Dodaj do ulubionych

Ale się uśmiałam-szopka In vitro

07.01.09, 09:48
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6127780,Kontrowersyjna_szopka_w_kosciele_jezuitow.html
i co to do jasnej anielci znaczy, że dzieci są darem?
Brak dzieci=kara? Za co?
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 09:59
      O rany, co za kraj. Gdzie ja mieszkam?
      Jezus przyszedł w sposób naturalny?
      Co za idiotyzm.
    • maurra Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:21
      Jezuici najwidoczniej katolicką trzódkę za stado nietęgich baranów mają, skoro
      swoje racje w takie łopatologiczne inscenizacje muszą ubierać :-p
    • insomnia0 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:26
      a ja wcale się nie usmiałam..jest mi przykro.. i nigdy dziecku nie powiem ze
      jest dzieki in vitro- i nikomu nie powiem..bo znając naszych bliznich-
      zaszczuliby go!!!!
      Smutne..a niby kosiol miłosierny...sad
      • broceliande Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:29
        insomnia0 napisała:

        > a ja wcale się nie usmiałam..jest mi przykro.. i nigdy dziecku nie
        powiem ze
        > jest dzieki in vitro- i nikomu nie powiem..bo znając naszych
        bliznich-
        > zaszczuliby go!!!!


        Naprawdę nikomu nie powiesz? Ale przecież w ten sposób to się bedzie
        nakręcać. Przecież dziecko z in vitro to jest zwyczajne dziecko!
        • insomnia0 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:32
          zwyczajne..ale widziz co dzieje sie w tym piep..kraju???
          Kocham i bede chroniła mojego synka...
          Nie wygram z tą mafią!!! A nie chce aby cierpiał....naprawde nie dziw mi się..
          ja juz nawet nie wiem.. czy moge wejsc do koscioła !!
          • broceliande Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:35
            Ja kościół mam w trąbie, moje dziecko nie jest ochrzczone.
            I wiesz co? Nie boję się. Ktoś musi zachowywać się normalnie.
            • ciociacesia insomnia 07.01.09, 10:45
              ja bym jednak powiedziala. własnie dlatego ze dla ludnosci to taka sensacja - bo
              lepiej zeby sie dowiedziało od mamy z odpowiednim tłumaczeniem niz przypadkiem -
              troche tak jak z dziecmi adoptowanymi
          • qunegunda Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:45
            > ja juz nawet nie wiem.. czy moge wejsc do koscioła !!

            jako turystka możesz
    • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:31
      Ostatnie zdanie:

      Nie razi cię stwierdzenie o naturalnym przyjściu na świat Jezusa?

      - Przecież nie tylko mąż i żona stwarzają dziecko, ale przede
      wszystkim Bóg, Duch Święty. Nie widzę tu kontrowersji - mówi Finc.


      czyli in vitro powinno byc tak samo dobre. Strzelają sobie w stopy
      sami o tym nie wiedząc.
      • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:38
        chloe30 napisała:

        > - Przecież nie tylko mąż i żona stwarzają dziecko, ale przede
        > wszystkim Bóg, Duch Święty. Nie widzę tu kontrowersji - mówi Finc.
        >
        >
        > czyli in vitro powinno byc tak samo dobre. Strzelają sobie w stopy
        > sami o tym nie wiedząc.

        Taa, dokładnie.
        Wrzuciłam w wątku o KK link do listu hierarchów koscielnych, którzy
        piszą, że życie daje Bóg tylko, nie in vitro. No a skoro Bóg tylko,
        to i seks w celu prokreacji jest zły. Niech wszyscy czekają na
        niepokalane poczecie (czyli zycie od Boga).
        • broceliande Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:40
          A mnie jeszcze gnębi, że Maria była wolna od grzechu pierworodnego,
          a w takim razie była wolna od bólów (czy bóli?) porodowych, bo te
          bóle to kara za ten grzech.
          To też mało naturalne.
          • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:48
            broceliande napisała:

            > A mnie jeszcze gnębi, że Maria była wolna od grzechu
            pierworodnego,
            > a w takim razie była wolna od bólów (czy bóli?) porodowych, bo te
            > bóle to kara za ten grzech.

            Ale bzdury piszesz - wolna od grzechu pierworodnego czyli narodzona
            jako osoba, która nie jest obarczona tym grzechem. A bóle porodowe
            nie maja tu nic do rzeczy.
            • broceliande Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:50
              Jako nieobarczona tym grzechem, dlaczego ma za niego płacić?
              Ja to tak rozumiem. Że nie płaci.
              • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:54
                katolicy rozumieją, że zwrot anioła ( "niepokalanie poczęta) oznacza
                iż Maria jako przyszła matka Jezusa nie była obciążona grzechem
                pierworodnym który powoduje, że cała ludzkość jest zbuntowana
                przeciw Bogu. Dlatego też ona jako jedyna była godna i zdolna by
                nosić Bożego Syna. I tyle. Z bólami porodowymi nie ma to nic
                wspólnego.
                • broceliande Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:57
                  Właśnie. Była godna, nie była taka jak Ewa, która "w bólu rodzić
                  będzie". Ja tam nie wiem, ludzie wierzą w takie rzeczy, że i przy
                  tym braku bólu można się upierać.
                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:59
                    broceliande napisała:

                    > Właśnie. Była godna, nie była taka jak Ewa, która "w bólu rodzić
                    > będzie". Ja tam nie wiem, ludzie wierzą w takie rzeczy, że i przy
                    > tym braku bólu można się upierać.

                    Ale jakie to ma tak na prawdę znaczenie? Dogmat ma to do siebie, że
                    jest niedyskutowalnywink A jeśli ktoś jest niewierzący, to po co sie
                    wypowiada na tematy, które go nie dotyczą i na których się nie
                    zna...? ( mówię o wiedzy dotyczącej religii, prawd wiary itp.)
                    • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:03
                      tabakierka2 napisała:

                      > broceliande napisała:
                      >
                      > > Właśnie. Była godna, nie była taka jak Ewa, która "w bólu rodzić
                      > > będzie". Ja tam nie wiem, ludzie wierzą w takie rzeczy, że i
                      przy
                      > > tym braku bólu można się upierać.
                      >
                      > Ale jakie to ma tak na prawdę znaczenie? Dogmat ma to do siebie,
                      że
                      > jest niedyskutowalnywink

                      Hmm... no niezupełnie. Dogmat o nieomylności papieża upadł był już
                      jakiś czas temu, zdaje się? smile I nie on jeden.
                      • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:07
                        id.kulka napisała:
                        > Hmm... no niezupełnie. Dogmat o nieomylności papieża upadł był już
                        > jakiś czas temu, zdaje się? smile

                        A mnie się zdaje że nasz ukochany JPII właśnie go podtrzmał, co mnie
                        osłabiło jak mało co.
                        • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:09
                          chloe30 napisała:

                          > id.kulka napisała:
                          > > Hmm... no niezupełnie. Dogmat o nieomylności papieża upadł był
                          już
                          > > jakiś czas temu, zdaje się? smile
                          >
                          > A mnie się zdaje że nasz ukochany JPII właśnie go podtrzmał, co
                          mnie
                          > osłabiło jak mało co.
                          >

                          Zdaje Ci się właśnie. Nigdy w życiu nie słyszałam o czymś takim, jak
                          nieomylność papieża.
                          >
                          • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:13
                            tabakierka2 napisała:
                            > Zdaje Ci się właśnie. Nigdy w życiu nie słyszałam o czymś takim,
                            jak
                            > nieomylność papieża.
                            > >
                            big_grinDDDDDDDD i uważasz się za znawczynie religii?? Pogratulować, a
                            teraz idź do wątku "Dlaczego nei lubicie..." i zapoznaj się z
                            tematem.
                            • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:15
                              Tia, ja już wlasnie mialam zamiar jej wyniki z googla tu wrzucac.
                              Super. O in vitro tez masz takie pojecie, jak o regulacjach w KK? smile
                              • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:19
                                e_r_i_n napisała:

                                > Tia, ja już wlasnie mialam zamiar jej wyniki z googla tu wrzucac.
                                > Super. O in vitro tez masz takie pojecie, jak o regulacjach w
                                KK? smile

                                ok, faktycznie dogmat o nieomylności papieża to fakt. Przyznaję się
                                do luki w wiedzy. Ale przecież nikt Ci nie każe należeć do KK -
                                możesz być równie dobrze buddystką,
                                protestantką...muzułmanką...Tyle, że każda religia dogmaty posiada,
                                więc cóż zrobić - zostaje tylko wierzyć w siebie.
                                • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:21
                                  tabakierka2 napisała:

                                  > Ale przecież nikt Ci nie każe należeć do KK -
                                  > możesz być równie dobrze buddystką,
                                  > protestantką...muzułmanką...Tyle, że każda religia dogmaty
                                  posiada,
                                  > więc cóż zrobić - zostaje tylko wierzyć w siebie.

                                  Gdyby nie było dyskusji, zwątpienia i poszukiwań, nadal
                                  wierzylibyśmy, że czarno- czy czerwonoskórzy to jednak jacyś inni
                                  ludzie są i do zbawienia sie nie nadają, a czarownice palilibyśmy na
                                  stosach...
                                • malila Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:21
                                  tabakierka2 napisała:

                                  > Ale przecież nikt Ci nie każe należeć do KK -
                                  > możesz być równie dobrze buddystką,
                                  > protestantką...muzułmanką...Tyle, że każda religia dogmaty
                                  posiada,
                                  > więc cóż zrobić - zostaje tylko wierzyć w siebie.

                                  Chcesz powiedzieć, że te inne religie znasz lepiej niż religię
                                  katolicką?wink
                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:28
                                    malila napisała:

                                    > tabakierka2 napisała:
                                    >
                                    > > Ale przecież nikt Ci nie każe należeć do KK -
                                    > > możesz być równie dobrze buddystką,
                                    > > protestantką...muzułmanką...Tyle, że każda religia dogmaty
                                    > posiada,
                                    > > więc cóż zrobić - zostaje tylko wierzyć w siebie.
                                    >
                                    > Chcesz powiedzieć, że te inne religie znasz lepiej niż religię
                                    > katolicką?wink
                                    >
                                    Nie, ale każda religia posiada dogmaty.A chcę powiedzieć tylko i aż
                                    tyle, że przeciez nie ma przymusu przynależności do KK - możesz być
                                    protestantką czy muzułmanką, tyle, że lepiej krytykować coś, czego
                                    się nie rozumie i coś, w co się nie wierzy, prawda?
                                    • broceliande Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:29
                                      Wiara to nie jest kwestia rozumu.
                                      • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:32
                                        broceliande napisała:

                                        > Wiara to nie jest kwestia rozumu.

                                        Otóż to,wiara nie jest kwestią rozumu - albo wierzysz albo nie. Nie
                                        można wierzyć troszkę. Ale jeśli nie wierzysz w dogmaty KK to nie
                                        musisz - protestanci też nie wierzą. Możesz sie do nich przyłączyć i
                                        psioczyć na katolików i KK - oni to uwielbiająwink
                                        • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:34
                                          tabakierka2 napisała:

                                          > Otóż to,wiara nie jest kwestią rozumu

                                          Oraz wiara nie równa sie kościół.
                                          Kościół INTERPRETUJE podwaliny wiary. Czesto mylnie/tak, jak mu
                                          wygodnie. I z tym sie mozna nie zgadzac, co nie znaczy NIE WIERZYĆ.
                                          Ja wierze w BOGA, nie w kosciol.
                                          • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:39
                                            e_r_i_n napisała:

                                            > tabakierka2 napisała:
                                            >
                                            > > Otóż to,wiara nie jest kwestią rozumu
                                            >
                                            > Oraz wiara nie równa sie kościół.
                                            > Kościół INTERPRETUJE podwaliny wiary. Czesto mylnie/tak, jak mu
                                            > wygodnie. I z tym sie mozna nie zgadzac, co nie znaczy NIE WIERZYĆ.
                                            > Ja wierze w BOGA, nie w kosciol.
                                            >
                                            Czyli nie jesteś katoliczką. Czy jesteś, bo już nie rozumiem?
                                            Wierzysz w Boga, ale żyjesz zgodnie z czym? Z Pismem Świętym, które
                                            interpretujesz na własne potrzeby, czy po prostu wierzysz, że Bóg
                                            istnieje i ...i już? A reszta?
                                            • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:45
                                              tabakierka2 napisała:

                                              > Czyli nie jesteś katoliczką. Czy jesteś, bo już nie rozumiem?

                                              Jestem.

                                              > Wierzysz w Boga, ale żyjesz zgodnie z czym?

                                              Wierzę, że Bóg istnieje. A zyje zgodnie ze swoimi przekonaniami,
                                              ktore maja jakies podstawy w wiarze katolickiej. Kosciol mnie
                                              odrzucil, uwaza mnie za gorsza katoliczke, wiec trudno, zebym
                                              mowila, ze zyje zgodnie z zasadami wiary. Lamie jedno z przykazan,
                                              bo mimo checi nie mam mozliwosci go nie lamac (tzn. mam, moge zyc w
                                              bialym malzenstwie, ale nie jestem gotowa na takie poswiecenie -
                                              chore moim zdaniem, skoro zwiazek kobiety i mezczyzny ma za zadanie
                                              m.in. prokreacje).
                                              Poniewaz nie zgadzam sie z wieloma 'prawdami' gloszonymi przez
                                              kosciol, nie stawiam sie za wzor katoliczki. Ale w istnienie Boga
                                              wierze.
                                              • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:54
                                                e_r_i_n napisała:

                                                > tabakierka2 napisała:
                                                >
                                                > > Czyli nie jesteś katoliczką. Czy jesteś, bo już nie rozumiem?
                                                >
                                                > Jestem.
                                                >
                                                > > Wierzysz w Boga, ale żyjesz zgodnie z czym?
                                                >
                                                > Wierzę, że Bóg istnieje. A zyje zgodnie ze swoimi przekonaniami,
                                                > ktore maja jakies podstawy w wiarze katolickiej.

                                                No ale właśnie - jakie podstawy?

                                                Kosciol mnie
                                                > odrzucil, uwaza mnie za gorsza katoliczke, wiec trudno, zebym
                                                > mowila, ze zyje zgodnie z zasadami wiary.

                                                Kościół to ludzie, którzy do niego należą - a to, czy jesteś gorszą
                                                katoliczką może osadzić tylko Jedna Osoba.

                                                Lamie jedno z przykazan,
                                                > bo mimo checi nie mam mozliwosci go nie lamac (tzn. mam, moge zyc
                                                w
                                                > bialym malzenstwie, ale nie jestem gotowa na takie poswiecenie -

                                                KK z tego, co mi wiadomo od dawna nie popiera białych małżeństw. A
                                                ja znam kobiety, które rozwiodły się i pozostały same, ale to już
                                                pewnie kwestia bardzo indywidualna jest.

                                                > chore moim zdaniem, skoro zwiazek kobiety i mezczyzny ma za
                                                zadanie
                                                > m.in. prokreacje).


                                                smile Czeste spojrzenie. KK nie narzuca Ci ile masz mieć dzieci -
                                                możesz ich nie mieć wcale, jeśli nie możesz lub z innego powodu -
                                                chodzi o otwartość na życie w małżeństwie.

                                                > Poniewaz nie zgadzam sie z wieloma 'prawdami' gloszonymi przez
                                                > kosciol, nie stawiam sie za wzor katoliczki. Ale w istnienie Boga
                                                > wierze.
                                                >
                                                no dobrze, ja rozumiem, że wierzysz w Boga, tyle, że gdzie tu
                                                szerszy kontekst? czytasz Pismo Sw i sama je interpretujesz...czy to
                                                taka "martwa" wiara? - jest to dla mnie nieco niepojęte. Nie
                                                krytykuję Cię, żeby nie było. Pytam z ciekawości, bo chciałabym to
                                                jakoś ogarnąć.
                                                • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:56
                                                  tabakierka2 napisała:

                                                  > > KK z tego, co mi wiadomo od dawna nie popiera białych małżeństw.

                                                  Wiesz co - idź najpierw doczytaj o podstawowych tezach głoszonych
                                                  przez KK a potem sie wypowiadaj, bo sie zwyczajnie kompromitujesz.
                                                  >
                                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:02
                                                    chloe30 napisała:

                                                    > tabakierka2 napisała:
                                                    >
                                                    > > > KK z tego, co mi wiadomo od dawna nie popiera białych
                                                    małżeństw.
                                                    >
                                                    > Wiesz co - idź najpierw doczytaj o podstawowych tezach głoszonych
                                                    > przez KK a potem sie wypowiadaj, bo sie zwyczajnie kompromitujesz.


                                                    Proponuję posłuchać wykładów ks. Pawlukiewicza ( można znaleźć w
                                                    necie). Ma cały wykład na temat współczesnego i bardzo aktualnego
                                                    zdania nt białych małżeństw. A sam fakt, że głównym założeniem
                                                    małżeństwa jest otwarcie na życie ( masz nawet kilka pytań odnośnie
                                                    tej kwestii w protokole przedmałżeńskim + pytanie, że nie
                                                    podejrzewasz u siebie problemów z podjęciem współżycia < w skrócie>wink
                                                    świadczy o tym, że KK nie pochala takowych małżeństw. Pawlukiewicz
                                                    mówi akurat o przypadku osoby chorej na AIDS i ewentualnego
                                                    małżeństwawink Polecam.
                                                  • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:04
                                                    Posłuchaj, wiem że w tym roku brałaś ślub i miałas nauki, w związku
                                                    z tym wydaje ci się że bardzo strasznie dużą wiedże w temacie
                                                    posiadasz.
                                                    Ale radzę ci jeszcze raz - zapoznaj się dobrze z oficjalnym
                                                    stanowiskiem kościoła.
                                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:14
                                                    chloe30 napisała:

                                                    > Posłuchaj, wiem że w tym roku brałaś ślub i miałas nauki, w
                                                    związku
                                                    > z tym wydaje ci się że bardzo strasznie dużą wiedże w temacie
                                                    > posiadasz.

                                                    Nie posiadam jakiejś olbrzymiej wiedzy na ten temat, a stanowisko KK
                                                    na prawdę bardzo często się zmienia ( choćby chowanie dzieci z
                                                    poronień).


                                                  • malila Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:17
                                                    tabakierka2 napisała:

                                                    > stanowisko KK
                                                    > na prawdę bardzo często się zmienia

                                                    I nie daje Ci to nic do myślenia?wink
                                                  • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:19
                                                    tabakierka2 napisała:

                                                    > chloe30 napisała:
                                                    >
                                                    > > > Nie posiadam jakiejś olbrzymiej wiedzy na ten temat, a
                                                    stanowisko KK
                                                    > na prawdę bardzo często się zmienia

                                                    Błagam, nie brnij.............
                                                    znasz takie powiedzenie "Młyny boże mielą powoli"??
                                                • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:00
                                                  tabakierka2 napisała:

                                                  > KK z tego, co mi wiadomo od dawna nie popiera białych małżeństw. A
                                                  > ja znam kobiety, które rozwiodły się i pozostały same, ale to już
                                                  > pewnie kwestia bardzo indywidualna jest.

                                                  Szczerze mnie zaskoczyłaś (po raz kolejny). Co w takim razie
                                                  proponuje rozwodnikom?
                                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:06
                                                    id.kulka napisała:

                                                    > tabakierka2 napisała:
                                                    >
                                                    > > KK z tego, co mi wiadomo od dawna nie popiera białych małżeństw.
                                                    A
                                                    > > ja znam kobiety, które rozwiodły się i pozostały same, ale to
                                                    już
                                                    > > pewnie kwestia bardzo indywidualna jest.
                                                    >
                                                    > Szczerze mnie zaskoczyłaś (po raz kolejny). Co w takim razie
                                                    > proponuje rozwodnikom?
                                                    >
                                                    Jak wiesz zapewne, według KK nie ma rozwodu, więc małżonkowie,
                                                    którzy według prawa już małżonkami nie są ( mają rozwód cywilny)dla
                                                    KK są nimi do końca. Zatem idąc dalej tym tropem - każdy związek
                                                    osoby rozwiedzionej jest wedlug KK cudzołożeniem. Z tego, co mi
                                                    wiadomo osoba taka nadal może uczestniczyć w życiu Kościoła ( np.
                                                    Komunia Św) ale nie może wejść w nowy związek. Przykre, ale mnie
                                                    proszę nie atakować. Ślub kościelny jest po prostu "nieodwołalny" i
                                                    zawarty raz na zawsze - o tym powinni pamiętać wszyscy, którzy się
                                                    na ślub kościelny decydują...tyle uncertain
                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:13
                                                    tabakierka2 napisała:

                                                    > Jak wiesz zapewne, według KK nie ma rozwodu,

                                                    Owszem, jest (napradę nie wiesz?). Tylko trudno go uzyskać.

                                                    > Ślub kościelny jest po prostu "nieodwołalny" i
                                                    > zawarty raz na zawsze - o tym powinni pamiętać wszyscy, którzy się
                                                    > na ślub kościelny decydują...tyle uncertain

                                                    Na rozstanie ludzie dcydują się z różnych powodów, także bardzo
                                                    drastycznych, np. przemoc w rodzinie. Prawienie o świętości
                                                    małżeńskiego węzła jest w tym wypadku wręcz niebezpieczne.
                                                    A kk w takich sytuacjach proponuje albo samotność do końca życia,
                                                    albo biały związek właśnie.
                                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:18
                                                    id.kulka napisała:

                                                    > tabakierka2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Jak wiesz zapewne, według KK nie ma rozwodu,
                                                    >
                                                    > Owszem, jest (napradę nie wiesz?). Tylko trudno go uzyskać.

                                                    To nie rozwód tylko unieważnienie małżeństwa.
                                                    >
                                                    > > Ślub kościelny jest po prostu "nieodwołalny" i
                                                    > > zawarty raz na zawsze - o tym powinni pamiętać wszyscy, którzy
                                                    się
                                                    > > na ślub kościelny decydują...tyle uncertain
                                                    >
                                                    > Na rozstanie ludzie dcydują się z różnych powodów, także bardzo
                                                    > drastycznych, np. przemoc w rodzinie. Prawienie o świętości
                                                    > małżeńskiego węzła jest w tym wypadku wręcz niebezpieczne.

                                                    Wiadomo, że ludzie decydują się na rozstanie z różnych powodów. Ale
                                                    rozstanie nie musi oznaczać rozwodu. Separacja jest dopuszczalna
                                                    przez KK - rozwód nie. Chyba, że mówimy o unieważnieniu, ale jak
                                                    pisałaś, trudno je uzyskać, choć powodów takiego unieważnienia coraz
                                                    więcej KK bierze pod uwagę ( zatajony nałóg, brak konsumpcji związku
                                                    małżeńskiego itp.)

                                                    > A kk w takich sytuacjach proponuje albo samotność do końca życia,
                                                    > albo biały związek właśnie.
                                                    >
                                                    Białe małżeństwo jest traktowane jako ostateczność i wcale nie
                                                    zalecanewink
                                                  • faq Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:31
                                                    > To nie rozwód tylko unieważnienie małżeństwa.

                                                    nie uniewaznienie tylko uznanie niewaznie zawartego, czyli przeszkoda do
                                                    zawarcia caly czas istnieje i istniala
                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:54
                                                    tabakierka2 napisała:
                                                    >
                                                    > To nie rozwód tylko unieważnienie małżeństwa.

                                                    Rzecz terminologii, tylko i wyłącznie.

                                                    > Wiadomo, że ludzie decydują się na rozstanie z różnych powodów.
                                                    Ale
                                                    > rozstanie nie musi oznaczać rozwodu. Separacja jest dopuszczalna
                                                    > przez KK - rozwód nie.

                                                    Czyli samotność. Okrutne, nie uważasz? I kolejny paradoks: kk tak
                                                    podkreśla, jak ważne jest, by dzieci wychowywały się w pełnej
                                                    rodzinie, a tu szans na pełną rodzinę już brak.

                                                    > Białe małżeństwo jest traktowane jako ostateczność i wcale nie
                                                    > zalecanewink

                                                    Czyli pozostaje samotnosć.
                                                  • wilk.w.owczej.skorze Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 13:34
                                                    No nie tak. Zupełnie nie tak. Tylko osobom, które traktują błaho
                                                    ten problem może sie wydawać, że to kwestia tylko terminologii. A
                                                    to jednak spore uproszczenie i spłycenie problemu.
                                                    Rozowodu jako takiego w KK nie ma i nie było. Rozwód oznacza, że
                                                    związek istniał, był zawarty zgodnie z prawem i przy wolnej woli
                                                    dwojga dosłych ludzi. Z woli dwojga ludzi(czasem jednego z
                                                    małżonków) małżeństwo się "przerywa", czyli dostaje się rozwód, z
                                                    przyczyn róznych-zdrada, alkoholizm, przemoc fizyczna, czy po
                                                    prostu najbanalniejszy w życiu koniec miłości. Małżeńswto było ale
                                                    się właśnie skończyło. Proste, prawda?
                                                    Zaś w KK ogoszone zostaje, że związek od początku był ...właśnie
                                                    jaki był, skoro go nie było tak naprawdę? Nie ma "przerwania"
                                                    małżeństwa, jak miałoby to miejsce w sądzie, jest uznanie, że od
                                                    początku istniały przyczyny, które były przeszkodą na drodze do
                                                    zawarcia małżeństwa, zatem związek nie mógł zostać zawarty zgodnie
                                                    z prawami KK i zawarty nie został. Czym zatem był przez te lata,
                                                    kiedy to małżonkowie zgodnie twierdzili, że się kochają i chcą być
                                                    razem? Co z dziećmi zrodzonymi w związku, który od pierwszej minuty
                                                    swego trwania nie był ważny? Co z seksem w takim związku? Dla
                                                    osoby z KK mocno związanej, dla której życie we wspólnocie
                                                    kościelnej jest ważne, takie podejście do tematu jest bardzo
                                                    bolesne i może być życiową tragedią, porażką. Dlatego KK tak
                                                    niechętnie ogłasza przed swoimi sądami, że zwiazek nie był ważny.
                                                    Bo w KK wiąże się to z wieloma trudnymi pytaniami, na które brak
                                                    jednoznaczenej odpowiedzi.
                                                    To trudny temat, wbrew pozorom.
                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 13:48
                                                    wilk.w.owczej.skorze napisał:

                                                    > No nie tak. Zupełnie nie tak. Tylko osobom, które traktują błaho
                                                    > ten problem może sie wydawać, że to kwestia tylko terminologii. A
                                                    > to jednak spore uproszczenie i spłycenie problemu.

                                                    Chodziło mi tylko o bezpośrednie skutki - w tym właśnie określonym
                                                    kontekście (możliwość zawarcia kolejnego związku, przyjmowania
                                                    sakramentów...). Rozpatrując tylko te zagadnienia, nie ma znaczenia,
                                                    czy małżeństwo zostało unieważnione czy rozwiązane.
                                                    Zresztą... tak naprawdę cały problem sprowadza się do tego, jak
                                                    zwolnić z przysięgi, z której zwolnić teoretycznie się nie powinno.
                                                    A że człowiek słabym, omylnym i błądzącym jest, to takich
                                                    przyrzeczeń składać nie powinien - ale to już także grzech wink
                                                  • wilk.w.owczej.skorze Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 15:19
                                                    Chodziło mi tylko o bezpośrednie skutki - w tym właśnie określonym
                                                    > kontekście (możliwość zawarcia kolejnego związku, przyjmowania
                                                    > sakramentów...). Rozpatrując tylko te zagadnienia, nie ma
                                                    znaczenia,
                                                    > czy małżeństwo zostało unieważnione czy rozwiązane.

                                                    Czyli hipokryzja, tak?
                                                    Chcę unieważnienia, bo chcę wyjść ponownie za mąż i chcę, aby był
                                                    to związk sakramentalny (bo przecież ten na pewno będzie ważny, na
                                                    zawsze, poprzedni to była jedynie próba generalna)?
                                                    No zupełnie nie tak. Skutkiem bezpośrednim jest tu właśnie uznanie,
                                                    że małżeństwa nigdy nie było. I to jest cały horror, z którego
                                                    wynikają dalsze problemy, o których wspominałem wcześniej. Skoro
                                                    człowiek chce podważać znaczenie i autentyczność sakramentu
                                                    mażeństwa( a tym jest właśnie "unieważnienie"), to po cholerę mu
                                                    inne sakramenty, choćby Komunia?
                                                    I nie o zwolnienie z przysięgi chodzi w KK (tym się zajmuje
                                                    pańswto, czyli nasze sądy rodzinne), ale o przyznanie, że związku
                                                    nie było, bo zostały, w momencie jego zawierania, złamane pewne
                                                    zasady. Co bzdurą jest, bo nikt nikogo do małżeństwa nie
                                                    przymuszał.

                                                    Hipokryzja.
                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 15:22
                                                    wilk.w.owczej.skorze napisał:

                                                    > Skoro
                                                    > człowiek chce podważać znaczenie i autentyczność sakramentu
                                                    > mażeństwa( a tym jest właśnie "unieważnienie"), to po cholerę mu
                                                    > inne sakramenty, choćby Komunia?

                                                    Wilk. Jedno pytanie. Czy uważasz, że człowiek może się pomylić? Tak
                                                    zwyczajnie, po ludzku?
                                                    I czy za pomyłkę należy się wykluczenie?
                                                  • wilk.w.owczej.skorze Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 15:50
                                                    Może i ma do tego pełne prawo. W każdej dziedzinie życia.
                                                    Ale uważam, że do ślubu przystępuje dwoje ludzi myślących, z
                                                    własnej woli należacych do takiego, a nie innego kościoła,
                                                    wyznajacego takie a nie inne zasady.
                                                    Mogę je złamać, a jakże, bo jestem tylko człowiekiem, ale nie mogę
                                                    oczekiwać, że dla mojego widzi-mi-się będą zapadały kłamliwe wyroki
                                                    (odnośnie faktu, że małżeństwo nie istniało, bo były przeszkody,
                                                    wyimaginowane przeszkody), że będą podważane zasady obowązujące we
                                                    spólnocie(które wcześniej sam przyjąłem i uznałem za słuszne)i co
                                                    za tym idzie, nie poniosę konsekwencji swoich wyborów. Chcę rozwodu-
                                                    OK, uważam, że nikt nie ma prawa nie dać mi go, to moje życie, nikt
                                                    nie zmusi drugiej osoby do kochania i bycia razem, ale muszę
                                                    ponieść konsekwencje swojej dycyzji. Nie wykluczą mnie z KK,
                                                    jedynie odsuną od niektórych sakramentów-pokuty i Komunii. Kolejne
                                                    dzieci, ze związku niesakramentalnego ksiądz mi ochrzci, jesli
                                                    naprawdę będzie mi, albo mojej nowej partnerce, na tym zależało,
                                                    ostatniego namaszczenia też mi ksiądz udzieli, ale nie mogę żądać
                                                    wszystkiego, skoro sam złamałem zasdy.
                                                    Popełniam błędy i ponoszę ich konsekwencje. Sam jestem daleko od
                                                    KK, ale te zasady Kościoła akurat są proste, przyjmowane
                                                    dobrowolnie i logiczne.
                                                    Prawo do błędów masz, a jakże. Ale licz się z konsekencjami, które
                                                    nigdy nie były ukrywane przed tobą. Ot i wszytsko.
                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 16:10
                                                    wilk.w.owczej.skorze napisał:

                                                    > Może i ma do tego pełne prawo. W każdej dziedzinie życia.
                                                    > Ale uważam, że do ślubu przystępuje dwoje ludzi myślących, z
                                                    > własnej woli należacych do takiego, a nie innego kościoła,
                                                    > wyznajacego takie a nie inne zasady.
                                                    > Mogę je złamać, a jakże, bo jestem tylko człowiekiem, ale nie mogę
                                                    > oczekiwać, że dla mojego widzi-mi-się

                                                    A jeśli to widzimisię drugiej osoby?
                                                    Małżeństwo to jednak dwoje ludzi... smile
                                                  • wilk.w.owczej.skorze Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 16:20
                                                    Dlatego nie zawiera się go pochopnie. Bo konsekwencje ponoszą
                                                    oboje.
                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 16:43
                                                    wilk.w.owczej.skorze napisał:

                                                    > Dlatego nie zawiera się go pochopnie. Bo konsekwencje ponoszą
                                                    > oboje.

                                                    Wybacz... ale to już bzdury... Oczywiste, że nie podejmuje się
                                                    pochopnie. Ale skąd wiesz, kim będzie ta duga osoba za 10,20,30 lat?
                                                  • wilk.w.owczej.skorze Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 19:33
                                                    To nie są bzdury. Małżeństwo zawarte w KK jest nierozerwalne, czyli
                                                    na zawsze. Nie jest obowiązkowe, tak jak i przynależność do KK, w
                                                    ogóle do jakiegokolwiek kościoła, nie jest obowiązkowa.
                                                    Bzdurą nigdy nie będzie ponoszenie konsekwencji własnych wyborów.
                                                    Kosciół i w ogóle moralność nakazują branie odpowiedzialności nie
                                                    tylko za siebie, ale i za tego, kogo się kocha.
                                                    Boisz się tego, nie bierzesz ślubu w KK.
                                                    Poza tym dyskutujemy o różnicy między rozwodem a "unieważnieniem",
                                                    a właściwie uznaniem, że to co było, było nieprawdą. Matrix jakiś,
                                                    ale na pewno nie rzeczywistość. Bo tak odnosi się do tego KK. I tu
                                                    jest problem, a nie w fakcie, że ktoś sie zmienił, dojrzał czy
                                                    przejrzał na oczy, nie o z zdrady, czy wygaśnięcie uczucia tu
                                                    chodzi. Z takimi "problemami" to do sądu rodzinnego.
                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 08.01.09, 01:10
                                                    Bzdurą jest stwierdzenie, że takiego wyboru nie można podejmować
                                                    pochopnie i to ma być gwarancja powodzenia.
                                                  • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 15:25
                                                    wilk.w.owczej.skorze napisał:

                                                    > ale o przyznanie, że związku
                                                    > nie było, bo zostały, w momencie jego zawierania, złamane pewne
                                                    > zasady. Co bzdurą jest, bo nikt nikogo do małżeństwa nie
                                                    > przymuszał.

                                                    No chyba żeby taka sytuacja miała miejsce, co nie jest niemożliwe.
                                                    Sytuacja przymuszania do małżeństwa znaczy.


                                                    >
                                                    > Hipokryzja.
                                                    A czy hipokryzją nie jest że obecnie o wiele więcej wydaje się tych
                                                    unieważnień? Znaczy co - kiedyś ludzie rozsądniej zawierali
                                                    małżeństwa? Pewnie że nie. Po prostu Kościół "idzie z duchem czasu"
                                                    bo straciłby wielu wiernych. I będzie tak samo z in vitro, tylko
                                                    musimy te 100 - 150 lat poczekać.
                                                    A pragnący dziecka czekac nie mogą, az kościelne młyny powoli
                                                    przemielą i przezują.
                                                    I to jest ragedia.
                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 15:32
                                                    > wilk.w.owczej.skorze napisał:
                                                    >
                                                    > > ale o przyznanie, że związku
                                                    > > nie było, bo zostały, w momencie jego zawierania, złamane pewne
                                                    > > zasady. Co bzdurą jest, bo nikt nikogo do małżeństwa nie
                                                    > > przymuszał.
                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Hipokryzja.

                                                    A dla mnie hipokryzją jest konieczność udowadniania jak wyżej.
                                                    Związku nie było? Przeważnie był - ale się popsuł.
                                                    Ludzie składają przysięgi, co do których nikt nie może być pewnym,
                                                    że zostaną dotrzymane. Uda się - cacy, jestem grzeczną owieczką. Nie
                                                    uda się - z przyczyn często niezależnych - a fuj, ty brzydalu.
                                                  • wilk.w.owczej.skorze Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 15:59
                                                    To po co im ślub i sakramenty zatem? Skoro przysięgi to tylko słowa
                                                    bez pokrycia? Dla białej sukni, obrączki na palcu, wesela, dla
                                                    tego wszystkiego wystarczy ślub państwowy. Wtedy, jak miłość
                                                    przeminie, masz pełnoprawny rozwód, kawa na ławę, przyczyny na
                                                    sali rozpraw muszą być podane, nikt nie podważa ważności
                                                    małżeństwa, które własnie się kończy. Ono było, istniało naprawdę,
                                                    ale przeszło do przeszłości.
                                                    Nie widzisz różnicy między państwym podejściem do rozwodu, a
                                                    kościelnym do uznania związku za nieważny, od poczatku nie
                                                    istniejący. I moralne problemy z tego wynijące?
                                                    Nie wierzę, że nie kumasz.

                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 16:39
                                                    wilk.w.owczej.skorze napisał:

                                                    > To po co im ślub i sakramenty zatem?

                                                    No jak to? Katolicy bez ślubu kościelnego? dopiero by im ksiądz
                                                    głowę suszył.

                                                    > Nie widzisz różnicy między państwym podejściem do rozwodu, a
                                                    > kościelnym do uznania związku za nieważny, od poczatku nie
                                                    > istniejący. I moralne problemy z tego wynijące?
                                                    > Nie wierzę, że nie kumasz.

                                                    Kumam, jak to ładnie nazwałeś wink
                                                    Podejście "państwowe" uważam za stanowczo mniej zakłamane.
                                                • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:04
                                                  tabakierka2 napisała:

                                                  > No ale właśnie - jakie podstawy?

                                                  > Kościół to ludzie, którzy do niego należą - a to, czy jesteś
                                                  > gorszą katoliczką może osadzić tylko Jedna Osoba.

                                                  Jedna Osoba osądzi mnie za to, jakim byłam CZŁOWIEKIEM.
                                                  Kosciol osadza mnie jako gorsza, nie pozwalajac mi np. przystapic do
                                                  komunii swietej i uzyskac rozgrzeszenia. Inni katolicy maja do tego
                                                  prawo.

                                                  > A ja znam kobiety, które rozwiodły się i pozostały same, ale to
                                                  > już pewnie kwestia bardzo indywidualna jest.

                                                  Dokładnie.
                                                  Poza tym - ja nie jestem po rozwodzie.

                                                  > smile Czeste spojrzenie. KK nie narzuca Ci ile masz mieć dzieci -
                                                  > możesz ich nie mieć wcale, jeśli nie możesz lub z innego powodu -
                                                  > chodzi o otwartość na życie w małżeństwie.

                                                  A gdzie napisałam, ze kosciol narzuca ilosc dzieci?
                                                  KK uwaza, ze naturalnym owocem malzenstwa sa dzieci. A wspolzycie ma
                                                  na celu przede wszystkim prokreacje.

                                                  > no dobrze, ja rozumiem, że wierzysz w Boga, tyle, że gdzie tu
                                                  > szerszy kontekst? czytasz Pismo Sw i sama je interpretujesz...czy
                                                  > to taka "martwa" wiara? - jest to dla mnie nieco niepojęte. Nie
                                                  > krytykuję Cię, żeby nie było. Pytam z ciekawości, bo chciałabym to
                                                  > jakoś ogarnąć.

                                                  Coz, byc moze to i martwa wiara. Krytykowac nie mozesz, bo nie masz
                                                  podstaw. A tego, jak w zyciu codziennym moja wiara wyglada opowiadac
                                                  zamiaru nie mam - zbyt intymna to rzecz.
                                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:26
                                                    e_r_i_n napisała:


                                                    >
                                                    > Jedna Osoba osądzi mnie za to, jakim byłam CZŁOWIEKIEM.
                                                    > Kosciol osadza mnie jako gorsza, nie pozwalajac mi np. przystapic
                                                    do
                                                    > komunii swietej i uzyskac rozgrzeszenia. Inni katolicy maja do
                                                    tego
                                                    > prawo.
                                                    >

                                                    Rozwodnicy nie mają. No ale przecież wczesniej wiesz o tym - to nie
                                                    spada tak nagle na Ciebie - kościół nie bierze Cię z zaskoczenia.
                                                    Wiadomo, że za złamanie obietnicy złożonej przed Bogiem ( ślub
                                                    kościelny) są konsekwencje. Nie jesteś traktowana jako gorsza - po
                                                    prostu nie możesz korzystać z przywileju jakim jest Komunia.

                                                    > > A ja znam kobiety, które rozwiodły się i pozostały same, ale to
                                                    > > już pewnie kwestia bardzo indywidualna jest.
                                                    >
                                                    > Dokładnie.
                                                    > Poza tym - ja nie jestem po rozwodzie.

                                                    A możesz napisać dlaczego nie dostajesz rozgrzeszenia/ nie mozesz
                                                    przystępować do Komunii? Za życie bez ślubu?
                                                    >

                                                    >
                                                    > A gdzie napisałam, ze kosciol narzuca ilosc dzieci?

                                                    Nie napisałaś.

                                                    > KK uwaza, ze naturalnym owocem malzenstwa sa dzieci.

                                                    A Ty tak nie uważasz? Ja też uważam, że naturalnym owocem miłości
                                                    między małżonkami jest dziecko, miedzy innymi oczywiście.

                                                    A wspolzycie ma
                                                    > na celu przede wszystkim prokreacje.

                                                    Gdyby tak było, to każdy głęboko wierzący katolik miałby po
                                                    kilkanaścioro dzieci. Masz kontrolować swoją płodność i nie zamykać
                                                    się na życie. Ale to nie oznacza, że masz mieć dziecko po dziecku (
                                                    tak by było, gdybyś miała współżyć tylko dla prokreakcji - gdybyś
                                                    oczywiście miała "szczęście").
                                                    >

                                                    >
                                                    > Coz, byc moze to i martwa wiara. Krytykowac nie mozesz, bo nie
                                                    masz
                                                    > podstaw.

                                                    Nie krytykuję - pytam.

                                                    A tego, jak w zyciu codziennym moja wiara wyglada opowiadac
                                                    > zamiaru nie mam - zbyt intymna to rzecz.
                                                    >
                                                    >
                                                    No i właśnie tego żałuje, że nie chcesz/ nie możesz opowiedzieć - z
                                                    resztą każdy "niepraktykujacy" katolik tak mówi, jak się o to
                                                    zapyta, więc w sumie nie spodziewałam się, że się otworzysz.
                                                  • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:31
                                                    tabakierka2 napisała:

                                                    > Wiadomo, że za złamanie obietnicy złożonej przed Bogiem ( ślub
                                                    > kościelny) są konsekwencje.

                                                    Sama napisałaś wczesniej, ze rozwodnik ma prawo do wszystkich
                                                    przywilejów smile Dopiero rozwodnik w nowym zwiazku nie.

                                                    > Nie jesteś traktowana jako gorsza - po prostu nie możesz korzystać
                                                    > z przywileju jakim jest Komunia.

                                                    Kazdy pozbawiony jakiegos przywileju jest traktowany jako gorszy.
                                                    Tym bardziej, ze przywilej nie jest 'nagroda', tylko 'norma'.

                                                    > A możesz napisać dlaczego nie dostajesz rozgrzeszenia/ nie mozesz
                                                    > przystępować do Komunii? Za życie bez ślubu?

                                                    Tak, własnie dlatego.

                                                    > A Ty tak nie uważasz? Ja też uważam, że naturalnym owocem miłości
                                                    > między małżonkami jest dziecko, miedzy innymi oczywiście.

                                                    Nie, nie uwazam, ze naturalna konsekwencja malzenstwa jest dziecko.

                                                    > Gdyby tak było, to każdy głęboko wierzący katolik miałby po
                                                    > kilkanaścioro dzieci.

                                                    Rozumiesz wyrazenie 'przede wszystkim'?

                                                    > No i właśnie tego żałuje, że nie chcesz/ nie możesz opowiedzieć -
                                                    > z resztą każdy "niepraktykujacy" katolik tak mówi, jak się o to
                                                    > zapyta, więc w sumie nie spodziewałam się, że się otworzysz.

                                                    Odpowiadam na takie pytania. Tyle, ze nie anonimowym 'tabakierkom'.
                                                    I nie jestem niepraktykujacym katolikiem.
                                                  • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:31
                                                    tabakierka2 napisała:

                                                    Rozwodnicy nie mają.

                                                    Normalnie mnie osłabiasz.
                                                    Mają o ile nie zawarli kolejnego związku niesakramentalnego lub
                                                    jesli ich kolejny związek jest białym małżeństwem wspomnianym
                                                    powyżej TO MAJĄ PRAWO przystępować do komunii.
                                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:35
                                                    chloe30 napisała:

                                                    > tabakierka2 napisała:
                                                    >
                                                    > Rozwodnicy nie mają.
                                                    >
                                                    > Normalnie mnie osłabiasz.
                                                    > Mają o ile nie zawarli kolejnego związku niesakramentalnego lub
                                                    > jesli ich kolejny związek jest białym małżeństwem wspomnianym
                                                    > powyżej TO MAJĄ PRAWO przystępować do komunii.

                                                    To już ustaliliśmy wcześniej, więc uznałam, że nie będę znów o tym
                                                    pisać. No przecież napisałam, ze KK nie uznaje rozwodów, więc
                                                    rozwodnik ( według prawa) według KK takowym nie jest, zatem DOPÓKI
                                                    NIE JEST W KOLEJNYM ZWIĄZKU, PRZYWILEJE ZACHOWUJE. Błagam nie każcie
                                                    mi pisać po pięc razy tego samego, bo to MNIE Z KOLEI OSŁABIA.
                                                  • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:36
                                                    tabakierka2 napisała:

                                                    > Błagam nie każcie mi pisać po pięc razy tego samego, bo to MNIE Z
                                                    > KOLEI OSŁABIA.

                                                    Wyrażaj się precyzyjnie, nie bedzie problemu.
                                                  • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:39
                                                    tabakierka2 napisała:

                                                    >>
                                                    > To już ustaliliśmy wcześniej, więc uznałam, że nie będę znów o tym
                                                    > pisać.
                                                    Ok, widac nie doczytałam, teraz pojechałaś skrótem myślowym. Mea
                                                    culpa.
                                                  • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:57
                                                    tabakierka2 napisała:

                                                    > Rozwodnicy nie mają.

                                                    Ależ mają, o ile nie wejdą w nowy związek.

                                                    > > Poza tym - ja nie jestem po rozwodzie.
                                                    >
                                                    > A możesz napisać dlaczego nie dostajesz rozgrzeszenia/ nie mozesz
                                                    > przystępować do Komunii? Za życie bez ślubu?

                                                    A jak wyobrażasz sobie szczerą spowiedź w takim razie?
                                                    Żałuję, że związałam sie z rozwodnikiem, żałuję, że wpółżyjemy ze
                                                    sobą (i w konsekwencji mamy dzieci) i... obiecuję poprawę?
                                          • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:41
                                            e_r_i_n napisała:

                                            > tabakierka2 napisała:
                                            >
                                            > > Otóż to,wiara nie jest kwestią rozumu
                                            >
                                            > Oraz wiara nie równa sie kościół.
                                            > Kościół INTERPRETUJE podwaliny wiary. Czesto mylnie/tak, jak mu
                                            > wygodnie. I z tym sie mozna nie zgadzac, co nie znaczy NIE WIERZYĆ.
                                            > Ja wierze w BOGA, nie w kosciol.

                                            Erin jak zwykle trafiła w sedno smile
                                            • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:45
                                              id.kulka napisała:

                                              > e_r_i_n napisała:
                                              >
                                              > > tabakierka2 napisała:
                                              > >
                                              > > > Otóż to,wiara nie jest kwestią rozumu
                                              > >
                                              > > Oraz wiara nie równa sie kościół.
                                              > > Kościół INTERPRETUJE podwaliny wiary. Czesto mylnie/tak, jak mu
                                              > > wygodnie. I z tym sie mozna nie zgadzac, co nie znaczy NIE
                                              WIERZYĆ.
                                              > > Ja wierze w BOGA, nie w kosciol.
                                              >
                                              > Erin jak zwykle trafiła w sedno smile


                                              eee...w sedno....słyszałam to już tyle razy, że znam te argumenty na
                                              pamięć.
                                              W sumie można powiedzieć, że i protestanci interpretują Biblie "pod
                                              siebie" i Jehowi, i Żydzi też. Więc jak właściwie nie rozumiem, co
                                              dla Ciebie, erin znaczy wierzyć w Boga - chyba tylko i wyłacznie
                                              wierzyć, że on istnieje i tyle. a 10 przykazań, cuda czynione przez
                                              Jezusa, w końcu śmierć Jezusa...kwestia Maryi...i w końcu co z
                                              Pismem Św? rozumiem, że po śłubie Twój mąz porzucił rodziców i
                                              odszedł z Tobą?...Ja nie kumam, jakbyś mi wyjaśniła, byłabym
                                              wdzięczna.
                                              • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:50
                                                tabakierka2 napisała:

                                                > W sumie można powiedzieć, że i protestanci interpretują
                                                > Biblie "pod siebie" i Jehowi, i Żydzi też.

                                                Oczywiscie, ze tak jest. A poniewaz sa to tylko ludzie, to sie moga
                                                mylic tak samo, jak hierarchowie kosciola katolickiego.

                                                > Więc jak właściwie nie rozumiem, co dla Ciebie, erin znaczy
                                                > wierzyć w Boga - chyba tylko i wyłacznie wierzyć, że on istnieje i
                                                > tyle. a 10 przykazań, cuda czynione przez Jezusa, w końcu śmierć
                                                > Jezusa...kwestia Maryi...

                                                Ale co ma jedno do drugiego? Tak, wierze w Boga, wierze, ze to, co
                                                opisane w Pismie Sw mialo miejsce.
                                                Staram sie zyc zgodnie z przykazaniami (na tyle, na ile moge).
                                                Ale moj mozg, cholera, ma te wlasciwosci, ze pracuje. I nie
                                                wszystko, co mowi ksiadz, uwazam za prawde objawiona.
                                                I owszem, wierze, ze Bog czuwa, pomaga, sprawia. Ale nie wierze, ze
                                                Bog uwaza in vitro za zło.

                                                > rozumiem, że po śłubie Twój mąz porzucił rodziców i
                                                > odszedł z Tobą?...Ja nie kumam, jakbyś mi wyjaśniła, byłabym
                                                > wdzięczna.

                                                Czego nie kumasz?
                                                I skad przypuszczenie, ze moj maz po slubie porzucil rodzicow?
                                                • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:58
                                                  e_r_i_n napisała:


                                                  >

                                                  > I skad przypuszczenie, ze moj maz po slubie porzucil rodzicow?
                                                  >
                                                  >
                                                  Bo Pismo Św. mówi, że mężczyzna po ślubie opuści matkę i ojca ( no
                                                  mówiąc kolokwialniewink ) - chodzi mi głównie o to, skąd wiesz jak
                                                  masz interpretować Pismo? Księża zwykle zajmują się tym większą
                                                  część życia. Studiują Pismo - znają realia.
                                                  Parwdę powiedziawszy, gdybym nie miała szwagra księdza ( nota bene
                                                  świetny człowiek i duchowny) to pewnie też kilku rzeczy bym nie
                                                  wiedziała. Np. dlaczego w Piśmie bardzo często są odwołania do
                                                  jedzenia i posiłku ( "lata chude i tłuste", "manna z
                                                  nieba", "rozmnożenie ryb i chleba"... i inne)...ale to już na
                                                  marginesie. Ja nie twierdzę, że duchowni się nie mylą - są tylko
                                                  ludźmi, twierdzę, że zdobywają wiedzę potrzebną do interpretacji
                                                  Pisma.
                                                  • wilk.w.owczej.skorze Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 13:03
                                                    Nie rozumiesz znaczenia słowa "kolowialnie". Błędnie go użyłaś,
                                                    traktując go jako modny "gadżet", ostatnio często stoswowany w
                                                    wypowiedziach osób, które mają problemy z poprawną polszczyną i
                                                    rozumieniem znaczenia uzywanych przez siebie słów.
                                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 13:56
                                                    wilk.w.owczej.skorze napisał:

                                                    > Nie rozumiesz znaczenia słowa "kolowialnie". Błędnie go użyłaś,
                                                    > traktując go jako modny "gadżet",

                                                    fakt, przyznaję. Teraz jak czytam swoją wypowiedź, to widzę
                                                    wyraźnie, że nie o słowo "kolokwialnie" mi chodziłouncertain bładzisz
                                                    rzeczą ludzką, szczególnie, jak dyskusja żywa i mało czasu na
                                                    zastanowienie się i ewentualne korektytongue_out
                                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 13:57
                                                    tabakierka2 napisała:

                                                    bładzisz
                                                    > rzeczą ludzką,

                                                    błądzić, oczywiście miało być.
                                                  • wilk.w.owczej.skorze Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 15:20
                                                    smile
                                        • broceliande Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:35
                                          Ja na wszystkie religie psioczęsad
                                        • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:37
                                          tabakierka2 napisała:

                                          > Możesz sie do nich przyłączyć i psioczyć na katolików i KK - oni
                                          > to uwielbiająwink

                                          Przyjacielem moich rodziców jest pastor ewangelicki. NIGDY nie
                                          uslyszeli od niego zlego slowa na katolikow.
                                          • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:40
                                            e_r_i_n napisała:

                                            > tabakierka2 napisała:
                                            >

                                            >
                                            > Przyjacielem moich rodziców jest pastor ewangelicki. NIGDY nie
                                            > uslyszeli od niego zlego slowa na katolikow.
                                            >
                                            Może psioczy na forachbig_grin
                                            Wyjatek potwierdza regułęwink
                                        • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:39
                                          tabakierka2 napisała:

                                          > broceliande napisała:
                                          >
                                          > > Wiara to nie jest kwestia rozumu.
                                          >
                                          > Otóż to,wiara nie jest kwestią rozumu - albo wierzysz albo nie.
                                          Nie
                                          > można wierzyć troszkę. Ale jeśli nie wierzysz w dogmaty KK to nie
                                          > musisz - protestanci też nie wierzą. Możesz sie do nich przyłączyć
                                          i
                                          > psioczyć na katolików i KK - oni to uwielbiająwink

                                          I to w katolicyzmie jest takie słodkie: albo jesteś potulną
                                          owieczką, albo, prosze, paluszkiem pokażę ci drzwi.
                                          • malila Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:50
                                            id.kulka napisała:
                                            > I to w katolicyzmie jest takie słodkie: albo jesteś potulną
                                            > owieczką, albo, prosze, paluszkiem pokażę ci drzwi.

                                            W tym wypadku jest jeszcze ciekawiej: Albo jesteś potulną owieczką
                                            (nikt nie każe należeć do organizacji, którą krytykujesz), albo won
                                            za drzwi, gdzie także nie wolno krytykować organizacji, bo sie do
                                            niej nie należy i w jej dogmaty nie wierzywink
                                        • zebra12 Znasz protestantów? Oni psiaczą? 07.01.09, 15:56
                                          Akurat większośc moich znajomych to protestanci. Nikt nie KK nie psiaczy! Wielu
                                          zawiera przyjaźnie międzywyznaniowe. Najbardziej psiaczą ludzie, którzy zostali
                                          ochrzczeni, wykomuniowani itd, a teraz uważają się za gnostyków czy ateistów.
                                    • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:31
                                      tabakierka2 napisała:

                                      > tyle, że lepiej krytykować coś, czego
                                      > się nie rozumie i coś, w co się nie wierzy, prawda?

                                      Nie, krytykowane jest coś, w co sporo osób nie wierzy, a co chce się
                                      uczynić obowiazujacym w Polsce prawem.
                                    • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:31
                                      tabakierka2 napisała:

                                      >, tyle, że lepiej krytykować coś, czego
                                      > się nie rozumie i coś, w co się nie wierzy, prawda?

                                      Możesz mi to na polski przełożyć?
                                      Czy chodzi ci może o to, że wszystkie które tu KK krytykuja nie
                                      wierzą??
                                      Bo jeżeli tak to nawet nie wiesz jak się mylisz. I zapewniam cię że
                                      nawet WIEDZĄ o tej religii więcej niż ty.
                                      Ale nie musza ślepo wierzyć we wszystko co im wmawiaja LUDZIE w
                                      czarnych sukienkach.
                                • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:32
                                  tabakierka2 napisała:

                                  > Ale przecież nikt Ci nie każe należeć do KK

                                  Ale ja wierzę w Boga i jestem katoliczką. Co nie znaczy, że nie moge
                                  krytykowac KK.
                                  • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:37
                                    e_r_i_n napisała:

                                    > tabakierka2 napisała:
                                    >
                                    > > Ale przecież nikt Ci nie każe należeć do KK
                                    >
                                    > Ale ja wierzę w Boga i jestem katoliczką. Co nie znaczy, że nie
                                    moge
                                    > krytykowac KK.
                                    >
                                    Możesz, jesli o mnie chodzi, tylko po co należysz do "organizacji",
                                    która Ci nie odpowiada? W sumie nie musisz mi odpowiadać, bo to
                                    Twoja sprawa. W każdym bądx razie KK zakłada, że życie pochodzi od
                                    Boga...a to zycie zaczyna się od momentu poczęcia. Więc nawet jeśli
                                    teraz można wychodować tylko kilka zarodków, które się wykorzysta do
                                    zapłodnienia, to tak czy siak kilka z nich skazuje się na śmierć (
                                    bo dla KK te zarodki, które się nie przyjmą umierają - a to jest już
                                    zabójstwo). Więc jak można być katolikiem i twierdzić, że te zarodki
                                    to nie jest życie albo, że ich się nie zabija?
                                    • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:42
                                      tabakierka2 napisała:

                                      > Możesz, jesli o mnie chodzi, tylko po co należysz
                                      > do "organizacji", która Ci nie odpowiada?

                                      Trudno powiedziec, czy naleze. Bardzo dawno nie bylam w kosciele i w
                                      sumie niewiele mam z nim wspolnego.
                                      Chcialabym, zeby organizacja, ktora jest (a przynajmniej powinna
                                      byc) 'materializacja' wiary, była taka, jaka byc powinna. Bo kosciol
                                      zostal stworzony przez Boga, w ktorej wierze. Tylko ludzie go
                                      niestety spsuli.

                                      > W każdym bądx razie KK zakłada, że życie pochodzi od
                                      > Boga...a to zycie zaczyna się od momentu poczęcia.

                                      To, ze zycie zaczyna sie od poczecia, to jest interpretacja jakiegos
                                      czlowieka. Tez jestem czlowiekiem, ktore ma prawo do INNEJ
                                      interpretacji.
                                      Mozna byc katolikiem, ktory dyskutuje z pogladami innych katolikow.
                                      I w niczym to nie umniejsza tego katolicyzmu.
                                      Pomijam juz fakt, ze zarodkow nie spuszcza sie w klozecie, tylko
                                      przechowuje. Trzeba stworzyc prawo regulujace adopcje zarodkow i
                                      problem sie zmniejsza.
                                      Poza tym, jak juz napisalam, kosciol nie dyskutuje tylko z tym, co
                                      sie dzieje z zarodkami (ok, to moglabym przyjac, chociaz nie do
                                      konca sie z tym zgadzam). Kosciol odrzuca in vitro jako calosc. Bo
                                      to zło wcielone. Bog daje zycie - niewazne, gdzie ono powstanie.
                                    • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:42
                                      Zdajesz sobie sprawę ile razy kobieta roni nie majac o tym pojęcia?
                                      Na tej samej zasadzie, zarodek sie nie przyjmuje.
                                      Jaka wg ciebie jest róznica?
                                      • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:48
                                        chloe30 napisała:

                                        > Zdajesz sobie sprawę ile razy kobieta roni nie majac o tym
                                        pojęcia?

                                        Poronienie zwykle nastepuje samoistnie ( chyba, że mówimy o
                                        zaplanowanym?), a "zabijanie zarodka" jest wpisane w metodę in vitro
                                        ( albo wpisane jest, że te silniejsze zarodki przetrwają, a słabsze
                                        umrą).


                                        > Jaka wg ciebie jest róznica?

                                        różnica w świadomej zgodzie na smierć zarodka/ków.
                                        • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:51
                                          tabakierka2 napisała:

                                          > chloe30 napisała:
                                          > > Poronienie zwykle nastepuje samoistnie ( chyba, że mówimy o
                                          > zaplanowanym?), a "zabijanie zarodka" jest wpisane w metodę in
                                          vitro

                                          No przeciez nie!! Możesz zrobić in vitro na dwóch komórkach,
                                          stworzyć i wszczepić dwa zarodki.

                                          > ( albo wpisane jest, że te silniejsze zarodki przetrwają, a
                                          słabsze
                                          > umrą).
                                          Czyli dokładnie tak jak z "normalną" (DUŻY CUDZYSŁÓW) ciążą.
                                          >
                                          >
                                          > >
                                        • chicarica Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:51
                                          No niestety, w naturalne zapłodnienie też raczej wpisane jest, że słabe zarodki
                                          idą out. Część degeneruje od razu po zapłodnieniu, inne albo się nie
                                          zagnieżdżają, albo są wywalane już po zagnieżdżeniu. Podobno nawet 50% zarodków
                                          matka natura sama usuwa, a kobieta nawet tego nie zauważa - czasem się trochę
                                          okres spóźnia i jest silniejsze krwawienie, a czasem nawet tego nie ma.
                                        • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:51
                                          tabakierka2 napisała:

                                          > ( albo wpisane jest, że te silniejsze zarodki przetrwają, a
                                          > słabsze umrą).

                                          ... co dzieje sie samoistnie, bo sie wszczepnia ich 5, a potem te
                                          slabsze SAMOISTNIE obumieraja (tak jak słabe zarodki poczete od razu
                                          w ciele matki).
                                        • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:52
                                          tabakierka2 napisała:


                                          > Poronienie zwykle nastepuje samoistnie ( chyba, że mówimy o
                                          > zaplanowanym?), a "zabijanie zarodka" jest wpisane w metodę in
                                          vitro
                                          > ( albo wpisane jest, że te silniejsze zarodki przetrwają, a
                                          słabsze
                                          > umrą).

                                          Ale prawo, że silniejsze przertwają, a słabsze zginą, jest wpisane w
                                          historię naturalnego poczęcia i ciąży... Brutalne prawo, ale tak
                                          jest. Kto to tak zorganizował? Natura? Bóg?
                                          Przy metodzie in vitro człowiek pomaga tylko zarodkowi znaleźć się
                                          tam, gdzie powinien - w macicy. Potem to już idzie naturalnym torem
                                          i ta selekcja odbywa się bez ingerencji człowieka. Zatem pretensje o
                                          mordowanie zarodków pod niewłaściwy adres kierujesz...
                                        • malila Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:53
                                          tabakierka2 napisała:
                                          > Poronienie zwykle nastepuje samoistnie ( chyba, że mówimy o
                                          > zaplanowanym?), a "zabijanie zarodka" jest wpisane w metodę in
                                          vitro
                                          > ( albo wpisane jest, że te silniejsze zarodki przetrwają, a
                                          słabsze
                                          > umrą).

                                          Tabakierka, z jakiego powodu Twoim zdaniem ma miejsce poronienie
                                          samoistne?
                                    • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:45
                                      tabakierka2 napisała:


                                      > Możesz, jesli o mnie chodzi, tylko po co należysz
                                      do "organizacji",
                                      > która Ci nie odpowiada?

                                      Bo nadal czuje się chrześcijanka? wierzy w Boga?...

                                      > W każdym bądx razie KK zakłada, że życie pochodzi od
                                      > Boga...a to zycie zaczyna się od momentu poczęcia.

                                      Nie o tym dyskusja, ale - mylisz pojęcia. To ogłosił papież pod
                                      koniec XIX wieku, nie ma gwarancji, że sie nie pomylił... Nie
                                      twierdzę, że życie nie zaczyna się od poczęcia - twierdzę, że Biblia
                                      tego jednoznacznie nie określa. Określił to człowiek, który może się
                                      mylić.

                                      Więc nawet jeśli
                                      > teraz można wychodować tylko kilka zarodków, które się wykorzysta
                                      do
                                      > zapłodnienia, to tak czy siak kilka z nich skazuje się na śmierć (
                                      > bo dla KK te zarodki, które się nie przyjmą umierają - a to jest
                                      już
                                      > zabójstwo).

                                      Nie, zabojstwem byłoby wylanie ich do zlewu. Natomiast to, czy
                                      zarodki się zagnieżdżą, czy nie to - używając kk retoryki - to już w
                                      rękach Boga przecież smile

                                      Więc jak można być katolikiem i twierdzić, że te zarodki
                                      > to nie jest życie albo, że ich się nie zabija?
                                    • croyance Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 16:11
                                      'Możesz, jesli o mnie chodzi, tylko po co należysz do "organizacji",
                                      która Ci nie odpowiada?'

                                      To jest, przepraszam, ale wyjatkowo glupi argument.

                                      Gdyby ludzie sie do niego stosowalo, okazaloby sie, ze nie ma np.
                                      mozliwosci forsowania zadnych nowych regulacji prawnych czy
                                      podatkowych, bo na kazda probe reformy ktos by mowił 'jak ci sie nie
                                      podoba, zmien kraj, nikt ci nie kaze tu mieszkac'.

                                      Pamietasz dyskusje o pedofilii na nk? Jakos matki probowaly wplynac
                                      na administracje portalu, zmienic zabezpieczenia, nikt nie mowil 'po
                                      co chcecie nalezec do portalu, na ktory narzekacie? Albo
                                      akceptujecie go w calosci, albo wypad'.

                                      KK uwaza sie za wspolnote wiernych - czyli to wierni go tworza, sa
                                      cialem Chrystusa na ziemi. I - jakkolwiek rozumiem, ze sa
                                      niepodwazalne dogmaty TEOLOGICZNE (chociaz, biorac pod uwage
                                      historie KK, mozna na ten temat dyskutowac), tak nic nie stoi na
                                      przeszkodzie, zeby wspolnota wiernych uzgadniala miedzy soba
                                      regulacje w mniej istotnych sprawach.
                          • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:14
                            tabakierka2 napisała:

                            > Zdaje Ci się właśnie. Nigdy w życiu nie słyszałam o czymś takim,
                            jak
                            > nieomylność papieża.

                            Jeśli paież jest omylny... jeśli (tym bardziej wink ) omylni są arcy -
                            i zwykli biskupi... jeśli omylne są synody... To jak niepodwazalne
                            mogą byc dogmaty?
                            • angazetka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:07
                              Papiez jest nieomylny tylko w kwestiach wiary, więc dogmaty są
                              niepodważalne. Ale już zdanie papieża o in vitro to inna kategoria wink
                              • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:15
                                angazetka napisała:

                                > Papiez jest nieomylny tylko w kwestiach wiary, więc dogmaty są
                                > niepodważalne.

                                Dla mnie to logiczny paradoks, bo dogmat o nieomylności papieża
                                ustanowił sobór, zatem i papież między innymi wink
                    • broceliande Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:12
                      tabakierka2 napisała:

                      A jeśli ktoś jest niewierzący, to po co sie
                      > wypowiada na tematy, które go nie dotyczą i na których się nie
                      > zna...? ( mówię o wiedzy dotyczącej religii, prawd wiary itp.)

                      Z bardzo wielu powodów.
                      Wolność słowa jest i każdy się może wypowiadać o wszystkim. Wiedzy o
                      wierze i kosciele też mi nikt nie zabroni.

                      Rację masz, że dogmat, ale ja się lubię spierać. Zawsze koniec
                      dyskusji, bo dogmat. Bez pomyślunku.
                    • chicarica Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:38
                      tabakierka2 napisała:
                      > A jeśli ktoś jest niewierzący, to po co sie
                      > wypowiada na tematy, które go nie dotyczą i na których się nie
                      > zna...? ( mówię o wiedzy dotyczącej religii, prawd wiary itp.)

                      Przestanę się wypowiadać natychmiast, jak tylko biskupi przestaną wypowiadać się
                      o małżeństwie, dzieciach, seksie, ciążach, in vitro etc. Bo te tematy ani ich
                      nie dotyczą, ani się na nich nie znają.
            • ciociacesia a czym jest grzech pierworodny? 07.01.09, 10:53
              jak nie dziedzictwem po Adamie i Ewie? w ramach pakietu Ewa dostała bóle
              porodowe, Adam trud pracy celem utrzymania tego cyrku... skoro Maria nie
              załapała sie na integralna czesc pakietu to moze i dodatek ja ominął. ale czy to
              az takie nienaturalne - podobno zdarzaja sie przypadki ze kobieta przegapi
              najfajniejsza czesc porodu, bo ból w jej przypadku jest nieuciazliwy
              • broceliande Re: a czym jest grzech pierworodny? 07.01.09, 10:56
                Jeszcze dodam bezczelnie, że żaden członek nie był w jej pochwie
                jakoby. Naprawdę "naturalnie" poczęty ten Jezus.
                • tabakierka2 Re: a czym jest grzech pierworodny? 07.01.09, 10:57
                  broceliande napisała:

                  > Jeszcze dodam bezczelnie, że żaden członek nie był w jej pochwie
                  > jakoby. Naprawdę "naturalnie" poczęty ten Jezus.

                  Został poczęty z Ducha Świętego - a czy to naturalne czy nie...no
                  cóż. Została wyróżniona jako osoba poczęta bez grzechu
                  pierworodnego...i tyle.
                  • broceliande Re: a czym jest grzech pierworodny? 07.01.09, 10:59
                    tabakierka2 napisała:

                    Został poczęty z Ducha Świętego - a czy to naturalne czy nie...no
                    > cóż.

                    No to chyba zgodzisz się, że nienaturalnie. Nie opowiada się tak o
                    wszystkich. A wmawia się nam w tamtym artykule, że naturalnie.
                    • tabakierka2 Re: a czym jest grzech pierworodny? 07.01.09, 11:03
                      broceliande napisała:

                      > tabakierka2 napisała:
                      >
                      > Został poczęty z Ducha Świętego - a czy to naturalne czy nie...no
                      > > cóż.
                      >
                      > No to chyba zgodzisz się, że nienaturalnie. Nie opowiada się tak o
                      > wszystkich. A wmawia się nam w tamtym artykule, że naturalnie.

                      poczęcie Jezusa było święte. A co jest tak na prawdę naturalne?
                      Wiadomo, że w tym przypadku "naturalne" nie znaczy, że tak jak
                      małżonkowie - na skutek stosunku. Ale tego, chyba nie trzeba
                      tłumaczyć.
                      • broceliande Re: a czym jest grzech pierworodny? 07.01.09, 11:05
                        Mówisz o in-vitro.
                        Ja osobiście nie rozumiem obiekcji. Jest mąż i żona i jest dziecko.
                        Proste.
          • zebra12 Czy Maria po porodzie była nadal dziewicą? 07.01.09, 15:50
            Bo chyba, wg nauk KK tak...
            • chloe30 Re: Czy Maria po porodzie była nadal dziewicą? 07.01.09, 15:55
              zebra12 napisała:

              > Bo chyba, wg nauk KK tak...

              Zawsze mnie śmieszy okreslenie "Maryja zawsze dziewica" bo twierdzę,
              że nawet jeśli poczęcie odbyło sie w cudowny sposób to poród
              przebiegał normalnie i wtedy dziewicą (technicznie rzecz biorąc) być
              przestała smile)))))
        • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:41
          Nie wiem kto dokładnie, ale jakis etyk niedawno powiedział: skoro
          tylko Bóg daje życie to bez jego boskiej interwencji nawet w in
          vitro zarodek nie powstanie. I mnie to tłumaczenie pasuje wink
          • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:42
            Tak, tez to slyszałam. In vitro to narzedzie tylko, tak jak wagina i
            penis wink
            • ciociacesia narzedzie 07.01.09, 10:50
              ale nie takie samo. przeciez nawet wagina i penis tylko w szczegolnych
              okolicznosciach (małzenstwo) sa słusznym narzedziem sprowadzania potomstwa na
              swiat. i niech mnie rodzice spróbuja przekonac do ochszczenia córki... jak ja w
              to nie wierze, no!
              • e_r_i_n Re: narzedzie 07.01.09, 10:52
                Tyż prawda.
                Muszę w takim razie mojemu dziecku powiedzieć, ze jego zycie nie
                pochodzi od Boga. Od kogo w takim razie, kurna?
                • ciociacesia stawiam na Wrozke zebuszke 07.01.09, 10:55

                • broceliande Re: narzedzie 07.01.09, 11:00
                  Ja mówię, że od mamy i tatysmile
          • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:51
            chloe30 napisała:

            skoro
            > tylko Bóg daje życie to bez jego boskiej interwencji nawet w in
            > vitro zarodek nie powstanie.

            Sprzeciw Kościoła budzi bardziej zabijanie ( nie umożliwienie życia)
            pozostałym zarodkom... Ponadto in vitro umożliwia "poczęcie" bez
            fizycznej obecności kobiety i mężczyzny, a taki jest cel małżeństwa.
            • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:54
              tabakierka2 napisała:

              > Sprzeciw Kościoła budzi bardziej zabijanie ( nie umożliwienie
              > życia) pozostałym zarodkom...

              Cytat z listu, o którym już wspomniałam:
              "W imię odpowiedzialności za prawdę musimy jednak powiedzieć, że w
              żadnym wypadku nie jest moralnie dozwolone uciekać się do
              zapłodnienia ,,in vitro". Bóg i tylko Bóg jest Panem życia. Dzieci
              są Jego darem, a nie jednym z dóbr konsumpcyjnych. Nie
              istnieje ,,prawo do dziecka"."

              > Ponadto in vitro umożliwia "poczęcie" bez fizycznej obecności
              > kobiety i mężczyzny, a taki jest cel małżeństwa.

              Ja tam uwazam, ze poczecie jest jak najbardziej 'z' obecnoscia, bo
              plemniki i komorki jajowe sztuczne nie sa.
              A dziecko sie w lonie matki ksztaltuje, nie w mikrofali.
              • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:56
                e_r_i_n napisała:


                > Ja tam uwazam, ze poczecie jest jak najbardziej 'z' obecnoscia, bo
                > plemniki i komorki jajowe sztuczne nie sa.
                > A dziecko sie w lonie matki ksztaltuje, nie w mikrofali.
                >
                poczekaj parę lat to i "inkubator" odpowiedni się znajdzie dla
                rozkapryszonych panienek co to "nie chcą przytyć przez ciążę" albo "
                nie chca się brudzić podczas porodu"...
                • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:01
                  O czym Ty teraz mówisz?
                • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:05
                  tabakierka2 napisała:

                  > e_r_i_n napisała:
                  >
                  >
                  > > Ja tam uwazam, ze poczecie jest jak najbardziej 'z' obecnoscia,
                  bo
                  > > plemniki i komorki jajowe sztuczne nie sa.
                  > > A dziecko sie w lonie matki ksztaltuje, nie w mikrofali.
                  > >
                  > poczekaj parę lat to i "inkubator" odpowiedni się znajdzie dla
                  > rozkapryszonych panienek co to "nie chcą przytyć przez ciążę"
                  albo "
                  > nie chca się brudzić podczas porodu"...



                  O tym, że póki co dziecko rodzi kobieta, ale kwestia czasu, aż
                  znajdzie się również i "mikrofala" dla dziecka.
                  • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:06
                    I w zwiazku z tym, ze cos moze sie kiedys zdarzy, teraz negujemy
                    cos, czego negowac nie ma sensu?
                    • tabakierka2 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:08
                      e_r_i_n napisała:

                      > I w zwiazku z tym, ze cos moze sie kiedys zdarzy, teraz negujemy
                      > cos, czego negowac nie ma sensu?

                      I związku z tym pokazuję Ci, do czego może doprowadzić in vitro - do
                      tego, że życie będzie można "wyprodukować" na zawołanie, bez
                      obecności i udziału meżczyzny i kobiety - czyli dzieci dla gejów i
                      lesbijek to nie będzie żadnen problem.
                      • malila Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:12
                        Ciekawa jestem, co kk będzie miał do powiedzenia, kiedy
                        te "inkubatory na mikrofalach" już się pojawią i okaze się możliwe
                        przeniesienie płodu do inkubatora zamiast aborcji.
                      • e_r_i_n Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:12
                        Ależ bzdury opowiadasz - udział kobiety i mezczyzny zawsze jest
                        potrzebny. To raz. Bo jak pewnie wiesz, sztucznie spermy i komorek
                        jajowych nie produkuja.
                        Po drugie - in vitro w tej chwili sluzy umozliwieniu osobom, ktore
                        nie moga miec dzieci 'standardowo', posiadania potomstwa. I na
                        ocenie takiego in vitro sie moze skupmy.
                        Po trzecie - dzieci dla gejow i lesbijek to tez nie jest cos, co
                        trzeba w czambuł potepiac.
                      • id.kulka Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:13
                        tabakierka2 napisała:

                        > e_r_i_n napisała:
                        >
                        > > I w zwiazku z tym, ze cos moze sie kiedys zdarzy, teraz negujemy
                        > > cos, czego negowac nie ma sensu?
                        >
                        > I związku z tym pokazuję Ci, do czego może doprowadzić in vitro -
                        do
                        > tego

                        Pójdźmy dalej. Medycyna może kiedyś doprowadzić do tego, że cżłowiek
                        stanie sie nieśmiertelny. Precz z medycyną.
                        • malila Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:19
                          id.kulka napisała:
                          > Pójdźmy dalej. Medycyna może kiedyś doprowadzić do tego, że
                          cżłowiek
                          > stanie sie nieśmiertelny. Precz z medycyną.

                          W pierwszej chwili po przeczytaniu tego tekstu: "Chrystus przyszedł
                          do nas w sposób naturalny, a nie przy pomocy fachowców",
                          zastanawiałam się, czy to nie chodzi o wszelkiego rodzaju fachowców -
                          z tymi od cesarek i anastezjologii włączniewink
                      • miedzymorze Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:54
                        Tabakierko, obudź się i przejrzyj na oczy - geje i lesbijski, jeśli są płodni już mogą mieć dzieci - jeśli się im zależy i się nieco zorganizują, nie potrzeba in-vitro, wystarczy bank spermy, inseminacja, matka-surogatka. I takie dzieci już są na świecie, jest ich dużo, tylko nie mają na czole napisane płonącymi literami 'MAM DWIE MAMUSIE'. That's life. In vitro niczego tu nie zmienia i nie umożliwia.

                        pozdr,
                        mi
                      • faq Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:13
                        > meżczyzny i kobiety - czyli dzieci dla gejów i
                        > lesbijek
                        zgroza!
                        tabakierko brniesz w demagogie, to szlachetne ze bronisz stanowiska kk, ale nie
                        tedy droga
                      • croyance Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 16:20
                        No przestan, myslisz, ze lesbijka nie jest w stanie przespac sie z
                        facetem po to, zeby miec dziecko? Ze musi czekac na jakis
                        futurystyczny inkubator?
                • croyance Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 16:18
                  Mam nadzieje, ze jak uda sie cos takiego wymyslic, to mnie
                  zawiadomisz, chetnie bym sie zalapala.
            • chloe30 Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 11:05
              tabakierka2 napisała:

              > >
              > Sprzeciw Kościoła budzi bardziej zabijanie ( nie umożliwienie
              życia)
              > pozostałym zarodkom...

              co jak wiemy powoli przestaje być problemem bo można stworzyć tylko
              tyle zarodków ile się później wszczepia (inna sprawa że to ponoć
              metoda nieefektywna, ale ja specjalistą nie jestem)

              Ponadto in vitro umożliwia "poczęcie" bez
              > fizycznej obecności kobiety i mężczyzny, a taki jest cel
              małżeństwa.
              nie, celem małżeństwa nie jest fizyczne obcowanie tylko prokreacja.
              I do tego właśnie te małżeństwa, poprzez in vitro dążą.

              Moim skromnym zdaniem kościół tak bardzo boi się in vitro, bo sporo
              osób może dojśc do wniosku, że skoro lekarze sa w stanie "stworzyć"
              człowieka to Boga nie ma. Zabijanie zarodków nie ma tu NIC DO RZECZY
              a jest tylko zasłona dymną - jakoś całkiem niedawno KK odmawiał
              pochówku płodów, o wiele bardziej rozwiniętych niz kilkudniowy
              zarodek. Powalająca hipokryzja.
    • lubie.garfielda Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:31
      Od kiedy to co głosi kościół na temat pochodzenia Jezusa jest
      naturalną drogą zajścia w ciąże?
    • chicarica Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 10:36
      Sami sobie przeczą, a zwolennikom in vitro dostarczają argumentów.
      • id.kulka Jezus począł się in vitro... 07.01.09, 10:56
        ...tak w zasadziesmile
        Nie było małżeństwa, nie było seksu... I naturalnie?...
    • deela Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 12:58
      ekhm Jezus ze swym niepokalanym poczeciem to ma blizej do in vitro niz ze
      zwyczajnego bzykania
    • thorgalla Re: Ale się uśmiałam-szopka In vitro 07.01.09, 15:42
      Ja tu nie widzę nic śmiesznego,raczej oburzającego.
    • topola2005 Re: insomnia0 08.01.09, 00:57
      insomnia0 napisała :
      "a ja wcale się nie usmiałam..jest mi przykro.. i nigdy dziecku nie
      powiem ze
      jest dzieki in vitro- i nikomu nie powiem..bo znając naszych
      bliznich-
      zaszczuliby go!!!!
      Smutne..a niby kosiol miłosierny"

      też się nie uśmiałam, ale ja właśnie dlatego mówię wszystkim
      dookoła, że moja córcia jest dzięki in vitro - wiele osób nie ma
      zielonego pojęcia o in vitro, wiedzą to co przeczytają w gazecie,
      albousłysza w tv, zetknięcie się z "żywym" przykładem to co innego
      niż mówienie o czymś co ich nie dotyczy - tak przynajmniej wynika z
      moich obseracji - wierz mi - wielu "wrogów" jakby złagodniało, no bo
      jak to ? ta miła pani ? ta miła dziewczynka ? itd itp

      córci powiem - powiem jej, że ma prawo czuć się dumna i wyjątkowa (a
      co !) - bo mamusia i tatuś oddaliby wszystko , żeby ją mieć, żeby
      Ona była - bardziej juz kochać się nie da... - wierzę, że nasza
      miłość, będzie dla Niej siłą

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka