Dodaj do ulubionych

co kryja moje łzy

29.09.08, 15:38
1.wrocisz z laczem ale wtedy ja ci pokaze drzwi
2. kiedys umre a wtedy bedziesz pamietala ze ja nie chcialam bys sie
budowala iz e to twoja wina
3 jego rodzina ma ci calkiem wyprany mozg,
4nie bedzie ci wstyd przed ludzmi ze zostawiasz rozpadniety dom(dom
do ocieplenia i kominy) i stara matke (56)
5.ludzie juz gadaja ze na stare lata zostane sama i wyrzucona na bruk
(?)
6. na chleb nie bede miec ale ty bedziesz szczesliwa pewnie.
7.pewnie jak chcesz buduj niech maz ta mieszka z dziecmi ale nie ty
ty masz dom tutaj.!!
8 KIEDYS nas bylo stac by pojechac sobie tu lub tam na jakies
drobne zakupy a teraz ty ciagle jakies rachunki placisz i nigdzie na
nic nie stac!
9.nie che nic nigdy slyszec o tej budowie!!nigdy!!
10. jak ty sie wyprowadzisz to nie wiem co zroie z tym domem, omu
zapisze , ...jak ty stad pojdziesz..

11.inni mieszkaja lata w 1 pokoju a tobie ciagle malo malo!!
12. tynki odpadac wnet beda , rynny juz tez nie te , co luzie mi
powiedza?!?!

13 nie wstyd ci tak mate zostawiac?
itd itd..

To dzis uslyszalam po raz kolejny od matki. Dziewczyny uwierzcie
nie mam sil. Mam dosc.Maz mowi nie przejmuj sie ona tak nie mysli
to tyczy wyprowadzki nie ciebie , ale boli mnie.

CZy ktoras ma podobne doswiadczenia?

Mamy 3 dzieci i mieszkamy w 5 na 3 pokojach.Ale tak naprawde to juz
ciasno nam.Chopcy spia na pietrwym , my nie mamy nic prywatnosci. bo
ciagle padaja slowa co to za pismo , co przyniosl listonosz, gdzie
idziesz, gdzie byliscie itd..

Chce zyc z moja rodzina. Ale moja matka ma mi to za zle. A ja cuje
sie podle. Dom spoy moze czesc wynajac komus , przeciez to nie
wstyd. Podobnie z pomaganiem nikt jej nie zostawi samej sobie ale z
drugiej strony nei mysle angazowac sie w ten dom i pomaganie jej
jesli mam to znosic.

powiedzialam jej ze te sceny to dodatkowy czynnik za tym bym sie
stad szybko wynosila. idz juz teraz!!natychmiast!! Nigdy Ci tego nei
zapomne nawet umierajac.



Obserwuj wątek
    • gazetowe_konto_z_debetem Re: co kryja moje łzy 29.09.08, 15:42
      Ciężko masz, faktyczniesad
      Róbcie swoje, budujcie dom. Jak już się wyprowadzicie, to mama będzie musiała
      się przyzwyczaić.
      • marzeka1 Re: co kryja moje łzy 29.09.08, 16:04
        "Chce zyc z moja rodzina. Ale moja matka ma mi to za zle"- i podejście matki jest chore. Jesli jest wierząca, to może zacytuj Pismo św. z fragmentem o opuszczeniu matki i ojca i staniu się jednym ciałem, gdy tworzy się nową rodzinę. Mąz ma rację, to słowa, bolą, pewnie,że tym bardziej nie powinnaś ulegać.Masz prawo ze swoją rodziną zbudować takie życie, jakie wam odpowiada. Matki przecież ani nie porzucasz (bo nie jest dzieckiem), ani przecież pewnie nie masz zamiaru przestać odwiedzać.
    • osa551 Re: co kryja moje łzy 29.09.08, 16:34
      Jesteś dorosła i masz prawo decydować o swoim życiu. Puszczaj mimo uszu i dalej
      zajmuj się budową i wyprowadzką. Po co dzieci mają rosnąć w takiej chorej
      atmosferze?

      Nie interes Twojej mamy w ilu pokojach mieszkasz i jaki masz adres. Nie jesteś
      jej własnością, masz prawo do własnego życia i szczęścia.
    • miedzymorze Re: co kryja moje łzy 29.09.08, 18:18
      Standardowa szantazystka. Nie ma rady, musisz ogłuchnąć do zakończenia budowy wink

      pozdr,
      mi
    • czerwonaoranzada Re: co kryja moje łzy 29.09.08, 18:54
      WIECIE do niej nie trafiaja zadne przykazania zadne cytaty.Ona ma w
      sobie sporo egoizmu.W tym a całym zatrzymaniu mnie czy nas nie kryje
      sie nic innego jak jej zaplecze materialne. No bo my dbamy o dom
      zalatwimy wszystko ona ma tylko wymagania i roszczenia. Jak dla
      mnie to tu chodzi jej jedynie o kase o to ze bedzie musiala sama
      placic i dbac o siebie. GDybym byla taka jak ona przedstawia to mi
      to nie mialabym tego dylematu i nie byloby moich lez. A tak
      poryczalam sie u siebie jak dziecko.
      Wiecie nie ma sytuacjia bez wyjscia wiec i z ta strona materialna i
      jej samodzielnym zamieszkaniem mozna cos zrobic,ale nie w sytuacji
      gdy ona si e na mnie drze i mowi ze bede zalowac i wroce z
      placzem.Albo ze strace matke.
      Wiecie ja tez cos czuje i wiem ze to bedzie nowa i trudna dla niej
      sytuacja ale mam marzenia ktore chce spelnic bo ja sie drugi raz tez
      nie urodze. Tylko jak jej to wyjasnic? JAk dotzrec do niej?
      • czerwonaoranzada Re: co kryja moje łzy 30.09.08, 10:07
        Koljny dzien mojej walki o siebie. TAk dla mnie to walka, walka bo
        po czesci lamie sobie kregoslup zachowan.Takiej kwadratury kola.I
        jest mi z tym ciezko. Jestem szantazowana emocjonalnie. Zarzuca mi
        ze ja wykanczam,ze sie rozchorowuje przezemnie a na koniec mowi ze
        kto to widzial tak wiecznie sie klocic z matka jak ja. Hmm i tu moj
        szok bo zawsze robilam co chciala ona. Nawet jesli na tym tracilam
        ja sama. Kiedy miala gorsze dni przez "cos" i szukala zwady to jak
        juz wracala do normy to ja mowilam sobie"dobrze nie mozna sie klocic
        to nic nie daje, nie bylo zwady , trzeba zyc dalej." TYlko te uniki
        doproadzily mnie do sytuacji w jakiej jestem.

        I chyba te slowa, ze wroce do niej z placzem.Ze napewno nam sie ni
        uda i pozaluje glupoty, zaczynaja mi rosnac w glowie i siac
        zwatpienie.
        • dag_dag Re: co kryja moje łzy 30.09.08, 10:36
          Przestań się nad sobą użalać, przestań pisać wiersze o swojej życiowej tragedii,
          przestań tracić czas na analizowanie każdego słowa matki i przestań ciągle
          przeżywać swoje nieszczęście. Piszesz: kolejny dzień walki o siebie - bzdura:
          kolejny dzień jęków nad sobą. Głupia matka ci się trafiła, ot i wszystko. Weź
          się do roboty, zacznij już tą budowę i zacznij martwić się o męża i dzieci, a
          nie tylko o siebie. Nie będziesz miała czasu na marudzenie.
          • leli1 Re: co kryja moje łzy 30.09.08, 11:09
            współczuje,
            całkiem niedawno przeżywałam to samo, tylko z teściową. U niej jednak nie aspekt finansowy wchodził w grę, co raczej strach przed samotnością. Mimo ciągłego wypominania nam, jaki to błąd życiowy robimy, jacy to okropni jestesmy, bo stara matkę samą zostawiamy, jak to będziemy żałować, jak to zaraz nas okradną/pozabijają i inne mniej lub bardziej śmieszne/żałosne argumenty przeciw, w marcu br.wprowadzilismy się do własnego domu!!!
            Obraza trwała przez jakis czas (dodam, że podczas przeprowadzki i urządzania się, nie moglismy w ogóle liczyc na jej pomoc, choćby na chwilkę zajęcie się dzieckiem-pomagali nam znajomi), potem pierwsze odwiedziny i krytyka wszystkiego sad (dodam tez, że zrezygnowalismy z garażu i urządziliśmy dla teściowej pokoik, gdzie w razie czego może przenocować......okazuje się ze to nora (pokój wielkości standardowego małego pokoju w blokach) i ona w żadnym wypadku nie zamierza tam spać sad ). Potem usłyszeliśmy (jak nie odezwaliśmy sie do niej przez 2 dni bo mielissmy wiele spraw do załatwienia), że ona już dla nas umarła za życia.
            Strasznie to wszystko dołujące, ale z perspektywy czasu, żałuje że nie zrobiłam tego wczesniej. Mieszka nam sie fantastycznie, fakt, że musielismy z wielu rzeczy zrezygnowac, czego tesciowa tez nie umie zaakceptowac (np. wyjazdy weekendowe, zawsze z nami jechala), teraz raz że nie musimy, bo mamy własny ogród ponadto nie mieszkamy juz w centrum miasta (jechalismy zeby odetchnąć swiezym powietrzem), a dwa że nas nie stać.
            Róbcie swoje, matce daj się wygadać, bo to chyba jej forma obrony (nasza jeszcze wkoło się wszystkim żaliła jak to jedyny syn ją zostawia), a życie jest wasze, wy decydujecie co z nim zrobic!
            • konwalka do leli 30.09.08, 15:03

              "Strasznie to wszystko dołujące, ale z perspektywy czasu, żałuje że
              nie zrobiłam tego wczesniej. Mieszka nam sie fantastycznie, fakt, że
              musielismy z wielu rzeczy zrezygnowac, czego tesciowa tez nie umie
              zaakceptowac (np. wyjazdy weekendowe, zawsze z nami jechala)",

              dżizas uncertain

              ale Ty nie jesteś żoną Toma Cruisa?
              Zdaje się, że ta laska tak musi do spóły z mamunią męża
              na "romantyczne" kolacje, wycieczki, wakacje, zakupy, uroczystości
              popylać uncertainuncertain

              i MUSI z nią mieszkać (więc to nie TY :C)
        • mamakasia_ltd Re: co kryja moje łzy 30.09.08, 12:57
          Nie ma rady, musisz się wyłączyć na to jej biadolenie. Rób swoje, budujcie ten dom jak najprędzej i zacznijcie żyć swoim życiem. To jest chora sytuacja. Nie miej wyrzutów sumienia, bo nie robisz nic złego. Dacie radę! Powodzenia.
    • kamelia04.08.2007 Re: co kryja moje łzy 30.09.08, 14:48
      to wszystko manipulacja i szantaż ze strony matki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka