kocka
17.10.03, 18:58
Dosyć niedawno natknęłam się na to forum, a ponieważ sama mam problem
postanowiłam napisać prosząc o radę, gdyż widzę, że w wielu sytucjach
potraficie świetnie doradzić, zasugerować, naprowadzić......
Mój problem wiąże się z mieszkaniem, a w zasadzie nieumiejętnością
przyzwyczajenia się do nowego miejsca zamieszkania (bloki).
Przed urodzeniem dziecka mieszkaliśmy z mężem w kawalerce , którą była moją
własnościa. Kiedy dowiedziałam się o ciąży zaistniała konieczność zmiany
mieszkania na większe. Poszukiwania trochę trwały , więc przez pewien okres
mieszkaliśmy u moich rodziców , którzy mają spory dom. Cała góra (4 pok,
łazienka) były nasze. Stosunki między rodzicami , a mną były ok, wiadomo, ze
zawsze miedzy matką, a córką są jakieś spory, ale zawsze potrafimy się jakoś
dogadać i znaleźć porozumienie.
Gorzej z moim mężem, który po prostu nie lubi mojej mamy, zresztą nie kryje
tego za bardzo. Owszem rozmawiają ze sobą, ale jeśli jest różnica zdań on
zraz musi to powiedzieć, choć rodzicom nieraz się to nie podobało. A wydaje
mi się , że powinien czasem zagryść zęby , nic nie mówić, a robić swoje.
Po pewnym okresie poszukiwań znaleźliśmy mieszkanie, które kupiliśmy w
blokach. DO momentu kiedy nie urodziłam dziecka byłam w miarę zadowolona z
tego mieszkania (20 km od moich rodziców), ale jak przyszło mi w nim mieszkać
na stałe , to za nic nie mogę się tu odnaleźć. Jest mi tu źle , zostaję na
większość dnia sama z dzieckiem, nie znam tu nikogo. Tam gdzie mieszkają moi
rodzice mam rodzinę, znajomych i tesknie za nimi. Tu gdzie teraz mieszkamy
mąż ma o 20 km bliżej do pracy. Ja jeszcze będę jakiś czas na macierzyńskim,
później wykorzystam zaległy urlop i pewnie będę musiała wrócić do pracy
(spłacam kredyt). Wobec tego będzie konieczność zaopiekowania się małą przez
moja mamę, a nie wyobrażam sobie codziennego zrywania dziecka rano i
dojeżdżania do mamy. Moi rodzice proponują nam przeprowadzkę do siebie (cała
góra wolna, moglibyśmy zrobić oddzielne wejście). Ja bardzo bym chciał, ale
mój mąż nie za bardzo. Uważam też , że dziecko inaczej się wychowuje, kiedy
ma wokoło trawę, piasek, własne podwórko, babcię...., mam przestrzeń, której
nie ma w blokach. Ja też się duszę.
Nie wiem jak mam przekonać męża do zamieszkania z rodzicami. WIem, ze wiele z
Was pisze o wielu zaletach osobnego mieszkania, ale przecież nie
mieszkalibyśmy na tzw "kupie". POza tym moja mama nie jest osobą, która
wtrącałaby się, pracuje w domu (własna działalność), więc nie ma za dużo
wolnego czasu.
Mieszkanie obecne (już na mnie i męża) moglibyśmy wynająć. Łatwiej byłoby nam
u rodziców ze względów finansowych (nie płacimy czynszu - 500 zł) a przecież
mamy do słaty jeszcze pożyczkę. Chciałabym wiedzieć jak postąpiłybyście w
mojej sytuacji, jak rozmawiać z mężem?