Dodaj do ulubionych

naturalnie...

13.10.03, 12:36
Hej hej
wątek o spiralce mnie zainspirował...
czy są tu dziewczyny stosujące metody naturalne?
Z mężem jesteśmy półtora roku po slubie i od początku opieraliśmy się na
metodzie objawowo-termicznej (mierzenie temperatury i obserwacja śluzu), po
roku zaczęliśmy się starać o dzidziusia - udało się za drugim razem smile i
teraz czekamy na jego pojawienie sie na świecie. Ale wiem, że czas
stosowania tych metod jest w naszym przypadku bardzo krótki i liczę na Wasze
refleksje na ten temat - jak sobie w praktyce radzicie? Zwłaszcza interesuje
mnie powrót do obserwacji po porodzie (te zarwane noce itp...).
cieplutko pozdrawiam
magda
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: naturalnie... 13.10.03, 16:24
      Ja zapobiegam ciazy naturalnie od samego poczatku malzenstwa.Pozdr
      • mader1 Re: naturalnie... 13.10.03, 16:33
        Mam troje dzieci - kazde zaplanowane.U mnie nie przeszkadzaja aani zarwane
        noce, aani operacje, teraz po ok.15 latach od pierwszych obserwacji nawet
        niecodziennie mierze temperature. Mam wyrazne objawy sluzu i bol w srodku
        cyklu - kiedy jest jajeczkowanie . Ale wiem, ze najtrudniejszy moment
        dziewczyny maja przed pierwsza miesiaczka - wtedy zdarzaja sie dzieci
        niespodziewane.U mnie po pierwszej ciazy wszystkie objawy staaly sie
        wyrazniejsze.
    • aluc Re: naturalnie... 13.10.03, 16:50
      obserwuję cykl bardziej ze względu na wczesne ostrzeganie w związku z moimi
      zawirowaniami hormonalnymi niż ściśle antykoncepcyjnie, w praktyce stosujemy
      metodę mieszaną - to znaczy w dni płodne prezerwatywa

      koncepcyjnie za to metoda się sprawdziła, tylko trzy miesiące starań to przy
      moim PCOS jest duży sukces smile

      zaczęłam obserwacje dopiero po pierwszej miesiączce po porodzie - czyli 16
      miesięcy od urodzenia Maksia, nocy już w zasadzie nie zarywam, jak Maksowi
      zdarzy się obudzić później niż o czwartej nad ranem, to wstaje do niego tylko
      tata, a ja sobie do siódmej chrapię

      a jak Maksio spał jeszcze z nami, to po prostu nie wstawałam i starałam sie
      wykonywać jak najmniej ruchów przy uspokajaniu, na szczęście moja temperatura
      prawie nie reaguje na nieprzespaną noc, o ile leżę i mało się ruszam

      na razie jestem w końcówce trzeciego cyklu po porodzie i widzę, że objawy
      śluzowe się nie zmieniły, za to po owulacji mam generalnie niższą temperaturę
      niż przed ciążą... ale wedle wszelkich zasad i tak pierwsze trzy pociążowe
      cykle są do śmieci, więc zobaczymy za miesiąc smile)
    • klarek Re: naturalnie... 13.10.03, 17:22
      Ja stosuję matodę objawowo-termiczną od samego początku małżeństwa, czyli od
      ponad trzech lat plus rok przed ślubem, coby poznać specyfikę własnego
      organizmu. Właśnie planujemy dziudziusia i mam nadzieję, że zgromadzona wiedza
      i doświadczenie zaprocentują.
      Samą metodą jestem zachwycona - w naszym przypadku okazała się skuteczna nie
      tylko w regulacji poczęć, ale i znakomicie wpływa na moje relajce z mężem. Dni
      abstynecji zamieniają się w dni flirtowania, co potęguje poźniejszą radość
      z "cielesnego obcowania". Znam kilkanaście par stosujących tę metodę, z któych
      kilka poczęło dziecko wtedy, kiedy chciało, a reszta zgodnie z życzeniem nie ma
      jeszcze dzieci. Piszę to na wspomnienie własnej złości przy czytaniu w pismach
      kobiecych informacji o niskiej skuteczności tychże metod.
      Na temat stosowania metody objawowo-termicznej po porodzie dość szeroko
      rozpisuje się książka "Sztuka naturalnego planowania rodziny " Kippley'ów do
      zamówienia przez internet (cena około 15 zł.)
    • calico Re: naturalnie... 13.10.03, 18:32
      Przed slubem uczylam sie NPR (wg.Roetzera) przez rok. Po slubie jestesmy ponad
      rok. Jeszcze troche zamierzamy poczekac z poczeciem. Metoda sprawdza sie
      wspaniale! Jedyne co mi sie przytrafia to duzy wplyw stresu (oj mam go pod
      dostatkiemsad(() na faze przedowulacyjna. Zdazaja sie jakies krwawienia
      srodcykliczne itp.(chociaz temperatura jest ok). Faza lutealna za to prawie
      jak w zegarku 13 dni.
      pzdr

      PS> Macie moze jakies sposoby, aby zminimalizowac oddzialywanie stresu? Jakies
      witaminki, homeopatia etc.?
      • mader1 Re: naturalnie... 13.10.03, 18:53
        Dobry jest magnez z wit.B6 - ale zrob sobie tez badania: z krwi, jak
        morfologie.Albo zmien pracesmile))
      • maak3 Re: naturalnie... 13.10.03, 23:27
        my też stosujemy NPR, już dobre 5,6lat

        pół roku przed małżeństwem obserwowania
        z radosną przerwą na ciążę i pierwsze pół roku karmienia, a póżniej bazując
        wyłącznie na objawie śluzu i szyjki (mierzenie temperatury porzuciłam po
        porodzie, bo dźwięk termometru elektronicznego skutecznie wybudzał rano
        malucha), pierwsza miesiączka od porodu pojawiła się gdy maluch zjadał 2
        maleńkie posiłki ''niepiersiowe'' ok. 10 miesiąca
        ja w przeciwieństwie do autorki postu wyżej wstrzemiężliwości w okresie
        płodnym wcale sobie nie cenię wink)) \może to też kwestia długości cyklu - moje
        są beztrosko długie i wrażliwe na moje chroniczne niespanie i okolicznościowe
        stresy,że o zawirowaniach podróżnych nie wspomnę\

        znam sporo par, które skutecznie stosują NPR i zachodzą w ciążę i nie zachodzą
        w ciążę zgodnie ze swoimi intencjami \chociaż z pierwszą owulacją po porodzie
        naprawdę trzeba uważać\
        • irminka2 Re: naturalnie... 14.10.03, 08:31
          Po urodzeniu dwójki dzieci stosowaliśmy metody naturalne 12 lat. Cykle w miarę
          regularne,objawy śluzowe wyraźne. Dziewczyny ,do dziś nie wiem gdzie zrobiłam
          błąd - po 12 latach zaszłam w ciążę. Dziś Wojtuś jest najukochańsza maskotką
          dla wszystkich, ale wyobraźcie sobie mój szok w pierwszej chwili.
          Po jego urodzeniu zrezygnowałam z metod naturalnych, biorę tabletki.
          Pozdrawiam
          Irmina
    • adzia_a Re: naturalnie... 14.10.03, 08:29
      Hej.
      Ja to miałam trudności wink bo zaczęłam się uczyć dopiero po pierwszym dziecku
      (wcześniej - jak większość - mamrotałam pod nosem o watykańskiej ruletce wink )
      Na początku nie wiedziałam nic, szczególnie nie mogłam pojąć, czemu temperatura
      skacze, a po trzech dniach pojawia się okres - napisałam więc maila do pani z
      LMM (adresy na stronie www.npr.pl) i ona mi wytłumaczyła, że po porodzie tak
      właśnie ma być.

      Wstawanie w nocy - o dziwo - nie zaburzało mi zbytnio pomiarów, bo ładnie mi
      sie korelowały z objawem śluzu i szyjki. Zresztą akurat ten skok jest u mnie
      bardzo wyraźny.

      Generalnie ciężko było na początku, bo nie dość, że po porodzie, to jeszcze to
      wstawanie i brak zaufanie do metody (fajnie się uczyć wtedy, kiedy nie ma
      dzieci). Zresztą nadal nie ufam sobie na tyle, żeby stosować NPR w czasie
      karmienia drugiego dziecka (które ma przyjść na świat w grudniu) - myślę
      ogólnie, że metoda kombinowana to najlepsze rozwiązanie, chociaż na pewno nie
      tak wygodne, jak pigułki, czy spirala - ale do tych akurat metod przekonać się
      nie potrafię.
      • adzia_a Re: naturalnie... 14.10.03, 08:29
        Aha, dodam jeszcze, że starając się o drugie dziecko po prostu odpuściłam sobie
        na miesiąc i zaskoczyło - nie bardzo wiem kiedy smile
    • zabcia_m Re: naturalnie... - weteranka ;) 14.10.03, 09:01
      Hej dziewczyny smile
      Chyba jestem tu weteranką - 10 lat metod naturalnych wink)) Chociaż nie wiem tak
      do końca czy można je nazwać naturalnymi, w każdym razie "nieinwazyjne" -
      chociaż, chociaż... wink)) Już tłumaczę:
      Stosujemy: prezerwatywy, kalendarzyk małżeński i stosunek przerywany, a z
      powodu przewrażliwienia mojego małzonka na "wpadki" wszystkie trzy metody
      jednocześnie. Od drugiego porodu (2,5 roku temu) doszła jeszcze obserwacja
      śluzu bo NARESZCIE (żeby nie zapeszyć huraaaa) mam regularne okresy smile))
      Przed druga ciążą musiałam sie pilnować, bo miałam baaardzo nieregularne
      okresy: 36, 48, 52, 28, 62 itd (spisałam z kalendarzyka). Jak się później (po 6
      latach) okazało te dłuższe przerwy to były cykle bezowulacyjne, więc tak jak z
      pierwszym dzieciątkiem "wpadliśmy", tak z drugim musiałam sobie pomóc
      clostribegytem (na wywołanie owulacji) i udało się za pierwszym razem smile))

      Nie boję sie trzeciej ciąży bo chętnie bym w nią zaszła więc nich się
      mój "antydzieckowy" małzonek martwi, ale gdybym to ja nie chciała, albo nie
      mogła to z tych nienaturalnych wybrałabym pigułki.

      Pozdrawiam
      zabcia
      • utka Re: naturalnie... 14.10.03, 12:25
        ja stosuje metode objawowo-termiczna od 3 lat i tez ja sobie bardzo chwale,
        okresy kilku czy kilkunastodniowej abstynencji nie stanowia zadnego problemu, a
        wrecz przeciwnie - bardzo nas z mezem do siebie zblizaja i bardzo za soba
        jestesmy stesknieni, jak juz nadchodza bezpieczne dni.
        Dziewczyny, mierze temperaturke i obserwuje sluz, ale - nie smiejcie sie - nie
        umiem badac szyjki, nie wiem jak ani gdzie ......

        w kazdym razie teraz bardzo ejstem z metody zadowolona, choc na poczatku troche
        nie moglam sie przyzwyczaic do tego budzenia o 7.oo mierzenia temperatury i
        podrozowania z termometrem, teraz, to juz uwagi na to zupelnie nie zwracam,
        stalo sie to tak naturalne jak mycie zebow ...

        no i dzieki temu znam dobrze swoj organizm.
        Na karcie zapisuje tez wizyty u ginekologa, przeziebienia, lekarstwa, jakie
        biore, ilosc akloholu jaka wypilam i godzine pojscia do lozka (jak ide spac po
        polnocy); naprawde swietna sprawa !!!!!!

        pozdrawiam Was wszystkie i ciesze sie, ze jest nas coraz wiecej
        • aluc Re: naturalnie... 14.10.03, 12:33
          utka napisała:

          > Dziewczyny, mierze temperaturke i obserwuje sluz, ale - nie smiejcie sie -
          nie
          >
          > umiem badac szyjki, nie wiem jak ani gdzie ......

          nie śmieję się, też nie badam, bo u mnie to nigdy nie był miarodajny objaw, a w
          dodatku po porodzie drogami natury szyjka u wielu kobiet jest ciągle lekko
          otwarta i z całego badania, a raczej z jego wiarygodności, nici
        • mamaizyimoniki Re: naturalnie... 14.10.03, 22:07
          utka napisała:

          > ja stosuje metode objawowo-termiczna od 3 lat i tez ja sobie bardzo chwale,
          > okresy kilku czy kilkunastodniowej abstynencji nie stanowia zadnego problemu,
          a
          >
          > wrecz przeciwnie - bardzo nas z mezem do siebie zblizaja i bardzo za soba
          > jestesmy stesknieni, jak juz nadchodza bezpieczne dni.
          > Dziewczyny, mierze temperaturke i obserwuje sluz, ale - nie smiejcie sie -
          nie
          >
          > umiem badac szyjki, nie wiem jak ani gdzie ......



          No właśnie...
          Ja nie stosuję metody naturalnej i jakoś sobie nie mogę wyobrazić jak to
          zrobić...
    • reszka2 Re: naturalnie... 14.10.03, 12:51
      No to i ja też sie dopiszę.
      Ja do klubu npr przystąpiłam pod przymusem 7 lat temu- tabletki, moja wymarzona
      metoda anty niestety nie wchodzą w rachubę- haraczą mi wątrobę, chyba
      nadwyrężoną po wzw, zreszta co tu tabletki, ja w obydwu ciążach miałam niezłą
      cholestazę, więc nici z hormonków. Wkładki nie akceptuję, po prostu jest dla
      mnie obrzydliwa i irracjonalna myśl, że mogłabym w swoim ciele nosić coś
      obcego. Więc pozostały mi npr-y, których zaczęłam sie uczyć zgrzytając zębami
      ze złości, święcie przekonana że wpadnę od pierwszego razu. No i planowo
      wpadłam, 2 razy, od pierwszej próby smile, w dogodnym dla nas czasie. Teraz mam
      problem, bo nocne wstawanie do Magdy rozchwierutało mi ptc, że za nic nie mogę
      zinterpretować wykresu, toteż używa się różnych wspomagaczy wink ale mam nadzieję
      że jak Mała Zmora będzie dłużej spała, to znajdę czas na dokładne pomiary.
    • evanka Re: naturalnie... 14.10.03, 13:16
      magdalena_76 napisała:

      >jak sobie w praktyce radzicie? Zwłaszcza interesuje
      > mnie powrót do obserwacji po porodzie (te zarwane noce itp...).

      Ja jestem przykładem osoby, która po porodzie z NPR w praktyce sobie nie
      poradziła... NPR stosowałam przez 5 lat małżeństwa, przed ślubem chyba z 8 lat
      prowadziłam obserwacje i znałam swój organizm wyśmienicie. A po porodzie
      okazało się, że szyjka jest kompletnie inna, obca, zachowania jej nie rozumiem;
      śluz - problemy z kroczem sprawiły, że obserwacje były utrudnione, no i ten
      sluz też był inny; temperatura - zarwane noce, ciągłe niewyspanie, w sumie
      temperatura skacze jak chce, nic z niej nie mogę wyczytać. A do tego stres,
      depresja poporodowa... Ostatecznie trzeba było nauczyć się siebie na nowo, a w
      okresie nauki podeprzeć NPR prezerwatywą.

      I stwierdzam, że dla naszego związku jest to lepsze rozwiązanie niż sama metoda
      NPR. W przeciwieństwie do doświadczenia wielu tu wypowiadających się
      forumowiczek - na nasz związek NPR nie miał dobroczynnego wpływu, okresy
      wstrzemięźliwości nie cementowały związku, przeciwnie, rodziły frustracje,
      zwłaszcza, że "złośliwie" lubiły wypadać wtedy, gdy pojawiały się okoliczności
      idealne na intymne zbliżenie.
      • aluc Re: naturalnie...o wpływie na związek :) 14.10.03, 13:28
        a ja się tylko zastanawiam, jaki wpływ na nasz związek ma fakt, że wykresy mam
        w JEGO komputerze smile))
        • utka Re: naturalnie...o wpływie na związek :) 14.10.03, 13:37
          Aluc,
          mam do Ciebie ogromna prosbe, moglabys mi przeslac jeden czysty wykres na
          priva - chcialabym zobaczyc, jak wyglada i czy jest lepszy od kartek. Ja mam
          wersje papierowa - kolo lozka lezy sobie zielona teczka ...
          A my temperaturki "mierzymu razem"
          • aluc Re: naturalnie...o wpływie na związek :) 14.10.03, 13:58
            uitka, ja używam programu Ovusoft, można ściągnąć próbną wersję z
            www.tcoyf.com, jest po angielsku, pełna wersja kosztuje 30$
            • utka Re: naturalnie...o wpływie na związek :) 14.10.03, 14:07
              Dzieki ogromne, sprawdze sobie te stronke
              pzfka
            • monika.od.werki Re: naturalnie...o wpływie na związek :) 14.10.03, 14:56
              aaa, dzieki za ten adres, aluc, i mi sie ogromnie przydasmile!!!
              Monika
        • evanka Re: naturalnie...o wpływie na związek :) 14.10.03, 13:41
          aluc napisała:

          > a ja się tylko zastanawiam, jaki wpływ na nasz związek ma fakt, że wykresy
          mam
          > w JEGO komputerze smile))

          Na pewno rewelacyjny smile Wszak we wszystkich publikacjach NPR opisujących i
          propagujących stoi napisane, żeby męża w to włączyć, coby nie było, że poczęć
          regulacja to tylko kobit zadanie...
          • mader1 Re: naturalnie...o wpływie na związek :) 14.10.03, 16:15
            Tak, moj maz tez jest swiadomy, kiedy mozna a kiedy nie.Nie musi mnie
            pytac.Wiemy oboje, bo ma dostep do wszystkiego...
            • aluc Re: naturalnie...o wpływie na związek :) 14.10.03, 16:18
              no właśnie, nie musi pytać smile a na Ovusoft pojawiają się automatyczne
              gratulacje z okazji zajścia w ciążęsmile))) i jak tu zrobić romantyczność i te
              inne bzdety, jak ten otwiera, sprawdza i wszystko wie smile)))
    • monika.od.werki Re: naturalnie... 14.10.03, 14:55
      Hej, i ja musze sie dopisacsmile. Razem z mezem NPR stosujemy juz 6ty rok, od
      samego poczatku. I wylacznie. Nawet nie biore pod uwage stosowania innych
      metod, ale na pewno duzy wplyw ma tu fakt, ze jestesmy ludzmi wierzacymi i..
      staramy sie wg tego zyc. Najtrudniejsze byly poczatki (zaczelam tuz przed
      slubem, wiec praktycznie uczylismy sie oboje od slubu), i nie bede ukrywac, ze
      bylo nam naprawde ciezko. BARDZO dlugo nie bylam w stanie robic obserwacji
      sluzu, a przynajmniej nie byly one dla mnie zupelnie wiarygodne. A poniewaz
      nie do konca wiedzialam na czym stoje, szczegolnie przed owulacja, totez
      zachowywalismy abstynencje... i procentowo to byla czasem naprawde znaczna
      czesc cyklu. Jak tylko mialam cien wtapliwosci, czekalismy...
      Przyznaje, ze nie poszlam nigdzie po porade, czy pomoc, sama sie zmagalam, a
      wlasciwie - ZMAGALISMY (ale mieszkalismy w Anglii - w Polsce byloby mi na
      pewno latwiej kogos znalezc).
      Ale wytrwalismy i PRZEtrwalismy, i z nasza coreczka udalo nam sie od razu, za
      pierwszy razem..smile..
      Co do wstawania w nocy, za wiele nie musialamsmile, wiec to problem az taki nie
      byl, ale w pewnym stopniu moglam tez czesciowo polegac na obserwacjach sluzu.
      Owszem, 'szalaly'smile, ale jak juz za dlugo, widac bylo, ze to jeszcze wciaz
      podpuchawinksmile. No ale tez bylo troche trudno z tego powodu, szczegolnie jak juz
      zaczelam znacznie mniej karmic piersia. Okres dostalam dopiero w jedenastym
      mcu zycia Weroniki i choc teraz jestem dopiero w drugim cyklu od tego czasu,
      przyznaje, ze obserwacje sa latwiejsze niz przed ciaza!
      No i teraz zaczynamy sie starc o kolejnego dzidziusia. Mam podejrzenia ze znow
      sie nam udalo za pierwszym razem, ale test zrobie dopiero jutro..
      smile
      Suma sumarumsmile, na pewno teraz czuje sie znacznie pewniej, ale i nauczylismy
      sie czekac. I to na pewno tez ma swoj urok.. Mysle, ze NPR jest juz jakos
      czescia integralna naszego zwiazku.

      Pozdr.
      Monika
    • praktycznyprzewodnik Re: naturalnie... 14.10.03, 16:00
      Stosuje od 1979 roku z powodzeniem.
      Stosowałam całe lata tylko Billingsa, bo uwazałam,ze nam wystarczy
      (planowalismy kilkoro dzieci). Dopiero po urodzeniu ostatniego zaczełam
      stosowac objawowo-termiczna w ostatnie lata w wersji wielowzkaxnikowej
      angielskiej ( czyli to jest od 12 lat). Bo oczywiscie już dzieci nie pragniemy
      więc i rezim wiekszy.
      W okrsie poporodowym stosowałam obserwacje słuzu a temperature mierzyłam,
      gdy "cos sie zaczynało dziać". Poniewaz wiele było takich fałszywych alarmów
      poprzez mierzenie dowiadywałam sie czy juz doszło do jajeczkowania czy nie.
      Mierzyłam rano karmiąc w ustach lub pochwie.
      Zarwanych nocy prawie nie znałam, bo dzieci z reguły spały w tym okresie z
      nami. Jak juz umiały raczkować, to mąz wymyslił drabinke dosuwaną do naszego
      łózka, by nic sie nie stało.
      Od czasu do czasu pojawiały sie cykle ze sporymi brakami w temperaturze ,ale
      sluz i szyjke zawsze zapisywałam.
      teraz mierze w sposob uproszczony. Zaczynam mierzyc, gdy coś sie zaczyna dziać
      ze sluzem, a kończe trzeciego lub czwartego dnia po skoku. Ale osobom
      poczatkującym zalecałabym zeby starały się mierzyc cały cykl przynajmniej
      przez pierwszy rok od nauczenia metody. I przynajmniej przerz pół roku od
      powrotu płodnosci po porodzie.
    • ewulka303 Re: naturalnie... 14.10.03, 19:19
      Ja przed zajściem w ciąże też stosowałam tę metodę, teraz jakoś nie chce mi
      się. Czy wiecie może, czy jstnieje polski lub niemiecki program typu Ovusoft?
    • faga Re: naturalnie... 14.10.03, 19:38
      kobiety żyjemy w XXI wieku, jesteśmy samodzielne, często niezależne a
      stossujecie NPR?! ja wolę się opierać na bardziej skutecznych sposobach jakimi
      np. są pigułki i dodam że jestem osobą wierzącą, ale Kościół nie będzie mi
      mówił ile mam mieć dzieci a tym bardziej czy je planuję i w jaki sposób!!!!
      • lula11 Re: naturalnie... 14.10.03, 19:48
        A ja niechcę pigułek ani spiralek. Mój organizm sam mi powie kiedy jestem płodna
        a kiedy nie. Po co mam się truć.Uczę się metody objawowo-termicznej od dwóch
        tygodni.Myślę, że będzie dobrze, chcę wyłapać moment pierwszej owulacji po
        porodzie, bo na razie karmię i nie mam miesiączek.
      • reszka2 Re: naturalnie... 14.10.03, 21:14
        faga, stosuj ty sobie co chcesz, nawet skórkę z jeża igłami na zewnątrz,jesli
        taka twoja wola. Kobity z tego wątku to wyobraź sobie, nie zacofane
        ciemniaczki, wybrały npr z różnych przyczyn i sobie o swoich doświadczeniach
        dyskutują, np. prawniczki, lekarki, ekonomistki i pare innych co ich z zawodu
        nie znam. jeśli nie masz nic ciekawego do dodania w temacie, to spasuj, bo
        twoje zdanie nic ciekawego nie wnosi. Ave.
      • wieczna-gosia Re: naturalnie... 15.10.03, 08:26
        Ja zas dodam ze wierzaca absolutnie nie jestem wink)

        Uczyc sie zaczelam po dwojce dzieci na ktore metoda byl brak metody. Po 6
        latach pojawila sie zaplanowana Ola, potem zaplanowana Ula, teraz zaplanowane
        cos.
        Ja uzywam Fertility Friend, do Ovusoft sie przymierzam wink
        Temperatury nie mierze, sporadycznie, badam szyjke i sluzik wink
        Polecam kombinacje z mikroskopem z Auchan za 19,99 sluz plodny ma regularna
        charakterystyczna strukture troche jak fraktalik wink) a fragmenty tego sluzu
        pojawiaja sie w probce 2 dni przed samym sluzem wink)
        Oczywiscie jak bardzo potrzebujemy uzywamy gumek, jakos nie traktujemy okresu
        wstrzemiezliwosci ideologicznie wink)
      • aluc Re: naturalnie... 15.10.03, 11:06
        faga napisał(a):

        > kobiety żyjemy w XXI wieku, jesteśmy samodzielne, często niezależne a
        > stossujecie NPR?! ja wolę się opierać na bardziej skutecznych sposobach
        jakimi
        > np. są pigułki i dodam że jestem osobą wierzącą, ale Kościół nie będzie mi
        > mówił ile mam mieć dzieci a tym bardziej czy je planuję i w jaki sposób!!!!

        uśmiałam się fago smile)))
        szczerze się uśmiałam smile))))
        od początku stosowania NPR (a ja go stosuję w wersji FAM - Fertility Awareness
        Method, nazwa sama za siebie mówi) jestem przekonana, że do FAM to dopiero
        trzeba niezależności, samodzielności, świadomości, samoświadomości, wiedzy i
        innych takich paru

        a Kościół, zwłaszcza katolicki, nic mi w tym zakresie nie mówi, bo mam tyle z
        nim wspólnego, co świnka z pobożnym muzułmaninem smile))

        w szampańsko dobrym humorze od samego rana - Aluc smile))))
      • pysia-aga Re: naturalnie... 15.10.03, 18:15
        Wiesz, faga... troszkę tolerancji, please...
        Tak często słyszę (czytam) apele o tolerancję dla różnych rzeczy, że wymienię
        tylko niektóre - wolnych związków, małżenstw homoseksualnych, eutanazji (wybór
        przypadkowy, mogłabym wymieniać długo), a okazuje się, że nie ma tolerancji dla
        tak naturalnej rzeczy jak NPR??? Jakkolwiek umotywowanej? nieważne czy to
        względami zdrowotnymi czy wiarą, czy czymkolwiek innym?
        żyję jak najbardziej w XXI wieku, tak się składa, że jestem osobą wykształconą
        itp (nie będę tu wypisywać peanów na swoją cześć), i z całą świadomością
        dobrodziejstw inwentarza wybrałam NPR. Razem z mężem, coby nie było
        wątpliwości. Właśnie dlatego że conieco wiem o antykoncepcji, nie zamierzam się
        truć i tyle. I to moja prywatna sprawa.
        A za ciemnogród się nie uważam.
    • calico Re: naturalnie...czyli cykle bezowulacyjne;) 14.10.03, 21:21
      Podpowiedzcie, Drogie Towarzyszki nie-doli nprwink

      Jak odróżnić krwawienie śródcykliczne od cyklu bezowulacyjnego?

      Uściślam: po wspomnianym śródcykl.smile nie było skoku temp. (nie było
      owulacji?), wystąpiło onosmile ok.19 dc, trwało sobie ponad tydzień (wesoło, nie
      powiem), po czym odeszło wink, następnie wielki come back 42 dc, trwało
      jw.,temp. na stałym niskim poziomie, aż do 60 dc, kiedy wyraźnie była
      owulacja, skok temp. i 72 dc miesiączka (wreszcie).

      Czy to były dwa cykle (a może jeszcze więcej?), z czego jeden bezowulacyjny i
      krótki, czy może jeden cykl z krwawieniem śródcyklicznym?

      Zdarzyło mi się tak chyba ze dwa, może trzy razy. No i, kurka, nie bardzo
      wiem, co o tym wszystkim myślećsad((

      dzięki za pomoc
      calico

      PS. Nie muszę chyba dodawać, że wiemy co to znaczy ABSTYNENCJAwink
    • anet22 Re: naturalnie... 14.10.03, 23:49
      My stosujemy metody naturalne od poczatku małżenstwa, tzn od 3 lat. Kiedyś,
      zanim wyszłam za mąż,uważałam, że taka antykoncepcja to ciemnogród, ale mój mąż
      (głęboko wierzący) nie widział dla nas innego rozwiązania i ja zgodziłam się na
      stosownie tych metod pod warunkiem, że jeśli wpadniemy, to juz do nich nie
      wrócimy - będę brała tabletki. Ale szybko okazało się, ze są to proste, miłe,
      nie wymagające wiele wysiłku i po prostu skuteczne metody planowania rodziny! Z
      tym, że stosujemy jedynie metodę termiczną - mój śluz zachowuje się bardzo
      różnie podczas całego cyklu i niewiele wiem z jego obserwacji sad

      U nas wygląda to tak, że to mąż nastawia budzik wieczorem, on też podaje mi
      rano termometr, odbiera go ode mnie - na wpół śpiącej - i on wpisuje dane na
      wykres. To także on wylicza dni płodne i niepłodne - jest za to odpowiedzialny,
      ja się zupełnie nie wtrącam smile Dzięki temu nie mamy sytuacji, że mąż chce,
      mimo, że nie możemy (tzn ochotę mamy, ale on sam wie, że nie wolno i czuje się
      odpowiedzialny za to co mogłoby się zdarzyć).

      W tej chwili jestem w upragnionej, zaplanowanej ciąży (sama końcówka już) i
      niedługo znowu będziemy musieli powrócić do mierzenia temperaturek. Może po
      ciąży mój śluz stanie się bardziej czytelny? Liczę na to!

      Pozdrawiam Was, kobietki. Muszę powiedzieć, że zaskoczyło mnie, że tak wiele
      kobiet stosuje te, niepopularne w dzisiejszych - wygodnych czasach, metody.
      Bardzo się z tego cieszę!

      Anet z 39-tygodniowym Pawełkiem w brzuszku
      • adzia_a A co do mężów.... 15.10.03, 08:13
        A wiecie, dziewczyny, było już na forum parę wątków o tych metodach ze
        średniowiecza wink i jakoś zawsze chciałam o to zapytać...

        Często w publikacjach na temat NPR pisze się, że należy w cały proces wciagać
        męża, niech on zapisuje, analizuje, termometr podaje, dysk udostępnia ;-
        ))))) ...i że to buduje więź pomiędzy małżonkami.

        I wiecie co - to jakoś zawsze było dla mnie przereklamowane. W tym sensie, że
        nie widziałam potrzeby wtajemniczania męża w szczegóły obserwacji i notatek.
        Generalnie jego wkład polegał na tym, że przez te parę dni, kiedy trzeba
        dokładnie obserwować temperaturę (praktyczny_przewodnik ma rację - to jest
        tylko około tygodnia w cyklu) pozwalał mi się wyspać (a moje dziecię nie spało
        do 2,5 roczku)

        Jak Wy to widzicie? Dla mnie NPR ma znaczenie praktyczne, nie widzę różnicy
        pomiędzy nim a antykoncepcją (Wg ideologów i tak liczy się postawa "pro life" a
        tę można mieć albo nie mieć, niezależnie od tego, co się stosuje - chyba że
        jakoś odstaję od normy, ale nie sądzę).

        Ciekawa jestem Waszych doświadczeń w zakresie poprawy / pogorszenia / braku
        zmian w związku spowodowanych przez stosowanie NPR. Czy ideolodzy mają rację? ;-
        ) U nas się nie sprawdza, ciekawe jak u innych...
        • reszka2 A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 08:23
          no fajnie się gada, tylko już widzę tu kilka wątków, zaraz zrobi sie bałagan.
          Może jakaś światła istota założy na gazecie forum prywatne npr i tam będziemy
          sie wyżywać informacyjnie? Nie żeby się izolować, tylko będą mogły powstawać
          osobne wątki, i będzie można pogadaĆ O MĘŻACH I NIE TYLKO. cO wY NA TO?
          • utka Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 08:46
            jestem zdecydowanie za, ale że ze mnie jest przy okazji komputerowe zero watku
            nie zaloze, bo nie wiem jak ani gdzie. Ale pomysl b. dobry !!! Prosze tylko
            dajcie znac, jesli juz cos takiego powstanie i gdzie to bedzie mozna znalezc.

            i dobrego dnia wszystkim !
            • praktycznyprzewodnik Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 16:01
              Polecam forum Ligi Małzeństwo Małzenstwu www.lmm.pl
          • calico Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 10:28
            Fajoski pomysł! Ja też niestety z komputerem mam do czynienia tyle co wejść na
            edziecko i posty poprzeglądać-to dopiero ciemnogródwink
            Dajcie znać!

            pzdr
            calico
          • adzia_a Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 10:44
            Reszka, świetny pomysł smile
            Jeśli ktoś już przy tym nie dłubie, to ja mogie, co mi tam - niedługo idę na
            macierzyński, więc będę miała mnóóóóstwo czasu smile
            Dajcie znać - mam zaczynać?
            • aluc Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 10:58
              adzia, masz smile
              prawdę mówiąc czekam na takie forum, póki co od czasu do czasu sobie foruję po
              amerykańskich, ale tam inny atmosfer jest wink
              • adzia_a Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 11:00
                OK. Watch me smile
            • magdalena_76 Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 11:10
              Witajcie, dopiero dziś mogłam tu zajrzeć, rzuciłam sobie na początku pytanko,
              a tu się tak miło zrobiło!!!!

              adzia_a jezeli tylko możesz to bierz się do roboty, a potem szybciutko daj nam
              znać!

              ja sobie mierzę (mierzyłam...) temperaturkę tradycyjnie nanosząc wykresy na
              kartkę - zawsze o 6 rano bo tak wstaję, a jeżeli nie wstaję, to się budzę do
              zmierzenia a potem spię dalej. Świetnym rozwiązaniem okazał się budzik
              (właściwie "terminy") w komórce, które można nastawić codziennie z odstępem 6
              minut, więc nie było kłopotu, kiedy nawet przysnęłam w trakcie smile. Zaznaczam
              wszystko sama ale aktualna karteczka jest zawsze "do wglądu" przy łóżku - nie
              wydaje mi się koniecznością angażowania męża w ten sposób, zwłaszcza, że
              zawsze rozmawiamy na ten temat na bieżąco. Dla nas od początku ta metoda była
              oczywista - ze wzgl. na nasze przekonania i trudno mi powiedzieć, co by było i
              jak by było, gdybyśmy postępowali inaczej. Okresy abstynenecji czasami są dla
              nas trudne, ale myslę, że w ostatecznym rozrachunku bardziej nas do siebie
              zbliżają.
              Czasami miałam te wykresy trochę zwichrowane z powodu stresu (najciekawszy był
              ten, gdzie wielkimi literami było napisane ŚLUB smile), na mnie b. dobrze
              działają kominki zapachowe - lawenda, cynamon, głóg - piszę, bo calico pytała
              o to...

              Wiem, że teraz zaczynam jeszcze nowy wątek, ale jak zachowują się w tej
              materii Wasi lekarze? Ja do mojej pani gin. od poczatku chodziłam z wykresami
              i od niej miałam też dużo informacji i rozwiewania wątpliwości, zwłaszcza na
              początku. (tj. w Krakowie przychodnia Pro Humana Vita).

              serdecznie pozdrawiam!!!
              Magda
              • utka Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 11:20
                Madzia witaj,
                tez jestem z Krakowa i tez chodzilam do "Pro humana vita", chodzilam ,bo moja
                pani ginekolog (dr Szczawinska) juz tam nie przyjmuje. Przychodnie znalazl mi
                moj maz i to on na poczatku chodzil tam z moimi wykresami na konsultacje, az w
                koncu nauczylismy sie sami interpretowac.
                Jak natomiast poszlam z wykresami do pani ginekolog z urzedu to spojrzala na
                mnie, jak na czlowieka z innego swiata. Teraz juz jest lepiej, ale o npr z nia
                nie rozmawiam.
                pozdrowek moc
                utka
              • adzia_a Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 11:28
                Hej - już jest.

                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14906
                Zapraszam smile
                • reszka2 Re: A może by tak forum prywatne npr? 15.10.03, 11:47
                  Już działa.
                  szampan i confetti, proszę smile
        • libra.alicja Re: A co do mężów.... do Adzi 15.10.03, 23:30
          Adziu, a może ten post byś przekopiowała do nowego forum (mnie nie wypada
          kopiować Twojego postu), a bardzo interesuje mnie ten wątek o współpracy mężów
          przy NPR.
    • wilga_kasia Re: naturalnie... 15.10.03, 14:29
      Stosujemy 8 lat z powodzeniem. Mamy dwójkę planowanych dzieci. Ostatnio
      zastanawiałam się nad pigułkami, ale chyba nie zdecyduję się - czego nie biorę,
      to mi nie zaszkodzi smile Po kilku pierwszych latach już nie mierzyłam co dzień
      temperatury, tylko w okresie, kiedy spodziewałam się owulacji. Odkryłam, że mam
      bóle owulacyjne, co znacznie ułatwiło nam orientację. Teraz karmię 4
      miesięcznego malucha, więc na razie nie stosuję, ale gdy tylko wróci płodność
      mam nadzieję zacząć obserwację.


      ---------

      Natura lubi się ukrywać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka