wakacje_50
21.07.25, 21:32
Taka historia towarzyska.
Spotkanie po latach dawnych kolegów, którzy niejedną przygodę wspólnie przeżyli i wiele ich kiedyś łączyło, ale potem naturalnie ich drogi się rozeszły. Spotkanie w okolicznościach towarzyskich.
Pan A opowiada, że ma kłopot z częścią do samochodu, bo oryginalna jest droga, a zamiennik słaby. Takie tam pogaduszki facetów. Pan B na to, że teraz jest kierownikiem działu w firmie produkującej te właśnie części i ma taki bonus pracowniczy, że 2x w roku może coś z produkcji taniej kupić. Zachęca pana A, żeby podał dokładne namiary tej części, to mu chętnie taką część taniej kupi.
Następnego dnia pan A pisze do pana B wiadomość z dokładnymi namiarami tej części i dodatkowo dzwoni upewnic się, czy propozycja nadal aktualna. Pan B potwierdza, że jasne, że nie ma sprawy.
Mija tydzień, drugi tydzień, B zahaczony, czy udało się z tą częścią, pisze, że jest na urlopie. Mija miesiąc, dwa miesiące, w końcu A pisze do B, że już kupił zamiennik. W odpowiedzi cisza.
Jakim jesteście typem znajomego, czy jak B, czyli naobiecujecie, a potem ghosting? Czy stawiacie czoła własnym czczym przechwałkom i piszecie następnego dnia "słuchaj stary, jednak nie mogę ci tego załatwić"?