osa551
23.12.08, 12:02
Wszystko przygotowane, dwie Wigilie umówione, prezenty już u dziadków pod
choinkami. Wizyty w święta umówione. Generalnie nie siedzimy w domu. Lodówka
prawie pusta, bo przecież nas zapchają jedzeniem. Wszystko fajnie - do dzisiaj.
Wczoraj nie puściłam młodej do przedszkola, bo tak sobie wyglądała i nie
chciałam zapeszyć. Miała stan podgorączkowy. Dzisiaj rano już mąż pojechał z
nią do lekarza, bo jest marnie, okazało się, że wirusówka, ale nie tylko ona,
mąż też. Teraz czekam tylko aż junior zacznie kaszleć i zostanę z chorym i nie
zdiagnozowanym niemowlęciem na święta. Chory mąż pojechał do Makro robić
zakupy. Ja siedzę w pracy i dzwonię co godzina do opiekunki w celu sprawdzenia
temperatury juniora. Ale święta.