaczyna cię kręcić u niego to co przestało w twoim mężu... i jest
      to pierwszy krok do zdrady.
      Wiesz, sama nie wiem co byłabym bardziej w stanie mężowi wybaczyć -
      jednorazowy seks czy to ze nagle znalazł sobie przyjaciółkę, bratnią
      duszę która go najlepiej rozumie i zawsze gotowa pociesyćsmile Partnera
      wybieramy sobie po to by z nim dzielić troski i radości. Jeżeli
      szukamy kogoś na zastępstwo to znaczy ze czas coś naprawić. I tobie
      tego życzę.
      Wiem jedno - nie wybaczyłabym...
    • a_gurk Re: Spotkalam sie 22.08.08, 00:38
      Rozumiem Cię doskonale. Mój M nie lubił jak spotykałam się z jednym
      z moich znajomych. Był potwornie zazdrosny. A ja lubiłam gościa, był
      to oczytany, kulturalny starszy pan, starszy ode mnie jakieś 50 lat.
      Miałam kategoryczny zakaz spotkań. Poza tym zanim chciałam wyjść np.
      na imprezę organizowaną przez ludzi z pracy (których mąż znał)
      życzył sobie, żebym go pytała, czy MOGĘ na taką imprezę pójść.
      Dodam, ze wtedy nie mieliśmy dzieci. Do dzisiaj jak o tym myślę, to
      mnie targa, bo czuję sie, jakbym miała ojca w domu a nie męża.
      Rozumiem powiedzieć, ale prosić o możliwość pójścia? Uprzedzam
      pytania- ja mężowi pozwalam, chcę tylko wiedzieć gdzie i kiedy wróci
      (kwestia bezpieczeństwa). Nie dzwonię w środku imprezy (jak mój M),
      nie kontroluję, idę spać i po sprawie. Ufam mu, jest dorosły. A
      dlaczego chcemy zmienić drugą połowę? Bo np. mnie wyprowadza z
      równowagi ciągły bałagan, jaki robi mój M- zostawione na szafkach
      szklanki, siedzenie wśród śmieci na dywanie, preferowanie TV i kompa
      nad mores i ordung w domu i wśród dzieci. Dodam, że jako kawaler
      lepiej dbał o czystość w swoim wynajmowanym pokoju niż ja w swoim.
      Mam pytanie, czy pogodzić się z jego lenistwem i wyautowywaniem się
      czy walczyć z tym? Czy akceptować zazdrość i ograniczanie mojej
      wolności czy nie? On też próbuje zmienić we mnie cechy nieteges-
      depresjonizm, nadmierny spontan i szczodrość, wybuchowość itp. No i
      wniosek: małżeństwo to zgoda na ograniczenia, podobnie
      rodzicielstwo. To także zgoda na zmienianie priorytetów i sposobu
      patrzenia, żeby się wzajemnie i sobą samym nie zadusić. Żeby
      rodzicielstwo było jednak pozytywna przygodą, a nie ciągłym nic nie
      mogę. Podobnie małżeństwo. Tak myślę.
    • szyszunia11 Re: Spotkalam sie 22.08.08, 01:02
      owszem, staram się czasem zmienić mojego partnera i naginać do swoich wyobrażeń, czasem świadomie, czasem pewnie mniej - ale akurat z dziedziną, o której piszesz to nie ma nic wspólnego.
      Moim zdaniem miarą wielkości człowieka jest świadomość własnej słabości i kruchości a emocjonalne chojractwo to dla mnie po prostu dziecinada.
      Człowiek dojrzały wie, że jest stworzeniem skomplikowanym, delikatnym, że jest, żeby uzyć mojego ulubionego sformułowania: "skarbem w naczyniu glinianym". Tak, skarbem, ale naczynie łatwo może pęknąć, dlatego trzba uważać i nie ma sensu nim żonglować czyli wystawiać się na pokusy.
      Inna sprawa jest taka, że w małżeństwie obowiązuje jednak daleko idąca wyłaczność i naprawde nie chodzi tu tylko o seks, pożądanie cielesne. Zdrada cielesna to już dla mnie pewne prostactwo, coś co mi się w głowie nie mieści. Ale zapędzić się można na wiele innych sposobów i złamać małżeńską lojalność. Mój mąż nie chadza z koleżankami na kolacyjki. Na pewno nigdy takie coś nie byłoby u nas standardem.
      • sfajczala Re: Spotkalam sie 22.08.08, 09:01
        No wlasnie bije sie sama ze soba. Z facetem widzialam sie dwa razy,
        jest magia totalna. Nic nie robi, zeby mnie "poderwac", ja nic nie
        robie. Staram sie.
        Jednak wiem, ze macie racje. Z tym, ze jak pogodzic to uczucie?
        Maz jest taki..."normalny". Mamy inne zainteresowania, problemy,
        pasje, uczucia, nastroje, wszystko inne!
        Chcemy zobaczyc jak nam bedzie, zobaczyc czy to to ( z mezem),
        bowiem czasem wszystko sie zmienia, czasem milosc nie potrafi
        przetrwac proby czasu, monotonii.
        Wiele jest takich kobiet co ja.
        O zmienianiu partnera mowie, bo wydaje mi sie, ze kazdy czlowiek ma
        podobne tendencje w tym temacie.
        Nie wiem co powiedziec kolezance, ktora pyta czy zaakceptowac meza
        balaganiarza albo jego ograniczanie jej. Mowisz tez, ze wiele cech
        ci polepsza, pomaga. Ale co innego pomagac, zmieniac sie wlasna
        praca nad soba dla partnera, dla siebie, a co innego na sile chciec
        zmienic meza/zone.
        Ja na przyklad juz nic nie wiem.
        • szyszunia11 Re: Spotkalam sie 23.08.08, 00:26
          myślę, że drugiego człowiek amożna zmienić ale w bardzo ograniczonym zakresie - tzn. tylko troszkę. I zawsze kiedy się ma takie zapędy trzeba się zastanowaić, czy gra jest warta świeczki. Na pewno za to można zmieniać siebie.
          Myślę, że kiedy ludzie się kochają, troszczą o siebie, to z jednej strony ich margines tolerancji np. na bałagan się poszerza, z drugiej - ten bałaganiarz ma motywację, żeby się starać - dla tej drugiej osoby. Ale jak ktoś nie chce współpracować i nie ma motywacji, to próby "zmieniania" odnoszą wręcz przeciwny skutek.
          • szyszunia11 ps 23.08.08, 00:27
            w naszym związku ja jestem tym "bałaganiarzem" smile
    • ik_ecc Re: Spotkalam sie 23.08.08, 00:35
      Wieeelu facetom zadalam pytanie czy mogliby sie zaprzyjaznic z
      kobieta bez dodatkowych podtekstow. Odpowiedz w 100% byla: ZAWSZE sa
      podteksty. Nie ma czystej przyjazni z kobieta
      • asiara74 Re: Spotkalam sie 23.08.08, 11:42
        Zafascynowałaś się facetem tak jak kiedyś swoim mężem. Magia szybko minie i
        pozostanie niesmak i stracone zaufanie męża. Jeśli to pociągniesz to prostą
        drogą zmierzasz do kryzysu w swoim małżeństwie, a może to właśnie jest ci
        potrzebne jeśli chcesz na nowo odkryć swojego męża. Zabawa niebezpieczna a czy
        warta świeczki? Jeśli twoje małżeńsstwo jest szczęśliwe, a jedyną wadą męża jest
        to że jest taki normalny(twój magiczny przyjaciel też taki jest tak naprawdę,
        odkryjesz to już wkrótce) to nie ryzykowałabym.
        Aha i tak z ciekawości, czy twój "przyjaciel" jest żonaty?
    • liwilla1 Re: Spotkalam sie 23.08.08, 11:54
      nie ograniczam faceta, bo mu ufam. spotyka sie czasem ze znajomymi jeszcze z
      czasow liceum, czasami sa same kobiety. niektore znam, innych wcale. nie jestem
      zazdrosna.
      powiem tak, z nas dwoga bardziej ufam jemu i jego uczuciom niz sobie. jesli
      zakocha sie w kims, to wole zeby odszedl i byl szczesliwy, niz szarpal sie ze
      mna w zwiazku bez milosci. ponizej mojej godnosci bylyby urzadzac melodramaty,
      sceny zazdrosci i takie tam wynalazki rodem z poludniowoamerykanskich tasiemcow.
      chociaz pewnie na osobnosci wyryczalabym sobie oczeta smile
    • mathiola Re: Spotkalam sie 23.08.08, 14:02
      mój mąż pojechał właśnie na spotkanie ze starymi znajomymi.
      Spotkanie jest z noclegiem w innym mieście. Wśród znajomych jest
      pierwsza miłość mojego męża.
      A ja go pożegnałam buziakiem i zyczyłam dobrej zabawy.
      Tego samego oczekuję od niego i on się tak właśnie zachowuje. I
      dlatego jest nam ze sobą dobrze - bo się nie ograniczamy i... ufamy
      sobie (banalne)
      • mathiola eee, poczytałam wąteczek 23.08.08, 14:19
        i widzę że u ciebie to jednak jakimś zauroczeniem pachnie..
        Chyba zaraz zadzwonię do męża i sprawdzę co robi wink)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka