Noż normalnie czuję się przesladowana
Swego czasu mój mąż miał firmę z przyjacielem. Na firmie wyszedł jak
Zabłocki na mydle - długi pofirmowe spłacaliśmy przez 2 lata.
Zamieszkaliśmy w pewnej dzielnicy naszego miasta. Były wspólnik
niecały 1 km od nas (ta sama dzielnica).
Teraz często widujemy jego auta firmowe przy nowym bloku po drugiej
stronie naszego osiedla - pewnie się tam
przeprowadzili/przeprowadzają.
No jakby tego było mało - my też kupiliśmy większe mieszkanie w
bloku obok naszego i co się dzisiaj okazało? Że były wspólnik
przenosi swoje biuro do lokalu w naszym nowym bloku.
Kurna no humor mi się zepsuł, bo nie mam zamiaru go oglądać (niezbyt
miłe słowa od niego usłyszałam pod swoim adresem).
Normalnie czuję się prześladowana...
no to się wygadałam...