nombrilek
04.02.09, 07:55
Otóż mój szwagier zakupił sobie wczoraj samochód. I wraz z
rodzicami,czyli moimi tesciami i swoja nowa dziewczyna postanowili
przyjechac do nas sie pochwalic z szampanem. Wszystko byłoby super,
ale..
Dzwoni do mojego męża po 19, że już sa przy aucie i jada do nas.
Zaskoczony maz mowi ok i odklada słuchawke, no to mu mowie zeby
przeciez zadzwonil zeby dzis nie przyjezdzali tylko jutro wczesniej
bo pozno (mamy 9 miesieczne dziecko, ktore o 19.30 zazwyczaj sie
kapie i chodzi spac), no to mu dzwoni i mowi "Przyjedzcie jutro,
dzis nie, bo juz pozno, zaraz idziemy małego kapac i potem do spania
a tak sie rozbudzi i bedziemy miec problem, ale go skwitował ze oni
juz w aucie i jada na pol godz.
Przyjechali, otwieram im drzwi i wnerwiona mowie "Co tak pozno,
bądzcie cicho bo Wikus juz idzie spac , własnie go wykapalismy,
przeciez dzwonił M do K zebyscie dzis nie przyjezdzali bo juz pozno,
ze wzgledu na malego. Troche nie bardzo ze dzis przyjechaliscie
mowie. Tesciowa na to, ze nic im nie powiedzial (ogolnie ciezko sie
domyslec skoro zawsze wie o ktorej sie kapie i chodzi spac).
No to zamiast 30 minut posiedziel 1,5 godz, o tym zeby cicho
rozmawiali tez moglam zapomniec pomimo prosb. No a dziecko poszlo
spac dopiero jak poszli, czyli ledwo zywe 2 godz pozniej niz zwykle.