kostruszka
19.10.03, 20:50
.... chyba że lubicie nakrofilię (prawie), pedofilię i morze tryskającej krwi
na ekranie. Po raz pierwszy od kilku dobrych miesięcy poszłam z mężem do kina
(powody takiej przerwy typowe, nie o nich chcę pisać). Do wybrania tego
właśnie filmu skusiło mnie nazwisko Tarantino i ogólnikowe streszczenie w
gazecie. Wprawdzie już po "Od zmierzchu do świtu" czułam, że coś jest z
psychiką reżysera nie w porządku, ale ten film utrwalił we mnie to
przekonanie. To po prostu niebywale okrutny, krwawy i ... nudny film. Szkoda
kasy i zdrowia (byle mordobicie na ekranie nie wywołuje u mnie takich nocnych
koszmarów, jakie mi się przyśniły po obejrzeniu tego "tworu"). Kasia