montechristo4
07.11.08, 20:32
Jestem towarzyska, mąż też. Lubię ludzi, lubię swoich znajomych i
sąsiadów. Często zapraszam gości - na imprezę, na kolację, albo po
prostu na kawę. Ale zauważyłam, że działa to jednostronnie,
niestety. Tzn. do nas przychodzą bardzo chętnie, ale u siebie już
nie są skłonni robić czegokolwiek. Lubię gości, ale też chętnie
wpadłabym do kogoś na kawę czy kolację. Mam zrezygnować ze spotkań?
Ale wtedy, w pewnym sensie zrobię też krzywdę sobie, pozbawię się
kontaktu z ludźmi, których lubię. A wpraszać się do kogoś nie umiem.
Co mam powiedzieć - skoro Wy byliście u nas na kolacji 10 razy, to
teraz my przyjdziemy do Was? Dodam jeszcze, że znajomi to nie jest
jedna czy dwie pary, tylko więcej osób.
Czemu wszyscy zrobili się tacy wygodni i leniwi?