Dodaj do ulubionych

11 lat małżeństwa i co...?

10.02.09, 12:42
Jak to jest u Was, czy po takim czasie wiele się zmieniło? ja znałam
męża 6 lat przed ślubem i teraz te 11 więc rachunek jest
prosty...znamy się dłuugo. Ale diametralna zmiana nastapiła, kiedy
urodził się syn (5 lat temu), mąż jakby przelał uczucia na niego,
tj. czułość, bliskość. tzn. ja wiem, że mąż mnie kocha, robi dla
naszej rodziny wszystko, ale mi brakuje czułości na codzień - jest,
ale tylko przy okazji seksu). nie mówci, że mam z nim porozmawiać,
wiele razy mu mówiłam, ale on twierdzi, że jest zmęczony. Jesteśmy
dzisiaj bardziej na pewno partnerami niż kochankami, niby jest
dobrze, ale jest cholerna rutyna i mało rozmawiamy ze sobą, mało
jest wspólnych tematów (uprawiamy całkiem różne dziedziny
zawodowe).Ciekawi mnie jak to jest u was? bo mam wrażenie, że u
znajomych par jest podobnie, ale przed innymi udają...nie wiem, może
się mylę...czy to normalne...owszem ,jest stabilizacja i
bezpieczeńwo, ale nie ma iskry...
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 12:55
      U mnie podobnie, tyle, że dużo rozmawiamy i pracujemy właściwie
      razem.
      Iskrę miło powspominać z początków małżeństwa, a bezpieczeństwo i
      stabilizację sobie bardzo cenię.

      A nie uważasz, że pieszczot jest mnej, bo przybył kolejny ktoś do
      pieszczenia? Bo ja też o wiele więcej czułości okazuję dziecku, też
      ma pięć lat, więc potrzebuje.
      • maniusza Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 13:06
        my mamy staż 14 lat małżeństwa (w czerwcu będzie) i 15 lat razem.

        Ale nie czuję się absolutnie "niedopieszczona" - mam tu na myśli
        takie przytulanki na codzień pocałunki.. obydwoje jestesmy
        pieszczochy może to dlatego. uwilbiamy sie czasem brać za ręce
        przytulać, czasem po prostu pogłaskać się przechodząc obok siebie.
        I żeby nie było - mamy dwie istoty więcej do przytulania niż na
        początku bycia razem + suczka, tez pieszczocha smile
        • agamaj2 Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 13:23
          Zazdroszczę.
          My po 11 latach....nieraz jest super, ale są momenty że gdyby nie
          syn to bym już z nim nie była.
        • badaczka75 Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 13:23
          No, oczywiście, że czułość dla dziecka (w pierwszej kolejności)a
          ja?smile
          Zazdroszczę męża przytulacza...
          • montechristo4 Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 13:36
            mój też przytulak, na szczęście dla mnie, bo potrzebuję czułości jak
            powietrza. Jesteśmy razem 14 lat smile, a nadal mam motylki w brzuchu.
            Staramy się bardzo, żeby nie wkradła się nuda i rutyna.
            Ale i tak najbardziej lubię, jak czasem dzwoni do mnie do pracy i
            mówi: "Czy już dzisiaj mówiłem, jak bardzo Cie kocham"? Rozkłada
            mnie to smile
            • badaczka75 Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 13:44
              Bardzo mi tego brakuje na codzień...pogodzić się z tym?Chyba nie mam
              wyjścia...
    • literka15 Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 13:45
      U mnie w październiku będzie 7 lat. Ale ostatnio jest coraz ciężej,
      kochamy się średnio dwa razy w tygodniu, moze też z mojej winy bo
      często jestem zmęczona i wolę się przytulić niz coś więcej. Jesteśmy
      coraz bardziej zmęczeni i nerwowi. Mąż wszystko co z pracy nie tak
      przynosi do domu. Uważa że przesadzam ze sprzątaniem w domu, ale
      przy dwójce dzieci zawsze jest co robić. Jednego dnia wiecej
      drugiego mniej ale gdyby mi pomógł byłoby szybciej i łatwiej. O to
      też często są kłótnie. Ostatnio mam myśli, ze chyba lepiej byłoby mi
      z dziećmi samej, ale z drugiej strony chwile z nim w ł....są cudowne
      wtedy jest nam wspaniale. Ale tylko wtedy. Bo sa dni, ostanio coraz
      częściej że komunikujemy sie tylko służbowo i to jest smutne. Cieszę
      sie, ze nie tylko ja tak mam i zazdroszczę innym cudownych mężów. A
      może ja nie potrafię dostrzec "cudowności" swojego?
      • umasumak Re: 11 lat małżeństwa i co...? 11.02.09, 15:17
        Porządki to już na 100% nie jest to, dlaczego warto poświęcać dobrą aurę w związku.
    • sloooneczko Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 14:06
      staż 8 lat.Początki jak to początkismilemiło bardzo się wspomina.Po 4
      latach pokoplikowały się pewne sprawy, i nie było różowo.Jak na to
      patrzę teraz, to uważam, że nie zdaliśmy pozytywnie tego egzaminu
      jako związek.Krótko to chociaż trwało bo zaledwie kilka miesięcy.
      Wnioski wyciągnięte i drugi raz byśmy tych blędów nie
      popełnili.Wszystko wróciło jakby ku poczatkom od chwili mojej ciąży
      i trwa to dalejsmile
      Ja jestem zdania, że dobry związek ma silne partnerskie,
      przyjacielskie podstawy. Nie podzielam zdania, że przeciwieństwa się
      przyciągają, a wręcz z upływem czasu ludzi coraz bardziej od siebie
      oddalają.Udany związek to praca i chęci obojga ludzi.To drobne
      codzienne gesty.
    • deela Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 14:21
      yy ja meza znam 4 lata a malzenstwem jestesmy od dwoch, mamy dwuletniego syna
      zaraz bedziemy mieli nastepne dziecie i jedyne co moj maz w tym czasie zmienil w
      swoim charakterze to to ze zaczal byc bardziej pewny siebie i bardziej sie
      doceniac smile
    • asia_i_p Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 14:41
      W lipcu będzie 10 lat od ślubu, a przed ślubem cztery lata byliśmy
      ze sobą, wcześniej jeszcze znaliśmy się 4 lata (wspólne liceum). Z
      większych zmian - dotarliśmy się, mniej się kłócimy (praktycznie w
      ogóle), umiemy przeczekać wzajemnie złe humory zamiast startować z
      awanturą. Rozmawiamy duuuuużo, chociaż zawodowe dziedziny różne,
      tematów mamy sporo. W zasadzie dwie są takie osoby - mąż i siostra -
      z którymi moge nawijać z niesłabnącym entuzjazmem praktycznie o
      wszystkim, od plotek miejscowych i rodzinnych przez politykę po
      teologię i teorię względności (tu głównie słucham).

      Co do czułości na codzień, jakoś trudno mi o tym pisać, krępuję się
      trochę. Podejrzewam, że mamy w rodzinie opinię dość chłodnego
      małżeństwa, bo unikamy czułości publicznych, ale w domu nie brakuje
      mi czułości, dotykamy się, przytulamy. Mieliśmy kryzys po urodzeniu
      dziecka, przy okazji mojej depresji poporodowej, ale teraz jest nam
      bardzo dobrze. Co nie znaczy, że przez cały czas siedzimy zapatrzeni
      w swoje oczy, zdarza nam się nawet dość często spędzić większą część
      wieczoru w różnych pomieszczeniach - ale raczej rzadko zdarza się
      dzień, żebyśmy nie pogadali choć trochę na tematy oderwane od
      codzienności, nie przytulili się przelotnie, nie pośmiali z czegoś
      razem.
      • wilma1970 Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 16:23
        Jesteśmy 17 lat po ślubie, a razem od ok 25. Z dziecinnego związku, wpadki i
        średnio udanego małżeństwa ewoluowaliśmy w super parę. Oboje nas krępuje
        dotykanie się przy ludziach, ale w domu nie szczędzimy sobie czułości.
        Nasz wspólny przyjaciel upuścił kiedyś widelec na talerz z brzękiem i wykrzyknął
        "Jezu! to wy się dotykacie?!" jak zobaczył, że mąż w przelocie dotknął mojego
        karku. Myślał, że ta gromada dzieci, to z białego małżeństwa?
        Badaczko, wyjedźcie gdzieś razem na kilka dni, to nam bardzo dobrze robi. Wyjazd
        w miejsce, gdzie nikt nie mówi "maaamooo" to lek na frustracje rutyny.
    • jagoja Re: 11 lat małżeństwa i co...? 10.02.09, 17:49
      My też jesteśmy 11 lat po ślubie + 5,5 roku "chodzenia" smile. Na
      razie (wciąż) jest świetnie i wciąż lepiej (chociaż boję się głośno
      tak mówić, bo jak to mówią "nie chwal dnia przed zachodem słońca, a
      męża przed smiercią" wink ). Aaa, nie jesteśmy sami - mamy dwóch
      synków.
      • badaczka75 Do Wilmy 11.02.09, 07:28
        Wilmo Droga, wyjazd bez potomka nie wchodzi w grę, mój małzonek nie
        zostawi synka nawet u babci (tym bardziej , że to teściowasmile
        Byly już próby wspólnego wyjścia, ale dziecko... (to zdanie męża) a
        tak naprawdę nie chce mu się i tłumaczy to dzieckiem...
        pozdrawiam
        • mwiktorianka Re: Do Wilmy 11.02.09, 14:25
          Staż prawie 18 lat po ślubie przed znaliśmy się rok.Kiedys
          myslałam,że przeciwieństwa się przyciągają teraz już tak nie
          uwazam.nie wiem tak do końca dlaczego jest aż tak źle,czy uczucie
          całkiem wygasło bo różnimy sie pod kazdym wzgledem,własciwie na
          zaden temat nie mamy podobnego zdania.czy nie pielegnowaliśmy tego
          uczucia?Pewnie tak.Ja jestem gadułą mąż milczkiem zamkniętym w
          sobie,moje wieloletnie próby nawiązania z nim kontaktu spęzły na
          niczym.Ja też powoli przestawałam mówić do sciany,ostatnio całkiem
          sie popsuło.Do niedawna czułam jakieś emocje teraz nie czuję już
          nic.Z przerażeniem stwierdziłam,że już mi na nim wcale nie
          zależy.Zyjemy obok siebie,nie mamy o czym porozmawiać,ja jestem
          zadowolona jak jego nie ma w domu choć i tak prawia sie nie widujemy
          ze wzgledu na pracę.nie mam w nim żadnego wsparcia on we mnie chyba
          też nie.przez tyle lat raz było lepiej raz gorzej,ale było,a teraz
          nie ma juz nic.Wspólne mamy tylko dzieci.nigdy nie myślałam,że tak
          to się skonczy.
          • s.q.u.o.n.k mwiktorianka 11.02.09, 14:38
            przepraszam, jeśli to zbyt osobiste, ale temat, Twoja sytuacja jest mi
            niesamowicie wprost bliska. jak sobie wyobrażasz dalsze życie? rozumiem, że mąż
            nie pociąga Cię także seksualnie. czy rozważasz rozwód? rozmawiałaś o tym z
            mężem? pewnie on też nie jest zachwycony sytuacją uncertain
            bardzo współczuję i ściskam.
        • wilma1970 Re: Do Wilmy 11.02.09, 16:37
          Współczuję. <współczuje>
          Już to gdzieś pisałam, ale się powtórzę, że trudnych jest tylko pierwszych 30
          lat małżeństwa, potem jest już z górki.
          Może Twój mąż się czegoś boi? Może lubi kontrolować, z Ty się mu wymykasz?
          Ja jestem lepszą żoną niż matką. Pamiętam, że kiedyś, za 15 lat, dzieci będą
          mnie potrzebowały sporadycznie i będę musiała wypełnić nasze "puste gniazdo"
          przez resztę naszego życia.
          Inwestujemy więc w związek.
          A nasze charaktery to zupełne przeciwieństwa. Ja jestem skorpion, on wodnik.wink
          Reagujemy inaczej, ale doceniamy tą naszą polaryzację.
          W. uwielbia słuchać mojej paplaniny, ale sam nie lubi opowiadać o sobie,
          musiałam to polubić. Przegiął raz, kiedy przypadkiem zobaczyłam go w telewizji,
          produkował się na jakimś większym koncercie, ale w domu nie pisnął ani słowa.
          Zadzwoniłam do niego z pretensjami, a on na to - ee, daj spokój to nieważne, co
          tam w domu?
          Teraz, po tylu latach razem zmieniły nam się proporcje hormonalne (?). Ja się
          zrobiłam męsko-agresywna, on złagodniał i zrobił się bardziej tkliwy. "Kocham
          cię" słyszę już do urzygu.
          Czasem warto przeczekać i dać partnerowi czas do dojrzewania. Czym jest 5 lat
          czekania w skali całego 40. letniego małżeństwa? wink
          Walcz delikatnie o swoje szczęście. (Ale patos) <wstydzi się>
          • wilma1970 Re: Do Wilmy 11.02.09, 16:40
            Acha, miej odwagę posługiwać się własną mądrością. (sprawdziłam w wikipedii) wink
    • camina Re: 11 lat małżeństwa i co...? 11.02.09, 21:16
      Witaj w klubiesmile). Po 5 latach i 10 lat związku gdyby nie dzieci,
      pewnie byśmy ze sobą nie byli. Nie ma tematów do rozmów, oprócz
      dzieci, cała jego czułość, tkliwość i uwaga poszła na dzieci, ja
      ciagle gadająca, on ciagle milczący... Zero sms-ow, telefonów,
      kocham cię, jesteś piękna etc.
      I tak leci. Chyba już się pzryzwyczaiłam...Wypad samemu - owszem
      pomaga, ale na krótko, tam jest super, po powrocie znowu to samo.
      Poza tym, skad wziąć stałą opiekunkę na takie częste wyjazdy?
      Znajome zazdroszczą męża - nie bije, nie pije, kasę oddaje, madry,
      przystojny...A mi się chce czasami wyć w poduszkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka