Dodaj do ulubionych

Co siędzieje z ludźmi?

07.11.08, 20:32
Jestem towarzyska, mąż też. Lubię ludzi, lubię swoich znajomych i
sąsiadów. Często zapraszam gości - na imprezę, na kolację, albo po
prostu na kawę. Ale zauważyłam, że działa to jednostronnie,
niestety. Tzn. do nas przychodzą bardzo chętnie, ale u siebie już
nie są skłonni robić czegokolwiek. Lubię gości, ale też chętnie
wpadłabym do kogoś na kawę czy kolację. Mam zrezygnować ze spotkań?
Ale wtedy, w pewnym sensie zrobię też krzywdę sobie, pozbawię się
kontaktu z ludźmi, których lubię. A wpraszać się do kogoś nie umiem.
Co mam powiedzieć - skoro Wy byliście u nas na kolacji 10 razy, to
teraz my przyjdziemy do Was? Dodam jeszcze, że znajomi to nie jest
jedna czy dwie pary, tylko więcej osób.
Czemu wszyscy zrobili się tacy wygodni i leniwi?
Obserwuj wątek
    • agatar-m Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 20:37
      1. za dobrze gotujesz
      2, nie trzeba po sobie sprzatac
      3. macie drogi alkohol, którzy oni nie kupują
      4. mogą sie wyrwać ze swojego domu, dzieci zostawić...
    • masha_qrella Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 20:38
      idzcie do restauracji - kazdy placi za siebie
      wtrac, ze nie chce ci sie gotowac;p
    • morgen_stern Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 20:39
      Czemu, to nie wiem, ale taaak, ludzie nie lubią się "narobić" dla gości, do
      kogoś to tak, owszem.
      Możecie przestać zapraszać i zacząć rzucać uwagi w stylu: "Mmm.. chętnie
      spróbowałabym, Basiu, twojej słynnej zapiekanki.." albo "lubię wasze mieszkanie,
      jest tam taki miły klimat, dawno u was nie byłam tak w ogóle.." itd wink
    • realsiud Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 20:41
      Gdyby ktoś mnie spytał,co wolę,to jasne,że iść do kogoś-ubrać
      sie,umalować i wyjsć.Bez sprzątania i gotowania.Ale tak sie przyjęło
      w kręgu moich znajomych,że zapraszamy sie na zmianę.Średnio raz w
      miesiącu.I tak być powinno..
    • gagunia Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 20:42
      Znam ten ból. W czasach studenckich i wczesnomałżeńskich to my byliśmy
      organizatorami imprez i spotkań. Zapraszaliśmy do sienie, organizowaliśmy
      wypady, informowaliśmy o koncertach itp itd. Po pewnym czasie zaczęło nas to
      wkurzać. Jak do nas wpaść to fajnie, ale żeby zaprosić to już nie.
      Zrezygnowaliśmy więc z organizowania ludziom czasu i się skończyły cotygodniowe
      wizyty. Szczerze mówiąc nie brak mi tego.
      • montechristo4 Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 21:02
        ja ostatnio nawet starałam się być asertywna: przestałam zapraszać
        na kawę i obiecałam sobie, że żadnych więcej imprez....
        Ale brakuje mi ludzi. Rozmowy tel to jednak nie to samo.
        No wkurza mnie to niesamowicie, ale nie widzę innego wyjścia, tylko
        zacisnąć zęby i już. Albo pozrywać kontakty.
        Niesamowite dla mnie jest też to, że oni jeżeli nie przychodzą do
        nas to siedzą w domu. Młodzi ludzie i pozamykani w 4 ścianach...

        Morgen - nie przejdzie mi przez gardło tekst o zapiekance big_grin
        Swoją drogą, mogłabyś ruszyć tyłek na zadupie. Obiecuję, że nie będę
        Cię dręczyć o rewizytę tongue_out
    • fajka7 Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 20:55
      Piszesz, ze czesto zapraszasz gosci, ze lubisz, ze fajnie. No to
      goscie korzystaja, przekonani o Twojej dobrej woli.
      To nie oznacza, ze automatycznie oni tez maja polubic zapraszanie i
      urzadzanie kolacji, jesli faktycznie nie przepadaja za tym.
      Brak Ci troche konsekwencji.
      Odpowiedz sobie na pytanie czy zapraszasz ich dla rewanzu, czy
      dlatego, ze lubisz spotkania w swoim domu.
      Jestes pewna, ze oni oczekuja od Ciebie wystawnych kolacji, czy to
      po prostu zwyczaj, ktory sama wprowadzilas?
      Masz prawo zmienic zdanie, czuc sie zmeczona regularnym
      organizowaniem imprez, chciec spedzic czas inaczej, ale nie obwiniaj
      gosci za to, co sama im zafundowalas.
      Po prostu nie rob nastepnej kolacji, zaproponuj wyjscie do knajpy, a
      nawet zapytaj - dobry przyjaciel sie nie obrazi- czy dla odmiany
      nastepnym razem nie moglibyscie sie spotkac u kogos. Ale licz sie z
      tym, ze nikt z Twojego towarzystwa nie da sie wkrecic w taka
      tradycje jaka Ty wprowadzilas, bo to jest spore obciazenie, sama
      wiesz.
      Mysle, ze troche sie zagalopowalas z tymi imprezami, zaczelo Ci to
      doskwierac, nikt tego nie zauwaza, no bo skad maja wiedziec, skoro
      zawsze jest fajnie, a Ty nie narzekasz, a brak Ci odwagi, zeby
      pokazac, ze tak naprawde wcale Ci to na dluzsza mete nie odpowiada.
      Ale to nie jest wina gosci.
      • drinkit Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 11:40
        Zgadzam się z załozycielka wątku - tez to zauwazyłam. Ludzi
        (niektórych) cechuje biernosc, tzn. jak ja zapraszam, ja organizuje
        wyjscia, informuje o wernisazach czy koncertach to b.chetnie. ALe w
        druga strone to nie dziala. I siedza w domu.

        fajka7 napisała:
        > Odpowiedz sobie na pytanie czy zapraszasz ich dla rewanzu, czy
        > dlatego, ze lubisz spotkania w swoim domu.

        Wiesz co, jakby nie było, ale sa pewne niepisane zasady towarzyskie
        i jedna z nich brzmi "rewanż".
        • fajka7 Re: Co siędzieje z ludźmi? 09.11.08, 10:47
          "Wiesz co, jakby nie było, ale sa pewne niepisane zasady towarzyskie
          > i jedna z nich brzmi "rewanż". "

          Wybacz, ale uwazam, ze to kompletna bzdura.
          Owszem, czasami funkcjonuja takie uklady, o ktory piszesz, ze jacys
          tam znajomi spotykaja sie na zmiane w roznych domach, jest scisla
          rotacja i generalnie regulamin obowiazuje, ale nie jest to zadna
          zasada OGOLNIE przyjeta.
          To wszystko zalezy od wielu czynnikow: rodzaju relacji, warunkow
          mieszkaniowych, temperamentu i wzajemnego zrozumienia wsrod
          przyjaciol, okolicznosci zyciowo finansowych i wielu innych.
          I pisze to z punktu widzenia osoby, u ktorej odbywaja sie spotkania
          najczesciej. Tylko, ze ja zapraszam wszystkich, gdy po prostu czuje
          sie na silach, a jak sie nie czuje, a spotkac chce, dzwonie do
          jednych czy drugich i pytam czy by sie nie spotkali, ale u nich, a
          do tych trzecich co mieszkaja w kawalerce nie dzwonie, bo i tak
          bysmy sie nie zmiescili- w zwiazku z tym ci sa zawsze zapraszani,
          tyle ze nikt nie ma o to do nich pretensji, bo niby jak?
          • drinkit Re: Co siędzieje z ludźmi? 09.11.08, 22:40
            Pisząc "rewanż" mam na myśli nie tylko rewanż lokalowy (bo istotnie - jak
            piszesz - nie każdy ma ku temu warunki), ale rewanż w zaangażowaniu. Tzn. ze nie
            mam być wyłącznym animatorem czasu wolnego moich znajomych, od każdego oczekuje
            pomysłów i propozycji.
            • lila1974 To im to powiedz 09.11.08, 22:54
              kurcze, czy to jest taki problem?

              Nie pojmuję, na prawdę ... imprezujecie z jakimiś obcymi ludźmi z
              ulicy, czy z przyjaciółmi? Przypuszczam, że jednak z tymi drugimi,
              to dlaczego wyczuwam w postach takie poświęcenie?
            • fajka7 Re: Co siędzieje z ludźmi? 09.11.08, 23:04
              Nie uzylabym slowa rewanz opisujac, to o czym teraz mowisz. To po
              prostu zaangazowanie, wspoldzialanie, wspolpraca, zrozumienia -
              sprawa normalna w gronie zaprzyjaznionym na powaznie.
              Ja po lekturze tego watku dochodze do wniosku, ze w tym gronie nie
              wszyscy sa ze soba szczerzy (no autorka z pewnoscia nie jest,
              postepuje wbrew sobie) i jest jakis problem z komunikacja.
              Nadal nie wiem czy ta sytuacja dotyczy bliskich przyjaciol czy
              zwyklych znajomych, a to zupelnie rozne sprawy.
              • montechristo4 Re: Co siędzieje z ludźmi? 10.11.08, 09:46
                dotyczy znajomych. Mam problem z komunikacją widocznie; nie potrafię
                zaproponować wproszenia się do kogoś. Bardzo lubię moje koleżanki,
                mamy o czym gadać, ale delikatne sugestie (np. chętnie
                zobaczylibyśmy Wasze mieszkanie po remoncie) skutkują tylko
                obietnicą zaproszenia, zdzwonienia się itd. Czyli żeby się widywać -
                muszę zapraszać.
                Lubię gości, ale po prostu czasami czuję się zmęczona, bo to na mnie
                spoczywa obowiązek dbania o znajomość. Dzwonimy do siebie, spotykamy
                się na neutralnym gruncie (praca, place zabaw),ale na pogadanie w
                domu - tylko u mnie.
      • lila1974 dokładnie 08.11.08, 13:10
        Jeśli zapraszam, bo lubię, to mój wybór.
        Nie oczekuję niczego w zamian.

        Jeśli czujesz się wykorzystywana - odpuść na jakiś czas.

        Mamy z mężem duże grono znajomych, przyjaciół i żadnego problemu.
        Chcę kogoś zaprosić to zapraszam, bez oglądania się, czy on mnie też
        zaprosi. Nikt nikomu nie wylicza, ile razy zaprosił a ile byl
        zaprasany.

        Nie ma również problemu z organiacją imprez. Jesli mamy ochotę na
        spotkanie w większym gronie, to rzucamy hasło (nie że my tylko
        ogólnie) - impreza składkowa - jeden da chatę, inny sałatkę, jeszcze
        inny przyniesie wódeczkę ... a bywa, ze się spotykamy na miejscu po
        czym część osób jedzie po zakupy a druga część gotuje.

        Wsystko jest kwestią dobrych relacji międy ludźmi.
    • vibe-b Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 21:01

      jest mozliwa opcja, ze Twoi znajomi wcale az tak bardzo nie lubia do
      ciebie chodzic, a przyjmuja zaproszenia z grzecznosci. Dletego tez
      nie czuja sie w obowiazku rewanzowac, bo poswiecaja sie
      wystarczajaco , odwiedzajac cie big_grin
      • montechristo4 Re: Fajka 07.11.08, 21:09
        Nie doczytałaś: to nie chodzi tylko o kolacje. O zwykłą kawę też.
        Może rzeczywiście nie jestem aż tak lubiana, jak mi się wydaje. Alw
        skoro koleżankoi wpadają kilka razy w tyg na kawę, to chyba mogę
        oczekiwać na zaproszenie w drugą stronę?
        Imprezy często odbywały się również przysłowiowych paluszkach.
        Z drugiej strony -oni nigdzie nie chodzą, oprócz wizyt u nas. Czy
        tak trudno zaprosić kogoś na piwo do domu?
        • malila Montechristo 07.11.08, 21:53
          może u Ciebie w domu jest zbyt czysto?wink)
        • lila1974 nie rozumiem 08.11.08, 13:17
          pretensji.

          Zapraszasz dla rewanżu, czy dla przyjemności?

          Nie znoszę opcji coś za coś.
        • fajka7 Re: Fajka 09.11.08, 10:57
          "ja ostatnio nawet starałam się być asertywna: przestałam zapraszać
          na kawę i obiecałam sobie, że żadnych więcej imprez....
          Ale brakuje mi ludzi. Rozmowy tel to jednak nie to samo. "

          Doczytalam to powyzej- sama ich zapraszasz.
          A oni nie zapraszaja Ciebie.
          Tobie sie chce wyjsc.
          To jesli chcesz byc asertywna, to zamiast chowac glowe w piasek, nie
          zapraszac, zamykac dom na 4 spusty, czyli uciekac jak sie da, otworz
          pyska i powiedz glosno i wyraznie: Danusiu, wpadamy do Was na kawe,
          nie chce nam sie juz naszych 4 scian ogladac. Co Ty na to?

          Mnie tu na kilomter wali, ze Ty nie umiesz sobie tego po prostu
          zalatwic i nigdy tego typu bezposrednie slowa z Twoich ust nie padly.
          Zgadlam?
          Zadaj sobie pytanie czy ci ludzie to Wasi przyjaciele, czy nikt
          ciekawy i trzeba po prostu towarzystwo zmienic.
          Bo jesli to pierwsze, to tak jak Ty nie masz odwagi zapytac czy
          moglabys do nich przyjsc, tak oni moga nie miec, zeby Cie zaprosic.
          Naprawde moze tak byc.
      • kasia_kasia13 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 12:48
        vibe-b napisała:

        >
        > jest mozliwa opcja, ze Twoi znajomi wcale az tak bardzo nie lubia do
        > ciebie chodzic, a przyjmuja zaproszenia z grzecznosci. Dletego tez
        > nie czuja sie w obowiazku rewanzowac, bo poswiecaja sie
        > wystarczajaco , odwiedzajac cie big_grin

        W takiej sytuacji znajomi nie powinni przyjmowac zaproszen. Jak ja do kogos nie lubie chodzic, zawsze grzecznie sie wymiguje.
        • vibe-b Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 12:56
          kasia_kasia13 napisała:

          > vibe-b napisała:
          >
          > >
          > > jest mozliwa opcja, ze Twoi znajomi wcale az tak bardzo nie
          lubia do
          > > ciebie chodzic, a przyjmuja zaproszenia z grzecznosci. Dletego
          tez
          > > nie czuja sie w obowiazku rewanzowac, bo poswiecaja sie
          > > wystarczajaco , odwiedzajac cie big_grin
          >
          > W takiej sytuacji znajomi nie powinni przyjmowac zaproszen. Jak ja
          do kogos nie
          > lubie chodzic, zawsze grzecznie sie wymiguje.



          To nie zawsze jest takie proste big_grin ja na przyklad nie lubie chodzic
          do niektorych czlonkow rodziny meza i jak moge to sie migam, ale nie
          zawsze sie da- w koncu zeby nie robic mezowi przykrosci to ide. Ale
          zeby jeszcze ich w moim domu znosic- o co to to nie big_grin
    • eilian Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 22:03
      może po prostu ogranicz wysiłek, jaki wkładasz w takie spotkania, zaproś, ale
      tylko na kawę, albo zarządź przyjęcie składkowe, ewentualnie spróbuj się wprosić
      ("to może następnym razem spotkamy się u Was?", czy coś w tym stylu).
      Oczywiste dla mnie jest, że jeśli ktoś mnie zaprasza, to wypada odwdzięczyć się
      tym samym a jeśli nie mam ochoty urządzać przyjęć to sama zaproszeń nie
      przyjmuję. Więc Twoi znajomi faktycznie trochę wygodniccy, może niepotrzebnie im
      na to pozwoliłaś, może myślą, że Ty to uwielbiasz.
      • e.logan Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 22:22
        Wiesz no to u mnie jest zdecydowanie inaczej.Owszem lubie imprezy u
        znajmych ale wole u siebie.Mam 3 dzieci, spory dom i jak je zmoze
        zawsze znajdzie sie pokoj by je polozyc (nie tylko moje) .Odpada tez
        stres z sasiadami w bloku albo,ze cos zniszcza. Zdecydowanie wole
        gosci u siebie niz pojsc gdzies. Gotowac lubie a ostatnio utarlo sie
        u nas uniwersalne dania tzn . zakaski + zestaw na cieplo czyli
        (chinszczyzna albo pozna obiadkolacja z frytkami , devolajem i
        surowka, albo cos w tym stylu, ale gotowy zestaw dla kazdego.)
    • hanalui Re: Co siędzieje z ludźmi? 07.11.08, 22:56
      A u mnie i moich znajomych jest zwyczaj ze impreze urzadza sie tam
      gdzie wiecej miejsca, jest bardziej przytulnie, opitych gosci da sie
      gdzies ulokowac coby nie musieli sie wlec do domu lub wykosztowywac
      na taksowki po nocach. Jakos nie bylo nigdy problemu z zarciem bo
      zwykle byly to imprezy zrzutkowe samoistnie, ktos przynosil wino,
      ktos piwko, inny cos mocniejszego, ktos salatke, ktos jakies ciasto,
      ktos jakies mieso zamarynowane coby dalo sie wrzucic na grila lub do
      fondue. Szczerze powiedziawszy kazdy cos przynosi, bez proszenia
      przez kogokolwiek, zwykle informuje sie tylko pania domu co sie
      przynosi zeby juz nie kupowala przypadkiem ...zwykle jedzenia jest i
      tak zdecydowanie za duzo
      Sprzatanie...tez kazdy czul sie zobligowany do wniesienia jakiegos
      wkladu...wieksze rzeczy do zmywarki, delikatne ktos zmywal, ktos
      wynosil smieci, ktos porzadkowal podlogi ...itd. Zwykle jednodniowe
      imprezy konczyly sie kolo 17-18 dnia nastepnego big_grin
      I co najdziwniejsze towarzystwa imprez sie nieco zmienialy na
      przelomie lat i nawet krajow, a zwyczaj zawsze pozostawal ten
      sam...nie wiem moze dobieram podobnego pokroju ludzi smile bez wzgledu
      na narodowosc da sie znalezc podobnych big_grin
      • lila1974 hanalui 08.11.08, 13:22
        Mamy tak samo.
        Na przestrzeni lat przybyło zaprzyjaźnionych ludzi wokół nas, a nic
        się nie zmieniło w kwestii imprez. Jestem przekonana, że to właśnie
        o to "podobieństwo" chodzi.
        Jak również o "powinno" "nie wypada" - u nas niczego nikt nie
        wymaga, ani się nie dąsa, że nie wypada.
    • luxure Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 08:54
      Ja na ten przykład sobie odpuściłam, ostatnio pisałam o tym w wątku o wizytach
      dzieci w domu.
      Też lubię ludzi, też lubię jak ktoś do nas przyjeżdża, cieszy mnie że dobrze się
      u nas czują. Ale czemu do k. n. to działa tylko w jedną stronę? "Przyjedźcie do
      nas koniecznie. Jakoś się zdzwonimy - wpadnijcie do nas kiedyś" A jak co do
      czego, to albo chorzy albo baaardzo zajęci. Zawsze kończy się na tym, że wpadają
      do nas. Bo u nas tak miło, bo tak fajnie, bo dzieci mają takie super warunki do
      zabawy.
      Ja już mojemu powiedziałam, że mam dość, że może wypadałoby żeby teraz nas do
      siebie co poniektórzy zaprosili. Tym bardziej że tacy jedni, którzy lubią się u
      nas gościć często i gęsto, byli u nas w tym roku z 20 razy a my u nich w ogóle
      raz. Na Sylwestra w zeszłym roku i to tylko dlatego że Młody się zwyczajnie
      wprosił (mają syna w tym samym wieku).
      Tak sobie myślę czy nie skończyło by się na tym, że oczekując na zaproszenie a
      sami do siebie nie zapraszając, w ogóle nie zerwalibyśmy tej znajomości? W sumie
      nie wiem, czy nie lepiej?
      • guderianka Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 09:10
        Nie mam takich spostrzeżeń
    • kol.3 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 11:59
      Jeśli miałabym znajomego, który chętnie przychodzi ale nigdy nie
      zaprasza do siebie, też bym pewnie go przestała zapraszać po jakimś
      czasie, chociaż w moim kręgu towarzyskim utarł się zwyczaj
      wzajemności.
      Jeśli ktoś nie ma ochoty się rewanżować, nie powinien przyjmować
      zaproszeń, albo spróbować wyjaśnioć sprawę, że chętnie wpadnie na
      kawę ale nie na kolację, co zwalnia od kosztownego i czasochłonnego
      rewanżowania się. Nie do przyjęcia jest, żeby być u kogoś
      wielokrotnie a samemu nie zaprosić.
      • lila1974 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 13:26
        kol.3 napisała:

        "Nie do przyjęcia jest, żeby być u kogoś
        wielokrotnie a samemu nie zaprosić."

        Dla Ciebie nie do przyjęcia - dla mnie żaden problem.
        Jesli kogoś lubię, to go zapraszam i nie oczekuję, że w rewanżu on
        mnie również zaprosi.
        • luxure Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 13:38
          > Jesli kogoś lubię, to go zapraszam i nie oczekuję, że w rewanżu on
          > mnie również zaprosi.

          Kochana..raz, drugi, piąty czy dziesiąty nie było dla mnie problemu również. Ale
          jak na do widzenia mówi się do kogoś "no to się zdzwonimy kiedyś jakoś to
          wpadniecie do nas" po czym za tydzień czy dwa a jakże owszem dzwonią, ale z
          zapytaniem czy nie mamy planów bo by do nas przyjechali no to...halo? Uważasz że
          to jest w porządku?
          • lila1974 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 14:33
            Nie przeszkadzało by mi to.
            Zakładam, że to sympatyczni ludzie skoro się z nimi kumplujesz, więc
            w czym problem?

            Czy może zwykłe charpie, ktore przychodzą najeść się i napić na Twój
            koszt?
        • kol.3 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 17:10
          Chodzi mi o ogólnie przyjęte normy dobrego wychowania.
          • fajka7 Re: Co siędzieje z ludźmi? 09.11.08, 11:05
            "Chodzi mi o ogólnie przyjęte normy dobrego wychowania."

            No to ogolnie przyjete normy na poziomie szczegolow roznia sie tym,
            ze rozni ludzie maja rozne oczekiwania i zadowalaja ich rozne
            rozwiazania.
            Nie ma czegos takiego jak "nie do przyjecia jest"- wszystko co
            ludzie przyjma i ich satysfakcjonuje jest do przyjecia.
            W moim gronie, podobnie jak u Lili, problemy, ktore opisujecie sa
            totalnie abstrakcyjne i nigdy nie mialy miejsca.
            Jedyny problem z gosmi jaki miewam, to niepunktualnosc, a to na
            zupelnie inny watek.
    • lucerka Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 14:18
      Ja jestem taka osoba, ktora niechetnie organizuje "herbatki, kawki czy
      obiadki". Owszem, milo mi pojsc do kogos lub do restauracji -i nie
      chodzi o finanse. Zapraszajac jednak kogos raz na jakis czas nie
      oczekuje rewanzu, oczekuje tylko, a raczej mam nadzieje, ze ta osoba
      bedzie sie dobrze czula u mnie w domu a nie, ze mnie zaprosi do
      siebie.
      • lucerka Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 14:22
        acha, nie przyszlo mi do glowy, ze ktos zapraszajac mnie nawet ten 20
        raz z gory sie wscieka, ze ja go nie zapraszam. Wydawalo mi sie, ze
        zaproszenie jest bezinteresowne....
        • luxure Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 14:41
          Zaproszenie jest bezinteresowne, ale będąc 20 raz u kogoś po prostu WYPADAŁOBY
          zaprosić go chociaż raz. Zwykła kultura osobista wego wymaga.
          Bardzo wygodne jest "niechętne organizowanie u siebie herbatek, kawek i
          obiadków". Nie trzeba się wysilać, co podać na obiad czy kolację dla 10 osób,
          potem to przygotować spędzając w kuchni pół dnia, nie trzeba potem po tym
          wszystkim posprzątać.
          Właśnie tak podejrzewam, że moi znajomi są po prostu osobami takimi jak Ty, że
          jest im to po prostu mało wygodne i po co się wysilać jak się można wkręcić do
          kogoś.
          • vibe-b Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 15:21
            luxure napisała:

            > Zaproszenie jest bezinteresowne, ale będąc 20 raz u kogoś po
            prostu WYPADAŁOBY
            > zaprosić go chociaż raz. Zwykła kultura osobista wego wymaga.
            > Bardzo wygodne jest "niechętne organizowanie u siebie herbatek,
            kawek i
            > obiadków". Nie trzeba się wysilać, co podać na obiad czy kolację
            dla 10 osób,
            > potem to przygotować spędzając w kuchni pół dnia, nie trzeba potem
            po tym
            > wszystkim posprzątać.
            > Właśnie tak podejrzewam, że moi znajomi są po prostu osobami
            takimi jak Ty, że
            > jest im to po prostu mało wygodne i po co się wysilać jak się
            można wkręcić do
            > kogoś.

            Ale to nie zawsze jest takie czarno biale. Podam za przyklad moich
            tesciow- oni od kilkudziesieciu juz lat maja takie regularne
            imprezki (obiad, deser, alkohol itd) i zwykle odbywa(lo) sie to tak:
            kazdy po kolei z grupy znajomych organizuje u siebie. Niedawno moja
            tesciowka, ktora miala dosc tych nasiadowek sie "zbuntowala" big_grin i
            stwierdzila ze ona ma dosc ukladania swojego czasu wolnego pod
            dyktando tego rytmu. Przestala zapraszac do siebie i zeby nie bylo z
            ich strony takich wlasnie wymagan rewanzu, przestala tez chodzic do
            innych. No to tamci zaczeli jojczyc ze dlaczego nie przychodzi w
            gosci. No to poszla pare razy dla swietego spokoju. I co? Ano tamci
            znowu, ze skoro u innych byla, to teraz jej kolej impreze zrobic big_grin
            Do czego zmierzam: nie kazdy ma takie same potzreby imprezowania,
            spotykania sie jak ty, inni moga to sobie inaczej wyobrazac. Wiec
            co? Wolalabys zeby w takim razie zupelnie odmowili spotkan z toba,
            skoro ty oczekujesz rewanzu, aa im sie nie chce rewanzowac? Byloby
            lepiej?
            Swoja droga podziwiam osoby ktore w obecnych zabieganych czasach
            maja czas , obok pracy zawodowej, opieki nad dzieckiem, spedzania
            czasu z rodzina, ze maja jeszcze czas na spotkania z kolezankami
            kilka razy w tygodniu a do tego inne rodzaje grubszych imprez. Jak
            wy to robicie , to ja nie wiem.
            • lila1974 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 15:42
              Przychylam się ku Twoim spostrzeżeniom - nie każdy ma jednakową
              potrzebę spotkań i po prostu przyjmuję to do wiadomości.
              I zapraszając znajomych nie kieruję się kluczem - ci się
              zrewanżowali to zaproszę, a ci nie więc nie zaproszę.

              vibe-b napisała:
              Jak
              > wy to robicie , to ja nie wiem.

              Po prostu ... spontanicznie - jestem zwierzę stadne smile
              Zresztą mając taką fajną paczkę to aż grzech się z nią nie
              spotykać ... nawet pozornie nudny wypad na grzyby jest świetną
              okazją, by kontynuować spotkanie leśne na gruncie domowym smile

              Swoje dzieci również staram się tak wychowywać - człowiek jest ważny
              i mily kontakt z nim.
              • kol.3 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 17:59
                To co piszesz jest szalenie szlachetne, ale postępując właśnie w
                taki szlachetny sposób wdałam się kiedyś w chory układ z osobą,
                która chętnie u nas bywała a nigdy nie zapraszała. Osoba ta
                zaproszona parę razy w ramach jakichś większych imprez, zaczęła
                wpadać do nas często. Mimo iż mieszkała bardzo daleko zaczęła
                organizować sobie zajęcia w pobliżu naszego domu, a po zajęciach do
                nas - na obiad, na kolację z dzieciakami lub bez itp. Wpadała bez
                uprzedzenia albo stawiając nas przed faktem dokonanym. Za którymś
                razem nie wpuściłam i po sprawie.
                Od tego czasu mam uczulenie na takich ludzi.
                • lila1974 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 18:02
                  Tutaj również nie widzę problemu - czujesz się jawnie wykorzystywana
                  to po prostu ucinasz znajomość ... zrobiłas prawidłowo czyli smile
            • hanalui Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 17:26
              vibe-b napisała:
              > nie kazdy ma takie same potzreby imprezowania,
              > spotykania sie jak ty, inni moga to sobie inaczej wyobrazac. Wiec
              > co? Wolalabys zeby w takim razie zupelnie odmowili spotkan z toba,
              > skoro ty oczekujesz rewanzu, aa im sie nie chce rewanzowac?

              To po pierwsze. A po drugie sa zwyczajnie osoby ktore organizuja
              imprezy w lepszy sposob niz inni.
              Ja mam taka kolezanke...imprezy u niej to byla bajka i wcale nie
              chodzilo ze sie na to wykosztowywala, bo jak mowilam wczesniej byly
              to zwykle zrzutki. Ona tylko nadzorowala organizacje...sama nie wiem
              jak...po prostu robila to dobrze, lubila to i dobrze sie z tym
              czula. Czesto imprezy ktore nawet nie byly u niej w domu a u kogos
              innego byly wlasnie ze tak powiem nadzorowane i organizowane przez
              nia. Ludzie ja prosili by pomogla, doradzila...a sprowadalo sie do
              tego ze brala to we wlasne rece. Byla i jest swietna organizatorka,
              wie co kiedy, co ludzi nie znudzi, jaka muzyka itd.
              Moze wiec niektorzy jesli maja zorganizowac cos u siebie a nie za
              bardzo to potrafia wola zaoszczedzic innym nudnego ogladania tv czy
              smetnego gadania i wola sprawe oddac w rece kogos z pasja kto sie na
              tym zna big_grin
              • montechristo4 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 20:23
                Niektóre z Was mają rację - co innego impreza nawet składkowa, co
                innego zwykłe spotkanie.
                Ja naprawdę nie wymagam robienia przyjęć na moją cześć, spraszania
                znajomych, żebym czuła się doceniona, ale chyba mam prawo czuć się
                źle, skoro po 10 czy 20 imprezach oczekuję na kawę u znajomych, ale
                takie zaproszenie nie pada!
                To nie jest tak, że coś za coś, ale naprawdę mam wrażenie
                wykorzystywania. Szkoda mi zrezygnować, bo wtedy przestaniemy się
                spotykać w ogóle.
                Generalnie chyba jest tak, że każdy siedzi w swoim domu i więzi
                międzyludzkie się rozluźniają.....
                • hanalui Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 20:41
                  montechristo4 napisała:
                  > ale chyba mam prawo czuć się
                  > źle, skoro po 10 czy 20 imprezach oczekuję na kawę u znajomych,
                  ale
                  > takie zaproszenie nie pada!

                  Czy na zwykla kawe do znajomych trzeba miec zaproszenia surprised? Nie
                  wystarczy telefon co dzis robia i ze za chwile u nich bedziesz surprised?
                  Co to masz za znajomych ze wymagane sa zaproszenia, rezerwowanie
                  terminow na zwykla kawe i gadanie o dupie maryni.
                  Czy takie spotkania nie powinny wynikac z potrzeby serca, a nie z
                  musu bo rewanz?
                  • montechristo4 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 20:54
                    no widzisz ja tak nie potrafię. Zadzwonić i powiedzieć - to będę za
                    godzinę. Zwykle jest tak, że spotykamy się przy jakiejś okazji, w
                    pracy albo z dziećmi na placu zabaw. Ja rzucam zaproszenie na kawę.
                    Jeżeli milczę, to rozchodzimy się każda w swoją stronę. Dlaczego tak
                    jest? Nie wiem sad
                    • fajka7 Re: Co siędzieje z ludźmi? 09.11.08, 11:28
                      "no widzisz ja tak nie potrafię. Zadzwonić i powiedzieć - to będę za
                      > godzinę. Zwykle jest tak, że spotykamy się przy jakiejś okazji, w
                      > pracy albo z dziećmi na placu zabaw. Ja rzucam zaproszenie na
                      kawę."

                      Czyli zgadlam.
                      Szkoda, ze nie potrafisz- moze niekoniecznie za godzine, ale
                      powiedzenie przyjaciolce- "chetnie wpadlabym do Ciebie na kawe"
                      buduje wlasnie bliskosc. Oczekujesz zaproszenia- rozumiem, ale tak
                      trudno komus bliskiemu wyartykulowac swoje oczekiwania z drugiej
                      strony?
                      Chcesz zerwac przyjaznie nie przekonawszy sie, gdzie tkwil problem?
                      Dasz sobie glowe uciac, ze to problem nierozwiazywalny, a oni sa
                      beznadziejni i tylko zyskasz pogoniwszy ich ze swojego zycia?

                      Widzisz- wiele osob postrzega wizyte innych w swoim domu jako duzy
                      wysilek. Ze komus bedzie sie chcialo do nich przychodzic. Wiele osob
                      boi sie zaprosic kogos do siebie, bo boja sie odmowy- odrzucenia po
                      prostu. I to nie jest rzadki problem. Zaproszenie do domu jest
                      przedsiewzieciem intymnym, wymaga odwagi.
                      Jesli Twoi znajomi to wartosciowi ludzie, przyjaciele, na relacji z
                      ktorymi Ci zalezy - pomoz im i sobie i przelam ten zwyczaj.
                      Chyba, ze zle dobralas towarzystwo i otaczaja Was faktycznie jakies
                      leniwe niereformowalne sępy, ale na to ja rady nie znam, bo sie z
                      takimi nie zadaje.
                  • burza4 Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 21:01
                    hanalui napisała:

                    > montechristo4 napisała:
                    > Czy na zwykla kawe do znajomych trzeba miec zaproszenia surprised? Nie
                    > wystarczy telefon co dzis robia i ze za chwile u nich bedziesz surprised?
                    > Co to masz za znajomych ze wymagane sa zaproszenia, rezerwowanie
                    > terminow na zwykla kawe i gadanie o dupie maryni.

                    według mnie koleżanka ma jak najbardziej normalnych znajomych. Na
                    każde spotkanie powinno się umawiać, a nie wpraszać; a tym bardziej
                    informowac, że "się za chwilę będzie".

                    > Czy takie spotkania nie powinny wynikac z potrzeby serca, a nie z
                    > musu bo rewanz?

                    tzw. dobre wychowanie takie kwestie reguluje bezlitośnie.
                    Przyjmowanie zaproszeń wymaga rewanżu. Koniec, kropka. Niekoniecznie
                    dokładnie w tej samej formie czyli kolacja za kolację. Nawet jeśli
                    wiemy koleżanka woli jednak organizować przyjęcia u siebie w domu,
                    człowiek na poziomie wie, że wypada zaproponować rewizytę.

                    pomijając kwestie organizacyjno-logistyczne, nakład pracy - jest
                    jeszcze kwestia kosztów, które spadają wiecznie na jedną parę.
                    • saraanna Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 22:11
                      Ja mam sporo takich znajomych,co do mnie często wpadają,a ja do nich
                      bardzo rzadko,jakoś mi to nie przeszkadza,co najwyżej mają przynieść
                      ze sobą jakieś ciacho albo sześciopaka.Imprezki z rewanżem to tylko
                      dla rodziny, dla znajomych większy spontan.

                      ------
                      Gdy czegoś bardzo pragniesz,cały Wszechświat sprzęga się by Ci to
                      dać * Paulo Coelho *
                      • hanalui Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 22:31
                        saraanna napisała:

                        > Ja mam sporo takich znajomych,co do mnie często wpadają,a ja do
                        nich
                        > bardzo rzadko,jakoś mi to nie przeszkadza,co najwyżej mają
                        przynieść
                        > ze sobą jakieś ciacho albo sześciopaka.Imprezki z rewanżem to
                        tylko
                        > dla rodziny, dla znajomych większy spontan.
                        >

                        No ja wlasnie tez tak mam....kiedys nawet z moim exchlopakiem sie
                        smialismy ze prowadzimy "dom publiczny" big_grin tyle sie ludzi przez
                        niego przewijalo.
                    • hanalui Re: Co siędzieje z ludźmi? 08.11.08, 22:27
                      burza4 napisała:

                      > hanalui napisała:
                      >
                      > > montechristo4 napisała:
                      > > Czy na zwykla kawe do znajomych trzeba miec zaproszenia surprised? Nie
                      > > wystarczy telefon co dzis robia i ze za chwile u nich
                      bedziesz surprised?
                      > > Co to masz za znajomych ze wymagane sa zaproszenia, rezerwowanie
                      > > terminow na zwykla kawe i gadanie o dupie maryni.
                      >
                      > według mnie koleżanka ma jak najbardziej normalnych znajomych. Na
                      > każde spotkanie powinno się umawiać, a nie wpraszać; a tym
                      bardziej
                      > informowac, że "się za chwilę będzie".

                      No coz..widocznie mamy roznych znajomych. Moi sa luzni i normalni,
                      umowienie sie z nimi to wlasnie telefon i nie musza wyciagac
                      kalendarza i wciskac mnie jak dentysta miedzy godzine 13 a 13.30 za
                      3 tygodnie smile w natloku zajec.A zdarza sie im ze czasem sa zajecie i
                      nie moga, maja inne plany i dla nikogo nie stanowilo to dotychczas
                      problemu.
                      I kurcze, i oni tak do nas dzwonia i my do nich. I do glowy by mni
                      nie przyszlo ze to wpraszanie...to moi znajomi, przyjaciele...
                      Czy ci ludzie nie sa waszymi znajomymi? O czym z nimi gadacie skoro
                      ugadanie sie do wizyty stanowi problem?

                      >
                      > > Czy takie spotkania nie powinny wynikac z potrzeby serca, a nie
                      z
                      > > musu bo rewanz?
                      >
                      > tzw. dobre wychowanie takie kwestie reguluje bezlitośnie.
                      > Przyjm-owanie zaproszeń wymaga rewanżu. Koniec, kropka.
                      Niekoniecznie
                      > dokładnie w tej samej formie czyli kolacja za kolację. Nawet jeśli
                      > wiemy koleżanka woli jednak organizować przyjęcia u siebie w domu,
                      > człowiek na poziomie wie, że wypada zaproponować rewizytę.
                      >
                      > pomijając kwestie organizacyjno-logistyczne, nakład pracy - jest
                      > jeszcze kwestia kosztów, które spadają wiecznie na jedną parę.

                      Widzisz...tu juz nawet nie o przyjeciech mowa...ale o zwyklej
                      kawie...na ktora nawet nie wypada pojsci niezapraszanym
                      oficjalnie smile.
                      Faktycznei cos zlego dzieje sie z waszymi znajomymi.
                      Moze ja mam jakies starej daty dinozaury ktore nie robia z takich
                      pie...problemow, a moze po prostu za dobrze sie znamy i kazdy
                      potrafi wygarnac co mu na sercu lezy to raz, 2 - sa na poziomie i
                      nigdy problemow z organizacja i rewanzami nie bylo (a moze po prostu
                      nikt nigdy tego nie wyliczal smile)
                      • burza4 Re: Co siędzieje z ludźmi? 09.11.08, 21:51
                        z szacunku do gości i dla własnego komfortu wolę być przygotowana na
                        spotkanie, a nie np. oderwana od prania czy farbowania odrostów. Luz
                        luzem, ale jeśli mi ktoś się melduje znienacka, a ja siedzę w dresie
                        i z odbdrapanymi pazurami, bo własnie coś robiłam - to jest to dla
                        mnie sytuacja wysoce irtująca. Nie lubię i nie stosuję
                        opcji "jesteś? to ja wpadnę za kwadrans", a już wpadanie bez
                        zapowiedzi doprowadza mnie do furii, nawet jeśli osoby lubię.

                        co cię dziwi, w tym że ustala się terminy, choćby w to samo
                        popołudnie, a nie zaskakuje kogoś znienacka? czy to ogranicza
                        możliwości wyboru tematów, że pytasz o czym rozmawiamy? wg ciebie
                        coś złego się dzieje ze znajomościami, bo niektórzy zachowują się
                        kulturalnie i oczekują tego od innych? dziwne...
                        • hanalui Re: Co siędzieje z ludźmi? 09.11.08, 22:05
                          burza4 napisała:

                          > z szacunku do gości i dla własnego komfortu wolę być przygotowana
                          na
                          > spotkanie, a nie np. oderwana od prania czy farbowania odrostów.
                          Luz
                          > luzem, ale jeśli mi ktoś się melduje znienacka, a ja siedzę w
                          dresie
                          > i z odbdrapanymi pazurami, bo własnie coś robiłam - to jest to dla
                          > mnie sytuacja wysoce irtująca. Nie lubię i nie stosuję
                          > opcji "jesteś? to ja wpadnę za kwadrans", a już wpadanie bez
                          > zapowiedzi doprowadza mnie do furii, nawet jeśli osoby lubię.

                          No widzisz...a moi znajomi sa luzni i moge im czy oni mi
                          odpowiedziec: Nie jestem zajeta/ robie pranie/ ide do sklepu czy
                          boli mnie glowa/za 15 min to nie ale za 2 godziny czemu nie smile.. i
                          nikt nie ma o to pretensji, i nigdy nikogo nie zaskoczylam nagle
                          przy praniu ani sama zaskoczona prze nikogo nie bylam smile.

                          Z innej beczki za to fure razy zaskoczylam moich znajomych dzwoniac
                          do nich na komorke (o przyzwoitej porze poludniowej) a oni akurat
                          poigrywali w lozku smile...i co powinnam tez nie dzwonic, czy umawiac
                          sie na dzwonienie rowniez? big_grin (zawsze mnie tez zastanawia czemu
                          ludzie wtedy tel odbieraja...to tak na marginesie smile)

                          > co cię dziwi, w tym że ustala się terminy, choćby w to samo
                          > popołudnie, a nie zaskakuje kogoś znienacka? czy to ogranicza
                          > możliwości wyboru tematów, że pytasz o czym rozmawiamy? wg ciebie
                          > coś złego się dzieje ze znajomościami, bo niektórzy zachowują się
                          > kulturalnie i oczekują tego od innych? dziwne...

                          No ale czy dzwonienie do kogos nie jest wlasnie forma ustalenia
                          terminu i godziny?
    • kali_pso trochę obok tematu...a trochę nie...:) 08.11.08, 20:30
      Kiedy sięgam pamięcią jakieś 10-15 lat wstecz widzę dom rodziców
      pełen ludzi- imieniny mamy, święta, niedzielne wizyty i rewizyty
      itd. Wychowałam się między gromadą bliskich sobie osób( pomijam
      moich rodzicówwink.
      Nawet nie zauważyłam kiedy to się skończyło..brak czasu,
      pieniędzy.....?

      Macie podobne doświadczenia- widzicie jakąś różnicę w relacjach
      ludzkich?
      • volta2 Re: trochę obok tematu...a trochę nie...:) 09.11.08, 00:01
        tak, ja widzę różnicę, u nas w domu rodzinnym rozluźnienie przyszło
        wraz z rokiem 89. szalejąca inflacja, nagłe bezrobocie i inne
        problemy kapitalistycznego dnia codziennego spowodowały decyzję
        nestorów rodziny, że od teraz to imieniny u każdego z braci będą
        tylko raz w roku, a imienin żon nie będzie się obchodzić, bo to za
        kosztowne sprawy...
        i tak nagle zamiast u cioci tej czy innej być 2 razy w roku
        widzieliśmy się o połowę rzadzej.
        bo u nas jest tak, jak to ktoś już napisał wcześniej, przyjmujesz
        zaproszenie to znaczy że oczekujesz rewanżu i nie ma zmiłuj. zasada
        ta dotyczy nie tylko rodziny ale również znajomych i dotyczy zakresu
        dużych imprez i codziennych kawek(tu już mniej restrykcyjnie, ale
        jednak).

        nasi znajomi na szczęście bywając u nas rewanżują się zaproszeniem
        do siebie, nie zawsze jest to jeden do jednego, czasem to idzie
        mniej regularnie, ale jednak. jak u kogoś nie bywam w domu - staram
        się nie zapraszać(czasem się nie da - wiadomo, zbyt bliska rodzina i
        inne takie).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka